Temat numeru
 
Blask prawdy, dobra i piękna
 
Czy zastanawialiśmy się kiedyś nad tym, dlaczego Święta Bożego Narodzenia są takie piękne? Dlaczego budzą w nas tęskne wspomnienia za niewinnym czasem dzieciństwa, ciepła rodzinnego domu specjalnie ubranego na tę okazję, naszymi kochanymi rodzicami i tą niepowtarzalną i uroczystą atmosferą Wigilii, Pasterki i całej zimowej atmosfery, tak wspaniale komponującej się z tajemnicą przyjścia na ten świat tego maleńkiego Dzieciątka, które jest naszym Królem i Zbawicielem? Zastanówmy się przez chwilę nad zbliżającym się radosnym czasem, jego symboliką i znaczeniem dla naszej katolickiej wiary. Czyż z roku na rok współczesny coraz bardziej zlaicyzowany świat nie traci czegoś z tej atmosfery?

Wspomnienia Świąt Bożego Narodzenia

Każdy z nas zapewne pamięta niepowtarzalne chwile Świąt Bożego Narodzenia z dzieciństwa. Nieważne, czy pochodzimy z bogatych czy biednych rodzin, zawsze tym świętom towarzyszyła cudowna atmosfera, która nie zależała od wystawności potraw i bogactwa prezentów pod choinką. Chyba każdy pamięta Święta Bożego Narodzenia jako najpiękniejsze chwile w życiu. Dlaczego? Pamiętamy jacy byliśmy wówczas szczęśliwi, jak dobrzy byli ludzie i jak wszystko było piękne i odświętne. Święta Bożego Narodzenia mają właśnie taki charakter, ponieważ dla chrześcijan są bardzo ważnym wydarzeniem, mającym skutki nie tylko historyczne, ale przede wszystkim wiążące się ze zbawieniem naszych dusz. Przeciwnie, w krajach niechrześcijańskich ta data nic nie oznacza i niczego nie zmienia w ich codziennym życiu. Niestety, dzisiaj nawet w krajach, które niegdyś były niemal w całości chrześcijańskie, czas Bożego Narodzenia i poprzedzające go dni są co najwyżej dobrą okazją do wielkich zakupów, robienia prezentów, obżarstwa i wylegiwania się godzinami przed telewizorem. Inni, których sumienie bardziej dręczy uciekają wówczas ze swoich domów aby być jak najdalej od zwyczajów i obrzędów, które nękają ich nieczyste sumienia oderwane od życia sakramentalnego i Kościoła. Wolą więc wyjechać do krajów i miejsc, które nie mają nic wspólnego z tą szczególną atmosferą Świąt Bożego Narodzenia. Czyż tym nie należy tłumaczyć tłumów Europejczyków podróżujących w tym czasie na Daleki Wschód, gdzie trudno znaleźć katolickie kościoły i choćby ślad chrześcijańskich tradycji? Czy udając się tam nie chcą zagłuszyć własnych sumień?
 
A przecież dla nas chrześcijan jest to data jedna z najważniejszych. To czas przyjścia naszego Pana i Zbawiciela. To moment przypomnienia i unaocznienia jednej z najważniejszych prawd naszej świętej wiary. Ten blask i rodzaj atmosfery Świąt Bożego Narodzenia jest wspaniałym odbiciem zasad, których od wieków naucza Święty Kościół Katolicki. Jakie to szczęście, że mieszkamy właśnie w Polsce, która posiada tak wspaniałą tradycję świętowania czasu przyjścia Zbawiciela.

Szczególny czas

Święty Tomasz z Akwinu uczy nas, że verum, bonum, pulchrum, czyli prawda, dobro i piękno są wzajemnie powiązane. Ta triada jest ze sobą ściśle związana, a jej źródłem jest sam Bóg, który jest Absolutną Prawdą, Absolutnym Dobrem i Absolutnym Pięknem. Gdy głoszona jest wielka prawda, w sposób logiczny związane z tym jest czynienie dobra oraz piękno jego celebrowania. Jako że Boże Narodzenie jest tak wzniosłą prawdą, jego świętowanie powinno być również bardzo piękne i wzniosłe.
 
