Musica Sacra
 
200 lat Cichej Nocy

Chyba to jedyna kolęda, która znalazła się na światowej liście dziedzictwa UNESCO i została przetłumaczona na 300 języków, przekroczyła wszelkie znane ludziom granice i spory, stając się dorobkiem naszej cywilizacji – z nowo narodzonym Dzieciątkiem w roli głównej. Cicha noc, bo o niej tu mowa, w tym roku obchodzi swoje 200. urodziny.

 

Kolęda, którą zna blisko 2 miliardy ludzi na całym świecie, zaczyna się jak kołysanka dla dziecka. Tekst ma prosty, bo jego autor, ksiądz Joseph Mohr, lubił przebywać z ludem. On i jego przyjaciel, nauczyciel Franz Xaver Gruber, zaznali biedy na własnej skórze, wiedzieli, że za paroma groszami trzeba tułać się po pobliskich miejscowościach i sprzedawać, co tylko się da.

Nie mogli dać ludziom jedzenia, które zabrała niesprzyjająca pogoda latem. Pola nie obrodziły i sami żywili się skromnie w pobliskich karczmach. Ale to nie był jedyny powód…

 

W pobliskim Salzburgu dwa lata wcześniej spłonęły 93 kamienice, wielu biedaków wciąż nie miało dachu nad głową. Smutne było to Boże Narodzenie 1818 roku w austriackim Obern­dorfie. I jakby na złość jeszcze, podczas Wigilii w maleńkim kościółku zepsuły się organy. Nawet porządnie zaśpiewać sobie nie można było. Chyba, że ktoś miałby gitarę…

Miał ją właśnie ksiądz. Po cichej pasterce, kiedy już wydawało się, że nic, tylko rozejść się do domów, obydwaj przyjaciele podeszli do stajenki i zaśpiewali:

 

Cicha noc, święta noc

Wszystko śpi, atoli

Czuwa Józef i Maryja

Niech więc Boska ich dziecina

W błogim spokoju śpi.

 

Muzyczne ziarno padło na żyzną glebę, bo lud tyrolski był bardzo muzykalny. Czymś w końcu trzeba było urozmaicać sobie długie wędrówki po jarmarkach, gdzie sprzedawali własne rękodzieło – więc śpiewali. I tak kolęda od wsi do wsi, od miasta do miasta zataczała coraz szersze kręgi.


W 1866 roku trafiła już do śpiewnika kościelnego, a dzięki dwóm pieśniarskim rodzinom – Strasserom i Rai­nerom, przekroczyła Atlantyk i stała się znana już nie tylko w Europie, ale i w Ameryce. Niestety, jej autorzy nie dożyli światowej popularności swojego skromnego dzieła.

 

Gdy w Wigilię 1914 roku na froncie zachodnim na moment umilkły działa, a kule przestały świszczeć nad głowami, doszło do niezwykłego zbratania – spragnieni choć odrobiny ciepła i świątecznej atmosfery młodzi żołnierze spontanicznie przekraczali pas ziemi niczyjej i razem świętowali. Cicha noc była tą kolędą, którą jedni i drudzy dobrze znali – każdy w swoim języku, ale śpiewali ją razem, dopóki rozwścieczeni dowódcy nie zapędzili ich z powrotem do walki.

 

Także podczas II wojny światowej Cicha noc była śpiewana, i to nie tylko w okopach. Zabrzmiała m.in. w Białym Domu w roku 1941 podczas spotkania prezydenta Franklina Delano Roosevelta z premierem Wielkiej Brytanii Winstonem Churchillem. Pochodzący z Oberndorfu emigrant, filozof i ekonomista Leopold Kohr, który był świadkiem tego zdarzenia, wspominał: Być może tylko ja miałem łzy w oczach. Ale pomyślałem sobie wtedy, że kiedy już wreszcie zapanuje pokój, a Austria znów będzie niepodległa, opowiem wszystkim w domu o tym, jak prezydent z premierem śpiewali „Cichą noc”.


Teraz, gdy Austria od końca wojny ma już swoją niepodległość, odbywają się w całym kraju liczne obchody związane z dwusetną rocznicą powstania najsłynniejszej kolędy na świecie. Na terenie Ziemi Salzburskiej, Górnej Austrii i Tyrolu odbywają się specjalne wystawy, wieczory muzyczne, a na 24 listopada zaplanowano premierę musicalu Moja Cicha Noc.

 

Wspominałem już, że autorzy kolędy nie dożyli jej światowej popularności. Co ciekawe, Joseph Mohr, ksiądz, który napisał tekst Cichej nocy, zmarł w zupełnej nędzy. Przez całe życie służył ubogim i im rozdawał pieniądze. Jedynym majątkiem Mohra w ostatniej godzinie była… gitara – dokładnie ta, na której zagrał Cichą noc po pasterce w mroźny wieczór 24 grudnia 1818 roku.

