Niemalże przez całe nasze życie jesteśmy świadkami udzielania sakramentów świętych i pewnie nieraz z zaciekawieniem obserwowaliśmy liczne i piękne ceremonie im towarzyszące. Można powiedzieć więcej - całe życie katolika gromadzi się wokół siedmiu sakramentów, tych siedmiu widzialnych znaków niewidzialnej łaski Bożej. Czy rozumiem znaczenie tych obrzędów? Czy staram się wgłębić w urok tych modlitw, jakie Kościół wypowiada przy udzielaniu sakramentów? Jeśli nigdy nie postawiłem sobie tych pytań, to straciłem wiele okazji, aby uszlachetnić swoją duszę. Skoro sakramenty są tak ważne dla Kościoła, to należałoby przypomnieć podstawowe wiadomości na ich temat.
Aby uzmysłowić sobie wagę i pochodzenie sakramentów, chciałbym przywieść na myśl wspaniały obraz pewnego artysty przedstawiający ukrzyżowanego Zbawiciela. Oto z przebitego boku wytryskuje siedem promieni – przeczystych strumieni, które wylewają się na niekończące się rzesze ludzi. Jakże zbawienne powodują skutki w owych duszach, które ożywają i nabierają nowych sił w drodze do Nieba. Patrząc na ten obraz, widzimy zarazem, jak wysoką cenę przyszło zapłacić Chrystusowi, aby te strumienie wytrysnęły z Jego otwartego boku i skutkowały uświęceniem dusz wiernych. Strumienie te symbolizują właśnie sakramenty, czyli uprzywilejowane przez samego Boga sposoby udzielania łaski. 
SAKRAMENT JEST ZAWSZE SKUTECZNY
W istocie prawdziwym sakramentem dla nas jest osoba Pana naszego Jezusa Chrystusa. On jest dawcą łaski i On jest prawdziwym Sakramentem – jest mediatorem, tzn. pośrednikiem między człowiekiem a Bogiem. Przez Niego otrzymujemy wszelkie łaski i przez Niego mamy przystęp do Boga. Św. Leon Wielki powiedział, że po Zmartwychwstaniu Chrystusa wszystko co było w Nim widoczne, przeszło w misteria chrześcijańskie, czyli w sakramenty. Gdy celebrujemy sakramenty święte, to tak naprawdę mamy okazję doświadczyć działania Chrystusa w sposób bardzo realny, np. gdy kapłan chrzci, wówczas sam Chrystus chrzci, gdy kapłan bierzmuje, to bierzmuje sam Chrystus, a kapłan użycza Mu tylko swego ciała i swego głosu. Dlatego mówimy, że sakrament jest zawsze skuteczny.
Jezus Chrystus ustanowił siedem sakramentów Nowego Testamentu. Wystarczająca to ilość, ażeby Kościół Święty osiągnął swój nadprzyrodzony cel. A są to: Chrzest, Bierzmowanie, Eucharystia, Pokuta, Namaszczenie chorych, Kapłaństwo i Małżeństwo. Różnią się one bardzo od misteriów i obrzędów Starego Testamentu, gdyż tamte nie dawały łaski, lecz tylko wskazywały na łaskę, którą dopiero Chrystus miał Swoją męką wysłużyć. Natomiast siedem sakramentów zawiera w sobie łaskę i zawsze udziela jej tym, którzy je godnie przyjmują. Chrystus wybrał pięć czynności i dwa stany życia i podniósł je do rangi sakramentu. I możemy się dziwić, że np. życie zakonne nie jest sakramentem, a małżeństwo jest, ale sama Mądrość Wcielona tak postanowiła.
