Temat numeru
 
Mały Król. Praskie Dzieciątko Jezus

Wizerunek Praskiego Dzieciątka - najsłynniejsze przedstawienie Bożej Dzieciny - stał się przedmiotem powszechnego kultu. Jego liczne kopie znane są na całym świecie. 

0d niepamiętnych czasów Sprawiedliwi ze Starego Testamentu z niecierpliwością oczekiwali na przyjście obiecanego Mesjasza. Siedem wieków przed przyjściem na świat Boskiego Zbawiciela prorok Izajasz ogłosił, że narodzi się On z Dziewicy.

W pierwszych wiekach ery chrześcijańskiej wielu świętych poruszało temat Bożej Dzieciny i Jej narodzin, szczególnie Papież św. Leon Wielki. Chwalebne rozpowszechnienie tego kultu przypada na czasy średniowiecza.

Wielki święty Franciszek z Asyżu rozmyślając ze wzruszeniem nad tym, jak Bóg stał się kruchą i bezbronną dzieciną złożoną w żłóbku, zbudował pierwszą szopkę świata, mającą przedstawiać to Boskie misterium. Z kolei w Hiszpanii, w czasach kontrreformacji rozpowszechnił się sposób przedstawiania Bożej Dzieciny stojącej.

Wielka św. Teresa z Avila wprowadziła ten kult w swoich klasztorach, skąd rozprzestrzenił się on na całą Hiszpanię, a następnie na cały świat.

Ferdynand Magellan, żeglarz z epoki wielkich odkryć geograficznych, w czasie odkrycia Filipin miał przy sobie jedną z tych figurek Dzieciątka Jezus i pozostawił ją na wyspie Cebu, gdzie do dzisiaj otoczona jest kultem.

Błogosławiona Karmelitanka: powierniczka Bożej Dzieciny

To córze św. Teresy przypadł zaszczyt stania się powierniczką Dzieciątka Jezus i propagatorką Jego kultu. Chodzi tu o bł. Małgorzatę od Najświętszego Sakramentu (1619-1648), karmelitankę z klasztoru w Beaune we Francji, która otrzymała szczególną misję czczenia i rozpowszechniania kultu Boskiego Dziecięctwa Naszego Pana Jezusa Chrystusa.

„Wybrałem Ciebie, abyś czciła i uczyniła dostrzegalnym w tobie moje dziecięctwo i moją niewinność, gdy leżałem w żłóbku" - powiedziała jej pewnego dnia Boża Dziecina, gdy zakonnica modliła się przed Jej figurką, istniejącą po dziś dzień w klasztorze i znaną jako Król Chwały.

Bł. Małgorzata założyła Rodzinę Dzieciątka Jezus, zapraszając wszystkich, którzy tego zapragną, do uroczystego obchodzenia 25 dnia każdego miesiąca na pamiątkę Bożego Narodzenia oraz do odmawiania Koronki do Dzieciątka Jezus (3 razy Ojcze Nasz i 12 Zdrowaś Maryjo), aby uczcić pierwszych 12 lat życia Pana Jezusa. Dwa wieki później inna karmelitanka, św. Teresa od Dzieciątka Jezus, uczciła w szczególny sposób Bożą Dziecinę, nie tylko wybierając takie imię zakonne, ale wchodząc na drogę „Duchowego Dziecięctwa".

Praski Cud: Mały Król

W Pradze, stolicy obecnej Republiki Czeskiej, znajduje się kościół Maryi Panny Zwycięskiej, pierwsze w tym mieście sanktuarium barokowe, wzniesione w latach 1613-1644. Kościół należy do karmelitów bosych, a przechowywana jest tam wielka duma Pragi - zachwycająca figurka Małego Króla, jak nazywane jest Praskie Dzieciątko Jezus.

Korzenie opatrznościowego kultu

W XVII wieku generał zakonu karmelitów bosych bł. Dominik od Jezusa i Maryi zasłynął odważną postawą, zagrzewając wojska katolickie cesarza Niemiec do zwycięstwa nad księciem elektorem Palatynatu, kalwinistą Fryderykiem. Na znak wdzięczności za postawę ojca Dominika cesarz Fryderyk II sprowadził do Pragi karmelitów i podarował im kościół Najświętszej Maryi Panny Zwycięskiej, na cześć zwycięstwa danego wojskom katolickim przez Matkę Bożą w tej bitwie.