 

MC

 



NAJNOWSZE WYDANIE:
Przybądź Duchu Święty!
Śpiewamy: „Pocieszycielem jesteś zwan…" Tak właśnie, Chrystus wysłał nam Parakleta – Pocieszyciela i Obrońcę, który nie tylko nas pociesza i wstawia się za nami, ale też – zgodnie z zapowiedzią Zbawiciela – wszystkiego nas uczy.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Maryja nas wzywa!

Tym razem w dziale poświęconym prezentacji Apostołów Fatimy przybliżamy sylwetkę Pana Stanisława Rydzewskiego. Od kilku miesięcy należy On do Apostolatu, a także do aktywnych obserwatorów i komentatorów facebookowego konta „Przymierza z Maryją” i Apostolatu Fatimy. Oto co opowiedział nam o sobie Pan Stanisław.

 

Mieszkam w Domu Pomocy Społecznej. Znajduje się on na terenie parafii pw. bł. biskupa Władysława Gorala w Lublinie. Przy łóżku mam figurkę Niepokalanej, a moim patronem i wzorem jest św. Stanisław ze Szczepanowa.


Ministrant, lektor, pielgrzym


W naszym DPS-ie mamy kaplicę, do której regularnie przyjeżdża ksiądz. Tam zawsze można się pomodlić, czasami odprawiane są w niej Msze, a w Wielkim Poście nabożeństwo Drogi Krzyżowej.


W swojej parafii jestem ministrantem i lektorem. Biorę też udział w odmawianiu Różańca przed Mszą Świętą, w nabożeństwach majowych czy w wielkopostnych Gorzkich Żalach. Co roku uczestniczę w rekolekcjach organizowanych w Domu Spotkania Caritasu w podlubelskiej Dąbrowicy.


Nieraz jeździłem na różne pielgrzymki. Byłem m.in. w Częstochowie, w Kodniu i w bazylice św. Antoniego w Radecznicy.


Do Pierwszej Komunii Świętej przystępowałem w parafii pw. św. Wojciecha w Wąwolnicy, gdzie znajduje się bazylika i kaplica z Cudowną Figurką Matki Bożej Kębelskiej
(pisaliśmy o niej w 33. numerze „Przymierza z Maryją” – przyp. red.). W Wąwolnicy chodziłem także do szkoły zawodowej, a w niedzielę do kościoła; tam byłem bierzmowany i przyjąłem imię Franciszek.


Wezwany do Apostolatu


Do Apostolatu Fatimy należę od kilku miesięcy. Podjąłem taką decyzję, bo uważam, że Maryja nas do tego wzywa. O istnieniu Apostolatu dowiedziałem się z „Przymierza z Maryją”, które moja koleżanka otrzymuje od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Z „Przymierza…” dużo dowiaduję się o Matce Bożej. Maryja zawsze zachęcała ludzi do odmawiania Różańca, dlatego codziennie go odmawiam i dlatego dołączyłem do Apostolatu Fatimy. Od czasu przystąpienia do tej duchowej rodziny dostałem ze Stowarzyszenia dyplom i naklejki z wizerunkiem Matki Bożej, a także regularnie otrzymuję „Przymierze z Maryją”.


Oprac. JK

 


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję bardzo za przesłanie mi „Przymierza z Maryją” oraz za wszystkie dotychczas otrzymane przesyłki. Zamieszczony w „Przymierzu…” temat samotności to problem, który dotyka obecnie wielu ludzi młodych i tych w podeszłym wieku. Często młodzi ludzie, nie posiadając dobrych wzorców opartych na głębokiej wierze, decydują się nawet na drastyczny krok… Ponadto kwestia gorszących zdarzeń w Kościele nie może przysłonić nam samej wiary. Dlatego każdego dnia modlę się w tej intencji. Zaintrygował mnie również tekst autorstwa ks. Bartłomieja Wajdy „Czym jest prawdziwa pokora?”. Artykuł wskazuje nam, że nasza pokorna postawa to uznanie prawdy, że Bóg jest Najwyższym Panem. Cieszę się, że dzięki Panu Bogu i Matce Bożej znalazłam się w gronie Apostołów Fatimy. Pozdrawiam Pana Prezesa i pracowników Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi oraz wszystkich członów Apostolatu Fatimy.

Maria z Zachodniopomorskiego

 

 

Szczęść Boże!

Popieram słuszną kampanię „W Krzyżu Twoje Zbawienie”. Jest to potrzebne przedsięwzięcie, gdyż ja również zauważam, jak wielu ludzi z mojego otoczenia oddaliło się od Kościoła i Boga. Zwłaszcza dotyczy to ludzi młodych, których można jeszcze uratować, ale potrzebne jest uświadomienie i dotarcie do ich sumień!

