Temat numeru
 
Małżeństwo jest nierozerwalne!
Krystian Kratiuk

Adhortacja Amoris laetitia o miłości w rodzinie wzbudza olbrzymie kontrowersje w Kościele. Zwolennicy liberalnej interpretacji tego dokumentu głoszą potrzebę „większego otwarcia się” na osoby rozwiedzione jako „cierpiących grzeszników”. Z kolei przeciwnicy podkreślają, że – oczywiście – wyznawcy Chrystusa powinni być miłosierni dla każdego, ale nauki Zbawiciela zmienić nie można. Pod żadnym pozorem.

Obyś żył w ciekawych czasach – głosi słynne przekleństwo. Jeśli czasy są nieciekawe, nudne – oznacza to spokój. Jeśli zaś mówimy o ciekawych czasach, znaczy to, że za spokojem tęsknimy.

 

W XXI wieku tęsknimy zatem za spokojem w Kościele. Nie tylko dlatego, że wyznawcy Chrystusa wciąż są na różne sposoby prześladowani, że w wielu miejscach świata wiara wymiera. Ale również dlatego, że do wnętrza Kościoła wdarły się poważne błędy, mogące przynieść tragiczne konsekwencje dla wielu dusz.

 

Gdy kończył się Sobór Watykański II, papież Paweł VI wypowiedział słynne zdanie o swądzie szatana, który przez jakąś szczelinę przedostał się do świątyni Pańskiej. Przez kolejne pół wieku „swąd” ów zdobywał w Kościele kolejne przyczółki, ze skutkiem widocznym dziś znacznie lepiej niż wówczas. Dlaczego lepiej? Otóż dlatego, że pół wieku temu błędne prądy, którym ulegli niektórzy pasterze Kościoła dostrzegane były wyłącznie przez garstkę specjalistów. Dziś jest jednak inaczej.

Dziś bowiem niemal każdy katolik, włączając radio lub telewizor, odwiedzając stronę internetową czy rozmawiając z sąsiadem, może usłyszeć, że oto „Kościół uznał rozwody”. Że oto można już – żyjąc jak mąż z żoną z inną osobą niż sakramentalny małżonek – przystępować do Komunii Świętej. I, o zgrozo, słowa takie padają nie tylko z ust wrogów Chrystusa, od wieków pragnących zmienić nauczanie Kościoła, ale także z ust tych hierarchów katolickich, którzy uważają siebie za „postępowych”.

Jak to możliwe?


 Spróbujmy jednak uporządkować fakty. Wraz z abdykacją Benedykta XVI w Kościele znacznie donioślej niż do tej pory zaczął brzmieć głos części biskupów głoszących idee sprzeczne z tym, co głosił papież Niemiec oraz nasz wielki rodak św. Jan Paweł II (jak i wszyscy ich poprzednicy). Wśród tych pomysłów było między innymi dopuszczenie do Komunii Świętej niektórych rozwodników żyjących w nowych związkach – rzekomo w imię miłosierdzia. Duchowni, którzy głosili takie idee, zdawali się mieć sobie za nic słowa Chrystusa, które zna każdy katolik: A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela (…) A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę – chyba w wypadku nierządu – a bierze inną, popełnia cudzołóstwo. I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo (Mt 19, 6–9).

 

 małżeństwo jest nierozerwalne

 

Powołując się na słowa teologów głoszących konieczność podjęcia tak zwanej „nowej troski duszpasterskiej” o rozwodników, papież Franciszek zwołał synod ds. rodziny, podczas którego biskupi z całego świata debatowali o problemach współczesnych rodzin. Wśród dyskutowanych tematów pojawiła się także kwestia Komunii Świętej dla osób rozwiedzionych, żyjących w nowych związkach. Ku zdumieniu obserwatorów, bardzo wielu biskupów uległo mirażowi fałszywego miłosierdzia i zachęcało papieża do zmiany nauki Kościoła. Wśród hierarchów broniących Chrystusowego nauczania główny front obrony stanowili biskupi z Polski – duchowi spadkobiercy świętego Jana Pawła II, patrona rodzin. Chodzi nie tylko o biskupów reprezentujących polski episkopat, ale także o Polaków posługujących poza granicami ojczyzny. Jak jeden mąż podkreślali, że nowa sytuacja byłaby zaparciem się Chrystusa i zamachem na co najmniej trzy sakramenty: małżeństwo (co oczywiste), spowiedź (oto trwanie w permanentnym grzechu ciężkim może zostać zrównane ze stanem łaski uświęcającej), Eucharystię (dopuszczenie do przyjmowania Ciała Pańskiego osób czyniących to ­niegodnie).

