Temat numeru
 
Męka Chrystusa według Całunu
Bogusław Bajor

Całun Turyński jest relikwią szczególną. Budzi skrajne emocje. Czego jest świadkiem? Na pewno straszliwej męki Człowieka, który został w niego owinięty po śmierci krzyżowej. Jest także świadkiem czegoś, co przekracza możliwości ludzkiego rozumu – Zmartwychwstania.

Według wszelkiego prawdopodobieństwa właśnie w Całun Turyński zostało owinięte Ciało Pana Jezusa po zdjęciu z Krzyża i przed złożeniem do grobu. Relikwia liczy nieco ponad metr szerokości i 4 metry długości.

Nie będziemy w tym miejscu opisywać dziejów Całunu, znajdującego się od 1578 roku w turyńskiej katedrze. Pragniemy zaś – wpatrując się w tę szczególną relikwię – kontemplować Mękę naszego Zbawiciela. Pamiętamy bowiem o Jego słowach skierowanych do św. Siostry Faustyny: Jedna godzina rozważania Mojej bolesnej Męki większą zasługę ma, aniżeli cały rok biczowania się aż do krwi; rozważanie Moich bolesnych Ran jest dla ciebie z wielkim pożytkiem, a Mnie sprawia wielką radość (Dzienniczek 369).

Konanie w Ogrodzie Oliwnym
Pogrążony w udręce jeszcze usilniej się modlił, a Jego pot był jak gęste krople krwi, sączące się na ziemię (Łk 22, 44).

Wydzielanie krwawego potu (hematidroza) jest zjawiskiem znanym medycynie, choć niezwykle rzadkim. Pojawia się w czasie krańcowego osłabienia fizycznego organizmu i wstrząsu emocjonalnego, wywołanego głębokimi przeżyciami – np. wielkim strachem. Następuje wtedy pękanie naczyń krwionośnych w gruczołach potowych. Krew miesza się z potem. To właśnie o tej mieszaninie, ściekającej po całym ciele na ziemię, pisze św. Łukasz Ewangelista.

Prof. Giovanni Tamburelli z Uniwersytetu w Turynie, poddając komputerowej analizie trójwymiarowe zdjęcie twarzy Człowieka z Całunu, zauważył, że oprócz niezliczonych śladów krwi i małych skrzepów, Oblicze pobrudzone było krwią. Według badacza tak właśnie mogła wyglądać twarz Pana Jezusa podczas konania w Ogrodzie Oliwnym.

Pan Jezus wyszydzony i spoliczkowany
Jezus odpowiedział Arcykapłanowi: „Ja przemawiałem jawnie przed światem. Uczyłem zawsze w synagodze i w świątyni, gdzie się gromadzą wszyscy Żydzi. Potajemnie zaś nie uczyłem niczego. Dlaczego Mnie pytasz? Zapytaj tych, którzy słyszeli, co im mówiłem. Oto oni wiedzą, co powiedziałem”. Gdy to powiedział, jeden ze sług obok stojących spoliczkował Jezusa, mówiąc: „Tak odpowiadasz arcykapłanowi?”. Odrzekł mu Jezus: „Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij, co było złego. A jeżeli dobrze, to dlaczego Mnie bijesz?” (J 18,20–23).

Po pojmaniu w Ogrójcu nasz Pan był poniżany i policzkowany. Przy czym „policzkowanie” oznaczało brutalne wymierzanie ciosów pięścią w prawą część twarzy Zbawiciela przy jednoczesnym pluciu na Nią. Potwierdza to Całun Turyński. Oblicze umęczonego Człowieka jest zniekształcone przez opuchliznę właśnie prawej strony twarzy. Z kolei wspomniany w Ewangelii „policzek” wymierzony Panu Jezusowi przez sługę arcykapłana był w rzeczywistości mocnym uderzeniem drewnianą pałką o średnicy 4–5 centymetrów, który pozostawił po sobie szeroką ranę w okolicy nosa i policzka. W efekcie uderzenia, chrząstka nosa została złamana i przesunięta w prawo. Dodatkowym śladem tych tortur są wyrwane fragmenty brody.

