Temat numeru
 
Zwycięstwo przyjdzie przez Maryję!
Plinio Maria Solimeo, SS

Z woli Bożej w tym roku zbiegają się rocznice dwóch wspaniałych wydarzeń mających decydujące znaczenie dla przyszłości pogrążonego w kryzysie świata – trzechsetlecie Traktatu o Prawdziwym Nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny, autorstwa św. Ludwika Marii Grignion de Montfort, oraz dziewięćdziesiąta piąta rocznica objawień Matki Bożej w Fatimie. Pierwsze, wraz z posługą wielkiego apostoła Maryi, zapowiedziało tragiczne prześladowania dzieci Maryi, jakie miały miejsce w ciągu trzech kolejnych wieków, i wskazywało na Jej spodziewane zwycięstwo. W drugim o tym zbliżającym się triumfie zapewniła już sama Najświętsza Maryja Panna słowami W końcu moje Niepokalane Serce zatriumfuje! Aby jednak mieć udział w tym triumfie, konieczne jest całkowite oddanie się Matce Bożej i wielkie nabożeństwo do Niej. O tym, jak to uczynić najlepiej, uczy właśnie w swym wiekopomnym Traktacie św. Ludwik. Jego dziełko znane jest też w Polsce pod nazwą Błękitnej książeczki, która była jedną z ulubionych lektur bł. Jana Pawła II.

DZIEŁO PROROCZE


Traktat o Prawdziwym Nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny jest tak skondensowany teologicznie i filozoficznie, że na jego omówienie potrzeba by kilku tomów. Przedstawimy tu tylko ogólny przegląd dzieła, zatrzymując się na dłużej przy fragmentach, które wydają się szczególnie godne uwagi. Chodzi o arcydzieło prawdziwie prorocze dlatego, że otworzyło przed szlachetnymi duszami nowy kierunek w dążeniu do doskonałości, jak i ze względu na ukazanie przyszłych wydarzeń.

 

W tym sensie spełniło się proroctwo, jakie sam św. Ludwik zapisał w odniesieniu do Traktatu: Przewiduję, ile drapieżnych zwierząt porwie się w istnym szale, by szatańskimi swymi zębami rozedrzeć to pisemko lub przynajmniej ukryć je w ciemnościach jakiejś skrzyni, iżby się nigdy nie ukazało.

 

Rzeczywiście, po śmierci Świętego, pewien gorliwy współpracownik, być może z obawy przed jansenistami, ukrył rękopisy w skrzyni ze starymi książkami. Potem nadeszła niszczycielska rewolucja francuska, niosąca prześladowania, zniszczenia i śmierć. Wszystko to sprawiło, że rękopisy z 1712 roku leżały w zapomnieniu, aż do momentu, gdy w 1842 roku zostały odnalezione przez misjonarza z założonego przez świętego Ludwika Grignion Towarzystwa Maryi.

 

Aby zilustrować drugi aspekt proroctwa – to jest prześladowania, jakich doznać miał jego autor – cytujemy jego własne słowa, zawarte w liście z 15 sierpnia 1713 roku, do siostry: Gdybyś, w najmniejszym choć stopniu, miała pojęcie o moim krzyżu i upokorzeniach, wątpię, byś tak gorąco pragnęła mnie widzieć; nie ma bowiem miejsc, bym nie darował kawałka mego cierpienia najbliższym mi przyjaciołom. Kto mi przychylny i z odwagą staje po mojej stronie, ten skutki tego odczuwa, a czasem pada u stóp piekła, z którym toczę wojnę, świata, któremu się opieram, ciała, które przepędzam. […] Jestem niczym szmaciana piłka w grze rzucana gwałtownie z kąta w kąt; oto los biednego grzesznika; przez 13 lat, odkąd żem opuścił [seminarium] Saint-Sulpice, nie dają mi pokoju ani wytchnienia.

 

Traktat o Prawdziwym Nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny pokierował i naprowadził wiele dusz na całym świecie na drogę doskonałości. Święty Ludwik Grignion napisał swoje dzieło dla autentycznych katolików. Niemniej jednak pewni teologowie, zaskoczeni śmiałością autora, a szczególnie jego ulubionym pojęciem świętej niewoli, chcieli pomniejszyć znaczenie jego pracy. Nie przeszkodziło to jednak przetłumaczyć jej na niemal wszystkie języki.

