Temat numeru
 
Sakrament - niezawodne lekarstwo dla naszych dusz


Niemalże przez całe nasze życie jesteśmy świadkami udzielania sakramentów świętych i pewnie nieraz z zaciekawieniem obserwowaliśmy liczne i piękne ceremonie im towarzyszące. Można powiedzieć więcej - całe życie katolika gromadzi się wokół siedmiu sakramentów, tych siedmiu widzialnych znaków niewidzialnej łaski Bożej. Czy rozumiem znaczenie tych obrzędów? Czy staram się wgłębić w urok tych modlitw, jakie Kościół wypowiada przy udzielaniu sakramentów? Jeśli nigdy nie postawiłem sobie tych pytań, to straciłem wiele okazji, aby uszlachetnić swoją duszę. Skoro sakramenty są tak ważne dla Kościoła, to należałoby przypomnieć podstawowe wiadomości na ich temat.


Aby uzmysłowić sobie wagę i pochodzenie sakramentów, chciałbym przywieść na myśl wspaniały obraz pewnego artysty przedstawiający ukrzyżowanego Zbawiciela. Oto z przebitego boku wytryskuje siedem promieni – przeczystych strumieni, które wylewają się na niekończące się rzesze ludzi. Jakże zbawienne powodują skutki w owych duszach, które ożywają i nabierają nowych sił w drodze do Nieba. Patrząc na ten obraz, widzimy zarazem, jak wysoką cenę przyszło zapłacić Chrystusowi, aby te strumienie wytrysnęły z Jego otwartego boku i skutkowały uświęceniem dusz wiernych. Strumienie te symbolizują właśnie sakramenty, czyli uprzywilejowane przez samego Boga sposoby udzielania łaski.

SAKRAMENT JEST ZAWSZE SKUTECZNY

 

W istocie prawdziwym sakramentem dla nas jest osoba Pana naszego Jezusa Chrystusa. On jest dawcą łaski i On jest prawdziwym Sakramentem – jest mediatorem, tzn. pośrednikiem między człowiekiem a Bogiem. Przez Niego otrzymujemy wszelkie łaski i przez Niego mamy przystęp do Boga. Św. Leon Wielki powiedział, że po Zmartwychwstaniu Chrystusa wszystko co było w Nim widoczne, przeszło w misteria chrześcijańskie, czyli w sakramenty. Gdy celebrujemy sakramenty święte, to tak naprawdę mamy okazję doświadczyć działania Chrystusa w sposób bardzo realny, np. gdy kapłan chrzci, wówczas sam Chrystus chrzci, gdy kapłan bierzmuje, to bierzmuje sam Chrystus, a kapłan użycza Mu tylko swego ciała i swego głosu. Dlatego mówimy, że sakrament jest zawsze skuteczny.

Jezus Chrystus ustanowił siedem sakramentów Nowego Testamentu. Wystarczająca to ilość, ażeby Kościół Święty osiągnął swój nadprzyrodzony cel. A są to: Chrzest, Bierzmowanie, Eucharystia, Pokuta, Namaszczenie chorych, Kapłaństwo i Małżeństwo. Różnią się one bardzo od misteriów i obrzędów Starego Testamentu, gdyż tamte nie dawały łaski, lecz tylko wskazywały na łaskę, którą dopiero Chrystus miał Swoją męką wysłużyć. Natomiast siedem sakramentów zawiera w sobie łaskę i zawsze udziela jej tym, którzy je godnie przyjmują. Chrystus wybrał pięć czynności i dwa stany życia i podniósł je do rangi sakramentu. I możemy się dziwić, że np. życie zakonne nie jest sakramentem, a małżeństwo jest, ale sama Mądrość Wcielona tak postanowiła.

MATERIA, FORMA, OSOBA

 

