Temat numeru
 
Bóg wzgardzony i wyszydzony

W ostatnim czasie doświadczamy coraz silniejszej antykatolickiej propagandy i ataków na naszą świętą wiarę. Media, niektóre instytucje międzynarodowe oraz współczesna tzw. popkultura coraz agresywniej prezentują swoje antychrześcijańskie oblicze. Stale i konsekwentnie podważa się same fundamenty moralne cywilizacji chrześcijańskiej poprzez nachalną promocję dewiacji. Jednocześnie nie ustają ataki na prawdy wiary. Wyrazem tych działań była w ciągu ostatnich miesięcy zarówno promocja tzw. „ewangelii Judasza", jak i ekranizacja oraz rozpowszechnianie filmu na podstawie bluźnierczej powieści Kod Leonarda da Vinci. Niestety, nasz kraj, który uchodzi za katolicki, stał się również miejscem obrazy Bożej. Dlaczego tak wielu z nas milczy lub swoją głupią pogonią za sensacją, nie zaś pragnieniem prawdy, wspiera szerzenie się bluźnierstw? Jakimi motywami kierują się nowi budowniczy cywilizacji śmierci i jakie cele postawili sobie w kulturowej wojnie przeciw Kościołowi?

Świętemu Kościołowi katolickiemu nigdy nie brakowało wrogów. Pan Jezus mówił do swoich uczniów: „Jeśli was świat nienawidzi, wiedzcie, że mnie pierwej niż was znienawidził(...) Nie jest sługa większy nad pana swego. Jeśli mnie prześladowali i was prześladować będą" (J 15, 18 - 20). Nasz Pan sam cierpiał największą zniewagę, jakiej ludzie dopuścili się przeciw swemu Bogu. Poniósł haniebną śmierć krzyżową, został doświadczony bluźnierstwami, zniewagami i wyszydzeniem w stopniu dla nas niewyobrażalnym. My zatem musimy być również czujni i gotowi do przyjęcia cierpienia. Pan Jezus cierpiał dwa tysiące lat temu, kiedy ludzie w zbrodniczym porywie rzucili się przeciw swemu Zbawcy. Ale niestety, Jego cierpienia w dwa tysiące lat po Jego Męce i Zmartwychwstaniu nie ustają. Ostatnio nawet zauważa się jakieś szatańskie nasilenie tych ataków, tak iż można je porównać tylko z tym, co działo się od Ogrodu Oliwnego po Kalwarię. Ból, smutek i cierpienie, jakich doznaje dzisiaj nasz Stworzyciel, Odkupiciel i Pocieszyciel, przez ponawiane co chwilę bluźnierstwa i zniewagi, mogą pozostać obojętnymi tylko dla tych, którzy nie kochają prawdziwie swego Boga. Często też, Jego osamotnienie i opuszczenie przez uczniów staje się faktem i dzisiaj. Milczenie i tchórzliwa ucieczka w obliczu Męki Zbawiciela, to dzisiaj często jedyny sposób postępowania wielu katolików zobowiązanych do obrony czci Bożej. I znów padają słowa zaparcia się: "nie wiem, o czym mówicie, nie znam tego człowieka". Ból zwielokrotniają już nie sami krzyżujący żołdacy, i ci którzy krzyczeli „ukrzyżuj!". Dzisiaj te same społeczeństwa, które doświadczyły w swojej historii słodyczy panowania Chrystusa, domagają się Jego ukrzyżowania. Jak Judasz, sprzedają Go, jak faryzeusze odwracają od Niego swe głowy, potrząsają nimi, szydzą i bluźnią: „Jeśli jesteś Mesjaszem i Synem Boga, zejdź z Krzyża".

