Święte wzory
 
Żywot św. Katarzyny ze Sieny
(1347-1380)
Według ks. Piotra Skargi SJ

W Sienie mieście włoskim urodzona św. Katarzyna, z ojca Jakuba i matki Lappy, od najmłodszych lat na niesłychany żywot i służbę Boską została powołana. Skoro tylko nauczyła się pozdrawiać Pannę Przeczystą, po schodach w domu swym chodząc, na każdym stopniu przyklękała i po jednym „Zdrowaś Maryjo" mówiła, wchodząc i schodząc. I już się w tym nabożeństwie dzieciątko ledwie pięć lat mające, od samego Ducha Bożego nauczone, kochało.

Szóstego roku miała widzenie, po którym zaczęła gorąco Boga miłować, modlitwą ustawicznie się zabawiać, powrózkami się bić, postami się umartwiać, w milczeniu się ćwiczyć. Siódmego roku czystość swoją Panu Bogu poślubiła, Matce Bożej pilno się oddając w opiekę, o której już rozumiała, iż ona do poślubienia czystości swej była między niewiastami najpierwsza.

Ciężkie umartwienia

Dziwne z nią rzeczy Pan Bóg czynił: gdy jadła, chorowała, gdy nie jadła, tylko pożywała Najświętszy Sakrament, lepiej się miała. W wielkich chorobach, gdy jej co powiedziano o zbawieniu i poprawie dusz ludzkich, zdrową zostawała; gdy zaś o Panu Bogu z kim co mówiła, ochłodę na zdrowiu czuła.
Spowiednicy kazali jej jeść; była posłuszna słuchała ona, ale wnet w chorobę wpadła, i musieli jej dać pokój. Wodą się tylko zakrapiała, a nieco soku z ziółek i to z ciężką boleścią przełykała tak, iż przyznać musiał, kto się przypatrzył, że życie jej było cudowne i nadprzyrodzone. Nic prawie nie jadła i żołądek trawić nic nie mógł; a przecie wiele posług czyniła i pracę wytrzymywała.

Łóżko sobie z samych desek zrobiła, odzienia z płótna nie nosiła, tylko z wełny. Mało bardzo sypiając, noc całą na modlitwie spędzała.

Z pokusami się zmagała

Gdy tak wielkimi i doskonałymi cnotami opatrzona była, przepuścił na nią Pan Bóg szatańskie srogie pokusy. A ona biczując się i niespaniem trudząc, pociechy im żadnej nie dała i rozmowy się z nimi strzegła; drugich też przestrzegała, aby w pokusach w dysputy z czartem się nie wdawali, bo to ich radość i nadzieja do zwycięstwa, gdy kto na ich mowy odpowiada. Lepiej milczeć i Pana Boga wzywać, a tak ich pokus i słów zdradzieckich unikać.

Do zakonu św. Dominika wstąpiła

Chcąc jednak przerwać jej ostry żywot, matka wzięła ją ze sobą do cieplic; lecz ona tam w gorącą bardzo wodę siarczystą kładła się i więcej ucierpiała, aniżeli od wszystkiego biczowania. Rozmyślałam, prawi, sobie ogień piekielny i czyśćcowy, aby mnie od niego Pan Bóg uchował. Wróciwszy do domu, ciężko zachorowała; gdy matka nad nią płakała, ta rzekła jej: Jeżeli chcesz, abym żywą została, daj mnie do zakonnic św. Dominika, bo jeżeli tego nie uczynisz, patrzyć na moją śmierć będziesz.

Matka przeląkłszy się, pobiegła do mniszek i to jej zjednała. Usłyszawszy o tym, św. Katarzyna, dziękując gorąco Panu Bogu, prędko ozdrowiała. Włożywszy zakonne szaty, w klasztorze będąc, mówiła sama do siebie: Dostałaś, czegoś pragnęła, wiedźże lepsze życie. Tam nigdy na modlitwach nie ustając, wielkie objawienia Boskie miewała, a bojąc się, aby w nich oszukana przez czarta nie była, wzięła taką naukę od Ducha Świętego: Gdy Boskie jest objawienie, po nim człowiek pokorniejszy i sobą więcej gardzący staje się; ale gdy jest nieprzyjacielskie, próżno się w sobie kocha i nadyma nad innych.

