
Są nieodłącznym elementem polskiego krajobrazu. Jeśli w przyszłości w ojczystym pejzażu ich zabraknie, to możemy być pewni, że z naszym krajem stało się coś bardzo niedobrego, wręcz tragicznego. Kapliczki, bo o nich mowa, stanowią jeden z najbardziej wyrazistych przejawów polskiej, nieskażonej obcymi wpływami, pobożności.
Podróżując polskimi drogami, z dala od szumu i pędu wypełniającego autostrady, z łatwością natrafimy na jedną z wielu kapliczek. Czasem dostrzeżemy ją na rozstaju dróg, niekiedy jej lokalizacja związana będzie z bardzo osobistym przeżyciem konkretnej osoby bądź lokalnej społeczności, w jeszcze innym przypadku spoglądający na przechodniów wizerunek Chrystusa Frasobliwego, czy Jego Bolesnej Matki został tam umieszczony jako wyraz ekspiacji i wezwanie do nawrócenia. Zatem choć powody powstania konkretnej kapliczki mogą być różne, to łączy je głęboka wiara w to, iż ewangeliczna prawda o Zbawieniu musi przenikać każdą chwilę naszego życia. Nie ma bowiem momentu ani sytuacji, w której człowiek byłby „wolny” od obecności Pana Boga – czułego Ojca, lecz potrafiącego, dla naszego dobra, skarcić nieposłuszne dzieci.
Nasza Królowa
Szczególne jednak miejsce pośród kapliczkowych miejsc kultu zajmują te związane z maryjną pobożnością polskiego ludu. Niemożliwe przecież byłoby, aby naród mający za Królową Matkę Bożą, nie odwdzięczał się za wieki szczególnej opieki swej Monarchini.
Tym bardziej, iż to sama Matka naszego Pana Jezusa Chrystusa upomniała się o Swą cześć, kiedy skierowała do modlącego się w klasztorze przy jezuickim kościele Gesu Nuovo w Neapolu ojca Juliusza Mancinellego zapytanie: Dlaczego nie nazywasz Mnie Królową Polski? Ja to królestwo bardzo umiłowałam i wielkie rzeczy dla niego zamierzam, ponieważ osobliwą miłością do Mnie płoną jego synowie.
Jakże niewdzięczny okazałby się naród, który pozostałby głuchy na tak pełne słodyczy słowa? Bogu niech będą dzięki, że przez wieki staraliśmy się stać wiernie przy naszej Królowej, meldując się na Jej wezwanie słowami Apelu Jasnogórskiego: Maryjo Królowo Polski, jestem przy Tobie pamiętam, czuwam!
Dlatego też nie może dziwić, iż z wielu kapliczek, tych przydrożnych uczynionych czasem niewprawną ręką wiejskiego twórcy, ale także znajdujących się w polskich miastach, spogląda na Swe królestwo Święta Boża Rodzicielka. To przed Jej figurką umieszczoną w kapliczce modlił się strudzony rolnik, jak i mieszkaniec Warszawy, którego opuszczała nadzieja na ocalenie w straszne dni Powstania. Jakże wzruszające są wspomnienia pochodzące z tego czasu, w których odnajdujemy świadectwa głębokiej wiary i zaufania w Matczyną opiekę Maryi, także w ostatnich chwilach życia…
Matczyne Orędzie
Odzew na macierzyńską miłość Maryi względem Polski, jaką stanowią poświęcone Jej kapliczki, nie umyka niestety wrogom Świętej Wiary Katolickiej. Skrywający się pod różnymi flagami i hasłami nieprzyjaciele Kościoła wielokrotnie dawali upust swej wściekłości, niszcząc tak drogie każdemu katolickiemu sercu przydrożne miejsca Jej kultu czy Maryjne figury znajdujące się w różnych punktach polskich miast.
Tych, którzy nie mogą znieść tradycyjnej polskiej wierności Matce Bożej, szczególną wściekłością napełniają nie tylko jej zewnętrzne oznaki w postaci kapliczek i gromadzących się wokół nich ludzi, ale także wszelkie wspomnienie o szczególnej roli narodu polskiego, o której to wielokrotnie mówiła nasza Królowa. Warto, abyśmy przypominali bogactwo przesłań skierowanych przez Maryję do Polaków.
Szczególne miejsce pośród nich zajmuje orędzie przekazane trzynastoletniej Justynie Szafryńskiej i dwunastoletniej Barbarze Samulowskiej w Gietrzwałdzie w 1877 roku. Warto zwrócić uwagę, iż Matka Boża przemówiła do nich po polsku, co podkreślił ks. Franciszek Hipler, w języku takim, jakim mówią w Polsce. Czyż ten fakt nie stanowi dla żyjących współcześnie Polaków wezwania do rachunku sumienia z szacunku do ojczystej mowy? Ileż to przekleństw, bluźnierstw i plugastwa jest obecne w języku, który słyszymy na ulicach, w mediach, w szkołach! Pamięć o wyróżnieniu, którego dostąpiła polska mowa, kiedy popłynęła z ust Maryi, powinna nas szczególnie motywować do zmagania się z wszelkimi przejawami rewolucji zaśmiecającej ojczysty język.
