Wizerunek Praskiego Dzieciątka - najsłynniejsze przedstawienie Bożej Dzieciny - stał się przedmiotem powszechnego kultu. Jego liczne kopie znane są na całym świecie.
0d niepamiętnych czasów Sprawiedliwi ze Starego Testamentu z niecierpliwością oczekiwali na przyjście obiecanego Mesjasza. Siedem wieków przed przyjściem na świat Boskiego Zbawiciela prorok Izajasz ogłosił, że narodzi się On z Dziewicy.
W pierwszych wiekach ery chrześcijańskiej wielu świętych poruszało temat Bożej Dzieciny i Jej narodzin, szczególnie Papież św. Leon Wielki. Chwalebne rozpowszechnienie tego kultu przypada na czasy średniowiecza.
Wielki święty Franciszek z Asyżu rozmyślając ze wzruszeniem nad tym, jak Bóg stał się kruchą i bezbronną dzieciną złożoną w żłóbku, zbudował pierwszą szopkę świata, mającą przedstawiać to Boskie misterium. Z kolei w Hiszpanii, w czasach kontrreformacji rozpowszechnił się sposób przedstawiania Bożej Dzieciny stojącej.
Wielka św. Teresa z Avila wprowadziła ten kult w swoich klasztorach, skąd rozprzestrzenił się on na całą Hiszpanię, a następnie na cały świat.
Ferdynand Magellan, żeglarz z epoki wielkich odkryć geograficznych, w czasie odkrycia Filipin miał przy sobie jedną z tych figurek Dzieciątka Jezus i pozostawił ją na wyspie Cebu, gdzie do dzisiaj otoczona jest kultem.
Błogosławiona Karmelitanka: powierniczka Bożej Dzieciny
To córze św. Teresy przypadł zaszczyt stania się powierniczką Dzieciątka Jezus i propagatorką Jego kultu. Chodzi tu o bł. Małgorzatę od Najświętszego Sakramentu (1619-1648), karmelitankę z klasztoru w Beaune we Francji, która otrzymała szczególną misję czczenia i rozpowszechniania kultu Boskiego Dziecięctwa Naszego Pana Jezusa Chrystusa.
„Wybrałem Ciebie, abyś czciła i uczyniła dostrzegalnym w tobie moje dziecięctwo i moją niewinność, gdy leżałem w żłóbku" - powiedziała jej pewnego dnia Boża Dziecina, gdy zakonnica modliła się przed Jej figurką, istniejącą po dziś dzień w klasztorze i znaną jako Król Chwały.
Bł. Małgorzata założyła Rodzinę Dzieciątka Jezus, zapraszając wszystkich, którzy tego zapragną, do uroczystego obchodzenia 25 dnia każdego miesiąca na pamiątkę Bożego Narodzenia oraz do odmawiania Koronki do Dzieciątka Jezus (3 razy Ojcze Nasz i 12 Zdrowaś Maryjo), aby uczcić pierwszych 12 lat życia Pana Jezusa. Dwa wieki później inna karmelitanka, św. Teresa od Dzieciątka Jezus, uczciła w szczególny sposób Bożą Dziecinę, nie tylko wybierając takie imię zakonne, ale wchodząc na drogę „Duchowego Dziecięctwa".
Praski Cud: Mały Król
W Pradze, stolicy obecnej Republiki Czeskiej, znajduje się kościół Maryi Panny Zwycięskiej, pierwsze w tym mieście sanktuarium barokowe, wzniesione w latach 1613-1644. Kościół należy do karmelitów bosych, a przechowywana jest tam wielka duma Pragi - zachwycająca figurka Małego Króla, jak nazywane jest Praskie Dzieciątko Jezus.
Korzenie opatrznościowego kultu
W XVII wieku generał zakonu karmelitów bosych bł. Dominik od Jezusa i Maryi zasłynął odważną postawą, zagrzewając wojska katolickie cesarza Niemiec do zwycięstwa nad księciem elektorem Palatynatu, kalwinistą Fryderykiem. Na znak wdzięczności za postawę ojca Dominika cesarz Fryderyk II sprowadził do Pragi karmelitów i podarował im kościół Najświętszej Maryi Panny Zwycięskiej, na cześć zwycięstwa danego wojskom katolickim przez Matkę Bożą w tej bitwie.