W roku 1628 o. Jan Ludwik od Wniebowstąpienia, wówczas przeor karmelitów bosych Pragi, powiedział swoim podwładnym, że usłyszał wewnętrzny głos mówiący mu, aby zakonnicy czcili w szczególny sposób Bożą Dziecinę, która będzie chronić całą zakonną wspólnotę, i aby nowicjusze brali przykład z Dzieciątka, by stawali się tak niewinnymi i maluczkimi na drodze do Królestwa Bożego.

Prawie w tym samym czasie Opatrzność natchnęła księżniczkę Polyxenę z rodu Lobkowiców, aby podarowała klasztorowi woskową figurkę Dzieciątka Jezus, która znajdowała się w jej posiadaniu. Pan Jezus przedstawiony był w postawie stojącej, odziany w szaty królewskie z jabłkiem królewskim w lewej ręce. Jego prawa ręka uniesiona była w geście błogosławieństwa.

Wręczając przeorowi figurkę, księżniczka Polyxena powiedziała: „Drogi Ojcze, ofiarowuję wam tę figurkę, którą nade wszystko kocham. Czcijcie Dzieciątko Jezusi bądźcie pewni, że dopóki będziecie oddawać Mu cześć, niczego Wam nie zabraknie". O. Jan Ludwik podziękował za prezent, który w tak cudowny sposób spełnił jego pragnienie i nakazał, aby umieszczono figurkę w ołtarzu oratorium nowicjuszy.

Po pewnym okresie pomyślności Pragi, karmelici znaleźli się w prawie całkowitej nędzy. Przeor i jego zakonnicy zwracali się do Dzieciątka Jezus, prosząc Je o pomoc i łaskę. I oto cesarz Ferdynand II, król Czech i Węgier, przyznał im część swoich wpływów finansowych oraz coroczną pomoc w wysokości tysiąca florenów.

Ojciec Cyryl: cudownie uzdrowiony apostoł Dzieciątka Jezus

O. Cyryl od Matki Bożej po opuszczeniu złagodzonej gałęzi zakonu karmelitańskiego, wstąpił do odłamu karmelitów objętego reformą św. Teresy z Avila. Jednak zamiast odnaleźć spokój, którego tak bardzo pragnął, czuł się jak potępieniec i cierpiał piekielne udręki.

Przeor, widząc go załamanym, zapytał o przyczynę tego stanu. O. Cyryl otworzył przed nim serce, opowiadając o wszystkich swoich cierpieniach. „Teraz, gdy zbliża się Boże Narodzenie, padnij do stóp Bożej Dzieciny i wyznaj jej wszystkie swoje winy" - poradził mu przeor.

Idąc za tą radą, Cyryl zwrócił się do figurki Dzieciątka Jezus: „Kochane Dzieciątko, spójrz na moje łzy! Padam do Twych stóp, miej nade mną litość!" W tej samej chwili poczuł, że coś w rodzaju promienia światła przenika do jego duszy, wymazując wszystkie jego udręki, wątpliwości i cierpienia. Wzruszony i przepełniony wdzięcznością Cyryl stał się prawdziwym apostołem Bożej Dzieciny.

Świętokradczy atak protestantów

W listopadzie 1631 r., podczas dalszych zmagań wojny trzydziestoletniej, protestanci przegrupowali swoje siły i pod dowództwem księcia elektora Saksonii ponownie oblegli Pragę. Ojciec Jan Maria, kierując się roztropnością, wysłał swoich braci do Monachium, a sam pozostał w mieście, aby pilnować klasztoru. Do pomocy miał tylko jednego zakonnika.

Praga skapitulowała. Protestanccy żołnierze wtargnęli do kościołów, profanując i niszcząc obiekty katolickiego kultu. Uwięzili dwóch karmelitów i rozpoczęli grabież klasztoru. Widząc w oratorium nowicjuszy figurkę Dzieciątka Jezus, zaczęli wyśmiewać się i drwić z niej. Jeden z żołnierzy odrąbał szpadą rączki, a następnie wrzucił okaleczoną figurkę na górę gruzu, w którą został zamieniony ołtarz.  Tam pozostało zapomniane Dzieciątko Jezus.

