
Wśród katolickich kompozytorów epoki baroku bardzo popularne było opracowywanie muzyczne części stałych Mszy Świętej – Kyrie, Gloria, Credo, Sanctus i Agnus Dei. Nawiązywano w ten sposób do późnośredniowiecznego zwyczaju ubogacania liturgicznego śpiewu chorałowego wykonywanego w czasie mszalnych celebracji, aby nadać uroczystościom kościelnym odświętny, podniosły charakter. Jednakże, o ile w dawnych wiekach – średniowiecza i renesansu – kompozytorzy kościelni dodawali do podstawowej linii melodycznej (chorał gregoriański jest wszakże śpiewem jednogłosowym) inne, nierzadko liczne głosy, o tyle okres baroku wprowadził do liturgii mszalnej instrumenty świeckie – czyli różnych odmian viole, flety, oboje, trąbki, a czasami nawet i instrumenty perkusyjne. Tak powstała nowa forma muzyczna zwana z czasem „mszą koncertującą”.
Ta nowość sprawiła, że Msze – zwłaszcza te ze świąt i uroczystości najważniejszych w całym roku kościelnym – stawały się bogatymi liturgiami, pełnymi piękna i kunsztowności, wzbudzającymi w uczestnikach zachwyt i duchowe uniesienia. Muzyka wraz z otaczającą ją architekturą barokową, z ekspresyjnymi obrazami i rzeźbami, z całym „teatrem liturgicznym”, który w gestach kapłana i jego asysty odbywał się przy głównym ołtarzu, przybliżała wierzących do piękna Bożej chwały i otwierała przed nimi bramy Nieba. Och, jakże zapierające dech w piersiach były te liturgie! Jakże porywające serce ku Bogu! Przez ziemskie piękno, które wszak jest tylko bladym odbiciem piękna Trójcy Świętej, dawały odczuć wiernym już tu, na ziemi, wspaniałość Bożego majestatu.
W gronie katolickich kompozytorów doby baroku znamienne miejsce zajmuje postać Marca-Antoine’a Charpentiera. Ten francuski twórca był bardzo ceniony w swojej epoce. Wykształcony w Italii u Giacoma Carissimiego, pod koniec lat 60. XVII wieku przeniósł się do Paryża, ówczesnego centrum światowej kultury i sztuki. Tam komponował muzykę religijną dla ważnych osobistości kościelnych, jezuickich konwentów i wpływowych świeckich, takich jak Marie de Lorraine znana jako Mademoiselle de Guise. W 1698 roku, będąc w dojrzałym wieku, objął najbardziej prestiżowe stanowisko: maître de musique w Sainte-Chapelle, ustępujące w hierarchii francuskiej muzyki kościelnej jedynie Chapelle Royale, która była odpowiedzialna za muzykę kościelną króla Francji. Sam Charpentier zresztą był wysoko ceniony przez Ludwika XIV i miał również kontakt z rodziną królewską przy różnych okazjach.
Wzorem swoich poprzedników, Marc-Antoine Charpentier także komponował muzykę do części stałych Mszy Świętej. Było to wszak jedno z podstawowych jego zadań jako „mistrza muzyki” w Sainte-Chapelle. Wśród jego dwunastu opracowań mszalnych, które położyły podwaliny pod francuską tradycję formy mszy koncertującej, najbardziej znana i ceniona jest Messe de minuit czyli Msza Pasterska.
