Z dziecięcej biblioteczki
 
„...Teraz i w godzinę śmierci naszej"

Wkrótce po tym, jak Duch Święty, w Dniu Pięćdziesiątnicy, zstąpił na Apostołów w postaci płonących języków, św. Piotr wyszedł do tłumu i zaczął przemawiać. A mówił przy tym z tak wielkim zapałem, namaszczeniem i mądrością, że aż pięć tysięcy ludzi natychmiast poprosiło o chrzest. Pośród tego tłumu była także pewna uboga, młoda niewiasta, słuchająca Apostoła całym sercem. Na imię miała Liliana.

Liliana była prostą kobietą, bardzo zajętą domowymi obowiązkami. Kilka dni po tym, jak usłyszała przemowę św. Piotra, zachorowała. Jej stan stopniowo się pogarszał. Wkrótce wyczerpana i poważnie osłabiona musiała położyć się do łóżka.

Tymczasem szatan - ten wielki tchórz, obserwował ją bardzo uważnie.
- Teraz, kiedy ona jest tak bardzo słaba i chora, mogę z łatwością namówić ją do grzechu. Być może uda mi się nawet odwieść ją od nowej wiary - cieszył się. Szatan nie może znieść tego, że ktoś wyznaje wiarę katolicką, gdyż wskazuje ona, w jaki sposób można zyskać niebo i oglądać Boga. A tego szatan nigdy nie będzie mógł osiągnąć.

Biedna Liliana, w chorobie dopuściła się kilku grzechów. Tymczasem wiadomo, że kiedy popełniamy grzechy, stajemy się słabsi i znacznie łatwiej ulegamy kolejnym pokusom.

Wykorzystał to szatan, który przyjmując postać kobiety, zbliżył się do łóżka chorej i zaczął z nią rozmawiać o nowym, dopiero co założonym, Kościele.
- Nie powinnaś słuchać tego, co uczniowie Człowieka, który dopiero co umarł na krzyżu, muszą mówić. Oni cię zwodzą. Wszystko, co mówią, to kłamstwa. Powinnaś się trzymać od nich z daleka. Jeśli nie, to ci sami kapłani i sędziowie, którzy ukrzyżowali Nauczyciela i ciebie ukażą - mówiła kobieta-szatan.

Diabeł, powtarzając to samo, ciągle nawiedzał i gnębił niewiastę. Czynił to tak długo, aż ta dała się prawie całkowicie przekonać do odrzucenia dopiero co przyjętej Wiary. Wciąż jednak pytała: „A co z tą kobietą, którą widziałam z Chrześcijanami, a która jest tak piękna, tak dobra, miła i cierpliwa?"
- Ach - odpowiadał szatan - Nie wiesz? Ona jest najgorsza z nich wszystkich! Nie daj się zwieść jej wyglądem ani domniemaną dobrocią i cierpliwością!

Słysząc to wszystko młoda Liliana uwierzyła diabłu i odrzuciła Wiarę. W tym samym czasie jej stan zdrowia pogorszył się i już wkrótce miała nadejść śmierć.

Jeden z siedemdziesięciu dwóch uczniów Pana Jezusa, usłyszawszy od sąsiadów o stanie biednej kobiety, odwiedził ją w domu. Gdy ujrzał ją tak bardzo chorą, starał się porozmawiać z nią i przygotować na zbliżający się koniec. Ale ona go nie słuchała. Im bardziej próbował, tym bardziej ona zatykała uszy i prosiła, aby opuścił jej dom.

Uczeń, zdając sobie sprawę z wielkiego niebezpieczeństwa, w jakim znalazła się kobieta, natychmiast poszukał Apostoła, św. Jana, aby mu powiedzieć o ciężkim położeniu Liliany. Św. Jan w mgnieniu oka pokonał drogę prowadzącą do jej domu. Już przy wejściu spostrzegł biedne stworzenie, leżące w łóżku, otoczone diabłami.