MATKA NAJŚWIĘTSZA DOTĄD NIE BYŁA ZNANA

Nabożeństwo do Matki Bożej rozwijało się stopniowo na przestrzeni wieków, wraz z wyjaśnieniami teologów i formułowanymi o Niej dogmatami, utwierdzonymi przez wiele objawień Maryjnych, zwłaszcza w XIX i na początku XX wieku.

 

Dlatego sam Ludwik Grignion stwierdza, że już w jego czasach Ziemia cała jest pełna Jej chwały, zwłaszcza kraje chrześcijańskie, a niejedne królestwa, prowincje, diecezje i miasta obrały Ją sobie za patronkę i opiekunkę. Mnóstwo kościołów katedralnych poświęcono Bogu pod Jej wezwaniem. Nie ma kościoła, w którym by nie było ołtarza poświęconego Jej czci; nie ma kraju ni okolicy, gdzie by nie czczono cudownego Jej obrazu, przed którym chorzy znajdują uzdrowienie, a wierni zyskują rozliczne łaski.

 

Niemniej jednak, jak mówi we wstępie do Traktatu: Ze szczególną radością poddało mi serce wszystko, co powyżej napisałem, by wykazać, że Matka Najświętsza dotąd nie była znana i że to jest jeden z powodów, dla których Jezus Chrystus nie jest tak znany, jak być powinien.

 

Kiedy św. Ludwik Grignion stwierdza, iż Matka Najświętsza dotąd nie była znana, chce powiedzieć „niedostatecznie znana” lub „powierzchownie znana”. Zaznacza bowiem wcześniej: Maryję nie dość dotąd sławiono, nie dość wychwalano, czczono, kochano. Nie dość Jej służymy. Należy się Jej więcej chwały, czci, miłości i nabożeństwa. I rozwija dalej, odnosząc do Matki Bożej słowa świętego Pawła (1 Kor 2,9): Oko nie widziało, ucho nie słyszało, w serce człowieka nie wstąpiło – tak niepojęte są piękności, wspaniałości i doskonałości Maryi, tego cudu nad cudami łaski, natury i wiekuistej chwały.

 

Na większą chwałę Boga i dla większej czci Bożej Matki oraz doskonalszej drogi do uświęcenia dusz autor przedstawia nabożeństwo, które, choć niezupełnie nowe, nie było jednak dostatecznie rozpowszechnione. Powiada: Twierdzę śmiało i otwarcie, że nie poznałem dotąd żadnego ćwiczenia pobożnego ku czci Najświętszej Dziewicy, podobnego temu, o którym chcę mówić. Żadne nie wymaga od duszy więcej poświęcenia dla Boga, żadne nie uwalnia duszy więcej od samej siebie i od miłości własnej, żadne wierniej nie zachowuje się w łasce lub łaski w niej, żadne nie łączy jej doskonalej i łatwiej z Jezusem Chrystusem, żadne wreszcie nie przynosi Bogu więcej chwały, nie uświęca bardziej duszy i nie jest użyteczniejsze bliźniemu.  
 
PODSTAWOWE ZASADY PRAWDZIWEGO NABOŻEŃSTWA DO NAJŚWIĘTSZEJ DZIEWICY

Święty Ludwik rozpoczyna swą książkę od formułowania zasady, która będzie przewodzić całej jej dalszej części: Przez Najświętszą Maryję Pannę przyszedł Jezus Chrystus na świat, przez Nią też chce On panować w świecie.

 

Niemniej jednak pisze, że w porównaniu z Bogiem, Najświętsza Maryja Panna jest niczym: Wyznaję z Kościołem, że Maryja, jako stworzenie, które wyszło z rąk Najwyższego, w porównaniu do Jego nieskończonego Majestatu mniejszą jest niż najdrobniejszy pyłek lub raczej, że jest zgoła niczym, gdyż Bóg jeden jest tym, który jest. Toteż ów Pan wielmożny, całkiem niezależny i sam sobie wystarczający, nie potrzebował ani nie potrzebuje Najświętszej Maryi Panny, by urzeczywistnić swe zamiary i objawić swą chwałę. Wystarcza Mu chcieć, by dokonać wszystkiego.

 

Pomimo tego, Pan Bóg zechciał i zrealizował plan, w którym ta Przeczysta Panna – arcydzieło Jego rąk, stała się kluczową postacią dla historii zbawienia, a swoje plany utwierdził na wieki, o czym pisze św. Ludwik: Przyjąwszy jednak rzeczywisty stan rzeczy, twierdzę, że Bóg, który od chwili stworzenia Najświętszej Dziewicy chciał największe swe dzieła przez Nią rozpocząć i dokonać, nie zmieni z pewnością postępowania swego na wieki, gdyż jest Bogiem i nie podlega zmianom ani w swych zamiarach, ani w swym postępowaniu.