Co świętujemy w Boże Narodzenie? Po grzechu pierworodnym dobre dusze pozostawały jednak w otchłani. Nie mogły jeszcze wejść do nieba i w ten sposób nie mogły oglądać Boga, ponieważ musiały oczekiwać na ofiarę krzyża naszego Zbawiciela, która dopiero otworzyła im bramy nieba. Mogły być jedynie szczęśliwe w sposób niepełny, w granicach swojej natury, natomiast nie dane im było szczęście obcowania z Bogiem, które ma charakter nadprzyrodzony i jest pełnią szczęścia dla każdej duszy.
 
To najwyższe szczęście można uzyskać tylko przez Odkupienie, wyzwolenie z tego, co stało się za sprawą grzechu pierworodnego. Odkupienia mógł dokonać tylko Odkupiciel - nasz Pan Jezus Chrystus. Jeśli więc za prawdę przyjmujemy to, że Odkupienie dokonało się na krzyżu, to czas przyjścia Zbawiciela przybliża nas znacznie do momentu Odkupienia. Sam Bóg w ludzkiej naturze przyszedł do ludzi, aby ich zbawić. Bóg wywyższył w ten sposób ludzką naturę i przyszedł do swego stworzenia. Po kilku tysiącach lat oczekiwania miały się wreszcie spełnić słowa proroków. Moment narodzin Pana Jezusa przybliżył czas Odkupienia grzesznego człowieka i wyrwania go z więzów grzechu pierworodnego i śmierci. Przyszedł Pan życia i śmierci, Król królów i Pan panujących, od proroków ogłoszony, od narodów upragniony, On nareszcie otworzy bramy nieba i pozwoli duszom przebywać ze swym Bogiem. To wspaniały powód do szczęścia i świętowania! A szczęście to udziela się całemu stworzeniu.

Zima i Święta
 
W tym szczególnym czasie wszystko, włącznie z symboliką, winno więc być jak najbardziej niewinne i piękne. Jakimże szczęściem jest dla nas na przykład obchodzenie Świąt Bożego Narodzenia podczas śnieżnej zimy. Wszyscy czujemy to w sposób niemal instynktowny. Biel śniegu w jakiś szczególny sposób pomaga nam zrozumieć tajemnicę Bożego Narodzenia. Śnieg i sposób w jaki jego płatki opadają, kojarzą się nam i wręcz skłaniają do czystości i niewinności. Jest coś nieskazitelnego i cichego w opadających na ziemię płatkach śniegu. Jak pięknie ta biel, czystość i cisza koresponduje z białym opłatkiem na wigilijnym stole i bielą obrusa. Nie przeszkadza nam wówczas nawet mróz, który utrzymuje cały ten przykryty bielą zimowy krajobraz. Chyba nie ma osoby, która nie życzyłaby sobie bieli śniegu i lekkiego przynajmniej mrozu na Boże Narodzenie.

