Temat numeru
 
Ból i smutek cierpiącego Zbawiciela
W CZASIE, GDY KOŚCIÓŁ KATOLICKI W SPOSÓB SZCZEGÓLNY UPAMIĘTNIA MĘKĘ I ŚMIERĆ NASZEGO PANA JEZUSA CHRYSTUSA, PUBLIKUJEMY PARĘ ZDJĘĆ PIĘKNEGO BAROKOWEGO KRUCYFIKSU Z EPOKI KOLONIALNEJ. NIECH TE ZDJĘCIA I ZWIĄZANE Z NIMI ROZWAŻANIA POSŁUŻĄ NAM DO POBOŻNEJ MEDYTACJI NAD NIEWYPOWIEDZIANYMI CIERPIENIAMI NASZEGO ZBAWICIELA, KTÓRY CIERPIAŁ DLA NASZEGO ZBAWIENIA. ROZWAŻAJĄC TE CIERPIENIA Z TYM WIĘKSZĄ WDZIĘCZNOŚCIĄ OCZEKIWAĆ BĘDZIEMY NIEDZIELI ZMARTWYCHWSTANIA.

Najbardziej poruszający w tym dziele sztuki jest ból i smutek Boskiego Ukrzyżowanego. Przyczyniły się do tego bólu ciosy zadane przez oprawców, którzy bez niegodziwej pomocy o nadprzyrodzonym charakterze, pomocy szatańskiej, zapewne nie osiągnęliby takiego stopnia okrucieństwa.

Bóg-Człowiek cierpiał w swojej naturze ludzkiej. Żaden człowiek, bez specjalnej pomocy Ojca Niebieskiego i Aniołów, nie byłby w stanie znieść takiego cierpienia. A wypada zaznaczyć, że smutek Odkupiciela wynika bardziej z grzechów ludzkości odkupionej przez Jego Mękę i Śmierć niż z udręk fizycznych przez Niego znoszonych.
 
Od dawien dawna widok Jezusa Chrystusa cierpiącego na Krzyżu wywiera ogromne wrażenie, zwłaszcza na ludziach wierzących. Mimo że w czasie Męki miały miejsce inne dramatyczne i wzruszające wydarzenia - takie jak Biczowanie i Cierniem Ukoronowanie, jednak to właśnie kontemplowanie Boskiego Zbawiciela u kresu Jego cierpienia, przybitego do Krzyża, najbardziej porusza pobożność katolickiej duszy.

A przecież to nastawienie jest z gruntu sprzeczne ze światową radością, na którą wpływ ma w dużej mierze atmosfera kreowana w naszych czasach przez środki masowego przekazu i TV: radością sztuczną, frenetyczną, która sięga obłędu, chciwą grzechu lub też już w nim unurzaną.
 
Są tacy, którzy mówią, że katolik powinien zawsze demonstrować radosny wyraz twarzy pełen zadowolenia i przywołują tutaj dla uprawomocnienia tego stanowiska myśl św. Franciszka Salezego: „Smutny święty to święty nieszczęśliwy". Należy przy tym rozróżnić smutek zdrowy i niezdrowy. Ten sam święty mówi o tym jasno w swoim dziele: „Myśli pocieszające" powołując się na nauczanie świętego Tomasza z Akwinu: „Smutek może być dobry lub zły, w zależności od efektów, jakie w nas wywołuje". Tak więc właściwa postawa cnotliwej duszy może polegać na odczuwaniu dobrego smutku, a nawet jego uzewnętrznianiu, ponieważ ubogaca on bliźniego. Nasz Pan doświadczył tego smutku i w pełni dał mu wyraz w Ogrodzie Oliwnym, mówiąc: „Smutna jest dusza moja aż do śmierci". Także z wyżyn krzyża, ukazując smutek i rozdzierającą boleść osamotnienia, Bóg Słowo Wcielone poruszał i nawracał: przykład dobrego łotra czy Longinusa. Podobnie smutek uzewnętrzniany przez cnotliwe osoby może pociągać i budować. Jest to ten rodzaj smutku, do którego nawiązuje Duch Święty: „bo przez smutek twarzy poprawia się umysł przestępnego". (Koh 7,4 Pismo Święte w przekładzie o. Jakuba Wujka).