 

Katolicy z całego świata przyjmowali doniesienia o liberalnych pomysłach niektórych biskupów Zachodu z rosnącym zdumieniem, wielu spośród nich modliło się za polskich hierarchów, widząc w nich ostatnią deskę ratunku dla prawdziwego nauczania. Powstało również wiele inicjatyw zachęcających Ojca Świętego do wyjaśnienia narastającego chaosu. Niestety – Stolica Apostolska milczała.

Kłopoty z adhortacją

 

Już po synodzie papież Franciszek zdecydował się opublikować adhortację apostolską Amoris laetitia. Zawarł w niej wiele ustaleń ojców synodalnych, w tym także – w jednym z przypisów – możliwość dopuszczenia do sakramentów niektórych rozwodników żyjących w nowych związkach. Ojciec Święty nie precyzował, o jakich sakramentach mowa i w jaki sposób miałoby się to odbywać. Sytuacja więc nie została jednoznacznie wyjaśniona.

 

Oficjalny papieski dokument ma oczywiście rangę znacznie donioślejszą niż jakiekolwiek wypowiedzi biskupów czy kardynałów. Z tego też powodu wielu postępowo nastawionych duchownych stwierdziło, że będą interpretować Amoris laetitia w taki sposób, o którym od lat marzyli – a więc udzielając rozwodnikom żyjącym w nowych związkach Komunii Świętej, niejako „anulując” tym samym grzech ciężki! Uczynili tak między innymi biskupi z Niemiec, Malty, Argentyny i kilku poszczególnych hierarchów diecezjalnych.

 

Stało się więc to, co przez dwa tysiące lat chrześcijaństwa było nie do pomyślenia – oto ten sam czyn (łamiący szóste przykazanie Boże), który w Polsce jest grzechem ciężkim, za Odrą nie jest już uznawany za grzech! Czy tak wyobrażał sobie Kościół Chrystus, mówiąc do Apostołów, by szli i nauczali WSZYSTKIE NARODY? Czy tak wyobrażamy sobie wspólnotę uczniów Jezusa my, wyznając wiarę w JEDEN i POWSZECHNY Kościół? Oczywiście, że nie.

 

Sytuacja stała się więc jeszcze trudniejsza – wskutek niejasnych instrukcji watykańskich każdy biskup mógł po swojemu interpretować jego słowa w tak ważnej materii.

W obronie małżeństwa

Przeciwko takiej zmianie zaprotestowało czterech kardynałów – Amerykanin, Włoch i dwóch Niemców. Wystosowali pismo do papieża, w którym poprosili o wyjaśnienia. Potem pod ich wątpliwościami podpisało się kolejnych kilkunastu biskupów, inni natomiast (jak biskupi z Kazachstanu) opublikowali własną deklarację przywiązania do tradycyjnej nauki, podkreślając, że Komunia Święta udzielona rozwodnikom byłaby całkowicie sprzeczna z wiarą chrześcijańską.

 

Zaprotestowali też wierni – powstały liczne inicjatywy błagające Ojca Świętego o przypomnienie doktryny o nierozerwalności małżeństwa. W efekcie Stolica Apostolska ogłosiła, iż papież nakazał wpisać do spisu swego oficjalnego magisterium jego aprobatę dla liberalnej interpretacji jego dokumentu. Trudno czyta się te słowa, ale niestety świadczą one o stanie faktycznym.

