Od wieków czcimy Maryję jako Królową Polski. Przypominają nam o tym cudowne wizerunki - Czarnej Madonny na Jasnej Górze, Pani Ostrobramskiej, Matki Bożej Rokitniańskiej… Ten ostatni stał się w pierwowzorem dla obrazu Matki Bożej Licheńskiej, która odbiera cześć jako Bolesna Królowa Polski. Taki tytuł oficjalnie nadał Licheńskiej Pani papież bł. Paweł VI z okazji koronacji cudownego obrazu (1967 r.), na którym pod postacią Madonny widnieje wstęga z napisem: Królowo Polski, udziel pokoju dniom naszym!
Czczona w potężnej licheńskiej bazylice Królowa objawiła się w XIX wieku żołnierzowi napoleońskiemu Tomaszowi Kłossowskiemu (na bitewnym polu pod Lipskiem) i pasterzowi Mikołajowi Sikatce (w podlicheńskim Lesie Grąblińskim). To właśnie tego drugiego wybrała, by głosił Jej orędzie – wezwanie do nawrócenia, pokuty i modlitwy różańcowej. Przestrzegała też, że za grzechy Pan Bóg ześle na ludzkość kary – epidemie, wojny. Orędzie licheńskie w zadziwiający sposób zbieżne jest więc z tym, które Matka Boża przekazała pastuszkom w portugalskiej Fatimie w roku 1917.
Jednak przesłanie, jakie Maryja skierowała do Polaków za pośrednictwem Mikołaja Sikatki, to nie tylko apel o pokutę i nawrócenie czy przestroga przed karą Bożą. To także wspaniała obietnica…
Bolesna Królowa Polski, tuląca do Swej piersi Orła Białego, podczas objawienia 15 sierpnia 1850 roku w Lesie Grąblińskim wypowiedziała pełne nadziei proroctwo związane z naszym narodem: – Ku zdumieniu wszystkich narodów świata, z Polski wyjdzie nadzieja udręczonej ludzkości. Wtedy poruszą się wszystkie serca radością, jakiej nie było przez tysiąc lat. To będzie największy znak dany narodowi na opamiętanie się i ku pokrzepieniu. On was zjednoczy. Wtedy na ten kraj – udręczony i upokorzony – spłyną wyjątkowe łaski… Młode serca się poruszą. Seminaria duchowne i klasztory będą przepełnione. Polskie serca rozniosą wiarę na wschód i zachód, północ i południe. Nastanie Boży pokój. Jeśli naród polski się poprawi, będzie pocieszony, ocalony, wywyższony, za przykład dawany innym narodom. Gdy Naród będzie miał świętych, cały może być uratowany… Potrzebne są narodowi święte matki. Ile razy ten naród będzie się do mnie uciekał, nigdy go nie opuszczę, ale obronię i do Swego Serca przygarnę jak tego Orła Białego.
Wspaniała to przepowiednia, której spełnienie uzależnione jest od naszego szczerego nawrócenia. Ono jest naszym podstawowym zadaniem. Tym bardziej, że wzywa nas do tego Bolesna Królowa Polski.
W tym miejscu zatrzymajmy się na moment przy tytule Maryi jako Królowej Polski. Otóż, co szczególnie interesujące, to fakt, iż tytuł ten nie jest wymysłem naszych rodaków. W ogóle nie jest wymysłem ludzkim, lecz został objawiony trzykrotnie przez Maryję na początku siedemnastego stulecia sędziwemu jezuicie z Neapolu, o. Juliuszowi Mancinellemu. Matka Boża z pewnym wyrzutem zapytała wtedy zakonnika, wysławiającego Ją różnymi tytułami: – Dlaczego nie nazywasz Mnie Królową Polski? Ja to królestwo bardzo umiłowałam i wielkie rzeczy dla niego zamierzam, ponieważ osobliwą miłością do Mnie płoną jego synowie. (…) Jestem Królową Polski. Jestem Matką tego narodu, który jest Mi bardzo drogi, więc wstawiaj się do Mnie za nim i o pomyślność tej ziemi błagaj nieustannie…
Tytuł ten został rozpowszechniony po cudownej obronie Jasnej Góry, które to wydarzenie ściśle wiązano ze wstawiennictwem Bożej Rodzicielki. Wyrazicielem tego przekonania Polaków stał się król Jan Kazimierz, który 1 kwietnia 1656 roku w katedrze lwowskiej przed cudownym obrazem Matki Bożej Łaskawej obrał Maryję za Królową swego państwa, a Królestwo Polskie polecił Jej szczególnej obronie i opiece.