Podobnie jak można rozróżnić dwa rodzaje smutku, tak samo można mówić o radości świętej, która buduje, i radości światowej, która gorszy. To do tej ostatniej radości odnosi się Duch Święty, gdy mówi: „...bo jak trzask ciernia pod kotłem gorejącego, taki jest śmiech głupiego. Ale i to marność". (Koh 7,7 op. cit.). Niestety w czasach szaleństwa i nierozwagi, w jakich przyszło nam żyć, w większości środowisk przeważa ta fałszywa radość. Epoka ta wstrząsana jest ogromnym kryzysem o charakterze religijnym i moralnym, który wycisnął łzy na licznych wizerunkach Matki Bożej w wielu zakątkach świata.
 
W obliczu tego wszystkiego jest zrozumiałe, że prawdziwy katolik, chociaż może odczuwać i uzewnętrzniać zdrową radość, nie przestaje odczuwać w głębi duszy tego szczególnego, godnego i mężnego smutku, właściwego temu, kto towarzyszy Męce Naszego Pana aż na szczyt Kalwarii. A tym bardziej temu, kto dzisiaj przyłącza się do Świętej Męki, do Męki Kościoła - Mistycznego Ciała Chrystusa. I dla każdego katolika, cierpiącego w związku z - jak określił to papież Paweł VI - „przedziwnym procesem autodestrukcji" Kościoła, ból odbity na tak wyrazistym obliczu Ukrzyżowanego z tego krucyfiksu nabiera szczególnego znaczenia!


Zdjęcie 1. - Dwa aspekty tej rzeźby pod względem kunsztu artystycznego, a zwłaszcza ekspresji w przedstawieniu fizjonomii, osiągnęły doskonałość. Po pierwsze otwarte usta, między którymi można dostrzec zęby. Lekko opuszczony podbródek sprawia wrażenie takiego osłabienia, które nie pozwala nawet domknąć ust. Następnie oczy, które ze smutkiem wpatrują się w dal. Jednocześnie, paradoksalnie zdają się one nie widzieć tego, co dzieje się wokół. Spojrzenie błądzi gdzieś daleko, jakby utkwione w czymś zupełnie innym, co sprawia Mu niewymowny ból.

Lecz mimo niewyobrażalności tego cierpienia - bardziej o charakterze duchowym niż fizycznym - można zauważyć w postaci Ukrzyżowanego spokój, miłosierdzie i subtelność uczuć, w których nieobecny jest gniew. Co innego smutek. On jest obecny we wszystkim. Lecz smutek tego skazanego na śmierć, Jego postawa jest tak wysublimowana, że o wiele bardziej przewyższa majestat króla!

Artysta bardzo dokładnie przedstawił włosy Naszego Pana. Nie są one starannie uczesane, nie miałoby to sensu, zważywszy na cierpienia, przez które przeszedł. Są więc artystycznie zburzone, tworząc przepiękne sploty. Broda jest tak niewielkich rozmiarów, że trudno byłoby ją zwichrzyć. Dlatego opada w uporządkowany sposób, okalając twarz.

Obrazu dopełnia srebrna aureola nad Boską Głową, w centrum której błyszczy topaz, przemawiając symboliką szlachetnego kamienia. Wyraża on coś, co trudno byłoby wyrazić słowami, gdyby go zabrakło. Topaz, kamień o złocistym odcieniu, zdaje się sugerować, że poza i ponad bólem mimo wszystko jest coś, co jaśnieje promienistym blaskiem: Chwała!

Zdjęcie 2. - Ekspresja rzeźby na tym zdjęciu wydaje się jeszcze bardziej przejmująca niż na poprzednim. Odnosi się wrażenie, jakby lada chwila można było się znaleźć w polu widzenia Ukrzyżowanego. Wyraz smutku jest jeszcze bardziej poruszający. Korona cierniowa jest lepiej widoczna. Wielkie ciernie przeszywają czoło Naszego Pana. Na czole, powyżej lewego oka można zauważyć kłutą ranę. Wygląda na to, że cierń przeniknął to miejsce, pozostawiając głębokie cięcie przedstawione tu przez rubin. Także krew, która spływając, delikatnie ześlizguje się po Boskim ciele, tworzy długie strużki, zakończone kroplami wyobrażonymi również przez rubiny.