MATERIA, FORMA, OSOBA
Najpopularniejszą definicją sakramentów jest ta, którą podał św. Augustyn: „Sakrament jest to znak widzialny łaski niewidzialnej, ustanowiony dla naszego uświęcenia”. Mówiąc ściśle, aby sakrament tzn. działanie Pana naszego Jezusa Chrystusa doszło do skutku, potrzeba trzech elementów: rzeczy, która stanowi materię sakramentu, słów, które są jego formą oraz osoby udzielającej sakramentu. Jeśli brakłoby któregoś z tych trzech albo osoba nie miałaby właściwej intencji, to sakrament jest nieważny i nie dochodzi do skutku. Ponadto Kościół ma prawo określić dodatkowe obok formy i materii warunki ad validitatem tzn. do ważności sakramentu w obliczu prawa, np. do ważności sakramentu małżeństwa konieczny jest kapłan mający tzw. jurysdykcję tzn. prawo do błogosławienia małżeństw. W sakramentach Chrztu, Bierzmowania, Eucharystii, Namaszczenia chorych i Kapłaństwa łatwo wskazać materię sakramentu; będzie nią woda, olej krzyżma, chleb i wino, olej chorych, oraz nałożenie rąk. Inaczej się ma z sakramentami Pokuty i Małżeństwa. Tutaj materią sakramentu będą czynności wiernych. W przypadku Pokuty materią są trzy razem wzięte akty penitenta, z których pierwszy jest najważniejszy: żal za grzechy, wyznanie grzechów i zadośćuczynienie, a formą – słowa rozgrzeszenia, które wymawia kapłan. W przypadku Małżeństwa materią będzie wzajemne oddanie sobie prawa do ciała dla osiągnięcia celu małżeństwa, a formą wzajemne przyjęcie tego prawa. Można powiedzieć, że forma i materia w tym sakramencie nawzajem się „krzyżują”, tak więc nie udzielamy sakramentu sobie samemu. Kapłan zaś, który musi być obecny, w tym przypadku nie udziela sakramentu, ale w imieniu Kościoła potwierdza, że został on ważnie zawarty i udziela specjalnego błogosławieństwa.
MOC CHRYSTUSA
Głównym celem sakramentów świętych jest udzielenie łaski uświęcającej, lub jej pomnożenie, oraz łaski sakramentalnej, która pomaga osiągnąć cel poszczególnych sakramentów. Gdy postawimy sobie pytanie: jakim sposobem sakramenty udzielają łaski?, to Kościół odpowiada, że mocą, którą w nie włożył sam Jezus Chrystus, czyli jak mówią uczeni doktorowie ex opere operato, tzn. jeśli wszystko odbyło się poprawnie i osoba przyjmująca nie stawia przeszkody, tzn. ma wolę przyjęcia sakramentu, wówczas zawsze udziela on łaski, którą oznacza. Moc Chrystusa jest zaś tak wielka, że nawet niegodność lub niegodziwość szafarza nie jest w stanie zniweczyć skutków ich działania.
SAKRAMENTY ŻYWYCH I UMARŁYCH...
Pięć z tych sakramentów (Chrzest, Bierzmowanie, Eucharystia, Pokuta i Namaszczenie chorych) jest przeznaczonych do osobistego duchowego udoskonalenia każdego człowieka. Przez Chrzest bowiem odradzamy się na duszy, a odrodzeni do nowego życia otrzymujemy Boski pokarm Eucharystii, dzięki któremu dokonuje się nasz wzrost duchowy. Przez Bierzmowanie doznajemy pomnożenia łaski, wzmocnienia w wierze i udoskonalamy cnotę męstwa. Jeśli wpadamy w grzech, który jest chorobą duszy, przez Pokutę odzyskujemy łaskę i zdrowie duchowe. Jeśli tego potrzeba otrzymujemy zdrowie na ciele przez Namaszczenie chorych. Dwa ostatnie sakramenty: Kapłaństwo i Małżeństwo służą do rządzenia Kościołem oraz jego duchowego i fizycznego wzrostu. Przez Kapłaństwo Kościół zyskuje kierowników i szafarzy świętych sakramentów, dzięki którym może się duchowo rozrastać, natomiast dzięki Małżeństwu, które jako podstawowy cel ma zrodzenie potomstwa, Kościół rozrasta się fizycznie.
Pięć jest sakramentów żywych a dwa są umarłych. Sakrament Chrztu i Pokuty udziela się tym, którzy są umarli na duszy z powodu grzechu, natomiast pozostałe są udzielane tym, którzy żyją w łasce uświęcającej, tzn. mają życie nadprzyrodzone. Tutaj należy przypomnieć ostrzeżenie Kościoła Świętego, że ten, kto do sakramentów żywych przystępuje z sumieniem obciążonym grzechem śmiertelnym, nie tylko nie otrzymuje łaski, lecz nadto popełnia ciężki grzech świętokradztwa.