Przez całe wieki nasi przodkowie mieli świadomość swego poddaństwa względem Maryi Królowej Polski. Nasi rycerze nosili ryngrafy z Bożą Rodzicielką. Później zwyczaj ten przejęli konfederaci barscy czy niezłomni Żołnierze Wyklęci.
Kult Licheńskiej Pani mówi nam jednak, że Maryja jest nie tylko Królową Polski, ale przede wszystkim Bolesną Królową naszego narodu. Jak to tłumaczyć?
Zbawiciel umierający na Krzyżu ustanowił cierpiącą Maryję Matką wszystkich wierzących.
I tutaj musimy spojrzeć na nasz naród, od ponad 1000 lat związany z Chrystusem, którego dzieje naznaczone są znakiem Krzyża. Trudno nie wspomnieć w tym miejscu niszczących wojen, rozbiorów, powstań, zsyłek na Sybir, emigracji, okupacji hitlerowskiej, obozów koncentracyjnych, komunizmu, ale także coraz częstszej wrogości względem Kościoła, wad narodowych (w szczególności alkoholizmu) upadku moralnego, lekceważenia przykazań Bożych, stopniowego upadku rodziny chrześcijańskiej w naszym kraju.
To wszystko, co oddala nas od Jezusa Chrystusa i nas niszczy, pomnaża nasze cierpienia. A Maryja, jako Bolesna Królowa Polski, patrząca na naszą niewierność i obojętność względem Ofiary Jej Syna, cierpi z powodu naszej niewdzięczności.
Ta pełna boleści Matka, stojąca pod Krzyżem i patrząca na konającego Jezusa, jest także obecna w bolesnych momentach naszej historii, gotowa w każdej chwili przyjść nam z pomocą, wyrwać z tych wszystkich nieszczęść i pojednać ze Swoim Synem. Jest tylko jeden warunek – nasza chęć poprawy i wola oddania się pod Jej opiekę. Ona sobie tego życzy. Powiedziała przecież Mikołajowi Sikatce: – Ile razy ten naród będzie się do mnie uciekał, nigdy go nie opuszczę, ale obronię i do Swego Serca przygarnę…
Dzięki wierności Bogu i Jego Matce oraz przywiązaniu do Kościoła, mimo wielu tragicznych zdarzeń – wojen, rozbiorów, okupacji hitlerowskiej i sowieckiej – przetrwaliśmy jako Naród.
Czy jednak dziś często uciekamy się pod obronę Bożej Rodzicielki? Czy jesteśmy Jej posłuszni? Czy możemy powiedzieć, że Polska jest Królestwem Maryi? Niestety, na te pytania trudno odpowiedzieć twierdząco.
Dajemy sobą manipulować i – chcąc nie chcąc – nasiąkamy opiniami wyrażanymi przez medialne antykościelne „autorytety”: że trzeba skończyć z „zaściankowym katolicyzmem”, że konieczne jest otwarcie się na „mniejszości seksualne”, a wymogiem nowoczesności jest seksedukacja. Często przyjmujemy jako „zdroworozsądkowe” poglądy na temat eutanazji, że to niby „godna śmierć”, że aborcja powinna być „niezbywalnym prawem kobiet”, a rozwód – jest „ostatnią deską ratunku” dla zranionych małżonków.
Jaka jest nasza reakcja, gdy obserwujemy szturm na „ciemnogród”, którego głównym symbolem jest – według wrogów chrześcijaństwa – Kościół katolicki? Czy ogranicza się ona do wzruszenia ramionami albo do nieśmiałych prób protestu, ale takich, by broń Boże kogoś nie urazić?