Narastająca kampania oszczerstw i bluźnierstw

Z roku na rok w niegdyś chrześcijańskich społeczeństwach przybywa zjawisk i wydarzeń, które obrażają naszą religię. O nowej zdradzie, która jest kontynuacją tej sprzed wieków, mówił m.in. podczas Liturgii Wielkiego Piątku odprawianej przez Ojca Świętego Benedykta XVI, o. Raniero Cantalamessa, który stwierdził: - Wiele mówi się o zdradzie Judasza nie zdając sobie sprawy, że ją się ponawia. Chrystus ponownie jest sprzedawany, ale już nie zwierzchnikom sanhedrynu za 30 srebrników, lecz wydawcom i księgarzom za miliardy srebrników. W podobnym tonie wypowiedział się również ks. kard. Paul Poupard, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Kultury. Wskazał on na szczególne zainteresowanie dzisiejszego człowieka nie tyle prawdą, co sensacją. - To szokujący i niepokojący fenomen kulturowy, który odzwierciedla, z jednej strony, ignorancję milionów ludzi, z drugiej zaś, zmysłową rozkosz, jakiej doznają media w promowaniu dzieł, nie mających nic wspólnego z prawdą - powiedział francuski kardynał.
Pod pretekstem wolności słowa, prawa do krytyki i swoiście rozumianej sztuki, twórcy teatralni, filmowi, dziennikarze, autorzy programów, wydawcy książek i czasopism coraz bezczelniej poczynają sobie w sprawach, które dla nas katolików stanowią fundamenty naszej wiary i związane są ze szczególną czcią, jaką oddajemy Bogu. Nie tak dawno, w naszym kraju jedno z pism adresowanych do młodzieży zamieściło na swej premierowej okładce bluźnierczy obraz przedstawiający wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej z twarzą skandalizującej i stale bulwersującej swoim niemoralnym zachowaniem piosenkarki. Zdecydowanie zaprotestowali wówczas m.in. o.o. Paulini z Jasnej Góry. Atakowana jest instytucja papiestwa i osoba samego papieża. Jedna z niemieckich telewizji rozpoczęła emisję serialu kreskówki wyprodukowanej przez BBC pt. Miasto Papieża, w którym znieważa się Ojca Świętego i Stolicę Apostolską. Film zawiera również bluźniercze ataki na Eucharystię.

W Polsce nie ucichły jeszcze echa jednego skandalu, gdy w czasie Wielkiego Postu obrażono Pana Boga po raz kolejny zapowiedziami wydania tzw. „ewangelii Judasza". Tuż po Świętach Wielkanocnych „Gazeta Wyborcza" opublikowała specjalny dodatek, w którym umieściła ten tekst, który podważa prawdziwy sens Ewangelii i przedstawia Judasza jako bohatera. Wydźwięk tego apokryfu nie pozostawia złudzeń co do swoich diabelskich inspiracji. Tekst powstał dawno temu w gnostyckiej sekcie kainitów. Wyznawcy tej sekty oddawali cześć nie tylko Kainowi, który zamordował swego brata Abla, ale również Chamowi, sodomitom, Ezawowi i innym potępionym w Starym Testamencie. Wreszcie czcili też samego Judasza Iskariotę. Według poglądów kainitów człowiek, aby dojść do pełnego poznania (gnozy) i zbawienia, musi przejść wszystkie stopnie zepsucia, a każdy występek ma swego osobnego anioła, którego należy wzywać przy spełnianiu niecnego czynu.

Nietrudno więc odkryć diaboliczne, czy wręcz satanistyczne konteksty i inspiracje w tzw. „ewangelii Judasza". Promocję tego rzekomo sensacyjnego odkrycia zorganizowano na całym świecie od Waszyngtonu po Warszawę. O tym, iż nie ma tu mowy o przypadku i jakiejś bezmyślności, mówił wówczas ks. prof. Waldemar Chrostowski. - Najpierw tygodnik „Wprost" zapowiedział temat, a duże reprodukcje okładki czasopisma były rozklejone na plakatach. Następnie „Gazeta Wyborcza" zamieściła obszerne doniesienia, wybijając je na swoją czołówkę, a zrobiła to na dwa dni przed Niedzielą Palmową. Jest to część strategii zakrojonej na olbrzymią skalę, bo w tym samym okresie Wielkiego Postu zorganizowano w Waszyngtonie specjalną konferencję prasową z informacjami o odkryciu(.) W Niedzielę Palmową wierni słyszą w kościołach ewangeliczny opis Męki Pańskiej. Nagłośnienie "ewangelii Judasza" było obliczone na to, że informacje o niej wywołają określone skojarzenia. Z kolei w Wielkim Tygodniu "Gazeta Wyborcza" codziennie zapowiada opublikowanie polskiego przekładu manuskryptu. To też starannie przygotowany "upominek" na Wielkanoc - mówił w wywiadzie dla KAI biblista ks. prof. Chrostowski.
Pod koniec kwietnia przyszedł czas na kolejną „sensację", którą podchwyciły niektóre media. Nagłośniono heretycką teorię Henry'ego A. Kelly, który od lat zmierza do rehabilitacji... szatana.

