Cudowne wydarzenia
 
Objawienia maryjne w Beauraing i Banneux
Agnieszka Stelmach

 W latach 1932–33 Matka Boża objawiała się w dwóch belgijskich miejscowościach, obiecując, że sama nawróci grzeszników oraz ulży wszystkim cierpiącym. Na powierników swego przesłania – podobnie jak wcześniej w Fatimie czy La Salette – znów wybrała dzieci.

 

10 lutego 2015 roku zmarła w Belgii ostatnia z pięciu wizjonerek, Gilberta Degeimbre, której w miejscowości Beau­raing – 120 km od Brukseli – ukazała się Matka Boża. Maryja w długiej, promieniejącej światłem sukni, z różańcem w rękach i w koronie na głowie objawiła się tam w sumie aż 33 razy pięciorgu dzieci, zachęcając je do modlitwy, sakramentów i przemiany życia.

 

29 listopada 1932 r. rodzeństwo Fernande (lat 15) i Albert (11) Voisin szło do szkoły, aby odebrać swoją trzynastoletnią siostrę Gilbertę. Po drodze dwójka dzieci wstąpiła po Andre Degeimbre (14) i jego dziewięcioletnią siostrę Gilbertę. Wkrótce cała czwórka podążała do szkoły. Po usłyszeniu dzwonka, Albert spojrzał w kierunku mostu kolejowego i nagle ujrzał Piękną Panią, unoszącą się nad ziemią! Maryję widziała także Gilberta Voisin. Dzieci zeznały później, że ujrzały Cudowną Panią ponownie – 30 listopada i 1 grudnia.


Ja nawrócę grzeszników

 

Objawienia trwały do 3 stycznia 1933 roku. Podczas ict trwania Maryja wskazywała na swoje złote serce i przedstawiała się jako Dziewica Niepokalanie Poczęta, Matka Boga i Królowa Niebios. Prosiła o nieustanną modlitwę oraz o zbudowanie kaplicy, żeby ludzie mogli pielgrzymować do miejsca Jej objawień. 2 stycznia Maryja przekazała dzieciom na osobności tajemnice. Małej Gilbercie, siostrze Fernande, Maryja powiedziała: – Ja nawrócę grzeszników. Do Andre rzekła: – Ja jestem Królową Nieba i Matką Boga. Módl się zawsze. Albert otrzymał także wizję, której nigdy nie ujawnił. Maryja poleciła Fernande, by ofiarowała się Jej i kochała Ją oraz Jej Syna.

 

Wieść o objawieniach szybko rozeszła się po całym kraju. Wkrótce do tego miejsca zaczęli przybywać pielgrzymi, którzy otrzymywali tutaj wiele łask. W 80. rocznicę objawień w Beauraing, prymas Belgii, abp André‑Joseph Léonard mówił, że przesłanie Maryi wypowiedziane w tej niewielkiej miejscowości jest dla Kościoła wyjątkowym źródłem nadziei.

 

– 80 lat temu – mówił – Maryja ujawniła bowiem pięciorgu dzieciom, że to Ona sama nawróci grzeszników. W rozmowie z Radiem Watykańskim prymas zwrócił uwagę właśnie na tę wyjątkową obietnicę, która odróżnia objawienia w Beauraing od wszystkich pozostałych. Przypomniał, że od 1830 roku nastąpiło silne wzmożenie maryjnych objawień. Matka Boża jest w nich zawsze pełna czułości, ale jest także bardzo poważna. Niekiedy nawet, jak w La Salette, płacze. Natomiast podczas objawień w Beau­raing Maryja była zawsze uśmiechnięta. Ukazywała się przez 33 dni, zawsze pod wieczór, przez cały Adwent i pierwsze dni okresu Bożego Narodzenia. Z dnia na dzień Jej postać stawała się coraz jaśniejsza.


Źródło nadziei

 

Objawienia te miały miejsce tuż przed dojściem do władzy Adolfa Hitlera w sąsiednich Niemczech. – Miały wlać nadzieję, kiedy Europę spowijały mroki nazizmu – przypomniał abp Léonard. – Lecz ta wyjątkowa obietnica „Ja sama nawrócę grzeszników” wciąż się nie spełniła i jest dla nas dzisiaj źródłem nadziei – przyznał metropolita Brukseli.

