Temat numeru
 
Kochajmy naszą ziemską Ojczyznę
Ks. Roman Adam Kneblewski

kochajmy naszą ziemską ojczyznęJak naucza nas i wychowuje Święta Matka Kościół, każdy katolik winien być patriotą. Wynika to zarówno z czwartego Przykazania Bożego, jak i z porządku miłości. Ojczyzna bowiem jest matką daną nam od Boga. W jej łonie nabiera człowiek właściwych sobie kształtów i dojrzewa. To ona uczy nas w sposób właściwy swoim dzieciom postrzegać i poznawać świat, artykułować treści w jedynej własnej mowie i wyrażać siebie.

Tak oto pozostaje na zawsze ta nasza wspólna Matka współtwórczynią osobistej tożsamości każdego z nas. Innymi słowy, nieodrodną część wspólną naszych odrębnych osobowości stanowi to, co niejako wyssaliśmy z mlekiem tejże Matki. A karmi nas ona, i to zarówno każdego z nas z osobna, jak i nas jako Naród, sztafetę pokoleń – ofiarną krwią bohaterów tudzież wybornym mlekiem rodzimej kultury. Toteż tę naszą ziemską Matkę, Ojczyznę, winniśmy z woli samego Boga kochać, czcić, pracować dla niej w pocie czoła, a także Jej bronić aż do utraty krwi.


Patriotyzmu uczy nas Pan Jezus
 
Powszechną i wiecznie trwałą Ojczyzną obdarzonego dziecięctwem Bożym rodzaju ludzkiego jest Niebo. Jest ono celem ostatecznym każdego z nas. W dążeniu do osiągnięcia tegoż celu winniśmy zawsze mieć na względzie, że droga do Nieba bynajmniej nie jest zawieszona w jakiejś wyidealizowanej czy wyabstrahowanej próżni. Przeciwnie – jest ona mocno i konkretnie osadzona tu, na ziemi. Nasza droga do Nieba wiedzie jedynym w swoim rodzaju, ojczystym szlakiem. Toteż nie powinien się spodziewać odziedziczyć ojczyzny w Niebie ktoś, kto w ciągu ziemskiej wędrówki nie troszczyłby się należycie o tę ziemską, kto nie nauczyłby się jej kochać, czcić, służyć i bronić. Warto zatem ze wszech miar sobie uświadamiać, iż droga do Nieba jest bardzo konkretna: ziemska i swojska.

Patriotyzmu – jako cnoty miłości własnej ojczyzny – uczy nas sam nasz Boski Mistrz i Odkupiciel. Z tego, co utrwalono na kartach Ewangelii, Pan Jezus dwukrotnie zapłakał: po raz pierwszy – ujrzawszy zmarłego przyjaciela, Łazarza, i powtórnie – na widok Jerozolimy, którą czekał marny los.

Zastanówmy się dlaczego Chrystus Pan, będąc nie tylko człowiekiem, lecz i zarazem wszechwiedzącym oraz nieskończenie miłosiernym Bogiem – nie płacze bezustannie. Przecież ciągle ktoś umiera i co rusz jakieś miasta czy państwa upadają… Otóż niewątpliwie jako Bóg-człowiek darzy Pan Jezus każdego człowieka i każdą ziemską ojczyznę miłością doskonałą. Jednakże, zachowując w tym uniwersalnym umiłowaniu Boży ład, daje nam nasz Boski Mistrz – jako człowiek doskonały, a co za tym idzie – absolutny wzór osobowy – przykład porządku miłości.

