Apostolat Fatimy
 
Maryja porusza serca Apostołów

Kolejna grupa Apostołów Fatimy stanęła na portugalskiej ziemi. 28 uczestników XVI pielgrzymki organizowanej przez Instytut im. Ks. Piotra Skargi odwiedziło miejsca cudownych objawień w Fatimie.
Przypomnijmy: w maju i październiku każdego roku z Krakowa wylatuje do Portugalii grupa Apostołów Fatimy wraz z osobami towarzyszącymi oraz kapłanem, który sprawuje nad nimi duchową opiekę. Dotychczas miejsca objawień Maryi odwiedziło z Instytutem już ponad 300 osób.


W dniach 8–11 października 2012 r. Apostołowie byli w Fatimie wraz z ojcem Erykiem Gawletą, franciszkaninem. Msza Święta sprawowana w Kaplicy Objawień lub w Bazylice Różańca Świętego (z grobami Łucji oraz błogosławionych Franciszka i Hiacynty) stanowiła podstawę każdego dnia. Duchowo umocnieni pielgrzymi odwiedzali kolejno wszystkie miejsca objawień Matki Bożej Fatimskiej i Anioła Portugalii, przeszli Drogę Krzyżową, która wiodła dróżkami Pastuszków i gościli w domach dzieci, którym objawiła się Matka Boża, w Aljustrel.

Wśród pątników był również Adam Mamok – zwycięzca konkursu na najlepsze zdjęcie do naszego kalendarza 365 dni z Maryją.
– Wygrana w konkursie fotograficznym niezmiernie mnie zaskoczyła, a jednocześnie bardzo ucieszyła – wyznał. Najbardziej zapadły mu w pamięci wieczorne modlitwy i procesja: – O godzinie 21.30 rozpoczynał się Różaniec odmawiany w kilku językach świata, a po nim przepiękna procesja z figurą Matki Bożej Fatimskiej, przy świetle świec trzymanych w rękach zgromadzonych na placu pielgrzymów. Wśród tylu ludzi różnych ras i narodowości czuło się prawdziwą jedność i wzajemną życzliwość. Można było naprawdę doświadczyć tej prawdy, że wszyscy jesteśmy dziećmi Jednego Boga. Te kilka dni wypełnionych modlitwą oraz podążaniem śladami trojga pastuszków z Fatimy na zawsze pozostanie w mej pamięci i mam nadzieję, przyniesie „plon obfity” w moim życiu.

Udział w wielojęzycznej modlitwie różańcowej i przepięknej procesji ze świecami i figurą Maryi był wyjątkowym zwieńczeniem dnia dla każdego:
– Te trzy dni procesji fatimskiej w tak licznej grupie ludzi to tak głębokie przeżycie, że aż płyną łzy … Matka Boża porusza serca! – mówił, nie kryjąc wzruszenia, Aleksander Kajak, Apostoł Fatimy. – Sanktuarium fatimskie było moim marzeniem od szeregu lat. Byłem w Ziemi Świętej, w Egipcie, we Francji, w Rzymie – w tych wszystkich starych kościołach… Nic jednak mnie tak nie poruszyło, jak Fatima!
Dodatkowym przeżyciem dla Apostołów było zapalenie 114 dużych świec wotywnych i złożenie intencji nadesłanych przez 5800 Polaków w ramach kolejnej odsłony naszej akcji „Twoje światło w Fatimie”.
– Ogromne wrażenie zrobiły na mnie przywiezione z Polski świece, które zapaliliśmy przy Kaplicy Objawień. Zdawaliśmy sobie sprawę, jak wiele próśb jest w nich zawartych, jak wiele nadziei jest w nich złożonych – powiedział Adam Mamok.

Oprócz Fatimy, pielgrzymi z Polski zwiedzili także zabytki w Lizbonie, Batalhi i cysterskie opactwo w Alcobaça oraz Nazaré nad Atlantykiem.

MW


Ten artykuł przeczytałeś dzięki ofiarności Darczyńczów. Wesprzyj nas i zostań współtwórcą "Przymierza z Maryją".

