Temat numeru
 
Ty jesteś Piotr...

W ostatnich miesiącach wszyscy byliśmy świadkami i uczestnikami niezwykłych wydarzeń, związanych ze śmiercią i pogrzebem Ojca Świętego Jana Pawła II, a następnie konklawe i objęciem Stolicy Piotrowej przez papieża Benedykta XVI. Były to pełne smutku, a zaraz po tym nadziei chwile, w których cały, tak przecież dziś zdechrystianizowany, świat, z zaskoczeniem oglądał, jak miliony ludzi demonstrowały swą miłość i przywiązanie do zmarłego papieża oraz radość z wyboru kolejnego następcy św. Piotra. Na czym polega wspaniałość i niezwykłość tego fenomenu?

Niektóre media oddając mimowolnie, poprzez poświęcenie tak wielkiej uwagi, hołd Kościołowi, próbowały równocześnie - zgodnie z logiką współczesnego świata - przedstawić nam obraz papiestwa zredukowany jedynie do jego doczesnego wymiaru. Usiłowały prezentować papieża jako jeszcze jednego pośród wielu „przywódców religijnych", jeśli wyróżniającego się, to tylko pod względem liczby wiernych podległych jego duchowej władzy. Nie można jednak nie dostrzec, że wysiłki te spełzły na niczym; oto pozbawieni niekiedy jakichkolwiek drogowskazów duchowych ludzie na całym świecie ujrzeli, że istnieje stały punkt, trwający niewzruszenie mimo burz dziejowych, straszliwych wojen i kataklizmów. Choć tak związany ze światem, to jednak jest on od niego niezależny, wolny od przelotnych mód i trendów. Choć zmieniający się wraz kolejnymi następcami św. Piotra, to jednak ten sam od dwóch tysięcy lat. Trwały i stabilny jak skała.
Czy jednak my sami - katolicy, pamiętamy na co dzień, jak fundamentalne znaczenie ma dla Kościoła instytucja papiestwa?

Potrójna władza Papieża i biskupów - jej boskie pochodzenie

Zadaniem Kościoła jest spełnianie na ziemi dzieła Chrystusa Pana. Kościół ma to czynić przez głoszenie Jego nauki i rozdawnictwo łask Nieba. Dla skutecznego wypełniania Chrystusowego posłannictwa, Pan nasz przelał na Apostołów - a tym samym ich prawowitych następców - tę potrójną władzę, którą sam na ziemi sprawował. Jest to władza nauczycielska, kapłańska i pasterska.

Już w Starym Testamencie prorocy przepowiadali tę potrójną władzę Zbawiciela. Pisząc o władzy nauczycielskiej Pana Jezusa, prorok Izajasz zapowiada: Duch Pański posłał mię, abym... opowiadał wyzwolenie (Iz  61,1); Oto dałem Cię na światłość narodów, abyś był zbawieniem (Iz 49,6). Wskazując na urząd kapłański Chrystusa Pana, król Dawid w Psalmie 109 mówi: Ty jesteś kapłanem według obrządku Melchizedecha. Prorok Jeremiasz i ten sam król Dawid przepowiadali Go jak króla - pasterza narodów: Wzbudzę potomka Dawida, a będzie królował... a imię Jego Pan sprawiedliwy nasz (Jr 23,5); Królestwo jego samo stać będzie na wieki (Dn 2,44); Wszystkie narody służyć mu będą, a władza jego wieczna (Dn 7,14).[1]

Tę potrójną władzę zapowiedzianą przez proroków, Pan Jezus rzeczywiście sprawował tu na ziemi. Był przecież nauczycielem i dlatego Nikodem zwracał się do Niego: Mistrzu, wiemy, żeś przyszedł jako nauczyciel od Boga (J 3,2). To właśnie dlatego uczniowie prosili Go: Panie naucz nas się modlić (Łk 11,1). Św. Mateusz przekazuje: uczył ich jako władzę mający (7,29). Ustanawiając w czasie Ostatniej Wieczerzy ofiarę Mszy Świętej - ofiarę Nowego Zakonu, w której sam siebie ofiarowuje za nas w sposób bezkrwawy - oraz ofiarując na krzyżu swoje Ciało i Krew dla naszego zbawienia, jest kapłanem. Jako pasterz i król objawia się mówiąc: Jam jest pasterz dobry (J 10,14). Jeszcze podczas zwiastowania archanioł Gabriel mówi o Nim Maryi: I da Mu Pan Bóg stolicę Dawida Ojca jego (Łk 1,32).

