
110 lat temu, 24 maja 1908 roku papież św. Pius X beatyfikował Magdalenę Zofię Barat, świątobliwą zakonnicę, założycielkę Zgromadzenia Sióstr Najświętszego Serca Jezusa (Sacré Coeur). Dokładnie 17 lat później Ojciec Święty Pius XI ogłosił ją świętą. W ten sposób Kościół docenił trud budowy przez tę wybitną kobietę wspólnoty zakonnej oraz wytrwałą działalność mającą na celu przywrócenie w rodzinach francuskich, a później także w innych krajach, panowania Chrystusa.
Wieczorem 12 grudnia 1779 roku w Joigny, średniowiecznym miasteczku leżącym w środkowej Francji na terenie diecezji Sens, wybuchł pożar. Pod wpływem stresu, będąca w siódmym miesiącu ciąży Magdalena, żona bednarza i hodowcy winorośli, Jakuba Barat, urodziła przedwcześnie córeczkę. Dziecko była bardzo słabe, toteż zaraz z rana, brat noworodka, jedenastoletni Ludwik w towarzystwie sąsiadki, poniósł Magdalenę Zofię do chrztu.
Chłopiec bardzo poważnie potraktował obowiązki ojca chrzestnego. Kilka lat później, gdy po uzyskaniu święceń diakonatu musiał pewien czas spędzić w domu rodzinnym, w oczekiwaniu na ukończenie przepisanego prawem dla święceń kapłańskich wieku 21 lat, postanowił całą wiedzę i doświadczenie religijne jakie posiadał, przekazać Zofii. Nauczycielem był bardzo wymagającym. Sam wychowany w środowisku przesiąkniętym duchowością jansenizmu, bardzo surowo traktował uczennicę. Jednak dzięki jego wysiłkom Zofia stała się jedną z lepiej wykształconych kobiet ówczesnej Europy.
Szczęśliwe dzieciństwo Zofii zakłócił kataklizm dziejowy – wybuch rewolucji francuskiej. Po potępieniu przez papieża Piusa VI narzuconej duchowieństwu przez Zgromadzenie Narodowe przysięgi na wierność Konstytucji Cywilnej Kleru, Ludwik odwołał złożone przez siebie w dobrej wierze przyrzeczenie. Zaprowadziło to młodego diakona do więzienia, gdzie w każdej chwili groziła mu egzekucja. Aresztowania obawiali się także jego najbliżsi. Na szczęście rządy terroru przeminęły i Ludwik opuścił więzienną celę. Wkrótce zabrał do Paryża ze sobą Zofię, by mogła kontynuować edukację.
Powołanie do życia zakonnego
Dorastająca dziewczyna zapragnęła poświęcić swe życie Bogu i wstąpić do Karmelu. Wówczas było to jednak niemożliwe, bowiem Francją nadal rządzili wrogowie Kościoła. Póki co zgłębiała tajniki teologii oraz katechizowała dzieci z sąsiedztwa.
Na początku 1800 roku do Francji wrócił z emigracji o. Józefa Varin, współpracownik zmarłego trzy lata wcześniej o. Léonora‑Franciszka de Tournély, założyciela stowarzyszenia księży działających na rzecz restytucji zakonu jezuitów we Francji. Z kapłanem tym zaprzyjaźnił się ks. Ludwik Barat. Za pośrednictwem brata poznała go także Zofia. Ojciec Varin zachęcał ją, by oddała się Najświętszemu Sercu Bożemu i przystąpiła do tworzonego właśnie żeńskiego Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa. Jego członkinie, obok życia kontemplacyjnego, miały zająć się edukacją dziewcząt.
Niestety papież nie widział potrzeby powołania do życia nowego instytutu, a zdecydowanym na życie konsekrowane czcicielkom Serca Jezusowego zalecił, by wstąpiły do założonego nieco wcześniej zgromadzenia Diletti di Gesu. Za namową o. Varin i brata Ludwika, także Zofia Barat zdecydowała się przyłączyć do tej wspólnoty. Siostry miały żyć według reguły napisanej przez włoskiego zakonnika Mikołaja Paccanariego.
Podczas uroczystej konsekracji, która miała miejsce 21 listopada 1800 roku, cztery francuskie postulantki, a wśród nich Magdalena Zofia Barat, poświęciły się Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. Rok później wyjechały do Amiens, gdzie zgromadzenie otwarło pierwszą szkołę z internatem dla dziewcząt.
