Święte wzory
 
Św. Ambroży - doktor kościoła, duszpasterz, asceta.
Adam Kowalik

W pierwszych wiekach istnienia Kościoła Pan Bóg powołał na swoich świadków szereg wielkich i świętych mężów, którzy stali na straży czystości wiary i przyczynili się do rozwoju teologii. Historycy Kościoła nazywają ich Ojcami Kościoła. Do ich grona zaliczał się między innymi św. Ambroży, autor traktatów teologicznych, a jednocześnie wybitny duszpasterz – arcybiskup Mediolanu.

Ambroży pochodził ze znakomitej rodziny rzymskiej. Jego ojciec pełnił wysoką funkcję prefekta Galii. Niestety, nie jest znany rok przyjścia na świat Ambrożego. Stało się to na przełomie 333 i 334 lub 339 i 340 roku w Trewirze. Wczesna śmierć ojca spowodowała, że matka przeniosła się z dziećmi do Rzymu. Tu, w 353 roku, siostra Ambrożego, Marcelina, przyjęła welon, zostając mniszką przy bazylice św. Piotra. Bracia planowali pójść w ślady ojca i przygotowywali się do pełnienia funkcji publicznych. Zdobywszy odpowiednie wykształcenie, Ambroży został urzędnikiem. W 370 roku cesarz Gracjan powierzył mu bardzo prestiżową funkcję prefekta prowincji Ligurii‑Emilii, której stolica znajdowała się w Mediolanie.

Niech będzie biskupem!

 

W owym czasie sytuacja religijna w tym cesarskim mieście była bardzo skomplikowana. Wielu zwolenników miała tu herezja arianizmu, odrzucająca boskość Pana Jezusa. Błędną doktrynę wyznawał nawet miejscowy biskup Auksencjusz. Gdy zmarł pod koniec 373 roku, w tamtejszym Kościele doszło do gwałtownych sporów, kto ma zostać jego następcą. Odpowiedzialny za zachowanie porządku prefekt Ambroży czuł się zmuszony interweniować. Udał się do świątyni, w której wierni spotkali się, by wybrać nowego arcypasterza. Gdy przemawiał, lejąc oliwę na wzburzone fale namiętności, z tłumu dobiegł głos dziecka: Niech Ambroży będzie biskupem! Zgromadzeni, bez względu na wyznanie, zaakceptowali ten pomysł. Powszechnie uznano, iż przez usta niewinnego dziecięcia przemówił Duch Święty. Sądząc z perspektywy czasu, należy uznać, iż rzeczywiście sam Bóg w ten szczególny sposób objawił ludowi swą wolę.

 

Ambroży znalazł się w sytuacji szczególnej, był bowiem dopiero katechumenem. Nie oznaczało to jednak, że wierzył w Jezusa Chrystusa od niedawna. Po prostu, podobnie jak wielu ówczesnych chrześcijan (choć ta nazwa nie jest w tym przypadku do końca właściwa), zwlekał z przyjęciem chrztu, z obawy, iż nie podoła ideałom Ewangelii i popadnie w grzech ciężki. W starożytnym Kościele odpuszczenie grzechów poprzedzała wieloletnia pokuta. Niektórzy, ryzykując potępieniem wiecznym, zwlekali więc z chrztem niemal do ostatnich chwil przed śmiercią, by u bram Niebios stanąć oczyszczeni tym sakramentem.

 

Zaskoczony wyborem ludu, Ambroży wzbraniał się przed przyjęciem godności biskupiej. Wymknął się nawet potajemnie nocą z Mediolanu. W końcu jednak także on uznał decyzję ludu za wolę Bożą. Prawdopodobnie 30 listopada przyjął chrzest, a osiem dni potem został wyświęcony na biskupa.

Dla byłego prefekta kierowanie ludźmi nie stanowiło problemu. Wiele natomiast uwagi w pierwszym okresie przewodzenia Kościołowi mediolańskiemu musiał poświęcić studiom nad doktryną katolicką. Z pomocą kapłana Symplicjana, który notabene został później jego następcą na urzędzie biskupim, szybko zgłębił zawiłości teologii.