Posiadaną przez siebie potrójną władzę Pan Jezus przekazał właśnie Apostołom i ich następcom, którzy tak jak On posiadają władzę nauczycielską, kapłańską i pasterską. Urząd nauczycielski powierzył Zbawiciel Apostołom mówiąc im: Dana mi jest wszelka władza na niebie i na ziemi. Idąc tedy nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego, ucząc je zachowywać wszystko, comkolwiek wam przykazał. A oto ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata (Mt 28, 18-20). Jako mnie posłał Ojciec, i ja was posyłam (J 20,21). Ponieważ cała działalność Kościoła zmierza do zbawienia dusz, czyli uświęcenia ich za pomocą różnych środków łaski, które wysłużył sam Chrystus jako najwyższy kapłan w Ofierze Krzyża, do dysponowania tymi łaskami (szafowania) ustanowił On w Kościele urząd kapłański i powierzył go w całości Apostołom.

Najważniejszą czynnością kapłańską jest sprawowanie Ofiary Mszy Świętej, a do jej wykonywania Zbawiciel udzielił mocy Apostołom w czasie Ostatniej Wieczerzy: To czyńcie na moją pamiątkę (Łk 22,19). Apostołom i ich następcom w kapłańskim urzędzie udzielił też władzy odpuszczania grzechów, kiedy po Zmartwychwstaniu tchnął na nich i rzekł im: Weźmijcie Ducha Świętego, których odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a których zatrzymacie, są im zatrzymane (J 20, 22-23). Podobnie Pan Jezus upoważnił ich do udzielania innych sakramentów.

Jak każda społeczność, pisze w swojej „Apologetyce podręcznej" ks. Stanisław Bartynowski, tak i Kościół, który jest społecznością religijną, nie mógłby istnieć ani rozszerzać się, gdyby nie posiadał w sobie władzy rządzącej czyli pasterskiej. Dlatego Pan Jezus ustanowił władzę w Kościele i przekazał ją apostołom: Zaprawdę, powiadam wam: cokolwiek zwiążecie na ziemi, będzie związane i w niebiesiech; a cokolwiek rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane i w niebiesiech (Mt 18,18). Wyrazy „związać" i "rozwiązać" w języku hebrajskim znaczą to samo, co „zamykać" i „otwierać" drzwi. Żydzi używali przy drzwiach zamiast zamka rzemyka. Chcąc otworzyć drzwi należało właśnie najpierw rozwiązać rzemyk. W powyższych słowach Zbawiciela Apostołowie otrzymali pełnomocnictwo do nakładania wszelkich obowiązków - odpowiednich do spełniania ich zadania - nakładania więzów duchowych, jak również do zwalniania z nich - jeśli stanie się to konieczne lub wskazane. To właśnie nakładanie obowiązków w Kościele oraz zwalnianie od nich jest wykonywaniem władzy pasterskiej w Kościele - rządzeniem Kościołem.

Wiemy też, że tę potrójną władzę, którą opisaliśmy wcześniej, apostołowie rzeczywiście sprawowali: nauczali po wsiach i miastach; spełniali czynności kapłańskie - składali Ofiarę Mszy Świętej, chrzcili i bierzmowali; pasterzowali Kościołowi - wydawali prawa i rozporządzenia, nakładali kary kościelne na bezbożnych (1 Tm 1,20).