Można odnieść wrażenie, że w „demokratycznym państwie prawa” pożądany jest typ „letniego katolika”, wyznawcy – jak to nazwał kiedyś św. Jan Paweł II – chrześcijaństwa socjologicznego: bez dogmatów, bez „klepania modlitw”, bez „odprawiania obrzędów”. I bez wiary…
Tak ukształtowany „katolik” jest tolerowany, a nawet akceptowany przez wrogów cywilizacji chrześcijańskiej, bo raczej na pewno nie zareaguje, kiedy Kościół będzie bezpardonowo atakowany, a Ojczyzna poddana „oczyszczeniu” z chrześcijańskiego dziedzictwa.
Każdy z nas chyba spotyka się z takimi postawami. Aprobując taki „katolicyzm”, nic trwałego nie zbudujemy. Damy za to przyzwolenie na nurzanie Polski w błocie „praw” tak dalekich od Ewangelii, jak odległe jest piekło od Nieba. I w konsekwencji ostatecznie odwrócimy się od naszej Królowej…
Jakie jest zatem wyjście z tej sytuacji? Pokazała nam je Matka Boża Licheńska: nawrócenie, pokuta, modlitwa różańcowa. Szczególny nacisk kładła na Różaniec. Później powtarzała to podczas objawień, np. w Lourdes czy Fatimie.
– Nie ma takiego problemu, którego nie można rozwiązać za pomocą Różańca – mówiła w Fatimie Maryja do siostry Łucji. Tę samą prawdę potwierdzała podczas objawień ubogiemu pasterzowi z Grąblina. To jest nasza szansa, której nie możemy zmarnować.
Ile razy ten naród będzie się do Mnie uciekał…
W Dzienniczku św. Siostry Faustyny znajdują się zdumiewające słowa Pana Jezusa, które wielka mistyczka usłyszała od Niego w maju 1938 roku podczas jednej ze swych modlitw za Ojczyznę: Polskę szczególnie umiłowałem, a jeżeli posłuszna będzie woli Mojej, wywyższę ją w potędze i świętości. Z niej wyjdzie iskra, która przygotuje świat na ostateczne przyjście Moje (Dz. 1732).
Kiedy porównamy słowa Pana Jezusa z zacytowanym wcześniej proroctwem Matki Bożej, wypowiedzianym do Mikołaja Sikatki w 1850 roku w Lesie Grąblińskim, znajdziemy między nimi ogromne podobieństwo.
Bóg jest wierny, więc możemy być pewni, że danego słowa względem naszego narodu dotrzyma. Jest wszakże warunek – nasza poprawa, będąca w istocie posłuszeństwem wobec Bożej woli i Jego prawa. Powtórzmy jeszcze raz słowa Matki Bożej: Młode serca się poruszą. Seminaria duchowne i klasztory będą przepełnione. Polskie serca rozniosą wiarę na wschód i zachód, północ i południe… Tutaj nie ma wątpliwości – wywyższenie Polski będzie związane z poruszeniem serc i z odnową życia religijnego.
To maryjne wezwanie do nawrócenia i poprawy jest aktualne zawsze. Nie dotyczy wyłącznie naszych przodków, choć oczywiście Licheńska Pani w owym czasie wzywała do poprawy i nawrócenia tych wszystkich – a liczba ich niemała – którzy nurzali się w rozpuście, pijaństwie, zaniedbywali praktyki religijne.
Jakkolwiek nasi dziadowie i pradziadowie grzeszyli, upadali, zaniedbywali swe życie duchowe, to jednak trudno orzec, by skala zepsucia była większa niż obecnie. Dawniej ludzie mieli poczucie grzechu, które dziś jest coraz częściej wypychane z naszej świadomości. Samo to już mogło powodować, że dawniej powrót na właściwą drogę był łatwiejszy.
Wracając do proroctwa Bolesnej Królowej Polski… Maryja z naciskiem mówiła Mikołajowi: Gdy Naród będzie miał świętych, cały może być uratowany. Potrzebne są narodowi święte matki.
