Temat numeru
 
Blask prawdy, dobra i piękna
 
Czy zastanawialiśmy się kiedyś nad tym, dlaczego Święta Bożego Narodzenia są takie piękne? Dlaczego budzą w nas tęskne wspomnienia za niewinnym czasem dzieciństwa, ciepła rodzinnego domu specjalnie ubranego na tę okazję, naszymi kochanymi rodzicami i tą niepowtarzalną i uroczystą atmosferą Wigilii, Pasterki i całej zimowej atmosfery, tak wspaniale komponującej się z tajemnicą przyjścia na ten świat tego maleńkiego Dzieciątka, które jest naszym Królem i Zbawicielem? Zastanówmy się przez chwilę nad zbliżającym się radosnym czasem, jego symboliką i znaczeniem dla naszej katolickiej wiary. Czyż z roku na rok współczesny coraz bardziej zlaicyzowany świat nie traci czegoś z tej atmosfery?

Wspomnienia Świąt Bożego Narodzenia

Każdy z nas zapewne pamięta niepowtarzalne chwile Świąt Bożego Narodzenia z dzieciństwa. Nieważne, czy pochodzimy z bogatych czy biednych rodzin, zawsze tym świętom towarzyszyła cudowna atmosfera, która nie zależała od wystawności potraw i bogactwa prezentów pod choinką. Chyba każdy pamięta Święta Bożego Narodzenia jako najpiękniejsze chwile w życiu. Dlaczego? Pamiętamy jacy byliśmy wówczas szczęśliwi, jak dobrzy byli ludzie i jak wszystko było piękne i odświętne. Święta Bożego Narodzenia mają właśnie taki charakter, ponieważ dla chrześcijan są bardzo ważnym wydarzeniem, mającym skutki nie tylko historyczne, ale przede wszystkim wiążące się ze zbawieniem naszych dusz. Przeciwnie, w krajach niechrześcijańskich ta data nic nie oznacza i niczego nie zmienia w ich codziennym życiu. Niestety, dzisiaj nawet w krajach, które niegdyś były niemal w całości chrześcijańskie, czas Bożego Narodzenia i poprzedzające go dni są co najwyżej dobrą okazją do wielkich zakupów, robienia prezentów, obżarstwa i wylegiwania się godzinami przed telewizorem. Inni, których sumienie bardziej dręczy uciekają wówczas ze swoich domów aby być jak najdalej od zwyczajów i obrzędów, które nękają ich nieczyste sumienia oderwane od życia sakramentalnego i Kościoła. Wolą więc wyjechać do krajów i miejsc, które nie mają nic wspólnego z tą szczególną atmosferą Świąt Bożego Narodzenia. Czyż tym nie należy tłumaczyć tłumów Europejczyków podróżujących w tym czasie na Daleki Wschód, gdzie trudno znaleźć katolickie kościoły i choćby ślad chrześcijańskich tradycji? Czy udając się tam nie chcą zagłuszyć własnych sumień?
 
A przecież dla nas chrześcijan jest to data jedna z najważniejszych. To czas przyjścia naszego Pana i Zbawiciela. To moment przypomnienia i unaocznienia jednej z najważniejszych prawd naszej świętej wiary. Ten blask i rodzaj atmosfery Świąt Bożego Narodzenia jest wspaniałym odbiciem zasad, których od wieków naucza Święty Kościół Katolicki. Jakie to szczęście, że mieszkamy właśnie w Polsce, która posiada tak wspaniałą tradycję świętowania czasu przyjścia Zbawiciela.

Szczególny czas

Święty Tomasz z Akwinu uczy nas, że verum, bonum, pulchrum, czyli prawda, dobro i piękno są wzajemnie powiązane. Ta triada jest ze sobą ściśle związana, a jej źródłem jest sam Bóg, który jest Absolutną Prawdą, Absolutnym Dobrem i Absolutnym Pięknem. Gdy głoszona jest wielka prawda, w sposób logiczny związane z tym jest czynienie dobra oraz piękno jego celebrowania. Jako że Boże Narodzenie jest tak wzniosłą prawdą, jego świętowanie powinno być również bardzo piękne i wzniosłe.
 