Dusze ludzkie pozyskiwała

W Sienie był mieszczanin Jędrzej Nandyni, bluźnierca; zachorował ciężko i blisko śmierci będąc, z  ozpaczy żadnej spowiedzi ani pokuty czynić nie chciał. Tak długo św. Katarzyna za nim do Pana Boga wołała, iż się opamiętał, a w wielkiej pokucie i z Sakramentami skonał.

Takoż się stało z dwoma rozbójnikami, których na śmierć wiedziono, że nikt ich na spowiedź i pokutę namówić nie mógł. Ona gdy ich spotkała, wielką liczbę czartów koło nich ujrzała, z miłości wielkiej ku zbawieniu ich, prosiła Oblubieńca swego, aby im ginąć nie dopuścił. Skoro z bramy wychodzili, z widzenia jakiegoś, wielka ich skrucha i żałość za grzechy wzięła, iż wnet kapłana wołali, płakali, żałowali i na śmierć jako na dobry obiad poszli.
Już widzieli wszyscy, iż każdy grzesznik, który z nią mówił, chociaż bardzo w złu zatwardziały, kruszył się a po pokutę i spowiedź do księdza przychodził.

W Rzymie umarła

Słysząc o wielkim rozerwaniu kościelnym i wzburzeniu się Rzymian przeciw papieżowi, jechała do Rzymu i tam modlitwy gorące za Kościół Boży czyniąc, uprosiła uspokojenie; wszakże pokutę na sobie za grzechy ludzkie nosiła, bo srodze od czartów zbita była tak, iż rany na ciele wielkie miała. Ludzie pojąć nie mogli, jak przy tak srogich ranach żywa zostawała.

W tej chorobie wielkie bóle długo cierpiąc, a na koniec o bliskim końcu swym wiedząc, ludzi przytomnych upominała, aby wszystką miłość swoją ku Panu Bogu obracali, a proste serca do niego, nie zaprzątnięte chęciami świeckimi mieli.

I innych wiele nauk dając, Sakramenty święte przyjmując, szczęśliwie w Rzymie dokonała żywota Roku Pańskiego 1380. Kanonizowana przez Piusa II Roku Pańskiego 1461.

Oprac. BB, na podstawie: Ks. Piotr Skarga, Żywoty Świętych Starego i Nowego Zakonu, Tom I, Wydawnictwo Tadeusza Radjusza „Gutenberg-Print", Warszawa 1996. Śródtytuły od redakcji.


NAJNOWSZE WYDANIE:
Uczmy i wychowujmy po katolicku!
W tym numerze „Przymierza z Maryją” postanowiliśmy podjąć tematykę edukacji młodych pokoleń Polaków. Pokładamy nadzieję w chrześcijańskim, czy też ściślej – katolickim kształceniu i wychowaniu. Pamiętamy bowiem, że katolicyzm jest nie tylko doktryną, dogmatem czy też zbiorem modlitw i obrzędów, lecz nade wszystko żywą relacją z Bogiem i powinien oddziaływać na całe państwo i całe społeczeństwo.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
W odwiedzinach u Fatimskiej Pani
Roman Motoła

Pomiędzy 25 a 29 maja wraz z grupą Apostołów Fatimy pielgrzymowaliśmy do miejsca, w którym 109 lat temu trojgu portugalskim pastuszkom ukazywała się Matka Boża, niosąc światu przesłanie pokuty i nadziei.

 

Fatima, choć jest odwiedzana przez bardzo licznych wiernych oraz turystów, zdołała jednak zachować atmosferę ciszy. Wyjąwszy największe uroczystości gromadzące wielotysięczne rzesze uczestników, można tam zarówno modlić się, jak i słuchać w skupieniu. Każdego dnia chętnie korzystaliśmy z tej możliwości tym bardziej, że nasz hotel położony był w bezpośredniej bliskości bazyliki oraz miejsca Maryjnych objawień.