A jak pod tym względem wygląda współczesna Polska? W życiu publicznym świętość jest wyśmiewana, traktowana z przymrużeniem oka, passé, jako niemożliwa do osiągnięcia. A „święte matki”? Dziś, gdy toczy się nieustająca „debata” na temat legalności zabijania dzieci nienarodzonych, gdy słyszymy o zabiegach in vitro – czyli produkcji dzieci w probówkach, gdy wątpliwym wzorem zdechrystianizowanych krajów zaczyna się dyskusję o wyeliminowaniu z języka słów „matka” – „ojciec” i możliwości zastąpienia ich bezdusznym, biurokratycznym „rodzicem A” i „rodzicem B”, można zadać pytanie, czy jeszcze znajdą się święte matki? Biorąc to wszystko pod uwagę oraz uwzględniając narastającą agresję względem Krzyża Chrystusowego, Matki Najświętszej, Kościoła i Jego nauki, trudno udzielić twierdzącej odpowiedzi na pytanie o posłuszeństwo naszego kraju względem woli Bożej. I to nawet wtedy, gdy – dla równowagi – weźmiemy pod uwagę wiele dobrych, godnych pochwały inicjatyw i ciągle jeszcze katolicką mentalność naszego narodu.
Ale nigdy nie należy tracić nadziei. A już broń Panie Boże nie popadać w „czarną rozpacz”.
– Tyś mnie do służby Syna swego oddała, proszę, abyś się za mnie nie wstydziła – mówił ks. Piotr Skarga, przypisując swoje powołanie kapłańskie Najświętszej Maryi Pannie. Parafrazując naszego wybitnego kaznodzieję, możemy – jako naród – powiedzieć: – Skoro zechciałaś zostać naszą Królową, prosimy, abyś się za nas nie wstydziła.
Mimo duchowego kryzysu, cały czas mamy szansę. – Ile razy ten naród będzie się do Mnie uciekał, nigdy go nie opuszczę, ale obronię i do Swego Serca przygarnę jak tego Orła Białego – zapewnia nas Licheńska Matka – Bolesna Królowa Polski. Jej ufajmy, do Niej się uciekajmy, a wtedy naród nasz będzie pocieszony, ocalony, wywyższony, za przykład dawany innym…
Skorzystajmy z tej szansy, powtarzając za kard. Augustem Hlondem: Przez Maryję przyjdzie zwycięstwo.
Pan Paweł wspiera Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi już od 20 lat, a w czerwcu wziął udział w pielgrzymce Apostołów Fatimy do portugalskiego sanktuarium. Pochodzi z Mazowsza, z parafii pod wezwaniem świętego Bartłomieja Apostoła w Paprotni. Tam przyjął sakrament chrztu i bierzmowania oraz przystąpił do Pierwszej Komunii Świętej.
– Wiarę zachowałem po rodzicach i staram się ją kontynuować – opowiada pan Paweł. – Różaniec i modlitwę „Anioł Pański” odmawiam sam albo z Katolickim Radiem Podlasia z Siedlec. Staram się też, jeśli możliwości pozwolą, odmawiać Koronkę do Miłosierdzia Bożego i dzięki TV Trwam uczestniczyć w apelach jasnogórskich. W niedzielę i inne święta biorę udział w uroczystościach kościelnych, takich jak np. nabożeństwa fatimskie. Jak pogoda jest niesprzyjająca, taka jesienno-zimowa, to korzystam z uprzejmości znajomych i sąsiadów, żeby dojechać do kościoła autem.
– Staram się wspierać parafię w pracach gospodarczych, jeśli chodzi o utrzymanie terenów zielonych wokół świątyni. Jakieś pojęcie na ten temat mam, bo parę ładnych lat zajmowałem się pielęgnacją zieleni przy urzędzie gminy jako pracownik gospodarczy.
– Radzę sobie lepiej lub gorzej, ale odnoszę wrażenie, że osoby w wieku seniorskim, tak jak moja skromna osoba, nie zawsze są jeszcze komuś potrzebne, bo teraz liczy się młody, sprytny, no i trochę zamożny. Takie teraz mamy czasy, że raczej każdy chce utrzymywać kontakty z takimi osobami, a pokolenie starszych ludzi nie każdemu już pasuje.