Zdjęcie 3. - Mimo że opis ten jest w pewnym sensie subiektywny, można mieć wrażenie, że ból, osamotnienie w cierpieniu i bezbronność zostały lepiej uchwycone na tym zdjęciu niż na wcześniejszych. To ból, który jawi się jako nieunikniony, bezgraniczny i nieubłaganie kończący się śmiercią. Nadchodzi ona nie z zapowiedzią Niebiańskiego pocieszenia, lecz spowita jest w głębokie osamotnienie. Bowiem Ukrzyżowany ma przed oczami zło ludzi, którzy porywają się przeciwko Niemu.

Oczywiście wyraz tej twarzy różni się od wyrazu malującego się na obliczu dobrego łotra, w chwili, gdy słuchał on z ust Zbawcy pocieszających słów: „Jeszcze dziś będziesz ze Mną w Raju". Nasz Pan zapewnił go wówczas, że On tam również będzie i że dobry łotr spotka się z nim. Św. Dyzmas był przeto pierwszym kanonizowanym w historii. Dobry łotr poprosił o wybaczenie i Odkupiciel mu wybaczył. W tamtej chwili Nasz Pan przychylił się łaskawie do jego prośby, aby ten z odwagą mógł przekroczyć straszliwe progi śmierci. Jednak nie widać na Boskim obliczu radości. I jest to zrozumiałe, bowiem Pan Nasz Jezus Chrystus zechciał wychylić czarę goryczy do końca - wypić czarę żółci i wycierpieć to, co było do wycierpienia. Lecz towarzyszowi męki Boski Nauczyciel zechciał w ostatniej godzinie udzielić pocieszenia.

Później On sam doświadczył wzniosłej radości, gdy Przenajświętsza Jego Dusza, hipostatycznie złączona z Trójcą Świętą, odłączyła się od ciała i wyzwoliła z cierpień cielesnych i duchowych. Consumatum est! Ofiara, przyjęta dobrowolnie z miłości do nas i przeżyta w całości, dobiegła końca.

Zdjęcie 4. - Na tym zdjęciu z profilu ból, osamotnienie i cierpienia wydają się jeszcze głębsze. Można by powiedzieć, że śmierć jest już blisko. A cierpienie duchowe, spowodowane grzechami całej ludzkości, wydaje się szczególnie odbite na Boskim obliczu Zbawiciela. Cierpienie to o wiele bardziej przewyższa cierpienia fizyczne, a wyraz twarzy, odzwierciedlający pewne rozterki duchowe, zdaje się wyrażać niewymowną skargę: „Takie wyżyny osiągnęła bezbożność ludzi?"


ODWAGA WIERNOŚCI
Czy nie byłoby właściwe, abyśmy, chcąc zachować Wiarę, unikali wszystkiego, co może jej zagrozić? Unikali lektur mogących ją obrazić? Unikali towarzystwa, w którym jest ona narażona na niebezpieczeństwo? Szukali środowisk, w których Wiara rozkwita i zapuszcza korzenie? Czyż nie żyjemy w pogoni za ziemskimi i przejściowymi przyjemnościami, przebywając tam, gdzie Wiara więdnie i popada w ruinę?

Każdy człowiek, z uwagi na swój instynkt społeczny, ma tendencję do przyjmowania opinii innych. W dzisiejszych czasach te opinie, podobnie jak większość dominujących prądów, są z reguły antychrześcijańskie. Myśl sprzeczna z nauczaniem Kościoła dominuje w sferze filozofii, socjologii, historii, nauk ścisłych i sztuki, czyli właściwie wszystkiego.

Nasi znajomi przystosowują się do sytuacji - idą z prądem. Czy mamy odwagę się z nimi nie zgodzić? Czy strzeżemy naszej duszy przed infiltracją różnych błędnych idei? Czy kierujemy się nauką Kościoła we wszystkim i pomimo wszystko? Czy też niedbale żyjemy, bezwolnie akceptując wszystko to, co narzuca nam duch czasu, po prostu dlatego, że taki jest?