Po podpisaniu pokoju w 1634 r. karmelici mogli powrócić do swojego klasztoru. Ojciec Cyryl nie powrócił wraz z zakonnikami i wszyscy zapomnieli o figurce Bożej Dzieciny. Trzy lata później, kiedy Cyryl wrócił, natychmiast spostrzegł brak figurki. Usilnie jej szukał, ale na próżno.

Tymczasem pokój nie trwał długo. Szwedzi, zrywając traktaty, kolejny raz otoczyli Pragę, paląc po drodze zamki i wioski.  Przeor polecił zakonnikom, aby się modlili, ponieważ tym razem jedynie modlitwa mogła ich ocalić. Wówczas o. Cyryl zaproponował, aby polecili się Małemu Królowi i ponownie zaczął szukać figurki. Po wielu trudach znalazł ją w końcu za ołtarzem, pokrytą kurzem i brudem. Uradowany zaniósł ją do przeora. Przed okaleczonym wizerunkiem bracia modlili się żarliwie o ocalenie miasta. Szwedzi odstąpili od oblężenia...

Cudowne odnowienie figurki

Pewnego dnia o. Cyryl modlił się przed Dzieciątkiem Jezus, prosząc o łaski dla wspólnoty, gdy nagle Boża Dziecina powiedziała do niego smutnym głosem: „Ulitujcie się nade mną, a ja zlituję się nad wami. Przywróćcie mi ręce, które odcięli mi heretycy. Im bardziej będziecie mnie czcić, tym bardziej będę obdarzać was łaskami".

Zakonnik czym prędzej pospieszył do przeora, aby opowiedzieć mu o tym wydarzeniu. Lecz jak się zdaje, ten nie bardzo chciał mu wierzyć. A z powodu biedy, w jakiej znajdował się klasztor, powiedział, że trzeba będzie z tym poczekać na lepsze dni.

Głęboko zasmucony brat Cyryl poprosił Boga, aby dał mu środki na odnowienie figurki i wówczas pomoc nadeszła niespodziewanie. Pewien cudzoziemski szlachcic wręczył mu jałmużnę w wysokości 100 florenów.

Brat poszedł do przeora i wręczając mu pieniądze, poprosił o jednego przynajmniej florena na konserwację figurki. Jednak przeor stwierdził, że sprawa ta nie jest aż tak pilna i może poczekać. A co gorsze, polecił bratu Cyrylowi, aby wyniósł figurkę z oratorium i zabrał ją do swojej celi aż do czasu odnowienia. Wówczas ojcu Cyrylowi ukazała się Matka Boża i powiedziała, że Dzieciątko Jezus powinno zostać jak najszybciej odnowione, wystawione i czczone przez wiernych w kaplicy specjalnie mu poświęconej.

Sprzyjająca okoliczność nadarzyła się niedługo potem, po wybraniu nowego przeora. Pewna nieznajoma zapukała do furty klasztornej i wręczyła o. Cyrylowi znaczny datek. Tymczasem przeor dał mu zaledwie pół florena na konserwację. Do tego jednak wkrótce doszedł inny hojny datek, pochodzący od Daniela Wolfa, urzędnika dworskiego, który chciał się w ten sposób odwdzięczyć Dzieciątku za otrzymane łaski.

Figurka została odnowiona oraz umieszczona w kryształowej urnie blisko zakrystii. Spełniło się w ten sposób życzenie Matki Bożej wypowiedziane do ojca Cyryla, aby Dzieciątko wystawione zostało na widok publiczny i aby oddawano mu należną cześć.

Cudowne uzdrowienie i wzrost kultu

Pewnego dnia roku 1639 do ojca Cyryla, uważanego już wówczas przez wielu za świętego, zwrócił się hrabia Kolowratu Henryk Liebsteinski, którego żona była ciężko chora. Hrabia poprosił karmelitę, aby zaniósł wizerunek Dzieciątka Jezus do wezgłowia chorej, dodając, że jest ona kuzynką księżniczki Polyxeny, tej samej, która podarowała figurkę klasztorowi.