Messe de minuit została napisana około 1694 roku dla jezuickiego kościoła Saint-Louis w Paryżu. To, co jest w niej niezwykłe i co od razu przyciąga uwagę odbiorcy, to użycie w kompozycji dziesięciu tradycyjnych francuskich kolęd zwanych noëls. W ten sposób Charpentier nawiązał do długo obserwowanej we Francji praktyki włączania popularnych kolęd do liturgii mszalnych Bożego Narodzenia, zwłaszcza do tej wyjątkowej i pełnej niepowtarzalnego uroku Mszy o północy zwanej w Polsce „pasterką”. I chociaż Sobór Trydencki zasadniczo zakazał tego rodzaju zapożyczania świeckich melodii w śpiewach mszalnych, to jednak tolerowano od dawna utrwalone zwyczaje, które mogą się poszczycić ponad dwuwiekową tradycją. Tak właśnie było w tym przypadku. Od dawna już bowiem w celebrację Mszy pasterskiej wplatano melodie popularnych kolęd (noëls), podmieniając świeckie słowa na święte teksty mszalne, w wyniku czego wierni w czasie Mszy mogli rozpoznać swoje ulubione melodie bożonarodzeniowe, w oparciu o które śpiewano teksty Kyrie, Gloria, Credo, Sanctus i Agnus Dei. Tak opracowywane melodycznie teksty Mszy sprawiały, że uroczysty obchód święta nabierał jeszcze bardziej podniosłego i wdzięcznego zarazem charakteru.
Tym właśnie wyróżnia się omawiane opracowanie muzyczne Messe de minuit Charpentiera. Już od pierwszych chwil uderza szczególny charakter tej muzyki. Wynika to bezpośrednio z archaiczności dziesięciu kolęd, które Charpentier wykorzystał w utworze. Z jednej strony posiadają one radosny, taneczny nastrój, wyrażający wesele z przyjścia na świat naszego Zbawiciela, Jezusa Chrystusa, a z drugiej – wiele z tych noëls posiada dawne, modalnie brzmiące kształty melodyczne, które znajdują odzwierciedlenie w zaskakujących zwrotach harmonicznych, nawiązujących do średniowiecznych czasów. Efekt ten podkreśla fakt, że kolędy są wykorzystywane w niektórych miejscach w całych częściach mszalnych, takich jak Kyrie (Joseph est bien marié, Une jeune pucelle), Sanctus (O Dieu! Que n’ètait-je en vie) i Agnus Dei (A minuit fut fait un réveil) lub we fragmentach Gloria (Tous les bourgeois de Châtres, Où s’en vont ces gais bergers) i Credo (Vous qui désirez, Voici le jour solennel de Noël, A la venue de Noël). W innych częściach Mszy materiał muzyczny jest skomponowany przez Charpentiera swobodnie i autonomicznie, zawsze jednak współgrając z pogodnym charakterem kolędowym. Podejście Charpentiera do kolędowych wzorców cechuje wielka różnorodność i urozmaicenie. Spotykamy więc w Messe de minuit zarazem skoczne, taneczne, tryskające radością fragmenty, jak również, choć nieliczne, momenty zadumy i wyciszenia; rustykalny pasterski folklor w wykonaniu fletów prostych, a zarazem dostojne, wyrafinowane polifoniczne fragmenty a capella, pełne muzycznej retoryki; swobodnie prowadzone melodie i wymyślnie skomponowany kontrapunkt. Wszystko to sprawia, że utwór aż „mieni się” i „skrzy” różnorodnością barw muzycznych i nastrojów, przyciągając uwagę odbiorcy przez cały czas swojego trwania.
Dlatego polecamy w czasie Bożego Narodzenia wysłuchać nagrań Mszy Pasterskiej (Messe de minuit) Marca-Antoine’a Charpentiera. Z pewnością ta wyjątkowa w historii muzyki francuskiej kompozycja zachwyci każdego melomana i pomoże mu jeszcze bardziej radować się świętami Bożego Narodzenia. Świętami, w czasie których „Słowo stało się Ciałem” dla naszego zbawienia!
Wyobcowanie, depresja, lęk, utrata sensu, pustka… Bardzo często te życiowe bolączki kojarzą się z samotnością, osamotnieniem, poczuciem opuszczenia. Ale zastanówmy się – czy zawsze ten stan musi być czymś złym i uciążliwym? Czy na pewno nie możemy wyciągnąć z samotności jakichś korzyści? A może mamy wtedy więcej czasu na refleksję, na przemyślenie własnego życia, relacji z Bogiem i bliźnimi?