Być może jeszcze nie wypędziliśmy Pana Boga z naszej duszy. Lecz jak traktujemy tego Boskiego Gościa? Czy to On jest przedmiotem wszystkich naszych atencji, centrum naszego życia intelektualnego, duchowego i uczuciowego? Czy to On jest Królem? Czy też po prostu zostawiamy Mu tylko skromne miejsce, gdzie jest On ledwie tolerowany niczym drugorzędny gość, ktoś nieciekawy, ktoś, kto zjawia się raczej nie w porę? Gdy Boski Nauczyciel jęczał, płakał, pocił się krwią w czasie swojej Męki, dręczył Go nie tylko ból fizyczny i cierpienia spowodowane nienawiścią tych, którzy wówczas Go prześladowali. Dręczyło Go także to wszystko, co w nadchodzących wiekach mieliśmy uczynić przeciwko Niemu i Kościołowi. Płakał On z powodu nienawiści wszystkich złych ludzi, wszystkich heretyków i apostatów, lecz płakał również, ponieważ widział przed sobą niekończący się orszak gnuśnych dusz, dusz obojętnych, które choć Go nie prześladowały, nie kochały Go jednak tak, jak należy.

To niezliczony tłum tych, którzy przeżyli życie bez nienawiści i bez miłości. Według Dantego mają oni pozostawać poza piekłem, ponieważ nawet w piekle nie ma dla nich odpowiedniego miejsca. Czy my także znajdujemy się wśród tego tłumu? Oto wielkie pytanie, na które, z Łaską Bożą, musimy udzielić sobie odpowiedzi w tym czasie skupienia, pobożności i pokuty, jakim powinien być nasz Wielki Tydzień.

Oprac. Leonard Przybysz i Sławomir Skiba
na podstawie tekstu Plinia Correi de Oliveira


NAJNOWSZE WYDANIE:
Pod opieką Matki
Dotarliśmy do 150. numeru „Przymierza z Maryją” – pisma tak wyczekiwanego w tysiącach polskich domów. W przeważającej mierze poświęciliśmy go Tej, którą obraliśmy za Patronkę – Matce Najświętszej. To Ona jest naszą Przewodniczką pewną do Nieba.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Świadectwo Pana Pawła

Pan Paweł wspiera Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi już od 20 lat, a w czerwcu wziął udział w pielgrzymce Apostołów Fatimy do portugalskiego sanktuarium. Pochodzi z Mazowsza, z parafii pod wezwaniem świętego Bartłomieja Apostoła w Paprotni. Tam przyjął sakrament chrztu i bierzmowania oraz przystąpił do Pierwszej Komunii Świętej.

 

– Wiarę zachowałem po rodzicach i staram się ją kontynuować – opowiada pan Paweł. – Różaniec i modlitwę „Anioł Pański” odmawiam sam albo z Katolickim Radiem Podlasia z Siedlec. Staram się też, jeśli możliwości pozwolą, odmawiać Koronkę do Miłosierdzia Bożego i dzięki TV Trwam uczestniczyć w apelach jasnogórskich. W niedzielę i inne święta biorę udział w uroczystościach kościelnych, takich jak np. nabożeństwa fatimskie. Jak pogoda jest niesprzyjająca, taka jesienno-zimowa, to korzystam z uprzejmości znajomych i sąsiadów, żeby dojechać do kościoła autem.

– Staram się wspierać parafię w pracach gospodarczych, jeśli chodzi o utrzymanie terenów zielonych wokół świątyni. Jakieś pojęcie na ten temat mam, bo parę ładnych lat zajmowałem się pielęgnacją zieleni przy urzędzie gminy jako pracownik gospodarczy.

– Radzę sobie lepiej lub gorzej, ale odnoszę wrażenie, że osoby w wieku seniorskim, tak jak moja skromna osoba, nie zawsze są jeszcze komuś potrzebne, bo teraz liczy się młody, sprytny, no i trochę zamożny. Takie teraz mamy czasy, że raczej każdy chce utrzymywać kontakty z takimi osobami, a pokolenie starszych ludzi nie każdemu już pasuje.