Chociaż do sprawowania swej potrójnej władzy Apostołowie zostali upoważnieni już w chwili, w której powierzył im ją Pan Jezus, to jednak zaczęli ją faktycznie wykonywać od dnia Zesłania Ducha Świętego. Wówczas bowiem zostali umocnieni do jej wykonywania przez Ducha Świętego, który zstąpił na nich. To Duch Święty zstępując na Apostołów i wylewając swe łaski na owczarnię Pańską, dopełnił dzieła założenia Kościoła. Z tego też powodu dzień Zesłania Ducha Świętego jest dniem narodzin Kościoła.

Powierzenie przez Zbawiciela potrójnej władzy Apostołom jest, jak zaznacza ks. Bartynowski, przelaniem mesjańskiego urzędu Chrystusa Pana na Jego Kościół. Kościół Katolicki, tak jak sam Pan Jezus, który prowadził swych wyznawców do doskonałości życia wiecznego i zbawienia, ma przez naukę Chrystusa i szafowanie łaskami, przez Niego wysłużonymi, prowadzić ludzi do nadprzyrodzonej cnoty i świętości na ziemi, a przez to do nadprzyrodzonej szczęśliwości w Niebie - czyli zbawienia. Zadaniem Kościoła z papieżem na jego czele jest prowadzić dalej zbawcze dzieło Zbawiciela, przedłużać niejako Jego mesjański urząd i być dla wiernych Chrystusem żyjącym na ziemi.[2]

Wikariusz Chrystusa i Najwyższy Pasterz

Jedność Kościoła, a co za tym idzie większa moc i trwałość fundamentu, na którym miał on być zbudowany, wymagały koniecznie jednolitości i jedności władzy zwierzchniej. Dlatego też najwyższy zarząd całego Kościoła skupiony został w osobie jednego. Ks. Piotr Skarga pisze o tym: I w starym i w nowym zakonie zawżdy Pan Bóg jednego najwyższego kapłana, którego wszyscy słuchać musieli, postawił: od Aarona i Piotra świętego począwszy(...) Izali jeden nie łacniej rząd uczyni? A rząd nie na tem jest, gdy wszyscy równi i jednacy; ale gdy od siebie miescy różni, a jeden drugiemu podlega. Jako rząd kościelny nad wielą plebanów ma jednego biskupa; nad wielą biskupów jeden prymas, nad wielą prymasów jeden patriarcha; a nad niemi jeden Piotr abo Papież, który wszytki jedna, gdy się wadzą; naucza, gdy błądzą; odmienia, gdy się psują.[3] A ks. Bartynowski dopowiada: Jak bowiem w każdym mądrze urządzonym stowarzyszeniu jest jedna głowa, która całym stowarzyszeniem kieruje, i w Kościele Chrystusowym potrzeba było jednej widomej głowy, sprawującej rządy najwyższe. - Dlatego to najwyższej władzy zwierzchniczej nad całym Kościołem nie powierzył Chrystus zgromadzeniu wszystkich apostołów, ale jednego tylko z nich - Piotra - powołał na zastępcę swego na ziemi.[4]

Pan Jezus zakładając swój Kościół zwrócił się wpierw do Szymona, który jako pierwszy wyznał wiarę w Bóstwo Chrystusa Pana. W nagrodę Pan Jezus powiedział mu w sposób uroczysty: Błogosławiony jesteś Szymonie, Bar Jona; bo ciało i krew nie objawiła tobie, ale Ojciec mój, który jest w niebiosach. A ja tobie powiadam, że ty jesteś opoka, a na tej opoce zbuduje Kościół mój, a bramy piekielne nie przemogą go. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; a cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebiosach; a cokolwiek rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane i w niebiosach (Mt 16, 17-19). W tych słowach Zbawiciel jednoznacznie wskazuje, że Szymon ma być dla Kościoła tym, czym jest opoka, czyli ma zająć takie stanowisko, które zapewni Kościołowi trwałość i siłę. Takim jest stanowisko zwierzchnika posiadającego pełnię władzy. Jego władza i powaga utrzymuje w jedności każdą społeczność. Tak też jest z Kościołem - na tej powadze ugruntowana jest cała jego siła.