POTRZEBA POŚREDNICZKI U JEDYNEGO POŚREDNIKA

Wierne echo Kościoła, święty Ludwik przyznaje, że pośrednictwo Matki Bożej nie wyklucza wcale pośrednictwa Jezusa Chrystusa, jedynego Pośrednika między Bogiem a ludźmi: Jej pośrednictwo jest wstawiennictwem, które całą swoją skuteczność zawdzięcza zasługom Jezusa Chrystusa, jedynego Pośrednika. Ona jest Pośredniczką u Pośrednika, zgodnie ze słowami Leona XIII: Ona dała swe godne podziwu przyzwolenie, „w imię całego rodzaju ludzkiego’’ (św. Tomasz z Akwinu). To ona jest tą, „z której narodził się Jezus”, mianowicie jest prawdziwą Jego matką, i dlatego jest godną i miłą „Pośredniczką u Pośrednika” (Encyklika Fidentem piumque, 20 grudnia 1896).

 

Skoro więc Jezus Chrystus jest naszym jedynym Pośrednikiem u Boga, po co w takim razie potrzebna nam u Niego Pośredniczka?

 

Święty Ludwik odpowiada: Powiedzmy śmiało, za św. Bernardem, że u samego Pośrednika potrzebujemy pośrednika i że Najświętsza Panna jest jedyna, która może spełnić to miłościwe posłannictwo. Co za tym idzie, by dojść do Jezusa, trzeba iść do Maryi, bo Ona jest naszą pośredniczką w orędownictwie. By dojść do Ojca Przedwiecznego, trzeba iść do Jezusa, bo to nasz pośrednik mocą Odkupienia. Nabożeństwo, o którym teraz mówić będziemy, zachowuje ściśle wymieniony porządek.

BÓG CHCIAŁ POSŁUŻYĆ SIĘ MARYJĄ I CHCE, ABYŚMY JĄ CZCILI

Święty Ludwik Maria Grignion de Montfort podaje zatem dwie zasady, dla których powinniśmy mieć szczególne nabożeństwo do Najświętszej Dziewicy.
Pierwsza odwołuje się do faktu, że Pan Bóg chciał posłużyć się Maryją we Wcieleniu. Choć patriarchowie z takim utęsknieniem za Nim wzdychali, choć prorocy i święci starego zakonu przez cztery tysiące lat o skarb ten tak gorąco błagali – Maryja jedna wysłużyła Go i znalazła łaskę u Boga mocą swych modlitw i wielkością swych cnót. Ponieważ świat nie był godzien – mówi św. Augustyn – otrzymać Syna Bożego bezpośrednio z rąk Ojca, dlatego dał On Go Maryi, by świat Go przez Nią otrzymał. Dlatego też św. Ludwik woła: Jak wielką chwałę oddaje Bogu, kto za przykładem Jezusa Chrystusa, jedynego naszego wzoru, poddaje się Maryi, by przypodobać się Bogu!

 

Druga zasada wynika z pierwszej: jako że Bóg chciał się posłużyć Maryją we Wcieleniu, pragnie się Nią posłużyć także w uświęcaniu dusz. Bowiem Bóg Duch Święty udzielił Maryi, swej wiernej Oblubienicy, niewypowiedzianych darów. Uczynił Ją szafarką wszystkiego, co posiada, tak, że Ona jedna wszystkie rozdziela dary i łaski, dając komu chce, ile chce, jak chce i kiedy chce. Toteż nikt z ludzi nie otrzyma żadnego daru niebieskiego, który by nie przeszedł przez Jej dziewicze ręce; albowiem wolą Boga jest, byśmy wszystko mieli przez Maryję.

MARYJA JEST KRÓLOWĄ SERC

Z tych zasad wynikają dwie konsekwencje: Maryja jest Królową Serc i potrzebujemy Jej dla naszego zbawienia.
Wielki apostoł Maryi pisze: Królestwo Najświętszej Dziewicy rozwija się głównie we wnętrzu człowieka, tzn. w jego duszy, i dlatego otrzymuje Ona wraz ze swym Synem więcej chwały w duszach niż we wszystkich stworzeniach widzialnych. Stąd ze świętymi zwać Ją możemy Królową serc.