7 czerwca 1802 roku Zofia złożyła śluby wieczyste. W kolejnych latach wdrażała się w życie konsekrowane oraz zdobywała umiejętności pedagogiczne. Jak później wspominała, wielkim impulsem do rozwijania wspólnoty Diletti di Gesu była chęć zadośćuczynienia Sercu Jezusa za grzechy rewolucji, a także za herezję jansenizmu, przez nieustanną adorację Najświętszego Sakramentu. Siostrom przyświecał także cel przywrócenia obecności Pana Jezusa w życiu rodzinnym we Francji.
Matka przełożona
Szybko okazało się, że pierwsza przełożona Maria Franciszka Loquet nie radziła sobie z zarządzaniem szkołą i wspólnotą, w związku z czym z woli przełożonych jej obowiązki przejęła Magdalena Zofia Barat. Było to poważne wyzwanie dla młodej, niedoświadczonej zakonnicy i przysporzyło jej wielu trosk. W dodatku wkrótce potem władze napoleońskie wymusiły podział Diletti di Gesu i utworzenie z jej francuskiej części nowego zgromadzenia, które przyjęło nazwę: Stowarzyszenie Pań Nauczania Chrześcijańskiego. W tym czasie szkoła w Amiens cieszyła się rosnącą popularnością. Oprócz pensji dla córek z zamożniejszych rodzin, siostry otwarły przy niej także szkółkę dla ubogich dzieci dochodzących na zajęcia z miasteczka.
Pod koniec 1804 roku nadarzyła się okazja do otwarcia nowego domu w dawnym klasztorze Sainte Marie d’en Haut w Grenoble. Róża Filipina Duchesne (kanonizowana w 1988 roku), przed rewolucją nowicjuszka wizytek, zgromadziła tam grupę pobożnych kobiet. Szukały wspólnoty zakonnej, do której mogłyby się przyłączyć. W związku z tym nawiązały kontakt z kapłanami opiekującymi się Diletti di Gesu.
Wkrótce Zofia, jako przełożona zgromadzenia, udała się do Grenoble, by formować świeżo przyjęte kandydatki. Uczyła je życia zakonnego nowego typu – czynnego, bez kraty w rozmównicy, z ograniczoną ilością modlitw chórowych, za to ze zwiększonym czasem adoracji indywidualnej. Te ostatnie modyfikacje wynikały m.in. z potrzeby oszczędzania przez siostry nauczycielki głosu, który był dla nich narzędziem pracy. Nowość dla zapatrzonych w dawne wzorce zakonne postulantek stanowiło także oparcie organizacji zgromadzenia żeńskiego na wzorach jezuickich. Miast autonomicznych wspólnot, Stowarzyszenie tworzyło sieć domów pod kierownictwem pełniącej dożywotnio swój urząd przełożonej generalnej. W wyniku wyborów dokonanych w Amiens 18 stycznia 1806 roku matką generalną została s. Magdalena Zofia Barat. W tym czasie wspólnota posiadała już pięć domów.
Nowa przełożona opierała zarządzanie zgromadzeniem na osobistych relacjach z poszczególnymi siostrami. Gdy wspólnota rozrosła się i rozszerzyła po świecie, prowadziła bardzo rozległą korespondencję. Przede wszystkim jednak modliła się i prosiła o pomoc w podejmowaniu decyzji Ducha Świętego.
Przez całe życie Zofia Barat zmagała się ze słabością ciała. Post, w jaki wdrażał ją niegdyś brat, źle wpłynął na jej układ trawienny. Z dolegliwościami zdrowotnymi zmagała się przez całe życie. Na przekór temu obowiązki zmuszały ją do częstych podróży, co niejednokrotnie stanowiło dla niej prawdziwą udrękę.
Podczas jednej z wizyt w Chambéry poznała ks. Józefa Marię Favre’a, który wkrótce został jej kierownikiem duchowym. Zainspirowany duchowością św. Franciszka Salezego oraz św. Alfonsa Marii de Liguoriego, kapłan ten pomógł jej odkryć prawdziwą miłość Pana Jezusa. Pozbyła się balastu zbytniego rygoryzmu, pozostałości po młodości spędzonej w środowisku ulegającym wpływom jansenizmu. Ojciec Favre zachęcał siostry do częstego przyjmowania Komunii Świętej. Wówczas lepiej poznała i w większym niż dotąd stopniu zafascynowała się Najświętszym Sercem Pana Jezusa.