 

Przeciwnicy tej rewolucji powołują się na nauczanie polskiego papieża – Jana Pawła II. Za czasów naszego rodaka postępowe środowiska wewnątrzkościelne próbowały już zmieniać nauczanie Pana Jezusa w tej kwestii, jednak Chrystus miał wówczas w swym Namiestniku solidne oparcie. Papież Wojtyła również opublikował adhortację apostolską o zadaniach rodziny w świecie współczesnym. W wydanej w 1981 roku Familiaris constortio potwierdzał wielowiekowe nauczanie Kościoła, pisząc: Kościół jednak na nowo potwierdza swoją praktykę, (…) niedopuszczania do komunii eucharystycznej rozwiedzionych, którzy zawarli ponowny związek małżeński. Nie mogą być dopuszczeni do Komunii Świętej od chwili, gdy ich stan i sposób życia obiektywnie zaprzeczają tej więzi miłości między Chrystusem i Kościołem, którą wyraża i urzeczywistnia Eucharystia. Jan Paweł II doskonale zdawał sobie również sprawę, jak wielkie zamieszanie wśród wiernych wywołałyby postulowane przez lewicowe środowiska zmiany, precyzował więc: Jest poza tym inny szczególny motyw duszpasterski: dopuszczenie ich do Eucharystii wprowadzałoby wiernych w błąd lub powodowałoby zamęt co do nauki Kościoła o nierozerwalności małżeństwa.

Papież Polak stanowczo przypominał, że rozgrzeszenie rozwodnika żyjącego w nowym związku musi być poprzedzone aktem żalu i szczerą chęcią poprawy, a co z tego wynika, zerwaniem z grzesznym życiem w nowym związku. Pojednanie w sakramencie pokuty – które otworzyłoby drogę do Komunii eucharystycznej — może być dostępne jedynie dla tych, którzy żałując, że naruszyli znak Przymierza i wierności Chrystusowi, są szczerze gotowi na taką formę życia, która nie stoi w sprzeczności z nierozerwalnością małżeństwa. Oznacza to konkretnie, że (…) mężczyzna i kobieta, którzy dla ważnych powodów – jak na przykład wychowanie dzieci – nie mogąc uczynić zadość obowiązkowi rozstania się, postanawiają żyć w pełnej wstrzemięźliwości, czyli powstrzymywać się od aktów, które przysługują jedynie małżonkom. Papież Wojtyła wyraźnie więc rozróżniał małżeństwo od związku przyjaciół żyjących w czystości. Trzeciej drogi nie ma, a już ta druga jest wyłącznie warunkowa i powinna stanowić etap przejściowy w całkowitym nawróceniu i powrocie do sakramentalnego małżonka.

 

Dziś wydaje się jednak, że wielu ludzi w Kościele – także piastujących wysokie stanowiska – uznaje, iż żyć we wstrzemięźliwości po prostu się… nie da.

Co robić?

W obliczu obecnego zamieszania nie dziwi fakt, że wielu katolików jest zdezorientowanych.

 

Szczęśliwie jednak pojawia się coraz więcej inicjatyw mających wesprzeć wątpiących. Jedną z nich jest podjęta przez Instytut Ks. Piotra Skargi akcja Polonia Semper Fidelis, w ramach której polscy katolicy proszą biskupów o jasną wykładnię nauczania Kościoła. Niech więc wszystkim katolikom na całym świecie z odpowiedzią na pytanie: „co robić?”, z pomocą przyjdzie niezawodne Pismo Święte:

 

Nadziwić się nie mogę, że od Tego, który was łaską Chrystusa powołał, tak szybko chcecie przejść do innej Ewangelii. Innej jednak Ewangelii nie ma: są tylko jacyś ludzie, którzy sieją wśród was zamęt i którzy chcieliby przekręcić Ewangelię Chrystusową. Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy – niech będzie przeklęty! (Ga 1, 6–8).

Nikt nie może zmienić Ewangelii i nikomu, również nam, nie wolno się na to zgodzić. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

 



NAJNOWSZE WYDANIE:
Uczmy i wychowujmy po katolicku!
W tym numerze „Przymierza z Maryją” postanowiliśmy podjąć tematykę edukacji młodych pokoleń Polaków. Pokładamy nadzieję w chrześcijańskim, czy też ściślej – katolickim kształceniu i wychowaniu. Pamiętamy bowiem, że katolicyzm jest nie tylko doktryną, dogmatem czy też zbiorem modlitw i obrzędów, lecz nade wszystko żywą relacją z Bogiem i powinien oddziaływać na całe państwo i całe społeczeństwo.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
W odwiedzinach u Fatimskiej Pani
Roman Motoła

Pomiędzy 25 a 29 maja wraz z grupą Apostołów Fatimy pielgrzymowaliśmy do miejsca, w którym 109 lat temu trojgu portugalskim pastuszkom ukazywała się Matka Boża, niosąc światu przesłanie pokuty i nadziei.