I tobie dam klucze Królestwa niebieskiego - słowa te oznaczają przekazanie pełni władzy. Niegdyś, ten kto posiadał klucze miasta, był jego panem. Taka jest do dzisiaj wymowa wręczenia, czy przekazania symbolicznych kluczy do miasta. Dlatego też przekazanie kluczy do Królestwa niebieskiego oznacza przekazanie najwyższej władzy nad całym Kościołem na ziemi. W słowach następnych Zbawiciel określa właśnie, że chodzi tu o władzę nad Kościołem na ziemi: Cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane i w niebiosach... Aby Piotr mógł być rzeczywiście fundamentem Kościoła i otwierać wszystkim jego członkom bramy Królestwa niebieskiego, koniecznym było nadanie mu władzy nad sumieniami swoich podwładnych i nad zarządem całego Kościoła na ziemi. Władza, którą Pan Jezus przekazywał św. Piotrowi bez żadnych ograniczeń, dotyczyła wszelkiego rodzaju więzów moralnych, czyli wynikających z przepisów prawa, z grzechu i kary za niego. W ten sposób Zbawiciel przekazał Piotrowi najwyższą i nieograniczoną władzę stanowienia praw w Kościele i znoszenia ich - odpuszczania i zatrzymywania grzechów, nakładania kar i zwalniania od nich.
Stawał się opoką, aby jego władza utrzymywała Kościół w jedności, aby użyczała mu siły i niespożytej trwałości. Jego władza ma się rozciągać na cały Kościół Chrystusowy na ziemi i wszystkich jego członków.

Bardzo ważnym jest tu sposób w jaki Pan Jezus wyróżnia władzę Piotra przed wszystkimi Apostołami: zwraca się do niego z osobna, przyrzeka mu władzę zanim przyrzeknie ją wszystkim, jemu tylko zmienił imię na Piotr - opoka, tylko jemu przyrzeka dać klucze Królestwa niebieskiego. Właśnie dlatego w nim władza zwierzchnicza ma znajdować się jako w swym źródle. Jego władza jest pierwszorzędna. Pozostali Apostołowie mieli więc podporządkować się Piotrowi, który miał się stać głową całego Kościoła i zwierzchnikiem całego kolegium Apostołów.

Po zmartwychwstaniu Pan Jezus zapytał Piotra trzykrotnie: Szymonie, miłujesz mnie?, a Piotr za każdym razem odpowiadał: Ty wiesz, że Cię miłuję. Pan zaś dwukrotnie polecił mu: Paś baranki moje, a za trzecim razem: Paś owce moje (J 21, 15-17). To uroczysty moment poruczenia św. Piotrowi zwierzchniczego pasterstwa w Kościele - prymatu. Jak apostołowie pozostawali w zależności od św. Piotra jako zwierzchnika całego apostolskiego kolegium, tak i biskupi w piastowaniu i wykonywaniu swej władzy zawiśli są od widomej głowy Kościoła, tj. od prawowitego następcy św. Piotra, którym jest papież.[5]

1 / 2 /

"Przymierze z Maryją" dociera regularnie do ponad 430 tysięcy osób. Dołącz do grona naszych Przyjaciół i zostań stałym czytelnikiem czasopisma.

NAJNOWSZE WYDANIE:
20 lat Stowarzyszenia im. Ks. Piotra Skargi
Dwadzieścia lat minęło jak jeden dzień można by sparafrazować słowa piosenki z popularnego niegdyś serialu… Dwie dekady działalności Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Księdza Piotra Skargi miały niebagatelny wpływ na funkcjonowanie naszej Ojczyzny. Temu wydarzeniu poświęcamy znaczną część „Przymierza z Maryją”.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Medal dla niestrudzonego obrońcy wiary

Z radością informujemy, że długoletni Apostoł Fatimy, Pan Stanisław Drzewiecki z Tuliszkowa został uhonorowany przez ks. biskupa Wiesława Meringa medalem „Zasłużony dla Diecezji Włocławskiej”. O Panu Stanisławie pisaliśmy już w 96. numerze „Przymierza z Maryją”. Dziś postanowiliśmy jeszcze wrócić do Tuliszkowa, by wraz z naszym bohaterem cieszyć się z tego wyróżnienia.

