Temat numeru
 
Pomóżmy Ojczyźnie!
Bogusław Bajor


Jesteśmy narodem Maryjnym. Matka Boża odbiera cześć w licznych obrazach. Odnoszący się do Maryi tytuł „Królowej Polski” rozpowszechniony został w XVII stuleciu, po cudownej obronie Jasnej Góry, którą wiązano ściśle ze wstawiennictwem Matki Najświętszej. Wyrazicielem tego przekonania Polaków stał się król Jan Kazimierz, który 1 kwietnia 1656 roku w katedrze lwowskiej przed cudownym obrazem Matki Bożej Łaskawej obrał Maryję za Królową swoich państw, a Królestwo Polskie polecił Jej szczególnej obronie.


Tak naprawdę jednak odnoszący się do Matki Zbawiciela oficjalny tytuł Królowej Polski nie jest wymysłem Polaków, lecz został objawiony trzykrotnie – w 1608, 1610 i 1617 r. – przez Najświętszą Dziewicę na początku siedemnastego stulecia sędziwemu jezuicie z Neapolu, o. Juliuszowi Mancinellemu. W XVII wieku ta wieść rozniosła się bardzo szybko nie tylko w Polsce, ale w całej Europie.

Zastanówmy się, w jaki sposób odpowiedzieliśmy na pytanie Matki Najświętszej zadane temu włoskiemu jezuicie: Dlaczego nie nazywasz Mnie Królową Polski?

Dawna wierność Bogu i Maryi

Dawniej było tak… Na podstawie objawień danych włoskiemu jezuicie, król Jan Kazimierz ogłosił w katedrze lwowskiej Najświętszą Maryję Pannę Królową Narodu i Państwa Polskiego.

Także w całym narodzie objawienia te wywołały potężny odzew. Pod ich wpływem w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny 1628 roku Kraków uczcił Królową Polski umieszczeniem na wieży kościoła Mariackiego pozłacanej korony.

Dla upamiętnienia objawień, w kościele w Rokitnie zawisł obraz Matki Bożej z polskim orłem na piersi; ponadto powstał też obraz Matki Bożej Ostrobramskiej, na którym Maryja ma dwie korony – jako Królowa Świata i Królowa Polski. W ogóle dziś w polskich kościołach wisi kilkanaście obrazów, na których Matka Najświętsza ma na piersiach Orła Białego. Najsłynniejsza kopia takiego właśnie obrazu wisi w Licheniu.

Niedługo po śmierci o. Mancinellego paulini z Jasnej Góry zaczęli nazywać Maryję Królową Polski. Aż wreszcie 26 sierpnia 1956 roku złożone zostały naszej Pani i Królowej Śluby Jasnogórskie.

Przez całe wieki Polacy mieli świadomość swego poddaństwa względem Matki Bożej. Nasi rycerze nosili ryngrafy z Bożą Rodzicielką. Później zwyczaj ten przejęli konfederaci barscy, żołnierze NSZ i WiN.

Dzięki wierności Bogu i Jego Matce, mimo wielu tragicznych zdarzeń – wojen, rozbiorów, okupacji hitlerowskiej i sowieckiej, przetrwaliśmy jako Naród.

Smutna rzeczywistość


A dziś? Czy Polska jest królestwem Maryi? Trudno odpowiedzieć twierdząco.

Jak reagujemy, kiedy parlamentarzyści przyznający się do swego katolicyzmu głosują za ustawami sprzecznymi z wiarą i moralnością chrześcijańską? Czy oburza nas, kiedy telewizja publiczna promuje „muzyka rockowego”, który potargał Biblię i permanentnie szarga świętości?

Dajemy sobą manipulować i – chcąc nie chcąc – nasiąkamy opiniami wyrażanymi przez różne medialne antykościelne „autorytety”: że trzeba skończyć z „zaściankowym katolicyzmem”, z religią w szkole, że konieczne jest otwarcie się na „mniejszości seksualne”, a wymogiem nowoczesności jest seksedukacja. Przyjmujemy (co najwyżej z obojętnością) poglądy nt. eutanazji, że to niby „godna śmierć”, a aborcja powinna być niezbywalnym prawem kobiet. Jak reagujemy na przypuszczony szturm na „ciemnogród”, którego głównym wyrazicielem jest – według wrogów chrześcijaństwa – Kościół katolicki?

