Z dziecięcej biblioteczki
 
Historia małego ptaszka
Dawno, dawno temu, w pewnym klasztorze w Irlandii, żył świątobliwy zakonnik. Bardzo lubił on przebywać na łonie natury, gdzie podziwiał soczystą zieleń trawy i drzew, piękną barwę i woń kwiatów oraz ziół.

Razu pewnego, gdy tak przechadzał się po klasztornym ogrodzie, w pewnej chwili odczuł głęboką potrzebę uklęknięcia i pomodlenia się. Chciał podziękować Bogu, naszemu Stwórcy za piękno wszystkich kwiatów, krzewów i ziół, które go zewsząd otaczały. I jak tylko upadł na kolana, usłyszał piękny śpiew małego ptaszka. Nigdy wcześniej nie zdarzyło mu się coś podobnego.

Gdy tylko zakończył modlitwę, powstał i zaczął wsłuchiwać się w ten słodki świergot, a gdy ptaszek odleciał, on podążył za nim. Szedł i szedł, aż dotarł do niewielkiego gaiku, znajdującego się już poza murami klasztoru. Ptaszek dalej śpiewał i przeskakiwał z jednego drzewa na drugie. A zakonnik wciąż podążał za nim tak długo, aż znacznie oddalił się od opactwa. Im dłużej ptaszek śpiewał, tym bardziej śpiew ten zachwycał świątobliwego mnicha.
W końcu zdał on sobie sprawę, że już jest bardzo daleko, a niebawem zajdzie słońce. Niechętnie opuścił to miłe stworzenie i udał się w drogę powrotną. Tymczasem, gdy słońce już zaszło, niebo zajaśniało wszystkimi kolorami tęczy. Zakonnik pomyślał, że jest to prawie tak piękny widok, jak wzruszający i piękny był śpiew ptaszka, którego słuchał przez całe popołudnie niemal do nocy.

Jednak cudowny zachód słońca nie był jedynym widokiem, który go zdumiał. Kiedy przeszedł przez bramę opactwa, wszystko dookoła wydawało mu się inne niż przedtem. W ogrodzie rosły inne rośliny, na dziedzińcu bracia mieli inne twarze, nawet sam budynek klasztorny zmienił się. Chociaż wiedział, że jest we właściwym miejscu, to jednak w żaden sposób nie mógł pojąć, dlaczego to wszystko tak bardzo się zmieniło w ciągu zaledwie jednego popołudnia.

Świątobliwy człowiek przeszedł przez dziedziniec, pozdrowił pierwszego napotkanego mnicha i zaczął z nim rozmowę.
- Bracie, jak to jest możliwe, że nasze opactwo aż tak się zmieniło od dzisiejszego poranka? W ogrodzie pojawiły się nowe rośliny. Widziałem też nowe twarze pośród zakonników, a nawet kamienie kościoła są jakieś inne.

Stojący obok zakonnik spojrzał badawczym wzrokiem na niego i zapytał:
- Dlaczego zadajesz takie pytanie, bracie? Przecież nic się nie zmieniło. Ani kościół, ani ogród się nie zmienił. Nie ma także pośród nas żadnych nowych braci - z wyjątkiem ciebie, który nosisz taki sam habit jak my. Nigdy wcześniej cię tutaj nie widziałem.
I obaj spojrzeli na siebie z zaciekawieniem. Żaden nie mógł pojąć, co się właściwie stało.