Nawrócenie św. Augustyna

 

Jako biskup Ambroży prowadził życie ascetyczne. Cały swój prywatny majątek rozdał potrzebującym. Był przede wszystkim duszpasterzem. Z wielką troską podchodził do nauczania wiernych. Zasłynął także jako świetny kaznodzieja. Osobiście brał udział w przygotowywaniu katechumenów do przyjęcia chrztu świętego, zdecydowanie zwalczając zwyczaj zwlekania z przyjęciem chrztu, któremu niegdyś sam hołdował.

 

Wiedza, do jakiej doszedł w wyniku studiów na Biblią i pismami greckich Ojców Kościoła, sprawiła, że wokół jego osoby skupiło się grono chrześcijańskich intelektualistów. Należał do nich także Augustyn, który później przeszedł do historii jako wielki teolog i filozof, biskup Hippony, a przede wszystkim święty. W chwili poznania Ambrożego młody retor był wyznawcą manicheizmu. Pod wpływem kazań biskupa Mediolanu nawrócił się i w Wielkanoc 387 roku przyjął z jego rąk chrzest.

 

Z kręgu duchownych współpracowników św. Ambrożego wywodziło się wielu wybitnych hierarchów. To także skutek świadomych zabiegów biskupa Mediolanu, który nie szczędził starań o odpowiednie ukształtowanie młodych kapłanów. Specjalnie w tym celu założył poza murami miasta klasztor‑seminarium.


Cesarz jest w Kościele, a nie ponad Kościołem

 

Św. Ambroży zasłynął także jako gorliwy obrońca niezależności Kościoła od władzy świeckiej. A nie było to łatwe. Nie sprzyjały temu przyzwyczajenia z czasów, gdy cezarowie pełnili funkcję najwyższych kapłanów kultów pogańskich. W latach 385–386 doszło do próby sił między biskupem a młodym cesarzem Walentynianem II. Pod wpływem swojej matki Justyny, cezar zażądał, by jeden z kościołów Mediolanu został przekazany arianom. Ambroży zareagował zdecydowanie – zamknął się z wiernymi w bazylice, którą mieli przejąć heretycy, i tak długo trwał na modlitwie i śpiewaniu psalmów, aż władca odwołał swoich żołnierzy spod murów świątyni. W tym czasie biskup sformułował po raz pierwszy publicznie zasadę, którą miał się kierować w przyszłości: Cesarz jest w Kościele, a nie ponad Kościołem.

 

Być może z wielu względów trudniejszą próbę przeszedł Ambroży w roku 390, gdy na tronie zasiadał prawowierny chrześcijanin Teodozjusz Wielki. Tłumiąc zamieszki w Tesalonice, cezar, w zemście za zgładzenie swoich urzędników, nakazał rzeź zgromadzonej w amfiteatrze ludności. Zginęło ponad 7 000 ludzi. Ambroży, nie bacząc na zasługi imperatora dla Kościoła, otwarcie go upomniał i obciążył klątwą. Mógł stracić wiele, łącznie z życiem. Teodozjusz uznał jednak swój błąd i przystąpił do pokuty. Swoją postawą cezar ten zasłużył sobie na pochwałę, którą biskup Mediolanu wygłosił podczas pogrzebu władcy. Powiedział wtedy: Umiłowałem męża, który miał więcej zaufania do wytykającego błędy niż do pochlebcy.

 

Ważną rolę biskup Mediolanu odegrał w symbolicznym akcie zerwania Rzymu z religią pogańską. Gdy w 382 roku cesarz Gracjan usunął z sali posiedzeń Senatu ołtarz bogini Wiktorii, przyszły święty poparł go i utwierdzał w podjętej decyzji. Rozpoczął także zabiegi mające na celu pokrzyżowanie prób restytucji dawnego znaczenia pogaństwa podjęte przez senatora i prefekta Rzymu Symmacha. Walka zakończyła się sukcesem Kościoła.

 
Rodzina świętych

 

Wypełniony licznymi obowiązkami duszpasterskimi i walką z herezją, żywot św. Ambrożego dobiegł końca w Wielki Piątek 4 kwietnia 397 roku. Jego pogrzeb zgromadził prawdziwe tłumy. Autorytet, którym się cieszył w społeczeństwie, sprawił, iż w uroczystościach wzięli udział także żydzi i poganie. Ciało Świętego spoczęło w mediolańskiej bazylice obok szczątków świętych męczenników Gerwazego i Protazego.