Codziennie uczestniczyliśmy też w tradycyjnych nabożeństwach i procesjach na olbrzymim placu przed sanktuarium. W trakcie trzeciego wieczoru przedstawiciele naszej grupy mieli zaszczytną okazję prowadzić fragment modlitwy. W pamięci uczestników pozostanie z pewnością atmosfera towarzysząca tym różańcowym spotkaniom. Wypowiadane przez setki pielgrzymów w różnych językach wezwania Ojcze nasz… i Zdrowaś Maryjo… podkreślały zarówno jedność jak i różnorodność Kościoła. Z drugiej strony jednak – zamiast harmonii rodziły szum, utrudniając modlitewne skupienie. Może gospodarze tego cudownego miejsca zechcą kiedyś „odkryć” na nowo łacinę?


Niespokojny duch współczesności daje też w Fatimie znać o sobie w sposób widoczny gołym okiem. Niby w trosce o prostotę i skromność stara się on jak może zasłonić sanktuarium, wznosząc wokół betonowe bryły, z których niektóre nawet zostały poświęcone jako miejsca katolickiego kultu. Tylko co wspólnego z żywą, autentyczną wiarą mogą mieć płaskie, szare bunkry albo kaplice, w których Tabernakulum przypomina bardziej skrzynkę na narzędzia? Albo co powiedzieć o ustawionym tuż przy nowej bazylice wielkim krzyżu, na którym zamiast Chrystusa umieszczono dziwaczną postać jakby wyjętą ze starożytnych hieroglifów? W kulturowym kontekście naszych czasów to raczej karykatura niż godny wizerunek Zbawiciela…

Zatem nawet w bezpośrednim otoczeniu sanktuarium naocznie przekonaliśmy się, że wewnątrz Kościoła toczy się ogromna walka o kształt katolicyzmu i o serca wierzących. Do czego to zmaganie może prowadzić, widzieliśmy w urokliwym, niewielkim mieście Obidos, gdzie w miejscu dawnego kościoła działa dzisiaj… księgarnia.


Nasze pielgrzymkowe wyprawy, których celem były wspaniałe klasztory w miasteczku Alcobaça czy w Batalhi, przeniosły nas do czasów, gdy świątynie bez wątpienia wznoszono na chwałę Bożą, na przykład – w podzięce za Opatrznościową pomoc w wygranej bitwie o niepodległość kraju. Zachwyt budziła potężna, a zarazem misterna architektura tych monumentalnych dzieł, wspaniałe zdobienia, dbałość ich twórców o detale, połączenie talentów z wytrwałością i pracowitością budowniczych.


Podążyliśmy też śladami fatimskich wizjonerów – Łucji dos Santos oraz świętych Hiacynty i Franciszka Marto. Modliliśmy się przy ich grobach. Odprawiliśmy Drogę Krzyżową w ich rodzinnych stronach, odwiedziliśmy domy, w których żyli.


W miejscu objawień Matki Bożej zapaliliśmy świece przywiezione wraz z intencjami powierzonymi nam przez Darczyńców w ramach akcji „Twoje światło w Fatimie”.

Podczas tej kilkudniowej wyprawy na każdym kroku spotykaliśmy się z serdeczną otwartością Portugalczyków. Podziwialiśmy ich ludową sztukę i zwyczaje. Mimo że nasze kraje są od siebie bardzo oddalone, w żaden sposób nie czuliśmy się obco. Sprawiła to oczywiście sama Matka Boża, ale też kulturowa bliskość biorąca swój początek w naszej wspólnej wierze. Podczas wyjazdów do historycznych miejsc, które znalazły się na trasie naszej pielgrzymki, mieliśmy okazję przekonać się, że Maryja swoją opieką otacza nie tylko nasz naród, lecz wszystkie nacje, które się Jej ufnie oddają, a także każdą osobę, która zawierza Jej siebie oraz swych bliskich.