Na widok św. Jana demony uciekły, jednak nawet Apostoł nie mógł nic uczynić. Niestety, do niewiasty nic nie docierało. Jak tylko św. Jan opuścił dom, demony powróciły, by dalej dręczyć biedną kobietę. Pilnowały też tego, aby konająca pozostała w ich szponach.

Św. Jan bardzo zmartwiony, nie tracił czasu i natychmiast odwiedził Maryję. Opowiedział Jej o Lilianie i niebezpieczeństwie, jakie jej groziło. Matka Najświętsza jeszcze bardziej się zmartwiła i bardzo ubolewała z powodu tej biednej owieczki, którą szatan chciał wyrwać Jej Synowi.

Nasza wielka Pani, pośród wszystkich swoich zalet, miała także dar widzenia oczami duszy wszystkiego, co się dzieje z Kościołem Jej Syna. Wpatrując się tymi wewnętrznymi oczami, mogła ujrzeć biedną, młodą niewiastę leżącą w łóżku, straszliwie cierpiącą i otoczoną przez wstrętne diabły.

Wchodząc do swojej izby, Matka Boża upadła na ziemię i błagała Boga, aby ocalił kuszoną duszę.

Po modlitwie, święta Pani wezwała jednego z aniołów, który zawsze Jej towarzyszył i nakazała mu udać się do dręczonej kobiety. Nakazała mu użyć swej mocy i przywrócić Lilianie zdrowy rozsądek. Anioł natychmiast posłusznie wykonał polecenie Matki Bożej. Wkrótce też powrócił.
- Pani, powróciłem, gdyż wykonałem zadanie, które Ty, Matko Miłosierdzia, mi powierzyłaś - powiedział anioł.
- Nakazałaś mi, abym był przy tej dziewczynie, będącej w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Niestety, jej serce jest tak zatwardziałe, że nawet mnie nie chce słuchać. Walczyłem z demonami, ale oni opierali się, mówiąc, że zgodnie z prawem, ta dusza należy do nich, gdyż ona dobrowolnie się im oddała. Bóg umożliwił mi wypełnienie Twojej woli. Jednak bardzo mi przykro Pani, że nie mogę dać ci pocieszenia.

Maryja bardzo się zasmuciła tymi wieściami. Jednak będąc prawdziwą naszą matką, nie mogła opuścić biednej dziewczyny. Raz jeszcze usilnie błagała swego Syna, aby wyrwał biedną duszę ze szponów szatana. Pan jednak wydawał się Jej nie słyszeć. Czasami czynił tak, gdyż pragnął jak najdłużej słuchać słodkiego głosu Matki. Ale nie tym razem. Jezus był pewien, że Matka Najświętsza postąpi właściwie.

Chociaż Maryja nie usłyszała żadnego głosu z niebios, wiedziała, że musi pomóc zagubionej owieczce. A Matka Boża jest tą, która najgorliwiej wypełnia akty miłosierdzia.

Wróciwszy do św. Jana powiedziała: „Chodź ze mną, synu. Zamierzam po­móc tej młodej gołębicy, która jest tak bardzo kuszona". Zamknąwszy drzwi wieczernika podążyli w stronę domu Liliany, znajdującego się w pobliżu.

Jak tylko zrobili parę kroków, zaraz kilka aniołów pojawiło się przed nimi i zablokowało im drogę. Matka Najświętsza spytała, dlaczego to uczynili, a oni odpowiedzieli, że: „Nie widzą powodu, dla którego miałaby Ona iść, skoro mogą Ją zanieść". Powiedziawszy to, zrobili tron z obłoków niebieskich i posadzili na nim Panią. Następnie zanieśli Ją prosto domu Liliany.

Natychmiast, jak tylko Matka Boża pojawiła się w pokoju, demony zaczęły uciekać w popłochu. Potężna Królowa rozkazała im wracać do piekła i nie wychodzić stamtąd, dopóki im na to nie pozwoli. Tak więc nie pozostało im nic innego, jak tylko posłusznie poddać się jej rozkazowi.