LUDZIE POTRZEBUJĄ MARYI, ABY OSIĄGNĄĆ OSTATECZNY CEL

Z jednej strony święty autor zauważa, że nabożeństwo do Świętej Dziewicy jest niezbędne wszystkim ludziom, by osiągnęli zbawienie, z drugiej zaś przestrzega, że brak czci i miłości dla Niej jest niezawodnym znakiem potępienia. Dlatego, mówi święty Ludwik Grignion: Ci, co pójdą na potępienie, mianowicie heretycy, schizmatycy itp., którzy Najświętszej Maryi Panny nienawidzą lub się względem Niej odnoszą z pogardą i obojętnością, nie mają Boga za ojca, jakkolwiek się tym szczycą, gdyż nie mają Maryi za matkę.

 

Nabożeństwo do Najświętszej Dziewicy szczególnie niezbędne jest tym, którzy są powołani do pełni doskonałości. Jeśli nabożeństwo do Najświętszej Dziewicy konieczne jest dla wszystkich ludzi chcących osiągnąć żywot wieczny, to o wiele potrzebniejsze jest ono dla tych, którzy są powołani do pełni doskonałości. Nie wierzę, by ktokolwiek mógł dojść do ścisłego zjednoczenia z Panem Bogiem i do doskonałej wierności względem Ducha Świętego, jeśli nie jest ściśle zjednoczony z Najświętszą Dziewicą i nie zależy całkowicie od Jej pomocy – pisze św. Ludwik. Przypomina dalej, że aby osiągnąć doskonałość, musimy pozbyć się zła, które w nas tkwi na skutek grzechu pierworodnego. Dlatego, aby to zrobić skutecznie, musimy spośród nabożeństw do Matki Najświętszej wybrać to, które najprędzej i najpewniej nas doprowadzi do przemiany „starego człowieka” w nas, bo to będzie najlepsze i najbardziej nas uświęci – uważa. A tym nabożeństwem jest święta niewola u Matki Najświętszej.

PRAWDZIWE NABOŻEŃSTWO

Następnie św. Ludwik podaje w dalszej części Traktatu cechy charakterystyczne dla prawdziwego nabożeństwa do Najświętszej Dziewicy. I tak winno być ono: wewnętrzne – to znaczy płynąć z umysłu i serca; czułe – pełne zaufania do Najświętszej Maryi Panny; święte – prowadzące duszę do unikania grzechu i do naśladowania cnót Najświętszej Maryi Panny; stałe – czyli takie, które utwierdza duszę w dobrym i sprawia, że człowiek dla błahych powodów nie opuszcza ­praktyk religijnych, i wreszcie bezinteresowne – to znaczy sprawiające, że dusza nie szuka siebie, lecz tylko Boga w Matce Najświętszej.

DOSKONAŁE NABOŻEŃSTWO DO NMP – DOSKONAŁYM ODDANIEM SIĘ PANU JEZUSOWI

Autor głosi, że nabożeństwo to jest „prawdziwym nabożeństwem”, jest bowiem tym, które najbardziej łączy nas i upodabnia do Jezusa Chrystusa: I dlatego doskonałe poświęcenie się Panu Jezusowi nie jest niczym innym, jak doskonałym i całkowitym poświęceniem się Najświętszej Dziewicy. I takie właśnie jest nabożeństwo, które głoszę i które w istocie swej jest tylko doskonałym odnowieniem ślubów i przyrzeczeń chrztu świętego.
Święty Ludwik poleca, by wierni oddali się Najświętszej Dziewicy w sposób specjalny, odmawiając przygotowany i zawarty w Traktacie akt oddania, w konkretnym dniu, co powinny poprzedzić określone modlitwy i pobożne praktyki – można je znaleźć w każdym wydaniu książki.

„NIEWOLA MIŁOŚCI” LUB „ŚWIĘTA NIEWOLA”

Święty Ludwik Grignion nazywa to ofiarowanie się Najświętszej Dziewicy prawdziwą niewolą; a zatem „niewolą miłości” lub „świętą niewolą”.
Pośród wielu form niewoli, niewola dobrowolna jest najdoskonalszą i najmilszą Bogu. Nie ma na świecie, co by ludzi bardziej z sobą łączyło, co by sprawiało, że jeden doskonalszą staje się własnością drugiego, nad niewolę; nie ma też dla chrześcijanina niczego, dzięki czemu staje się zupełniejszą własnością Jezusa Chrystusa i Jego Najświętszej Matki, niż niewola dobrowolna. Przykład dał sam Jezus Chrystus, który z miłości ku nam „przyjął postać sługi”, a potem Matka Najświętsza, która się nazwała służebnicą i niewolnicą Pańską.