Okrutne biczowanie
Ewangelie św. Mateusza, św. Marka i św. Jana uwieczniły dramat biczowania Pana Jezusa. Całun Turyński potwierdza tę prawdę. Całe ciało Człowieka owiniętego w płótno pokryte było ranami po brutalnym biczowaniu. Chrystusa bito m.in. rzymskimi biczami flagellum taxillatum, złożonymi z trzech odgałęzień zakończonych małymi ołowianymi kulkami. Pozostawiały one rany zbliżone kształtem do cyfry „8”. Rany pokrywały całe ciało Zbawiciela z wyjątkiem okolic serca i podbrzusza. Na podstawie ­Całunu uczeni ustalili, badając kierunek tych krwawień i kierunek uderzeń, że Jezus w czasie biczowania znajdował się w pozycji pochylonej i był przywiązany do niskiego słupa. Badacz prof. Pierluigi Bollone doliczył się ponad 600 ran na całym ciele dręczonego Człowieka z Całunu i 121 śladów po biczu.

Ukoronowanie cierniem
A żołnierze uplótłszy koronę z cierni, włożyli Mu ją na głowę i okryli Go płaszczem purpurowym (J 19, 2).

Całun ukazuje na głowie umęczonego Człowieka ponad 50 małych, głębokich ran, które świadczą o obecności korony cierniowej. Większe plamy odpowiadają dokładnie miejscom, gdzie znajdowały się żyły i tętnice. Korona cierniowa włożona przez żołnierzy na głowę Pana Jezusa miała kształt hełmu. Wystające z gałązek ostre kolce przekłuwały skórę. Ciernie były najprawdopodobniej przyczyną powstania rany znajdującej się pośrodku czoła, o śladzie krwawienia w kształcie cyfry „3”. Wiadomo, że w tej części głowy u wielu osób występuje dosyć duża żyła, która przy wielkim wysiłku znacznie się rozszerza. Jeden z cierni prawdopodobnie przekłuł tę żyłę, powodując ciągłe krwawienie.

Warto podkreślić, że inni skazańcy nie byli w taki sposób torturowani. Brytyjski pisarz i badacz Całunu Turyńskiego, Ian Wilson, tak opisuje okoliczności, w jakich doszło do ukoronowania cierniem: Na podstawie epizodu z Piotrem, grzejącym się przy ognisku, wiemy że w tym okresie noce w Jerozolimie były raczej chłodne. W Palestynie zawsze trudno było o drewno opałowe, żołnierze przygotowali sobie więc prawdopodobnie wiązki cierniowego krzaku, aby móc rozpalić ognisko. Kiedy „Król Żydowski” został im wydany, wpadli na pomysł „ukoronowania” Go splecioną z owych ciernistych gałązek „koroną”, która na wieki została znakiem rozpoznawczym umęczonego Chrystusa.

Dźwiganie Krzyża
A On sam dźwigając krzyż wyszedł na miejsce zwane Miejscem Czaszki, które po hebrajsku nazywa się Golgota (J 19,17).

Osłabiony okrutnym biczowaniem Chrystus wziął krzyż na Swe ramiona. Wiele wskazuje na to, że na miejsce kaźni niósł belkę poziomą – pionowa czekała na Golgocie. Wspomniane osłabienie było przyczyną licznych upadków. Ewangelie o nich nie wspominają, mówi o nich tradycja. Dlatego zostały włączone do nabożeństwa Drogi Krzyżowej. Te upadki potwierdza także Całun. Kolana udręczonego Człowieka są poranione w wyniku gwałtownego uderzenia o kamieniste podłoże. Nie mogąc zamortyzować siły upadku rękoma, przywiązanymi do belki poprzecznej, Jego twarz nieuchronnie uderzała z całej siły o ziemię; poprzeczka napierała na głowę, silnie uderzając w kark, raniony koroną cierniową. Łatwo więc zrozumieć, dlaczego na Całunie kark Umęczonego jest zmasakrowany.

Przybicie do Krzyża
Tam Go ukrzyżowano, a z Nim dwóch innych, z jednej i drugiej strony, pośrodku zaś Jezusa (J 19, 18).