Nie każdy naród ma jednak takie szczęście. Wyobraźmy sobie Święta Bożego Narodzenia przy upalnej czterdziestostopniowej spiekocie. Dla nas Polaków byłoby to nawet szokujące – wszyscy spoceni, rozleniwieni i roznegliżowani z powodu upału, opędzający się nieustannie od masy komarów. Ktoś może powiedzieć: nam się podobają nasze zimowe święta, ale ludziom żyjącym w klimacie gorącym wcale nie muszą. Jednak kiedy rozmawia się z chrześcijańskimi mieszkańcami ciepłych krajów, wszyscy oni marzą o Świętach Bożego Narodzenia ze śniegiem. Co ciekawe, oferta spędzenia Świąt Bożego Narodzenia w zimowym klimacie jest obecna w wielu agencjach turystycznych w tych krajach. Ich właściciele wiedzą, że ludzie to lubią i takie oferty cieszą się dużą popularnością. Zazwyczaj na Święta Bożego Narodzenia każdy chciałby być w domu, ale zimowe warunki są wówczas tak naturalne, że nikt w ciepłych krajach, jeśli ma taką możliwość wyjazdu, nie narzeka na podróż do Kanady, północnych części USA czy zaśnieżonej części Europy. Śnieg symbolizuje czystość. Dlaczego? Ponieważ jest tak nieskazitelny, że aż chciałoby się w nim zanurzyć. Jest w tym jakaś tęsknota za niewinnością i czystym sercem.

Oddalona ludzkość
 
Ale to nie jedyne symbole naszych świąt. Dlaczego np. nasz Pan Jezus Chrystus urodził się 25 grudnia, a nie 5 lutego, 8 marca czy 30 kwietnia? Ta data kryje w sobie coś bardzo symbolicznego. Ziemia okrąża słońce nie po okręgu, lecz po elipsie. I właśnie około 25 grudnia ziemia znajduje się w punkcie najbardziej oddalonym od słońca. Mniej więcej od tego czasu Ziemia zaczyna przybliżać się ku Słońcu: dni stają się coraz dłuższe i zbliżamy się do wiosny. Ludzkość po grzechu pierworodnym nigdy nie była tak oddalona od Boga - Słońca Sprawiedliwości, jak przed narodzinami naszego Pana. Jego narodziny stały się więc momentem przełomowym dla wszystkich ludzi – Bóg wszedł w ludzką historię, w ludzkiej naturze. Po tej dacie dni stają się coraz pełniejsze światła. A nasz Pan przychodzi niosąc nam światło prawdy.

Ale dlaczego Pan Jezus narodził się w nocy? By być symbolem przeciwieństwa, ponieważ On jest światłem prawdy, która rozświetla mroki nocy. Bóg rozprasza ciemności i wybrał na czas narodzin noc, aby tym pełniejszy był ów kontrast między światłem i ciemnością. Podczas dnia nie widać światła tak dobrze jak w nocy. Święty Jan przypomina nam wiele razy, że Chrystus Pan jest światłością: „W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła." (J 1,4-5) oraz „Ja jestem światłością świata. Kto idzie za mną nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia" (J 8,12).

Boże Dziecię
 
Dlaczego Święta Bożego Narodzenia są tak niewinne? Dlaczego wszystko jest tak delikatne? Czy nie jest to związane z narodzeniem naszego Pana jako ubogiego i delikatnego dzieciątka? Dzieci nie są niebezpieczne, nie budzą przerażenia, są bezbronne, potrzebują naszej miłości, troski i pomocy. Przecież Pan Jezus jako Bóg, który wszystko może, mógł również przyjść na ten świat jako silny mężczyzna, pełen mocy i wręcz budzący respekt. Jednak nie chciał nas podporządkować, zdominować i pokonać. Chciał, byśmy go przyjęli, kochali i dlatego narodził się jako dziecię. Ze wszystkich dzieci potrzebujących naszej pomocy najbardziej potrzebują jej dzieci ubogie. I On narodził się tak ubogi, w stajence, wśród zwierząt. I to jakich zwierząt! Nie żadnych wspaniałych koni czy potężnych psów, ale wśród zwierząt symbolizujących cierpliwość i ciężką pracę: wołu i osła. A kto obchodził Święta Bożego Narodzenia jako pierwszy? Aniołowie idący ze śpiewem obudzić ludzi. Jako pierwsi na wezwanie aniołów przybyli adorować Dzieciątko biedni pasterze śpiący na polu ze swymi zwierzętami.