Działalność zgromadzenia napotykała trudności. Od początku istnienia Stowarzyszenia Pań Nauczania Chrześcijańskiego Zofia Barat zmuszona była toczyć walkę o jego kształt z uzurpującym sobie prawo do przewodzenia wspólnocie ks. Saint-Estève. Niestety, jego wizja reguły odbiegała od tego, czego pragnęły siostry zainspirowane ideami o. de Tournély i ks. Varin. Najbardziej rażące było pominięcie w sporządzonym przez niego statucie kultu Serca Jezusowego. Kontrowersja przybrała na sile, gdy po upadku Napoleona ks. Saint‑Estève zamieszkał w Rzymie i stamtąd, jako sekretarz ambasady francuskiej, próbował narzucać swoją wolę zgromadzeniu, posuwając się nawet do kłamstw. Matka Barat wykazała się silną osobowością. Ostatecznie działania owładniętego egoizmem duchownego zostały zdemaskowane i pokrzyżowane.
Zgromadzenie Serca Jezusowego
Klęska Napoleona i restauracja monarchii to niewątpliwie wydarzenia nader pomyślne dla działalności Stowarzyszenia Pań Nauczania Chrześcijańskiego. W 1815 zgromadzone w Paryżu siostry‑profeski jednogłośnie przyjęły Konstytucje napisane przez Magdalenę Zofię z pomocą ks. Varin, a jednocześnie zatwierdziły nową nazwę, która brzmiała: Zgromadzenie Sióstr Najświętszego Serca Jezusowego (Sacré Coeur). Postanowiono także otworzyć dom generalny w Paryżu, gdzie miała zamieszkać matka Zofia.
Zgromadzenie bardzo szybko się rozwijało. Rosła ilość domów we Francji oraz poza granicami kraju. W 1818 roku Filipina Duchesne udała się za ocean i otwarła nową placówkę w Luizjanie. Rok po zatwierdzeniu przez papieża Leona XII w 1826 roku konstytucji zgromadzenia funkcjonowało już 27 domów. Żywiołowość rozwoju ilościowego klasztorów Zgromadzenia Sióstr Sacré Coeur budziło wiele problemów natury organizacyjnej, z którymi Zofia Barat musiała sobie poradzić. Wielkiej roztropności wymagały nominacje przełożonych dla poszczególnych wspólnot.
Początkowo wśród hierarchów istniały wątpliwości, czy Zgromadzenie Sióstr Sacré Coeur może być zaliczone do grona zakonów. Dotąd określano tą nazwą wspólnoty o ślubach uroczystych i konsekracji zakonnej. Nie zaliczano do nich np. szarytek. Długo z podejrzliwością biskupi spoglądali na pewną swobodę, z jaką siostry sercanki poruszały się poza klasztorem, by wypełnić powierzone im obowiązki. Zwolnienie od klauzury papieskiej traktowano jako coś wyjątkowego i przejściowego, wynikającego z nadzwyczajnej sytuacji Kościoła po rewolucji. Dopiero z czasem okazało się, że w tym względzie siostry Sacré Coeur odpowiadały na wyzwania nadchodzącej epoki, a krzewienie w sercach młodych dziewcząt umiłowania dla Jezusa i Maryi przyczyniało się do rechrystianizacji Francji.
Obfity plon
Pełne poświęcenia i wytrwałej pracy życie ziemskie Magdaleny Zofii Barat, gorliwej czcicielki Najświętszego Serca Pana Jezusa, ale także, dodajmy, Niepokalanego Serca Maryi, zakończyło się 25 maja 1865 roku, w uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego. Żegnające swą pierwszą przełożoną Zgromadzenie Sióstr Sacré Coeur, posługujące w Europie, obu Amerykach i Afryce, liczyło wówczas 89 domów, w których mieszkało 3500 zakonnic. Przy 84 domach sercanki prowadziły pensje dla dziewcząt, z kolei przy 74 placówkach istniały bezpłatne szkoły dla uboższych dzieci. Warto zaznaczyć, że jeszcze za życia Świętej, Zgromadzenie Sióstr Najświętszego Serca Pana Jezusa zawitało na ziemie polskie. W 1843 roku Siostry zamieszkały we Lwowie, a w 1857 otwarły dom w Poznaniu.
Kościół wspomina postać św. Magdaleny Zofii Barat co roku 25 maja.