Oszczercze bluźnierstwa Kodu - szatańskie urąganie Bogu

Zło nie śpi, choć katolicy często niestety zasypiają, miast wsłuchiwać się i wypełniać słowa Zbawiciela mówiącego do śpiących apostołów w Ogrodzie Oliwnym: "Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie(.) Śpicie dalej i odpoczywacie? Dosyć! Przyszła godzina, oto Syn Człowieczy będzie wydany w ręce grzeszników. Wstańcie, chodźmy, oto zbliża się mój zdrajca". Wykorzystując "dobre samopoczucie" wielu tzw. proroków zdrowego rozsądku, którzy siebie i innych stale utwierdzają w otępiałym i gnuśnym przekonaniu, że nic złego się nie dzieje i nic złego się nam nie zdarzy, szatan - ojciec kłamstwa zwodzi kolejne miliony. Nie ustały jeszcze echa poprzedniego ataku na Ewangelię, gdy przyszedł czas na kolejny. Tym razem uderza się w samą osobę Zbawiciela i sens Jego zbawczej misji, która trwa w świętym Kościele katolickim. Na ekrany kin na całym świecie wszedł film będący ekranizacją antykatolickiej i antychrześcijańskiej powieści Kod Leonarda da Vinci. W jego promocję mocniej jeszcze niż w przypadku książki, zaangażowane zostały potężne środki na całym niemal globie. Media od dawna zapowiadały owo bluźnierstwo jako "długo oczekiwane".
Czym są w istocie książka i film Kod Leonarda da Vinci? To odgrzewanie starych bluźnierstw, herezji i kłamstw o ziemskim życiu naszego Zbawiciela oraz założonym przez Niego Kościele katolickim. Kod Leonarda da Vinci miesza gnostyckie i okultystyczne idee z prymitywnymi kłamstwami. W ten sposób zaszczepia się w czytelniku i widzu wątpliwości dotyczące wiary katolickiej. Jest to brutalna i agresywna powieść skierowana przeciwko Kościołowi katolickiemu i przeciwko Chrystusowi Panu, która posługuje się metodami manipulacyjnymi, by wsączyć wątpliwość w duszę czytelnika. Film wszedł równocześnie na ekrany na całym świecie i otworzył Festiwal w Cannes. Niektórzy mogą myśleć, że chodzi jedynie o niezbyt ambitną powieść bez znaczenia, której groteskowość może śmieszyć i wypełnić czas jakiejś podróży czy w poczekalni u dentysty. Tymczasem zwiastun filmu dobrze oddaje psychologiczny klimat, jaki opowieść ta stara się stworzyć. Na podkładzie muzycznym „new age" grobowy głos zapowiada „informację skrywaną przez wieki, (.) tajemnicę, która może zmienić na zawsze drogę ludzkości". I kończy: „Nieważne, co czytaliście, nieważne, w co wierzycie, podróż już się zaczęła".
„Tajemnica" w taki sposób przedstawiona, która stanowi podstawę tej powieści, jest twierdzeniem, iż „prawie wszystko, czego nasi rodzice uczyli nas o Jezusie Chrystusie, jest kłamstwem". Usiłuje „udowodnić", jakoby Pan nasz Jezus Chrystus nie był Bogiem. Chodzi zatem o książkę i film, które pod maską fikcji prezentują określoną wizję religijną. To pochwała pogańskiego okultyzmu - gnozy. Ks. Aleksander Posacki, znany polski demonolog, w jednym ze swoich artykułów w "Naszym Dzienniku" w na temat Kodu napisał m.in.: „Awersja wobec sacrum" - w ujęciu chrześcijańskim czy katolickim - którą widzimy w Kodzie Leonarda, to jednak główny symptom opętania diabelskiego. Szczególnie symptomatyczna jest zawsze niechęć do krzyża. Bluźniercze przedstawienie przez Browna krzyża wyłącznie jako znaku tortur i ludzkiej przemocy wskazuje na to, że zapomina on o tym, iż chodzi tu o przemoc szatana, "ojca kłamstwa", któremu z pewnością służy, nawet jeśli nie zdaje sobie z tego sprawy. Brown, pisze dalej ks. Posacki, zarzucając Kościołowi katolickiemu zatajenie pewnych prawd, zachowuje się dokładnie tak samo, jak wąż w raju, kiedy chciał "zaszczepić w pierwszych ludziach nieufność czy nienawiść do Stwórcy, która charakteryzuje jego samego. Jest to - pisze ks. Posacki - fundamentalna sataniczna inwersja: demonizacja Boga i jednoczesne „ubóstwienie" szatana oraz otwierającego się na niego zwiedzionego człowieka. To jest istota teologii gnozy, popularyzowanej w Kodzie Leonarda da Vinci. Tu odsłaniają się też wewnętrzne związki gnozy z satanizmem. To jest właśnie sedno ideologii gnostyckich: antyteologia, pełna inwersji i antydogmatów, gdzie twierdzi się przede wszystkim, że to „wąż powiedział prawdę, a nie Bóg".
Kod Leonarda da Vinci nie jest powieścią historyczną. Jest to niepoważna i groteskowa powieść, ale stosująca techniki twórcze mające na celu złapanie czytelnika i przeniesienie go w świat złudzeń. Techniki te uzależniają czytelnika, który bez zastanawiania się pochłania, przynajmniej w części, gnostycką doktrynę zawartą w książce, krytykującą Kościół i Jezusa Chrystusa. Czytelnik, widz mało uważny, oczarowany opowiadaniem, może nie rozróżnić tej gnostyckiej propagandy. Tymczasem książka i film mogą zaszczepić w nim wątpliwość .