Ale nasz Pan nie jest marksistą, który kocha tylko ubogich i gardzi bogatymi. Przyjął Trzech Króli, którzy złożyli mu dary: złota, kadzidła i mirry. Wcześniej dał im nawet znak w postaci gwiazdy na niebie, aby wskazywała im drogę. Dlaczego chciał, by o Jego narodzeniu zwiastowała gwiazda? Ponieważ gwiazda jest najjaśniejszym ze wszystkich ciał niebieskich. Potrzebna była ta obecność ówczesnych przedstawicieli świata pogańskiego, których w tradycji nazywamy Trzema Królami, ponieważ On sam jest nie tylko Królem królów, ale był z królewskiej krwi, był z domu i rodu króla Dawida. Tak święty Józef, przybrany ojciec Pana Jezusa, następca tronu Dawida, jak i Najświętsza Maryja Panna byli z domu i rodu Dawida. To właśnie dlatego, gdy Pan Jezus wjechał do Jerozolimy w Niedzielę Palmową ludzie wznosili okrzyki: Hosanna Synowi Dawida!

Chrześcijańskie świętowanie
 
Boże Narodzenie jest więc tak ważne, że dla unaocznienia jego wzniosłości, wszystkie kraje chrześcijańskie obchodziły te święta bardzo uroczyście i w jak najpiękniejszy sposób. Dekorowano ulice, wnętrza domów, a przede wszystkim kościoły. Dzieciom i przyjaciołom wręcza się prezenty, święty Mikołaj ze Smyrny przekształcił się w Świętego Mikołaja, który w tym czasie je rozdaje. Dawniej też częściej śpiewało się przy stole kolędy, przyjaciołom wysyłało specjalne świąteczne kartki. Warto też nadal o tym pamiętać. Domy były przystrajane w szczególny sposób. Nie mogło przy tym zabraknąć rozświetlonej choinki czy szopki.

Wszyscy w tym czasie, i daje się to czasami jeszcze dzisiaj odczuć, traktują się wyjątkowo dobrze i uprzejmie, bo czujemy, że Ktoś się pojawił i odmienił oblicze świata. W ten szczególny czas każdy kto chce przeżyć święta godnie idzie do spowiedzi świętej. Bo jakże możemy obrażać Boga, który stał się dla nas człowiekiem i pochylił się nad naszą nędzą?
Nie zapominajmy więc o tej wspaniałej atmosferze i tradycjach Świąt Bożego Narodzenia, które są dla nas klejnotem. Powinniśmy ten klejnot chronić i rozwijać w sobie jak wielki skarb. To jedna z najpiękniejszych kart naszej wspaniałej chrześcijańskiej cywilizacji, bez której nie byłoby Polski, nie byłoby Europy. Chrześcijanin nie może też zapominać, co jest w tym czasie dla niego najważniejsze – rodzi się nasz Pan i Zbawiciel – Bóg się rodzi, moc truchleje!


Sławomir Skiba i Valdis Grinsteins

"Przymierze z Maryją" dociera regularnie do ponad 430 tysięcy osób. Dołącz do grona naszych Przyjaciół i zostań stałym czytelnikiem czasopisma.

NAJNOWSZE WYDANIE:
Czyściec istnieje!
Wrzesień i październik to najlepszy czas, by poprzez odpowiednią refleksję, dobrze przygotować się do listopadowych modlitw za zmarłych, którzy potrzebują naszej pomocy. Dlatego ten numer naszego dwumiesięcznika w dużej mierze wypełniony jest tematyką czyśćcową.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
W Apostolacie dzięki redemptoryście

Pan Jarosław Kochanowski z Krakowa został Apostołem Fatimy w 2014 roku. Zanim jednak wstąpił do wspólnoty Apostolatu, bardzo ważną rolę w rozwoju Jego życia religijnego odegrali: babcia Wanda Kochanowska, redemptorysta o. Władysław Chaim oraz – last but not least – Ojciec Święty Jan Paweł II. Oto co nam o sobie opowiedział…