Kiedy świątobliwy człowiek spostrzegł, że zakonnik stał nieco zakłopotany, rozpoczął swoją historię. Opowiedział o tym, jak o poranku przechadzał się po klasztornym ogrodzie, jak usłyszał małego ptaszka i jak podążył za tym stworzeniem, idąc daleko i słuchając jego śpiewu. A kiedy tak opowiadał, zauważył, że twarz zakonnika już nie była zakłopotana, ale zdumiona. Po chwili powiedział on:
- Istnieje pewna opowieść w naszym opactwie o bracie, który podobnie jak ty opuścił klasztor, po tym jak usłyszał śpiew ptaszka. Człowiek ten nigdy nie wrócił i nikt nie wiedział, co się mu przytrafiło, a zdarzyło się to dwieście lat temu.
Zakonnik spojrzał na swego towarzysza i odpowiedział:
- W rzeczy samej, to jest moja historia. Nadszedł czas mojej śmierci. Niech będzie pochwalony Pan Nasz za łaskawość, jaką mi okazał.

I święty człowiek poprosił drugiego zakonnika, aby ten go wyspowiadał i dał mu rozgrzeszenie. Kiedy już tego dokonał, zmarł przed północą i został pochowany z wielką czcią w opactwie.

Od tego momentu zakonnicy opowiadają tę historię. Mówią oni, że mały ptaszek był wysłannikiem Boga, aniołem, przez którego Pan zabrał duszę człowieka, który znany był ze świętości i swojej miłości do piękna natury.


Oprac. Agnieszka Stelmach
na podstawie legendy irlandzkiej


Ten artykuł przeczytałeś dzięki ofiarności Darczyńczów. Wesprzyj nas i zostań współtwórcą "Przymierza z Maryją".

NAJNOWSZE WYDANIE:
Cud Wniebowzięcia
Miesiące wakacyjne pomagają nam rozwijać naszą katolicką pobożność, wszak lipiec to w Kościele miesiąc poświęcony Krwi naszego Zbawiciela, zaś punktem kulminacyjnym sierpnia jest uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Spotkanie Apostołów Fatimy w Zawoi
Janusz Komenda

W dniach 9-12 maja w Centrum Szkoleniowo-Konferencyjnym w Zawoi odbyło się spotkanie Apostołów Fatimy. Program obejmował pielgrzymki do Zakopanego, Wadowic i Sanktuarium Pasyjno-Maryjnego w Kalwarii Zebrzydowskiej. W spotkaniu wzięło udział sześciu Apostołów Fatimy z osobami towarzyszącymi.

Pierwszego dnia po zakwaterowaniu i kolacji uczestnicy spotkania wspólnie odmówili w kaplicy Różaniec, a następnie w sali konferencyjnej mieli okazję przedstawić się i powiedzieć parę słów o sobie.

Nazajutrz przed południem odbyła się projekcja filmu o objawieniach w Fatimie. Po seansie Apostołowie udali się do Zakopanego na Mszę Świętą do Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej na Krzeptówkach.

Po południu zwiedzili kościół Matki Bożej Częstochowskiej, Cmentarz Zasłużonych na Pęksowym Brzyzku, kaplicę pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa na Jaszczurówce oraz mogli zobaczyć najstarszy w Zakopanem kościół pw. św. Jana Apostoła i Ewangelisty. Ostatnią atrakcją tego dnia był wyjazd kolejką linową na Gubałówkę. Wracając do Zawoi, Apostołowie odśpiewali litanię loretańską, a po kolacji odmówili wspólnie Różaniec.

W środę tuż po śniadaniu członkowie Apostolatu udali się do Wadowic. Pobyt w rodzinnym mieście Karola Wojtyły rozpoczął się od zwiedzania bliskich mu miejsc: bazyliki, gimnazjum oraz sanktuarium św. Józefa. O godz. 12.00 Apostołowie wzięli udział we Mszy Świętej w bazylice wadowickiej.

Po Mszy grupa udała się do Kalwarii Zebrzydowskiej, aby pomodlić się przed cudownym obrazem Matki Bożej z Dzieciątkiem. Pątnicy zobaczyli także miejsca, w których przebywał Jan Paweł II podczas pobytu w tamtejszym sanktuarium pasyjno-maryjnym oraz makietę przedstawiającą kalwaryjskie dróżki Pana Jezusa i Matki Bożej.

