Temat numeru
 
Jeśli rodzina pójdzie za Chrystusem…
Ks. Piotr Maroszek

Chcę opowiedzieć o jednej z najpiękniejszych przygód mojego życia – kapłańskiego życia. Od kilku już lat prowadzę rekolekcje dla rodzin związanych z tradycją łacińską Kościoła katolickiego. W czasie tych wakacyjnych dni skupienia, rozważamy Słowo Boże, omadlamy mnóstwo problemów i spraw oraz zastanawiamy się nad tym, jak zasady Chrystusowej Ewangelii stosować w codziennym życiu. Te rekolekcje są duchowym zapleczem wielorakich zmagań rodzin. Mnie samego uczą one pokory i zaufania do Boga bogatego w miłosierdzie i łaskę.

Pokorniejesz bowiem, słysząc wyznanie matki: Mam piątkę dzieci na ziemi, ale piątka czeka już na nas w Niebie. W tych słowach kryje się rodzinny dramat, ale w tym jednym zdaniu zawiera się również świadectwo zwycięstwa wiary nad zwykłą ludzką bezradnością wobec śmierci dziecka.

W tych słowach odnaleźć można echo Hiobowego zawołania: Dał Pan i zabrał Pan. Niech będzie imię Pańskie błogosławione! (Hi 1,21b). Nie można znieść takiego doświadczenia o własnych siłach. To Pan Bóg daje łaskę i moc.

Uczysz się pokory i zaufania do Boga, gdy wsłuchujesz się w opowieści o zmaganiach o byt, o pracę pozwalającą na utrzymanie rodziny, o znalezienie mieszkania, o dobre wychowanie i wykształcenie dzieci. Nota bene wielu z rodziców uczestniczących w rekolekcjach nie posyła dzieci do państwowych szkół. Dlaczego? Wynika to z rodzicielskiej troski o odpowiednio wysoki poziom edukacji ich pociech, jak również z ich odpowiedzialności za uchronienie dzieci przed szkodliwymi treściami, np. ideologią gender, którą usiłuje się obecnie promować już na etapie nauczania początkowego.

Taki wybór wiąże się jednak z wieloma wyrzeczeniami; jedno z rodziców musi się poświęcić edukacji domowej (homeschooling). – Proszę księdza – słyszysz – ja nieraz sobie powtarzam: „Wszystkie troski wasze przerzućcie na Niego,gdyż Jemu zależy na was” (1 P 5,7). Pan sam wie, jak bardzo potrzebuję Jego pomocy. On mnie wesprze, bo Jemu ufam.

Kiedy postawiliśmy razem Pana Boga na pierwszym miejscu


Zawstydzasz się, gdy widzisz, że oni idą pod prąd egoistycznej mentalności. Nie planują, ile dzieci chcą mieć. Każde przyjmują z radością jako dar Boga. Sprawę ich utrzymania również Jemu zawierzają. Skoro Pan Bóg dał dziecko, to również zatroszczy się o to, byśmy mieli je za co utrzymać.

– Czasem jacyś znajomi, patrząc na nas, mówią z ironią: „Ach, no tak, to katolicy. Księża im każą mieć dzieci, to mają”
– mówią rodzice czworga dzieci. – Kiedy postawiliśmy razem Pana Boga na pierwszym miejscu, to nam się wszystko zaczęło układać. Być może brzmi to niewiarygodnie, wręcz idealistycznie, ale tak właśnie było – przekonują.

Rodziny wielodzietne, rodziny katolickie mogą obalić wiele mitów, które utrwalają się w naszym społeczeństwie. Jednym z nich jest przekonanie, że już wychowanie jednego dziecka nastręcza ogromu problemów, a wychowanie wielu dzieci to wręcz niewyobrażalny wysiłek. Patrząc na to, jak starsze dzieci zajmują się młodszymi, jak się wzajemnie uczą i bawią, a zwłaszcza patrząc na ich rozmodlenie, nie możesz mieć wątpliwości, że zdecydowanie łatwiej o dobre wychowanie w rodzinie wielodzietnej niż w takiej, gdzie jest tylko jedno dziecko.