W roku 1628 o. Jan Ludwik od Wniebowstąpienia, wówczas przeor karmelitów bosych Pragi, powiedział swoim podwładnym, że usłyszał wewnętrzny głos mówiący mu, aby zakonnicy czcili w szczególny sposób Bożą Dziecinę, która będzie chronić całą zakonną wspólnotę, i aby nowicjusze brali przykład z Dzieciątka, by stawali się tak niewinnymi i maluczkimi na drodze do Królestwa Bożego.
Prawie w tym samym czasie Opatrzność natchnęła księżniczkę Polyxenę z rodu Lobkowiców, aby podarowała klasztorowi woskową figurkę Dzieciątka Jezus, która znajdowała się w jej posiadaniu. Pan Jezus przedstawiony był w postawie stojącej, odziany w szaty królewskie z jabłkiem królewskim w lewej ręce. Jego prawa ręka uniesiona była w geście błogosławieństwa.
Wręczając przeorowi figurkę, księżniczka Polyxena powiedziała: „Drogi Ojcze, ofiarowuję wam tę figurkę, którą nade wszystko kocham. Czcijcie Dzieciątko Jezusi bądźcie pewni, że dopóki będziecie oddawać Mu cześć, niczego Wam nie zabraknie". O. Jan Ludwik podziękował za prezent, który w tak cudowny sposób spełnił jego pragnienie i nakazał, aby umieszczono figurkę w ołtarzu oratorium nowicjuszy.
Po pewnym okresie pomyślności Pragi, karmelici znaleźli się w prawie całkowitej nędzy. Przeor i jego zakonnicy zwracali się do Dzieciątka Jezus, prosząc Je o pomoc i łaskę. I oto cesarz Ferdynand II, król Czech i Węgier, przyznał im część swoich wpływów finansowych oraz coroczną pomoc w wysokości tysiąca florenów.
Ojciec Cyryl: cudownie uzdrowiony apostoł Dzieciątka Jezus
O. Cyryl od Matki Bożej po opuszczeniu złagodzonej gałęzi zakonu karmelitańskiego, wstąpił do odłamu karmelitów objętego reformą św. Teresy z Avila. Jednak zamiast odnaleźć spokój, którego tak bardzo pragnął, czuł się jak potępieniec i cierpiał piekielne udręki.
Przeor, widząc go załamanym, zapytał o przyczynę tego stanu. O. Cyryl otworzył przed nim serce, opowiadając o wszystkich swoich cierpieniach. „Teraz, gdy zbliża się Boże Narodzenie, padnij do stóp Bożej Dzieciny i wyznaj jej wszystkie swoje winy" - poradził mu przeor.
Idąc za tą radą, Cyryl zwrócił się do figurki Dzieciątka Jezus: „Kochane Dzieciątko, spójrz na moje łzy! Padam do Twych stóp, miej nade mną litość!" W tej samej chwili poczuł, że coś w rodzaju promienia światła przenika do jego duszy, wymazując wszystkie jego udręki, wątpliwości i cierpienia. Wzruszony i przepełniony wdzięcznością Cyryl stał się prawdziwym apostołem Bożej Dzieciny.
Świętokradczy atak protestantów
W listopadzie 1631 r., podczas dalszych zmagań wojny trzydziestoletniej, protestanci przegrupowali swoje siły i pod dowództwem księcia elektora Saksonii ponownie oblegli Pragę. Ojciec Jan Maria, kierując się roztropnością, wysłał swoich braci do Monachium, a sam pozostał w mieście, aby pilnować klasztoru. Do pomocy miał tylko jednego zakonnika.
Praga skapitulowała. Protestanccy żołnierze wtargnęli do kościołów, profanując i niszcząc obiekty katolickiego kultu. Uwięzili dwóch karmelitów i rozpoczęli grabież klasztoru. Widząc w oratorium nowicjuszy figurkę Dzieciątka Jezus, zaczęli wyśmiewać się i drwić z niej. Jeden z żołnierzy odrąbał szpadą rączki, a następnie wrzucił okaleczoną figurkę na górę gruzu, w którą został zamieniony ołtarz. Tam pozostało zapomniane Dzieciątko Jezus.
Po podpisaniu pokoju w 1634 r. karmelici mogli powrócić do swojego klasztoru. Ojciec Cyryl nie powrócił wraz z zakonnikami i wszyscy zapomnieli o figurce Bożej Dzieciny. Trzy lata później, kiedy Cyryl wrócił, natychmiast spostrzegł brak figurki. Usilnie jej szukał, ale na próżno.