Najpopularniejszą definicją sakramentów jest ta, którą podał św. Augustyn: „Sakrament jest to znak widzialny łaski niewidzialnej, ustanowiony dla naszego uświęcenia”. Mówiąc ściśle, aby sakrament tzn. działanie Pana naszego Jezusa Chrystusa doszło do skutku, potrzeba trzech elementów: rzeczy, która stanowi materię sakramentu, słów, które są jego formą oraz osoby udzielającej sakramentu. Jeśli brakłoby któregoś z tych trzech albo osoba nie miałaby właściwej intencji, to sakrament jest nieważny i nie dochodzi do skutku. Ponadto Kościół ma prawo określić dodatkowe obok formy i materii warunki ad validitatem tzn. do ważności sakramentu w obliczu prawa, np. do ważności sakramentu małżeństwa konieczny jest kapłan mający tzw. jurysdykcję tzn. prawo do błogosławienia małżeństw. W sakramentach Chrztu, Bierzmowania, Eucharystii, Namaszczenia chorych i Kapłaństwa łatwo wskazać materię sakramentu; będzie nią woda, olej krzyżma, chleb i wino, olej chorych, oraz nałożenie rąk. Inaczej się ma z sakramentami Pokuty i Małżeństwa. Tutaj materią sakramentu będą czynności wiernych. W przypadku Pokuty materią są trzy razem wzięte akty penitenta, z których pierwszy jest najważniejszy: żal za grzechy, wyznanie grzechów i zadośćuczynienie, a formą – słowa rozgrzeszenia, które wymawia kapłan. W przypadku Małżeństwa materią będzie wzajemne oddanie sobie prawa do ciała dla osiągnięcia celu małżeństwa, a formą wzajemne przyjęcie tego prawa. Można powiedzieć, że forma i materia w tym sakramencie nawzajem się „krzyżują”, tak więc nie udzielamy sakramentu sobie samemu. Kapłan zaś, który musi być obecny, w tym przypadku nie udziela sakramentu, ale w imieniu Kościoła potwierdza, że został on ważnie zawarty i udziela specjalnego błogosławieństwa.

MOC CHRYSTUSA

 

Głównym celem sakramentów świętych jest udzielenie łaski uświęcającej, lub jej pomnożenie, oraz łaski sakramentalnej, która pomaga osiągnąć cel poszczególnych sakramentów. Gdy postawimy sobie pytanie: jakim sposobem sakramenty udzielają łaski?, to Kościół odpowiada, że mocą, którą w nie włożył sam Jezus Chrystus, czyli jak mówią uczeni doktorowie ex opere operato, tzn. jeśli wszystko odbyło się poprawnie i osoba przyjmująca nie stawia przeszkody, tzn. ma wolę przyjęcia sakramentu, wówczas zawsze udziela on łaski, którą oznacza. Moc Chrystusa jest zaś tak wielka, że nawet niegodność lub niegodziwość szafarza nie jest w stanie zniweczyć skutków ich działania.

SAKRAMENTY ŻYWYCH I UMARŁYCH...

 

Pięć z tych sakramentów (Chrzest, Bierzmowanie, Eucharystia, Pokuta i Namaszczenie chorych) jest przeznaczonych do osobistego duchowego udoskonalenia każdego człowieka. Przez Chrzest bowiem odradzamy się na duszy, a odrodzeni do nowego życia otrzymujemy Boski pokarm Eucharystii, dzięki któremu dokonuje się nasz wzrost duchowy. Przez Bierzmowanie doznajemy pomnożenia łaski, wzmocnienia w wierze i udoskonalamy cnotę męstwa. Jeśli wpadamy w grzech, który jest chorobą duszy, przez Pokutę odzyskujemy łaskę i zdrowie duchowe. Jeśli tego potrzeba otrzymujemy zdrowie na ciele przez Namaszczenie chorych. Dwa ostatnie sakramenty: Kapłaństwo i Małżeństwo służą do rządzenia Kościołem oraz jego duchowego i fizycznego wzrostu. Przez Kapłaństwo Kościół zyskuje kierowników i szafarzy świętych sakramentów, dzięki którym może się duchowo rozrastać, natomiast dzięki Małżeństwu, które jako podstawowy cel ma zrodzenie potomstwa, Kościół rozrasta się fizycznie.

Pięć jest sakramentów żywych a dwa są umarłych. Sakrament Chrztu i Pokuty udziela się tym, którzy są umarli na duszy z powodu grzechu, natomiast pozostałe są udzielane tym, którzy żyją w łasce uświęcającej, tzn. mają życie nadprzyrodzone. Tutaj należy przypomnieć ostrzeżenie Kościoła Świętego, że ten, kto do sakramentów żywych przystępuje z sumieniem obciążonym grzechem śmiertelnym, nie tylko nie otrzymuje łaski, lecz nadto popełnia ciężki grzech świętokradztwa.

