Problemy
 
Uwaga - dopalacze!
Tomasz Kolanek

W trakcie studiów uczestniczyłem w zajęciach z „Podstaw socjologii”. Dzięki dyskusjom, jakie prowadziliśmy podczas tych zajęć, po raz pierwszy usłyszałem o dopalaczach, czyli o – de facto – legalnych ­narkotykach.

 

 

Pamiętam, że prowadząca zajęcia wykładowczyni była bardzo zadowolona z gorącej dyskusji, podczas której dominował głos tzw. wolnościowców, powtarzających slogany typu: Moje zdrowie – moja sprawa i argumentujących, że nie powinno się innym niczego zabraniać. Patrząc na konsekwencje używania dopalaczy, aż ciśnie się na usta pytanie: Czy aby na pewno nie powinno się tego zabronić?

 

Znałem i znam ludzi, którzy brali „dopalacze”. Widziałem, jak tego typu środki odbierały moim znajomym zdrowie, a nawet życie; jak niszczyły relacje międzyludzkie; jak oddalały młodych ludzi od Boga i najbliższych…

 

Diabelska logika

 

Zapal sobie „Tajfunika”! Niezależnie od wszystkiego z miejsca zrobi ci się lepiej – głosił szyld na jednym ze sklepów z dopalaczami na Górnym Śląsku. Przez bardzo długi czas to właśnie „Tajfun” był jednym z najpopularniejszych i najlepiej sprzedających się w Polsce dopalaczy, co niemal każdego popołudnia potwierdzali moi znajomi z akademika. Praktycznie codziennie któryś z nich przynosił kolejne partie tej używki. Jak się później dowiedziałem – tak wielkie zainteresowanie „Tajfunem” wynikało z faktu, że przypominał on zarówno wyglądem, sposobem używania, jak i efektami – marihuanę.

 

– Po co mamy ryzykować? Przecież można użyć legalnej używki i policja nic nam nie zrobi – powtarzali zwolennicy dopalaczy. Jestem przekonany, że wiele osób zgodziłoby się z takim myśleniem, podkreślając, że wszystko przecież jest dla ludzi albo można się bawić, byle nie łamać przy tym prawa i nie robić bałaganu. Czy jednak rzeczywiście używaliby tej diabelskiej logiki, gdyby zobaczyli efekty działania dopalaczy?

 

Tragiczna śmierć

 

Jedną z ofiar tej używki jest mój śp. kolega Damian. Wszystko zaczęło się z pozoru niewinnie. Ktoś go kiedyś poczęstował, a on nie odmówił. W pewnym momencie jednak „zwykłe” dawki dopalaczy okazały się dla niego niewystarczające. Systematycznie je zwiększał i coraz bardziej eksperymentował z kolejnymi używkami. Nie pomagały nasze napomnienia ani interwencje u jego rodziny, ani nawet przymusowa hospitalizacja. Damian brnął w to coraz bardziej. W pewnym momencie doszedł do wniosku, że dopalacze to za mało i trzeba „przejść na poziom” prawdziwych narkotyków. W ten oto sposób amfetamina stała się dla niego codziennością. Kilka miesięcy później Damian nie żył… Przed wyjazdem do pracy zażył dawkę narkotyków, po czym wsiadł do samochodu. Nigdy jednak do pracy nie dojechał, ginąc na jednym z zakrętów…

 

Ratunek w ostatniej chwili

 

Kolejny, na szczęście nie tak tragiczny przykład, to moja koleżanka Alicja. Ona również eksperymentowała z dopalaczami. Jej historia wygląda bardzo podobnie jak opisana wyżej tragedia Damiana. Różnica polega na tym, że w ostatniej chwili Alicja została uratowana. Pewnego dnia zażyła substancję niewiadomego pochodzenia, po czym straciła przytomność. Na szczęście szybko przetransportowano ją do szpitala, gdzie lekarze uratowali jej życie. Dramat jednak trwał. Następne dwa lata Alicja spędziła w klinice psychiatrycznej, gdzie powoli, ale jednak systematycznie odzyskiwała kontakt z rzeczywistością. Dzisiaj jest kochającą żoną i matką. Strach jednak pomyśleć, co by było, gdyby pomoc nie przyszła na czas…

 

Mógłbym wymienić jeszcze wiele innych osób, które przeszły podobną ścieżkę. Niektóre z nich dały sobie pomóc i odstawiły tę truciznę. Niektóre same zrozumiały swoje błędy i już nie sięgają po dopalacze. Inne powtarzają, że przecież nie mają z tym problemu

 

Egzamin z przyzwoitości

 

Mimo upływu lat, władze nie są w stanie rozwiązać problemu dopalaczy. Kolejne rządy zapowiadają „ostrą walkę”, w ramach której dochodzi do spektakularnego zamknięcia w blasku telewizyjnych fleszy jakiegoś podrzędnego handlarza dopalaczami, który najczęściej po 48 godzinach przebywania w areszcie jest wypuszczany na wolność, ponieważ… nie sprzedawał niczego nielegalnego. Wobec powyższego można zadać pytanie, czy władza jest zainteresowana walką z rozpowszechnianiem tej trucizny?