Po powrocie do Zawoi odbyło się spotkanie z prezesem Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej Ks. Piotra Skargi, Sławomirem Olejniczakiem. Dziękując za przybycie, wsparcie i zaangażowanie oraz przypominając inicjatywy podjęte przez Stowarzyszenie na przestrzeni już ponad 20 lat, prezes Olejniczak powiedział m.in.: Udało nam się zgromadzić w Apostolacie Fatimy niemal 60 tysięcy ludzi, a regularnie z nami koresponduje ok. 250 tysięcy osób. To duża rzesza wiernych, którzy mogą oddziaływać w swoich środowiskach i przypominać naszym rodakom o tym, co jest najważniejsze. Chciałem Państwu życzyć przede wszystkim opieki Bożej, światła Ducha Świętego, wsparcia od Matki Najświętszej, która jest naszą opiekunką i która zapowiedziała w Fatimie, że w końcu Jej Niepokalane Serce zatriumfuje!


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szanowna Redakcjo!
Chciałabym bardzo gorąco podziękować Państwu za wszystkie publikacje i dewocjonalia, które od Was otrzymuję. Serdeczne Bóg zapłać!
Jestem bardzo zadowolona z lektury „Przymierza z Maryją” ze względu na ciekawe i wzruszające artykuły w dziale „Rodzina”, jak również piękne opisy sanktuariów Matki Bożej. Z wielkim zainteresowaniem czytam teksty w dziale „Historia”, ponadto „Środowiska-Zwyczaje-Cywilizacje”. Właściwie mogłabym wymienić każdy z działów, gdyż lektura tego pisma daje mi wsparcie duchowe, wzbogacając moją wiarę. Dzięki tej lekturze odczuwam też wiele radości.
Jestem bardzo szczęśliwa, otrzymując od Was wsparcie modlitewne. Także przynależność do Apostolatu Fatimy jest dla mnie bardzo ważna i jako członkini tej wielkiej duchowej rodziny Apostołów Fatimy nadal będę wspierać Waszą działalność.
Dziękuję za wszystkie modlitwy za mnie i za moją rodzinę. A wszystkim osobom związanym ze Stowarzyszeniem Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi, serdecznie dziękuję, życząc sukcesów w dalszej pracy i dalszej Misji.
Niech Matka Boża Fatimska ma Was w Swojej opiece!
Krystyna


Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Szanowny Panie Prezesie! Dziękuję za słowa uznania, za to, że docenia Pan moje wsparcie i zaangażowanie na rzecz Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Wiem, że Stowarzyszenie robi co może, by budzić sumienia Polaków, aby nasi rodacy wrócili do Boga. Doceniam ciężką pracę w tej materii. Nadmieniam, że od wielu lat propaguję Pięć Pierwszych Sobót, jak również Pierwsze Piątki – wynagradzające Najświętszym Sercom Pana Jezusa i Maryi za grzechy Je obrażające.
Od lat prowadzę w naszej parafii apostolat Legionu Maryi. Dziękuję za wszystkie materiały ewangelizacyjne, dyplomy itp., które przez te lata od Was otrzymałam. Jeżeli moje skromne fundusze pomagają w krzewieniu świadomości Polaków, to chwała Bogu i Maryi.
Aby Maryja była bardziej znana i miłowana, a Jej wezwanie z Fatimy przyjął i wypełnił świat – to dla mnie wystarczający powód, by Was wspierać. Szczęść Boże!
Z poważaniem
Anna z Krakowa


Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
„Myśl to droga/Myśl to błoga/
Że Matką moją/jest Matka Boga”
Szanowna Redakcjo! Bardzo dziękuję za Wasze przesyłki, w szczególności za „Przymierze z Maryją”. Z lektury tego pisma ciągle dowiaduję się czegoś nowego o świętych i o naszej świętej wierze.
Proszę pozwolić, że podzielę się z Wami i z Czytelnikami „Przymierza z Maryją” świadectwem…
Pod koniec stycznia zachorowałam, a zaczęło się od „zwykłych” nudności. Po trzech dniach straciłam świadomość. Znalazłam się w szpitalu w stanie krytycznym. Podłączono mnie do różnych kroplówek. Trzy dni walczono o moje życie, myśląc, że to Covid. Lekarz powiedział córce, że tylko modlitwa może w tej sytuacji pomóc, bo jeśli z tego wyjdę, to będzie cud. Cała moja rodzina mieszkająca w różnych miastach Polski została powiadomiona i modliła się za mnie na różańcu oraz Koronką do Bożego Miłosierdzia. Po czterech dniach wróciłam do świadomości i dowiedziałam się, że straciłam sód, a przy tak dużym jego spadku nie można żyć lub na stałe uszkadza się mózg.
Jakież było ogólne zdziwienie, gdy po kilku dniach zrobiono mi badania i wszystkie wyszły… dobrze! Matka Najświętsza wysłuchała modlitw i dzięki Jej wstawiennictwu wyzdrowiałam. W szpitalu leżałam na sali, gdzie przebywali sami „covidowcy”. I nie zaraziłam się!
Matka Boża jest moją największą Opiekunką i Pocieszycielką. Mam 76 lat i codziennie odmawiam Różaniec. W moim kościele proboszcz wprowadził czwartkowe godzinne czuwania wieczorne przed Najświętszym Sakramentem. Jest cudowna atmosfera. Można się wyciszyć i – wpatrując się w Hostię – porozmawiać z Panem Jezusem.
Jagoda z Łódzkiego


Szczęść Boże!
Szanowny Panie Prezesie! Ze smutkiem przyjąłem Pański list, w którym przeczytałem symulację wstrzymania druku „Przymierza z Maryją”. To dla mnie bardzo ważne pismo i byłoby źle, gdyby przestało się ukazywać. Kłopot w tym, że w tym momencie z powodu problemów finansowo – zdrowotnych nie stać mnie na regularne wspieranie pisma. Mam nadzieję, że Pańska wizja zaprzestania wydawania „Przymierza” nigdy się nie spełni. Modlę się o to gorąco. Życzę powodzenia. Pozdrawiam.
Witold


Szczęść Boże!
Bardzo dziękuję za przesłanie mi „Przymierza z Maryją” oraz inne cenne pamiątki i różne modlitwy.
Bardzo ucieszyło mnie to pismo, w którym znalazłem wizerunek Matki Bożej Klewańskiej. Przed wojną na tych terenach mieszkali moi rodzice z całą rodziną. Ja jako młody chłopiec chodziłem do tej ukochanej Matki Bożej na modlitwy i nabożeństwa. Zapewniam o swej modlitwie w Waszej intencji.
Z poważaniem
Zdzisław z Gdyni


Szczęść Boże!
Serdecznie witam i pozdrawiam całą Redakcję „Przymierza z Maryją”. Dziękuję za przesyłanie mi pisma i książeczek, których treść jest bardzo pouczająca i budująca. Zwiedziłam dość dużo sanktuariów maryjnych, ale dzięki Waszemu pismu poznaję ich więcej.
Ponadto wszelkie Wasze przesyłki zawsze wnoszą coś nowego i ożywczego do mojego życia religijnego. Jeszcze raz serdecznie dziękuję i życzę owocnej pracy. Ze swej strony pragnę zapewnić o moim wsparciu. Pamiętam o Was w modlitwie!
Zofia z Podlasia


Szanowna Redakcjo!
Z „Przymierzem…” zetknąłem się po raz pierwszy niedawno. Muszę przyznać, że zrobiło na mnie wrażenie. Już sam fakt, że jest ono poświęcone Matce Bożej jest godny pochwały. Liczę na to, że Wasze pismo nadal będzie pogłębiało pobożność maryjną. Życzę powodzenia!
Bartosz