Dzieje Portugalii to również historia wierności Bogu i odstępstw, także w życiu władców. Trudne momenty w wymiarze tak osobistym, jak i zbiorowym, przypominają o konieczności ciągłego zabiegania o własną duszę i o łaskę Opatrzności. Wierność przynosi pomyślność – przynajmniej w życiu duchowym. Odstępstwo owocuje nieszczęściem i śmiercią. Te uniwersalne prawdy przychodziły na myśl, gdy słuchaliśmy opowieści przewodników o portugalskich monarchach i wodzach, zwycięskich bitwach i nieszczęśliwych losach grzesznych kochanków.


Byli tym razem pośród Apostołów Fatimy reprezentanci każdego spośród żyjących pokoleń. Najmłodszy uczestnik liczył sobie 13 lat, zaś senior, pan Zdzisław – już 94. – Całe życie marzyłem, by tu przyjechać – przyznał w rozmowie.


Nasza pielgrzymka nie byłaby tak bogata w duchową treść bez obecności duszpasterza – księdza Krzysztofa. Oprócz zapewnienia nam możliwości codziennego wysłuchania Mszy Świętej, dawał on wyrazy swej niezwykłej czci dla Matki Bożej śpiewem Godzinek i pięknych pieśni.


Każdy z nas przywiózł Matce Bożej bagaż własnych intencji, od tych najbardziej osobistych po zbiorowe – dotyczące Kościoła i Ojczyzny. Każdy też otrzymał w duchowym wymiarze to, czego najbardziej potrzebował. To doświadczenie znają wszyscy pielgrzymujący ze szczerą intencją w miejsca szczególnie wybrane przez Pana Boga i przez Maryję.

Wśród tych niezwykłych miejsc jest też Fatima, niosąca do Nieba już od ponad wieku nieprzerwany strumień ludzkiej modlitwy.


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szanowni Państwo!

Jesteście wspaniali! Wasze wydawnictwa oraz gazetki, broszury i ulotki wzmacniają naszą duchowość i informują o wielu faktach oraz miejscach objawień Maryjnych. Artykuły czytam z wielkim zainteresowaniem. Naprawdę bardzo cenię informacje o Jezusie i Maryi, które w nieskończoność otwierają serca. Pamiętamy w modlitwie o Waszej pracy. Pozdrawiam gorąco Pana Prezesa i cały zespół redakcyjny!

Anna ze Zgierza

 

 

Szczęść Boże!

Kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniała. Popieram ją i bardzo się cieszę, że jesteście i stoicie na straży wiary. Musimy dziękować i wspierać naszą Królową za Jej miłość do naszego Narodu.

Zbigniew z Katowic

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowny Panie Prezesie, dziękuję bardzo serdecznie za przesłane mi pozdrowienia urodzinowe. Ucieszyłam się z bardzo ładnej kartki. Jestem dumna z działalności apostolskiej, jaką Państwo prowadzą. Podobają mi się bardzo czasopisma „Przymierze z Maryją” i „Apostoł Fatimy”. Cieszę się z tego, że mogę w nich znaleźć wiele bardzo ciekawych artykułów poruszających interesujące mnie tematy. Cieszę się z tego, że wiele osób może korzystać z tych czasopism. Pragnęłabym bardzo, aby wielu Polaków mogło zapoznać się z tymi ciekawymi gazetami.

Bardzo serdecznie dziękuję za otrzymane ostatnio „Przymierze z Maryją” i „Apostoła Fatimy”. Znalazłam w tych numerach wiele interesujących mnie zagadnień. Cieszę się z tego, że te czasopisma mogą trafić do wielu rodzin w Polsce. Pragnęłabym dalej otrzymywać te pisma.

Pozdrawiam Maryję Naszą Królową. Życzę Panu i współpracownikom dużo zdrowia i wielu łask Bożych w Jezusie i Maryi.

Wdzięczna Czytelniczka

Krystyna z Pruszkowa

 

 

Szczęść Boże!