 

Fatima, choć jest odwiedzana przez bardzo licznych wiernych oraz turystów, zdołała jednak zachować atmosferę ciszy. Wyjąwszy największe uroczystości gromadzące wielotysięczne rzesze uczestników, można tam zarówno modlić się, jak i słuchać w skupieniu. Każdego dnia chętnie korzystaliśmy z tej możliwości tym bardziej, że nasz hotel położony był w bezpośredniej bliskości bazyliki oraz miejsca Maryjnych objawień.


Codziennie uczestniczyliśmy też w tradycyjnych nabożeństwach i procesjach na olbrzymim placu przed sanktuarium. W trakcie trzeciego wieczoru przedstawiciele naszej grupy mieli zaszczytną okazję prowadzić fragment modlitwy. W pamięci uczestników pozostanie z pewnością atmosfera towarzysząca tym różańcowym spotkaniom. Wypowiadane przez setki pielgrzymów w różnych językach wezwania Ojcze nasz… i Zdrowaś Maryjo… podkreślały zarówno jedność jak i różnorodność Kościoła. Z drugiej strony jednak – zamiast harmonii rodziły szum, utrudniając modlitewne skupienie. Może gospodarze tego cudownego miejsca zechcą kiedyś „odkryć” na nowo łacinę?


Niespokojny duch współczesności daje też w Fatimie znać o sobie w sposób widoczny gołym okiem. Niby w trosce o prostotę i skromność stara się on jak może zasłonić sanktuarium, wznosząc wokół betonowe bryły, z których niektóre nawet zostały poświęcone jako miejsca katolickiego kultu. Tylko co wspólnego z żywą, autentyczną wiarą mogą mieć płaskie, szare bunkry albo kaplice, w których Tabernakulum przypomina bardziej skrzynkę na narzędzia? Albo co powiedzieć o ustawionym tuż przy nowej bazylice wielkim krzyżu, na którym zamiast Chrystusa umieszczono dziwaczną postać jakby wyjętą ze starożytnych hieroglifów? W kulturowym kontekście naszych czasów to raczej karykatura niż godny wizerunek Zbawiciela…

Zatem nawet w bezpośrednim otoczeniu sanktuarium naocznie przekonaliśmy się, że wewnątrz Kościoła toczy się ogromna walka o kształt katolicyzmu i o serca wierzących. Do czego to zmaganie może prowadzić, widzieliśmy w urokliwym, niewielkim mieście Obidos, gdzie w miejscu dawnego kościoła działa dzisiaj… księgarnia.


Nasze pielgrzymkowe wyprawy, których celem były wspaniałe klasztory w miasteczku Alcobaça czy w Batalhi, przeniosły nas do czasów, gdy świątynie bez wątpienia wznoszono na chwałę Bożą, na przykład – w podzięce za Opatrznościową pomoc w wygranej bitwie o niepodległość kraju. Zachwyt budziła potężna, a zarazem misterna architektura tych monumentalnych dzieł, wspaniałe zdobienia, dbałość ich twórców o detale, połączenie talentów z wytrwałością i pracowitością budowniczych.


Podążyliśmy też śladami fatimskich wizjonerów – Łucji dos Santos oraz świętych Hiacynty i Franciszka Marto. Modliliśmy się przy ich grobach. Odprawiliśmy Drogę Krzyżową w ich rodzinnych stronach, odwiedziliśmy domy, w których żyli.


W miejscu objawień Matki Bożej zapaliliśmy świece przywiezione wraz z intencjami powierzonymi nam przez Darczyńców w ramach akcji „Twoje światło w Fatimie”.