Ojciec Cyryl nie mógł odmówić takiej prośbie. Gdy przyszli do pokoju, w którym znajdowała się konająca, mąż powiedział do niej: „Ukochana, otwórz oczy. Spójrz, masz przed sobą Dzieciątko Jezus, które Cię uzdrowi". Z wielkim trudem chora otworzyła oczy, jej oblicze rozpogodziło się i wykrzyknęła: „O, Dzieciątko jest tutaj, w moim pokoju!". I wyciągnęła ręce, aby ucałować figurkę. Radość z cudownego uzdrowienia stała się powszechna. Wkrótce po tym, hrabina udała się do klasztoru i ofiarowała Dzieciątku złotą koroną i inne cenne przedmioty na znak wielkiej wdzięczności. Po dokonanym cudzie sława Dzieciątka odbiła się szerokim echem nie tylko na dworze, lecz w całym mieście i okolicy. Liczne ofiary, którymi wierni wyrażali swoją wdzięczność za łaski otrzymane od Dzieciątka, umożliwiły zbudowanie kaplicy przeznaczonej specjalnie na cudowny wizerunek.

Nowe trudności, ostateczny ołtarz

W 1648 r. protestanckie wojska szwedzkie ponownie najechały miasto i przekształciły karmelitański klasztor w szpital polowy. Sam dowódca najeźdźców, generał Konigsmark, upadł na kolana przed cudowną figurką, mówiąc: „O, Dzieciątko Jezus! Nie jestem katolikiem, ale ja również wierzę w Twoje Dziecięctwo i jestem pod wrażeniem wiary Twoich wyznawców i cudów, które dla nich czynisz. Obiecuję Ci, że jak tylko to będzie możliwe, każę wojsku opuścić klasztor." Niewiele później Szwedzi odstąpili od oblężenia Pragi, a wszyscy przypisali wyzwolenie miasta opiece Małego Króla.

Potwierdzenie i rozpowszechnianie się kultu

Kiedy życie w Pradze wróciło już do normalności, przybył do miasta w 1651 roku generał karmelitów, ojciec Franciszek od Najświętszego Sakramentu, który zaaprobował kult Bożej Dzieciny, zalecając ponadto braciom, aby go rozpowszechniali na inne klasztory austriackie i pośród wiernych.

W 1655 r. cudowna figurka została umieszczona we wspaniałym ołtarzu w kościele Maryi Panny Zwycięskiej i uroczyście ukoronowana przez Arcybiskupa Pragi José de Corti. W roku 1675 w wieku 85 lat, ojciec Cyryl od Matki Bożej oddał swą duszę Panu, umierając w opinii świętości.

Kult na Arenzano

W 1895 r. karmelici z Mediolanu poprosili kardynała Ferrariego o pozwolenie na wprowadzenie kultu Praskiego Dzieciątka Jezus w swoim kościele Bożego Ciała. Kardynał nie tylko zezwolił na intronizację, ale sam ją przeprowadził w obecności 3 tysięcy wiernych.

W roku 1902 markiza Delfina Gavotti z Savony ofiarowała braciom figurkę Dzieciątka, będącą wierną kopią praskiej figurki. Ogromny napływ wiernych do ołtarza Bożej Dzieciny skłonił zakonników do wybudowania sanktuarium poświęconego specjalnie Dzieciątku Jezus.

7 września 1924 r. Jego Świątobliwość papież Pius XI wysłał kardynała Merry del Val, aby uroczyście ukoronował święty wizerunek. W ten sposób kult Praskiego Dzieciątka Jezus został oficjalnie uznany przez Kościół.


"Przymierze z Maryją" dociera regularnie do ponad 430 tysięcy osób. Dołącz do grona naszych Przyjaciół i zostań stałym czytelnikiem czasopisma.

NAJNOWSZE WYDANIE:
Piękno życia zakonnego
Historia Kościoła katolickiego pokazuje, że publiczne wyznawanie Wiary oraz przenikanie nią wszystkich sfer życia przyniosło owoc w postaci wspaniałej cywilizacji chrześcijańskiej. Wiara była i jest uznawana przez wielu za tak wielki skarb, że poświęcają dla niej i dla Pana Boga całe swe życie, wstępując do przeróżnych wspólnot zakonnych. Historia Kościoła pokazuje też, że to właśnie zakonnicy byli tą siłą, dzięki której dokonywał się w świecie prawdziwy postęp zarówno duchowy, jak i materialny.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Z wizytą u naszej Matki
Michał Wałach

Istnieją na świecie miejsca, gdzie Bożą obecność czuje się wyjątkowo mocno, których niezwykły charakter można wyjaśnić niedowiarkom bez słów. Jednym z nich jest Fatima, do której w drugiej połowie października udała się prawie 40-osobowa pielgrzymka Apostolatu Fatimy.