Na Całunie widoczne są obfite skrzepy krwi w okolicy nadgarstka. To pozostałości ran po gwoździach. W tym miejscu budowa anatomiczna dłoni gwarantuje utrzymanie ciężaru ciała wiszącego na krzyżu. Tędy przebiega też nerw pośrodkowy, którego zranienie powoduje niewyobrażalny ból. Prawdopodobnie jego uszkodzenie było przyczyną przykurczu kciuków. Na Całunie są one niewidoczne, schowane za pozostałymi czterema ­palcami.

Nogi Pana Jezusa zostały przybite jednym gwoździem. Najpierw przeszedł on przez stopę lewą, a potem przez prawą. Aby to było możliwe, tę drugą zwichnięto w stawie skokowym.
Ślad obfitego krwawienia wyznacza także miejsce eliptycznej rany zadanej przez żołnierza włócznią w prawy bok nieżyjącego już Pana Jezusa. Ostrze włóczni przeszło pomiędzy piątym a szóstym żebrem. Z wnętrza wylała się krew, a potem osocze – płyn podobny do wody.

Po ściągnięciu z Krzyża, ciało Pana Jezusa zostało złożone na płótnie Całunu, a następnie przytuliła je Boleściwa Matka. O takim przebiegu wydarzeń ma świadczyć tzw. krwawy pasek, który jest śladem po sączeniu się strużki krwi z rany w boku Zbawiciela. Przeszkodą, która zmieniła kierunek jego przepływu, mogła być ręka lub kolano Maryi.

Ciało Pana Jezusa złożono do grobu bez tradycyjnego obmycia. Wynikało to z przepisów prawa żydowskiego, zalecającego, by w przypadku gwałtownej śmierci pozostawić krew na ciele zmarłego.

Tajemnica zniknięcia Ciała a Zmartwychwstanie
A jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara… Tymczasem jednak Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy spośród tych, co pomarli (por. 1 Kor 15,14–20).

W pierwszy dzień tygodnia poszły skoro świt do grobu, niosąc przygotowane wonności. Kamień zastały odsunięty od grobu. A skoro weszły, nie znalazły ciała Pana Jezusa. Gdy wobec tego były bezradne, nagle stanęło przed nimi dwóch mężczyzn w lśniących szatach. Przestraszone, pochyliły twarze ku ziemi, lecz tamci rzekli do nich: „Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał” (Łk 24,1–6).

Całun Turyński potwierdza Prawdę o Zmartwychwstaniu Jezusa. Według hematologów analizujących ślady krwi, martwy Mężczyzna został owinięty w płótno i chusty około 2,5 godziny po śmierci, ale nie mógł przebywać w nich dłużej niż 36 godzin – gdyż nie ma na nich żadnych śladów rozkładu.

Badacz Gino Zaninotti na podstawie badań płótna i opisów ewangelicznych zrekonstruował sposób pochowania Jezusa Chrystusa. Szczególnie interesował się, w jaki sposób powstał wizerunek na Całunie i jakim „sposobem” ciało owinięte w płótno i chusty mogło opuścić ten szczelny „kokon”.

Według badających ten fenomen fizyków, odbicie postaci ludzkiej na Całunie dokonało się na skutek wybuchu ogromnej energii wewnątrz owego „kokonu”. Ta energia spowodowała „przypalenie” włókien płótna w taki sposób, że nie jest możliwe jego zmycie. Nie można go też niczym wywabić.

Uczeni twierdzą, że ciało jakby wyparowało, wydzielając promieniowanie, które miało ukształtować ten cudowny wizerunek. Jest wysoce prawdopodobne, że w chwili wytwarzania tego promieniowania ciało lewitowało.

Tak opisuje to naukowiec, pracujący dla Międzynarodowego Ośrodka Badań nad Całunem Turyńskm (CIELT) Arnaud-Aaron Upinsky: Oto jedna z największych tajemnic Całunu: w jaki sposób martwe ciało, odrywając się od tkaniny, w ogóle jej nie dotknęło. Uleciało na zewnątrz, w najmniejszym stopniu nie poruszając włókien, nie rozdzierając ich ani nie przesuwając istniejących już plam krwi. Dla normalnego ciała, podlegającego prawom natury, jest to niemożliwe. W żaden sposób nie można by wyjąć z Całunu zwłok pokrytych ranami, nie poruszając płótna i nie pozostawiając na nim żadnych śladów. Oto fakt decydujący i niemożliwy do podważenia przez żadną naukę. Można go wytłumaczyć jedynie „zdematerializowaniem” ciała, które uleciało z całunu na zewnątrz, nie podlegając już prawom natury – czyli tym, co chrześcijanie nazywają „Zmartwychwstaniem”.