Bardzo dziękuję za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją”. Jest to pismo, które bardzo sobie cenię i szanuję. Redagujecie ciekawe artykuły. Zawsze czekam na nowe numery i pragnę poinformować, że zawsze będę Was wspierać. Niech Pan Bóg nas prowadzi!

Barbara

 

 

Szanowny Panie Prezesie!

Bardzo dziękuję Panu za życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego oraz fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły i ducha wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla naszej duchowości chrześcijańskiej. Dziękuję bardzo za wszystkie dewocjonalia, materiały, które od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi otrzymałam – są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę całej Redakcji i Panu Prezesowi obfitych łask Bożych. Szczęść Wam Boże na długie lata!

Danuta z Krakowa

 

 

Szanowni Państwo!

Dziękuję za wszystkie numery „Przymierza…”, bo to ciekawe czasopismo. Warto je prenumerować. Dużo opisujecie i dużo się dowiadujemy, co się dzieje teraz i kiedyś – jak to było na świecie dawno temu, w tamtych wiekach. Życzę Wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują zniszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg! Pozdrawiam Was serdecznie,

Maria

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję z całego serca za cudowne „Przymierze z Maryją”. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję to pismo. Jest tam dużo pięknych, cudownych tekstów o Maryi i Jezusie Chrystusie, a także dużo o wierze katolickiej i o naszej kulturze. Są tam piękne tematy i bardzo dobre dla naszego życia wiadomości. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję „Przymierze z Maryją”. Dziękuję, modlę się za cały Apostolat Fatimy i za Pana Prezesa.

Janina z Włocławka

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Panie Sławomirze, w liście zadał mi Pan pytanie, czy jestem dumna z otrzymywanego pisma „Przymierze z Maryją”. Jestem dumna! A dlaczego? Bo jest to pismo jedyne w swoim rodzaju. To ogromna wiedza. Każdy artykuł bogaty w wydarzenia, emanuje częścią historii o naszej wierze katolickiej. Bardzo dużo przeczytałam dobrych książek (bo lubię czytać), ale pismo „Przymierze z Maryją” stawiam na pierwszym miejscu, bo porusza serce, ubogaca duszę i umysł. O wielu sprawach opisanych w artykułach wcześniej nie miałam wiedzy. Ale teraz mając 86 lat jestem poniekąd uczennicą „Przymierza z Maryją”. Mówi się, że człowiek uczy się do końca życia, prawda? Bóg zapłać za tę wiedzę. Z szacunkiem chylę czoło przed wszystkimi osobami za pracę i trud w tworzeniu pisma. A Matka Boża, nasza Królowa, niech Was błogosławi. Przy okazji „Bóg zapłać” za wszystko co dostaję od Stowarzyszenia Księdza Piotra Skargi: za życzenia urodzinowe, za listy Pana Sławomira i wszystkie pamiątki, a szczególnie za koronę Matki Bożej Fatimskiej. Jak stawałam przed Fatimską Panią, mówiłam w duchu: „Jesteś taka skromniutka, skromniutka bez korony”… A teraz moja Dostojna Pani ma koronę! Serdecznie dziękuję, bardzo się cieszę.

A jeszcze kilka słów o mnie… Jestem schorowaną osobą, chodzę o lasce. Nie mam już nawet siły iść sama do kościoła – to około 1 kilometra, ale mój sąsiad zawozi mnie co niedzielę na Mszę. Mam też problemy ze słuchem. Aparat słuchowy nie wszędzie zdaje egzamin, szczególnie w kościele, jak kapłan mówi dalej od mikrofonu, to robi się pogłos, ale jakoś daję sobie radę. Nie narzekam, bo mam dużą rodzinę i opiekuje się mną córka. Praktycznie przejęła wszystkie moje obowiązki. Przepraszam, że nie nadążam za waszymi propozycjami, ale w miarę możliwości będę wspomagać Stowarzyszenie. Życzę Wam wszystkim zdrowia i błogosławieństwa.

Z Panem Bogiem!

Genowefa