Drogowskaz na drogę życia

Być może równie idealistycznie zabrzmi stwierdzenie, że tradycyjna, łacińska Msza św. bardzo odpowiada duchowości rodzin wielodzietnych. Patrząc na ich modlitwę, modlitwę ludzi zatroskanych i często odczuwających zmęczenie, możesz wręcz namacalnie poczuć, jak mnogość ich zmartwień, trudów i wyrzeczeń łączy się i zatapia w jedynej Ofierze Jezusa Chrystusa, uobecnianej we Mszy Świętej. To w niej rodziny znajdują pokrzepienie, wytchnienie i drogowskaz na drogę życia. Nawet małe kilkuletnie dzieci potrafią na swój sposób przeżywać tę Mszę. Trzyletnia Julia spaceruje swobodnie po kościele. Kiedy w czasie jednej z oracji ksiądz zwraca się do wiernych mówiąc: Dominus vobiscum!, ona po swojemu rozkłada rączki i woła: Olemus! Dzieci przy łacińskiej liturgii wyciszają się, uczą się skupienia i dojrzewają do rozumienia tajemnic wiary i coraz pełniejszego przeżywania Najświętszej Ofiary Ołtarza. Przyglądając się ich uczestnictwu w niej, z łatwością można obalić mit o konieczności dostosowania Mszy św. do dziecięcej wrażliwości i do dziecięcego poziomu duchowego i intelektualnego.

Życie rodzinne drogą powołania i spełnienia

Droga życia rodzinnego to droga zaparcia się siebie, droga krzyża: Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje! Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa (Łk 9,23–24). Oni tracą swoje życie dla swoich rodzin. Tracą je z miłości. Droga krzyża to droga miłości. Myliłby się ten, kto sądziłby, że ten krzyż ich przygniata i unieszczęśliwia. Wystarczy spojrzeć na nich, aby widzieć spełnienie. Idą oni bowiem drogą radości – radości w Panu (por. Flp 4,4).

My kapłani – według określenia Ojca Świętego Benedykta XVI – jesteśmy sługami tej radości. Życie autentycznie chrześcijańskie jest szkołą radości. Jest szkołą życia rodzinnego, które, mimo że nie jest usłane różami i wiąże się z podejmowaniem krzyża, daje wiele szczęścia, bo jest ono drogą powołania i spełnienia. Jest drogą do świętości.


Ten artykuł przeczytałeś dzięki ofiarności Darczyńczów. Wesprzyj nas i zostań współtwórcą "Przymierza z Maryją".

NAJNOWSZE WYDANIE:
W tej Hostyi jest Bóg żywy
W ciągu ostatnich 11 lat na dwóch przeciwległych krańcach naszego kraju – w Sokółce i Legnicy – wydarzyły się cuda eucharystyczne: fragmenty konsekrowanych Hostii zamieniły się w mięsień sercowy cierpiącego człowieka w stanie agonalnym… Co nam chce powiedzieć Boża Opatrzność poprzez te nadzwyczajne wydarzenia? Na pewno potwierdzić Prawdę, że Chrystus Pan jest ukryty w Najświętszym Sakramencie.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Z wizytą u Serdecznej Matki
Bartłomiej Tumiłowicz

W drugim tygodniu maja odbyła się kolejna pielgrzymka Apostołów Fatimy do portugalskiego sanktuarium. Dla 34 wylosowanych osób był to wyjątkowy czas, spędzony przed obliczem Najświętszej Maryi Panny.

 

Do Portugalii przylecieliśmy późnym wieczorem 8 maja. Część osób była pierwszy raz za granicą i pierwszy raz leciała samolotem. „To dla mnie podróż życia”. „Nie wierzyłam, że kiedykolwiek uda mi się tutaj dotrzeć”. „Całe życie o tym marzyłem i wreszcie się udało”. Te i inne podobne opinie padały z ust pielgrzymów. Niedopisujące zdrowie czy ponad 80 wiosen nie były przeszkodą w podróży. Znajomi mi powtarzali, że chyba oszalałam, że sobie nie poradzę i żebym lepiej nie jechała. Ja jednak się uparłam, bo bardzo chciałam odwiedzić swoją Mamę – opowiadała jedna z pań.

 

Pierwszy poranek w Portugalii zaczęliśmy Eucharystią sprawowaną w Kaplicy Objawień przez kapłana, który przez cały wyjazd sprawował nad naszą grupą opiekę duchową. Na Mszy Świętej, odprawianej w intencjach nadesłanych do Stowarzyszenia im. Ks. Piotra Skargi, było obecnych także wielu obcokrajowców. Najświętsza Ofiara Pana Jezusa ma przecież wymiar uniwersalny. Nie zapomnieliśmy również o uczestnikach akcji „Twoje światło w Fatimie”. Małe świeczki, które otrzymaliśmy, zostały przetopione na duże, metrowe świece wotywne. Zapaliliśmy ich tym razem w Fatimie aż 108, pokazując modlitewne zaangażowanie Polaków.