Reasumując, ten jedyny w swoim rodzaju obraz-fotografię utworzył wybuch ogromnej energii. Ciało przeniknęło przez lnianą tkaninę w niczym nie uszkadzając jej struktury. Na skutek tego „kokon” zwiotczał i opadł.

To właśnie widok nienaruszonych, ale pustych płócien zdumiał św. Jana, który wreszcie zrozumiał słowa Pisma, że Mesjasz ma cierpieć, zostać zabity i ostatecznie powstać z martwych. Wtedy właśnie ujrzał i uwierzył (J 20,8).

Postscripum
Badania krwi z Całunu Turyńskiego wykazały, że należy ona do grupy AB, czyli tej samej, która pojawia się zarówno przy cudach eucharystycznych, jak i na innych relikwiach związanych z Męką Pańską. Znaleziono ją na ukazującej twarz Pana Jezusa Chuście z Manopello, uchodzącej za oryginał chusty św. Weroniki czy na Sudarionie z Oviedo, czyli chuście, w którą według tradycji owinięto po śmierci głowę Zbawiciela. Także na niej zachowało się odbicie twarzy. Po porównaniu stwierdzono, że jest to oblicze tego samego mężczyzny, który spoczywał w Całunie…

Oprac. Bogusław Bajor



NAJNOWSZE WYDANIE:
Pod opieką Matki
Dotarliśmy do 150. numeru „Przymierza z Maryją” – pisma tak wyczekiwanego w tysiącach polskich domów. W przeważającej mierze poświęciliśmy go Tej, którą obraliśmy za Patronkę – Matce Najświętszej. To Ona jest naszą Przewodniczką pewną do Nieba.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Świadectwo Pana Pawła

Pan Paweł wspiera Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi już od 20 lat, a w czerwcu wziął udział w pielgrzymce Apostołów Fatimy do portugalskiego sanktuarium. Pochodzi z Mazowsza, z parafii pod wezwaniem świętego Bartłomieja Apostoła w Paprotni. Tam przyjął sakrament chrztu i bierzmowania oraz przystąpił do Pierwszej Komunii Świętej.

 

– Wiarę zachowałem po rodzicach i staram się ją kontynuować – opowiada pan Paweł. – Różaniec i modlitwę „Anioł Pański” odmawiam sam albo z Katolickim Radiem Podlasia z Siedlec. Staram się też, jeśli możliwości pozwolą, odmawiać Koronkę do Miłosierdzia Bożego i dzięki TV Trwam uczestniczyć w apelach jasnogórskich. W niedzielę i inne święta biorę udział w uroczystościach kościelnych, takich jak np. nabożeństwa fatimskie. Jak pogoda jest niesprzyjająca, taka jesienno-zimowa, to korzystam z uprzejmości znajomych i sąsiadów, żeby dojechać do kościoła autem.

– Staram się wspierać parafię w pracach gospodarczych, jeśli chodzi o utrzymanie terenów zielonych wokół świątyni. Jakieś pojęcie na ten temat mam, bo parę ładnych lat zajmowałem się pielęgnacją zieleni przy urzędzie gminy jako pracownik gospodarczy.

– Radzę sobie lepiej lub gorzej, ale odnoszę wrażenie, że osoby w wieku seniorskim, tak jak moja skromna osoba, nie zawsze są jeszcze komuś potrzebne, bo teraz liczy się młody, sprytny, no i trochę zamożny. Takie teraz mamy czasy, że raczej każdy chce utrzymywać kontakty z takimi osobami, a pokolenie starszych ludzi nie każdemu już pasuje.