Następnie ta najmilsza z matek zbliżyła się do Liliany, chwyciła ją za rękę i mówiła takie słodkie rzeczy o życiu, że nagle niewiasta poczuła się lepiej i oprzytomniała.
- O Pani - powiedziała - przyszła do mnie kobieta i powiedziała mi, że ucz­niowie Jezusa oszukują mnie i lepiej będzie, jeśli się będę trzymać z daleka od nich. Powiedziała także, że jeśli przyjmę ich sposób życia, to spotka mnie z tego powodu wielkie nieszczęście.
Królowa Nieba odpowiedziała: - Moja córko, ta, która wydawała ci się być kobietą, była twoim wrogiem. To był szatan. Ja przychodzę w imieniu Najwyższego, aby dać ci życie wieczne. Powróć zatem do Jego prawdziwej Wiary i uznaj Go całym sercem za swojego Boga i Zbawiciela. Adoruj Go i proś o przebaczenie.
- Ja w to wszystko wierzyłam - mówiła dalej Liliana. - Jednak ta kobieta powiedziała mi, że bardzo źle robię i dlatego zostanę ukarana, jeśli kiedykolwiek do tego się przyznam.
Maryja odpowiedziała jej:
- Moje dziecko, nie wierz temu kłamstwu. Jedyną karą, która naprawdę ci grozi, to pójście do piekła, gdzie demony bardzo pragną cię zabrać.

Wkrótce kobieta zaczęła płakać i bardzo żałować za swoje grzechy. Błagała Matkę Bożą, aby wciąż była przy niej i pomogła jej powrócić na łono Kościoła.

Następnie Najświętsza Panna posłała po św. Jana, aby ten namaścił umierającą świętymi sakramentami. Okazując skruchę i wyznając miłość do Jezusa, kobieta zmarła na rękach dobrej Matki.

Jeszcze przez dwie godziny po śmierci Liliany Matka Najświętsza pozostała przy niej pilnując, aby demony nie powróciły.
Maryja nie tylko pomogła zbłąkanej owieczce osiągnąć życie wieczne, ale także - dzięki jej własnym modlitwom - pomogła jej uniknąć czyśćca.

Jak tylko Liliana wydała ostatnie tchnienie, Królowa Nieba przekazała jej duszę jednemu z dwunastu aniołów, będących specjalnymi strażnikami wszystkich tych, którzy w szczególny sposób ofiarowują się Maryi i nakazała mu odnieść tę duszę prosto do nieba.

Tak więc, drodzy przyjaciele, zawsze kiedy będziemy odmawiać „Zdrowaś Maryjo" i dochodzić do słów „módl się za nami teraz i w godzinę śmierci naszej", przypomnijmy sobie tę opowieść i prośmy Bogarodzicę całym sercem, aby była przy nas, tak jak przy Lilianie. Będzie lepiej, jeśli przez całe życie będziemy Jej wierni i oddani, wtedy szatan nie będzie miał dostępu do nas i nie namówi nas do złego. A w godzinę naszej śmierci ta Matka, która jest tak słodka dla swoich dzieci i tak straszna dla diabła, przyjdzie, aby zabrać nas do swojego Syna i do szczęścia wiecznego.

Michelle Taylor

 

Tłum. Agnieszka Stelmach,
„Crusade Magazine", wrzesień-październik 2000.
Adaptacja dla „Crusade's Family Stories" z opowieści czcigodnej Marii z Agredy w „Mistycznym świecie Boga".

"Przymierze z Maryją" dociera regularnie do ponad 430 tysięcy osób. Dołącz do grona naszych Przyjaciół i zostań stałym czytelnikiem czasopisma.