Podczas tej kilkudniowej wyprawy na każdym kroku spotykaliśmy się z serdeczną otwartością Portugalczyków. Podziwialiśmy ich ludową sztukę i zwyczaje. Mimo że nasze kraje są od siebie bardzo oddalone, w żaden sposób nie czuliśmy się obco. Sprawiła to oczywiście sama Matka Boża, ale też kulturowa bliskość biorąca swój początek w naszej wspólnej wierze. Podczas wyjazdów do historycznych miejsc, które znalazły się na trasie naszej pielgrzymki, mieliśmy okazję przekonać się, że Maryja swoją opieką otacza nie tylko nasz naród, lecz wszystkie nacje, które się Jej ufnie oddają, a także każdą osobę, która zawierza Jej siebie oraz swych bliskich.


Dzieje Portugalii to również historia wierności Bogu i odstępstw, także w życiu władców. Trudne momenty w wymiarze tak osobistym, jak i zbiorowym, przypominają o konieczności ciągłego zabiegania o własną duszę i o łaskę Opatrzności. Wierność przynosi pomyślność – przynajmniej w życiu duchowym. Odstępstwo owocuje nieszczęściem i śmiercią. Te uniwersalne prawdy przychodziły na myśl, gdy słuchaliśmy opowieści przewodników o portugalskich monarchach i wodzach, zwycięskich bitwach i nieszczęśliwych losach grzesznych kochanków.


Byli tym razem pośród Apostołów Fatimy reprezentanci każdego spośród żyjących pokoleń. Najmłodszy uczestnik liczył sobie 13 lat, zaś senior, pan Zdzisław – już 94. – Całe życie marzyłem, by tu przyjechać – przyznał w rozmowie.


Nasza pielgrzymka nie byłaby tak bogata w duchową treść bez obecności duszpasterza – księdza Krzysztofa. Oprócz zapewnienia nam możliwości codziennego wysłuchania Mszy Świętej, dawał on wyrazy swej niezwykłej czci dla Matki Bożej śpiewem Godzinek i pięknych pieśni.


Każdy z nas przywiózł Matce Bożej bagaż własnych intencji, od tych najbardziej osobistych po zbiorowe – dotyczące Kościoła i Ojczyzny. Każdy też otrzymał w duchowym wymiarze to, czego najbardziej potrzebował. To doświadczenie znają wszyscy pielgrzymujący ze szczerą intencją w miejsca szczególnie wybrane przez Pana Boga i przez Maryję.

Wśród tych niezwykłych miejsc jest też Fatima, niosąca do Nieba już od ponad wieku nieprzerwany strumień ludzkiej modlitwy.


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szanowni Państwo!

Jesteście wspaniali! Wasze wydawnictwa oraz gazetki, broszury i ulotki wzmacniają naszą duchowość i informują o wielu faktach oraz miejscach objawień Maryjnych. Artykuły czytam z wielkim zainteresowaniem. Naprawdę bardzo cenię informacje o Jezusie i Maryi, które w nieskończoność otwierają serca. Pamiętamy w modlitwie o Waszej pracy. Pozdrawiam gorąco Pana Prezesa i cały zespół redakcyjny!

Anna ze Zgierza

 

 

Szczęść Boże!

Kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniała. Popieram ją i bardzo się cieszę, że jesteście i stoicie na straży wiary. Musimy dziękować i wspierać naszą Królową za Jej miłość do naszego Narodu.

Zbigniew z Katowic

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowny Panie Prezesie, dziękuję bardzo serdecznie za przesłane mi pozdrowienia urodzinowe. Ucieszyłam się z bardzo ładnej kartki. Jestem dumna z działalności apostolskiej, jaką Państwo prowadzą. Podobają mi się bardzo czasopisma „Przymierze z Maryją” i „Apostoł Fatimy”. Cieszę się z tego, że mogę w nich znaleźć wiele bardzo ciekawych artykułów poruszających interesujące mnie tematy. Cieszę się z tego, że wiele osób może korzystać z tych czasopism. Pragnęłabym bardzo, aby wielu Polaków mogło zapoznać się z tymi ciekawymi gazetami.

Bardzo serdecznie dziękuję za otrzymane ostatnio „Przymierze z Maryją” i „Apostoła Fatimy”. Znalazłam w tych numerach wiele interesujących mnie zagadnień. Cieszę się z tego, że te czasopisma mogą trafić do wielu rodzin w Polsce. Pragnęłabym dalej otrzymywać te pisma.