Ponadto trzy z sakramentów świętych można przyjąć tylko raz: Chrzest, Bierzmowanie i Kapłaństwo. Wyciskają one na duszy wiernych niezatarte znamię, którego my zmysłami nie dostrzegamy, ale widzą go aniołowie i demony. W przyszłym życiu znamię to, które wyciska tzw. charakter sakramentalny, będzie przyczyną większej chwały zbawionych lub zwiększy hańbę potępionych. I tak Chrzest wyciska charakter, dzięki któremu człowiek staje się członkiem Mistycznego Ciała Chrystusowego, czyli Kościoła katolickiego, zdolnym do przyjmowania innych sakramentów. Przez charakter Bierzmowania, stajemy się żołnierzami Chrystusowymi dla publicznego wyznawania i obrony wiary katolickiej. Przez sakramentalny charakter Kapłaństwa mężczyzna zostaje sługą Chrystusowym i otrzymuje od Niego władzę sprawowania i udzielania sakramentów.

NAJŚWIĘTSZA EUCHARYSTIA

 

Wszystkie sakramenty są konieczne, aby Kościół żył, ale nie wszystkie są jednakowo każdemu potrzebne. Na przykład nie każdy musi wstępować w małżeństwo, a kapłaństwo powinni przyjmować tylko ci, którzy zostali uprzednio przez samego Chrystusa wybrani. Natomiast Chrzest wszyscy muszą przyjąć, aby stać się członkiem Kościoła, poza którym, jak głosi największy dogmat naszej wiary, nie ma zbawienia. Jeden jednak sakrament przewyższa wszystkie inne, mianowicie Najświętsza Eucharystia. Dlatego jest największym i uprzywilejowanym sakramentem, gdyż nie tyle udziela ona łaski, ale jest samym dawcą łaski – Jezusem Chrystusem Panem naszym, który pod postacią chleba i wina jest obecny prawdziwie, rzeczywiście i istotnie tzn. razem ze swoją naturą ludzką i duszą.

WAŻNOŚĆ I GODZIWOŚĆ SAKRAMENTÓW

 

Wszystkie sakramenty należą do Kościoła katolickiego, który założył Chrystus Pan i powierzył mu dla jego wzrostu i uświęcania. Co jednak z sakramentem Chrztu udzielanym przez protestantów, heretyków czy innymi sakramentami, które są udzielane przez schizmatyków? Czy są one ważne? Owszem, najczęściej są ważne, gdyż Chrystus działa przez te sakramenty pomimo tego, że są one udzielane poza Jego widzialnym Kościołem. Nie znaczy to jednak, że znika nieprawidłowość w ich udzielaniu. Nie chodzi bowiem tylko o ważność sakramentów, ale także o ich godziwość. Aby zilustrować tę zależność, można posłużyć się pewnego rodzaju porównaniem do koncesji na wytwarzanie jakiegoś produktu. Wyobraźmy sobie, że jakaś firma posiada koncesje na wyrób produktów określonej marki. I oto pewna grupa pracowników postanowiła w sposób nieuprawniony odejść z tej firmy, ale odchodząc, ukradła ze sobą plany produkcyjne i w innym miejscu poczęła wytwarzać identyczne produkty, głosząc, że te ich są właśnie prawdziwe. Nawet jeśli zaiste oferowane przez nią produkty są opatrzone takim samym logo i wydają się identyczne z oferowanymi przez oryginalnego producenta, to nie godzi się nam u takich wytwórców kupować. Choćby były nawet łatwiejsze do zdobycia, to kupowanie u nich jest niemoralne i bierzemy na siebie ciężką winę, kupując towar wytworzony niezgodnie z prawem. Bóg widzi wszystko i ukarze tak niegodziwych sprzedawców, jak i ich nabywców. Podobnie jest i z sakramentami. Wolno je przyjmować tylko w Kościele katolickim, który jest jedynym ich depozytariuszem i strażnikiem. Oczywiście, wolno żywić nadzieję, że Bóg okaże miłosierdzie tym, którzy przyjmują sakramenty poza Kościołem z niezawinionej niewiedzy, ale owa prosta analogia wydaje się uzasadniona przynajmniej co do zasady.