 

20 lat w Apostolacie Fatimy


– O Stowarzyszeniu Ks. Piotra Skargi dowiedziałem się ponad 20 lat temu, przeglądając prasę katolicką. Zainteresowałem się i tak jakoś ta wymiana korespondencji między Stowarzyszeniem a mną trwa. Oczywiście, za wszystkie przesłane czasopisma, jak np. „Przymierze z Maryją” i dewocjonalia związane z Państwa działalnością, dziękuję bardzo.

– Czasami zaglądam na strony internetowe Stowarzyszenia i przeglądam, co tam akurat jest z aktualnych wiadomości. To, co Państwo robicie, na pewno jest potrzebne. Ja ze swojej strony nadal postaram się wspierać Stowarzyszenie i Apostolat Fatimy, tak jak do tej pory. Nie jest to może bardzo duża ofiara, ale „ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka”, jak mówi przysłowie.

– Zaniepokoiła mnie informacja zawarta w ostatnim numerze „Przymierza z Maryją”, że nakład pisma spada. Uważam, że gdyby każdy wygospodarował te 15–20 zł, to sytuacja byłaby zdecydowanie lepsza i bez problemu można byłoby pokryć koszty wydania i wysyłki „Przymierza…”.

 

Pielgrzymka do Fatimy


– Jestem bardzo zadowolony z wyjazdu z Apostolatem do Fatimy. To był mój pierwszy wyjazd w tak bardzo sławne miejsce. Wszystkie miejscowości, które zwiedzaliśmy, były zabytkowe i bardzo ciekawe, a świątynie i katedry monumentalne. Wszystkie miejsca robią ogromne wrażenie, a obiekty sakralne są jakby dwa razy większe od naszych. Trzeba wyrazić uznanie dla budowniczych, którzy te obiekty wznosili.

– Taki wyjazd to są dosyć poważne koszty, nie tylko jednostkowe, ale dla całej grupy. Byłem w grupie osób, które objęła taka życzliwa pomoc ze strony Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Serdeczne „Bóg zapłać” za to, że miałem taką możliwość. Przypuszczam, że wszyscy są, tak jak ja, zadowoleni. Muszę pochwalić i wyrazić słowa wdzięczności dla organizatorów, bo wszystko było bardzo dobrze przygotowane.


oprac. Janusz Komenda


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szanowni Państwo!

Jesteście wspaniali! Wasze wydawnictwa oraz gazetki, broszury i ulotki wzmacniają naszą duchowość i informują o wielu faktach oraz miejscach objawień Maryjnych. Artykuły czytam z wielkim zainteresowaniem. Naprawdę bardzo cenię informacje o Jezusie i Maryi, które w nieskończoność otwierają serca. Pamiętamy w modlitwie o Waszej pracy. Pozdrawiam gorąco Pana Prezesa i cały zespół redakcyjny!

Anna ze Zgierza

 

 

Szczęść Boże!

Kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniała. Popieram ją i bardzo się cieszę, że jesteście i stoicie na straży wiary. Musimy dziękować i wspierać naszą Królową za Jej miłość do naszego Narodu.

Zbigniew z Katowic

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowny Panie Prezesie, dziękuję bardzo serdecznie za przesłane mi pozdrowienia urodzinowe. Ucieszyłam się z bardzo ładnej kartki. Jestem dumna z działalności apostolskiej, jaką Państwo prowadzą. Podobają mi się bardzo czasopisma „Przymierze z Maryją” i „Apostoł Fatimy”. Cieszę się z tego, że mogę w nich znaleźć wiele bardzo ciekawych artykułów poruszających interesujące mnie tematy. Cieszę się z tego, że wiele osób może korzystać z tych czasopism. Pragnęłabym bardzo, aby wielu Polaków mogło zapoznać się z tymi ciekawymi gazetami.

Bardzo serdecznie dziękuję za otrzymane ostatnio „Przymierze z Maryją” i „Apostoła Fatimy”. Znalazłam w tych numerach wiele interesujących mnie zagadnień. Cieszę się z tego, że te czasopisma mogą trafić do wielu rodzin w Polsce. Pragnęłabym dalej otrzymywać te pisma.

Pozdrawiam Maryję Naszą Królową. Życzę Panu i współpracownikom dużo zdrowia i wielu łask Bożych w Jezusie i Maryi.