DO ZWYCIĘSTWA!

Kto prawdziwie odda się temu nabożeństwu, łącząc się z Najświętszą Dziewicą w sposób zalecany przez św. Ludwika Grignion, bez wątpienia otrzyma wiele łask niezbędnych do zbawienia i osiągnięcia świętości. Niemniej jednak, święty apostoł Maryi zdaje sobie sprawę, że nie wszyscy, którzy przyjmą to nabożeństwo, osiągną ten sam najwyższy poziom doskonałości. Powiada bowiem: Ponieważ istota tego nabożeństwa tkwi we wnętrzu człowieka, mającym być przez nie urobione, nie znajdzie ono równego u wszystkich zrozumienia: jedni zatrzymają się przy tym, co w nim jest zewnętrzne i nie pójdą dalej; tych będzie najwięcej, inni zaś, nieliczni, wnikną do jego wnętrza, ale wstąpią tylko na pierwszy stopień. Któż wstąpi na drugi stopień? Kto dojdzie do trzeciego? Któż wreszcie wytrwa na nim? Ten, komu duch Jezusa Chrystusa odsłoni tę tajemnicę. On sam poprowadzi wierną duszę, by postępowała z cnoty w cnotę, z łaski w łaskę, z światła w światło, by przeistoczyła samą siebie w Jezusie Chrystusie i doszła do pełności lat Chrystusowych na ziemi i do chwały w Niebie.

 

To wezwanie św. Ludwika do nawrócenia poprzez całkowite zawierzenie i oddanie się w niewolę miłości Maryi, staje się obecnie jeszcze bardziej aktualne niż 300 lat temu. Dzisiaj bowiem, jak o tym mówili m.in. bł. Jan Paweł II, legat papieski na uroczystości jubileuszowej w Lourdes – kard. Ivan Dias oraz odwiedzający Fatimę papież Benedykt XVI, stajemy w obliczu decydującego starcia pomiędzy Niepokalaną, jej wiernymi dziećmi a szatanem i jego wspólnikami. W tej wojnie trzeba nam jasnego opowiedzenia się po stronie naszej Królowej – Maryi, aby mieć również udział w zapowiedzianym przez nią 95 lat temu zwycięstwie. Ona sama zechciała wówczas w Fatimie wskazać Różaniec oraz nabożeństwo wynagradzające Jej Niepokalanemu Sercu jako ratunek dla świata pogrążonego w kryzysie.

 

Pragniemy z całej duszy dla naszych czytelników i dla nas, abyśmy za wezwaniem św. Ludwika Grignion de Montfort w praktyce nabożeństwa do Najświętszej Maryi Panny przeszli na ów drugi, głębszy poziom zrozumienia i wyżej, a w konsekwencji wytrwali na tej drodze do świętości. Abyśmy – gdy przyjdzie czas próby i nasze osobiste Westerplatte – okazali się wiernymi żołnierzami Niepokalanej i stanęli odważnie i wiernie po Jej stronie, aż do zwycięstwa. Bo zwycięstwo – jak mówił prymas Polski, ks. kard. August Hlond – przyjdzie przez Maryję!


Ten artykuł przeczytałeś dzięki ofiarności Darczyńczów. Wesprzyj nas i zostań współtwórcą "Przymierza z Maryją".

NAJNOWSZE WYDANIE:
Jestem Matką Prawdziwego Boga
Dzisiejszy świat, uciekający przed Bogiem jak diabeł przed wodą święconą, wszelkie oznaki Jego interwencji bagatelizuje, marginalizuje czy wręcz usuwa z naszego życia. „Ludzie tego świata” co i rusz wynajdują jakieś pseudoargumenty na rzecz swej niewiary, a jeśli już całkowicie czują się bezradni, atakują sensacjami. Raz promują „Ewangelię Judasza”, to znów odkrywają kolejny „prawdziwy grób Chrystusa” albo wskazują „dowody” na to, że Maryja miała ze św. Józefem „kilkoro dzieci”. Słowem – sprzedadzą każdą, największą nawet bzdurę, byle tylko wiernych odciągnąć od prawdziwego Pana i Zbawiciela.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Apostołowie u Fatimskiej Pani
Marcin Austyn

Wizyta u Fatimskiej Pani niewątpliwie dla każdego katolika jest wielkim wydarzeniem duchowym. Wydarzeniem – z różnych przyczyn – trudno osiągalnym. Tym bardziej już sama informacja o znalezieniu się w gronie osób, które zostały wylosowane spośród Apostołów Fatimy do udziału w pielgrzymce po portugalskiej ziemi, była wielkim przeżyciem. A uczta duchowa dopiero miała się zacząć!