1 / 2 /

Ten artykuł przeczytałeś dzięki ofiarności Darczyńczów. Wesprzyj nas i zostań współtwórcą "Przymierza z Maryją".

NAJNOWSZE WYDANIE:
Cud nad Wisłą
Rok 2020 jest szczególny. Ogólnoświatowa panika wywołana epidemią koronawirusa; „antyrasistowska”, skrajnie równościowa i antychrześcijańska w swej istocie rewolta w USA i innych krajach świata; wszechobecny grzech, przedstawiany jako „prawo człowieka”; susza, powódź… Wszystko to ma miejsce 100 lat po śmierci fatimskiej wizjonerki, św. Hiacynty Marto; w setną rocznicę urodzin Karola Wojtyły – „papieża Fatimy”, jak również wiek po Cudzie nad Wisłą, czyli (chwilowym) wypędzeniu z naszego kraju bolszewików, roznosicieli komunizmu – a więc błędów Rosji, przed którymi ostrzegała Matka Boża w Fatimie.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Walczmy o Bożą Sprawę!

Irena Maria Pregler to młoda kobieta, dla której religia katolicka jest podstawą w życiu codziennym. Z wykształcenia jest grafikiem. Spełnia się̨ w projektowaniu, edycji książek i ilustracji. Dąży do tego, aby połączyć́ dwie najważniejsze dla siebie rzeczy: wiarę w Trójjedynego Boga i miłość́ do Ojczyzny ze swoją pracą zawodową. Od kilku lat wspiera Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi. Apostołem Fatimy jest od 2018 roku. Specjalnie dla „Przymierza z Maryją” opowiada, czym jest dla niej nasza duchowa rodzina.

 

Jezus chce posłużyć się tobą, aby ludzie mnie lepiej poznali i pokochali. Chce On ustanowić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. Tym, którzy je przyjmą, obiecuję zbawienie. Dusze te będą tak drogie Bogu, jak kwiaty, którymi ozdabiam Jego tron – te słowa Najświętszej Maryi Panny skierowane do Łucji 13 czerwca 1917 roku w Fatimie, zrobiły na mnie wielkie wrażenie. Choć Matka Boża przemawiała do fatimskiej wizjonerki, to jednak w tych słowach zwraca się także do każdego z nas! Jest to prośba samego Boga, Jezusa Chrystusa. Zdobyć cały świat dla Chrystusa przez Niepokalaną, jak mawiał św. Maksymilian Kolbe. Naszym obowiązkiem, jako dzieci Bożych, jest spełnić Bożą Wolę i walczyć o jak największą chwałę dla Maryi, miłość do naszej Matki i Królowej, a tym samym o nawrócenie grzeszników. A przez nabożeństwo Pierwszych Sobót miesiąca przyczynić się do zapowiadanego przez Nią triumfu Jej Niepokalanego Serca: Na koniec Moje Niepokalane Serce zatriumfuje!