NAJNOWSZE WYDANIE:
Odwagi! Ja Jestem!
W tym roku Wielki Post zbiegł się w Europie z wybuchem pandemii koronawirusa. Okazuje się, że wobec choroby, której lekarze nie potrafią przeciwdziałać, dumny z osiągnięć cywilizacji współczesny człowiek staje równie bezradnie, jak to się działo w przypadku ludzi średniowiecza czy starożytności.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Apostolat zmienia życie na lepsze
Marcin Austyn

– Ludzie łatwo popadają w zwątpienie, poddają się, rezygnują. Nie tędy droga! Trzeba być konsekwentnym w tym, czego się podejmuje w swoim życiu – mówi Teresa Majerowska, Apostoł Fatimy. Właśnie taka postawa przynosi efekty, a najcenniejszym owocem jest wzrost duchowy. Pozostawanie w Apostolacie z pewnością w tym pomaga.

 

Pani Danuta Janas jest w Apostolacie Fatimy niemal od samego początku. – Jestem bardzo zadowolona z rzeczy, które otrzymuję ze Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. To różne broszury, zawsze bardzo ciekawe „Przymierze z Maryją”, różaniec, figurka Matki Bożej. Chętnie sięgam po te materiały, są one dla mnie bardzo pomocne – mówi.

 

Nowe, lepsze życie

 

Jak wspomina, kiedy dwa lata temu zmarł jej mąż, w przeżyciu tego trudnego czasu pomogły jej lektura duchowa oraz modlitwa. Pani Danuta wcześniej nie miała okazji spotkać się z innymi Apostołami. Udało się to jednak podczas pielgrzymki do Fatimy, którą do dziś wspomina bardzo dobrze. – Czułam się tam bardzo dobrze i do tej pory czuję tę obecność Matki Bożej. Ta pielgrzymka jakby tchnęła we mnie nowe, lepsze życie. Samo spotkanie z Maryją było dla mnie bardzo wyjątkowe. Wracam do tych chwil, oglądam zdjęcia i wspominam ten czas modlitwy – dodaje.

Apostolat Fatimy to także zadanie rozpowszechniania Orędzia Fatimskiego. Pani Danuta jest osobą niepełnosprawną, zatem jak sama przyznaje, nie jest to łatwy obowiązek, ale – jak się okazuje – wykonalny! Każda bowiem „okazja towarzyska” – jak choćby wizyta u znajomych, daje możliwość podzielenia się np. obrazkiem z wizerunkiem Matki Bożej Salus Infirmorum, czyli Uzdrowienia Chorych. Taki podarek dla osoby borykającej się z problemami zdrowotnymi może okazać się bardzo cenny.

 

To coś wzniosłego!

 

Pani Elżbieta Piórkowska także wciąż jest pod wrażeniem pielgrzymki Apostołów do Fatimy. – Samo to miejsce ma już swój niepowtarzalny urok. Ono daje poczucie czegoś innego, wyjątkowego. Natomiast Droga Krzyżowa, w której uczestniczyliśmy, była dla mnie budującym duchowo przeżyciem – wspomina.

 

Pani Elżbieta jest w Apostolacie od około 10 lat. Jak mówi, dzięki temu otrzymuje bardzo dużo wiadomości dotyczących Kościoła czy wskazówek odnoszących się do życia duchowego. – To bardzo ciekawe publikacje dotyczące np. modlitwy, to informacje o świętych, opisy objawień Matki Bożej. Wcześniej nie sięgałam po tego typu lektury, teraz je otrzymuję dzięki temu, że jestem Apostołem. I są one bardzo pouczające – mówi. Jak dodaje, odnosi wrażenie, że będąc w Apostolacie, modląc się, zyskuje lepsze życie.

 

Także spotkanie z Apostołami daje poczucie wspólnoty. – Widać w tych ludziach coś wyjątkowego, czuć, że ważne jest dla nich życie duchowe, że ich oczy skierowane są ku świętości. Jest w tym coś wzniosłego. I to się czuje nie tylko na modlitwie, ale i w czasie wspólnych rozmów – dodaje.