Adam Kowalik
W tym numerze „Przymierza z Maryją” postanowiliśmy podjąć tematykę edukacji młodych pokoleń Polaków. Pokładamy nadzieję w chrześcijańskim, czy też ściślej – katolickim kształceniu i wychowaniu. Pamiętamy bowiem, że katolicyzm jest nie tylko doktryną, dogmatem czy też zbiorem modlitw i obrzędów, lecz nade wszystko żywą relacją z Bogiem i powinien oddziaływać na całe państwo i całe społeczeństwo.
Pomiędzy 25 a 29 maja wraz z grupą Apostołów Fatimy pielgrzymowaliśmy do miejsca, w którym 109 lat temu trojgu portugalskim pastuszkom ukazywała się Matka Boża, niosąc światu przesłanie pokuty i nadziei.
Fatima, choć jest odwiedzana przez bardzo licznych wiernych oraz turystów, zdołała jednak zachować atmosferę ciszy. Wyjąwszy największe uroczystości gromadzące wielotysięczne rzesze uczestników, można tam zarówno modlić się, jak i słuchać w skupieniu. Każdego dnia chętnie korzystaliśmy z tej możliwości tym bardziej, że nasz hotel położony był w bezpośredniej bliskości bazyliki oraz miejsca Maryjnych objawień.
Codziennie uczestniczyliśmy też w tradycyjnych nabożeństwach i procesjach na olbrzymim placu przed sanktuarium. W trakcie trzeciego wieczoru przedstawiciele naszej grupy mieli zaszczytną okazję prowadzić fragment modlitwy. W pamięci uczestników pozostanie z pewnością atmosfera towarzysząca tym różańcowym spotkaniom. Wypowiadane przez setki pielgrzymów w różnych językach wezwania Ojcze nasz… i Zdrowaś Maryjo… podkreślały zarówno jedność jak i różnorodność Kościoła. Z drugiej strony jednak – zamiast harmonii rodziły szum, utrudniając modlitewne skupienie. Może gospodarze tego cudownego miejsca zechcą kiedyś „odkryć” na nowo łacinę?
Niespokojny duch współczesności daje też w Fatimie znać o sobie w sposób widoczny gołym okiem. Niby w trosce o prostotę i skromność stara się on jak może zasłonić sanktuarium, wznosząc wokół betonowe bryły, z których niektóre nawet zostały poświęcone jako miejsca katolickiego kultu. Tylko co wspólnego z żywą, autentyczną wiarą mogą mieć płaskie, szare bunkry albo kaplice, w których Tabernakulum przypomina bardziej skrzynkę na narzędzia? Albo co powiedzieć o ustawionym tuż przy nowej bazylice wielkim krzyżu, na którym zamiast Chrystusa umieszczono dziwaczną postać jakby wyjętą ze starożytnych hieroglifów? W kulturowym kontekście naszych czasów to raczej karykatura niż godny wizerunek Zbawiciela…
Zatem nawet w bezpośrednim otoczeniu sanktuarium naocznie przekonaliśmy się, że wewnątrz Kościoła toczy się ogromna walka o kształt katolicyzmu i o serca wierzących. Do czego to zmaganie może prowadzić, widzieliśmy w urokliwym, niewielkim mieście Obidos, gdzie w miejscu dawnego kościoła działa dzisiaj… księgarnia.
Nasze pielgrzymkowe wyprawy, których celem były wspaniałe klasztory w miasteczku Alcobaça czy w Batalhi, przeniosły nas do czasów, gdy świątynie bez wątpienia wznoszono na chwałę Bożą, na przykład – w podzięce za Opatrznościową pomoc w wygranej bitwie o niepodległość kraju. Zachwyt budziła potężna, a zarazem misterna architektura tych monumentalnych dzieł, wspaniałe zdobienia, dbałość ich twórców o detale, połączenie talentów z wytrwałością i pracowitością budowniczych.
Podążyliśmy też śladami fatimskich wizjonerów – Łucji dos Santos oraz świętych Hiacynty i Franciszka Marto. Modliliśmy się przy ich grobach. Odprawiliśmy Drogę Krzyżową w ich rodzinnych stronach, odwiedziliśmy domy, w których żyli.
W miejscu objawień Matki Bożej zapaliliśmy świece przywiezione wraz z intencjami powierzonymi nam przez Darczyńców w ramach akcji „Twoje światło w Fatimie”.