Tymczasem pokój nie trwał długo. Szwedzi, zrywając traktaty, kolejny raz otoczyli Pragę, paląc po drodze zamki i wioski. Przeor polecił zakonnikom, aby się modlili, ponieważ tym razem jedynie modlitwa mogła ich ocalić. Wówczas o. Cyryl zaproponował, aby polecili się Małemu Królowi i ponownie zaczął szukać figurki. Po wielu trudach znalazł ją w końcu za ołtarzem, pokrytą kurzem i brudem. Uradowany zaniósł ją do przeora. Przed okaleczonym wizerunkiem bracia modlili się żarliwie o ocalenie miasta. Szwedzi odstąpili od oblężenia...
Cudowne odnowienie figurki
Pewnego dnia o. Cyryl modlił się przed Dzieciątkiem Jezus, prosząc o łaski dla wspólnoty, gdy nagle Boża Dziecina powiedziała do niego smutnym głosem: „Ulitujcie się nade mną, a ja zlituję się nad wami. Przywróćcie mi ręce, które odcięli mi heretycy. Im bardziej będziecie mnie czcić, tym bardziej będę obdarzać was łaskami".
Zakonnik czym prędzej pospieszył do przeora, aby opowiedzieć mu o tym wydarzeniu. Lecz jak się zdaje, ten nie bardzo chciał mu wierzyć. A z powodu biedy, w jakiej znajdował się klasztor, powiedział, że trzeba będzie z tym poczekać na lepsze dni.
Głęboko zasmucony brat Cyryl poprosił Boga, aby dał mu środki na odnowienie figurki i wówczas pomoc nadeszła niespodziewanie. Pewien cudzoziemski szlachcic wręczył mu jałmużnę w wysokości 100 florenów.
Brat poszedł do przeora i wręczając mu pieniądze, poprosił o jednego przynajmniej florena na konserwację figurki. Jednak przeor stwierdził, że sprawa ta nie jest aż tak pilna i może poczekać. A co gorsze, polecił bratu Cyrylowi, aby wyniósł figurkę z oratorium i zabrał ją do swojej celi aż do czasu odnowienia. Wówczas ojcu Cyrylowi ukazała się Matka Boża i powiedziała, że Dzieciątko Jezus powinno zostać jak najszybciej odnowione, wystawione i czczone przez wiernych w kaplicy specjalnie mu poświęconej.
Sprzyjająca okoliczność nadarzyła się niedługo potem, po wybraniu nowego przeora. Pewna nieznajoma zapukała do furty klasztornej i wręczyła o. Cyrylowi znaczny datek. Tymczasem przeor dał mu zaledwie pół florena na konserwację. Do tego jednak wkrótce doszedł inny hojny datek, pochodzący od Daniela Wolfa, urzędnika dworskiego, który chciał się w ten sposób odwdzięczyć Dzieciątku za otrzymane łaski.
Figurka została odnowiona oraz umieszczona w kryształowej urnie blisko zakrystii. Spełniło się w ten sposób życzenie Matki Bożej wypowiedziane do ojca Cyryla, aby Dzieciątko wystawione zostało na widok publiczny i aby oddawano mu należną cześć.
Cudowne uzdrowienie i wzrost kultu
Pewnego dnia roku 1639 do ojca Cyryla, uważanego już wówczas przez wielu za świętego, zwrócił się hrabia Kolowratu Henryk Liebsteinski, którego żona była ciężko chora. Hrabia poprosił karmelitę, aby zaniósł wizerunek Dzieciątka Jezus do wezgłowia chorej, dodając, że jest ona kuzynką księżniczki Polyxeny, tej samej, która podarowała figurkę klasztorowi.
Ojciec Cyryl nie mógł odmówić takiej prośbie. Gdy przyszli do pokoju, w którym znajdowała się konająca, mąż powiedział do niej: „Ukochana, otwórz oczy. Spójrz, masz przed sobą Dzieciątko Jezus, które Cię uzdrowi". Z wielkim trudem chora otworzyła oczy, jej oblicze rozpogodziło się i wykrzyknęła: „O, Dzieciątko jest tutaj, w moim pokoju!". I wyciągnęła ręce, aby ucałować figurkę. Radość z cudownego uzdrowienia stała się powszechna. Wkrótce po tym, hrabina udała się do klasztoru i ofiarowała Dzieciątku złotą koroną i inne cenne przedmioty na znak wielkiej wdzięczności. Po dokonanym cudzie sława Dzieciątka odbiła się szerokim echem nie tylko na dworze, lecz w całym mieście i okolicy. Liczne ofiary, którymi wierni wyrażali swoją wdzięczność za łaski otrzymane od Dzieciątka, umożliwiły zbudowanie kaplicy przeznaczonej specjalnie na cudowny wizerunek.
