Temat numeru
 
Wychowanie młodzieży to powołanie
Ks. Marcin Kostka FSSP

Wielokrotnie słyszymy takie stwierdzenie: Młodzież jest przyszłością narodu. Myślę, że w tych słowach znajdziemy bardzo dużo prawdy, bo przecież jako istoty ludzkie przemijamy. Przychodzi pokolenie po pokoleniu, człowiek po człowieku. Przyszłość świata leży więc w rękach naszych i przyszłych pokoleń. Ja chciałbym pójść jeszcze dalej i powiedzieć, że młodzież jest przyszłością Kościoła. Kanclerz Jan Zamoyski, fundując Akademię Zamojską, wypowiedział znamienite słowa, które uzupełniają moją pierwszą myśl, stwierdził mianowicie: Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie. Nie można się nie zgodzić z tymi przemyśleniami, ponieważ taki będzie świat w przyszłości, jakie będzie wychowanie i formacja młodzieży.

Jako ksiądz pracuję wśród młodzieży już jedenaście lat. Jako duszpasterz, katecheta, spowiednik i kierownik duchowy, a także jako instruktor harcerski od dawna prowadzę formację młodych ludzi w Harcerstwie Rzeczypospolitej Polskiej. Wielokrotnie dane mi było słyszeć stwierdzenie czy też utyskiwanie różnych osób w poważnym wieku jak zła jest współczesna młodzież.

Muszę jednak stwierdzić kategorycznie, że przez wszystkie te lata mojej służby młodemu człowiekowi nie spotkałem złej młodzieży. Za to spotkałem młodych ludzi zepsutych przez swoje rodziny, zdeprawowanych przez najbliższych, którzy dali im zły przykład i tak naprawdę zniszczyli im życie. Przecież każdy człowiek stworzony przez Boga na Jego obraz i podobieństwo jest stworzeniem dobrym, choć skażonym grzechem pierworodnym. To zło pochodzące od przodków może zatruć jego serce jadem zła.


Słowa uczą, przykłady pociągają


Przykład zawsze idzie z góry – od rodziców, dziadków czy też innych ludzi, którzy za wychowanie młodego człowiek odpowiadają. Mamy w naszej polskiej historii wiele przykładów rodziców, nauczycieli, wychowawców i księży, którzy poświęcili swoje życie wychowaniu młodzieży. Nasza przyszłość będzie taka, jakich młodych wychowamy, a nade wszystko – jak ich wychowamy.


Osobiście pracując z młodzieżą, bardzo sobie ten rodzaj służby cenię. Młodzi są zawsze autentyczni i tego samego oczekują od swoich wychowawców i nauczycieli, a nade wszystko od rodziców. Nie da się młodego człowieka wyprowadzić w pole. Młodzi ludzie od razu potrafią wyczuć fałsz. Zauważą, czy ktoś gra, czy też jest szczery i autentyczny. Potrzebują wzorców w osobie swoich rodziców, nauczycieli, wychowawców, księży i katechetów. Nie trzeba moralizatorstwa i tanich chwytów, by pozyskać ich zaufanie. Młodzi potrzebują, aby ktoś ich pociągnął za sobą, aby powiedział im, jak pokierować swoim życiem, żeby nie pobłądzić, ale iść prostą drogą.


Dziś wielu rodziców, nauczycieli i wychowawców przestało traktować swoje zadania wychowawcze jako powołanie. Obecnie stają się tylko w dużej mierze wyrobnikami, jakimiś „zawodowcami” w przekazywaniu wiedzy, ale nie w wychowaniu. Bo iluż z nich ze względu na własne pokręcone życie nie ma jak dać dobrego przykładu. Verba docent, exempla trahunt – Słowa uczą, ale przykłady pociągają. I tak naprawdę wychowanie młodego człowieka polega na prowadzeniu go własnym przykładem.