NAJNOWSZE WYDANIE:
Kościół wobec zarazy
Panika związana z tzw. pandemią koronawirusa ogarnęła cały świat. Groza miesza się z ironią. Grozę wywoływały i chyba jeszcze ciągle wywołują informacje o śmierci zakażonych, zdjęcia trumien masowo wywożonych z prosektoriów przez ciężarówki… Ironię zaś wzbudzają: brak konsekwencji rządzących w podejmowanych działaniach prewencyjnych, zalew sprzecznych informacji i spiskowych teorii. Łatwo się w tym wszystkim zagubić. Zresztą ojcu kłamstwa zależy na tym, byśmy czuli się pogubieni, opuszczeni i osamotnieni – bez żadnej nadziei…

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
Listy od Przyjaciół
 
Listy od Przyjaciół

Szczęść Boże!

Chciałbym przekazać Państwu krótkie świadectwo. Jesteśmy z żoną w sakramentalnym związku małżeńskim już od 37 lat. Mamy dwie córki i 3-letniego wnuczka. Starsza córka mieszka za granicą, młodsza – tutaj z mężem i dzieckiem. Moja żona jest niepełnosprawna i niewidoma. Porusza się na wózku inwalidzkim. Ja jestem po trzech poważnych wypadkach. W roku 2006 spadły na mnie 24 palety. Miałem złamaną miednicę w pięciu miejscach i uszkodzone biodro. Leżałem w szpitalu dwa tygodnie. Później przywieźli mnie do domu, gdzie miałem spędzić w łóżku kolejne tygodnie. Po siedmiu dniach uratował mnie jednak bł. ks. Wincenty Frelichowski. Jego relikwie mamy w domu. Po wytrwałej modlitwie za wstawiennictwem błogosławionego Wincentego nagle udało mi się po kilku dniach wstać z łóżka. Lekarze nie dawali mi wcześniej szansy na pełne wyzdrowienie, ale jednak stało się inaczej. Po prostu pewnego dnia ks. Wincenty powiedział do mnie: „Wstań i chodź”. I chodzę do dziś i opiekuję się żoną, choć nieraz jest bardzo ciężko. Cieszę się jednak, że wraz z żoną możemy wspierać Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi. Prosimy o modlitwę za całą naszą rodzinę. Szczególnie za nasze zdrowie. Zostańcie z Bogiem.

Wacław z żoną Marią

 

 

Szanowna Redakcjo!

Jestem niesamowicie zbudowana Waszą działalnością. Przesyłane materiały bardzo sobie cenię. Czytam „Przymierze z Maryją”. Treściami dzielę się z najbliższymi. Moja rodzina jest wierna przykazaniom Bożym i kościelnym. Taka postawa jest budująca – dodaje siły i wiary do niesienia krzyża dnia codziennego.

W ostatnim czasie, pod koniec roku 2019, przeżywaliśmy trudne chwile, zresztą to trwa nadal. U mojego męża Jana wykryto raka jelita grubego. Badania, operacja, pobyt w szpitalu…

Można było to wszystko przyjąć, wytrzymać i działać tylko dzięki modlitwie do Boga, o którą prosiliśmy i nadal prosimy naszych znajomych i bliskich. Uczestnictwo we Mszy Świętej, odmawianie Koronki do Bożego Miłosierdzia w kaplicy szpitala zakonu bonifratrów przed cudownym obrazem Matki Bożej Uzdrowienia Chorych pomagały w tych trudnych chwilach. Pisząc o tym, pragnę podkreślić, że dzięki modlitwie, zaufaniu Opatrzności i Miłosierdziu Bożemu, mogliśmy przyjmować te wszystkie bolesne wydarzenia ze spokojem, powierzając również lekarzy opiece Ducha Świętego.

Teraz jesteśmy z mężem już razem, wspieramy się nawzajem i ufamy Bogu, że udźwigniemy ten krzyż. Prosimy o modlitwę.