 

Jedna z wizjonerek, Gilberta Degeimbre tuż przed swoją śmiercią wspominała, że ani ona, ani jej przyjaciele – świadkowie objawień, wcale nie byli szczególnie bogobojnymi dziećmi. Jednak to osobiste doświadczenie, pozostawanie w bliskim kontakcie z Piękną Panią odmieniło ich życie. Chociaż żadne z nich nie poszło do zakonu, wybierając drogę małżeństwa, przyznała, że całe swoje długie życie tęskniła, by móc jak najszybciej połączyć się z pełną radości Matką Bożą, która ich nawiedzała. Gilberta zmarła w Beauraing, w wieku 91 lat.


Objawienia w Banneux

 

W grudniu 2011 roku zmarła wizjonerka innego objawienia Maryi – w Banneux, oddalonego zaledwie 90 km od Beauraing. Tam Najświętsza Dziewica ukazywała się od 15 stycznia do 2 marca 1933 r. jedenastoletniej Mariette Beco. Piękna Pani ponownie wybrała dziecko, by powierzyć mu Swoją tajemnicę.

 

Rodzina Beco bynajmniej nie była pobożna. Rzadko kiedy uczęszczała na Mszę Świętą. Mariette – najstarsza z siedmiorga rodzeństwa, nie wyróżniała się także jakąś szczególną mądrością. Rodzice nie dbali o jej religijne wychowanie. Jedenastolatka jednak miała na swoim stoliczku wizerunek Matki Bożej i czasami przed snem modliła się na różańcu, który kiedyś przypadkiem znalazła na drodze wiodącej do szkoły.

 

W niedzielę wieczorem 15 stycznia 1933 roku dął silny, mroźny wiatr, łamiąc konary drzew w ogrodzie. Przez nieszczelne okna i prześwity w drzwiach przedostawały się zimne podmuchy powietrza, głośno świszcząc. Migotały płomienie w kominku. Około godziny siódmej wieczorem Mariette usiadła przy oknie, czekając na brata, Juliena. Kiedy odsunęła zasłony, dojrzała w ogrodzie Panią otoczoną jasnym światłem. Niewielkiego wzrostu, wyjątkowo piękna Niewiasta miała na sobie długą białą suknię z niebieską szarfą. Spod sukni wystawała Jej bosa stopa ze złotą różą. Mariette zauważyła, że niewiasta unosiła się tuż nad ziemią, jakby na chmurze.


Ona uśmiecha się do mnie

 

Dziewczynka szybko wzięła lampę naftową i wyniosła ją do innego pomieszczenia, żeby upewnić się, że złocisty blask, na tle którego promieniała Piękna Pani, nie był skutkiem odbicia światła lampy. Potem wróciła do okna i wyjrzała ponownie na zewnątrz. Opowiadała matce, co widzi. Ta jednak stwierdziła, że prawdopodobnie ma urojenia. Słuchając opisu postaci, zażartowała mimochodem, że to może być Najświętsza Dziewica. Dziecko jednak uparło się, by matka podeszła do okna i wyjrzała na zewnątrz. Pani domu zrobiła, o co poprosiła ją córka, i co prawda widziała biały kształt, ale nie była w stanie dojrzeć żadnych szczegółów. – To wiedźma – odparła krótko i zasunęła zasłony. Dziewczynka tymczasem ponownie je odsunęła i stwierdziła: – Jest piękna, mamo. Ona uśmiecha się do mnie. Matka zignorowała tę uwagę.

 

Dziecko zauważyło, że Matka Boża miała różaniec. Mariette pobiegła więc do swojego pokoju, by poszukać swojego. Wkrótce jej wargi same się poruszały, wymawiając słowa modlitwy. Po kilku dziesiątkach Maryja podniosła rękę, wskazując, by dziewczynka wyszła na zewnątrz. Mariette już miała wyjść z domu, gdy matka rzuciła krótko: – Zamknij drzwi! Następnie podbiegła do nich i sama je zatrzasnęła. Jaśniejąca Pani zniknęła.

 

Następnego dnia Mariette opowiedziała o wszystkim koleżance w szkole. Ta poradziła jej, by porozmawiała z księdzem. Mimo początkowych zamiarów, Mariette w ostatniej chwili zrezygnowała ze spotkania z kapłanem, uciekając spod drzwi plebanii. Ksiądz i tak się o wszystkim dowiedział od przyjaciółki Mariette. Jednak nie przywiązywał większej wagi do słów dziewczyny. Uznał, że rzekoma wizjonerka pozostaje pod wpływem niedawnych objawień w Beauraing.