Na pierwszym miejscu nade wszystko kochać winniśmy to, co jako własne dane nam zostało od Boga jako szczególne zadanie miłości. Dlatego Pan Jezus reaguje płaczem na śmierć szczególnie bliskiej osoby, swojego przyjaciela. Natomiast Jerozolima stanowiła dla Hebrajczyków czy Izraelitów, których żadną miarą nie należy utożsamiać ze współczesnymi Żydami – najświętszą i najistotniejszą cząstkę ojczystego kraju. Jako stolica i zarazem jedyne miasto, w którym znajdowała się świątynia, czyli narodowe sanktuarium – jawiła się oczom Pańskim w sposób wywołujący wzruszenie porównywalne do tego, które mogłoby się stać naszym udziałem, gdybyśmy zdolni byli ujrzeć w tej samej chwili Jasną Górę i Wawel. Toteż Chrystus jako Syn Człowieczy, ujrzawszy Jerozolimę – na myśl o klęskach, które dotkną Jego ziemską ukochaną Matkę, Ojczyznę – zapłakał…

Porządek miłości
 
Tego porządku miłości, który jest jednym z przejawów Bożego ładu w świecie, a którego przykład nam daje sam nasz Boski Mistrz – uczyć powinniśmy nasze dzieci od maleńkości, mówiąc im mniej więcej jak następuje: Wszystkie mamusie i wszyscy tatusiowie są dla swoich dzieci darem od samego Boga. Jednak ze wszystkich mam w świecie tę jedną jedyną dał Tobie Pan Bóg jako Twoją własną, abyś ją szczególnie ukochał. Toteż rzeczą oczywistą jest, że dla Ciebie Twoja mamusia jest najukochańszą, najpiękniejszą, najmądrzejszą i najlepszą spośród wszystkich kobiet świata. Nie dlatego, że wszystkie inne panie są mniej kochane, brzydsze, głupsze czy gorsze od Twojej mamy, lecz właśnie dlatego, że tę jedyną daje Tobie Pan Bóg jako Twoją własną, abyś ją kochał najmocniej i najbardziej.

Podobnie rzecz się ma z Twoim tatusiem (i innymi tatusiami) – najukochańszym, najmocniejszym, najmądrzejszym i najlepszym, podobnie też z naszym ukochanym domem. I pamiętaj, że jesteś Polakiem! A dla nas, Polaków nad życie ukochaną matką i zarazem ukochanym domem jest Polska, którą spośród wszystkich ojczyzn na ziemi dał nam Pan Bóg.

Bądź dumny, że jesteś Polakiem!
 
Toteż kochaj i chętnie poznawaj nasze dzieje ojczyste, które pod wieloma względami nie mają sobie równych w świecie! Kochaj również, zgłębiaj i rozwijaj naszą wspaniałą, przebogatą szlachecką kulturę! Staraj się wzbudzać w sobie odwiecznego rycerskiego ducha wielu pokoleń Polaków, ducha Rycerstwa Przedmurza Chrześcijaństwa! Kochaj i pielęgnuj polszczyznę, Twoją piękną, ojczystą mowę! Kochaj najbardziej swoją własną ojczyznę i swój własny naród! A przede wszystkim kochaj Polskę i wszystko, co (w dobrym rozumieniu) polskie! Bądź dumny, że jesteś Polakiem!

Tutaj należałoby się upewnić, że nasze dzieci i młodzież potrafią właściwie odróżniać patriotyzm – jako cnotę miłości własnej ojczyzny – oraz dobrze rozumiany nacjonalizm – jako cnotę miłości własnego narodu – od szowinizmu i nazizmu. Szowinizm – jako postawa nienawiści i pogardy wobec innych – jest z natury grzeszny, przy tym niemający nic wspólnego z naszą wielowiekową tradycją i kulturą. Zawierający zaś w sobie – jako cechę własną – pierwiastek szowinizmu nazizm, czyli narodowy socjalizm, jest wręcz zjawiskiem antypolskim, absolutnie nie do pogodzenia ze szczerze polskim nacjonalizmem. Kolektywistyczny, totalitarny socjalizm jest czymś tak obcym i obmierzłym sarmackiej duszy naszego Narodu, duszy miłującej wolność w duchu katolickiego personalizmu, jak tylko coś obcym, wstrętnym i obrzydliwym być może.