 

To były szczególne dni! Od 7 do 11 października 2019 roku grupa Apostołów Fatimy wraz z osobami towarzyszącymi uczestniczyła w wyjątkowej pielgrzymce do miejsca objawień Matki Bożej – do Fatimy. Był to czas wypełniony modlitwą i wyrzeczeniami ofiarowanymi Najświętszej Maryi Pannie. Jako że każda godzina spędzona na portugalskiej ziemi była bezcenna, trzeba było dobrze zaplanować czas. Apostołowie wczesnym rankiem uczestniczyli we Mszach św. sprawowanych w Kaplicy Objawień na terenie fatimskiego sanktuarium. Wieczorem zaś, wraz z wiernymi z całego świata, modlili się w czasie nabożeństw fatimskich połączonych z procesją z Najświętszym Sakramentem lub z figurą Matki Bożej Fatimskiej. Ta wyjątkowa modlitwa przypominała, że Matka Boża nie domaga się kultu dla siebie, ale dla Jej Syna, że to w Nim jest zbawienie i że to Jego słów mamy słuchać. Obecność Najświętszego Sakramentu to poniekąd także nawiązanie do wydarzeń sprzed ponad stu lat – kiedy trójce pastuszków objawiał się Anioł, przygotowywał je do przyjęcia Komunii Świętej i prosił o wynagradzanie za znieważanie Jezusa Chrystusa: Przyjmijcie Ciało i pijcie Krew Jezusa Chrystusa straszliwie znieważanego przez niewdzięcznych ludzi. Wynagradzajcie zbrodnie ludzi i pocieszajcie waszego Boga.

 

Sami często widzimy, jak dziś bardzo brakuje wiary w realną obecność Chrystusa w Najświętszym Sakramencie, a co za tym idzie – czci. O tym wszystkim mogli przypomnieć sobie Apostołowie odwiedzający miejsca związane z objawieniami Matki Bożej i Anioła.

 

Z Notatnika Pielgrzyma

Po kolacji i noclegu w Fatimie, pierwszy pełny dzień pobytu w Portugalii rozpoczęła poranna Msza Święta. Po śniadaniu pielgrzymi mogli odwiedzić fatimskie muzeum i poznać historię sanktuarium. Nawiedzili też Bazylikę Matki Bożej Różańcowej z grobami Łucji oraz świętych Franciszka i Hiacynty, Kaplicę Objawień, a także Bazylikę Trójcy Świętej. Następnie udali się w rejon Aljustrel – miejsca, gdzie znajdują się domy dzieci, którym objawiła się Matka Boża. Droga nie była łatwa. Wiodła pod górę, którą trzeba było pokonać o własnych siłach. Ale przecież wędrowali szlakiem Drogi Krzyżowej Jezusa Chrystusa, rozważając Jego Bolesną Mękę. Pielgrzymi odwiedzili miejsce, w którym Anioł objawił się dzieciom fatimskim. Modlili się też przy kapliczce upamiętniającej objawienie Maryi z 19 sierpnia 1917 roku. Po dniu wypełnionym modlitwą był też czas na zakup pamiątek i dewocjonaliów. Wieczorem Apostołowie uczestniczyli w nabożeństwie różańcowym, zakończonym procesją z figurą Matki Bożej.

 

Nazajutrz, po porannej Mszy Świętej, pielgrzymi udali się do miejscowości Batalha. Znajduje się tam przepiękny, gotycki klasztor Santa Maria da Vitória (Matki Bożej Zwycięskiej). Odwiedzili też klasztor Santa Maria w Alcobaça oraz Nazaré. To niewielkie, urokliwe miasteczko położone jest malowniczo na wybrzeżu oceanu. Na wysokiej skale wybudowano sanktuarium maryjne, w którym znajduje się wyrzeźbiona ponoć przez samego św. Józefa, a pomalowana przez św. Łukasza, cudowna figurka Matki Najświętszej z Dzieciątkiem. Po całym dniu trudów Apostołowie wzięli udział w wieczornym nabożeństwie różańcowym z procesją z Najświętszym Sakramentem.

 

Niekoniecznie na Kolanach, Ale z Wiarą!

Fatimskie sanktuarium kojarzy nam się z pielgrzymami przemierzającymi na kolanach drogę wiodącą ku Kaplicy Objawień. Mają w sercach prośby i gorąco modlą się za wstawiennictwem Maryi o pomoc w uproszeniu łask. Ich wyrzeczenie, ból i zmęczenie niesione jest w ofierze, z wiarą w cud uzdrowienia, nawrócenia… Dla siebie, dla bliskich...