 

Św. Ambroży pozostawił po sobie cały szereg pism: komentarzy do Pisma Świętego, kazań, mów i listów. Dorobek teologiczny sprawił, iż został on zaliczony do grona Doktorów Kościoła, czyli świętych, którzy wnieśli istotne wartości do teologii.

 

Kościół wspomina św. Ambrożego w rocznicę jego konsekracji biskupiej, czyli 7 grudnia. Warto podkreślić, że do grona świętych została zaliczona także jego siostra – św. Marcelina oraz brat św. Satyr.



NAJNOWSZE WYDANIE:
Znak, któremu sprzeciwiać się będą
Pamiętajmy jednak, że cierpieć dla Chrystusa, to nie tylko przelać za niego krew, ale również zaprzeć się siebie i poświęcić swoje życie dla służby Bogu i bliźniemu. To dokładne i z miłością wykonywanie obowiązków, zwłaszcza tych przykrych; to pokorne przyjmowanie wszelkich osobistych dramatów, trudów i przeciwności – tak jak nas tego nauczył nasz Pan: Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich! Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie!

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Warto wierzyć!

Pani Renata należy do parafii pw. Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Suchej Beskidzkiej. Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi wspiera już od 2005 roku, a w 2013 roku przystąpiła do Apostolatu Fatimy.

 

Pani Renata urodziła się w Poznaniu, skąd po kilku latach wraz z rodzicami wyjechała do Opola, gdzie jej tata pracował jako zawiadowca stacji kolejowej. W Opolu spędziła lata szkoły podstawowej i średniej. Po ukończeniu edukacji wyszła za mąż i zamieszkała w Sosnowcu. – Tam było wówczas ciężkie powietrze przy kopalniach i nasz syn zachorował na astmę. Wtedy mąż dostał przeniesienie służbowe z pracy właśnie do Suchej Beskidzkiej i tu przywędrowaliśmy, gdy syn miał dwa latka. Tak że mieszkamy tutaj już od 50 lat – opowiada.


Stowarzyszenie i Apostolat


– O istnieniu Stowarzyszenia dowiedziałam się chyba, jeśli się nie mylę, w 2005 roku. Właśnie gdzieś wyczytałam, być może, że to była ulotka albo coś takiego, i się zapisałam, a po pewnym czasie przystąpiłam do Apostolatu Fatimy.


– Lubię te wszystkie wizerunki Matki Bożej, jakie mam w kalendarzu „365 dni z Maryją”, który otrzymuję ze Stowarzyszenia. Zresztą kalendarz zamawiam też dla rodziny i dla koleżanki. Z kolei „Przymierze z Maryją” zbieram, a jak jest jakiś artykuł, który może zainteresować moją przyjaciółkę, to jej zanoszę. Mnie najbardziej ciekawią świadectwa Apostołów Fatimy.

Jest ktoś, kto nad nami czuwa


– Myślę, że warto wierzyć, warto modlić się na różańcu, bo zawsze Ktoś jednak nad nami czuwa, tam gdzieś z góry i te modlitwy prędzej czy później zawsze zostają wysłuchane. Staram się odmawiać Różaniec codziennie, a poza tym bardzo lubię śpiewać pieśni Maryjne.


– W swojej parafii chodzę od niedawna na nabożeństwo do św. Charbela, a 22 dnia każdego miesiąca jeżdżę z koleżanką do Sanktuarium Matki Bożej Opiekunki i Królowej Rodzin w Makowie Podhalańskim na nabożeństwo do św. Rity. Święta Rita pomogła mi w pewnej sprawie. Jeździłam co miesiąc przez rok i po prostu ta moja prośba została wysłuchana.


Pani Renata darzy zaufaniem i szacunkiem osoby duchowne, co wynika między innymi z jej osobistego doświadczenia: – Gdy miałam trudny okres w życiu, udałam się do jednego z naszych księży i on bardzo mi pomógł – wspomina.


– Kiedyś byłam nad morzem, w Kołobrzegu. Tam jest zupełnie inaczej. Nie ma takich pełnych kościołów jak w Suchej
– zauważa różnice w pobożności różnych regionów Polski. To rodzice wychowali mnie w takiej, a nie innej wierze. Pamiętam, jak mama nas budziła rano i na szóstą chodziliśmy na Roraty. Wspólnie udawaliśmy się też na majówki.