O istnieniu Apostolatu Fatimy dowiedziałem się od znajomego ojca redemptorysty, Władysława Chaima. Ojciec Władysław uczył mnie religii w okresie dzieciństwa i dorastania. Nasze drogi zeszły się ponownie, gdy byłem już dorosłym mężczyzną. Najpierw pomógł mi uporać się z problemem, który mnie wtedy dręczył, a następnie zaproponował mi pracę w prowadzonym przez siebie Stowarzyszeniu Świętego Wincentego a Paulo. Przystałem na tę propozycję. Stowarzyszenie zajmuje się opieką nad dziećmi z rodzin patologicznych. Prowadzimy świetlicę Benedictus, w której wydajemy dzieciom obiady. Nasi podopieczni mogą tam odrobić lekcje, wziąć udział w kółkach zainteresowań i wycieczkach. Zajęcia z dziećmi prowadzą studentki-wolontariuszki. Raz w miesiącu organizujemy spotkanie dla pracowników poświęcone wspólnej modlitwie i bieżącym sprawom organizacyjnym.
To właśnie ojciec Władysław zachęcił mnie do wstąpienia w szeregi Apostolatu Fatimy. Powiedział mi, że jest to inicjatywa, którą warto wspierać. Przez kilka lat przynależności do tej wspólnoty niejednokrotnie, sam lub razem z synami, brałem udział w modlitwach różańcowych i różnych spotkaniach organizowanych przez Stowarzyszenie.

Ze Stowarzyszenia dostaję wiele materiałów o tematyce religijnej. Szczególnie cenię sobie „Akt poświęcenia domu Matce Bożej”, który zawiesiłem w widocznym miejscu. Pod koniec każdego roku mogę liczyć na poświęcony Fatimskiej Pani kalendarz „365 dni z Maryją”. Otrzymuję również dwumiesięcznik „Przymierze z Maryją”. Bardzo lubię czytać magazyn „Polonia Christiana”, który jako Apostoł Fatimy też dostaję. W „Polonii…” sporo miejsca zajmuje analiza procesów obecnych na Zachodzie, a które już dotarły lub niedługo dotrą do Polski. Osobiście przeraża mnie to, co się dzieje w Europie Zachodniej z religią i z kościołami. Niestety i u nas coraz częściej dewastuje się świątynie i miejsca sakralne, dochodzi nawet do zabójstw księży. Zastanawiam się, co mnie czeka na starość, co będzie się działo w Polsce za kilka lat. Mimo wszystko mam ufność, że wszystko skończy się dobrze, ale boję się, że nadejdą czasy, gdy i w naszej Ojczyźnie będzie nagonka na katolików, gdy będzie się rugowało nas z pracy ze względu na wyznawaną wiarę.

Na co dzień pracuję w Domu Pomocy Społecznej. Opiekujemy się tam ludźmi przewlekle chorymi psychicznie. Organizujemy dla nich żywność i odzież; zajmujemy się niezbędnymi remontami i naprawami. Czasami zdarzają się trudne i konfliktowe sytuacje. Wtedy pomaga mi święta Rita, patronka od spraw trudnych i beznadziejnych, której obraz wisi nad moim biurkiem. Dzięki niej nagle pojawia się szansa na rozwiązanie problemu, który na pierwszy rzut oka wydaje się nie do rozwiązania. Jestem przekonany, że dzieje się tak dzięki jej wstawiennictwu. Św. Ricie powierzam nie tylko sprawy zawodowe, ale też rodzinne. Bywam też w jej sanktuarium przy ul. Augustiańskiej w Krakowie.

Swoje wychowanie zawdzięczam w ogromnej mierze mojej babci, Wandzie, z którą jako dziecko mieszkałem przez kilka lat. Plan dnia był wtedy jasno ustalony: był czas na naukę i był czas na modlitwę, wieczorem bajka w telewizji, pacierz i czas na sen. Myślę, że to dzięki wychowaniu przez babcię nigdy nie miałem problemów z alkoholem, papierosami, nie przeklinałem.