Co świętujemy w Boże Narodzenie? Po grzechu pierworodnym dobre dusze pozostawały jednak w otchłani. Nie mogły jeszcze wejść do nieba i w ten sposób nie mogły oglądać Boga, ponieważ musiały oczekiwać na ofiarę krzyża naszego Zbawiciela, która dopiero otworzyła im bramy nieba. Mogły być jedynie szczęśliwe w sposób niepełny, w granicach swojej natury, natomiast nie dane im było szczęście obcowania z Bogiem, które ma charakter nadprzyrodzony i jest pełnią szczęścia dla każdej duszy.
 
To najwyższe szczęście można uzyskać tylko przez Odkupienie, wyzwolenie z tego, co stało się za sprawą grzechu pierworodnego. Odkupienia mógł dokonać tylko Odkupiciel - nasz Pan Jezus Chrystus. Jeśli więc za prawdę przyjmujemy to, że Odkupienie dokonało się na krzyżu, to czas przyjścia Zbawiciela przybliża nas znacznie do momentu Odkupienia. Sam Bóg w ludzkiej naturze przyszedł do ludzi, aby ich zbawić. Bóg wywyższył w ten sposób ludzką naturę i przyszedł do swego stworzenia. Po kilku tysiącach lat oczekiwania miały się wreszcie spełnić słowa proroków. Moment narodzin Pana Jezusa przybliżył czas Odkupienia grzesznego człowieka i wyrwania go z więzów grzechu pierworodnego i śmierci. Przyszedł Pan życia i śmierci, Król królów i Pan panujących, od proroków ogłoszony, od narodów upragniony, On nareszcie otworzy bramy nieba i pozwoli duszom przebywać ze swym Bogiem. To wspaniały powód do szczęścia i świętowania! A szczęście to udziela się całemu stworzeniu.

Zima i Święta
 
W tym szczególnym czasie wszystko, włącznie z symboliką, winno więc być jak najbardziej niewinne i piękne. Jakimże szczęściem jest dla nas na przykład obchodzenie Świąt Bożego Narodzenia podczas śnieżnej zimy. Wszyscy czujemy to w sposób niemal instynktowny. Biel śniegu w jakiś szczególny sposób pomaga nam zrozumieć tajemnicę Bożego Narodzenia. Śnieg i sposób w jaki jego płatki opadają, kojarzą się nam i wręcz skłaniają do czystości i niewinności. Jest coś nieskazitelnego i cichego w opadających na ziemię płatkach śniegu. Jak pięknie ta biel, czystość i cisza koresponduje z białym opłatkiem na wigilijnym stole i bielą obrusa. Nie przeszkadza nam wówczas nawet mróz, który utrzymuje cały ten przykryty bielą zimowy krajobraz. Chyba nie ma osoby, która nie życzyłaby sobie bieli śniegu i lekkiego przynajmniej mrozu na Boże Narodzenie.

Nie każdy naród ma jednak takie szczęście. Wyobraźmy sobie Święta Bożego Narodzenia przy upalnej czterdziestostopniowej spiekocie. Dla nas Polaków byłoby to nawet szokujące – wszyscy spoceni, rozleniwieni i roznegliżowani z powodu upału, opędzający się nieustannie od masy komarów. Ktoś może powiedzieć: nam się podobają nasze zimowe święta, ale ludziom żyjącym w klimacie gorącym wcale nie muszą. Jednak kiedy rozmawia się z chrześcijańskimi mieszkańcami ciepłych krajów, wszyscy oni marzą o Świętach Bożego Narodzenia ze śniegiem. Co ciekawe, oferta spędzenia Świąt Bożego Narodzenia w zimowym klimacie jest obecna w wielu agencjach turystycznych w tych krajach. Ich właściciele wiedzą, że ludzie to lubią i takie oferty cieszą się dużą popularnością. Zazwyczaj na Święta Bożego Narodzenia każdy chciałby być w domu, ale zimowe warunki są wówczas tak naturalne, że nikt w ciepłych krajach, jeśli ma taką możliwość wyjazdu, nie narzeka na podróż do Kanady, północnych części USA czy zaśnieżonej części Europy. Śnieg symbolizuje czystość. Dlaczego? Ponieważ jest tak nieskazitelny, że aż chciałoby się w nim zanurzyć. Jest w tym jakaś tęsknota za niewinnością i czystym sercem.