Wojciech z Buska-Zdroju

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję za wielkie zaangażowanie i tak wspaniałe dzieło, jakie tworzycie. Dziękuję za „Przymierze z Maryją” i kalendarz. Dziękuję za poruszanie wszelkich spraw Bożych, jak i przyziemnych. Wiele się nauczyłam i z Bożą pomocą pragnę z całych moich sił naprawiać przy konfesjonale, co zepsułam. Trzeba życie małżeńskie prowadzić w czystości według przykazań Bożych. W chwili obecnej doznałam łaski od świętego Józefa i kiedy Go prosiłam i modliłam się, wpadł mi do ręki Jego obrazek. Następnie, jak cud, przychodzi mi „Przymierze z Maryją” i na okładce jest św. Józef z Panem Jezusem i Matką Bożą. Prawie omdlałam, to było coś cudownego! Dostałam naukę od św. Józefa: modlić się szczerze, spowiadać się tak jak jest, prosić o wszystko, ale nie zanudzać, czekać cierpliwie i być roztropna. Pozdrawiam serdecznie. Szczęść Wam Boże na dalsze lata.

Krystyna z Podkarpacia

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja Zawsze Dziewica!

Bardzo dziękuję, że należę do Apostolatu Fatimy. Chciałbym powiedzieć, że łask, które otrzymuję, nie spisałbym w stukartkowym zeszycie. Wnuczek mój urodził się z wrodzoną wadą nerek. Będąc w Gidlach u Mateńki Uzdrowicielki, poprosiłem Ją o pomoc. Po tygodniu moja córka zadzwoniła i powiedziała, że nie wie jak to się stało, ale dziecko wyzdrowiało. To tylko jeden przykład. Bóg jest Miłością, należy kochać Go całym sercem!

Andrzej z Łódzkiego

 

 

Szanowny Panie Prezesie!

Bardzo dziękuję Panu za modlitwę różańcową za mnie. Pięknie dziękuję za prześliczny notes, który od Pana otrzymałam. Życzę Panu, aby każdy dzień był dla Pana dobry i radosny. Aby był Pan uśmiechnięty i cieszył się każdym dniem. Pamiętam o Panu w modlitwie różańcowej. Pozdrawiam serdecznie Pana i całe Stowarzyszenie. Niech Matka Boża ma Was nieustannie w swojej opiece. Jest Pan naszym wspaniałym Przyjacielem!

Maria z Pomorskiego

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Serdecznie dziękuję za Pana list wraz z załączoną do niego cenną przesyłką poświęconą św. Ojcu Pio. Potraktowałam go bardzo osobiście. Stało się to dlatego, że 11 kwietnia odebrałam go w szczególnych okolicznościach, które – jak sądzę – nie były kwestią przypadku, bowiem… „przypadek to świeckie imię Boga”. Przesyłka i list wzruszyły mnie, gdyż niejako wyszły naprzeciw mojemu aktualnemu stanowi ducha, którego powody, choć są prozaiczne, to dla mnie ważne. Mam 65 lat i odkąd przeszłam na emeryturę, zmagam się z coraz to nowymi problemami zdrowotnymi. Wskutek tego upadłam na duchu i chwilami czuję się zmęczona życiem. Ponieważ jestem wrażliwa, przeżywam to wszystko ze zdwojoną siłą. W tych kryzysowych sytuacjach niestety z trudnością przychodzi mi czerpanie radości z wiary i bezwarunkowa ufność w Bożą Opatrzność. Dlaczego list od Stowarzyszenia uznałam za opatrznościowy? Otóż 11 kwietnia w godzinach przedpołudniowych siedziałam na balkonie zatopiona w lekturze przejmującej książki „Cuda Ojca Pio”, którą wypożyczyłam w bibliotece. W trakcie czytania prosiłam świętego stygmatyka o jego wstawiennictwo i wyjednanie łaski uzdrowienia dla mnie i moich bliskich. Zrobiłam krótką przerwę w czytaniu i wyszłam przed mój dom podlać kwiaty. W pewnej chwili dobiegł mnie głos listonosza: „Mam dla pani przesyłkę”. Gdy zobaczyłam kopertę z przesyłką od Stowarzyszenia, a na niej wizerunek Świętego i napis: „Święty Ojciec Pio. Cudotwórca pośród nas” – zaniemówiłam ze wzruszenia i uznałam, że to nie może być zbieg okoliczności. Mam wrażenie, że sam św. Ojciec Pio chciał mi przekazać jakąś „wiadomość”, że np. może być moim pośrednikiem w modlitwach – prośbach do Pana Jezusa albo że nie pozwoli mi upaść na duchu. Szczęść Wam Boże!

Hanna z Ostrowca

 

 

Szczęść Boże!

Gorąco dziękuję za coroczne życzenia urodzinowe i modlitwę. Jestem ogromnie wdzięczna za wszystkie upominki, które otrzymuję. Za „Przymierze z Maryją”, a zwłaszcza za różaniec, z którym zaczynam dzień.

Z Panem Bogiem!

Bogumiła

 

 

Laudetur Iesus Christus!

Pragnę podziękować całemu Stowarzyszeniu Ks. Piotra Skargi za wszelkie DOBRO, jakie czyni Kościołowi. Dziękuję za Wasze pismo – to wspaniała i budująca lektura dla każdego katolika. Życzę błogosławieństwa Najświętszej Matki!

Katarzyna