OBRZĘDY, PRZED KTÓRYMI DRŻĄ DEMONY

 

Sakramentom towarzyszą liczne i bogate ceremonie oraz obrzędy. Kościół ustanowił je, aby przybliżyć naszym zmysłom to, co w sposób niewidzialny dzieje się w chwili przyjmowania sakramentu w naszej duszy. Święty Sobór Trydencki naucza, że „Święta Matka Kościół ustanowił ceremonie, aby przez nie wyrazić majestat i przez znaki widzialne pobudzić umysły wiernych do kontemplacji rzeczy wznioślejszych”. Obecnie w Kościele katolickim obrządku łacińskiego obowiązują dwie formy udzielania sakramentów – zwyczajna i nadzwyczajna. Najogólniej rzecz biorąc, można powiedzieć, że forma nadzwyczajna to te dostojne i starożytne ryty udzielania sakramentów zazwyczaj w języku łacińskim, a forma zwyczajna to ta wprowadzona w latach siedemdziesiątych wskutek reformy po Soborze Watykańskim II. W roku 2007 Ojciec Święty Benedykt XVI w Motu proprio Summorum Pontificum rozporządził, że biskupi i kapłani mogą używać dawnych rytów siedmiu sakramentów świętych, a wszyscy wierni mają prawo prosić, aby były im one udzielone w tradycyjnej formie, tzn. według dawnych łacińskich obrzędów.

Kościół bez Chrystusa i sakramentów istnieć nie może. Bł. Anna Katarzyna Emmerich w jednym z widzeń dostrzegła, jak demony boją się i nienawidzą udzielanych sakramentów, a zwłaszcza nienawidzą Świętej Eucharystii. Dlatego w sposób szczególny swoją wściekłość obracają przeciwko biskupom i kapłanom, którzy są jej szafarzami i strażnikami. Zabijając w ludziach katolicką wiarę o sakramentach, podważając zaufanie do szafarzy, demony niszczą owe siedem filarów, na których wznosi się mistyczny gmach Kościoła katolickiego. Pamiętajmy o tym i ze czcią przyjmujmy te Święte Tajemnice oraz módlmy się za tych, którzy ich nam udzielają.

Ks. Grzegorz Śniadoch IBP


"Przymierze z Maryją" dociera regularnie do ponad 430 tysięcy osób. Dołącz do grona naszych Przyjaciół i zostań stałym czytelnikiem czasopisma.

NAJNOWSZE WYDANIE:
Co nam chce powiedzieć św. Andrzej Bobola?
Mamy rok 2020. Minął wiek od Cudu nad Wisłą – zwycięskiej bitwy nad bolszewikami. Czy bohaterscy obrońcy naszej katolickiej Ojczyzny mogli przypuszczać, że 100 lat później Polska – ta, o której śnili podczas długiej nocy zaborów i która w końcu się urzeczywistniła – będzie miejscem bulwersującego eksperymentu pod nazwą LGBT+? Czy mogli przypuszczać, że ideowe prawnuki bolszewików będą hasać zuchwale po ulicach polskich miast z hasłem „tęczowej rewolucji” na ustach i sztandarach? I to wszystko przy poparciu mediów, a nawet niektórych tzw. postępowych katolików!

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Walczmy o Bożą Sprawę!

Irena Maria Pregler to młoda kobieta, dla której religia katolicka jest podstawą w życiu codziennym. Z wykształcenia jest grafikiem. Spełnia się̨ w projektowaniu, edycji książek i ilustracji. Dąży do tego, aby połączyć́ dwie najważniejsze dla siebie rzeczy: wiarę w Trójjedynego Boga i miłość́ do Ojczyzny ze swoją pracą zawodową. Od kilku lat wspiera Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi. Apostołem Fatimy jest od 2018 roku. Specjalnie dla „Przymierza z Maryją” opowiada, czym jest dla niej nasza duchowa rodzina.

 

Jezus chce posłużyć się tobą, aby ludzie mnie lepiej poznali i pokochali. Chce On ustanowić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. Tym, którzy je przyjmą, obiecuję zbawienie. Dusze te będą tak drogie Bogu, jak kwiaty, którymi ozdabiam Jego tron – te słowa Najświętszej Maryi Panny skierowane do Łucji 13 czerwca 1917 roku w Fatimie, zrobiły na mnie wielkie wrażenie. Choć Matka Boża przemawiała do fatimskiej wizjonerki, to jednak w tych słowach zwraca się także do każdego z nas! Jest to prośba samego Boga, Jezusa Chrystusa. Zdobyć cały świat dla Chrystusa przez Niepokalaną, jak mawiał św. Maksymilian Kolbe. Naszym obowiązkiem, jako dzieci Bożych, jest spełnić Bożą Wolę i walczyć o jak największą chwałę dla Maryi, miłość do naszej Matki i Królowej, a tym samym o nawrócenie grzeszników. A przez nabożeństwo Pierwszych Sobót miesiąca przyczynić się do zapowiadanego przez Nią triumfu Jej Niepokalanego Serca: Na koniec Moje Niepokalane Serce zatriumfuje!