Panią Wiesławę Mazur z Jeżówki w Małopolsce poznałem podczas wrześniowej pielgrzymki Apostołów Fatimy do Zakopanego, Kalwarii Zebrzydowskiej, Wadowic i Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie. W swojej parafii, pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, pani Wiesława należy do wspólnoty Żywego Różańca. Oto co jeszcze o sobie opowiedziała…
– Wiarę przekazali mi rodzice. Mieszkaliśmy w Sułoszowie, do kościoła mieliśmy 5 km, ale w niedzielę nie było, że nie chce mi się iść do kościoła. Nawet nikt o tym nie pomyślał. To zostaje, to zaszczepiła mi mama i do dzisiaj tak jest. Był tylko podział: tato szedł na siódmą, ja na dziewiątą, a mama na sumę, bo każdy miał jakieś obowiązki. Takie były niedziele. A broń Boże, żeby coś wziąć do ręki, coś robić w niedzielę! A dzisiaj? Pranie, sprzątanie… Młode pokolenie wszystko wykonuje w niedzielę, bo wtedy ma czas. W tamtych czasach było to nie do pomyślenia.
W Licheniu doznałam czegoś niesamowitego
Pani Wiesława lubi pielgrzymować, a szczególne miejsce w jej sercu zajmuje sanktuarium w Licheniu. – W Licheniu byłam siedem razy. 20 lat temu doznałam tam czegoś niesamowitego. Jechaliśmy przez Kalisz i wstąpiliśmy do Sanktuarium św. Józefa. Kolana mnie wtedy tak bolały, że myślałam iż nie dam rady dojechać do Lichenia. Jak wchodziliśmy do sanktuarium w Kaliszu, to w duchu poprosiłam: żeby te kolana przestały mnie boleć. Nagle poczułam, jakby się ugięły, ale nic więcej się nie stało. Weszliśmy do kościoła, pomodliliśmy się, złożyliśmy podziękowania oraz prośby i pojechaliśmy dalej. W Licheniu trzeba było przejść na klęczkach przez bramę, przy której jest głaz z odciśniętymi stopami Matki Bożej. Powiedziałam, że nie mogę, bo jak klęknę, to nie wstanę, tak mnie te kolana bolą. Wtedy moja koleżanka powiedziała: Spróbuj, może ci się uda. I tak zrobiłam. Przeszłam tę bramę na klęczkach, wstałam i… kolana mnie nie bolały! Do dzisiaj mam zdrowe kolana. Dlatego wracam do Lichenia, jak tylko jest okazja.
Należę do Apostolatu Fatimy i chętnie czytam „Przymierze z Maryją”
– Pewnego razu znalazłam ogłoszenie w gazecie, że można otrzymać „Przymierze z Maryją” i różaniec. Wysłałam mój adres i poprosiłam o przysłanie. Dostałam różaniec i książeczkę o przepowiedniach Matki Bożej z Fatimy. Od tamtej pory wszystko się zaczęło: zaczęłam być w kontakcie ze Stowarzyszeniem, które wspomagałam, na ile mnie było stać. W czasopismach, które dostaję, jest dużo ciekawych rzeczy. Niektóre sobie zachowałam na pamiątkę; wracam do nich, czytam, analizuję, przetrawiam po swojemu. Czytam chętnie prawie całe „Przymierze z Maryją”, bo te artykuły dużo mi dają, wiele się z nich dowiedziałam, a jak rozmawiam ze znajomymi i ktoś mnie pyta skąd to wiem, to mówię, że było w „Przymierzach…”. Po przeczytaniu nic nie wyrzucam, tylko zanoszę do kościoła, żeby ktoś inny sobie zabrał, przeczytał i poznał Stowarzyszenie.