Podczas tej kilkudniowej wyprawy na każdym kroku spotykaliśmy się z serdeczną otwartością Portugalczyków. Podziwialiśmy ich ludową sztukę i zwyczaje. Mimo że nasze kraje są od siebie bardzo oddalone, w żaden sposób nie czuliśmy się obco. Sprawiła to oczywiście sama Matka Boża, ale też kulturowa bliskość biorąca swój początek w naszej wspólnej wierze. Podczas wyjazdów do historycznych miejsc, które znalazły się na trasie naszej pielgrzymki, mieliśmy okazję przekonać się, że Maryja swoją opieką otacza nie tylko nasz naród, lecz wszystkie nacje, które się Jej ufnie oddają, a także każdą osobę, która zawierza Jej siebie oraz swych bliskich.
Dzieje Portugalii to również historia wierności Bogu i odstępstw, także w życiu władców. Trudne momenty w wymiarze tak osobistym, jak i zbiorowym, przypominają o konieczności ciągłego zabiegania o własną duszę i o łaskę Opatrzności. Wierność przynosi pomyślność – przynajmniej w życiu duchowym. Odstępstwo owocuje nieszczęściem i śmiercią. Te uniwersalne prawdy przychodziły na myśl, gdy słuchaliśmy opowieści przewodników o portugalskich monarchach i wodzach, zwycięskich bitwach i nieszczęśliwych losach grzesznych kochanków.
Byli tym razem pośród Apostołów Fatimy reprezentanci każdego spośród żyjących pokoleń. Najmłodszy uczestnik liczył sobie 13 lat, zaś senior, pan Zdzisław – już 94. – Całe życie marzyłem, by tu przyjechać – przyznał w rozmowie.
Nasza pielgrzymka nie byłaby tak bogata w duchową treść bez obecności duszpasterza – księdza Krzysztofa. Oprócz zapewnienia nam możliwości codziennego wysłuchania Mszy Świętej, dawał on wyrazy swej niezwykłej czci dla Matki Bożej śpiewem Godzinek i pięknych pieśni.
Każdy z nas przywiózł Matce Bożej bagaż własnych intencji, od tych najbardziej osobistych po zbiorowe – dotyczące Kościoła i Ojczyzny. Każdy też otrzymał w duchowym wymiarze to, czego najbardziej potrzebował. To doświadczenie znają wszyscy pielgrzymujący ze szczerą intencją w miejsca szczególnie wybrane przez Pana Boga i przez Maryję.
Wśród tych niezwykłych miejsc jest też Fatima, niosąca do Nieba już od ponad wieku nieprzerwany strumień ludzkiej modlitwy.
Szanowni Państwo!
Jesteście wspaniali! Wasze wydawnictwa oraz gazetki, broszury i ulotki wzmacniają naszą duchowość i informują o wielu faktach oraz miejscach objawień Maryjnych. Artykuły czytam z wielkim zainteresowaniem. Naprawdę bardzo cenię informacje o Jezusie i Maryi, które w nieskończoność otwierają serca. Pamiętamy w modlitwie o Waszej pracy. Pozdrawiam gorąco Pana Prezesa i cały zespół redakcyjny!
Anna ze Zgierza
Szczęść Boże!
Kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniała. Popieram ją i bardzo się cieszę, że jesteście i stoicie na straży wiary. Musimy dziękować i wspierać naszą Królową za Jej miłość do naszego Narodu.
Zbigniew z Katowic
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Szanowny Panie Prezesie, dziękuję bardzo serdecznie za przesłane mi pozdrowienia urodzinowe. Ucieszyłam się z bardzo ładnej kartki. Jestem dumna z działalności apostolskiej, jaką Państwo prowadzą. Podobają mi się bardzo czasopisma „Przymierze z Maryją” i „Apostoł Fatimy”. Cieszę się z tego, że mogę w nich znaleźć wiele bardzo ciekawych artykułów poruszających interesujące mnie tematy. Cieszę się z tego, że wiele osób może korzystać z tych czasopism. Pragnęłabym bardzo, aby wielu Polaków mogło zapoznać się z tymi ciekawymi gazetami.
Bardzo serdecznie dziękuję za otrzymane ostatnio „Przymierze z Maryją” i „Apostoła Fatimy”. Znalazłam w tych numerach wiele interesujących mnie zagadnień. Cieszę się z tego, że te czasopisma mogą trafić do wielu rodzin w Polsce. Pragnęłabym dalej otrzymywać te pisma.