Pozdrawiam Maryję Naszą Królową. Życzę Panu i współpracownikom dużo zdrowia i wielu łask Bożych w Jezusie i Maryi.

Wdzięczna Czytelniczka

Krystyna z Pruszkowa

 

 

Szczęść Boże!

Bardzo dziękuję za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją”. Jest to pismo, które bardzo sobie cenię i szanuję. Redagujecie ciekawe artykuły. Zawsze czekam na nowe numery i pragnę poinformować, że zawsze będę Was wspierać. Niech Pan Bóg nas prowadzi!

Barbara

 

 

Szanowny Panie Prezesie!

Bardzo dziękuję Panu za życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego oraz fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły i ducha wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla naszej duchowości chrześcijańskiej. Dziękuję bardzo za wszystkie dewocjonalia, materiały, które od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi otrzymałam – są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę całej Redakcji i Panu Prezesowi obfitych łask Bożych. Szczęść Wam Boże na długie lata!

Danuta z Krakowa

 

 

Szanowni Państwo!

Dziękuję za wszystkie numery „Przymierza…”, bo to ciekawe czasopismo. Warto je prenumerować. Dużo opisujecie i dużo się dowiadujemy, co się dzieje teraz i kiedyś – jak to było na świecie dawno temu, w tamtych wiekach. Życzę Wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują zniszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg! Pozdrawiam Was serdecznie,

Maria

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję z całego serca za cudowne „Przymierze z Maryją”. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję to pismo. Jest tam dużo pięknych, cudownych tekstów o Maryi i Jezusie Chrystusie, a także dużo o wierze katolickiej i o naszej kulturze. Są tam piękne tematy i bardzo dobre dla naszego życia wiadomości. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję „Przymierze z Maryją”. Dziękuję, modlę się za cały Apostolat Fatimy i za Pana Prezesa.

Janina z Włocławka

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Panie Sławomirze, w liście zadał mi Pan pytanie, czy jestem dumna z otrzymywanego pisma „Przymierze z Maryją”. Jestem dumna! A dlaczego? Bo jest to pismo jedyne w swoim rodzaju. To ogromna wiedza. Każdy artykuł bogaty w wydarzenia, emanuje częścią historii o naszej wierze katolickiej. Bardzo dużo przeczytałam dobrych książek (bo lubię czytać), ale pismo „Przymierze z Maryją” stawiam na pierwszym miejscu, bo porusza serce, ubogaca duszę i umysł. O wielu sprawach opisanych w artykułach wcześniej nie miałam wiedzy. Ale teraz mając 86 lat jestem poniekąd uczennicą „Przymierza z Maryją”. Mówi się, że człowiek uczy się do końca życia, prawda? Bóg zapłać za tę wiedzę. Z szacunkiem chylę czoło przed wszystkimi osobami za pracę i trud w tworzeniu pisma. A Matka Boża, nasza Królowa, niech Was błogosławi. Przy okazji „Bóg zapłać” za wszystko co dostaję od Stowarzyszenia Księdza Piotra Skargi: za życzenia urodzinowe, za listy Pana Sławomira i wszystkie pamiątki, a szczególnie za koronę Matki Bożej Fatimskiej. Jak stawałam przed Fatimską Panią, mówiłam w duchu: „Jesteś taka skromniutka, skromniutka bez korony”… A teraz moja Dostojna Pani ma koronę! Serdecznie dziękuję, bardzo się cieszę.

A jeszcze kilka słów o mnie… Jestem schorowaną osobą, chodzę o lasce. Nie mam już nawet siły iść sama do kościoła – to około 1 kilometra, ale mój sąsiad zawozi mnie co niedzielę na Mszę. Mam też problemy ze słuchem. Aparat słuchowy nie wszędzie zdaje egzamin, szczególnie w kościele, jak kapłan mówi dalej od mikrofonu, to robi się pogłos, ale jakoś daję sobie radę. Nie narzekam, bo mam dużą rodzinę i opiekuje się mną córka. Praktycznie przejęła wszystkie moje obowiązki. Przepraszam, że nie nadążam za waszymi propozycjami, ale w miarę możliwości będę wspomagać Stowarzyszenie. Życzę Wam wszystkim zdrowia i błogosławieństwa.

Z Panem Bogiem!

Genowefa