Ponadto trzy z sakramentów świętych można przyjąć tylko raz: Chrzest, Bierzmowanie i Kapłaństwo. Wyciskają one na duszy wiernych niezatarte znamię, którego my zmysłami nie dostrzegamy, ale widzą go aniołowie i demony. W przyszłym życiu znamię to, które wyciska tzw. charakter sakramentalny, będzie przyczyną większej chwały zbawionych lub zwiększy hańbę potępionych. I tak Chrzest wyciska charakter, dzięki któremu człowiek staje się członkiem Mistycznego Ciała Chrystusowego, czyli Kościoła katolickiego, zdolnym do przyjmowania innych sakramentów. Przez charakter Bierzmowania, stajemy się żołnierzami Chrystusowymi dla publicznego wyznawania i obrony wiary katolickiej. Przez sakramentalny charakter Kapłaństwa mężczyzna zostaje sługą Chrystusowym i otrzymuje od Niego władzę sprawowania i udzielania sakramentów.
NAJŚWIĘTSZA EUCHARYSTIA
Wszystkie sakramenty są konieczne, aby Kościół żył, ale nie wszystkie są jednakowo każdemu potrzebne. Na przykład nie każdy musi wstępować w małżeństwo, a kapłaństwo powinni przyjmować tylko ci, którzy zostali uprzednio przez samego Chrystusa wybrani. Natomiast Chrzest wszyscy muszą przyjąć, aby stać się członkiem Kościoła, poza którym, jak głosi największy dogmat naszej wiary, nie ma zbawienia. Jeden jednak sakrament przewyższa wszystkie inne, mianowicie Najświętsza Eucharystia. Dlatego jest największym i uprzywilejowanym sakramentem, gdyż nie tyle udziela ona łaski, ale jest samym dawcą łaski – Jezusem Chrystusem Panem naszym, który pod postacią chleba i wina jest obecny prawdziwie, rzeczywiście i istotnie tzn. razem ze swoją naturą ludzką i duszą.
WAŻNOŚĆ I GODZIWOŚĆ SAKRAMENTÓW
Wszystkie sakramenty należą do Kościoła katolickiego, który założył Chrystus Pan i powierzył mu dla jego wzrostu i uświęcania. Co jednak z sakramentem Chrztu udzielanym przez protestantów, heretyków czy innymi sakramentami, które są udzielane przez schizmatyków? Czy są one ważne? Owszem, najczęściej są ważne, gdyż Chrystus działa przez te sakramenty pomimo tego, że są one udzielane poza Jego widzialnym Kościołem. Nie znaczy to jednak, że znika nieprawidłowość w ich udzielaniu. Nie chodzi bowiem tylko o ważność sakramentów, ale także o ich godziwość. Aby zilustrować tę zależność, można posłużyć się pewnego rodzaju porównaniem do koncesji na wytwarzanie jakiegoś produktu. Wyobraźmy sobie, że jakaś firma posiada koncesje na wyrób produktów określonej marki. I oto pewna grupa pracowników postanowiła w sposób nieuprawniony odejść z tej firmy, ale odchodząc, ukradła ze sobą plany produkcyjne i w innym miejscu poczęła wytwarzać identyczne produkty, głosząc, że te ich są właśnie prawdziwe. Nawet jeśli zaiste oferowane przez nią produkty są opatrzone takim samym logo i wydają się identyczne z oferowanymi przez oryginalnego producenta, to nie godzi się nam u takich wytwórców kupować. Choćby były nawet łatwiejsze do zdobycia, to kupowanie u nich jest niemoralne i bierzemy na siebie ciężką winę, kupując towar wytworzony niezgodnie z prawem. Bóg widzi wszystko i ukarze tak niegodziwych sprzedawców, jak i ich nabywców. Podobnie jest i z sakramentami. Wolno je przyjmować tylko w Kościele katolickim, który jest jedynym ich depozytariuszem i strażnikiem. Oczywiście, wolno żywić nadzieję, że Bóg okaże miłosierdzie tym, którzy przyjmują sakramenty poza Kościołem z niezawinionej niewiedzy, ale owa prosta analogia wydaje się uzasadniona przynajmniej co do zasady.
OBRZĘDY, PRZED KTÓRYMI DRŻĄ DEMONY
Sakramentom towarzyszą liczne i bogate ceremonie oraz obrzędy. Kościół ustanowił je, aby przybliżyć naszym zmysłom to, co w sposób niewidzialny dzieje się w chwili przyjmowania sakramentu w naszej duszy. Święty Sobór Trydencki naucza, że „Święta Matka Kościół ustanowił ceremonie, aby przez nie wyrazić majestat i przez znaki widzialne pobudzić umysły wiernych do kontemplacji rzeczy wznioślejszych”. Obecnie w Kościele katolickim obrządku łacińskiego obowiązują dwie formy udzielania sakramentów – zwyczajna i nadzwyczajna. Najogólniej rzecz biorąc, można powiedzieć, że forma nadzwyczajna to te dostojne i starożytne ryty udzielania sakramentów zazwyczaj w języku łacińskim, a forma zwyczajna to ta wprowadzona w latach siedemdziesiątych wskutek reformy po Soborze Watykańskim II. W roku 2007 Ojciec Święty Benedykt XVI w Motu proprio Summorum Pontificum rozporządził, że biskupi i kapłani mogą używać dawnych rytów siedmiu sakramentów świętych, a wszyscy wierni mają prawo prosić, aby były im one udzielone w tradycyjnej
formie, tzn. według dawnych łacińskich obrzędów.