20 lat w Apostolacie Fatimy
– O Stowarzyszeniu Ks. Piotra Skargi dowiedziałem się ponad 20 lat temu, przeglądając prasę katolicką. Zainteresowałem się i tak jakoś ta wymiana korespondencji między Stowarzyszeniem a mną trwa. Oczywiście, za wszystkie przesłane czasopisma, jak np. „Przymierze z Maryją” i dewocjonalia związane z Państwa działalnością, dziękuję bardzo.
– Czasami zaglądam na strony internetowe Stowarzyszenia i przeglądam, co tam akurat jest z aktualnych wiadomości. To, co Państwo robicie, na pewno jest potrzebne. Ja ze swojej strony nadal postaram się wspierać Stowarzyszenie i Apostolat Fatimy, tak jak do tej pory. Nie jest to może bardzo duża ofiara, ale „ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka”, jak mówi przysłowie.
– Zaniepokoiła mnie informacja zawarta w ostatnim numerze „Przymierza z Maryją”, że nakład pisma spada. Uważam, że gdyby każdy wygospodarował te 15–20 zł, to sytuacja byłaby zdecydowanie lepsza i bez problemu można byłoby pokryć koszty wydania i wysyłki „Przymierza…”.
Pielgrzymka do Fatimy
– Jestem bardzo zadowolony z wyjazdu z Apostolatem do Fatimy. To był mój pierwszy wyjazd w tak bardzo sławne miejsce. Wszystkie miejscowości, które zwiedzaliśmy, były zabytkowe i bardzo ciekawe, a świątynie i katedry monumentalne. Wszystkie miejsca robią ogromne wrażenie, a obiekty sakralne są jakby dwa razy większe od naszych. Trzeba wyrazić uznanie dla budowniczych, którzy te obiekty wznosili.
– Taki wyjazd to są dosyć poważne koszty, nie tylko jednostkowe, ale dla całej grupy. Byłem w grupie osób, które objęła taka życzliwa pomoc ze strony Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Serdeczne „Bóg zapłać” za to, że miałem taką możliwość. Przypuszczam, że wszyscy są, tak jak ja, zadowoleni. Muszę pochwalić i wyrazić słowa wdzięczności dla organizatorów, bo wszystko było bardzo dobrze przygotowane.
oprac. Janusz Komenda
Szanowni Państwo!
Jesteście wspaniali! Wasze wydawnictwa oraz gazetki, broszury i ulotki wzmacniają naszą duchowość i informują o wielu faktach oraz miejscach objawień Maryjnych. Artykuły czytam z wielkim zainteresowaniem. Naprawdę bardzo cenię informacje o Jezusie i Maryi, które w nieskończoność otwierają serca. Pamiętamy w modlitwie o Waszej pracy. Pozdrawiam gorąco Pana Prezesa i cały zespół redakcyjny!
Anna ze Zgierza
Szczęść Boże!
Kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniała. Popieram ją i bardzo się cieszę, że jesteście i stoicie na straży wiary. Musimy dziękować i wspierać naszą Królową za Jej miłość do naszego Narodu.
Zbigniew z Katowic
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Szanowny Panie Prezesie, dziękuję bardzo serdecznie za przesłane mi pozdrowienia urodzinowe. Ucieszyłam się z bardzo ładnej kartki. Jestem dumna z działalności apostolskiej, jaką Państwo prowadzą. Podobają mi się bardzo czasopisma „Przymierze z Maryją” i „Apostoł Fatimy”. Cieszę się z tego, że mogę w nich znaleźć wiele bardzo ciekawych artykułów poruszających interesujące mnie tematy. Cieszę się z tego, że wiele osób może korzystać z tych czasopism. Pragnęłabym bardzo, aby wielu Polaków mogło zapoznać się z tymi ciekawymi gazetami.
Bardzo serdecznie dziękuję za otrzymane ostatnio „Przymierze z Maryją” i „Apostoła Fatimy”. Znalazłam w tych numerach wiele interesujących mnie zagadnień. Cieszę się z tego, że te czasopisma mogą trafić do wielu rodzin w Polsce. Pragnęłabym dalej otrzymywać te pisma.
Pozdrawiam Maryję Naszą Królową. Życzę Panu i współpracownikom dużo zdrowia i wielu łask Bożych w Jezusie i Maryi.