Oddalona ludzkość
 
Ale to nie jedyne symbole naszych świąt. Dlaczego np. nasz Pan Jezus Chrystus urodził się 25 grudnia, a nie 5 lutego, 8 marca czy 30 kwietnia? Ta data kryje w sobie coś bardzo symbolicznego. Ziemia okrąża słońce nie po okręgu, lecz po elipsie. I właśnie około 25 grudnia ziemia znajduje się w punkcie najbardziej oddalonym od słońca. Mniej więcej od tego czasu Ziemia zaczyna przybliżać się ku Słońcu: dni stają się coraz dłuższe i zbliżamy się do wiosny. Ludzkość po grzechu pierworodnym nigdy nie była tak oddalona od Boga - Słońca Sprawiedliwości, jak przed narodzinami naszego Pana. Jego narodziny stały się więc momentem przełomowym dla wszystkich ludzi – Bóg wszedł w ludzką historię, w ludzkiej naturze. Po tej dacie dni stają się coraz pełniejsze światła. A nasz Pan przychodzi niosąc nam światło prawdy.

Ale dlaczego Pan Jezus narodził się w nocy? By być symbolem przeciwieństwa, ponieważ On jest światłem prawdy, która rozświetla mroki nocy. Bóg rozprasza ciemności i wybrał na czas narodzin noc, aby tym pełniejszy był ów kontrast między światłem i ciemnością. Podczas dnia nie widać światła tak dobrze jak w nocy. Święty Jan przypomina nam wiele razy, że Chrystus Pan jest światłością: „W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła." (J 1,4-5) oraz „Ja jestem światłością świata. Kto idzie za mną nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia" (J 8,12).

Boże Dziecię
 
Dlaczego Święta Bożego Narodzenia są tak niewinne? Dlaczego wszystko jest tak delikatne? Czy nie jest to związane z narodzeniem naszego Pana jako ubogiego i delikatnego dzieciątka? Dzieci nie są niebezpieczne, nie budzą przerażenia, są bezbronne, potrzebują naszej miłości, troski i pomocy. Przecież Pan Jezus jako Bóg, który wszystko może, mógł również przyjść na ten świat jako silny mężczyzna, pełen mocy i wręcz budzący respekt. Jednak nie chciał nas podporządkować, zdominować i pokonać. Chciał, byśmy go przyjęli, kochali i dlatego narodził się jako dziecię. Ze wszystkich dzieci potrzebujących naszej pomocy najbardziej potrzebują jej dzieci ubogie. I On narodził się tak ubogi, w stajence, wśród zwierząt. I to jakich zwierząt! Nie żadnych wspaniałych koni czy potężnych psów, ale wśród zwierząt symbolizujących cierpliwość i ciężką pracę: wołu i osła. A kto obchodził Święta Bożego Narodzenia jako pierwszy? Aniołowie idący ze śpiewem obudzić ludzi. Jako pierwsi na wezwanie aniołów przybyli adorować Dzieciątko biedni pasterze śpiący na polu ze swymi zwierzętami.