Kościół bez Chrystusa i sakramentów istnieć nie może. Bł. Anna Katarzyna Emmerich w jednym z widzeń dostrzegła, jak demony boją się i nienawidzą udzielanych sakramentów, a zwłaszcza nienawidzą Świętej Eucharystii. Dlatego w sposób szczególny swoją wściekłość obracają przeciwko biskupom i kapłanom, którzy są jej szafarzami i strażnikami. Zabijając w ludziach katolicką wiarę o sakramentach, podważając zaufanie do szafarzy, demony niszczą owe siedem filarów, na których wznosi się mistyczny gmach Kościoła katolickiego. Pamiętajmy o tym i ze czcią przyjmujmy te Święte Tajemnice oraz módlmy się za tych, którzy ich nam udzielają.
Ks. Grzegorz Śniadoch IBP
Wyobcowanie, depresja, lęk, utrata sensu, pustka… Bardzo często te życiowe bolączki kojarzą się z samotnością, osamotnieniem, poczuciem opuszczenia. Ale zastanówmy się – czy zawsze ten stan musi być czymś złym i uciążliwym? Czy na pewno nie możemy wyciągnąć z samotności jakichś korzyści? A może mamy wtedy więcej czasu na refleksję, na przemyślenie własnego życia, relacji z Bogiem i bliźnimi?
Panią Wiesławę Mazur z Jeżówki w Małopolsce poznałem podczas wrześniowej pielgrzymki Apostołów Fatimy do Zakopanego, Kalwarii Zebrzydowskiej, Wadowic i Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie. W swojej parafii, pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, pani Wiesława należy do wspólnoty Żywego Różańca. Oto co jeszcze o sobie opowiedziała…
– Wiarę przekazali mi rodzice. Mieszkaliśmy w Sułoszowie, do kościoła mieliśmy 5 km, ale w niedzielę nie było, że nie chce mi się iść do kościoła. Nawet nikt o tym nie pomyślał. To zostaje, to zaszczepiła mi mama i do dzisiaj tak jest. Był tylko podział: tato szedł na siódmą, ja na dziewiątą, a mama na sumę, bo każdy miał jakieś obowiązki. Takie były niedziele. A broń Boże, żeby coś wziąć do ręki, coś robić w niedzielę! A dzisiaj? Pranie, sprzątanie… Młode pokolenie wszystko wykonuje w niedzielę, bo wtedy ma czas. W tamtych czasach było to nie do pomyślenia.
W Licheniu doznałam czegoś niesamowitego
Pani Wiesława lubi pielgrzymować, a szczególne miejsce w jej sercu zajmuje sanktuarium w Licheniu. – W Licheniu byłam siedem razy. 20 lat temu doznałam tam czegoś niesamowitego. Jechaliśmy przez Kalisz i wstąpiliśmy do Sanktuarium św. Józefa. Kolana mnie wtedy tak bolały, że myślałam iż nie dam rady dojechać do Lichenia. Jak wchodziliśmy do sanktuarium w Kaliszu, to w duchu poprosiłam: żeby te kolana przestały mnie boleć. Nagle poczułam, jakby się ugięły, ale nic więcej się nie stało. Weszliśmy do kościoła, pomodliliśmy się, złożyliśmy podziękowania oraz prośby i pojechaliśmy dalej. W Licheniu trzeba było przejść na klęczkach przez bramę, przy której jest głaz z odciśniętymi stopami Matki Bożej. Powiedziałam, że nie mogę, bo jak klęknę, to nie wstanę, tak mnie te kolana bolą. Wtedy moja koleżanka powiedziała: Spróbuj, może ci się uda. I tak zrobiłam. Przeszłam tę bramę na klęczkach, wstałam i… kolana mnie nie bolały! Do dzisiaj mam zdrowe kolana. Dlatego wracam do Lichenia, jak tylko jest okazja.