Nowe trudności, ostateczny ołtarz
W 1648 r. protestanckie wojska szwedzkie ponownie najechały miasto i przekształciły karmelitański klasztor w szpital polowy. Sam dowódca najeźdźców, generał Konigsmark, upadł na kolana przed cudowną figurką, mówiąc: „O, Dzieciątko Jezus! Nie jestem katolikiem, ale ja również wierzę w Twoje Dziecięctwo i jestem pod wrażeniem wiary Twoich wyznawców i cudów, które dla nich czynisz. Obiecuję Ci, że jak tylko to będzie możliwe, każę wojsku opuścić klasztor." Niewiele później Szwedzi odstąpili od oblężenia Pragi, a wszyscy przypisali wyzwolenie miasta opiece Małego Króla.
Potwierdzenie i rozpowszechnianie się kultu
Kiedy życie w Pradze wróciło już do normalności, przybył do miasta w 1651 roku generał karmelitów, ojciec Franciszek od Najświętszego Sakramentu, który zaaprobował kult Bożej Dzieciny, zalecając ponadto braciom, aby go rozpowszechniali na inne klasztory austriackie i pośród wiernych.
W 1655 r. cudowna figurka została umieszczona we wspaniałym ołtarzu w kościele Maryi Panny Zwycięskiej i uroczyście ukoronowana przez Arcybiskupa Pragi José de Corti. W roku 1675 w wieku 85 lat, ojciec Cyryl od Matki Bożej oddał swą duszę Panu, umierając w opinii świętości.
Kult na Arenzano
W 1895 r. karmelici z Mediolanu poprosili kardynała Ferrariego o pozwolenie na wprowadzenie kultu Praskiego Dzieciątka Jezus w swoim kościele Bożego Ciała. Kardynał nie tylko zezwolił na intronizację, ale sam ją przeprowadził w obecności 3 tysięcy wiernych.
W roku 1902 markiza Delfina Gavotti z Savony ofiarowała braciom figurkę Dzieciątka, będącą wierną kopią praskiej figurki. Ogromny napływ wiernych do ołtarza Bożej Dzieciny skłonił zakonników do wybudowania sanktuarium poświęconego specjalnie Dzieciątku Jezus.
7 września 1924 r. Jego Świątobliwość papież Pius XI wysłał kardynała Merry del Val, aby uroczyście ukoronował święty wizerunek. W ten sposób kult Praskiego Dzieciątka Jezus został oficjalnie uznany przez Kościół.
Pan Paweł wspiera Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi już od 20 lat, a w czerwcu wziął udział w pielgrzymce Apostołów Fatimy do portugalskiego sanktuarium. Pochodzi z Mazowsza, z parafii pod wezwaniem świętego Bartłomieja Apostoła w Paprotni. Tam przyjął sakrament chrztu i bierzmowania oraz przystąpił do Pierwszej Komunii Świętej.
– Wiarę zachowałem po rodzicach i staram się ją kontynuować – opowiada pan Paweł. – Różaniec i modlitwę „Anioł Pański” odmawiam sam albo z Katolickim Radiem Podlasia z Siedlec. Staram się też, jeśli możliwości pozwolą, odmawiać Koronkę do Miłosierdzia Bożego i dzięki TV Trwam uczestniczyć w apelach jasnogórskich. W niedzielę i inne święta biorę udział w uroczystościach kościelnych, takich jak np. nabożeństwa fatimskie. Jak pogoda jest niesprzyjająca, taka jesienno-zimowa, to korzystam z uprzejmości znajomych i sąsiadów, żeby dojechać do kościoła autem.
– Staram się wspierać parafię w pracach gospodarczych, jeśli chodzi o utrzymanie terenów zielonych wokół świątyni. Jakieś pojęcie na ten temat mam, bo parę ładnych lat zajmowałem się pielęgnacją zieleni przy urzędzie gminy jako pracownik gospodarczy.