 

Chciejmy ukryć się w Jej Matczynym Sercu w tych trudnych czasach. Jak pisał św. Ludwik Maria Grignion de Montfort: Kto znalazł Maryję, a przez Maryję Jezusa i przez Jezusa Boga Ojca, to znalazł już wszelkie dobro. (…) Wszelką łaskę i wszystką przyjaźń z Bogiem, całą nieskazitelność w obliczu nieprzyjaciół Boga; wszelką prawdę przeciw kłamstwu; wszelkie zwycięstwo w obliczu trudów zbawienia; wszelką pogodę i radość w goryczach życia.

Przez Apostolat Fatimy głoszenie Orędzia Fatimskiego, kultu Niepokalanego Serca Maryi i miłości do naszej Matki Niebieskiej jest możliwe i szczególnie skuteczne. W tej walce dobra ze złem o dusze tych, co odwrócili się od Boga, stańmy po stronie naszej Królowej, o której św. Maksymilian Kolbe powiedział: Wszystkie herezje Samaś zniszczyła na całym świecie! Włączmy się jak najliczniej w to szlachetne dzieło, jakim jest Apostolat Fatimy, i walczmy o Bożą sprawę! Dozwól mi chwalić Cię Panno Przenajświętsza; daj mi moc przeciwko nieprzyjaciołom Twoim!

 

Opracował: Marcin Więckowski


Listy od Przyjaciół
 
Listy od Przyjaciół

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

 

Szanowny Panie Redaktorze

 

Na początku mojego listu pragnę – wraz z moją żoną – serdecznie podziękować za wszelkie przesyłki, które otrzymujemy od Was. Bóg zapłać!

 

Wychowaliśmy się na wsi, w rodzinach katolickich. Nasze życie powierzyliśmy Matce Bożej. Małżeństwo zawarliśmy w bardzo ciężkich czasach, szczególnie trudnych dla praktykujących katolików. Udało nam się wziąć ślub kościelny i ochrzcić dzieci.

 

Obojętnie gdzie się znajdowałem, zawsze w środę znajdowałem czas na uczestnictwo w Nowennie do Matki Boskiej Nieustającej Pomocy. Gdy prosiłem Maryję o pomoc, zawsze ją otrzymywałem. Od wielu lat choruję na kamicę nerkową obustronną. Kiedy byłem po kolejnym zabiegu rozbicia złogów nerkowych, pojechałem – wraz z moim kolegą Jerzym – do sanatorium. Szczera modlitwa moja i poznanych kuracjuszy oraz zabiegi (m.in. woda Dąbrówka) spowodowały wydalenie złogów z mojego organizmu. Doprawdy w obliczu tego, wielkie było zdziwienie lekarza…

 

Kolejną łaskę za przyczyną Matki Boskiej Nieustającej Pomocy otrzymałem, gdy idąc przez park, zostałem zaatakowany przez recydywistę. Ten, grożąc mi nożem i pozbawieniem życia, chciał mnie zmusić do oddania mu wszystkich pieniędzy, jakie miałem przy sobie. W myśli poprosiłem Matkę Bożą o pomoc. Sam nie wiem kiedy wstąpiła we mnie ta siła, odparłem atak, uderzyłem napastnika i pędem, czując opiekę i wsparcie Maryi, wsiadłem do stojącej niedaleko taksówki i pojechałem do domu.

 

Ostatni przypadek, o którym chciałem wspomnieć, jest związany z sytuacją, gdy przechodziłem na pasach do pobliskiego parku. Niewiele brakowało, a zostałbym potrącony przez samochód. Młody człowiek siedzący za kierownicą i rozmawiający przez telefon, przejechał prawie po moich butach. Zrobił to tak szybko, że przecinając skrzyżowanie, wymusił pierwszeństwo i wstrzymał prawidłowy ruch.

 

Za wszystko, co otrzymałem w swoim życiu od Pana Boga za pośrednictwem Matki Bożej Nieustającej Pomocy i od św. Józefa, bardzo serdecznie dziękuję. Teraz, gdy jestem już na emeryturze, postanowiłem nie opuścić żadnej codziennej Mszy Świętej. Modlitwa w stanach załamania czy w czasie problemów życiowych ma ogromny sens. W trudnościach życiowych Pan Bóg nie zostawia nas samych…

 

Pozdrawiam Was serdecznie. Z wyrazami szacunku i podziwu dla Waszej pracy.