 

Po kilku dniach księdza Jamina zainteresował fakt, że Mariette – najgorsza uczennica w klasie – z ogromnym zapałem przystąpiła do nauki Katechizmu, czyniąc w ciągu jednych zajęć zadziwiające postępy. Po lekcjach kapłan zapytał Mariette, dlaczego uciekła spod drzwi plebani nie powiedziawszy nic o tym, co widziała w swoim ogrodzie. Wtedy Mariette spokojnym tonem bardzo dokładnie zdała relację ze spotkania z Maryją. Kapłan tym razem polecił dziecku, by się modliła do Matki Bożej.


Przyniosę ulgę cierpiącym

 

18 stycznia podczas drugiego objawienia, Mariette uklękła w ogródku i zaczęła odmawiać Różaniec. Nagle uniosła ręce w górę. Ujrzała między dwiema sosnami postać Pani, która zatrzymała się na niewielkiej chmurce, 30 cm nad ziemią!

 

Pani znowu przywoływała ją do siebie. Dziewczynka trzykrotnie upadła na kolana na zmarzniętą o tej porze roku ziemię. W końcu dotarła do rowu wypełnionego wodą wydobywającą się z niewielkiego źródełka.

 

Maryja poprosiła Mariette: – Włóż ręce do wody. To źródełko jest przeznaczone dla Mnie. Dobranoc. Wymawiając te słowa Piękna Pani zniknęła.

Następnego dnia o tej samej porze, to jest o godzinie 19.00, Maryja znów się zjawiła w ogrodzie. Tym razem przekazała dziewczynce, że jest Dziewicą Ubogich. I znów poprowadziła Mariette do źródełka. Tam Piękna Pani uśmiechając się powiedziała: – To źródło jest przeznaczone dla Wszystkich Narodów, dla ulżenia cierpiącym. Dziewczynka podziękowała Maryi, po czym usłyszała słowa: – Będę się za Ciebie modlić. Dobranoc.

 

Kolejnego dnia Maryja powiedziała: – Chciałabym mieć tutaj kapliczkę. Dziewica wyciągnęła dłonie i prawą ręką pobłogosławiła dziewczynkę. Przez trzy kolejne tygodnie Matka Boża nie pojawiła się. Dopiero 11 lutego, gdy Mariette udała się do źródełka, usłyszała głos: – Przyniosę ulgę cierpiącym. Nie rozumiejąc tych słów, dziecko pobiegło z płaczem do domu, dopytując się, co to może oznaczać. Następnego dnia jedenastolatka opowiedziała o wszystkim kapłanowi, a cztery dni później ponownie ujrzała Maryję, która jej rzekła: – Wierz we Mnie, a ja będę wierzyć w Ciebie. Módl się nieustannie. I, żegnając się, powierzyła dziewczynce sekret, który miał pozostać między nimi.

 

20 lutego, mimo śniegu, dziewczynka ponownie udała się na modlitwę do ogrodu. Wkrótce, zmierzając w stronę źródełka, po drodze trzykrotnie upadła na kolana. Przy źródełku miało miejsce krótkie widzenie. Mariette niepocieszona wróciła z płaczem do domu. Powiedziała jedynie, że „Pani tak szybko odeszła” i wielokrotnie jej powtarzała: Kochane dziecko, módl się usilnie.

 

Ostatnie widzenie miało miejsce 2 marca. Przy trzeciej dziesiątce Różańca odmawianego co wieczór w ogrodzie, Mariette ujrzała Maryję po raz ostatni. Jaśniejąca Pani rzekła: – Jestem Matką Zbawiciela, Matką Boga. Módl się usilnie. Maryja pożegnała się, tym razem ostatecznie.

Objawienia formalnie uznane zostały przez bp. Kerkhofsa w 1949 roku.

 

W 1999 roku, Jan Paweł II, który odwiedził Banneux czternaście lat wcześniej, wystosował list do ówczesnego biskupa Liège Alberta Houssiau. Pisał w nim, nawiązując do objawień w Banneux: W pewien szczególny sposób [Maryja] wzywała przywódców narodów, by stali się sługami pokoju i nauczycielami poddanych, zapraszając każdego, by dbał o swoich braci i siostry, o najmniejszych, najbardziej pogardzanych i cierpiących, którzy wszyscy są kochani przez Boga. Dziś do nas należy modlić się: Maryjo, Pełna Łaski, zawsze zatroskana o swoje dzieci, prosimy Cię – wyproś dla ludzkości bezcenny dar harmonii i pokoju.