Maryja–Kościół–Polska
 
W testamencie z Krzyża – adresowanymi bezpośrednio do św. Jana Ewangelisty słowami: „Oto matka twoja” – Pan Jezus zawierzył nam i darował swoją świętą Rodzicielkę, aby nam ukochaną Matką była i abyśmy, ofiarowując jej nasze dziecięce serca – sami w miłości wzrastali. Wraz z Maryją daje nam Pan naszą świętą Matkę Kościół. Matka Boża się z Kościołem najwyraźniej utożsamia. To Ona była pierwszą świątynią, w której łonie, żywy Bóg-człowiek od chwili poczęcia z Ducha Świętego przebywał. Cokolwiek w Piśmie św. odnosi się do Maryi, możemy również odnieść do Kościoła. W głębszym rozumieniu, w jakimś mistycznym wymiarze – Maryja i Kościół to jedno. Dla nas zaś, katolików-Polaków, ta święta Matka, którą nam Pan Jezus darował i zawierzył w testamencie z Krzyża, jest też naszą Królową. Maryja będąca Matką Kościoła bierze w swą Macierzyńską opiekę również ukochane Polskie Królestwo. To Ona sama życzyła sobie najwyraźniej, aby Ją w świecie tytułować Królową Polski. Jest Maryja zarazem Matką Kościoła i Polski Królową. Kościół i Polska pozostają zaś na naszym rodzimym gruncie tak bliskimi sobie, iż się bezustannie wzajemnie przenikają. To w łonie Świętej Matki Kościoła zrodziła się Polska. Kościół i Naród mają wielu wspólnych świętych bohaterów. Nie ma mowy o polskości bez katolicyzmu, przynajmniej w przestrzeni kulturalno-obycza­jowej. Kościół jest odwiecznie patriotyczny, a Naród zawsze wierny. Polskość z katolicyzmem i Naród z Kościołem od zarania naszych dziejów po dziś dzień tak się zrosły, że niejednokrotnie nie sposób tego, co polskie od tego, co katolickie oddzielić. Stąd też prawdziwie polski patriotyzm czy nacjonalizm zawsze będzie miał katolicki wymiar i charakter, zaś nasz katolicyzm cechować będzie niezmiennie typowo polski, żarliwy patriotyzm.

Jeśli zapomnę o tobie…
 
Nie wstydźmy się więc i nie bójmy przyznać do patriotyzmu. Kochajmy naszą ziemską Ojczyznę, mając w pamięci słowa Psalmu 136: Jeruzalem, jeśli zapomnę o tobie, niech uschnie moja prawica! Niech język mi przyschnie do podniebienia, jeśli nie będę pamiętał o tobie, jeśli nie postawię Jeruzalem ponad największą moją radość.

Ten artykuł przeczytałeś dzięki ofiarności Darczyńczów. Wesprzyj nas i zostań współtwórcą "Przymierza z Maryją".

NAJNOWSZE WYDANIE:
Poświęćcie Rosję Memu Sercu!
W roku 1917 Matka Najświętsza prosiła w Fatimie, by Ojciec Święty poświęcił Rosję Jej Niepokalanemu Sercu. Jakaż więc była nasza radość, kiedy w dniu oddania tego wydania „Przymierza z Maryją” do druku otrzymaliśmy wiadomość, że 25 marca bieżącego roku, w uroczystość Zwiastowania Pańskiego, papież Franciszek ma poświęcić Sercu Maryi expressis verbis Rosję, a także Ukrainę.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Maryja daje mi siłę na każdy dzień

Pani Barbara Zalas z Krakowa została Apostołem Fatimy w 2016 roku. Co daje jej uczestnictwo w Apostolacie? Co zrobiło na niej największe wrażenie w Objawieniach Fatimskich? Którzy święci są jej szczególnie bliscy? O tym wszystkim przeczytamy w świadectwie Pani Barbary…

 

W 2003 roku znalazłam w skrzynce na listy ulotkę informującą o działalności Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Od tego czasu wspieram Stowarzyszenie regularnymi datkami i otrzymuję kolejne numery „Przymierza z Maryją” oraz różnego rodzaju upominki, jak np. figurkę Matki Bożej Fatimskiej. Uważam, że nadesłane materiały rozwinęły mnie duchowo. Wiadomo, że czasem pojawiają się problemy, ale mam też świadomość, że moja postawa umacnia innych, a Pan Bóg podnosi. Dziś wiara jest moim największym skarbem i za to dziękuję Bogu.