Miłośniczka pielgrzymek autokarowych


Teraz ze względów zdrowotnych nie mogę dużo chodzić, ale za to chętnie jeżdżę na pielgrzymki autokarowe. Zawsze raz w roku jadę ze swojej parafii na całonocne czuwanie do Matki Bożej, do Częstochowy. Z parafii towarzyszą nam dwaj, czasem trzej księża; jadą trzy, a nawet cztery autobusy. Wszystko zaczyna się o dziewiątej wieczorem i trwa do piątej rano. Specjalnie dla nas jest przygotowane miejsce blisko ołtarza, gdzie śpiewamy pieśni, modlimy się i odprawiana jest Msza. Towarzyszy nam nasza parafialna schola. Czasami do naszej modlitwy dołączają się również inne grupy – opowiada pani Renata.


Dużo bliżej miejsca zamieszkania pani Renaty znajduje się Sanktuarium Pasyjno-Maryjne w Kalwarii Zebrzydowskiej. – Do Kalwarii jeżdżę z rodziną. Zwłaszcza w okresie bożonarodzeniowym, jak jest tam taka piękna, żywa szopka ze zwierzętami. Ostatnio zabrałam ze sobą prawnuczkę, żeby jej to pokazać.


– Jak tylko mam okazję, to jeżdżę z przyjaciółką do Lichenia, do sanktuarium Matki Bożej. W Licheniu jest przepięknie.
Wyjazd trwa dwa dni i organizuje go prywatna osoba z sąsiedniej Białki.


– W 2000 roku, który był Rokiem Jubileuszowym, byłam w Rzymie, żeby przejść przez wszystkie Drzwi Święte –
wspomina pani Renata. I dodaje: – Byłam też w Ziemi Świętej, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Jednak być tam na miejscu i widzieć jak ludzie są chrzczeni w Jordanie, czy być pod ścianą płaczu, to jest coś niesamowitego.


Oprac. Janusz Komenda

 


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szczęść Boże!

Cieszę się z każdej kampanii przeprowadzanej przez Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi. Myślę, że spotkania z wykładami dotyczącymi historii Polski pomogłyby wielu osobom, szczególnie młodym, zapoznać się z naszymi historycznymi dziejami. Życzę powodzenia w realizacji Waszej misji!

Ewa z Warszawy

 

 

Szanowni Państwo!

Uczestniczyć w Waszych kampaniach to tak, jakby komuś spadającemu podać rękę i zatrzymać go. Wasza działalność jest potrzebna wszystkim. Dlatego z radością pragnę udzielać Wam wsparcia!

Janina

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Ogromnie się cieszę, że Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi podjęło się opublikowania książki pt. „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski”. Ta książka jest mi ogromnie bliska, ponieważ w niej zawarte są bardzo ważne chwytające za serce przekazy dotyczące przyszłości Polski – naszej Ojczyzny. Narodowi jest to bardzo potrzebne. To święta prawda, że jest to głośne wołanie o przebudzenie Polaków oraz refleksję nad przyszłością naszego kraju i całego świata. Skoro w taki sposób wyrażają Państwo swoje przywiązanie do naszej Ojczyzny, to jakże ja bym miała nie poprzeć tej inicjatywy? Przepięknie wybrzmiały te słowa Pana Prezesa prosto z serca. Serdecznie dziękuję za te budujące szczere słowa oraz za pakiet zawierający broszurę, a także piękny poświęcony przez kapłana obrazek z wizerunkiem Matki Bożej Częstochowskiej – naszej Hetmanki! Przesyłam pozdrowienia całemu Zespołowi Redaktorskiemu, który włożył tyle trudu w przygotowanie tej książki. Kieruję również pozdrowienia dla obecnych i przyszłych czytelników. Książka ta jest dla mnie bardzo pouczająca. I jestem przekonana, że dla katolików będzie jak balsam na zranione serce. Wierzę, że rozejdzie się, jak przysłowiowe „świeże bułeczki”. Pod warunkiem jednak, że trafi na prawdziwych katolików, a nie takich, którzy tylko takich udają – czyli „farbowańców”. Prawdziwy katolik jest gotowy poświęcić nawet życie dla swojej katolickiej Ojczyzny. Kończąc ten list życzę Panu Prezesowi i całemu Stowarzyszeniu powodzenia w tej jakże potrzebnej i wartościowej kampanii. Szczęść Wam Boże!