Trzeba budować zaufanie młodych przez szczerość i otwartość na nich, ich sprawy oraz ich problemy. Przez uważne słuchanie, bo wielu z nich nikt tak naprawdę nie słucha – wszyscy im mówią, że mają się słuchać dorosłych, ale o ich problemach mało kto chce słyszeć, a co dopiero mówić o pomocy. Tu przykładem dla mnie jest sam nasz Zbawiciel Jezus Chrystus, który miał serce otwarte i kochające dla każdego człowieka. Młodzieńca, który do niego przyszedł, wysłuchał i dobrze mu poradził. Kochał całym sercem. Myślę, że tak samo i dziś, służąc ludziom młodym, trzeba tego kochającego serca i tej samej otwartości. Trzeba cierpliwości i wytrwałości a także męstwa. Nie wolno pozwolić sobie na tandetne aktorstwo, bo to nic nie daje. Trzeba autentyczności i własnego przykładu. Choćby i przy wychowaniu młodych do uczestnictwa w niedzielnej Mszy Świętej. Nie można im nakazać iść na Mszę Świętą, a samemu w niej nie uczestniczyć. Nie można im nakazać modlić się, a samemu tego nie robić. Młodzi muszą widzieć, że rodzice chodzą do kościoła na Mszę Świętą, co więcej – muszą widzieć, jak rodzice się modlą i przystępują do Komunii Świętej. To samo w odniesieniu do wychowawców – tu potrzeba dobrego przykładu. Potrzeba dobrego świadectwa własnego życia.


Miłość do Boga i Ojczyzny


Przed laty w Liceum Ogólnokształcącym w Wieliczce, prowadzonym przez Ojców Franciszkanów Reformatów, którego uczniem miałem zaszczyt być, mieliśmy wspaniałego nauczyciela historii, Pana Profesora Stanisława Szuro. Był dla nas wspaniałym nauczycielem, ale nade wszystko żywą historią. Lekcje prowadził właściwie z pamięci. Opowiadał z pasją i przejęciem. Potrafił zainteresować przedmiotem, wplatając przeróżne opowiadania czy anegdoty. Pamiętam, jak wzruszał się, opowiadając o bohaterskich czynach Polaków na różnych etapach dziejów naszej Ojczyzny. To nas, młodych, bardzo budowało. Przy tym, jako człowiek pobożny, każdą lekcję rozpoczynał modlitwami po łacinie. Kształotowało to nasz rozwój.


Z rozrzewnieniem wspominam także mojego świętej pamięci Księdza Proboszcza Władysława Czarnego, kapłana bardzo oddanego swoim parafianom, bardzo życzliwego, ubogiego i kochającego każdego człowieka. Budował nas swoim przykładem. Uczył modlitwy i pobożnego uczestniczenia we Mszy Świętej. Na lekcjach religii prowadzonych jeszcze wtedy w kościele albo w salkach udostępnianych przez dobrych ludzi, uczył miłości do Boga i Ojczyzny, szacunku do każdego człowieka, cierpliwości i wytrwałości. Ciągle mam przed oczyma jego połataną i wytartą sutannę. Był dla mnie przykładem kapłana oddanego Chrystusowi bez reszty. Był tym, dzięki któremu zrodziło się i we mnie powołanie do kapłaństwa.


Dlatego też każdego dnia próbuję służyć młodemu człowiekowi i realizować to, do czego powołał mnie Chrystus. A opierając się na przykładach i wzorcach moich przodków, a także moich nauczycieli, wychowawców, księży i katechetów, czerpię to wszystko, co potrzebne, aby wychowywać i prowadzić młodego człowieka we właściwym kierunku. Trudne to zadanie, ale możliwe do wykonania. Potrzeba chęci, a nade wszystko wiary i pomocy z Nieba. Bóg jako kochający Ojciec nie odmawia nigdy pomocy. Mając takie wsparcie, samemu trzeba dawać autentyczne świadectwo i pociągać młodzież za sobą. A współcześnie tylu młodych jest zagubionych. Tak jak mówił Pan Jezus – są jak owce bez Pasterza.


Siejmy w sercach i duszach to, co dobre!