Wdzięczna Czytelniczka
Krystyna z Pruszkowa
Szczęść Boże!
Bardzo dziękuję za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją”. Jest to pismo, które bardzo sobie cenię i szanuję. Redagujecie ciekawe artykuły. Zawsze czekam na nowe numery i pragnę poinformować, że zawsze będę Was wspierać. Niech Pan Bóg nas prowadzi!
Barbara
Szanowny Panie Prezesie!
Bardzo dziękuję Panu za życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego oraz fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły i ducha wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla naszej duchowości chrześcijańskiej. Dziękuję bardzo za wszystkie dewocjonalia, materiały, które od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi otrzymałam – są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę całej Redakcji i Panu Prezesowi obfitych łask Bożych. Szczęść Wam Boże na długie lata!
Danuta z Krakowa
Szanowni Państwo!
Dziękuję za wszystkie numery „Przymierza…”, bo to ciekawe czasopismo. Warto je prenumerować. Dużo opisujecie i dużo się dowiadujemy, co się dzieje teraz i kiedyś – jak to było na świecie dawno temu, w tamtych wiekach. Życzę Wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują zniszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg! Pozdrawiam Was serdecznie,
Maria
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Dziękuję z całego serca za cudowne „Przymierze z Maryją”. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję to pismo. Jest tam dużo pięknych, cudownych tekstów o Maryi i Jezusie Chrystusie, a także dużo o wierze katolickiej i o naszej kulturze. Są tam piękne tematy i bardzo dobre dla naszego życia wiadomości. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję „Przymierze z Maryją”. Dziękuję, modlę się za cały Apostolat Fatimy i za Pana Prezesa.
Janina z Włocławka
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Panie Sławomirze, w liście zadał mi Pan pytanie, czy jestem dumna z otrzymywanego pisma „Przymierze z Maryją”. Jestem dumna! A dlaczego? Bo jest to pismo jedyne w swoim rodzaju. To ogromna wiedza. Każdy artykuł bogaty w wydarzenia, emanuje częścią historii o naszej wierze katolickiej. Bardzo dużo przeczytałam dobrych książek (bo lubię czytać), ale pismo „Przymierze z Maryją” stawiam na pierwszym miejscu, bo porusza serce, ubogaca duszę i umysł. O wielu sprawach opisanych w artykułach wcześniej nie miałam wiedzy. Ale teraz mając 86 lat jestem poniekąd uczennicą „Przymierza z Maryją”. Mówi się, że człowiek uczy się do końca życia, prawda? Bóg zapłać za tę wiedzę. Z szacunkiem chylę czoło przed wszystkimi osobami za pracę i trud w tworzeniu pisma. A Matka Boża, nasza Królowa, niech Was błogosławi. Przy okazji „Bóg zapłać” za wszystko co dostaję od Stowarzyszenia Księdza Piotra Skargi: za życzenia urodzinowe, za listy Pana Sławomira i wszystkie pamiątki, a szczególnie za koronę Matki Bożej Fatimskiej. Jak stawałam przed Fatimską Panią, mówiłam w duchu: „Jesteś taka skromniutka, skromniutka bez korony”… A teraz moja Dostojna Pani ma koronę! Serdecznie dziękuję, bardzo się cieszę.
A jeszcze kilka słów o mnie… Jestem schorowaną osobą, chodzę o lasce. Nie mam już nawet siły iść sama do kościoła – to około 1 kilometra, ale mój sąsiad zawozi mnie co niedzielę na Mszę. Mam też problemy ze słuchem. Aparat słuchowy nie wszędzie zdaje egzamin, szczególnie w kościele, jak kapłan mówi dalej od mikrofonu, to robi się pogłos, ale jakoś daję sobie radę. Nie narzekam, bo mam dużą rodzinę i opiekuje się mną córka. Praktycznie przejęła wszystkie moje obowiązki. Przepraszam, że nie nadążam za waszymi propozycjami, ale w miarę możliwości będę wspomagać Stowarzyszenie. Życzę Wam wszystkim zdrowia i błogosławieństwa.
Z Panem Bogiem!
Genowefa