 

W 2008 roku, na 75-lecie objawień, Benedykt XVI dozwolił na odprawianie uroczystej Mszy św. poświęconej Matce Bożej z Banneux, Dziewicy Ubogich.

A Mariette? Tak jak i dzieci z pobliskiego Beauraing, usunęła się w cień.

 

Po pierwszym objawieniu ojciec dziewczynki, który pałał wręcz nienawiścią do Kościoła, doświadczył natychmiastowej przemiany serca. Nawet w Lourdes, Fatimie czy Beau­raing nie nastąpiły tak szybkie nawrócenia, jak w Banneux.


Dlaczego Matka Boża tak często wybiera dzieci, by przekazać im swoje Orędzie?

 

Na to pytanie zdaje się odpowiadać Jan Paweł II. Polski papież napisał w liście skierowanym do dzieci w 1994 roku: Prawdą jest, że Pan Jezus oraz Jego Matka wybierają często właśnie dzieci, ażeby powierzać im sprawy wielkiej wagi dla życia Kościoła i ludzkości. (…) Odkupiciel ludzi czeka bardzo na ich modlitwę. Jakże ogromną siłę ma modlitwa dziecka! (…) Postanowiłem prosić was, drogie dzieci, ażebyście wzięły sobie do serca modlitwę o pokój.

Z kolei kard. Józef Ratzinger, późniejszy papież Benedykt XVI w komentarzu teologicznym do III Tajemnicy Fatimskiej stwierdził, że umysł dzieci nie jest jeszcze zbyt zniekształcony, ich wewnętrzna zdolność postrzegania nie została jeszcze nadmiernie uszczuplona. Dodał, że słowa Pisma Świętego i objawienia Maryi, która od lat przychodzi do dzieci, jak również najnowsze nauczanie Kościoła, pozwalają nam stwierdzić, że to właśnie dzieci mają szczególne zadanie do wykonania we współczesnym świecie. Kard. Ratzinger polecił nam wszystkim, by w duchu dziecięctwa Bożego dokonać aktu zawierzenia Bogu Ojcu przez Maryję, tak jak uczynili to Pastuszkowie z Fatimy, a następnie pójść drogą wskazaną przez Maryję – przez Różaniec i nabożeństwo do Jej Niepokalanego Serca. Siostra Łucja zapewniała: „Nie ma takiego problemu osobistego, rodzinnego, narodowego ani międzynarodowego, którego nie można byłoby rozwiązać przez Różaniec”.



NAJNOWSZE WYDANIE:
Pod opieką Matki
Dotarliśmy do 150. numeru „Przymierza z Maryją” – pisma tak wyczekiwanego w tysiącach polskich domów. W przeważającej mierze poświęciliśmy go Tej, którą obraliśmy za Patronkę – Matce Najświętszej. To Ona jest naszą Przewodniczką pewną do Nieba.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Świadectwo Pana Pawła

Pan Paweł wspiera Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi już od 20 lat, a w czerwcu wziął udział w pielgrzymce Apostołów Fatimy do portugalskiego sanktuarium. Pochodzi z Mazowsza, z parafii pod wezwaniem świętego Bartłomieja Apostoła w Paprotni. Tam przyjął sakrament chrztu i bierzmowania oraz przystąpił do Pierwszej Komunii Świętej.

 

– Wiarę zachowałem po rodzicach i staram się ją kontynuować – opowiada pan Paweł. – Różaniec i modlitwę „Anioł Pański” odmawiam sam albo z Katolickim Radiem Podlasia z Siedlec. Staram się też, jeśli możliwości pozwolą, odmawiać Koronkę do Miłosierdzia Bożego i dzięki TV Trwam uczestniczyć w apelach jasnogórskich. W niedzielę i inne święta biorę udział w uroczystościach kościelnych, takich jak np. nabożeństwa fatimskie. Jak pogoda jest niesprzyjająca, taka jesienno-zimowa, to korzystam z uprzejmości znajomych i sąsiadów, żeby dojechać do kościoła autem.

– Staram się wspierać parafię w pracach gospodarczych, jeśli chodzi o utrzymanie terenów zielonych wokół świątyni. Jakieś pojęcie na ten temat mam, bo parę ładnych lat zajmowałem się pielęgnacją zieleni przy urzędzie gminy jako pracownik gospodarczy.