Należę do Apostolatu Fatimy i chętnie czytam „Przymierze z Maryją”
– Pewnego razu znalazłam ogłoszenie w gazecie, że można otrzymać „Przymierze z Maryją” i różaniec. Wysłałam mój adres i poprosiłam o przysłanie. Dostałam różaniec i książeczkę o przepowiedniach Matki Bożej z Fatimy. Od tamtej pory wszystko się zaczęło: zaczęłam być w kontakcie ze Stowarzyszeniem, które wspomagałam, na ile mnie było stać. W czasopismach, które dostaję, jest dużo ciekawych rzeczy. Niektóre sobie zachowałam na pamiątkę; wracam do nich, czytam, analizuję, przetrawiam po swojemu. Czytam chętnie prawie całe „Przymierze z Maryją”, bo te artykuły dużo mi dają, wiele się z nich dowiedziałam, a jak rozmawiam ze znajomymi i ktoś mnie pyta skąd to wiem, to mówię, że było w „Przymierzach…”. Po przeczytaniu nic nie wyrzucam, tylko zanoszę do kościoła, żeby ktoś inny sobie zabrał, przeczytał i poznał Stowarzyszenie.
– Od 2018 roku należę do Apostolatu Fatimy i jestem z tego bardzo zadowolona. Zauważyłam, że z mojej miejscowości kilka osób też zapisało się do Apostolatu, bo jak rozmawiam i mówię, że jest Apostolat Fatimy i Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi, to słyszę: Tak, my już wiemy.
Żyję dzięki temu, że wierzę
Pani Wiesława przeżyła śmierć męża, syna i córki. Wiara w Pana Boga i ufność, że Matka Boża pomoże jej i jej bliskim w tej trudnej sytuacji, bardzo pomagała. Tak wspomina te trudne chwile: – Mąż zmarł wcześniej, ale z tym jeszcze szło się pogodzić, bo już przeżył trochę lat, natomiast cierpienie matki nad umierającym dzieckiem, to jest chyba najgorsza rzecz w życiu. Stało się, jak się stało. Trzeba jednak żyć dalej, trzeba się z tym pogodzić, bo jak byśmy się nie pogodzili, to co by z nas było? Dzięki temu, że wierzę, to żyję.
Pewnego razu, gdy byłam u schyłku wytrzymałości, usłyszałam wewnętrzny głos: Nie rezygnuj! I pomyślałam: Nie! Nie zrezygnuję! Dodało mi to tyle siły, że wytrzymałam wszystko i przetrwałam do końca. Nie załamałam się, bo uświadomiłam sobie, że taka była wola Boża. Modlę się tylko, żeby nie było gorzej i wierzę, że kiedyś się jeszcze spotkamy.
Oprac. Janusz Komenda
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Na początku chciałabym gorąco podziękować całej Redakcji, wszystkim redaktorom, księżom, którzy piszą piękne artykuły. Chciałam z całego serca podziękować za otrzymane „Przymierze z Maryją” oraz piękną figurkę Matki Bożej Fatimskiej oraz inne materiały i dewocjonalia. Wasza praca jest potrzebna, wartościowa, pokazuje piękno wiary w Miłosierdzie Boże. Będę się modlić za całą Redakcję o zdrowie, siły i błogosławieństwo Boże.
Z Panem Bogiem!
Jolanta z Rybnika
Szanowni Państwo!
Serdecznie dziękuję za piękny kalendarz „365 dni z Maryją”, a także za ładne poświęcone obrazki i wszystkie przesyłki, jakie otrzymuję od Was. Cieszę się, że o mnie pamiętacie i ja też o Was pamiętam w modlitwie. Bardzo cieszę się z Waszej pracy. Dużo pracuje cały zespół, chylę czoła przed Wami. Bardzo dziękuję Wam wszystkim, życząc wszelkiego Dobra. Szczęść Boże!
Franciszka z Gryfina
Szanowny Panie Prezesie!
Bardzo dziękuję Panu za piękne życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego, ale również i fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły ducha i wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla rozwoju naszej duchowości chrześcijańskiej. Wszystkie materiały i dewocjonalia, które otrzymałem od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi, są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę Panu, Apostolatowi Fatimy, zespołowi redakcyjnemu i wszystkim współpracownikom wielu łask Bożych, opieki Maryi, dużo radości i zdrowia. Wszystkiego najlepszego. Szczęść Boże!