Od czasu, gdy zaczęłam czytać „Przymierze z Maryją”, chodzę regularnie na procesje fatimskie w swojej parafii. Śpiewana podczas nabożeństwa pieśń Uczyńcie wszystko, co wam mówi Syn, zawsze bardzo mnie wzrusza.


Przed przystąpieniem do Apostolatu Fatimy zapoznałam się z przywilejami, jakie mogą być moim udziałem, i pomyślałam sobie: A dlaczego mam nie skorzystać? Zapiszę się! Może komuś pomogę swoją modlitwą, może mój datek komuś pomoże. Dlatego zostałam członkiem Apostolatu i jestem szczęśliwa z tego powodu.


Czasami wpisuję swoje intencje na karcie i odsyłam do Stowarzyszenia, które je przekazuje do sanktuarium w Fatimie. Jedna z takich intencji dotyczyła sytuacji, gdy w mojej rodzinie była osoba, która przestała uczestniczyć w Mszach Świętych, jej wiara osłabła. Zwróciłam się wtedy do Maryi: Proszę Cię, Najświętsza Matko Fatimska, wyproś tę łaskę i daj dar wiary dla tej osoby, żeby wróciła do Kościoła i do Boga. Po pewnym czasie osoba ta wróciła do Kościoła, zaczęła słuchać Radia Maryja, czyta publikacje religijne, a zdarza się, że zachęca mnie, żebyśmy razem poszły do kościoła. Wiele można wyprosić za przyczyną Matki Bożej Fatimskiej. Tylko trzeba ufać!


Dzięki Apostolatowi Fatimy moja wiara się ugruntowała. Przesyłane materiały po przeczytaniu przekazuję moim bliskim. Ważne jest również, żeby przyznawać się do wiary wśród ludzi, dlatego zawsze noszę przy sobie przesłany ze Stowarzyszenia brelok „Nie wstydzę się Jezusa”. Uważam, że nie możemy wstydzić się znaku krzyża na ulicy czy w restauracji przed posiłkiem. Niestety, ludzie często nie wstydzą się złego zachowania, a czują obawy przed przeżegnaniem się w miejscu publicznym. Jestem wdzięczna całemu Stowarzyszeniu i Panu Prezesowi, za to dzieło, jakim jest Apostolat Fatimy, za wspólną modlitwę.


Na temat Objawień Fatimskich czytałam jeszcze przed przystąpieniem do Apostolatu oraz w materiałach, które dostałam już ze Stowarzyszenia. W tych objawieniach największe wrażenie zrobił na mnie niezwykle spektakularny Cud Słońca.


Wiara zajmuje w moim życiu bardzo ważne miejsce i wiele razy pomogła mi w trudnych sytuacjach. A zmagałam się m.in. ze śmiercią i z nałogiem bliskich osób. Wtedy pomogła mi właśnie wiara i Różaniec. Jest to dla mnie wyraźny dowód, że modlitwa działa. Dzięki wierze przestałam się zamartwiać i cieszę się życiem. Często wspominam sobie słowa Pana Jezusa: Niebo i ziemia przeminą, ale słowa Moje nie przeminą.


Uważam, że tzw. pandemia ma bardzo negatywny wpływ na życie religijne wielu ludzi; oddaliła ich od Kościoła i od Pana Boga. Nie podoba mi się to, że z kościołów zniknęła woda święcona. Przecież diabła odpędza się wodą święconą! Nie można aż tak bać się wirusa!


Moją obroną przed obecną sytuacją są słowa Psalmu 91: Kto przebywa w pieczy Najwyższego i w cieniu Wszechmocnego mieszka, mówi do Pana: „Ucieczko moja i Twierdzo, mój Boże, któremu ufam”. To jest dla mnie odtrutka!


Krytycznie patrzę również na rozpowszechniony ostatnio zwyczaj przyjmowania Komunii Świętej na rękę. Dla naszych ojców i dziadów byłoby to nie do pomyślenia. Powinniśmy klękać przed Bogiem. Przecież to sam Bóg przychodzi do nas, a my mamy stać w takim momencie? Trzeba klękać i przyjmować Pana Jezusa z szacunkiem, do ust. Nie na ręce, które są zbrukane i dotykają różnych rzeczy w drodze do kościoła. Przecież ksiądz podczas Mszy Świętej robi puryfikację, uważa, żeby nawet okruszek nie upadł, a tu każdy może brać Ciało Pańskie do ręki… To jest przecież profanacja. Bardzo mnie to boli!