 

20 lat w Apostolacie Fatimy


– O Stowarzyszeniu Ks. Piotra Skargi dowiedziałem się ponad 20 lat temu, przeglądając prasę katolicką. Zainteresowałem się i tak jakoś ta wymiana korespondencji między Stowarzyszeniem a mną trwa. Oczywiście, za wszystkie przesłane czasopisma, jak np. „Przymierze z Maryją” i dewocjonalia związane z Państwa działalnością, dziękuję bardzo.

– Czasami zaglądam na strony internetowe Stowarzyszenia i przeglądam, co tam akurat jest z aktualnych wiadomości. To, co Państwo robicie, na pewno jest potrzebne. Ja ze swojej strony nadal postaram się wspierać Stowarzyszenie i Apostolat Fatimy, tak jak do tej pory. Nie jest to może bardzo duża ofiara, ale „ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka”, jak mówi przysłowie.

– Zaniepokoiła mnie informacja zawarta w ostatnim numerze „Przymierza z Maryją”, że nakład pisma spada. Uważam, że gdyby każdy wygospodarował te 15–20 zł, to sytuacja byłaby zdecydowanie lepsza i bez problemu można byłoby pokryć koszty wydania i wysyłki „Przymierza…”.

 

Pielgrzymka do Fatimy


– Jestem bardzo zadowolony z wyjazdu z Apostolatem do Fatimy. To był mój pierwszy wyjazd w tak bardzo sławne miejsce. Wszystkie miejscowości, które zwiedzaliśmy, były zabytkowe i bardzo ciekawe, a świątynie i katedry monumentalne. Wszystkie miejsca robią ogromne wrażenie, a obiekty sakralne są jakby dwa razy większe od naszych. Trzeba wyrazić uznanie dla budowniczych, którzy te obiekty wznosili.

– Taki wyjazd to są dosyć poważne koszty, nie tylko jednostkowe, ale dla całej grupy. Byłem w grupie osób, które objęła taka życzliwa pomoc ze strony Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Serdeczne „Bóg zapłać” za to, że miałem taką możliwość. Przypuszczam, że wszyscy są, tak jak ja, zadowoleni. Muszę pochwalić i wyrazić słowa wdzięczności dla organizatorów, bo wszystko było bardzo dobrze przygotowane.


oprac. Janusz Komenda


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szanowni Państwo!

Jesteście wspaniali! Wasze wydawnictwa oraz gazetki, broszury i ulotki wzmacniają naszą duchowość i informują o wielu faktach oraz miejscach objawień Maryjnych. Artykuły czytam z wielkim zainteresowaniem. Naprawdę bardzo cenię informacje o Jezusie i Maryi, które w nieskończoność otwierają serca. Pamiętamy w modlitwie o Waszej pracy. Pozdrawiam gorąco Pana Prezesa i cały zespół redakcyjny!

Anna ze Zgierza

 

 

Szczęść Boże!

Kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniała. Popieram ją i bardzo się cieszę, że jesteście i stoicie na straży wiary. Musimy dziękować i wspierać naszą Królową za Jej miłość do naszego Narodu.

Zbigniew z Katowic

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowny Panie Prezesie, dziękuję bardzo serdecznie za przesłane mi pozdrowienia urodzinowe. Ucieszyłam się z bardzo ładnej kartki. Jestem dumna z działalności apostolskiej, jaką Państwo prowadzą. Podobają mi się bardzo czasopisma „Przymierze z Maryją” i „Apostoł Fatimy”. Cieszę się z tego, że mogę w nich znaleźć wiele bardzo ciekawych artykułów poruszających interesujące mnie tematy. Cieszę się z tego, że wiele osób może korzystać z tych czasopism. Pragnęłabym bardzo, aby wielu Polaków mogło zapoznać się z tymi ciekawymi gazetami.

Bardzo serdecznie dziękuję za otrzymane ostatnio „Przymierze z Maryją” i „Apostoła Fatimy”. Znalazłam w tych numerach wiele interesujących mnie zagadnień. Cieszę się z tego, że te czasopisma mogą trafić do wielu rodzin w Polsce. Pragnęłabym dalej otrzymywać te pisma.

Pozdrawiam Maryję Naszą Królową. Życzę Panu i współpracownikom dużo zdrowia i wielu łask Bożych w Jezusie i Maryi.