 

Problem dopalaczy jest egzaminem z przyzwoitości dla rządzących.

 

* * *

Prośmy o wsparcie Najświętszą Pannę, aby dała siłę wszystkim eksperymentującym z dopalaczami. Niech wzmocnieni Jej wstawiennictwem powiedzą „stop!”. Módlmy się również za wszystkich, którzy nie widzą nic złego w produkcji i handlu tego typu substancjami, aby w końcu się opamiętali i przestali w tak plugawy sposób bogacić się, krzywdząc ­innych.

 

Tomasz Kolanek

 

 

 

Dopalacze – potoczna nazwa różnego rodzaju produktów zawierających substancje psychoaktywne, które nie znajdują się na liście środków kontrolowanych przez ustawę o przeciwdziałaniu narkomanii. Spożycie ich ma na celu wywołanie w organizmie jak najwierniejszego efektu narkotycznego – odurzenia, pobudzenia, euforii, halucynacji. Podobne substancje w krajach anglosaskich są znane pod nazwą designer drugs, zaś w krajach niemieckojęzycznych pod nazwą Designerdroge.

 

Mieszanka trucizn

Mogą być pochodzenia naturalnego, a są wśród nich preparaty ziołowe, zawierające głównie związki halucynogenne, np. te oparte na wyciągach z muchomora czerwonego lub plamistego, szałwii wieszczej, powoju hawajskiego, kratoma (liście drzewa Mitragyna Speciosa). Są dostępne pod postacią suszu lub ekstraktu. Najczęściej jeden dopalacz zawiera w sobie związki pochodzące z kilku, a nawet kilkunastu roślin.

Najgroźniejsze są te, które zawierają śmiertelne alkaloidy, takie same, jak w śmiertelnie trujących muchomorach.

Dopalacze mogą być także pochodzenia syntetycznego. Wyjątkowo niebezpieczny jest mefedron, substancja będąca pochodną efedryny, działająca podobnie do kokainy, która błyskawicznie wchłania się do organizmu, powodując szybki wzrost temperatury ciała. W rezultacie dochodzi do przegrzania tkanek, zwłaszcza mózgu i serca.

 

Zatrucie dopalaczami – objawy

Wszystkie dopalacze stanowią zagrożenie życia, a lista niepożądanych objawów, jakie mogą wywoływać, jest bardzo długa. Do najmniej groźnych objawów zatrucia dopalaczami należą bóle głowy, bóle w klatce piersiowej, zaburzenia rytmu serca, bezsenność, problemy z koncentracją, stany lękowe. Do poważniejszych, stanowiących już zagrożenie życia: zawał serca, udar mózgu, stany agresji, które mogą zakończyć się próbą samobójstwa lub zabójstwa, śpiączka, niewydolność nerek, wątroby. Dopalacze są szczególnie niebezpieczne dla osób, które cierpią na schorzenia przewlekłe – np. alergików, cukrzyków, dla osób z osłabionym układem odpornościowym i dla tych wszystkich, którzy znajdują się jeszcze w okresie rozwojowym, a więc dla dzieci i młodzieży. Wśród objawów, które mogą świadczyć o zażyciu dopalaczy, można wymienić ponadto: nadmierną potliwość, oczopląs, szczękościsk, nudności, wymioty, omamy słuchowe i wzrokowe, stany lękowe, nagły wzrost ciśnienia tętniczego, rozrywający ból głowy, migotanie przedsionków.


"Przymierze z Maryją" dociera regularnie do ponad 430 tysięcy osób. Dołącz do grona naszych Przyjaciół i zostań stałym czytelnikiem czasopisma.

NAJNOWSZE WYDANIE:
Cud Wniebowzięcia
Miesiące wakacyjne pomagają nam rozwijać naszą katolicką pobożność, wszak lipiec to w Kościele miesiąc poświęcony Krwi naszego Zbawiciela, zaś punktem kulminacyjnym sierpnia jest uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Spotkanie Apostołów Fatimy w Zawoi
Janusz Komenda

W dniach 9-12 maja w Centrum Szkoleniowo-Konferencyjnym w Zawoi odbyło się spotkanie Apostołów Fatimy. Program obejmował pielgrzymki do Zakopanego, Wadowic i Sanktuarium Pasyjno-Maryjnego w Kalwarii Zebrzydowskiej. W spotkaniu wzięło udział sześciu Apostołów Fatimy z osobami towarzyszącymi.