– Od 2018 roku należę do Apostolatu Fatimy i jestem z tego bardzo zadowolona. Zauważyłam, że z mojej miejscowości kilka osób też zapisało się do Apostolatu, bo jak rozmawiam i mówię, że jest Apostolat Fatimy i Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi, to słyszę: Tak, my już wiemy.
Żyję dzięki temu, że wierzę
Pani Wiesława przeżyła śmierć męża, syna i córki. Wiara w Pana Boga i ufność, że Matka Boża pomoże jej i jej bliskim w tej trudnej sytuacji, bardzo pomagała. Tak wspomina te trudne chwile: – Mąż zmarł wcześniej, ale z tym jeszcze szło się pogodzić, bo już przeżył trochę lat, natomiast cierpienie matki nad umierającym dzieckiem, to jest chyba najgorsza rzecz w życiu. Stało się, jak się stało. Trzeba jednak żyć dalej, trzeba się z tym pogodzić, bo jak byśmy się nie pogodzili, to co by z nas było? Dzięki temu, że wierzę, to żyję.
Pewnego razu, gdy byłam u schyłku wytrzymałości, usłyszałam wewnętrzny głos: Nie rezygnuj! I pomyślałam: Nie! Nie zrezygnuję! Dodało mi to tyle siły, że wytrzymałam wszystko i przetrwałam do końca. Nie załamałam się, bo uświadomiłam sobie, że taka była wola Boża. Modlę się tylko, żeby nie było gorzej i wierzę, że kiedyś się jeszcze spotkamy.
Oprac. Janusz Komenda
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Na początku chciałabym gorąco podziękować całej Redakcji, wszystkim redaktorom, księżom, którzy piszą piękne artykuły. Chciałam z całego serca podziękować za otrzymane „Przymierze z Maryją” oraz piękną figurkę Matki Bożej Fatimskiej oraz inne materiały i dewocjonalia. Wasza praca jest potrzebna, wartościowa, pokazuje piękno wiary w Miłosierdzie Boże. Będę się modlić za całą Redakcję o zdrowie, siły i błogosławieństwo Boże.
Z Panem Bogiem!
Jolanta z Rybnika
Szanowni Państwo!
Serdecznie dziękuję za piękny kalendarz „365 dni z Maryją”, a także za ładne poświęcone obrazki i wszystkie przesyłki, jakie otrzymuję od Was. Cieszę się, że o mnie pamiętacie i ja też o Was pamiętam w modlitwie. Bardzo cieszę się z Waszej pracy. Dużo pracuje cały zespół, chylę czoła przed Wami. Bardzo dziękuję Wam wszystkim, życząc wszelkiego Dobra. Szczęść Boże!
Franciszka z Gryfina
Szanowny Panie Prezesie!
Bardzo dziękuję Panu za piękne życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego, ale również i fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły ducha i wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla rozwoju naszej duchowości chrześcijańskiej. Wszystkie materiały i dewocjonalia, które otrzymałem od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi, są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę Panu, Apostolatowi Fatimy, zespołowi redakcyjnemu i wszystkim współpracownikom wielu łask Bożych, opieki Maryi, dużo radości i zdrowia. Wszystkiego najlepszego. Szczęść Boże!
Marek z Lublina
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Bardzo dziękuję za współpracę z Wami. Trwa ona już od 18 lat. Doceniam Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi i cały zespół redakcyjny. To, co piszecie, pogłębia naszą wiarę w trudnych dzisiejszych czasach. Modlę się za cały zespół redakcyjny. Dziękuję, że pamiętacie w modlitwach o mnie i mojej rodzinie, za życzenia urodzinowe, za kalendarz, który rozświetla mój dom. Każdego dnia patrzę na Matkę Najświętszą, która nas błogosławi, wyprasza nam zdrowie i opiekę.
Z Panem Bogiem!
Danuta z Michałowa
Szczęść Boże!