Pragnę serdecznie zachęcić wszystkich, którzy podejmują się trudu służby młodym ludziom, aby nie tracili ducha, aby swoje działania oparli na Bogu jako solidnym fundamencie. Aby nie zważali na problemy i trudności, lecz mężnie wypełniali swoje zadania. Zachęcam, by nie traktowali swojej służby jako ponurej pańszczyzny, ale jako najprawdziwsze powołanie dane z Nieba. Bądźcie autentyczni, a porwiecie za sobą młodzież. Piszę te słowa z obozu harcerskiego, którego jestem komendantem i każdego dnia obejmuję służbę dla ludzi młodych – w tym przypadku harcerzy. Ile w tym piękna; może owoców nie widać od razu, ale po jakimś czasie wszystko się ujawnia. To tak jak z ziarnem wrzuconym w ziemię. Owocu od razu nie widać. Trzeba zaczekać do żniwa. Dlatego siejmy w sercach i duszach ludzi młodych to, co dobre, uczmy ich i pociągajmy dobrym przykładem. Z harcerskim „Czuwaj!”.


Ks. hm. Marcin Kostka FSSP,
Naczelnik Harcerstwa Rzeczypospolitej Polskiej

 



NAJNOWSZE WYDANIE:
Pod opieką Matki
Dotarliśmy do 150. numeru „Przymierza z Maryją” – pisma tak wyczekiwanego w tysiącach polskich domów. W przeważającej mierze poświęciliśmy go Tej, którą obraliśmy za Patronkę – Matce Najświętszej. To Ona jest naszą Przewodniczką pewną do Nieba.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Świadectwo Pana Pawła

Pan Paweł wspiera Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi już od 20 lat, a w czerwcu wziął udział w pielgrzymce Apostołów Fatimy do portugalskiego sanktuarium. Pochodzi z Mazowsza, z parafii pod wezwaniem świętego Bartłomieja Apostoła w Paprotni. Tam przyjął sakrament chrztu i bierzmowania oraz przystąpił do Pierwszej Komunii Świętej.

 

– Wiarę zachowałem po rodzicach i staram się ją kontynuować – opowiada pan Paweł. – Różaniec i modlitwę „Anioł Pański” odmawiam sam albo z Katolickim Radiem Podlasia z Siedlec. Staram się też, jeśli możliwości pozwolą, odmawiać Koronkę do Miłosierdzia Bożego i dzięki TV Trwam uczestniczyć w apelach jasnogórskich. W niedzielę i inne święta biorę udział w uroczystościach kościelnych, takich jak np. nabożeństwa fatimskie. Jak pogoda jest niesprzyjająca, taka jesienno-zimowa, to korzystam z uprzejmości znajomych i sąsiadów, żeby dojechać do kościoła autem.

– Staram się wspierać parafię w pracach gospodarczych, jeśli chodzi o utrzymanie terenów zielonych wokół świątyni. Jakieś pojęcie na ten temat mam, bo parę ładnych lat zajmowałem się pielęgnacją zieleni przy urzędzie gminy jako pracownik gospodarczy.

– Radzę sobie lepiej lub gorzej, ale odnoszę wrażenie, że osoby w wieku seniorskim, tak jak moja skromna osoba, nie zawsze są jeszcze komuś potrzebne, bo teraz liczy się młody, sprytny, no i trochę zamożny. Takie teraz mamy czasy, że raczej każdy chce utrzymywać kontakty z takimi osobami, a pokolenie starszych ludzi nie każdemu już pasuje.

 

20 lat w Apostolacie Fatimy


– O Stowarzyszeniu Ks. Piotra Skargi dowiedziałem się ponad 20 lat temu, przeglądając prasę katolicką. Zainteresowałem się i tak jakoś ta wymiana korespondencji między Stowarzyszeniem a mną trwa. Oczywiście, za wszystkie przesłane czasopisma, jak np. „Przymierze z Maryją” i dewocjonalia związane z Państwa działalnością, dziękuję bardzo.