 

Także Apostołowie Fatimy przynieśli do Mateńki swoje intencje. Pan Witold na betonowej ścieżce spędził 1,5 godziny. Postanowił przejść ją pieszo, niosąc w ręku kule, z pomocą których na co dzień się porusza. Nie przeszedł jej na kolanach, choć tak – paradoksalnie – byłoby mu łatwiej.

 

Sanktuarium to też miejsce niezwykłych doświadczeń – jak choćby spotkanie dwóch małżeństw z różnych krajów, które – mimo odmiennych języków – świetnie się rozumiały. W każdym z nich jedno z małżonków poruszało się na wózku inwalidzkim. Dzielili się swoimi troskami, rozumieli je i tak samo z wielką wiarą spoglądali na Matkę Bożą – Pocieszycielkę Strapionych…

 

Twoje Światło w Fatimie

Wszystko to możliwe było dzięki Apostolatowi Fatimy. Prawda – niektórzy Apostołowie na pielgrzymkę czekali kilkanaście lat. I jak wspominali, trudno było im uwierzyć, kiedy usłyszeli, że pojadą do Fatimy. Inni przystąpili do Apostolatu całkiem niedawno i już dane im było udać się w podróż do Portugalii. Jednak bez względu na czas, dla wielu Apostołów pielgrzymka organizowana przez Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi była jedyną okazją, by stanąć u stóp Fatimskiej Pani.

 

Podczas pielgrzymki Apostołów odbył się też finał akcji „Twoje światło w Fatimie”. Pracownicy i wolontariusze SKCh zapalili 64 przetopione świece wotywne, a w Kaplicy Objawień złożyli ponad 900 próśb i podziękowań do Matki Bożej Fatimskiej i przeszło 340 aktów ofiarowania. W intencji uczestników akcji odprawiona została Msza Święta.

Marcin Austyn


Listy od Przyjaciół
 
Listy od Przyjaciół

Szczęść Boże!

Na początku mojego listu przesyłam Wam bardzo serdeczne pozdrowienia. Pragnę też z całego serca podziękować za przesłanie mi modlitewnika. Z pewnością ubogaci on moją modlitwę. Jestem Wam ogromnie wdzięczny za to, że nigdy nie odmawiacie mi żadnych materiałów, a stały kontakt z Waszym Stowarzyszeniem jest dla mnie niezwykle pocieszający, tym bardziej, że jeszcze przebywam w zakładzie karnym. W przyszłości z pewnością zaangażuję się finansowo w Wasze dzieło. Pozdrawiam Was serdecznie.

Piotr

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Pragnę Państwu podziękować za wszystkie przesyłki, które do mnie wysyłacie. Dziękuję za wszystkie upominki i obrazki, które od Was otrzymuję.

Pragnę się podzielić świadectwem. Na Mszę Świętą o uzdrowienie i uwolnienie chodzę do naszego kościoła od roku 2016. Prosiłam Matkę Bożą Fatimską, aby wstawiła się do swojego Syna Jezusa o dar łaski zdrowia i błogosławieństwa dla mnie. Zachorowałam bowiem na uchyłkowatość jelita. Męczyły mnie wymioty, biegunki i bóle brzucha. Leki, które przyjmowałam, pomagały na krótko, potem moje dolegliwości wracały.

18 kwietnia ubiegłego roku poszłam na Mszę Świętą o uzdrowienie, którą odprawiał ksiądz egzorcysta. W czasie tej Mszy, kapłan wspomniał między innymi o osobach, które cierpią na choroby żołądka i jelit. W pewnej chwili poczułam ból brzucha i… ciepło w całym ciele. Po Mszy ksiądz długo się modlił nade mną. Później przez kilka dni odczuwałam bóle brzucha, które w końcu ustąpiły.

Dziękuję Panu Jezusowi Miłosiernemu za moje uzdrowienie oraz za wszelkie łaski. Dziękuję także Matce Bożej Fatimskiej za Jej wstawiennictwo. Jestem pewna, że moje uzdrowienie nastąpiło za Jej przyczyną. Obecnie czuję się dużo lepiej, chociaż muszę stosować dietę. Chciałam jeszcze wspomnieć, że moja córka Agnieszka leczy w krakowskim Prokocimiu swojego synka, który ma chore nerki i kręgosłup. Proszę o modlitwę za niego.