Pani Elżbieta chętnie obdarowuje bliskich i znajomych Cudownymi Medalikami. Ten z pozoru drobny gest, jest pięknym świadectwem wiary. I co ważne, obdarowani potrafią go docenić: zachowują medalik, broszurę, a to daje nadzieję na wzbogacanie ich życia duchowego. – Gazety, broszury, jakie otrzymuję od Stowarzyszenia, czytam i przekazuję dalej – nie przetrzymuję ich, ale też ich nie wyrzucam. Kiedyś zostawiałam je w kościele i szybko się rozchodziły. Cieszę się, że mogły komuś jeszcze pomóc – podkreśla.

 

Konsekwencja i wytrwałość

 

Historię uczestnictwa w Apostolacie Fatimy Pani Teresy Majerowskiej można streścić w słowach „od książeczki do pielgrzymki”. Wszystko zaczęło się nieco ponad rok temu od zainteresowania się publikacją przygotowaną przez SKCh na temat Fatimy. Tak została Apostołem. – Bardzo cieszyłam się z przesłanej mi figurki Matki Bożej Fatimskiej. Mam ją w sypialni. Maryja jest ze mną w czasie modlitwy. Muszę powiedzieć, że moim marzeniem była pielgrzymka do Fatimy, nie spodziewałam się, że tak szybko uda mi się tam pojechać. Byłam tym bardzo zaskoczona i szczęśliwa. Szczególnie, że mąż mógł wybrać się ze mną. Dziś oboje wspominamy ten niezwykły czas wizyty u Fatimskiej Pani – dodaje.

 

Pani Teresa zauważa, że w Apostolacie istotna jest konsekwencja i wytrwałość. Jak dodaje, nie należy się zniechęcać, trzeba ufać Matce Bożej i wspomagać – choćby właśnie zadeklarowanym datkiem – dzieło rozpowszechniania Orędzia Fatimskiego, które prowadzi Stowarzyszenie. – Ludzie łatwo popadają w zwątpienie, poddają się, rezygnują. Nie tędy droga. Trzeba być konsekwentnym w tym, czego się podejmuje w swoim życiu – mówi. Bowiem jedynie taka postawa może przynieść dobre owoce.

 

Jak dodaje, trzeba też pamiętać, że z Apostolatem wiąże się mocne wsparcie duchowe. To comiesięczna Msza Święta sprawowana w intencji Apostołów oraz modlitwa sióstr zakonnych. – To wsparcie jest bardzo pomocne w naszym życiu. Otrzymujemy też wiele cennych publikacji pomagających w kształtowaniu naszego ducha, w pogłębianiu modlitwy, swojej wiary – mówi. Jak dodaje, Apostolat daje tę gwarancję dostawy nowych i cennych materiałów, publikacji. To bardzo ważne, bo nakłania do lektury, przypomina w krzątaninie życia, że trzeba też zadbać o swój duchowy rozwój. Z pewnością bez przynależności do Apostolatu Fatimy byłoby to o wiele trudniejsze.

 

Marcin Austyn

 

 

Przywileje Apostołów Fatimy

 

1.
Codzienna modlitwa sióstr zakonnych w intencjach Apostołów Fatimy.

2.
13. dnia każdego miesiąca odprawiana jest w intencjach Apostołów Msza Święta.

3.
Każdy członek Apostolatu otrzymuje specjalny dyplom oraz naklejki z Matką Bożą Fatimską.

4.
W trzecim miesiącu członkostwa Apostoł otrzymuje kolorowy wizerunek Fatimskiej Pani.

5.
Każdy członek Apostolatu Fatimy dostaje dwumiesięcznik „Przymierze z Maryją”.

6.
Po sześciu miesiącach aktywności przesyłamy Apostołom figurkę Matki Bożej Fatimskiej.

7.
Każda osoba, która wspiera Apostolat Fatimy comiesięcznym datkiem w wysokości 30 zł, otrzymuje dwumiesięcznik „Polonia Christiana”.