Do Pierwszej Komunii Świętej w dużej mierze to ona mnie przygotowała, np. zapoznając mnie z katechizmem. Za to na Mszę Świętą w niedzielę chodziłem z Mamą. Sakramentu bierzmowania udzielił mi bp Karol Wojtyła, rok przed tym, jak został wybrany na papieża. Pamiętam, że na wiadomość o jego wyborze ludzie byli bardzo radośni i płakali ze szczęścia. W kolejnych latach uczestniczyłem w Mszach Świętych organizowanych na krakowskich Błoniach podczas pielgrzymek Jana Pawła II do Polski.

Zapewne nie mam takiego zacięcia pielgrzymkowego jak nasz Papież, choć byłem kilka razy ze swoimi synami na Jasnej Górze. Byłem też w leżącym nieopodal papieskich Wadowic Sanktuarium Matki Bożej Kalwaryjskiej w Kalwarii Zebrzydowskiej.

Z nabożeństw poświęconych Matce Bożej bardzo lubię majówki. Kilka lat temu urzekł mnie swym pięknem akatyst – hymn liturgiczny ku czci Bogurodzicy: jest to coś absolutnie pięknego. Poznałem go przez przypadek, chodząc z synem na Mszę Świętą dla studentów. Oczywiście często modlę się na Różańcu, a w Wielkim Poście uczestniczę w nabożeństwach Drogi Krzyżowej.

Oprac. JK


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szczęść Boże!
Serdecznie pozdrawiam całą redakcję „Przymierza z Maryją”. Pragnę podziękować za wszystkie dotychczas otrzymane przesyłki. Dziękuję za magazyn „Polonia Christiana” – czytam go z wielkim zainteresowaniem. Do grona Apostolatu Fatimy dołączyłam niedawno – dziękuję za modlitwy sióstr zakonnych i sama modlę się za wszystkich członków Apostolatu. Pozdrawiam Pana Prezesa Sławomira Olejniczaka.
Alicja z Łódzkiego


Szczęść Boże!
Cieszę się, że mogę uczestniczyć w kampanii „Najświętsze Serce Jezusa, poświęcam się Tobie!”. Czuję się mocniejszy duchowo. Jestem samotnym wdowcem, ale wiem, że nie jestem sam, ponieważ już należę do wspólnoty dobrych, pobożnych ludzi. Będę wspierał Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi finansowo, jak również duchowo w modlitwach.
Jan ze Świętochłowic


Szanowna Redakcjo!
Serdecznie dziękuję całemu Stowarzyszeniu Ks. Piotra Skargi za to, że mogłam wstąpić w szeregi Apostolatu Fatimy. Przyznam, że jest to dla mnie wielkie duchowe wsparcie. Bóg Wam zapłać! Nigdy nie rezygnujcie z waszej misji, bo budujecie wiarę w sercach ludzi. Wspieram Wasze działania.
Jadwiga z Wrocławia


Szczęść Boże!
Poświęcam się Najświętszemu Sercu Pana Jezusa, gdyż widzę, że nieustannie się mną opiekuje. Jako mały chłopiec straciłem przytomność przez krwotok spowodowany utratą zęba i trafiłem na sygnale do szpitala. Wówczas straciłem około 1 litra krwi. Tylko cud Boży uratował moje życie.
Stanisław z Krakowa


Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Pragnę serdecznie podziękować wraz z rodziną za przesłanie mi poświęconego wizerunku Niepokalanego Serca Matki Bożej. To piękny wizerunek, który oprawiłam w antyramę. Bardzo dziękuję za przesłanie folderu o nabożeństwie Pięciu Pierwszych Sobót z Koronką Fatimską. Koronkę odmawiam w wolnych chwilach, nie tylko w soboty. Każdy dzień jest ważny, aby poświęcić się Niepokalanemu Sercu Maryi. Dziękuję również za czasopismo „Przymierze z Maryją”. Czytam dokładnie i analizuję, pogłębiając swoją wiedzę i wiarę.
Barbara