Zazwyczaj nasza reakcja ogranicza się do wzruszenia ramionami albo nieśmiałych prób protestu, ale takich, by broń Boże kogoś nie urazić.

W Polsce AD 2011 mamy całą masę „letnich katolików”, wyznawców katolicyzmu „bezobjawowego” – bez dogmatów, bez „klepania modlitw”, bez „odprawiania obrzędów”. I bez wiary…

Tak ukształtowany „katolik” zyska aprobatę wrogów chrześcijaństwa, bo nie zareaguje, kiedy Kościół będzie bezpardonowo atakowany. Ze swoiście pojętą miłością będzie usprawiedliwiał najgorszą nawet kreaturę, byle była to osoba wpływowa, przebojowa i obecna na ekranach TV. Taki „tolerancyjny katolik” będzie wyśmiewał „dewotki klepiące różaniec” i „nawiedzonych”, pod który to termin często podpadają osoby traktujące swą wiarę serio.

Taki też „katolik” będzie uważał, żeby „nie przesadzać z tym patriotyzmem”, bo to „prowadzi do nazizmu”.

Każdy z nas chyba spotyka się z takimi postawami. Aprobując taki „katolicyzm”, nic trwałego nie zbudujemy. Damy za to przyzwolenie na nurzanie Polski w błocie „praw” tak dalekich od Ewangelii, jak odległe jest piekło od Nieba.

I w konsekwencji ostatecznie odrzucimy prośbę Matki Bożej, by nazywać ją Królową Polski.

Dał nam przykład Węgier…


Czy jest wyjście z tej sytuacji? W 2006 roku prymas Węgier, ks. kard. Péter Erdő wraz z tamtejszym episkopatem zapoczątkowali ogólnonarodową krucjatę różańcową. Biskupi wezwali do odpowiedzi na proroctwo kard. Józsefa Mindszentyego, wygnańca i męczennika za wiarę i wolne Węgry. Niezłomny kardynał przepowiedział w latach czterdziestych, że Węgry zostaną uratowane ze szponów komunistycznego zła dzięki Różańcowi, jeśli przynajmniej 10 procent rodaków będzie codziennie odmawiało tę modlitwę w intencji ojczyzny. O słowach kardynała przypomniano sobie po dziesięcioleciach, w czasach nie tak dawnych rządów antychrześcijańskich socjalistów. Zebranie dziesięciu procent, czyli dwóch milionów członków krucjaty zajęło cztery lata. Ale cud się zdarzył. Siła modlitwy przełożyła się na konkretne działania społeczne. Mimo medialnego „prania mózgów”, naród obudził się z letargu. Od władzy zostali odsunięci socjaliści. Nowy rząd Viktora Orbana zaczął prowadzić politykę prorodzinną. Parlament Węgier przyjął nową konstytucję, która odwołuje się do Korony Węgierskiej, a także wartości chrześcijańskich. W zlaicyzowanej Europie to fenomen.

…i Austriak


Ale cofnijmy się jeszcze kilkadziesiąt lat. Gdy po II wojnie światowej katolicka Austria znalazła się w strefie wpływów sowieckich, sprawy w swoje ręce wziął franciszkanin o. Petrus Pavlicek. Czytał dużo o objawieniach Matki Bożej w Fatimie i wiedział, że Różańcem można wybłagać wszystko. Postanowił więc uprosić dla swej ojczyzny cud wolności. Duchowny pozyskiwał ciągle członków krucjaty różańcowej. Stali się nimi nawet politycy: kanclerz Leopold Figl i minister Juliusz Raab.