– Radzę sobie lepiej lub gorzej, ale odnoszę wrażenie, że osoby w wieku seniorskim, tak jak moja skromna osoba, nie zawsze są jeszcze komuś potrzebne, bo teraz liczy się młody, sprytny, no i trochę zamożny. Takie teraz mamy czasy, że raczej każdy chce utrzymywać kontakty z takimi osobami, a pokolenie starszych ludzi nie każdemu już pasuje.
20 lat w Apostolacie Fatimy
– O Stowarzyszeniu Ks. Piotra Skargi dowiedziałem się ponad 20 lat temu, przeglądając prasę katolicką. Zainteresowałem się i tak jakoś ta wymiana korespondencji między Stowarzyszeniem a mną trwa. Oczywiście, za wszystkie przesłane czasopisma, jak np. „Przymierze z Maryją” i dewocjonalia związane z Państwa działalnością, dziękuję bardzo.
– Czasami zaglądam na strony internetowe Stowarzyszenia i przeglądam, co tam akurat jest z aktualnych wiadomości. To, co Państwo robicie, na pewno jest potrzebne. Ja ze swojej strony nadal postaram się wspierać Stowarzyszenie i Apostolat Fatimy, tak jak do tej pory. Nie jest to może bardzo duża ofiara, ale „ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka”, jak mówi przysłowie.
– Zaniepokoiła mnie informacja zawarta w ostatnim numerze „Przymierza z Maryją”, że nakład pisma spada. Uważam, że gdyby każdy wygospodarował te 15–20 zł, to sytuacja byłaby zdecydowanie lepsza i bez problemu można byłoby pokryć koszty wydania i wysyłki „Przymierza…”.
Pielgrzymka do Fatimy
– Jestem bardzo zadowolony z wyjazdu z Apostolatem do Fatimy. To był mój pierwszy wyjazd w tak bardzo sławne miejsce. Wszystkie miejscowości, które zwiedzaliśmy, były zabytkowe i bardzo ciekawe, a świątynie i katedry monumentalne. Wszystkie miejsca robią ogromne wrażenie, a obiekty sakralne są jakby dwa razy większe od naszych. Trzeba wyrazić uznanie dla budowniczych, którzy te obiekty wznosili.
– Taki wyjazd to są dosyć poważne koszty, nie tylko jednostkowe, ale dla całej grupy. Byłem w grupie osób, które objęła taka życzliwa pomoc ze strony Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Serdeczne „Bóg zapłać” za to, że miałem taką możliwość. Przypuszczam, że wszyscy są, tak jak ja, zadowoleni. Muszę pochwalić i wyrazić słowa wdzięczności dla organizatorów, bo wszystko było bardzo dobrze przygotowane.
oprac. Janusz Komenda
Szanowni Państwo!
Jesteście wspaniali! Wasze wydawnictwa oraz gazetki, broszury i ulotki wzmacniają naszą duchowość i informują o wielu faktach oraz miejscach objawień Maryjnych. Artykuły czytam z wielkim zainteresowaniem. Naprawdę bardzo cenię informacje o Jezusie i Maryi, które w nieskończoność otwierają serca. Pamiętamy w modlitwie o Waszej pracy. Pozdrawiam gorąco Pana Prezesa i cały zespół redakcyjny!
Anna ze Zgierza
Szczęść Boże!
Kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniała. Popieram ją i bardzo się cieszę, że jesteście i stoicie na straży wiary. Musimy dziękować i wspierać naszą Królową za Jej miłość do naszego Narodu.
Zbigniew z Katowic
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Szanowny Panie Prezesie, dziękuję bardzo serdecznie za przesłane mi pozdrowienia urodzinowe. Ucieszyłam się z bardzo ładnej kartki. Jestem dumna z działalności apostolskiej, jaką Państwo prowadzą. Podobają mi się bardzo czasopisma „Przymierze z Maryją” i „Apostoł Fatimy”. Cieszę się z tego, że mogę w nich znaleźć wiele bardzo ciekawych artykułów poruszających interesujące mnie tematy. Cieszę się z tego, że wiele osób może korzystać z tych czasopism. Pragnęłabym bardzo, aby wielu Polaków mogło zapoznać się z tymi ciekawymi gazetami.
Bardzo serdecznie dziękuję za otrzymane ostatnio „Przymierze z Maryją” i „Apostoła Fatimy”. Znalazłam w tych numerach wiele interesujących mnie zagadnień. Cieszę się z tego, że te czasopisma mogą trafić do wielu rodzin w Polsce. Pragnęłabym dalej otrzymywać te pisma.