– Radzę sobie lepiej lub gorzej, ale odnoszę wrażenie, że osoby w wieku seniorskim, tak jak moja skromna osoba, nie zawsze są jeszcze komuś potrzebne, bo teraz liczy się młody, sprytny, no i trochę zamożny. Takie teraz mamy czasy, że raczej każdy chce utrzymywać kontakty z takimi osobami, a pokolenie starszych ludzi nie każdemu już pasuje.

 

20 lat w Apostolacie Fatimy


– O Stowarzyszeniu Ks. Piotra Skargi dowiedziałem się ponad 20 lat temu, przeglądając prasę katolicką. Zainteresowałem się i tak jakoś ta wymiana korespondencji między Stowarzyszeniem a mną trwa. Oczywiście, za wszystkie przesłane czasopisma, jak np. „Przymierze z Maryją” i dewocjonalia związane z Państwa działalnością, dziękuję bardzo.

– Czasami zaglądam na strony internetowe Stowarzyszenia i przeglądam, co tam akurat jest z aktualnych wiadomości. To, co Państwo robicie, na pewno jest potrzebne. Ja ze swojej strony nadal postaram się wspierać Stowarzyszenie i Apostolat Fatimy, tak jak do tej pory. Nie jest to może bardzo duża ofiara, ale „ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka”, jak mówi przysłowie.

– Zaniepokoiła mnie informacja zawarta w ostatnim numerze „Przymierza z Maryją”, że nakład pisma spada. Uważam, że gdyby każdy wygospodarował te 15–20 zł, to sytuacja byłaby zdecydowanie lepsza i bez problemu można byłoby pokryć koszty wydania i wysyłki „Przymierza…”.

 

Pielgrzymka do Fatimy


– Jestem bardzo zadowolony z wyjazdu z Apostolatem do Fatimy. To był mój pierwszy wyjazd w tak bardzo sławne miejsce. Wszystkie miejscowości, które zwiedzaliśmy, były zabytkowe i bardzo ciekawe, a świątynie i katedry monumentalne. Wszystkie miejsca robią ogromne wrażenie, a obiekty sakralne są jakby dwa razy większe od naszych. Trzeba wyrazić uznanie dla budowniczych, którzy te obiekty wznosili.

– Taki wyjazd to są dosyć poważne koszty, nie tylko jednostkowe, ale dla całej grupy. Byłem w grupie osób, które objęła taka życzliwa pomoc ze strony Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Serdeczne „Bóg zapłać” za to, że miałem taką możliwość. Przypuszczam, że wszyscy są, tak jak ja, zadowoleni. Muszę pochwalić i wyrazić słowa wdzięczności dla organizatorów, bo wszystko było bardzo dobrze przygotowane.


oprac. Janusz Komenda


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szanowni Państwo!

Jesteście wspaniali! Wasze wydawnictwa oraz gazetki, broszury i ulotki wzmacniają naszą duchowość i informują o wielu faktach oraz miejscach objawień Maryjnych. Artykuły czytam z wielkim zainteresowaniem. Naprawdę bardzo cenię informacje o Jezusie i Maryi, które w nieskończoność otwierają serca. Pamiętamy w modlitwie o Waszej pracy. Pozdrawiam gorąco Pana Prezesa i cały zespół redakcyjny!

Anna ze Zgierza

 

 

Szczęść Boże!

Kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniała. Popieram ją i bardzo się cieszę, że jesteście i stoicie na straży wiary. Musimy dziękować i wspierać naszą Królową za Jej miłość do naszego Narodu.

Zbigniew z Katowic

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowny Panie Prezesie, dziękuję bardzo serdecznie za przesłane mi pozdrowienia urodzinowe. Ucieszyłam się z bardzo ładnej kartki. Jestem dumna z działalności apostolskiej, jaką Państwo prowadzą. Podobają mi się bardzo czasopisma „Przymierze z Maryją” i „Apostoł Fatimy”. Cieszę się z tego, że mogę w nich znaleźć wiele bardzo ciekawych artykułów poruszających interesujące mnie tematy. Cieszę się z tego, że wiele osób może korzystać z tych czasopism. Pragnęłabym bardzo, aby wielu Polaków mogło zapoznać się z tymi ciekawymi gazetami.

Bardzo serdecznie dziękuję za otrzymane ostatnio „Przymierze z Maryją” i „Apostoła Fatimy”. Znalazłam w tych numerach wiele interesujących mnie zagadnień. Cieszę się z tego, że te czasopisma mogą trafić do wielu rodzin w Polsce. Pragnęłabym dalej otrzymywać te pisma.