Ale nasz Pan nie jest marksistą, który kocha tylko ubogich i gardzi bogatymi. Przyjął Trzech Króli, którzy złożyli mu dary: złota, kadzidła i mirry. Wcześniej dał im nawet znak w postaci gwiazdy na niebie, aby wskazywała im drogę. Dlaczego chciał, by o Jego narodzeniu zwiastowała gwiazda? Ponieważ gwiazda jest najjaśniejszym ze wszystkich ciał niebieskich. Potrzebna była ta obecność ówczesnych przedstawicieli świata pogańskiego, których w tradycji nazywamy Trzema Królami, ponieważ On sam jest nie tylko Królem królów, ale był z królewskiej krwi, był z domu i rodu króla Dawida. Tak święty Józef, przybrany ojciec Pana Jezusa, następca tronu Dawida, jak i Najświętsza Maryja Panna byli z domu i rodu Dawida. To właśnie dlatego, gdy Pan Jezus wjechał do Jerozolimy w Niedzielę Palmową ludzie wznosili okrzyki: Hosanna Synowi Dawida!

Chrześcijańskie świętowanie
 
Boże Narodzenie jest więc tak ważne, że dla unaocznienia jego wzniosłości, wszystkie kraje chrześcijańskie obchodziły te święta bardzo uroczyście i w jak najpiękniejszy sposób. Dekorowano ulice, wnętrza domów, a przede wszystkim kościoły. Dzieciom i przyjaciołom wręcza się prezenty, święty Mikołaj ze Smyrny przekształcił się w Świętego Mikołaja, który w tym czasie je rozdaje. Dawniej też częściej śpiewało się przy stole kolędy, przyjaciołom wysyłało specjalne świąteczne kartki. Warto też nadal o tym pamiętać. Domy były przystrajane w szczególny sposób. Nie mogło przy tym zabraknąć rozświetlonej choinki czy szopki.

Wszyscy w tym czasie, i daje się to czasami jeszcze dzisiaj odczuć, traktują się wyjątkowo dobrze i uprzejmie, bo czujemy, że Ktoś się pojawił i odmienił oblicze świata. W ten szczególny czas każdy kto chce przeżyć święta godnie idzie do spowiedzi świętej. Bo jakże możemy obrażać Boga, który stał się dla nas człowiekiem i pochylił się nad naszą nędzą?
Nie zapominajmy więc o tej wspaniałej atmosferze i tradycjach Świąt Bożego Narodzenia, które są dla nas klejnotem. Powinniśmy ten klejnot chronić i rozwijać w sobie jak wielki skarb. To jedna z najpiękniejszych kart naszej wspaniałej chrześcijańskiej cywilizacji, bez której nie byłoby Polski, nie byłoby Europy. Chrześcijanin nie może też zapominać, co jest w tym czasie dla niego najważniejsze – rodzi się nasz Pan i Zbawiciel – Bóg się rodzi, moc truchleje!


Sławomir Skiba i Valdis Grinsteins

"Przymierze z Maryją" dociera regularnie do ponad 430 tysięcy osób. Dołącz do grona naszych Przyjaciół i zostań stałym czytelnikiem czasopisma.

NAJNOWSZE WYDANIE:
Maryja naszą Matką
Kościół od zawsze oddaje cześć Najświętszej Dziewicy Maryi, Bogurodzicy – naszej Matce, Orędowniczce i Wspomożycielce. Cześć ta przybierała na przestrzeni wieków różne formy i wyrazy, oddając poruszenia chrześcijańskich serc i charakter poszczególnych narodów.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Maryja nas wychowuje

Pani Monika Rypień z Raciborowic Górnych na Dolnym Śląsku jest Apostołem Fatimy od roku, ale jej wspólna droga z Maryją trwa już wiele lat. Jej piękne świadectwo jest dowodem na to, że trudności i życiowe zakręty przechodzone wspólnie z Bogiem i Maryją są zawsze możliwe do pokonania, a obecność Maki Bożej i zawierzenie Jej swoich spraw naprawdę zmienia ludzkie życie.