 

Następnie udaliśmy się do Muzeum Sanktuarium Fatimskiego, gdzie podziwialiśmy korony Matki Bożej, liczne wota i pamiątki przekazane przez Ojca Świętego, Jana Pawła II. Papież-Polak towarzyszył nam również podczas nabożeństwa Drogi Krzyżowej, ponieważ rozważaliśmy komentarze jego autorstwa. Mimo że podczas prawie całej pielgrzymki towarzyszył nam deszcz, to w czasie Drogi Krzyżowej świeciło słońce. – Mama zadbała o pogodę – powtarzali wtedy pielgrzymi. Długa i miejscami stroma dróżka, wijąca się między drzewkami oliwnymi i drzewami dębu korkowego nie osłabiła sił Apostołów Fatimy. Zapytałem jedną z najstarszych uczestniczek pielgrzymki, czemu sobie nie usiądzie, gdy czytane są rozważana. Usłyszałem odpowiedź: Pan Jezus, idąc z Krzyżem nie siadał, więc i ja mogę postać.

 

W modlitewnym nastroju doszliśmy do Aljustrel, gdzie zwiedzaliśmy skromne domy, w których mieszkali pastuszkowie. Logika Pana Boga jest zdumiewająca. Tak ważne dla ludzkości przesłanie zostało przekazane przez Maryję trójce dzieci w ubogiej portugalskiej wiosce. Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie – słowa Pana Jezusa, zapisane w Ewangelii, ukazują tutaj swoją szczególną wartość.

 

Wieczorem, na placu przed bazyliką, uczestniczyliśmy w modlitwie różańcowej, prowadzonej w wielu językach, co po raz kolejny pokazuje bogactwo różnorodności Kościoła. Piękna procesja z krzyżem i figurą Matki Bożej Fatimskiej jest wzruszającym symbolem czci dla naszego Zbawiciela i Jego Matki.

Kolejnego dnia, po Mszy św. udaliśmy się na zwiedzanie okolicznych klasztorów w Batalhi i Alcobaça oraz sanktuarium w Nazaré. Piękne budowle świadczą o dawnej sile katolickiej Portugalii. Jednocześnie jest to przygnębiające, gdy widać, że te kościoły są odwiedzane prawie wyłącznie przez turystów – zakonników wygnano ponad 150 lat temu, a w ciągu tygodnia sprawowana jest jedynie jedna Msza Święta.

 

Wieczorem pożegnaliśmy się z naszą Mamą Różańcem i procesją. Następnego dnia o piątej rano opuściliśmy Fatimę ze śpiewem „O Maryjo, żegnam Cię”.

Szczęśliwi wróciliśmy do kraju z torbami pełnymi dewocjonaliów dla bliskich, wzruszeniem w sercu i poczuciem, że Niepokalane Serce Maryi czuwa nad nami.

 

Bartłomiej Tumiłowicz

 


Listy od Przyjaciół
 
Listy od Przyjaciół

Szczęść Boże!

Serdecznie dziękuję za książkę o św. Ojcu Pio. Postać tego kapucyna fascynowała mnie od czasu, gdy jako mała dziewczynka usłyszałam o niezwykłym zakonniku, któremu odnawiają się rany – stygmaty. Jestem ogromnie wdzięczna za ten prezent. Dziękuję Wam za wszystkie materiały i za Waszą – jakże potrzebną – działalność. Niech Was prowadzi Chrystus Zmartwychwstały!

Barbara

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowny Panie Prezesie. Uważnie czytam każdy Pański list i za każdy dziękuję. Prosił Pan w jednym z nich, abym dała świadectwo wiary i otrzymanych łask. Doświadczyłam w swoim życiu wielu takich sytuacji, ale również przeżyłam wiele chwil zwątpienia, kuszenia i działania złego ducha. Wiem, że bez wiary nie doświadczyłabym Dobra, jakim jest łaska Boża, jak też w złych chwilach nie nawróciłabym się bez Bożej Miłości.

Dziś pragnę podzielić się dobrem otrzymanym w łaskach i darach. Moje życie było zawsze ubogie. Wiem, co to głód i jak ważne jest umieć przyjąć pomoc w bardzo trudnych sytuacjach. W takich trudach Pan Bóg przez łaski i opiekę Matki Bożej przyszedł mi z pomocą przez ludzi, których na mej drodze stawiał. Wiedziałam, że nie jestem sama. Gdybym pomocy nie przyjęła, pewnie miałabym pretensje do całego świata. Ale wiara i ufność pokładana w Bogu dała mi nadzieję i – choć było to bardzo trudne – potrafiłam z pokorą przyjąć pomocną dłoń. (…) Inna łaska dotyczyła mnie, gdy w lutym tego roku byłam po operacji. Bardzo cierpiałam. Swoje cierpienia, ból nie do wytrzymania złożyłam w ręce Matki Bożej za dusze czyśćcowe, łącząc się z cierpieniem Chrystusa. W pewnym momencie ujrzałam pochylającą się Matkę Bożą, która dotknęła mojej głowy. Wtedy mój ból nasilił się, a po około 30 minutach odczułam ogromną ulgę.