Pozdrawiam Maryję Naszą Królową. Życzę Panu i współpracownikom dużo zdrowia i wielu łask Bożych w Jezusie i Maryi.
Wdzięczna Czytelniczka
Krystyna z Pruszkowa
Szczęść Boże!
Bardzo dziękuję za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją”. Jest to pismo, które bardzo sobie cenię i szanuję. Redagujecie ciekawe artykuły. Zawsze czekam na nowe numery i pragnę poinformować, że zawsze będę Was wspierać. Niech Pan Bóg nas prowadzi!
Barbara
Szanowny Panie Prezesie!
Bardzo dziękuję Panu za życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego oraz fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły i ducha wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla naszej duchowości chrześcijańskiej. Dziękuję bardzo za wszystkie dewocjonalia, materiały, które od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi otrzymałam – są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę całej Redakcji i Panu Prezesowi obfitych łask Bożych. Szczęść Wam Boże na długie lata!
Danuta z Krakowa
Szanowni Państwo!
Dziękuję za wszystkie numery „Przymierza…”, bo to ciekawe czasopismo. Warto je prenumerować. Dużo opisujecie i dużo się dowiadujemy, co się dzieje teraz i kiedyś – jak to było na świecie dawno temu, w tamtych wiekach. Życzę Wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują zniszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg! Pozdrawiam Was serdecznie,
Maria
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Dziękuję z całego serca za cudowne „Przymierze z Maryją”. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję to pismo. Jest tam dużo pięknych, cudownych tekstów o Maryi i Jezusie Chrystusie, a także dużo o wierze katolickiej i o naszej kulturze. Są tam piękne tematy i bardzo dobre dla naszego życia wiadomości. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję „Przymierze z Maryją”. Dziękuję, modlę się za cały Apostolat Fatimy i za Pana Prezesa.
Janina z Włocławka
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Panie Sławomirze, w liście zadał mi Pan pytanie, czy jestem dumna z otrzymywanego pisma „Przymierze z Maryją”. Jestem dumna! A dlaczego? Bo jest to pismo jedyne w swoim rodzaju. To ogromna wiedza. Każdy artykuł bogaty w wydarzenia, emanuje częścią historii o naszej wierze katolickiej. Bardzo dużo przeczytałam dobrych książek (bo lubię czytać), ale pismo „Przymierze z Maryją” stawiam na pierwszym miejscu, bo porusza serce, ubogaca duszę i umysł. O wielu sprawach opisanych w artykułach wcześniej nie miałam wiedzy. Ale teraz mając 86 lat jestem poniekąd uczennicą „Przymierza z Maryją”. Mówi się, że człowiek uczy się do końca życia, prawda? Bóg zapłać za tę wiedzę. Z szacunkiem chylę czoło przed wszystkimi osobami za pracę i trud w tworzeniu pisma. A Matka Boża, nasza Królowa, niech Was błogosławi. Przy okazji „Bóg zapłać” za wszystko co dostaję od Stowarzyszenia Księdza Piotra Skargi: za życzenia urodzinowe, za listy Pana Sławomira i wszystkie pamiątki, a szczególnie za koronę Matki Bożej Fatimskiej. Jak stawałam przed Fatimską Panią, mówiłam w duchu: „Jesteś taka skromniutka, skromniutka bez korony”… A teraz moja Dostojna Pani ma koronę! Serdecznie dziękuję, bardzo się cieszę.
A jeszcze kilka słów o mnie… Jestem schorowaną osobą, chodzę o lasce. Nie mam już nawet siły iść sama do kościoła – to około 1 kilometra, ale mój sąsiad zawozi mnie co niedzielę na Mszę. Mam też problemy ze słuchem. Aparat słuchowy nie wszędzie zdaje egzamin, szczególnie w kościele, jak kapłan mówi dalej od mikrofonu, to robi się pogłos, ale jakoś daję sobie radę. Nie narzekam, bo mam dużą rodzinę i opiekuje się mną córka. Praktycznie przejęła wszystkie moje obowiązki. Przepraszam, że nie nadążam za waszymi propozycjami, ale w miarę możliwości będę wspomagać Stowarzyszenie. Życzę Wam wszystkim zdrowia i błogosławieństwa.
Z Panem Bogiem!
Genowefa