Wdzięczna Czytelniczka

Krystyna z Pruszkowa

 

 

Szczęść Boże!

Bardzo dziękuję za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją”. Jest to pismo, które bardzo sobie cenię i szanuję. Redagujecie ciekawe artykuły. Zawsze czekam na nowe numery i pragnę poinformować, że zawsze będę Was wspierać. Niech Pan Bóg nas prowadzi!

Barbara

 

 

Szanowny Panie Prezesie!

Bardzo dziękuję Panu za życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego oraz fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły i ducha wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla naszej duchowości chrześcijańskiej. Dziękuję bardzo za wszystkie dewocjonalia, materiały, które od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi otrzymałam – są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę całej Redakcji i Panu Prezesowi obfitych łask Bożych. Szczęść Wam Boże na długie lata!

Danuta z Krakowa

 

 

Szanowni Państwo!

Dziękuję za wszystkie numery „Przymierza…”, bo to ciekawe czasopismo. Warto je prenumerować. Dużo opisujecie i dużo się dowiadujemy, co się dzieje teraz i kiedyś – jak to było na świecie dawno temu, w tamtych wiekach. Życzę Wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują zniszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg! Pozdrawiam Was serdecznie,

Maria

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję z całego serca za cudowne „Przymierze z Maryją”. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję to pismo. Jest tam dużo pięknych, cudownych tekstów o Maryi i Jezusie Chrystusie, a także dużo o wierze katolickiej i o naszej kulturze. Są tam piękne tematy i bardzo dobre dla naszego życia wiadomości. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję „Przymierze z Maryją”. Dziękuję, modlę się za cały Apostolat Fatimy i za Pana Prezesa.

Janina z Włocławka

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Panie Sławomirze, w liście zadał mi Pan pytanie, czy jestem dumna z otrzymywanego pisma „Przymierze z Maryją”. Jestem dumna! A dlaczego? Bo jest to pismo jedyne w swoim rodzaju. To ogromna wiedza. Każdy artykuł bogaty w wydarzenia, emanuje częścią historii o naszej wierze katolickiej. Bardzo dużo przeczytałam dobrych książek (bo lubię czytać), ale pismo „Przymierze z Maryją” stawiam na pierwszym miejscu, bo porusza serce, ubogaca duszę i umysł. O wielu sprawach opisanych w artykułach wcześniej nie miałam wiedzy. Ale teraz mając 86 lat jestem poniekąd uczennicą „Przymierza z Maryją”. Mówi się, że człowiek uczy się do końca życia, prawda? Bóg zapłać za tę wiedzę. Z szacunkiem chylę czoło przed wszystkimi osobami za pracę i trud w tworzeniu pisma. A Matka Boża, nasza Królowa, niech Was błogosławi. Przy okazji „Bóg zapłać” za wszystko co dostaję od Stowarzyszenia Księdza Piotra Skargi: za życzenia urodzinowe, za listy Pana Sławomira i wszystkie pamiątki, a szczególnie za koronę Matki Bożej Fatimskiej. Jak stawałam przed Fatimską Panią, mówiłam w duchu: „Jesteś taka skromniutka, skromniutka bez korony”… A teraz moja Dostojna Pani ma koronę! Serdecznie dziękuję, bardzo się cieszę.

A jeszcze kilka słów o mnie… Jestem schorowaną osobą, chodzę o lasce. Nie mam już nawet siły iść sama do kościoła – to około 1 kilometra, ale mój sąsiad zawozi mnie co niedzielę na Mszę. Mam też problemy ze słuchem. Aparat słuchowy nie wszędzie zdaje egzamin, szczególnie w kościele, jak kapłan mówi dalej od mikrofonu, to robi się pogłos, ale jakoś daję sobie radę. Nie narzekam, bo mam dużą rodzinę i opiekuje się mną córka. Praktycznie przejęła wszystkie moje obowiązki. Przepraszam, że nie nadążam za waszymi propozycjami, ale w miarę możliwości będę wspomagać Stowarzyszenie. Życzę Wam wszystkim zdrowia i błogosławieństwa.

Z Panem Bogiem!

Genowefa