Dziękuję Wam za Wasze świadectwo wiary i za wszystkie materiały. Bóg zapłać!

Pozdrawiam

Agnieszka

 

 

Szczęść Boże!

Jako praktykujący katolik, ale również tzw. katolik poszukujący, staram się nie tylko modlić, ale też odważnie reagować i walczyć ze złem w oparciu o wartości zawarte w nauce Kościoła. I im więcej poszukuję, tym bardziej wzmacnia się moja wiara. Czytam prasę katolicką, która, niestety, w większości jest mało wyrazista i mało skuteczna w stosunku do ewidentnie wrogiego Kościołowi postkomunistycznego liberalnego lewactwa, chcącego zniszczyć publicznie i systemowo dzieło samego Jezusa Chrystusa.

Zafrapował mnie tytuł ostatniego „Przymierza z Maryją”, który brzmi: „Droga Chrystusa drogą Kościoła”. Zestawienie tych dwóch dróg, tj. Chrystusa i Kościoła wzbudza ciekawość i od razu nasuwa się pytanie, w jakim stopniu reagowałby sam Zbawiciel na bezeceństwa, jakimi jest zarzucany dzisiejszy Kościół? Czy Pan Jezus szedłby drogą dzisiejszego Kościoła? Czy miałby tak tolerancyjną i łagodną postawę, jak niektórzy współcześni hierarchowie? Pytania zostawiam otwarte – do dyskusji. Natomiast jestem przekonany, że Chrystus Pan reagowałby i potępiałby każde zło i bezkompromisowo walczyłby o prawdę. Bo to przecież On jest Drogą, Prawdą i Życiem.

Pozdrawiam serdecznie

Julian

Szczęść Boże!

Przesyłam pozdrowienia z Monachium. Nie mam tutaj prawdziwych przyjaciół. Jedynym moim prawdziwym przyjacielem – jeśli można tak powiedzieć – jest literatura i prasa katolicka. Interesuje mnie historia i polityka, ale nie mam z kim porozmawiać. Mieszkających tutaj Polaków zazwyczaj nie interesują te tematy, a poza tym nie mają czasu. Dlatego staram się czytać jak najwięcej. Bardzo interesującym pismem jest „Przymierze z Maryją”. I dziękuję Wam za nie. Dzięki Wam mogę poznać prawdę i umacniam się w wierze. Jestem katoliczką i pozostanę w mojej wierze, mimo wszelkich antykatolickich błazeństw i szkalowania księży. Niestety, praktycznie codziennie spotykam się z krytyką kapłanów, często bezpodstawną. Co najbardziej bolesne, że krytyka ta wychodzi z ust wielu moich rodaków. Proszę Was o modlitwę.

Hanna

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Od kilku lat mam z Państwem kontakt poprzez „Przymierze z Maryją”. Starałam się również włączać w akcje chrześcijańskie prowadzone przez Państwa Instytut i Stowarzyszenie, wcześniej mieszkając w Bielsku-Białej, a dziś w Biłgoraju.

Dziękuję Wam za wszystkie dewocjonalia, jakie otrzymuję, a ostatnio za wizerunek i figurkę Matki Bożej Fatimskiej, jak również za piękne i bardzo głębokie rozważania na Wielki Post.

Ja i cała moja rodzina jesteśmy wdzięczni, że istnieje Instytut i Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi oraz za ciekawe artykuły w „Przymierzu z Maryją”. To pogłębia naszą wiarę, a dzisiejsze czasy są okrutne. To co się dzieje na świecie, a nawet u nas, w Polsce, jest przerażające: szaleństwa środowisk tzw. LGBT, ideologia gender, szkalowanie ludzi wierzących, prześladowanie Kościoła, bluźnierstwa, niszczenie figur świętych. Do czego ten świat zmierza?

Jesteśmy rodziną katolicką od wielu pokoleń i zawsze staramy się popierać mądre i dobre inicjatywy chrześcijańskie. Wiem, że dzięki wytrwałej modlitwie i mocnej wierze w Pana Boga i powierzaniu trudnych spraw Najświętszej Maryi Pannie człowiek wychodzi zwycięsko z każdej, najcięższej nawet sytuacji.

Dziękuję całej Redakcji za wydawanie pisma. Życzę wytrwałości i radości płynącej z prowadzenia tego dzieła. Niech Wam błogosławi Pan Bóg i Najświętsza Maryja Panna.

Teresa

 

 

Szanowni Państwo

Bardzo dziękuję za przesłane do tej pory numery „Przymierza z Maryją”. Przepraszam, że wcześniej nie było z mojej strony żadnego sygnału. Bardzo potrzebuję tej lektury. Jej czytanie umacnia mnie w wierze, tym bardziej że jestem świadoma moich słabości.

Z Panem Bogiem!

Grażyna