 

 

Zmęczenie długą podróżą nie stanowiło dla naszej pielgrzymującej grupy przeszkody nie do pokonania, skoro niemal na wyciągnięcie ręki mieliśmy miejsce uświęcone objawieniami Najświętszej Maryi Panny oraz modlitwą milionów katolików z całego świata. Jeszcze przed świtem pierwszego dnia po przyjeździe, pielgrzymujący z nami ksiądz Józef Aszkiełowicz z Wileńszczyzny odprawił Mszę Świętą tuż przy Kaplicy Objawień – a więc tam, gdzie trójce portugalskich dzieci objawiła się Królowa Nieba i Ziemi.

 

Następnie ów niezwykły kapłan poprowadził dla nas trafiające do serca i duszy Nabożeństwo Drogi Krzyżowej na tzw. Drodze Węgierskiej. W trakcie modlitwy odwiedziliśmy Valinhos – miejsce, gdzie Matka Boża ukazała się w sierpniu roku 1917, gdy pastuszkowie 13 dnia miesiąca przebywali w portugalskim więzieniu, oraz miejsce nieopodal Cabeço – tam dzieci ujrzały Anioła Portugalii. Innym miejscem spotkania z Bożym Posłańcem były okolice studni w ogrodzie rodziny Santos – trójka dzieci często bawiła się w tym miejscu i to również tam Anioł przygotowywał je na przyjęcie Maryjnego Orędzia.

 

Odwiedzając Aljustrel – rodzinną miejscowość Łucji dos Santos oraz świętych Franciszka i Hiacynty Marto – zobaczyliśmy świat, w jakim wychowywały się dzieci, które do przekazania ludzkości Orędzia wybrała Maryja. Zobaczyliśmy te same drzewa, w których cieniu spędzały czas, domy, w których żyły, uliczki i ogrody, po których spacerowały. Po powrocie do Fatimy odwiedziliśmy Bazylikę Matki Bożej Różańcowej – miejsce, gdzie spoczywają Służebnica Boża siostra Łucja oraz święci Franciszek i Hiacynta.

 

Niezwykłym duchowym przeżyciem dla naszej grupy był udział w wieczornym nabożeństwie różańcowym ze świecami, które zakończyła procesja za figurą Fatimskiej Pani oraz – kolejnego dnia – za Najświętszym Sakramentem. Mogliśmy wręcz poczuć, jak dzięki modlitwie różańcowej Niebo łączy się z ziemią.

 

W trakcie pielgrzymki zobaczyliśmy również materialne dowody niegdysiejszej świetności cywilizacji łacińskiej – piękno, które razem z prawdą i dobrem stanowiły fundament dawnej Europy. Zarówno dawny dominikański klasztor Matki Bożej Zwycięskiej w Batalha, jak i cysterskie niegdyś opactwo w Alcobaça stanowią również świadectwo trudnej historii Portugalii – zostały odebrane zgromadzeniom w pierwszej połowie XIX wieku, w ramach kasaty zakonów. Odwiedziliśmy również Nazaré, gdzie nad Atlantykiem kult odbiera Matka Boża czczona pod postacią figury przyniesionej z palestyńskiego Nazaretu – zgodnie z tradycją – już w IV wieku. Obserwując wzburzony, ale zarazem powalająco piękny ocean, mogliśmy oddać się kontemplacji piękna świata stworzonego przez Pana Boga.

 

Pielgrzymka do miejsca objawień Maryi – co potwierdzali uczestniczący w niej Apostołowie Fatimy – była głębokim przeżyciem duchowym. W jej trakcie część osób skorzystała z możliwości przejścia kilkuset metrów na kolanach do Kaplicy Objawień, ofiarując swój trud i cierpienie Najświętszej Maryi Pannie oraz prosząc Ją o wstawiennictwo w intencjach, z jakimi przyjechali do portugalskiego Sanktuarium. Uczestnicy pielgrzymki nie zapomnieli również o innych Apostołach i przyjaciołach Instytutu – tuż przy miejscu objawień wspólnie zapaliliśmy, w ramach akcji „Twoje Światło w Fatimie”, świece, zaś przy Kaplicy złożyliśmy intencje nadesłane w związku z tą kampanią.