– Czasami zaglądam na strony internetowe Stowarzyszenia i przeglądam, co tam akurat jest z aktualnych wiadomości. To, co Państwo robicie, na pewno jest potrzebne. Ja ze swojej strony nadal postaram się wspierać Stowarzyszenie i Apostolat Fatimy, tak jak do tej pory. Nie jest to może bardzo duża ofiara, ale „ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka”, jak mówi przysłowie.

– Zaniepokoiła mnie informacja zawarta w ostatnim numerze „Przymierza z Maryją”, że nakład pisma spada. Uważam, że gdyby każdy wygospodarował te 15–20 zł, to sytuacja byłaby zdecydowanie lepsza i bez problemu można byłoby pokryć koszty wydania i wysyłki „Przymierza…”.

 

Pielgrzymka do Fatimy


– Jestem bardzo zadowolony z wyjazdu z Apostolatem do Fatimy. To był mój pierwszy wyjazd w tak bardzo sławne miejsce. Wszystkie miejscowości, które zwiedzaliśmy, były zabytkowe i bardzo ciekawe, a świątynie i katedry monumentalne. Wszystkie miejsca robią ogromne wrażenie, a obiekty sakralne są jakby dwa razy większe od naszych. Trzeba wyrazić uznanie dla budowniczych, którzy te obiekty wznosili.

– Taki wyjazd to są dosyć poważne koszty, nie tylko jednostkowe, ale dla całej grupy. Byłem w grupie osób, które objęła taka życzliwa pomoc ze strony Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Serdeczne „Bóg zapłać” za to, że miałem taką możliwość. Przypuszczam, że wszyscy są, tak jak ja, zadowoleni. Muszę pochwalić i wyrazić słowa wdzięczności dla organizatorów, bo wszystko było bardzo dobrze przygotowane.


oprac. Janusz Komenda


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szanowni Państwo!

Jesteście wspaniali! Wasze wydawnictwa oraz gazetki, broszury i ulotki wzmacniają naszą duchowość i informują o wielu faktach oraz miejscach objawień Maryjnych. Artykuły czytam z wielkim zainteresowaniem. Naprawdę bardzo cenię informacje o Jezusie i Maryi, które w nieskończoność otwierają serca. Pamiętamy w modlitwie o Waszej pracy. Pozdrawiam gorąco Pana Prezesa i cały zespół redakcyjny!

Anna ze Zgierza

 

 

Szczęść Boże!

Kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniała. Popieram ją i bardzo się cieszę, że jesteście i stoicie na straży wiary. Musimy dziękować i wspierać naszą Królową za Jej miłość do naszego Narodu.

Zbigniew z Katowic

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowny Panie Prezesie, dziękuję bardzo serdecznie za przesłane mi pozdrowienia urodzinowe. Ucieszyłam się z bardzo ładnej kartki. Jestem dumna z działalności apostolskiej, jaką Państwo prowadzą. Podobają mi się bardzo czasopisma „Przymierze z Maryją” i „Apostoł Fatimy”. Cieszę się z tego, że mogę w nich znaleźć wiele bardzo ciekawych artykułów poruszających interesujące mnie tematy. Cieszę się z tego, że wiele osób może korzystać z tych czasopism. Pragnęłabym bardzo, aby wielu Polaków mogło zapoznać się z tymi ciekawymi gazetami.

Bardzo serdecznie dziękuję za otrzymane ostatnio „Przymierze z Maryją” i „Apostoła Fatimy”. Znalazłam w tych numerach wiele interesujących mnie zagadnień. Cieszę się z tego, że te czasopisma mogą trafić do wielu rodzin w Polsce. Pragnęłabym dalej otrzymywać te pisma.

Pozdrawiam Maryję Naszą Królową. Życzę Panu i współpracownikom dużo zdrowia i wielu łask Bożych w Jezusie i Maryi.

Wdzięczna Czytelniczka

Krystyna z Pruszkowa

 

 

Szczęść Boże!