Marek z Lublina
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Bardzo dziękuję za współpracę z Wami. Trwa ona już od 18 lat. Doceniam Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi i cały zespół redakcyjny. To, co piszecie, pogłębia naszą wiarę w trudnych dzisiejszych czasach. Modlę się za cały zespół redakcyjny. Dziękuję, że pamiętacie w modlitwach o mnie i mojej rodzinie, za życzenia urodzinowe, za kalendarz, który rozświetla mój dom. Każdego dnia patrzę na Matkę Najświętszą, która nas błogosławi, wyprasza nam zdrowie i opiekę.
Z Panem Bogiem!
Danuta z Michałowa
Szczęść Boże!
Pragnę złożyć serdeczne podziękowanie za otrzymane życzenia urodzinowe uwiecznione na pięknej karcie z wizerunkiem Fatimskiej Pani.
Z Panem Bogiem!
Robert
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Bardzo dziękuję za Wasz wkład w krzewienie prawd wiary. Pragnę podziękować za otrzymane materiały edukacyjne, które umacniają wiarę, duchowość, niosą światło pokoju i miłość w sercach. Dają nadzieję do życia i niech tak pozostanie jak najdłużej – najlepiej na zawsze. Wspierając tę kampanię, wspólnie walczymy o serca, które jeszcze są uśpione. Cały miesiąc październik uczestniczyłem w nabożeństwie różańcowym, ofiarując za grzeszników, którzy obrażają Niepokalane Serce Maryi. Życzę całej Redakcji i dla Pana Prezesa obfitych łask Bożych. Z Panem Bogiem, Bóg zapłać za wszystko z całego serca!
Wojciech z Grodziska Mazowieckiego
Szczęść Boże!
Takie dzieła Boże jak Wasze trzeba koniecznie wzbudzać! W przesłaniu Matki Bożej płynącym z Gietrzwałdu drzemie wielka potęga ratunku dla Polski – to jest nasze zadanie do odrobienia. Bogu dzięki, że mamy w Polsce tak wspaniałych ludzi jak Wy (i Wasze Stowarzyszenie), którzy to odkrywają! Heroicznym wysiłkiem rozprzestrzeniają to cudownie ratujące Polskę przesłanie. Szczęść Wam Boże na długie lata!
Rita i Ryszard
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Dziękuję bardzo za życzenia urodzinowe, a szczególnie za Waszą modlitwę w mojej intencji. Najbardziej wszyscy potrzebujemy opieki Pana Boga. Świętym Charbelem, zainteresowałam się już kilka lat temu. Oprócz książek, mam dla całej rodziny relikwie oraz olej świętego Charbela, przysłanym z Libanu. Warto, aby jak najwięcej ludzi Go poznało. Chciałam powiedzieć także o innym, bardzo skutecznym orędowniku, chociaż oczekującym na wyniesienie na ołtarze, Słudze Bożym Wenantym Katarzyńcu, nazywanym polskim Charbelem. Bardzo skutecznym, czego osobiście doświadczyłam. Sama nie mogłam uwierzyć, jak szybko i w jaki sposób mi pomógł. Tego dowody posiada również moja córka. Rozwikłanie jej problemu odbywało się w tak irracjonalny sposób, że trudno nie uwierzyć w pomoc Sługi Bożego Wenantego. Obiecałam, że będę opowiadała o Jego skutecznej pomocy. W internecie jest wiele filmów i książek o Wenantym. Żyjemy dzisiaj w trudnych czasach, dużo ludzi boryka się z problemami finansowymi. Jeśli ten stan się nie zmieni, czeka nas totalne bankructwo. Czcigodny Sługa Boży Wenanty Katarzyniec jest bardzo skuteczny w tych sprawach. Szanowni Państwo, może również warto by było dać ludziom szansę skorzystania z tej pomocy i zorganizować jakąś akcję związaną z tym kandydatem na ołtarze? Życzę Państwu dużo zdrowia i siły w prowadzeniu tak szczytnej działalności, z której obficie korzystamy. Mówię z wdzięcznością – Bóg zapłać!
Krystyna
Szczęść Boże!
Bardzo popieram to, co robicie – że wysyłacie różne pisma, które w tym czasie są bardzo potrzebne, aby ludzie się dowiedzieli, jak żyć z pomocą Pana Jezusa, Matki Najświętszej i wiarą bo jest to bardzo potrzebne. Dziękuję za wszystkie upominki, które od Was otrzymuję. Gorąco modlę się za Was i także proszę o modlitwę.
Genowefa z Rzeszowa