Apostołka Fatimy Janina z Łukowa

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Jestem wdzięczna za to, co robicie dla wszystkich Polaków. Dzięki Waszym kampaniom rośnie świadomość ludzi i ich refleksja nad swoim życiem, pogłębia się też wiara w Pana Boga. Dlatego wspieram Wasze akcje. Szczęść Boże!

Małgorzata z Zielonej Góry

 

 

Szczęść Boże!

Bogu dzięki, że jest Stowarzyszenie, które dba o dobro Polaków i Polski. Dziękuję osobiście i cieszę się, że jestem Waszym Przyjacielem.

Jan z Ustronia

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Zdecydowałem się być odbiorcą Waszego czasopisma Maryjnego. Muszę przyznać, że jest w nim wiele tekstów bardzo pożytecznych i mocno złączonych z tradycją Kościoła Katolickiego. Dla kapłana także jest wiele materiałów ubogacających. Piszę ten list, bo w 146. numerze „Przymierza z Maryją” (dział Strony Maryjne) na końcu pisma w ramach Sanktuariów Maryjnych został opublikowany tekst o Matce Bożej Skoszewskiej z mojego dekanatu brzezińskiego. Bardzo się ucieszyłem z publikacji tego artykułu. Serdecznie pozdrawiam całą Redakcję, życząc błogosławieństwa Bożego.

Ks. Krzysztof

 

 

Szanowny Panie Prezesie!

Bardzo dziękuję za to, że od roku 2018 miałam możliwość i zaszczyt uczestniczenia w Apostolacie Fatimy. Bardzo dziękuję za życzenia urodzinowe, za kalendarze, za wszelkie przesyłki i za Wasze wartościowe pisma. Dziękuję także za miłe i krzepiące słowa. Za Was wszystkich gorąco się modlę. Życzę błogosławieństwa Bożego i opieki Matuchny Fatimskiej. Bóg Wam zapłać!

Elżbieta

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowna Redakcjo, pragnę podzielić się moim świadectwem dotyczącym łask, jakie nasza kochana Matka Maryja wyjednała dla mojej cioci u swojego Syna. Moja ciocia cierpi na depresję. Lekarze nie potrafili jej pomóc, choroba trzymała ją w swoim uścisku bardzo mocno. Wtem przypomniałem sobie, że jest modlitwa „nie do odparcia”, czyli Nowenna Pompejańska. Chwyciłem się więc tej nowenny jako ostatniej deski ratunku, gdyż bardzo chciałem pomóc cioci. Zacząłem się modlić mając nadzieję na pomoc. Gdy kończyłem część dziękczynną, nie było żadnych rezultatów poprawy u cioci, jednak ostatniego dnia nowenny stał się cud. Odebrałem telefon, że ciocia już o wiele lepiej się czuje, a depresja przeszła jak ręką odjął. Wiem, że to nasza Najświętsza Matka wyjednała u swojego Syna tę łaskę zdrowia dla niej. Dodatkowo podczas nowenny uzyskałem niespodziewane łaski dla siebie, abym mógł bardziej uczciwie spojrzeć na swoje życie. Zapoczątkowałem proces zmian w moim życiu, które pozwoliłyby mi przybliżyć się bardziej do Pana Boga. Mam nadzieję, że nie zawrócę z tej drogi. (…) Dzięki Nowennie Pompejańskiej zobaczyłem, że można żyć inaczej oraz inaczej przeżywać swoją wiarę!

Właśnie zacząłem kolejną, trzecią nowennę w intencji rodziny mojego brata stryjecznego, która jest w rozsypce, a węzeł zła jest tak mocno zaciśnięty, że tylko Boża interwencja może tutaj pomóc. Wierzę jednak, że nasza kochana Matka wyjedna odpowiednie łaski dla tej rodziny. Nawet jeżeli od razu nie doświadczymy namacalnych cudów tej modlitwy, to Jezus Chrystus wie, jakie łaski na daną chwilę nam zsyła i możliwe, że poznamy je dopiero po tamtej stronie. Dlatego warto odmawiać święty Różaniec, o czym sam się przekonałem. Z Panem Bogiem!

Paweł