 

Gdyby historią życia naszego Apostoła obdarzyć kilka osób, każda z nich miałaby pełne ręce roboty, a do tego swoją pracą budziłaby podziw i uznanie. Aż trudno uwierzyć, jak wiele pasji, talentów, zainteresowań, zacięcia społecznikowskiego może kryć się w jednym człowieku.

I choć Pan Stanisław w swoim 81-letnim życiu sprawdził się w wielu dziedzinach, jego największą pasją jest nauczanie. Jak już pisaliśmy poprzednio, jest powszechnie znanym i cenionym matematykiem, ale uczył także fizyki i chemii. W zawodzie spędził ponad pół wieku, kształcąc młodzież w 28 szkołach. Mimo przejścia na emeryturę, wciąż pomaga młodym ludziom. Od ponad dekady udziela bezpłatnych korepetycji każdemu, kto się do niego zgłosi. – Uczyć zawsze lubiłem. Satysfakcję czerpałem z tego, że potrafiłem nauczyć matematyki każdego, nawet tego, kto nie miał w tym kierunku najmniejszych zdolności – mówi z przekonaniem. – Dziś cieszy mnie każdy sukces mojego podopiecznego, któremu udaje się wyciągnąć ocenę na lepszą, czy uniknąć powtarzania roku. Myślę, że uczniowie też mnie lubili i lubią. Do dziecka trzeba umieć znaleźć drogę, czymś zainteresować i zachwycić, zachęcić do aktywności. Nauczyciel musi mieć osobowość, musi być ciekawy świata, by dla innych być wzorem, ikoną, która swoim postępowaniem pokazuje, jak dobrze można żyć. Ponadto potrafi wydobyć z dziecka jego zalety i je rozwinąć, rozbudzić ciekawość i chęć do poznawania świata, do pomagania, do ciągłego rozwijania się. Ja zawsze mówię do swoich podopiecznych, że nie chodzi o to, byście pokochali matematykę, ale żeby z was wyrośli porządni ludzie z charakterem. Sam trafiłem jako dzieciak na kilku nauczycieli tak interesujących i wartościowych, a przy tym pełnych zapału, że do szkoły chodziłem nie tylko po naukę, ale właśnie dla moich pedagogów, którzy mnie niesamowicie inspirowali – zapewnia.

 

Pan Stanisław ubolewa nad tym, że obecnie wielu nauczycieli skupia się tylko na przekazywaniu wiedzy, zaniedbując przy tym wychowanie. – Często się mówi: „a niech rodzice wychowują, nauczyciel ma uczyć”. Ja się z tym nie zgadzam. Uważam, że szkoła, tak jak dom, jak Kościół ma także młodzież kształtować. Niestety, obecnie nauczyciel boi się wychodzić poza swoją rolę, by nie zostać posądzonym przez rodziców o wtykanie nosa w nie swoje sprawy. I to jest przykre. Uważam, że w wielu przypadkach wychowanie dzieci powinno zacząć się od wychowania rodziców. To mocne słowa, ale Pan Stanisław nie boi się mówić tego, co myśli. Tak było w czasach komunizmu, gdy bronił krzyża w szkole i odważnie przyznawał się do swojej wiary. Nigdy nie krył, że jest człowiekiem głęboko religijnym. Za swoje przywiązanie do Kościoła i zaangażowanie w przygotowanie ołtarzy na Boże Ciało w 1968 roku stracił posadę dyrektora szkoły. – Było mi oczywiście przykro, ale w życiu są rzeczy ważne i ważniejsze. Ołtarze na Boże Ciało ubierali moi dziadkowie (od 1912 roku), rodzice i ja przez 65 lat. Bóg dla mnie i mojej rodziny był zawsze na pierwszym miejscu – podkreśla. I za to piękne świadectwo chrześcijańskiego życia składane zwłaszcza w trudnych czasach i ogromne zaangażowanie w życie swojej parafii w Tuliszkowie, Pan Stanisław został odznaczony medalem „Zasłużony dla Diecezji Włocławskiej”, przyznawanym przez ks. biskupa Wiesława Meringa. Odznaczenie zostało przekazane podczas uroczystości poświęcenia kopii figury św. Michała Archanioła z cudownej Groty Objawień w Gargano.