Janina

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowni Państwo

Pragnę podziękować za wszystkie pamiątki i upominki, które od Was otrzymuję. Chciałabym też podzielić się z Państwem świadectwem wyjścia z nałogu alkoholowego mojego syna Mariusza, który zmagał się z tym problemem przez trzy lata. Żona odeszła od niego, wyprowadzając się z dwojgiem dzieci do swojej matki. A ja codziennie modliłam się na różańcu o jego nawrócenie. Prosiłam Matkę Bożą i św. Ojca Pio o wstawiennictwo. Prosiłam Pana Jezusa o dar nawrócenia mojego syna. I stał się cud. Syn zachorował. Miał poważną operację głowy – usunięcia guza i krwiaka pod czaszką. Operacja się udała. A syn, gdy wychodził ze szpitala, powiedział: „Mamo, już nigdy nie zobaczysz mnie pijanego”. I dotrzymuje obietnicy. Od tego czasu minęło sześć lat i przez ten okres nie pił żadnego alkoholu. Założył firmę transportową, żona z dziećmi wróciła do domu. Obecnie mieszkają razem.

Dziękowałam i nadal dziękuję Panu Jezusowi, jak również Matce Najświętszej i św. Ojcu Pio, że mnie wysłuchali i uzdrowili mojego syna z tej choroby.

Napisałam te słowa, bo chcę podzielić się świadectwem, że dzięki mocnej wierze i modlitwie możemy otrzymać łaskę o którą prosimy. Szczęść Wam Boże. Życzę zdrowia i wszelkich łask.

Krystyna z Łódzkiego

 

 

Szczęść Boże!

Szanowna Redakcjo

Pragnę podzielić się z Państwem świadectwem. Urodziłam się w wielodzietnej, katolickiej, robotniczej rodzinie na wsi. Gdy miałam 6 lat, zostałam osierocona wraz z siedmiorgiem rodzeństwa, ponieważ zmarła nam mama. Tatuś dawał nam bardzo dobry przykład, wychowywał nas bardzo religijnie: prowadził do kościoła i uczył codziennej modlitwy.

Młodo wyszłam za mąż i urodziłam troje dzieci. Moje małżeństwo nie było jednak szczęśliwe, ponieważ mąż nadużywał alkoholu i znęcał się nade mną i nad dziećmi. Pomimo tego nigdy nie straciłam wiary w Boga. Wierzyłam, że zawsze jest ze mną i pozwala mi wytrwać. Każdego wieczoru klękaliśmy razem z dziećmi i modliliśmy się gorąco. Gdy dzieci usamodzielniły się i założyły własne rodziny, postanowiłam wyjechać do Grecji. W tym czasie mieszkał tam i pracował mój syn. Przez jakiś czas mieszkaliśmy razem, ale syn zachorował i zmarł.

Od znajomych dowiedziałam się, że w naszej parafii organizowane są spotkania ewangelizacyjne. Zdecydowałam, że i ja będę na nie uczęszczać. Tutaj bardzo uspokoiłam się wewnętrznie i doświadczyłam ogromnej duchowej radości. Brałam udział w rekolekcjach. Przez dwa lata, przed tym wspaniałym duchowym doświadczeniem, cierpiałam bardzo na ból prawej ręki, która mi drętwiała i traciłam w niej czucie. Wiele razy jeździłam do lekarzy, ale pomimo iż brałam leki, ból nie ustępował. Tego dnia modliliśmy się przed Najświętszym Sakramentem i w pewnym momencie odczułam drganie tej chorej ręki. Uświadomiłam sobie, że ból ustąpił. Od tego czasu upłynęło już 6 lat, a moja ręka jest zdrowa.

Dziękuję Ci, Panie Jezu, za to uzdrowienie. Dziękuję Ci też za to, że dałeś mi łaskę wytrwania i cierpliwości w czasie, gdy zmarł mój syn. Za wiarę i siłę w ciężkich chwilach mojego życia, dziękuję Panie Jezu. Wierzę w Ciebie, Boże żywy!

Anna z Żywca

 

 

Szanowny Panie Prezesie

Z całego serca dziękuję za modlitwę oraz wszystkie życzenia i upominki, Niech Pan Bóg i Matka Najświętsza mają w Swojej opiece Pana i wszystkich pracowników Stowarzyszenia. Niech obdarzą Was zdrowiem i wszelkimi łaskami. Bóg zapłać za wszystko i Szczęść Boże!

Janina