W sumie zebrało się pół miliona członków Pokutnej Krucjaty Różańcowej, którzy cierpliwie czekali na cud. W końcu się zdarzył: w kwietniu 1955 roku austriacka delegacja wróciła z Moskwy z dokumentem gwarantującym Austrii wolność. Sowieci wypuścili z rąk taki kąsek! Z czysto ludzkiego punktu widzenia to niewytłumaczalne…

Krucjata Różańcowa za Ojczyznę


Nie ma takiego problemu, którego nie można rozwiązać za pomocą Różańca –
mówiła w Fatimie Maryja do siostry Łucji. Dlatego my też mamy szansę. W Polsce także powstała Krucjata Różańcowa za Ojczyznę, która jest wezwaniem skierowanym do wierzących, by zjednoczyli się w modlitwie różańcowej, prosząc Boga o pomoc wobec inwazji zła. Celem jest przywrócenie miejsca należnego Bogu, Jego Ewangelii i Krzyżowi w życiu społecznym, narodowym, prywatnym i rodzinnym. Krucjata opiera się na modlitwie przynajmniej jedną „dziesiątką” Różańca każdego dnia. Nieistotna jest pora odmawiania ani tajemnica. Ważna natomiast jest konkretna intencja: „Z Maryją, Królową Polski módlmy się o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, o wypełnienie Ślubów Jasnogórskich Narodu”.

Ponadto Krucjata to dodatkowo Msze za Ojczyznę, a także różne formy wyrzeczeń, jak np. posty czy jałmużna.

Nie zmarnujmy tej szansy!

Dziedzictwo, któremu na imię „Polska”


1 maja przeżywaliśmy beatyfikację Jana Pawła II. 22 października obchodzimy liturgiczne wspomnienie papieża?Polaka. Przypomnijmy więc słowa Ojca Świętego, skierowane do nas w 1979 roku. To wołanie, z którego wyłania się jego głęboki patriotyzm i miłość do Polski wiernej Chrystusowemu Krzyżowi: Proszę was, abyście całe to duchowe dziedzictwo, któremu na imię „Polska”, raz jeszcze przyjęli z wiarą, nadzieją i miłością – taką, jaką zaszczepia w nas Chrystus na chrzcie świętym,abyście nigdy nie zwątpili i nie znużyli się, i nie zniechęcili,abyście nie podcinali sami tych korzeni, z których wyrastamy.Proszę was: abyście mieli ufność nawet wbrew każdej swojej słabości, abyście szukali zawsze duchowej mocy u Tego, u którego tyle pokoleń ojców naszych i matek ją znajdowało,abyście od Niego nigdy nie odstąpili,abyście nigdy nie utracili tej wolności ducha, do której On „wyzwala” człowieka, abyście nigdy nie wzgardzili tą Miłością, która jest „największa”, która się wyraziła przez Krzyż, a bez której życie ludzkie nie ma ani korzenia, ani sensu.Proszę was o to przez pamięć i przez potężne wstawiennictwo Bogarodzicy z Jasnej Góry i wszystkich Jej sanktuariów na ziemi polskiej, przez pamięć św. Wojciecha, który zginął dla Chrystusa nad Bałtykiem, przez pamięć św. Stanisława, który legł pod mieczem królewskim na Skałce. Pamiętajmy też o słowach ks. prymasa Augusta Hlonda: Zwycięstwo jeśli przyjdzie, będzie zwycięstwem Maryi.

Dziś Ojczyzna potrzebuje naszej pomocy, bo musimy stawić czoła tym, którzy chcą zabić nasze dusze. Mamy broń niezawodną – Mszę Świętą i Różaniec.

Zaiste, zwycięstwo przyjdzie przez Maryję!



NAJNOWSZE WYDANIE:
Uczmy i wychowujmy po katolicku!
W tym numerze „Przymierza z Maryją” postanowiliśmy podjąć tematykę edukacji młodych pokoleń Polaków. Pokładamy nadzieję w chrześcijańskim, czy też ściślej – katolickim kształceniu i wychowaniu. Pamiętamy bowiem, że katolicyzm jest nie tylko doktryną, dogmatem czy też zbiorem modlitw i obrzędów, lecz nade wszystko żywą relacją z Bogiem i powinien oddziaływać na całe państwo i całe społeczeństwo.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
W odwiedzinach u Fatimskiej Pani
Roman Motoła

Pomiędzy 25 a 29 maja wraz z grupą Apostołów Fatimy pielgrzymowaliśmy do miejsca, w którym 109 lat temu trojgu portugalskim pastuszkom ukazywała się Matka Boża, niosąc światu przesłanie pokuty i nadziei.