 

Podczas całego pobytu na ziemi portugalskiej można było wyczuć modlitewne uniesienie, o które doskonale dbał prowadzący modlitwy różańcowe, litanie oraz intonujący maryjne pieśni ksiądz Józef. Niezwykle pobożny kapłan z Wileńszczyzny zachęcał do odpowiedzi na wezwania Matki Bożej i codziennego odmawiania Różańca, na przykład w ramach nowenny pompejańskiej. Niezwykła duchowa atmosfera panująca w grupie sprawiła, że pielgrzymka Apostołów Fatimy do miejsca Objawień naszej Matki i Królowej na zawsze zostanie w pamięci uczestników. Wielu z nich nie ma wątpliwości – o udziale w wyjeździe nie zdecydował „ślepy los”. Wyjazd nastąpił w chwili, gdy w życiu potrzebowali wizyty u Niebiańskiej Matki. Niezbadane są wyroki Bożej Opatrzności…

 

Michał Wałach


Listy od Przyjaciół
 
Listy od Przyjaciół

Szczęść Boże!

Jestem stałą czytelniczką „Przymierza z Maryją”, cieszę się również z każdej przesyłki kierowanej do mnie w ramach różnych, prowadzonych przez Was, akcji. Dziękuję bardzo za kalendarz „365 dni z Maryją” na rok 2019. Jakiś czas temu otrzymałam od Instytutu drewnianą koronkę zakończoną medalikiem z wizerunkiem świętej Siostry Faustyny Kowalskiej. Modliłam się na tej koronce szczególnie podczas codziennych spacerów. Wiele tych moich modlitw zostało wysłuchanych. Dziękuję Wam za wszystko i zapewniam o swej dalszej modlitwie w Waszych intencjach.

Danuta z Rybnika

 

 

Szczęść Boże!

Umiłowani! Cieszę się, że zaufaliście mi, przysyłając „Przymierze z Maryją”, które chętnie czytam. W tym piśmie jest wiele interesujących wiadomości. Chwała Wam za to. Uważam, że „Przymierze” powinno być propagowane szczególnie wśród młodych ludzi.

Zmagam się z bardzo poważną chorobą. Pozostaje mi tylko modlitwa życzliwych ludzi. Często siadając przy komputerze, patrzę na Naszą Panią – Matkę Bożą Fatimską, której Wizerunek spogląda na mnie z przesłanego przez Was kalendarza. Jej Oblicze – pełne łaski i dobroci, dłonie – złożone do modlitwy. To jest cudowne! Otrzymałem od Was także obrazki Najświętszej Panienki, różaniec i wiele innych drogocennych prezentów. Dziękuję Wam za to wszystko. Gdy jeszcze byłem zdrowy, z żoną podjęliśmy postanowienie, aby – będąc na emeryturze – odwiedzać miejsca święte dla naszej religii. Udało nam się odwiedzić Ziemię Świętą. To była najcudowniejsza pielgrzymka i wspaniała przygoda. Niestety, później życie potoczyło się inaczej. Zaczęła się moja choroba…

Pragnę życzyć całemu Instytutowi dalszych owocnych działań na niwie szerzenia religii katolickiej. Wierzę, że – mimo różnych przeszkód – Święty Kościół dzięki Naszej Najukochańszej Matce – Pannie Maryi stanie silniej na nogi w szerzeniu wiary.

Zbigniew z Katowic

 

 

Niech Będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję bardzo za otrzymany egzemplarz „Przymierza z Maryją” oraz życzenia świąteczne. Pragnę stale otrzymywać Wasze pismo, które uważam za bardzo dobre i które pomaga poszerzać nam naszą wiedzę religijną oraz pomaga umocnić naszą wiarę. Chciałbym także obdarowywać nim moich bliskich. Bóg zapłać za wszystko. Szczęść Wam Boże.

Stanisław z Ustronia

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Droga Redakcjo! Piszę do Was ten list, ponieważ pragnę wraz z Wami dziękować Bogu za to, że jestem członkiem Apostolatu Fatimy, a stało się to za pośrednictwem Najświętszej Maryi Panny.