 

Chciejmy ukryć się w Jej Matczynym Sercu w tych trudnych czasach. Jak pisał św. Ludwik Maria Grignion de Montfort: Kto znalazł Maryję, a przez Maryję Jezusa i przez Jezusa Boga Ojca, to znalazł już wszelkie dobro. (…) Wszelką łaskę i wszystką przyjaźń z Bogiem, całą nieskazitelność w obliczu nieprzyjaciół Boga; wszelką prawdę przeciw kłamstwu; wszelkie zwycięstwo w obliczu trudów zbawienia; wszelką pogodę i radość w goryczach życia.

Przez Apostolat Fatimy głoszenie Orędzia Fatimskiego, kultu Niepokalanego Serca Maryi i miłości do naszej Matki Niebieskiej jest możliwe i szczególnie skuteczne. W tej walce dobra ze złem o dusze tych, co odwrócili się od Boga, stańmy po stronie naszej Królowej, o której św. Maksymilian Kolbe powiedział: Wszystkie herezje Samaś zniszczyła na całym świecie! Włączmy się jak najliczniej w to szlachetne dzieło, jakim jest Apostolat Fatimy, i walczmy o Bożą sprawę! Dozwól mi chwalić Cię Panno Przenajświętsza; daj mi moc przeciwko nieprzyjaciołom Twoim!

 

Opracował: Marcin Więckowski


Listy od Przyjaciół
 
Listy od Przyjaciół

Szczęść Boże!

Przede wszystkim pragnę gorąco podziękować za troskę o mnie i o moich bliskich. Zapewniam o moim poparciu dla „Przymierza z Maryją”. Jestem też wdzięczny za wszelkie przesyłki od Was. Będę wspierał Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi, bo jest to bardzo ważne i cenne dzieło, zwłaszcza w tym trudnym, pełnym zamętu, czasie.

Podjąłem właśnie decyzję, że zostanę Apostołem Fatimy. Jestem dumny z tego, że będę członkiem Apostolatu, w którym są tak oddane osoby, regularnie wspierające to Boże Dzieło. Błogosławię, wspieram modlitwąślę pozdrowienia.

Adam

                                                                           

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję za troskę i modlitwę. Przepraszam, że ostatnimi czasy nie angażowałem się tak bardzo w działalność Apostolatu Fatimy. Długo musiałbym pisać o tym wszystkim, co zaszło ostatnio w moim życiu. Od dawna miałem problem z alkoholem, ale jakoś to – do czasu – kontrolowałem. Niestety, przed pięciu laty problem się nasilił. Nie wchodząc w szczegóły, skutek był taki, że straciłem dom, żonę i rodzinę. Miałem ogromne problemy w pracy, popadłem w spore tarapaty finansowe. Szukałem szczęścia za granicą, ale to nic nie dało.

Na szczęście dla mnie, nie odwróciłem się od Pana Boga i naszej Matki w Niebie, chociaż przeżyłem moment zwątpienia, a nawet buntu… Dobry Bóg okazał mi jednak Swoje Miłosierdzie, a Matka Boża Fatimska uprosiła dla mnie łaskę trzeźwości i normalnego życia. Obecnie mam już stałą pracę, a od dwóch lat nie piję alkoholu pod żadną postacią. Moje relacje z Bogiem są lepsze – dużo się modlę i rozmawiam z Panem Jezusem i Najświętszą Matką. Coraz bardziej przekonuję się, że jedynym sensem życia jest miłość i ufność względem Jezusa i Maryi. Pan Bóg jest najważniejszy!

Całym sercem popieram działalność Waszego Stowarzyszenia i wydawanie „Przymierza z Maryją”. Modlę się, aby dobry Bóg okazał nam wszystkim miłosierdzie, a Matka Boża opiekowała się nami. Będę się również starał, w miarę możliwości, wspierać finansowo działalność Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Dziękuję za wszystko i pozdrawiam serdecznie.

Henryk z Radomia

 

 

Szczęść Boże!

Szanowna Redakcjo, Szanowni Czytelnicy „Przymierza z Maryją”!