Pozdrawiam Maryję Naszą Królową. Życzę Panu i współpracownikom dużo zdrowia i wielu łask Bożych w Jezusie i Maryi.

Wdzięczna Czytelniczka

Krystyna z Pruszkowa

 

 

Szczęść Boże!

Bardzo dziękuję za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją”. Jest to pismo, które bardzo sobie cenię i szanuję. Redagujecie ciekawe artykuły. Zawsze czekam na nowe numery i pragnę poinformować, że zawsze będę Was wspierać. Niech Pan Bóg nas prowadzi!

Barbara

 

 

Szanowny Panie Prezesie!

Bardzo dziękuję Panu za życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego oraz fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły i ducha wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla naszej duchowości chrześcijańskiej. Dziękuję bardzo za wszystkie dewocjonalia, materiały, które od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi otrzymałam – są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę całej Redakcji i Panu Prezesowi obfitych łask Bożych. Szczęść Wam Boże na długie lata!

Danuta z Krakowa

 

 

Szanowni Państwo!

Dziękuję za wszystkie numery „Przymierza…”, bo to ciekawe czasopismo. Warto je prenumerować. Dużo opisujecie i dużo się dowiadujemy, co się dzieje teraz i kiedyś – jak to było na świecie dawno temu, w tamtych wiekach. Życzę Wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują zniszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg! Pozdrawiam Was serdecznie,

Maria

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję z całego serca za cudowne „Przymierze z Maryją”. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję to pismo. Jest tam dużo pięknych, cudownych tekstów o Maryi i Jezusie Chrystusie, a także dużo o wierze katolickiej i o naszej kulturze. Są tam piękne tematy i bardzo dobre dla naszego życia wiadomości. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję „Przymierze z Maryją”. Dziękuję, modlę się za cały Apostolat Fatimy i za Pana Prezesa.

Janina z Włocławka

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Panie Sławomirze, w liście zadał mi Pan pytanie, czy jestem dumna z otrzymywanego pisma „Przymierze z Maryją”. Jestem dumna! A dlaczego? Bo jest to pismo jedyne w swoim rodzaju. To ogromna wiedza. Każdy artykuł bogaty w wydarzenia, emanuje częścią historii o naszej wierze katolickiej. Bardzo dużo przeczytałam dobrych książek (bo lubię czytać), ale pismo „Przymierze z Maryją” stawiam na pierwszym miejscu, bo porusza serce, ubogaca duszę i umysł. O wielu sprawach opisanych w artykułach wcześniej nie miałam wiedzy. Ale teraz mając 86 lat jestem poniekąd uczennicą „Przymierza z Maryją”. Mówi się, że człowiek uczy się do końca życia, prawda? Bóg zapłać za tę wiedzę. Z szacunkiem chylę czoło przed wszystkimi osobami za pracę i trud w tworzeniu pisma. A Matka Boża, nasza Królowa, niech Was błogosławi. Przy okazji „Bóg zapłać” za wszystko co dostaję od Stowarzyszenia Księdza Piotra Skargi: za życzenia urodzinowe, za listy Pana Sławomira i wszystkie pamiątki, a szczególnie za koronę Matki Bożej Fatimskiej. Jak stawałam przed Fatimską Panią, mówiłam w duchu: „Jesteś taka skromniutka, skromniutka bez korony”… A teraz moja Dostojna Pani ma koronę! Serdecznie dziękuję, bardzo się cieszę.

A jeszcze kilka słów o mnie… Jestem schorowaną osobą, chodzę o lasce. Nie mam już nawet siły iść sama do kościoła – to około 1 kilometra, ale mój sąsiad zawozi mnie co niedzielę na Mszę. Mam też problemy ze słuchem. Aparat słuchowy nie wszędzie zdaje egzamin, szczególnie w kościele, jak kapłan mówi dalej od mikrofonu, to robi się pogłos, ale jakoś daję sobie radę. Nie narzekam, bo mam dużą rodzinę i opiekuje się mną córka. Praktycznie przejęła wszystkie moje obowiązki. Przepraszam, że nie nadążam za waszymi propozycjami, ale w miarę możliwości będę wspomagać Stowarzyszenie. Życzę Wam wszystkim zdrowia i błogosławieństwa.

Z Panem Bogiem!

Genowefa