 

Fatima, choć jest odwiedzana przez bardzo licznych wiernych oraz turystów, zdołała jednak zachować atmosferę ciszy. Wyjąwszy największe uroczystości gromadzące wielotysięczne rzesze uczestników, można tam zarówno modlić się, jak i słuchać w skupieniu. Każdego dnia chętnie korzystaliśmy z tej możliwości tym bardziej, że nasz hotel położony był w bezpośredniej bliskości bazyliki oraz miejsca Maryjnych objawień.


Codziennie uczestniczyliśmy też w tradycyjnych nabożeństwach i procesjach na olbrzymim placu przed sanktuarium. W trakcie trzeciego wieczoru przedstawiciele naszej grupy mieli zaszczytną okazję prowadzić fragment modlitwy. W pamięci uczestników pozostanie z pewnością atmosfera towarzysząca tym różańcowym spotkaniom. Wypowiadane przez setki pielgrzymów w różnych językach wezwania Ojcze nasz… i Zdrowaś Maryjo… podkreślały zarówno jedność jak i różnorodność Kościoła. Z drugiej strony jednak – zamiast harmonii rodziły szum, utrudniając modlitewne skupienie. Może gospodarze tego cudownego miejsca zechcą kiedyś „odkryć” na nowo łacinę?


Niespokojny duch współczesności daje też w Fatimie znać o sobie w sposób widoczny gołym okiem. Niby w trosce o prostotę i skromność stara się on jak może zasłonić sanktuarium, wznosząc wokół betonowe bryły, z których niektóre nawet zostały poświęcone jako miejsca katolickiego kultu. Tylko co wspólnego z żywą, autentyczną wiarą mogą mieć płaskie, szare bunkry albo kaplice, w których Tabernakulum przypomina bardziej skrzynkę na narzędzia? Albo co powiedzieć o ustawionym tuż przy nowej bazylice wielkim krzyżu, na którym zamiast Chrystusa umieszczono dziwaczną postać jakby wyjętą ze starożytnych hieroglifów? W kulturowym kontekście naszych czasów to raczej karykatura niż godny wizerunek Zbawiciela…

Zatem nawet w bezpośrednim otoczeniu sanktuarium naocznie przekonaliśmy się, że wewnątrz Kościoła toczy się ogromna walka o kształt katolicyzmu i o serca wierzących. Do czego to zmaganie może prowadzić, widzieliśmy w urokliwym, niewielkim mieście Obidos, gdzie w miejscu dawnego kościoła działa dzisiaj… księgarnia.


Nasze pielgrzymkowe wyprawy, których celem były wspaniałe klasztory w miasteczku Alcobaça czy w Batalhi, przeniosły nas do czasów, gdy świątynie bez wątpienia wznoszono na chwałę Bożą, na przykład – w podzięce za Opatrznościową pomoc w wygranej bitwie o niepodległość kraju. Zachwyt budziła potężna, a zarazem misterna architektura tych monumentalnych dzieł, wspaniałe zdobienia, dbałość ich twórców o detale, połączenie talentów z wytrwałością i pracowitością budowniczych.


Podążyliśmy też śladami fatimskich wizjonerów – Łucji dos Santos oraz świętych Hiacynty i Franciszka Marto. Modliliśmy się przy ich grobach. Odprawiliśmy Drogę Krzyżową w ich rodzinnych stronach, odwiedziliśmy domy, w których żyli.


W miejscu objawień Matki Bożej zapaliliśmy świece przywiezione wraz z intencjami powierzonymi nam przez Darczyńców w ramach akcji „Twoje światło w Fatimie”.

Podczas tej kilkudniowej wyprawy na każdym kroku spotykaliśmy się z serdeczną otwartością Portugalczyków. Podziwialiśmy ich ludową sztukę i zwyczaje. Mimo że nasze kraje są od siebie bardzo oddalone, w żaden sposób nie czuliśmy się obco. Sprawiła to oczywiście sama Matka Boża, ale też kulturowa bliskość biorąca swój początek w naszej wspólnej wierze. Podczas wyjazdów do historycznych miejsc, które znalazły się na trasie naszej pielgrzymki, mieliśmy okazję przekonać się, że Maryja swoją opieką otacza nie tylko nasz naród, lecz wszystkie nacje, które się Jej ufnie oddają, a także każdą osobę, która zawierza Jej siebie oraz swych bliskich.