 

W imieniu Redakcji „Przymierza z Maryją” gratulujemy Panu Stanisławowi tak zaszczytnego wyróżnienia i jesteśmy dumni z faktu, że tak zacna osoba należy do duchowej rodziny Apostołów Fatimy i grona oddanych Przyjaciół Stowarzyszenia im. Ks. Piotra Skargi.

Panie Stanisławie, życzymy Bożego błogosławieństwa i dużo zdrowia!

 

DMB

 


Listy od Przyjaciół
 
Listy od Przyjaciół

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję Panu Prezesowi za troskę o mnie. Dziękuję Redakcji za „Przymierze z Maryją”. Pragnę zapewnić, że nadal chcę otrzymywać Wasze pismo. Ono pomaga mi w wielu sprawach – tak wiary, jak i moralności. Bardzo jest mi potrzebne, bo mam niestety problemy, zwłaszcza z zachowaniem szóstego przykazania. Często zastanawiam się, czy uda mi się z tego wyjść, czy się poprawię? Wierzę, że tak. Ufam Bożej Opatrzności. Prosząc o modlitwę za mnie, pozdrawiam całe Stowarzyszenie im. Ks. Piotra Skargi.

Dawid

 

 

Szczęść Boże!

Z całego serca dziękuję za przesłanie mi obrazu Niepokalanego Serca Maryi. Teraz modlę się codziennie przed Mateńką. I widzę, że Ona się do mnie uśmiecha. Czuję Jej błogosławieństwo. Jakaż to łaska! Pozdrawiam Was serdecznie.

Jadwiga

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Pragnę za pośrednictwem Redakcji serdecznie podziękować Stowarzyszeniu im. Ks. Piotra Skargi za słowa otuchy i przesłanie Jubileuszowego Różańca, upamiętniającego 100. rocznicę Objawień Matki Bożej w Fatimie. Chciałbym także – ku przestrodze – podzielić się swoją udręką. Chciałbym przestrzec przed tym, od czego jestem uzależniony, czyli przed alkoholem. Również pragnę złożyć pewne świadectwo. Piszę o tym, bo wiem, że wiara czyni cuda. Po wykonaniu ogromnej pracy nad sobą, udaje mi się te sprawy zmieniać na lepsze. Tak więc od dłuższego czasu walczę ze swym alkoholizmem. Alkohol sprawił, że zamknąłem się w sobie. Jednak dzięki modlitwie i wsparciu rodziny jestem spokojny o kolejny dzień. Pomogły mi w tym też przesłane przez Was materiały – obrazek Matki Bożej Uzdrowienia Chorych oraz Akt Ofiarowania się Jezusowi przez ręce Maryi. Wiem, że Opatrzność Boża czuwa nade mną. Gdyby nie Ona, mało brakowało, abym w ubiegłe wakacje zapił się na śmierć. Teraz dziękuję Panu Bogu za dar życia.

Choć obecnie pokutuję w więzieniu, to głęboko wierzę w to, że Bóg opiekuje się mną. Za każdy dany mi czas dziękuję. Dziś wiem, że trzeba być dobrym przez całe życie i służyć Bogu. Dziś mam głęboką świadomość ile czasu straciłem przez alkohol i negatywne nastawienie do życia oraz przyjaciół. Alkohol zastępował mi towarzystwo. Gdy piłem, miałem wrażenie, że się wyciszam, uspokajam. Kiedy alkoholu zaczęło brakować, zaczynały się u mnie lęki i panika.

Obecnie znalazłem ludzi, którzy uczęszczają na mityngi AA na terenie więzienia. Też chodzę na te spotkania, podczas których dzielę się swymi opiniami, łzami i przeżyciami. Z pokorą i wdzięcznością przyjmuję wszystko, czym mnie Pan Bóg doświadcza.