20 grudnia 2017 roku zmarł mój mąż. Kiedy odchodził, oddałam mu mój ulubiony różaniec. Przez moment ciężko było mi się z nim rozstać, lecz szybko pomyślałam, że na ostatnią drogę nie pożałuję przecież mężowi tego świętego przedmiotu. Po dwóch albo trzech tygodniach wpadła mi w ręce ulotka informująca o możliwości zamówienia Waszej książki o Fatimie. Wypełniłam ją i po niedługim czasie otrzymałam książkę wraz z dołączonym do niej różańcem. To ostatecznie sprawiło, że jestem w Apostolacie Fatimy.

Odkąd czytam „Przymierze z Maryją”, zauważyłam, że moja modlitwa staje się bardziej rozważna i głębsza.

W marcu 2018 roku robiłam badanie piersi. Okazało się, że na jednej z nich mam guza. Po dwóch tygodniach otrzymałam skierowanie na dalsze badania. Odmówiłam lekarzom. Powiedziałam im, że najpierw muszę jechać odwiedzić moje dzieci, mieszkające za granicą – córki w Norwegii i Niemczech, a syn – w Holandii. Musiałam też pojechać do Rzymu. W tym czasie piłam napój z imbirem i każdego dnia prosiłam Matkę Bożą o zdrowie. Obecnie – proszę sobie wyobrazić – jestem po ponownych badaniach i po guzie nie ma śladu! Dziękując Bogu i Matce Najświętszej za odzyskane zdrowie, proszę Was o wspólną modlitwę.

Zofia

 

 

Szczęść Boże!

Szanowni Państwo! Dziękuję za przesłanie mi Waszego pisma i poświęconego obrazka z modlitwą do św. Ojca Pio. Zapewniam, że będę się codziennie modlić tą modlitwą. Zresztą muszę przyznać, że ten Święty nie jest mi osobą obcą – od dłuższego czasu regularnie modlę się za wstawiennictwem tego wspaniałego świętego Stygmatyka i dziękuję Mu za pomoc uzyskaną w ubiegłym roku. Mam na myśli szczególnie jedną taką sytuację. Byłam na pewnym wyjeździe i nie miałam przy sobie specjalnego aparatu, który mi pomagał w moich zdrowotnych dolegliwościach. Byłam zdenerwowana. Pomyślałam: „co ja teraz zrobię?”. Ale wtedy natychmiast przyszedł mi na myśl właśnie Stygmatyk z Pietrelciny. Przecież on jest doskonałym orędownikiem u Pana Boga. Wyprasza nam tyle łask! I rzeczywiście, po krótkim westchnieniu i słowach do Ojca Pio: „bez Ciebie sama sobie nie poradzę” nagle – potocznie mówiąc – zadziałało! Od tego czasu nie jest mi potrzebne urządzenie (bez którego wcześniej nie mogłam się obejść) i go już nie używam. Moje dolegliwości – jak dotąd – się nie powtórzyły.

Życzę Wam wszystkiego najlepszego w roku 2019 i modlę się gorąco o błogosławieństwo dla Waszej wielkiej pracy.

Niech Was błogosławi Pan Jezus, a Swoją opieką niech Was otacza Maryja z Józefem i Ojcem Pio.

Maria z Krakowa

 

 

Szczęść Boże!

Serdecznie dziękuję Wam za wszelkie materiały, jakie mi przysyłacie. Dzięki nim mogę między innymi praktykować nabożeństwo do św. Ojca Pio oraz Koronkę do Bożego Miłosierdzia. I właśnie w związku z tym pragnę w tym miejscu wspomnieć o moim wyzdrowieniu z udaru mózgu. Uzdrowił mnie Miłosierny Chrystus. Wymodliłem to, odmawiając wytrwale Koronkę do Bożego Miłosierdzia. A było ze mną już bardzo źle. Lekarze dawali mi nikłe szanse nie tylko na wyzdrowienie, ale w ogóle na to, że przeżyję. Lecz ja – dzięki Panu Jezusowi – nie tylko żyję, ale też nadal pracuję. Neurolodzy aż nie dowierzają. To prawdziwy cud! Pozdrawiam Was serdecznie.

Sylwester