8.
Po jedenastu miesiącach członkostwa – odznakę Apostoła Fatimy.

9.
Po roku uczestnictwa każdy Apostoł Fatimy bierze udział w losowaniach kilkudniowej pielgrzymki do Fatimy – dwa razy w roku, w maju i październiku. Apostołowie z osobami towarzyszącymi (ok. 30 osób) wyjeżdżają z kapłanem do miejsc Objawień w Portugalii. Dotychczas pielgrzymowało z nami już ponad 800 osób.


Listy od Przyjaciół
 
Listy od Przyjaciół

Szczęść Boże!

Chciałbym przekazać Państwu krótkie świadectwo. Jesteśmy z żoną w sakramentalnym związku małżeńskim już od 37 lat. Mamy dwie córki i 3-letniego wnuczka. Starsza córka mieszka za granicą, młodsza – tutaj z mężem i dzieckiem. Moja żona jest niepełnosprawna i niewidoma. Porusza się na wózku inwalidzkim. Ja jestem po trzech poważnych wypadkach. W roku 2006 spadły na mnie 24 palety. Miałem złamaną miednicę w pięciu miejscach i uszkodzone biodro. Leżałem w szpitalu dwa tygodnie. Później przywieźli mnie do domu, gdzie miałem spędzić w łóżku kolejne tygodnie. Po siedmiu dniach uratował mnie jednak bł. ks. Wincenty Frelichowski. Jego relikwie mamy w domu. Po wytrwałej modlitwie za wstawiennictwem błogosławionego Wincentego nagle udało mi się po kilku dniach wstać z łóżka. Lekarze nie dawali mi wcześniej szansy na pełne wyzdrowienie, ale jednak stało się inaczej. Po prostu pewnego dnia ks. Wincenty powiedział do mnie: „Wstań i chodź”. I chodzę do dziś i opiekuję się żoną, choć nieraz jest bardzo ciężko. Cieszę się jednak, że wraz z żoną możemy wspierać Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi. Prosimy o modlitwę za całą naszą rodzinę. Szczególnie za nasze zdrowie. Zostańcie z Bogiem.

Wacław z żoną Marią

 

 

Szanowna Redakcjo!

Jestem niesamowicie zbudowana Waszą działalnością. Przesyłane materiały bardzo sobie cenię. Czytam „Przymierze z Maryją”. Treściami dzielę się z najbliższymi. Moja rodzina jest wierna przykazaniom Bożym i kościelnym. Taka postawa jest budująca – dodaje siły i wiary do niesienia krzyża dnia codziennego.

W ostatnim czasie, pod koniec roku 2019, przeżywaliśmy trudne chwile, zresztą to trwa nadal. U mojego męża Jana wykryto raka jelita grubego. Badania, operacja, pobyt w szpitalu…

Można było to wszystko przyjąć, wytrzymać i działać tylko dzięki modlitwie do Boga, o którą prosiliśmy i nadal prosimy naszych znajomych i bliskich. Uczestnictwo we Mszy Świętej, odmawianie Koronki do Bożego Miłosierdzia w kaplicy szpitala zakonu bonifratrów przed cudownym obrazem Matki Bożej Uzdrowienia Chorych pomagały w tych trudnych chwilach. Pisząc o tym, pragnę podkreślić, że dzięki modlitwie, zaufaniu Opatrzności i Miłosierdziu Bożemu, mogliśmy przyjmować te wszystkie bolesne wydarzenia ze spokojem, powierzając również lekarzy opiece Ducha Świętego.

Teraz jesteśmy z mężem już razem, wspieramy się nawzajem i ufamy Bogu, że udźwigniemy ten krzyż. Prosimy o modlitwę.