Szczęść Boże!
Uczyń serca nasze według Serca Twego, Panie Jezu! Każdy człowiek ma być dobry jak chleb. Na tym świecie żyjemy, aby służyć bliźniemu i naśladować Pana Jezusa. Nie wystarczy stanąć przed obrazem Pana Jezusa, odmówić modlitwę, ale również widzieć Pana Jezusa w każdym napotkanym człowieku, pochylić się nad niepełnosprawnym i pomagać czynem oraz dobrym słowem.
Teresa ze Śląska


Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Obiecałam Matce Najświętszej, że dam świadectwo otrzymanych łask. Znalazłam się w trudnej sytuacji zdrowotnej – kamień w nerce, która jest wadliwa. Wskazane było rozpuszczenie kamienia skutecznym lekiem, który był zalecany chorym na identyczną chorobę przez lekarza urologa, lecz lekarz – pomimo mojej gorącej prośby – stanowczo nie chciał mi zlecić lekarstwa. W moim wypadku operacja nerki była przeciwskazaniem, a nawet wiązała się z ryzykiem utraty życia. W rozpaczliwym uciekaniu się do Matki Bożej obiecałam, że będę się modlić za dusze w czyśćcu cierpiące, aby uprosiły jakieś rozwiązanie. Wkrótce znalazł się lek, który rozpuścił kamienie, dzięki czemu uniknęłam operacji. Również syn był chory i obiecałam Matce Bożej modlitwę za zatwardziałych grzeszników. Uzdrowienie nastąpiło po roku. Dziękuję Matko Boża za opiekę i łaski.
Salwina z Mazowieckiego


Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Z wielką wdzięcznością pragnę podziękować za otrzymany krzyż ścienny oraz za wszystkie dotychczas przesyłane mi dewocjonalia, które pomagają mi podczas porannych i wieczornych modlitw, przyczyniając się do umocnienia mojej wiary. W czasie modlitwy polecam Opatrzności Bożej wszystkich pracowników Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Oby Wam Bóg błogosławił w życiu osobistym i zawodowym, za Wasz trud i szczere zaangażowanie. Szczęść Boże!
Zofia z Mielca


Szanowni Państwo!
Pragnę wspierać Wasze kampanie! Mam nadzieję, że razem sprawimy, że kościoły znów zapełnią się wiernymi, tak jak to było przed pandemią. Dziękuję za piękne wizerunki Najświętszego Serca Pana Jezusa i poprzednie podarunki. Życzę powodzenia i dużo wytrwałości. Z Panem Bogiem!
Piotr z Pruszkowa


Szczęść Boże!
Serdeczne Bóg zapłać za upominki, jakie od Państwa otrzymuję. Jest to jedyne stowarzyszenie, które w sposób bardzo przystępny przybliża nam Boga, Matkę Najświętszą i ubogaca naszą wiarę. Szczęść Boże w Waszej posłudze dla nas!
Krystyna z Ustrzyk Dolnych


Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
W moim domu rodzinnym nad łóżkiem rodziców wisiały dwa święte obrazy: Najświętsze Serce Pana Jezusa i Niepokalane Serce Maryi. Wiarę wynosi się z domu. Jak rodzice się modlą i chodzą do Kościoła, to ich dzieci też to kontynuują. Nas było pięcioro, wszyscy żyjemy i wszyscy chodzimy do Kościoła, choć jesteśmy już wiekowi. Najstarszy brat ma 84 lata, ja mam 80. Wszystkie akcje, które przeprowadza Stowarzyszenie są bardzo pożyteczne. Serdecznie pozdrawiam i dziękuję za wszystko. Szczęść Boże
Halina z Gdyni