Pozdrawiam serdecznie całą Redakcję i Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi.

Danuta z Kielc

 

 

Droga Redakcjo!

Pragnę podzielić się świadectwem. Jestem mężem, ojcem i dziadkiem. Chciałbym opowiedzieć o mojej drodze do wolności w sferze seksualnej…

Wstępując w związek małżeński nie myślałem, że możemy żyć wraz z żoną, rezygnując ze współżycia seksualnego. Korzystanie z rozkoszy seksualnej było jednym z głównych motywów zawarcia małżeństwa. Po kilku latach w związku, nastąpiło w moim życiu duchowe przebudzenie. W tym czasie Pan Bóg zaczął ukazywać moje zniewolenia, które utrudniały mi głębszą relację z Nim. Pierwszym nałogiem, z którego uwolnił mnie Pan Bóg, było palenie papierosów. Wcześniej palenie sprawiało mi ogromną przyjemność, ale w pewnym momencie zrozumiałem, że Bóg chce, abym złożył je dla Niego w ofierze.

Następnym zniewoleniem był alkohol. Wprawdzie nie piłem nałogowo, ale podczas spotkań z rodziną czy znajomymi musiał być obecny alkohol. Wśród moich bliskich były osoby uzależnione od alkoholu, dlatego aby im pomóc wyjść z nałogu, postanowiłem całkowicie zrezygnować z picia napojów alkoholowych w każdej postaci. I znów przyszedł czas, że mogłem cieszyć się większą wolnością, bo alkohol ogranicza człowieka, a na polu duchowym znieczula na natchnienia Ducha Świętego.

W naszej rodzinie żywimy wielką miłość do Matki Bożej. Na każdym kroku czujemy Jej wstawiennictwo i opiekę. Jesteśmy przekonani, że wszelkie dobro, jakie nas spotyka, jest wyproszone przez Matkę Bożą. I pielgrzymując na Jasną Górę, w pewnym momencie zrozumiałem, że Maryja chce od nas czegoś więcej. Chce, aby nasza – tzn. moja i mojej żony – miłość była głębsza, czystsza i bardziej bezinteresowna. Zrozumiałem, że Maryja chce naszej wstrzemięźliwości. Postanowiliśmy więc zrezygnować z życia seksualnego. Najpierw na miesiąc. Potraktowaliśmy to jako pomoc ludziom żyjącym w grzechu nieczystości. Później przedłużyliśmy nasze postanowienie o rok. I tak dalej aż do siedmiu lat. Wreszcie po rekolekcjach i dłuższej rozmowie z kapłanem, w roku 2000, zdecydowaliśmy się na dożywotnią wstrzemięźliwość. Na początku było trudno, teraz jednak postrzegam to jako łaskę. I muszę podkreślić, że wstrzemięźliwość wcale nie przeszkadza nam w okazywaniu sobie miłości i czułości.

Dziękuję Panu Bogu za uleczenie mnie z pożądliwości, z nieczystych spojrzeń na kobiety. Tam gdzie jest pożądliwość, tam nie ma mowy o prawdziwej czystości. Prawda czasami jest trudna do przyjęcia, czasami boli, ale tylko ona może dać człowiekowi wolność i doprowadzić do pełni szczęścia.

Napisałem to świadectwo, by zachęcić małżonków do wejścia na drogę wolności. Szczęści Boże!

Krzysztof

 

 

Szanowni Państwo!

Wszystko zaczęło się od przesyłki pocztowej, którą znalazłam w skrzynce na listy… Jestem przekonana, że to było kierowane odgórną Ręką. I tak od lat jestem z Wami związana. I dziękuję Wam za wszelką korespondencję i ciepłe słowa. Niedawno przesłaliście mi Medalik św. Benedykta. Tak się złożyło, że w tym czasie mojego syna czekała bardzo poważna operacja onkologiczna. Oczywiście od razu „wypożyczyłam” medalik synowi do szpitala. Gdy lekarz w kolejne dni zmieniał choremu opatrunki, zdziwił się, że „tak duże cięcie w tak szybkim tempie tak pięknie się goi”. Przypadek? Nie. To efekt naszego zaufania do św. Benedykta, a nade wszystko naszej modlitwy pełnego zawierzenia Zbawicielowi: „Jezu Ty się tym zajmij!”.

Panu Prezesowi i wszystkim osobom związanym z pracą w Stowarzyszeniu serdecznie za wszystko dziękuję. Gratuluję jubileuszu 20-lecia.

Z wyrazami szacunku – w Chrystusie!

Halina z Wrześni