Maryja w moim życiu i w życiu mojej rodziny jest kimś szczególnym. Ona nas wychowuje, jeśli tylko damy się poprowadzić. Przyjaźń z Matką Bożą rozpoczęła się już od wczesnych lat mojego życia. Uwielbiałam pieśni do Matki Bożej, nabożeństwa majowe czy różańcowe, a w szczególności święta maryjne. W wieku nastoletnim poznałam historię Matki Bożej Fatimskiej: Matka Boża prosi o modlitwę dzieci, które dzięki niej mogą wyprosić nawrócenie ludzkości! Od tego momentu Fatima zajęła szczególne miejsce w moim sercu. Kiedy byłam studentką we Wrocławiu, miałam możliwość uczestniczenia w nabożeństwach fatimskich. Były one przepiękne… Różaniec – nieustanny Różaniec! – sprawił, że mimo różnych przeciwności i doświadczeń, jakie niesie życie, zawsze miałam siłę, takie poczucie, że jest Ktoś obok. Ktoś, kto czuwa, wspiera, niezależnie od wszystkiego, co się działo.

Punktem zwrotnym, początkiem niezwykłego doświadczenia Matki Bożej w moim życiu był czas, kiedy byłam w ciąży z pierwszym i drugim dzieckiem. Pierwsze dziecko poczęłam dzięki wstawiennictwu Matki Bożej. Razem z mężem modliliśmy się, bo bardzo chcieliśmy mieć dziecko, a tak długo go nie było… Ja powierzyłam tę intencję Maryi, zostawiłam to Jej działaniu. Pewnego dnia mąż przyszedł do mnie i dał mi obrazek Matki Bożej: Wiesz co, na Jasnej Górze są takie modlitwy w pierwszą sobotę miesiąca za małżeństwa, które nie mogą mieć dzieci. To było niesamowite, jak on wyraził chęć oddania się Matce Bożej! Jeszcze tego samego miesiąca okazało się, że będziemy mieli dziecko.

Urodził się syn. Wcześniak. Mieliśmy miesiąc leżeć w szpitalu, a okazało się, że po trzech dniach wypuszczono nas do domu. Było tak dobrze, że lekarz stwierdził, że daty zostały pomylone, bo to niemożliwe, on nie powinien sam oddychać, tylko leżeć pod respiratorem. Ale data nie mogła zostać w żaden sposób pomylona, bo to było dzieciątko tak wyczekane, że nie ma po prostu możliwości pomyłki! W ciąży z drugim dzieckiem miałam ogromne problemy zdrowotne. Lekarze powiedzieli, że dziecko urodzi się chore. Wada genetyczna… Jak by nie było, my z mężem jesteśmy za życiem i przyjęlibyśmy każde dziecko. Ale zadziałała potężna modlitwa, wsparcie mnóstwa osób i dziecko urodziło się zdrowe. I tutaj cały czas Matka Boża nam towarzyszyła! Może ktoś by powiedział, że to było szczęście, przypadek. Ale my z mężem cały czas uważamy, że jest to opieka Matki Bożej. Co by się nie działo, zawsze oddajemy wszystko Maryi, i rzeczywiście, wszystko się później układa.

Oboje z mężem nie pochodzimy z miejscowości, w której mieszkamy, przeprowadziliśmy się tu po ślubie. Tutejsza parafia jest piękną i rozmodloną wspólnotą. Ale poznając nową
wspólnotę, zauważyłam, że nie ma tu nabożeństwa fatimskiego, więc poszłam z prośbą do księdza proboszcza, żeby takie nabożeństwo się odbywało. Dzięki zgodzie i współpracy księdza nabożeństwa fatimskie odbywają się u nas już od 2016 roku. Wspólnie z parafianami przygotowywaliśmy się do stulecia Objawień wielką nowenną fatimską. Ludzie bardzo pozytywnie przyjęli to nabożeństwo. Gdy tylko zbliża się maj, dzwonią i pytają, czy i w tym roku się odbędzie!