Pierwszego dnia po zakwaterowaniu i kolacji uczestnicy spotkania wspólnie odmówili w kaplicy Różaniec, a następnie w sali konferencyjnej mieli okazję przedstawić się i powiedzieć parę słów o sobie.

Nazajutrz przed południem odbyła się projekcja filmu o objawieniach w Fatimie. Po seansie Apostołowie udali się do Zakopanego na Mszę Świętą do Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej na Krzeptówkach.

Po południu zwiedzili kościół Matki Bożej Częstochowskiej, Cmentarz Zasłużonych na Pęksowym Brzyzku, kaplicę pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa na Jaszczurówce oraz mogli zobaczyć najstarszy w Zakopanem kościół pw. św. Jana Apostoła i Ewangelisty. Ostatnią atrakcją tego dnia był wyjazd kolejką linową na Gubałówkę. Wracając do Zawoi, Apostołowie odśpiewali litanię loretańską, a po kolacji odmówili wspólnie Różaniec.

W środę tuż po śniadaniu członkowie Apostolatu udali się do Wadowic. Pobyt w rodzinnym mieście Karola Wojtyły rozpoczął się od zwiedzania bliskich mu miejsc: bazyliki, gimnazjum oraz sanktuarium św. Józefa. O godz. 12.00 Apostołowie wzięli udział we Mszy Świętej w bazylice wadowickiej.

Po Mszy grupa udała się do Kalwarii Zebrzydowskiej, aby pomodlić się przed cudownym obrazem Matki Bożej z Dzieciątkiem. Pątnicy zobaczyli także miejsca, w których przebywał Jan Paweł II podczas pobytu w tamtejszym sanktuarium pasyjno-maryjnym oraz makietę przedstawiającą kalwaryjskie dróżki Pana Jezusa i Matki Bożej.

Po powrocie do Zawoi odbyło się spotkanie z prezesem Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej Ks. Piotra Skargi, Sławomirem Olejniczakiem. Dziękując za przybycie, wsparcie i zaangażowanie oraz przypominając inicjatywy podjęte przez Stowarzyszenie na przestrzeni już ponad 20 lat, prezes Olejniczak powiedział m.in.: Udało nam się zgromadzić w Apostolacie Fatimy niemal 60 tysięcy ludzi, a regularnie z nami koresponduje ok. 250 tysięcy osób. To duża rzesza wiernych, którzy mogą oddziaływać w swoich środowiskach i przypominać naszym rodakom o tym, co jest najważniejsze. Chciałem Państwu życzyć przede wszystkim opieki Bożej, światła Ducha Świętego, wsparcia od Matki Najświętszej, która jest naszą opiekunką i która zapowiedziała w Fatimie, że w końcu Jej Niepokalane Serce zatriumfuje!


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szanowna Redakcjo!
Chciałabym bardzo gorąco podziękować Państwu za wszystkie publikacje i dewocjonalia, które od Was otrzymuję. Serdeczne Bóg zapłać!
Jestem bardzo zadowolona z lektury „Przymierza z Maryją” ze względu na ciekawe i wzruszające artykuły w dziale „Rodzina”, jak również piękne opisy sanktuariów Matki Bożej. Z wielkim zainteresowaniem czytam teksty w dziale „Historia”, ponadto „Środowiska-Zwyczaje-Cywilizacje”. Właściwie mogłabym wymienić każdy z działów, gdyż lektura tego pisma daje mi wsparcie duchowe, wzbogacając moją wiarę. Dzięki tej lekturze odczuwam też wiele radości.
Jestem bardzo szczęśliwa, otrzymując od Was wsparcie modlitewne. Także przynależność do Apostolatu Fatimy jest dla mnie bardzo ważna i jako członkini tej wielkiej duchowej rodziny Apostołów Fatimy nadal będę wspierać Waszą działalność.
Dziękuję za wszystkie modlitwy za mnie i za moją rodzinę. A wszystkim osobom związanym ze Stowarzyszeniem Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi, serdecznie dziękuję, życząc sukcesów w dalszej pracy i dalszej Misji.
Niech Matka Boża Fatimska ma Was w Swojej opiece!
Krystyna


Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Szanowny Panie Prezesie! Dziękuję za słowa uznania, za to, że docenia Pan moje wsparcie i zaangażowanie na rzecz Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Wiem, że Stowarzyszenie robi co może, by budzić sumienia Polaków, aby nasi rodacy wrócili do Boga. Doceniam ciężką pracę w tej materii. Nadmieniam, że od wielu lat propaguję Pięć Pierwszych Sobót, jak również Pierwsze Piątki – wynagradzające Najświętszym Sercom Pana Jezusa i Maryi za grzechy Je obrażające.
Od lat prowadzę w naszej parafii apostolat Legionu Maryi. Dziękuję za wszystkie materiały ewangelizacyjne, dyplomy itp., które przez te lata od Was otrzymałam. Jeżeli moje skromne fundusze pomagają w krzewieniu świadomości Polaków, to chwała Bogu i Maryi.
Aby Maryja była bardziej znana i miłowana, a Jej wezwanie z Fatimy przyjął i wypełnił świat – to dla mnie wystarczający powód, by Was wspierać. Szczęść Boże!
Z poważaniem
Anna z Krakowa


Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
„Myśl to droga/Myśl to błoga/
Że Matką moją/jest Matka Boga”
Szanowna Redakcjo! Bardzo dziękuję za Wasze przesyłki, w szczególności za „Przymierze z Maryją”. Z lektury tego pisma ciągle dowiaduję się czegoś nowego o świętych i o naszej świętej wierze.
Proszę pozwolić, że podzielę się z Wami i z Czytelnikami „Przymierza z Maryją” świadectwem…
Pod koniec stycznia zachorowałam, a zaczęło się od „zwykłych” nudności. Po trzech dniach straciłam świadomość. Znalazłam się w szpitalu w stanie krytycznym. Podłączono mnie do różnych kroplówek. Trzy dni walczono o moje życie, myśląc, że to Covid. Lekarz powiedział córce, że tylko modlitwa może w tej sytuacji pomóc, bo jeśli z tego wyjdę, to będzie cud. Cała moja rodzina mieszkająca w różnych miastach Polski została powiadomiona i modliła się za mnie na różańcu oraz Koronką do Bożego Miłosierdzia. Po czterech dniach wróciłam do świadomości i dowiedziałam się, że straciłam sód, a przy tak dużym jego spadku nie można żyć lub na stałe uszkadza się mózg.
Jakież było ogólne zdziwienie, gdy po kilku dniach zrobiono mi badania i wszystkie wyszły… dobrze! Matka Najświętsza wysłuchała modlitw i dzięki Jej wstawiennictwu wyzdrowiałam. W szpitalu leżałam na sali, gdzie przebywali sami „covidowcy”. I nie zaraziłam się!
Matka Boża jest moją największą Opiekunką i Pocieszycielką. Mam 76 lat i codziennie odmawiam Różaniec. W moim kościele proboszcz wprowadził czwartkowe godzinne czuwania wieczorne przed Najświętszym Sakramentem. Jest cudowna atmosfera. Można się wyciszyć i – wpatrując się w Hostię – porozmawiać z Panem Jezusem.
Jagoda z Łódzkiego


Szczęść Boże!
Szanowny Panie Prezesie! Ze smutkiem przyjąłem Pański list, w którym przeczytałem symulację wstrzymania druku „Przymierza z Maryją”. To dla mnie bardzo ważne pismo i byłoby źle, gdyby przestało się ukazywać. Kłopot w tym, że w tym momencie z powodu problemów finansowo – zdrowotnych nie stać mnie na regularne wspieranie pisma. Mam nadzieję, że Pańska wizja zaprzestania wydawania „Przymierza” nigdy się nie spełni. Modlę się o to gorąco. Życzę powodzenia. Pozdrawiam.
Witold


Szczęść Boże!
Bardzo dziękuję za przesłanie mi „Przymierza z Maryją” oraz inne cenne pamiątki i różne modlitwy.
Bardzo ucieszyło mnie to pismo, w którym znalazłem wizerunek Matki Bożej Klewańskiej. Przed wojną na tych terenach mieszkali moi rodzice z całą rodziną. Ja jako młody chłopiec chodziłem do tej ukochanej Matki Bożej na modlitwy i nabożeństwa. Zapewniam o swej modlitwie w Waszej intencji.
Z poważaniem
Zdzisław z Gdyni


Szczęść Boże!
Serdecznie witam i pozdrawiam całą Redakcję „Przymierza z Maryją”. Dziękuję za przesyłanie mi pisma i książeczek, których treść jest bardzo pouczająca i budująca. Zwiedziłam dość dużo sanktuariów maryjnych, ale dzięki Waszemu pismu poznaję ich więcej.
Ponadto wszelkie Wasze przesyłki zawsze wnoszą coś nowego i ożywczego do mojego życia religijnego. Jeszcze raz serdecznie dziękuję i życzę owocnej pracy. Ze swej strony pragnę zapewnić o moim wsparciu. Pamiętam o Was w modlitwie!
Zofia z Podlasia


Szanowna Redakcjo!
Z „Przymierzem…” zetknąłem się po raz pierwszy niedawno. Muszę przyznać, że zrobiło na mnie wrażenie. Już sam fakt, że jest ono poświęcone Matce Bożej jest godny pochwały. Liczę na to, że Wasze pismo nadal będzie pogłębiało pobożność maryjną. Życzę powodzenia!
Bartosz