Pozdrawiam całą Redakcję, pozdrawiam wszystkich, którzy się za mnie modlą i czekam na kolejne wydanie Waszego pisma. Bóg zapłać!

Z poważaniem

Marek

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowni Redaktorzy! Bóg Wam zapłać za przysyłanie mi wspaniałego pisma, jakim jest „Przymierze z Maryją”. Pragnę podzielić się świadectwem, jak dobry jest Pan Bóg. Otóż, jestem inwalidą, na którym to Pan Bóg uczynił cud. Kilkadziesiąt lat temu miałem bardzo ciężki wypadek samochodowy, po którym przez 5 tygodni byłem nieprzytomny. Lekarz, który mnie prowadził, dawał tylko kilka procent szans na to, że przeżyję. Twierdził, że nawet jeśli przeżyję, to i tak do końca życia będę jeździł na wózku inwalidzkim. Tymczasem – jak się okazało – na wózku jeździłem bardzo krótko. Po latach w ogóle go nie potrzebuję i daję sobie ze wszystkim radę samodzielnie. Jestem za to bardzo wdzięczny Panu Bogu i Matce Najświętszej. To Ona wstawiła się za mną u Swego Syna. Syn Ją wysłuchał i uczynił cud. Zresztą Jego opiekę czuję na każdym kroku w tych jakże ciężkich dla wiary czasach. Wiem jedno – trzeba całkowicie i bez żadnych wątpliwości zawierzyć Bożej Opatrzności, a resztą już będzie kierował Pan Bóg.

Jako podziękowanie za moje uzdrowienie wystawiłem koło mojego domu kapliczkę poświęconą Matce Bożej. Modlę się tam bardzo często. Jeszcze się nie zdarzyło, bym nie znalazł rozwiązania w trudnych sytuacjach. Dziękuję Wam za wszystko, co robicie dla naszego Narodu. Szczęść Wam Boże w tych trudnych czasach. Z Panem Bogiem i Maryją, Matką Jego!

Jan z Podkarpackiego

 

 

Szczęść Boże!

Droga Redakcjo! Chciałabym podzielić się z Czytelnikami świadectwem. Jestem wdową i matką dwóch synów. Jeden od 27 lat jest kapłanem i posługuje we Włoszech. Drugi ma żonę i troje dzieci. Jest policjantem.

W roku 2012 dowiedziałam się, że mój mąż ma nowotwór złośliwy i pozostało mu tylko 6 tygodni życia. Zaczęłam się gorliwie modlić i prosić Pana Boga oraz Matkę Bożą o zatrzymanie tej choroby, choćby tylko na trzy lata. Naszym pragnieniem było doczekać jubileuszu 50-lecia małżeństwa. I prośba została wysłuchana! W czerwcu 2014 roku w obecności syna-kapłana odnowiliśmy przysięgę małżeńską. Szczęście nie trwało jednak długo. W listopadzie 2015 roku mąż odszedł do Pana. Było mi bardzo ciężko, ale modlitwa, wsparcie duchowe ze strony rodziny i przyjaciół, Wasze materiały oraz programy w Telewizji Trwam i Radiu Maryja bardzo mi pomogły i pozwoliły dalej – w miarę normalnie – żyć.

W Środę Popielcową 2018 roku dowiedziałam się z kolei, że to ja mam raka złośliwego. I zaczęłam leczenie. W czasie wszystkich badań i zabiegów miałam w ręku różaniec, a na ustach słowa: „Jezu ufam Tobie!” oraz „Kochana Mateczko, osłaniaj mnie płaszczem Swej opieki”.

W szpitalu przebywałam 8 tygodni. Ostatnie naświetlanie miałam 15 sierpnia ubiegłego roku. W listopadzie przeszłam kontrolne badanie, które wykazało, że jest dobrze. Teraz czekają mnie kolejne badania.

Proszę Pana Jezusa, Matkę Najświętszą i Świętych, by było dobrze. Wszystko w rękach Pana Boga. Proszę Was o modlitwę, za którą z góry dziękuję – Bóg zapłać!

Zostańcie z Bogiem

Elżbieta z Torunia