Na Stowarzyszenie trafiłam tak zwanym przypadkiem, w internecie. Spodobały mi się inicjatywy propagowania kultu Matki Bożej Fatimskiej. Kiedy przeczytałam, że są ludzie, którzy się tego podjęli, też zapragnęłam pomóc. Jest jeszcze jedna szczególna historia związana z moim uczestnictwem w Apostolacie. Raz wypadło tak, że byłam na roratach w całkiem innej parafii, gdzie nie było ze mną moich dzieci, i tam ksiądz rozdawał dzieciom figurki Matki Bożej. Bardzo mi się to spodobało. Dziś w wielu domach, gdzie żyją młode rodziny, brakuje nawet krzyża na ścianie, obrazów Matki Bożej czy Jezusa. To jest niemodne… a te dzieci z radością przyjmowały figurkę Maryi. Pomyślałam sobie, że może przyjadę tu kiedyś z moimi dziećmi i one też wezmą udział w takim losowaniu? I na drugi dzień w skrzynce pocztowej znaleźliśmy figurkę Matki Bożej z Apostolatu! To była ogromna radość. W naszym domu przy wyjściowych drzwiach znajduje się też kropielnica, a obok niej zawiesiliśmy Akt poświęcenia naszego domu Matce Bożej, który często ponawiamy. Tak pięknych inicjatyw jest o wiele więcej. I do tego Apostołowie modlą się za siebie nawzajem! Dzięki temu nasza wspólnota wspiera się wzajemnie i czerpie swoje siły, służąc Maryi, która prowadzi nas ku Jezusowi.

Przyg. MW



Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szczęść Boże!
Na wstępie pragnę podziękować za kalendarz „365 z Maryją” oraz pismo „Przymierze z Maryją”. Od wielu lat starałem się wspierać każdą akcję organizowaną przez Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi. Szczerze mówiąc, nie zawsze podchodziłem sumiennie do lektury, którą od Was otrzymywałem („Przymierze z Maryją”, „Polonia Christiana”). Wydawało mi się, że samo wspieranie finansowe w zupełności wystarczy. Myliłem się! Teraz, gdy znalazłem się w „jaskini zła”, tam, gdzie rządzi książę ciemności, zacząłem doceniać moc wiary i Bożego słowa, zawartych w Waszych artykułach. Modliłem się zawsze (…), ale wydaje mi się, że raczej z obowiązku niż z potrzeby. Teraz, będąc w zakładzie karnym, gdzie naprawdę ciężko znaleźć człowieczeństwo, współczucie, a co za tym idzie bliskość Bożego Miłosierdzia, pozostaje cicha modlitwa i rozmowa z Panem Bogiem (…). Jest jeszcze nasza ukochana Mateczka MARYJA, która przez całe moje życie okrywała mnie i moją rodzinę swym miłosiernym niewidzialnym płaszczem ochronnym. (…) Bóg naprawdę nas kocha! Pisząc to, mam na myśli dzieło, którego się podjęliście. Bóg zapłać!
Proszę o modlitwę w mojej intencji.
Jacek

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Pragnę Państwu podziękować za pracę na rzecz krzewienia Miłosierdzia Bożego. Serdecznie dziękuję za czasopismo „Przymierze z Maryją” oraz wszystkie piękne upominki, które od Was otrzymuję. Całej Redakcji życzę największych sukcesów. Modlę się codziennie, aby dobry Bóg i Jego Matka otaczali Was Swoją opieką i błogosławili w dalszej pracy. Jako Apostoł Fatimy pragnę wspierać Was skromnym datkiem, aby Wasza działalność rozszerzała się na całe nasze społeczeństwo. (…)
Bronisław ze Starogardu Gdańskiego

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Pragnę pozdrowić serdecznie całą Redakcję „Przymierza z Maryją” oraz podziękować za przysyłane mi egzemplarze Waszego pisma, które bardzo mi się podobają, są ciekawe i poruszające, a nawet wzruszające. Dziękuję za ciekawe artykuły, dziękuję za dział „Strony Maryjne”, gdzie znajdują się piękne opisy sanktuariów Matki Bożej. Ta lektura pisma katolickiego bardzo mnie wzbogaca i poucza. Dziękuję również za wszystkie przesyłane mi dewocjonalia, którymi obdarowuję moich najbliższych. Chcę, aby i oni cieszyli się i wzbogacali duchowo. Bóg zapłać za wszystkie modlitwy w mojej intencji i mojej rodziny. Wspieram Waszą redakcję duchowo, a jak tylko będę mogła, będę też wspierała ją finansowo.
Pozdrawiam serdecznie Pana Prezesa Stowarzyszenia Sławomira Olejniczaka i jego współpracowników oraz czytelników tego pięknego pisma. Szczęść Wam Boże!
Stała czytelniczka – Bernadetta