Dzieje Portugalii to również historia wierności Bogu i odstępstw, także w życiu władców. Trudne momenty w wymiarze tak osobistym, jak i zbiorowym, przypominają o konieczności ciągłego zabiegania o własną duszę i o łaskę Opatrzności. Wierność przynosi pomyślność – przynajmniej w życiu duchowym. Odstępstwo owocuje nieszczęściem i śmiercią. Te uniwersalne prawdy przychodziły na myśl, gdy słuchaliśmy opowieści przewodników o portugalskich monarchach i wodzach, zwycięskich bitwach i nieszczęśliwych losach grzesznych kochanków.


Byli tym razem pośród Apostołów Fatimy reprezentanci każdego spośród żyjących pokoleń. Najmłodszy uczestnik liczył sobie 13 lat, zaś senior, pan Zdzisław – już 94. – Całe życie marzyłem, by tu przyjechać – przyznał w rozmowie.


Nasza pielgrzymka nie byłaby tak bogata w duchową treść bez obecności duszpasterza – księdza Krzysztofa. Oprócz zapewnienia nam możliwości codziennego wysłuchania Mszy Świętej, dawał on wyrazy swej niezwykłej czci dla Matki Bożej śpiewem Godzinek i pięknych pieśni.


Każdy z nas przywiózł Matce Bożej bagaż własnych intencji, od tych najbardziej osobistych po zbiorowe – dotyczące Kościoła i Ojczyzny. Każdy też otrzymał w duchowym wymiarze to, czego najbardziej potrzebował. To doświadczenie znają wszyscy pielgrzymujący ze szczerą intencją w miejsca szczególnie wybrane przez Pana Boga i przez Maryję.

Wśród tych niezwykłych miejsc jest też Fatima, niosąca do Nieba już od ponad wieku nieprzerwany strumień ludzkiej modlitwy.


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szanowni Państwo!

Jesteście wspaniali! Wasze wydawnictwa oraz gazetki, broszury i ulotki wzmacniają naszą duchowość i informują o wielu faktach oraz miejscach objawień Maryjnych. Artykuły czytam z wielkim zainteresowaniem. Naprawdę bardzo cenię informacje o Jezusie i Maryi, które w nieskończoność otwierają serca. Pamiętamy w modlitwie o Waszej pracy. Pozdrawiam gorąco Pana Prezesa i cały zespół redakcyjny!

Anna ze Zgierza

 

 

Szczęść Boże!

Kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniała. Popieram ją i bardzo się cieszę, że jesteście i stoicie na straży wiary. Musimy dziękować i wspierać naszą Królową za Jej miłość do naszego Narodu.

Zbigniew z Katowic

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowny Panie Prezesie, dziękuję bardzo serdecznie za przesłane mi pozdrowienia urodzinowe. Ucieszyłam się z bardzo ładnej kartki. Jestem dumna z działalności apostolskiej, jaką Państwo prowadzą. Podobają mi się bardzo czasopisma „Przymierze z Maryją” i „Apostoł Fatimy”. Cieszę się z tego, że mogę w nich znaleźć wiele bardzo ciekawych artykułów poruszających interesujące mnie tematy. Cieszę się z tego, że wiele osób może korzystać z tych czasopism. Pragnęłabym bardzo, aby wielu Polaków mogło zapoznać się z tymi ciekawymi gazetami.

Bardzo serdecznie dziękuję za otrzymane ostatnio „Przymierze z Maryją” i „Apostoła Fatimy”. Znalazłam w tych numerach wiele interesujących mnie zagadnień. Cieszę się z tego, że te czasopisma mogą trafić do wielu rodzin w Polsce. Pragnęłabym dalej otrzymywać te pisma.

Pozdrawiam Maryję Naszą Królową. Życzę Panu i współpracownikom dużo zdrowia i wielu łask Bożych w Jezusie i Maryi.