Bardzo dziękuję za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją”. Jest to pismo, które bardzo sobie cenię i szanuję. Redagujecie ciekawe artykuły. Zawsze czekam na nowe numery i pragnę poinformować, że zawsze będę Was wspierać. Niech Pan Bóg nas prowadzi!

Barbara

 

 

Szanowny Panie Prezesie!

Bardzo dziękuję Panu za życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego oraz fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły i ducha wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla naszej duchowości chrześcijańskiej. Dziękuję bardzo za wszystkie dewocjonalia, materiały, które od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi otrzymałam – są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę całej Redakcji i Panu Prezesowi obfitych łask Bożych. Szczęść Wam Boże na długie lata!

Danuta z Krakowa

 

 

Szanowni Państwo!

Dziękuję za wszystkie numery „Przymierza…”, bo to ciekawe czasopismo. Warto je prenumerować. Dużo opisujecie i dużo się dowiadujemy, co się dzieje teraz i kiedyś – jak to było na świecie dawno temu, w tamtych wiekach. Życzę Wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują zniszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg! Pozdrawiam Was serdecznie,

Maria

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję z całego serca za cudowne „Przymierze z Maryją”. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję to pismo. Jest tam dużo pięknych, cudownych tekstów o Maryi i Jezusie Chrystusie, a także dużo o wierze katolickiej i o naszej kulturze. Są tam piękne tematy i bardzo dobre dla naszego życia wiadomości. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję „Przymierze z Maryją”. Dziękuję, modlę się za cały Apostolat Fatimy i za Pana Prezesa.

Janina z Włocławka

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Panie Sławomirze, w liście zadał mi Pan pytanie, czy jestem dumna z otrzymywanego pisma „Przymierze z Maryją”. Jestem dumna! A dlaczego? Bo jest to pismo jedyne w swoim rodzaju. To ogromna wiedza. Każdy artykuł bogaty w wydarzenia, emanuje częścią historii o naszej wierze katolickiej. Bardzo dużo przeczytałam dobrych książek (bo lubię czytać), ale pismo „Przymierze z Maryją” stawiam na pierwszym miejscu, bo porusza serce, ubogaca duszę i umysł. O wielu sprawach opisanych w artykułach wcześniej nie miałam wiedzy. Ale teraz mając 86 lat jestem poniekąd uczennicą „Przymierza z Maryją”. Mówi się, że człowiek uczy się do końca życia, prawda? Bóg zapłać za tę wiedzę. Z szacunkiem chylę czoło przed wszystkimi osobami za pracę i trud w tworzeniu pisma. A Matka Boża, nasza Królowa, niech Was błogosławi. Przy okazji „Bóg zapłać” za wszystko co dostaję od Stowarzyszenia Księdza Piotra Skargi: za życzenia urodzinowe, za listy Pana Sławomira i wszystkie pamiątki, a szczególnie za koronę Matki Bożej Fatimskiej. Jak stawałam przed Fatimską Panią, mówiłam w duchu: „Jesteś taka skromniutka, skromniutka bez korony”… A teraz moja Dostojna Pani ma koronę! Serdecznie dziękuję, bardzo się cieszę.

A jeszcze kilka słów o mnie… Jestem schorowaną osobą, chodzę o lasce. Nie mam już nawet siły iść sama do kościoła – to około 1 kilometra, ale mój sąsiad zawozi mnie co niedzielę na Mszę. Mam też problemy ze słuchem. Aparat słuchowy nie wszędzie zdaje egzamin, szczególnie w kościele, jak kapłan mówi dalej od mikrofonu, to robi się pogłos, ale jakoś daję sobie radę. Nie narzekam, bo mam dużą rodzinę i opiekuje się mną córka. Praktycznie przejęła wszystkie moje obowiązki. Przepraszam, że nie nadążam za waszymi propozycjami, ale w miarę możliwości będę wspomagać Stowarzyszenie. Życzę Wam wszystkim zdrowia i błogosławieństwa.

Z Panem Bogiem!

Genowefa