Jeśli chodzi o świętych, to szczególnym nabożeństwem darzę św. Ritę i św. Charbela, których relikwie znajdują się w mojej parafii, a także świętych Tereskę od Dzieciątka Jezus i Ojca Pio. Staram się regularnie uczestniczyć w nabożeństwach ku czci św. Rity w swojej parafii i w krakowskim kościele św. Katarzyny, gdzie biorę udział w obrzędzie poświęcenia róż, które są symbolem św. Rity. Książkę o życiu św. Rity otrzymałam właśnie ze Stowarzyszenia. Dzięki takim lekturom mogę lepiej poznać żywot konkretnego świętego. Prowadzi to też do rozwoju mojej wiedzy religijnej.


Oprac. JK

 


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szczęść Boże!

Serdecznie dziękuję Państwu za wszystkie przesyłki i dewocjonalia, które od Was otrzymuję. Życzę wszelkiego dobra i owocnej pracy. Oby wiara naszych ojców i tradycje zostały ocalone przed nowym potopem – bezbożności i niemoralności. Pamiętam o Was w modlitwie.

Wdzięczna Czytelniczka

 

 

Szczęść Boże!

Szanowna Redakcjo

Jako Wasz stały czytelnik, chciałbym podziękować za wszelkie dobro, jakie od Was otrzymałem. Tym razem proszę pozwolić, że podzielę się z Wami refleksją, jak dobroć ludzka może być wielka.

Życie nasze przemija bardzo szybko, dzień za dniem, chwila za chwilą. Niesie ono wiele wyzwań, z którymi, obojętnie kim jesteśmy, chcąc nie chcąc, musimy się zmierzyć. Dla nas wszystkich takim wyzwaniem na pewno była i jest sytuacja związana z koronawirusem. Dla wielu osób mi bliskich, sądzę, że Wy, Drodzy Czytelnicy, również znacie takie przypadki, zakończyła się śmiercią. Mimo to uganiamy się w życiu za określonym celem.

Zazwyczaj z sentymentem wspominamy dom rodzinny, pełen ciepła, nie zapominając o tradycjach rodzinnych i świątecznych. Obecnie narzekamy, że teraz tak nie jest, jak było kiedyś. Tymczasem do tradycji trzeba nam powracać jak do źródła, aby odnawiać i napełniać na nowo to, co było piękne i bogate, to jest szacunek do człowieka i miłość do Boga.

Nie zapominamy o tym, że Pan Bóg powołał nas do szczęścia. Patrzmy zatem na Matkę Bożą, która jest dla nas wzorem do naśladowania.

Człowiek szczęśliwy to też człowiek, który spełnia się, czyniąc dobro dla innych. Potrafi zauważyć tych, którzy potrzebują pomocy, ofiarować im miłość, szczęście i życzliwość, a czasem i dobra materialne. Przekonałem się o tym, gdy będąc po raz kolejny w Szczawnie-Zdroju, poznałem przesympatyczną profesor, Panią Barbarę z Warszawy. W szczerej, serdecznej rozmowie poinformowałem ją, że jak na obecne czasy, mam sporą gromadkę chrześniaków, – ośmioro. Jeden z nich, Bartosz, potrzebuje stałej opieki i pomocy finansowej, bo jest inwalidą. Staram się mu pomagać, odkąd się urodził, przesyłając jego rodzicom pomoc finansową. Są oni ponadto moimi przyjaciółmi na dobre i na złe.

Moja znajoma Barbara zaoferowała pomoc, inicjatywa wyszła od niej samej, mimo że ciężko choruje. Rodzice mojego chrześniaka przyjęli tę wiadomość z radością i podziwem, że tak dobrzy ludzie są na świecie. Po kilku latach odnalazłem przez przypadek moją studentkę, Alinę z Bieszczad, która również zaoferowała pomoc.