Wdzięczna Czytelniczka

Krystyna z Pruszkowa

 

 

Szczęść Boże!

Bardzo dziękuję za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją”. Jest to pismo, które bardzo sobie cenię i szanuję. Redagujecie ciekawe artykuły. Zawsze czekam na nowe numery i pragnę poinformować, że zawsze będę Was wspierać. Niech Pan Bóg nas prowadzi!

Barbara

 

 

Szanowny Panie Prezesie!

Bardzo dziękuję Panu za życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego oraz fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły i ducha wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla naszej duchowości chrześcijańskiej. Dziękuję bardzo za wszystkie dewocjonalia, materiały, które od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi otrzymałam – są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę całej Redakcji i Panu Prezesowi obfitych łask Bożych. Szczęść Wam Boże na długie lata!

Danuta z Krakowa

 

 

Szanowni Państwo!

Dziękuję za wszystkie numery „Przymierza…”, bo to ciekawe czasopismo. Warto je prenumerować. Dużo opisujecie i dużo się dowiadujemy, co się dzieje teraz i kiedyś – jak to było na świecie dawno temu, w tamtych wiekach. Życzę Wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują zniszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg! Pozdrawiam Was serdecznie,

Maria

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję z całego serca za cudowne „Przymierze z Maryją”. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję to pismo. Jest tam dużo pięknych, cudownych tekstów o Maryi i Jezusie Chrystusie, a także dużo o wierze katolickiej i o naszej kulturze. Są tam piękne tematy i bardzo dobre dla naszego życia wiadomości. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję „Przymierze z Maryją”. Dziękuję, modlę się za cały Apostolat Fatimy i za Pana Prezesa.

Janina z Włocławka

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Panie Sławomirze, w liście zadał mi Pan pytanie, czy jestem dumna z otrzymywanego pisma „Przymierze z Maryją”. Jestem dumna! A dlaczego? Bo jest to pismo jedyne w swoim rodzaju. To ogromna wiedza. Każdy artykuł bogaty w wydarzenia, emanuje częścią historii o naszej wierze katolickiej. Bardzo dużo przeczytałam dobrych książek (bo lubię czytać), ale pismo „Przymierze z Maryją” stawiam na pierwszym miejscu, bo porusza serce, ubogaca duszę i umysł. O wielu sprawach opisanych w artykułach wcześniej nie miałam wiedzy. Ale teraz mając 86 lat jestem poniekąd uczennicą „Przymierza z Maryją”. Mówi się, że człowiek uczy się do końca życia, prawda? Bóg zapłać za tę wiedzę. Z szacunkiem chylę czoło przed wszystkimi osobami za pracę i trud w tworzeniu pisma. A Matka Boża, nasza Królowa, niech Was błogosławi. Przy okazji „Bóg zapłać” za wszystko co dostaję od Stowarzyszenia Księdza Piotra Skargi: za życzenia urodzinowe, za listy Pana Sławomira i wszystkie pamiątki, a szczególnie za koronę Matki Bożej Fatimskiej. Jak stawałam przed Fatimską Panią, mówiłam w duchu: „Jesteś taka skromniutka, skromniutka bez korony”… A teraz moja Dostojna Pani ma koronę! Serdecznie dziękuję, bardzo się cieszę.

A jeszcze kilka słów o mnie… Jestem schorowaną osobą, chodzę o lasce. Nie mam już nawet siły iść sama do kościoła – to około 1 kilometra, ale mój sąsiad zawozi mnie co niedzielę na Mszę. Mam też problemy ze słuchem. Aparat słuchowy nie wszędzie zdaje egzamin, szczególnie w kościele, jak kapłan mówi dalej od mikrofonu, to robi się pogłos, ale jakoś daję sobie radę. Nie narzekam, bo mam dużą rodzinę i opiekuje się mną córka. Praktycznie przejęła wszystkie moje obowiązki. Przepraszam, że nie nadążam za waszymi propozycjami, ale w miarę możliwości będę wspomagać Stowarzyszenie. Życzę Wam wszystkim zdrowia i błogosławieństwa.

Z Panem Bogiem!

Genowefa