Szczęść Boże!
Szanowny Panie Prezesie! Serdecznie dziękuję Panu oraz Pana współpracownikom za wszystkie przesyłki skierowane do nas, a w szczególności za każdy kolejny egzemplarz czasopisma „Przymierze z Maryją”.
Można zauważyć, że od dłuższego czasu artykuły i szata graficzna jest coraz bogatsza i wzbogaca nas, Czytelników, w wiedzę katolicką. Wskazuje drogę do Boga za wstawiennictwem Maryi i świętego Józefa, prosząc o łaski uzdrowienia i wszelką pomoc. W natłoku codziennych obowiązków znajdujemy czas na modlitwę – Różaniec, Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Modlimy się o pomyślność naszych dzieci i wnucząt oraz osób nam najbliższych. Odczuwamy wtedy, że Bóg jest z nami i że nie jesteśmy sami. To podnosi nas na duchu, stanowiąc oparcie w rozwiązywaniu wszelkiego rodzaju spraw. Nadmieniamy jednocześnie, że przynależność do Apostolatu Fatimy jest dla nas czymś bardzo ważnym. Każdy człowiek żyjąc na tym świecie, winien starać się pozostawić ślad swojej egzystencji na ziemi, a ocenę pozostawić najbliższym, a przede wszystkim Bogu.
Edward wraz z Małżonką

Szanowni Państwo!
Dziękuję za przesłanie filmu „Via Dolorosa” z dołączonymi rozważaniami „Drogi Krzyżowej”. Chętnie czytam „Przymierze z Maryją”. Oddaję ten dwumiesięcznik także w inne ręce i zachęcam do włączenia się w jego czytanie i propagowanie wśród bliźnich. Zachwycona jestem tematyką Waszego pisma. Gratuluję doboru materiałów, które wzbogacają wiarę oraz wiadomości religijne i inne (ze świata), związane z chrześcijańską postawą człowieka. Bóg zapłać za wszystko! Z wyrazami szacunku.
Marianna z Mazowieckiego

Szczęść Boże!
Chciałbym podziękować całej Redakcji i przyjaciołom Apostolatu Fatimy oraz „Przymierza z Maryją” za wieloletnie wsparcie duchowe, modlitwy i Msze Święte w intencji nas wszystkich, a także piękne upominki dające wiele radości. Zawsze oczekuję i czytam od deski do deski Wasz (nasz) wspaniały dwumiesięcznik. Później przekazuję go innym, by był pocieszeniem w naszych trudnych czasach, także dla innych. Pozdrawiam serdecznie.
Mirosław

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Otrzymałem od Państwa piękne opracowanie „Via Dolorosa” z płytą i modlitwą do Krzyża Świętego, za które bardzo dziękuję. To piękna Państwa akcja, w której też chcę wziąć udział. (…) Staram się uczestniczyć we wszystkich Państwa kampaniach mających na celu przebudzić sumienia Polaków, ale też uczyć wiary i historii Kościoła. Mam już swoje lata, wiary uczyły mnie mama i babcia, teraz ją przekazuję swoim dzieciom i wnukom. Jednak najwięcej wiadomości z życia Kościoła, o życiu świętych, historii Kościoła czerpię z „Przymierza z Maryją”, które otrzymuję i czytam od pierwszej do ostatniej strony. Jako Polak, który wiele lat mieszkał w Niemczech, jestem dumny z Waszej pracy. Serdecznie pozdrawiam i życzę wielu łask Bożych dla całej redakcji „Przymierza z Maryją”.
Wojciech