Pozdrawiam Maryję Naszą Królową. Życzę Panu i współpracownikom dużo zdrowia i wielu łask Bożych w Jezusie i Maryi.
Wdzięczna Czytelniczka
Krystyna z Pruszkowa
Szczęść Boże!
Bardzo dziękuję za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją”. Jest to pismo, które bardzo sobie cenię i szanuję. Redagujecie ciekawe artykuły. Zawsze czekam na nowe numery i pragnę poinformować, że zawsze będę Was wspierać. Niech Pan Bóg nas prowadzi!
Barbara
Szanowny Panie Prezesie!
Bardzo dziękuję Panu za życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego oraz fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły i ducha wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla naszej duchowości chrześcijańskiej. Dziękuję bardzo za wszystkie dewocjonalia, materiały, które od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi otrzymałam – są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę całej Redakcji i Panu Prezesowi obfitych łask Bożych. Szczęść Wam Boże na długie lata!
Danuta z Krakowa
Szanowni Państwo!
Dziękuję za wszystkie numery „Przymierza…”, bo to ciekawe czasopismo. Warto je prenumerować. Dużo opisujecie i dużo się dowiadujemy, co się dzieje teraz i kiedyś – jak to było na świecie dawno temu, w tamtych wiekach. Życzę Wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują zniszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg! Pozdrawiam Was serdecznie,
Maria
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Dziękuję z całego serca za cudowne „Przymierze z Maryją”. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję to pismo. Jest tam dużo pięknych, cudownych tekstów o Maryi i Jezusie Chrystusie, a także dużo o wierze katolickiej i o naszej kulturze. Są tam piękne tematy i bardzo dobre dla naszego życia wiadomości. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję „Przymierze z Maryją”. Dziękuję, modlę się za cały Apostolat Fatimy i za Pana Prezesa.
Janina z Włocławka
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Panie Sławomirze, w liście zadał mi Pan pytanie, czy jestem dumna z otrzymywanego pisma „Przymierze z Maryją”. Jestem dumna! A dlaczego? Bo jest to pismo jedyne w swoim rodzaju. To ogromna wiedza. Każdy artykuł bogaty w wydarzenia, emanuje częścią historii o naszej wierze katolickiej. Bardzo dużo przeczytałam dobrych książek (bo lubię czytać), ale pismo „Przymierze z Maryją” stawiam na pierwszym miejscu, bo porusza serce, ubogaca duszę i umysł. O wielu sprawach opisanych w artykułach wcześniej nie miałam wiedzy. Ale teraz mając 86 lat jestem poniekąd uczennicą „Przymierza z Maryją”. Mówi się, że człowiek uczy się do końca życia, prawda? Bóg zapłać za tę wiedzę. Z szacunkiem chylę czoło przed wszystkimi osobami za pracę i trud w tworzeniu pisma. A Matka Boża, nasza Królowa, niech Was błogosławi. Przy okazji „Bóg zapłać” za wszystko co dostaję od Stowarzyszenia Księdza Piotra Skargi: za życzenia urodzinowe, za listy Pana Sławomira i wszystkie pamiątki, a szczególnie za koronę Matki Bożej Fatimskiej. Jak stawałam przed Fatimską Panią, mówiłam w duchu: „Jesteś taka skromniutka, skromniutka bez korony”… A teraz moja Dostojna Pani ma koronę! Serdecznie dziękuję, bardzo się cieszę.
A jeszcze kilka słów o mnie… Jestem schorowaną osobą, chodzę o lasce. Nie mam już nawet siły iść sama do kościoła – to około 1 kilometra, ale mój sąsiad zawozi mnie co niedzielę na Mszę. Mam też problemy ze słuchem. Aparat słuchowy nie wszędzie zdaje egzamin, szczególnie w kościele, jak kapłan mówi dalej od mikrofonu, to robi się pogłos, ale jakoś daję sobie radę. Nie narzekam, bo mam dużą rodzinę i opiekuje się mną córka. Praktycznie przejęła wszystkie moje obowiązki. Przepraszam, że nie nadążam za waszymi propozycjami, ale w miarę możliwości będę wspomagać Stowarzyszenie. Życzę Wam wszystkim zdrowia i błogosławieństwa.
Z Panem Bogiem!
Genowefa