Janina

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowni Państwo

Pragnę podziękować za wszystkie pamiątki i upominki, które od Was otrzymuję. Chciałabym też podzielić się z Państwem świadectwem wyjścia z nałogu alkoholowego mojego syna Mariusza, który zmagał się z tym problemem przez trzy lata. Żona odeszła od niego, wyprowadzając się z dwojgiem dzieci do swojej matki. A ja codziennie modliłam się na różańcu o jego nawrócenie. Prosiłam Matkę Bożą i św. Ojca Pio o wstawiennictwo. Prosiłam Pana Jezusa o dar nawrócenia mojego syna. I stał się cud. Syn zachorował. Miał poważną operację głowy – usunięcia guza i krwiaka pod czaszką. Operacja się udała. A syn, gdy wychodził ze szpitala, powiedział: „Mamo, już nigdy nie zobaczysz mnie pijanego”. I dotrzymuje obietnicy. Od tego czasu minęło sześć lat i przez ten okres nie pił żadnego alkoholu. Założył firmę transportową, żona z dziećmi wróciła do domu. Obecnie mieszkają razem.

Dziękowałam i nadal dziękuję Panu Jezusowi, jak również Matce Najświętszej i św. Ojcu Pio, że mnie wysłuchali i uzdrowili mojego syna z tej choroby.

Napisałam te słowa, bo chcę podzielić się świadectwem, że dzięki mocnej wierze i modlitwie możemy otrzymać łaskę o którą prosimy. Szczęść Wam Boże. Życzę zdrowia i wszelkich łask.

Krystyna z Łódzkiego

 

 

Szczęść Boże!

Szanowna Redakcjo

Pragnę podzielić się z Państwem świadectwem. Urodziłam się w wielodzietnej, katolickiej, robotniczej rodzinie na wsi. Gdy miałam 6 lat, zostałam osierocona wraz z siedmiorgiem rodzeństwa, ponieważ zmarła nam mama. Tatuś dawał nam bardzo dobry przykład, wychowywał nas bardzo religijnie: prowadził do kościoła i uczył codziennej modlitwy.

Młodo wyszłam za mąż i urodziłam troje dzieci. Moje małżeństwo nie było jednak szczęśliwe, ponieważ mąż nadużywał alkoholu i znęcał się nade mną i nad dziećmi. Pomimo tego nigdy nie straciłam wiary w Boga. Wierzyłam, że zawsze jest ze mną i pozwala mi wytrwać. Każdego wieczoru klękaliśmy razem z dziećmi i modliliśmy się gorąco. Gdy dzieci usamodzielniły się i założyły własne rodziny, postanowiłam wyjechać do Grecji. W tym czasie mieszkał tam i pracował mój syn. Przez jakiś czas mieszkaliśmy razem, ale syn zachorował i zmarł.

Od znajomych dowiedziałam się, że w naszej parafii organizowane są spotkania ewangelizacyjne. Zdecydowałam, że i ja będę na nie uczęszczać. Tutaj bardzo uspokoiłam się wewnętrznie i doświadczyłam ogromnej duchowej radości. Brałam udział w rekolekcjach. Przez dwa lata, przed tym wspaniałym duchowym doświadczeniem, cierpiałam bardzo na ból prawej ręki, która mi drętwiała i traciłam w niej czucie. Wiele razy jeździłam do lekarzy, ale pomimo iż brałam leki, ból nie ustępował. Tego dnia modliliśmy się przed Najświętszym Sakramentem i w pewnym momencie odczułam drganie tej chorej ręki. Uświadomiłam sobie, że ból ustąpił. Od tego czasu upłynęło już 6 lat, a moja ręka jest zdrowa.

Dziękuję Ci, Panie Jezu, za to uzdrowienie. Dziękuję Ci też za to, że dałeś mi łaskę wytrwania i cierpliwości w czasie, gdy zmarł mój syn. Za wiarę i siłę w ciężkich chwilach mojego życia, dziękuję Panie Jezu. Wierzę w Ciebie, Boże żywy!

Anna z Żywca

 

 

Szanowny Panie Prezesie

Z całego serca dziękuję za modlitwę oraz wszystkie życzenia i upominki, Niech Pan Bóg i Matka Najświętsza mają w Swojej opiece Pana i wszystkich pracowników Stowarzyszenia. Niech obdarzą Was zdrowiem i wszelkimi łaskami. Bóg zapłać za wszystko i Szczęść Boże!

Janina