Wdzięczna Czytelniczka

Krystyna z Pruszkowa

 

 

Szczęść Boże!

Bardzo dziękuję za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją”. Jest to pismo, które bardzo sobie cenię i szanuję. Redagujecie ciekawe artykuły. Zawsze czekam na nowe numery i pragnę poinformować, że zawsze będę Was wspierać. Niech Pan Bóg nas prowadzi!

Barbara

 

 

Szanowny Panie Prezesie!

Bardzo dziękuję Panu za życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego oraz fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły i ducha wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla naszej duchowości chrześcijańskiej. Dziękuję bardzo za wszystkie dewocjonalia, materiały, które od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi otrzymałam – są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę całej Redakcji i Panu Prezesowi obfitych łask Bożych. Szczęść Wam Boże na długie lata!

Danuta z Krakowa

 

 

Szanowni Państwo!

Dziękuję za wszystkie numery „Przymierza…”, bo to ciekawe czasopismo. Warto je prenumerować. Dużo opisujecie i dużo się dowiadujemy, co się dzieje teraz i kiedyś – jak to było na świecie dawno temu, w tamtych wiekach. Życzę Wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują zniszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg! Pozdrawiam Was serdecznie,

Maria

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję z całego serca za cudowne „Przymierze z Maryją”. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję to pismo. Jest tam dużo pięknych, cudownych tekstów o Maryi i Jezusie Chrystusie, a także dużo o wierze katolickiej i o naszej kulturze. Są tam piękne tematy i bardzo dobre dla naszego życia wiadomości. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję „Przymierze z Maryją”. Dziękuję, modlę się za cały Apostolat Fatimy i za Pana Prezesa.

Janina z Włocławka

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Panie Sławomirze, w liście zadał mi Pan pytanie, czy jestem dumna z otrzymywanego pisma „Przymierze z Maryją”. Jestem dumna! A dlaczego? Bo jest to pismo jedyne w swoim rodzaju. To ogromna wiedza. Każdy artykuł bogaty w wydarzenia, emanuje częścią historii o naszej wierze katolickiej. Bardzo dużo przeczytałam dobrych książek (bo lubię czytać), ale pismo „Przymierze z Maryją” stawiam na pierwszym miejscu, bo porusza serce, ubogaca duszę i umysł. O wielu sprawach opisanych w artykułach wcześniej nie miałam wiedzy. Ale teraz mając 86 lat jestem poniekąd uczennicą „Przymierza z Maryją”. Mówi się, że człowiek uczy się do końca życia, prawda? Bóg zapłać za tę wiedzę. Z szacunkiem chylę czoło przed wszystkimi osobami za pracę i trud w tworzeniu pisma. A Matka Boża, nasza Królowa, niech Was błogosławi. Przy okazji „Bóg zapłać” za wszystko co dostaję od Stowarzyszenia Księdza Piotra Skargi: za życzenia urodzinowe, za listy Pana Sławomira i wszystkie pamiątki, a szczególnie za koronę Matki Bożej Fatimskiej. Jak stawałam przed Fatimską Panią, mówiłam w duchu: „Jesteś taka skromniutka, skromniutka bez korony”… A teraz moja Dostojna Pani ma koronę! Serdecznie dziękuję, bardzo się cieszę.

A jeszcze kilka słów o mnie… Jestem schorowaną osobą, chodzę o lasce. Nie mam już nawet siły iść sama do kościoła – to około 1 kilometra, ale mój sąsiad zawozi mnie co niedzielę na Mszę. Mam też problemy ze słuchem. Aparat słuchowy nie wszędzie zdaje egzamin, szczególnie w kościele, jak kapłan mówi dalej od mikrofonu, to robi się pogłos, ale jakoś daję sobie radę. Nie narzekam, bo mam dużą rodzinę i opiekuje się mną córka. Praktycznie przejęła wszystkie moje obowiązki. Przepraszam, że nie nadążam za waszymi propozycjami, ale w miarę możliwości będę wspomagać Stowarzyszenie. Życzę Wam wszystkim zdrowia i błogosławieństwa.

Z Panem Bogiem!

Genowefa