Edward z Wielkopolski

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

 

Szanowni Państwo

 

Bóg Wam zapłać za przysyłanie mi tego wspaniałego pisma oraz za wszystkie inne prezenty. Chciałem podzielić się krótkim świadectwem. Otóż dzięki Matce Bożej żyję już ponad 40 lat „innym życiem”. W 1980 roku przeżyłem bardzo ciężki wypadek samochodowy, po którym lekarze praktycznie nie dawali mi żadnych szans. Później, gdy mój stan się poprawił, stwierdzili, że jestem skazany na wózek inwalidzki do końca moich dni. Tymczasem mijały lata, a ja zacząłem sobie sam ze wszystkim dawać radę. Nie potrzebuję wózka… Codziennie odmawiam Różaniec, dziękując Matce Najświętszej za otrzymane – za Jej wstawiennictwem – łaski. Życzę Wam wiele sił i zdrowia. Z Panem Bogiem.

Jan

Szczęść Boże!

 

Pragnę pięknie podziękować za wszelkie przesyłki, które otrzymuję ze Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Dziękuję także za przesłane życzenia urodzinowe oraz za ofiarowaną modlitwę w mojej intencji. Niech Pan Bóg i Matka Najświętsza ma w Swojej opiece Pana Prezesa i wszystkich pracowników Stowarzyszenia. Bóg zapłać!

Andrzej z Elbląga 

Szczęść Boże!

 

Pragnę podziękować Matce Przenajświętszej Królowej Pompejańskiej za łaskę cudownego uzdrowienia mnie z bardzo ciężkiej choroby nowotworowej. Rokowania co do mojego wyzdrowienia były słabe, nowotwór zaczął szybko atakować przerzutami, leczenie było trudne i uciążliwe. Wcześniej usłyszałem o Nowennie Pompejańskiej. Postanowiłem ją odmawiać i gorąco prosić Matkę Bożą o uzdrowienie. W osiemnastym dniu Nowenny wydarzył się cud. Poszedłem na kontrolę. Gdy leżałem w oczekiwaniu na badanie, gorąco się modliłem do Królowej Pompejańskiej o uzdrowienie i wtedy poczułem taką lekkość, wewnętrzny spokój. Czułem, że Maryja jest przy mnie i wszystko będzie dobrze.

 

Gdy po kilku dniach odebrałem wyniki, okazało się że po nowotworze nie ma śladu! Nie ma żadnych przerzutów i onkologicznie jestem zdrowy. Mój lekarz, gdy zobaczył wyniki badania, nie mógł się nadziwić. Dziś czuję się coraz lepiej. Oczywiście choroba i leczenie bardzo mnie osłabiły, ale wracam już powoli do sił i zdrowia. Dziękuję wszystkim, którzy modlili się o moje uzdrowienie. Matce Przenajświętszej dziękuję, że przywróciła mi zdrowie, dała nowe życie.

 

Wszystkim radzę – módlcie się gorąco do Królowej Pompejańskiej Różańca Świętego. Matka Boża zawsze wysłucha, pomoże, pobłogosławi. Odmawiajcie Różaniec – to potężna uzdrawiająca modlitwa, która chroni nas przed złem i pomaga przetrwać wszystkie niepowodzenia.

 

Maryja nikomu nie odmówi pomocy, kto o nią poprosi. Trzeba tylko gorąco się o to modlić, wierzyć w siłę Różańca Świętego i nie przerywać nowenny w trakcie odmawiania. Łaski otrzymamy za przyczyną Matki Najświętszej tylko przez modlitwę gorącą i szczerą.

 

Matko Najświętsza – proszę Cię z całego serca, czuwaj nade mną i całą moją rodziną. Błogosław, chroń od wszelkiego złego i ześlij potrzebne łaski, o które proszę. I nigdy nie opuszczaj!

Tomasz

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

 

Na wstępie pragnę gorąco podziękować za wszystkie słowa zawarte w Waszej korespondencji. Jestem ogromnie zaszczycona, iż mam Wasze wsparcie modlitewne, a ponadto jeszcze otrzymuję od Was różne, jakże wartościowe prezenty. Ogromnie się tym cieszę. Wszystkie dary wykorzystam najlepiej jak potrafię.

Bogusława