Człowiek szczęśliwy jest wdzięczny, że może pomóc drugiemu i oczekiwać za to wszystko pomocy Bożej. To Jemu przede wszystkim możemy być wdzięczni, że obdarował nas miłością, która jest ukrytym skarbem w naszym sercu. Ten skarb ujawnia się wtedy, gdy sami czynimy dobro. Człowiek szczęśliwy to ktoś, kto odkrył misję swego życia, aby uszczęśliwiać innych potrzebujących. Warto nadmienić, że matka chorego Bartosza często przebywa w szpitalu dla nerwowo chorych.

Każda wzorowa matka przez dobroć i miłość dla swojego dziecka uczy go, jakim winien być człowiekiem. A doznane dobro, dziecko przekazuje dalszym pokoleniom. Rodzice spełniają w ten sposób niezwykle trudne zadanie w swym życiu.

Przecież każdy z nas swoim przykładnym życiem pisze swój życiorys dla potomnych, zgodnie z maksymą „Idź tak przez życie, aby ślady Twoich stóp przetrwały dla potomnych”.

Pozdrawiam Was serdecznie, z wyrazami szacunku i podziwu dla Waszej pracy.

Z Panem Bogiem

Edward z Wielkopolski

Apostoł Fatimy

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Kochani Przyjaciele

Serdecznie Wam dziękuję za modlitwę oraz „Przymierze z Maryją”. Bardzo się cieszę, że jesteście. Jak dobrze mieć świadomość, że są takie osoby, jak Wy, do których można napisać, podzielić się świadectwem.

Kiedy miałam maleńkie dziecko, bardzo się rozchorowałam. Byłam już prawie na tamtym świecie… A jednak widocznie Pan Bóg pokładał we mnie nadzieje. Wyzdrowiałam. Choć było różnie – nawet czasem było tak źle, że prosiłam Pana Boga, bym się już nigdy nie obudziła… Potem jednak znów przychodziły lepsze dni. Dziś jestem pewna, że uratowała mnie wiara i miłość do Pana Jezusa i Jego Matki, którą zaszczepili we mnie moi Kochani Rodzice. I tę wiarę i miłość pielęgnuję po dziś dzień.

Jeszcze raz, Kochani Przyjaciele, dziękuję Wam za modlitwę i Wasze akcje. Niech nigdy w Was nie zgaśnie chęć do pracy. Niech Maryja Zawsze Dziewica wyprasza Kościołowi łaski, a światu pokój. Życzę Wam wielu łask, dużo zdrowia, i wytrwałości na dalsze lata pracy.

Z poważaniem

Gabriela z Chorzowa

 

 

Witam serdecznie!

Pragnę podziękować za słowa uznania i wdzięczności za mój skromny wkład w działalność Stowarzyszenia, a szczególnie dziękuję za Kartę Apostoła Fatimy. To wielka radość dla mnie. Zawsze tę Kartę ze sobą noszę. Cenniejsza jest od karty bankowej. Na niej nie trzeba mieć wkładu, nie trzeba jej aktywować, a cały czas DZIAŁA. Dziękuję raz jeszcze i proszę o modlitwę za mnie i moją rodzinę.

Teresa

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję za piękny wizerunek Niepokalanego Serca Maryi. Mam wiele przykładów z własnego życia, gdzie Maryja mnie chroni, pomaga podjąć trudne życiowe decyzje, a nawet ratuje moje bardzo trudne życie. Noszę Ją w sercu od najmłodszych lat. Trudno tak w kilku słowach opisać te wszystkie trudne momenty życia, gdzie pomoc Niebios jest wielka!

Do grona Przyjaciół Waszego Stowarzyszenia dołączyłam niedawno, dzięki „przypadkowi”, ale uważam, że w tym także była ręka Matki Bożej. Dzięki Ci Maryjo za wszystko!

A Wam, Drodzy Przyjaciele, także dziękuję. Niech Pan Bóg błogosławi Prezesa Sławomira Olejniczaka, Redaktorów i całe Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi.

Barbara z Bydgoszczy