Pragnę złożyć serdeczne podziękowanie za otrzymane życzenia urodzinowe uwiecznione na pięknej karcie z wizerunkiem Fatimskiej Pani.
Z Panem Bogiem!
Robert
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Bardzo dziękuję za Wasz wkład w krzewienie prawd wiary. Pragnę podziękować za otrzymane materiały edukacyjne, które umacniają wiarę, duchowość, niosą światło pokoju i miłość w sercach. Dają nadzieję do życia i niech tak pozostanie jak najdłużej – najlepiej na zawsze. Wspierając tę kampanię, wspólnie walczymy o serca, które jeszcze są uśpione. Cały miesiąc październik uczestniczyłem w nabożeństwie różańcowym, ofiarując za grzeszników, którzy obrażają Niepokalane Serce Maryi. Życzę całej Redakcji i dla Pana Prezesa obfitych łask Bożych. Z Panem Bogiem, Bóg zapłać za wszystko z całego serca!
Wojciech z Grodziska Mazowieckiego
Szczęść Boże!
Takie dzieła Boże jak Wasze trzeba koniecznie wzbudzać! W przesłaniu Matki Bożej płynącym z Gietrzwałdu drzemie wielka potęga ratunku dla Polski – to jest nasze zadanie do odrobienia. Bogu dzięki, że mamy w Polsce tak wspaniałych ludzi jak Wy (i Wasze Stowarzyszenie), którzy to odkrywają! Heroicznym wysiłkiem rozprzestrzeniają to cudownie ratujące Polskę przesłanie. Szczęść Wam Boże na długie lata!
Rita i Ryszard
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Dziękuję bardzo za życzenia urodzinowe, a szczególnie za Waszą modlitwę w mojej intencji. Najbardziej wszyscy potrzebujemy opieki Pana Boga. Świętym Charbelem, zainteresowałam się już kilka lat temu. Oprócz książek, mam dla całej rodziny relikwie oraz olej świętego Charbela, przysłanym z Libanu. Warto, aby jak najwięcej ludzi Go poznało. Chciałam powiedzieć także o innym, bardzo skutecznym orędowniku, chociaż oczekującym na wyniesienie na ołtarze, Słudze Bożym Wenantym Katarzyńcu, nazywanym polskim Charbelem. Bardzo skutecznym, czego osobiście doświadczyłam. Sama nie mogłam uwierzyć, jak szybko i w jaki sposób mi pomógł. Tego dowody posiada również moja córka. Rozwikłanie jej problemu odbywało się w tak irracjonalny sposób, że trudno nie uwierzyć w pomoc Sługi Bożego Wenantego. Obiecałam, że będę opowiadała o Jego skutecznej pomocy. W internecie jest wiele filmów i książek o Wenantym. Żyjemy dzisiaj w trudnych czasach, dużo ludzi boryka się z problemami finansowymi. Jeśli ten stan się nie zmieni, czeka nas totalne bankructwo. Czcigodny Sługa Boży Wenanty Katarzyniec jest bardzo skuteczny w tych sprawach. Szanowni Państwo, może również warto by było dać ludziom szansę skorzystania z tej pomocy i zorganizować jakąś akcję związaną z tym kandydatem na ołtarze? Życzę Państwu dużo zdrowia i siły w prowadzeniu tak szczytnej działalności, z której obficie korzystamy. Mówię z wdzięcznością – Bóg zapłać!
Krystyna
Szczęść Boże!
Bardzo popieram to, co robicie – że wysyłacie różne pisma, które w tym czasie są bardzo potrzebne, aby ludzie się dowiedzieli, jak żyć z pomocą Pana Jezusa, Matki Najświętszej i wiarą bo jest to bardzo potrzebne. Dziękuję za wszystkie upominki, które od Was otrzymuję. Gorąco modlę się za Was i także proszę o modlitwę.
Genowefa z Rzeszowa