Pragnę złożyć moje świadectwo o otrzymaniu łaski zdrowia poprzez modlitwę Nowenną Pompejańską.

Mój syn zaraz po maturze wyjechał na drugi koniec świata, spełniając swoje marzenia o nauce i pracy za granicą. Po roku okazało się, że zachorował na poważną chorobę immunologiczną, na którą nie ma konkretnego lekarstwa. Było mu bardzo ciężko. Był sam – praca, nauka i podjęte leczenie, opierające się głównie na sterydach, które wyniszczały jego organizm.

Nie wiedziałam jak mu pomóc na odległość, a on nie chciał wracać do kraju. Dużo się modliłam w jego intencji. Przyjaciółka powiedziała mi o Nowennie Pompejańskiej. Zobaczyłam w tej modlitwie jedyną nadzieję. Bałam się, czy nie zawiodę Maryi, przerywając nowennę np. z braku czasu. Jednak – jak się okazuje – wszystko można pogodzić: i obowiązki codzienne, i modlitwę.

Wierzę, że mój syn dzięki modlitwie Nowenną Pompejańską trafił do właściwego lekarza, który go odpowiednio pokierował. Dziś syn czuje się dobrze, a leczenie ogranicza się do wizyt u lekarza raz w miesiącu.

W czasie odmawiania Nowenny Pompejańskiej widziałam, że co tydzień napływają od syna coraz lepsze wiadomości o stanie jego zdrowia. Do dziś modlę się codziennie, odmawiając Różaniec do Matki Bożej Pompejańskiej. Dziękuję Ci Maryjo z całego serca!

Pozdrawiam Was serdecznie

Lucyna ze Świętokrzyskiego

 

 

Szczęść Boże!

Szanowni Państwo

Z ogromną radością przyjąłem od Was książeczkęśw. Charbelu. W miejscowości, z której pochodzę, prowadzony jest Dom Modlitwy do św. Charbela, gdzie znajduje się jego relikwia oraz oleje przywiezione z Libanu przez ojca franciszkanina. W każdą niedzielę gromadzimy się – jako wspólnota – na modlitwie, wypraszając potrzebne łaski za wstawiennictwem św. Charbela.

Pragnę złożyć świadectwo uzdrowienia za wstawiennictwem tego wielkiego świętego…

W październiku 2019 roku nasz 16-letni syn nagle zachorował. Choroba miała bardzo dynamiczny przebieg: ból głowy, gorączka – temperatura wynosiła ponad 40 stopni, drgawki. Pierwsze dwie doby syn był leczony w miejscowym szpitalu, po czym został wypisany do domu. Po południu tego samego dnia jego stan zdrowia drastycznie się pogorszył, więc zawieźliśmy syna do innego specjalistycznego szpitala. Syn nie był już w stanie samodzielnie wysiąść z samochodu – prowadziliśmy go oboje.

Po przyjęciu do szpitala zostały przeprowadzone wszystkie niezbędne badania, łącznie z punkcją. Po zdiagnozowaniu choroby, pani doktor przekazała nam informację, że syn ma wirusowe zapalenie opon mózgowych i że przywieźliśmy go w ostatniej chwili. Rozpoczęła się walka o jego życie i powrót do zdrowia.

W szpitalnej kaplicy odprawiona została Msza Święta w jego intencji. Po Mszy kapłan przybył do izolatki, w której leżał syn. Wyspowiadał go i udzielił mu Komunii Świętej oraz zaopatrzył sakramentem namaszczenia chorych. Od osoby, która prowadzi Dom Modlitwy, otrzymaliśmy olej św. Charbela oraz nowennę do tego świętego o uzdrowienie.

Przez 9 dni codziennie odmawialiśmy wspólnie z synem tę nowennę, namaszczając go olejami św. Charbela.

Dziś składamy świadectwo, że za wstawiennictwem św. Charbela nasz syn powrócił do zdrowia. Bogu niech będą dzięki!

Pozdrawiam serdecznie

Wasz czytelnik Mariusz

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Przesyłam gorące podziękowania za całą korespondencję i prezenty, które od Was dostaję. Jest to dla mnie ogromne wsparcie duchowe, dające wiele radości. Materiałami, które otrzymuję, dzielę się w moich grupach modlitewnych. Niech Dobry Pan Bóg i Maryja pomagają Stowarzyszeniu w tym Dziele.

Halina z Lublina