Ponadto z gietrzwałdzkiego przesłania płynie dla nas jakże istotna lekcja dotycząca przyszłości naszej Ojczyzny, którą głęboko do serca powinni sobie wziąć szczególnie sprawujący władzę. Jeśli bowiem naprawdę pragną pomyślności dla rządzonego przez nich kraju, winni wsłuchać się w wezwanie do stanowienia prawa zgodnego z Ewangelią Chrystusową. Maryja przypomina, że takiej właśnie przemiany serc i ludzkich dusz oczekuje Jej Wszechmocny Syn.
Nawracajcie się, dziateczki…
Nasza najukochańsza Matka przekazywała nam nie tylko słowa dotyczące swojej miłości wobec Polski, z Jej ust płynęły również przestrogi i wezwania do porzucenia grzesznego życia. 22 października 1943 r. w Siekierkach (dzielnica Warszawy) dwunastoletnia Władzia Fronczak (Papis) usłyszała takie oto słowa:
Dziateczki kochane, przychodźcie i módlcie się, to nie będę was karała. Daleko macie do kościoła, to módlcie się tu, a będę się wami opiekowała.
Nawracajcie się, dziateczki, to Syn Mój nie będzie was karał, a jak się nie nawrócicie, to was ukarze. Módlcie się i przyprowadzajcie do Mnie owieczki, tak jak wy przychodzicie, to po śmierci będziecie w Królestwie Niebieskim.
Przestroga przed karą pojawia się także w innym fragmencie „Orędzia z Siekierek”, gdzie mówi Pan Jezus: Wylałem na Krzyżu Najświętszą Krew za was. Kochajcie wy serce moje tak, jak Ja kocham serca wasze. Przykazuję wam, Syn Boga Żywego, nawróćcie się. Bo jak się nie nawrócicie, będą okropne choroby. Śmierć będzie dla was straszna. Krew będzie płynęła rynsztokami. Nawróćcie się, woła Chrystus Pan do was wszystkich, do całego świata. Bóg nie chce ludzi karać. Bóg chce ludzi ratować przed zagładą. Bóg żąda nawrócenia.
Wielu dopatruje się w tych słowach zapowiedzi tragedii Powstania Warszawskiego i hekatomby, jaką zgotowali mieszkańcom stolicy niemieccy okupanci. Jedną z przyczyn kary spuszczonej na miasto miał być grzech aborcji szeroko rozpowszechniony w przedwojennej Warszawie…
Odpowiedzmy na Jej wezwania!
Polska pobożność maryjna wyrażająca się w tak licznej obecności w przestrzeni publicznej kapliczek oraz innych oznak kultu Matki Bożej jest naszym narodowym skarbem. Śmiało można uznać ją za najcenniejsze dziedzictwo, jakie mamy obowiązek przekazać następnym pokoleniom.
100. rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości stanowi doskonałą okazję, aby raz jeszcze zachwycić się szczególną więzią łączącą naszą Ojczyznę z Jej Królową, gorąco za nią podziękować i przepraszać za wszelkie przejawy niewierności – doskonały materiał do rachunku sumienia stanowi tekst Jasnogórskich Ślubów Narodu Polskiego.
Nade wszystko jednak ta rocznica jest świetną okazją do podjęcia konkretnych zobowiązań, tak aby na co dzień realizować Maryjne wezwania skierowane do nas.
W tym numerze „Przymierza z Maryją” postanowiliśmy podjąć tematykę edukacji młodych pokoleń Polaków. Pokładamy nadzieję w chrześcijańskim, czy też ściślej – katolickim kształceniu i wychowaniu. Pamiętamy bowiem, że katolicyzm jest nie tylko doktryną, dogmatem czy też zbiorem modlitw i obrzędów, lecz nade wszystko żywą relacją z Bogiem i powinien oddziaływać na całe państwo i całe społeczeństwo.
Pomiędzy 25 a 29 maja wraz z grupą Apostołów Fatimy pielgrzymowaliśmy do miejsca, w którym 109 lat temu trojgu portugalskim pastuszkom ukazywała się Matka Boża, niosąc światu przesłanie pokuty i nadziei.
Fatima, choć jest odwiedzana przez bardzo licznych wiernych oraz turystów, zdołała jednak zachować atmosferę ciszy. Wyjąwszy największe uroczystości gromadzące wielotysięczne rzesze uczestników, można tam zarówno modlić się, jak i słuchać w skupieniu. Każdego dnia chętnie korzystaliśmy z tej możliwości tym bardziej, że nasz hotel położony był w bezpośredniej bliskości bazyliki oraz miejsca Maryjnych objawień.
Codziennie uczestniczyliśmy też w tradycyjnych nabożeństwach i procesjach na olbrzymim placu przed sanktuarium. W trakcie trzeciego wieczoru przedstawiciele naszej grupy mieli zaszczytną okazję prowadzić fragment modlitwy. W pamięci uczestników pozostanie z pewnością atmosfera towarzysząca tym różańcowym spotkaniom. Wypowiadane przez setki pielgrzymów w różnych językach wezwania Ojcze nasz… i Zdrowaś Maryjo… podkreślały zarówno jedność jak i różnorodność Kościoła. Z drugiej strony jednak – zamiast harmonii rodziły szum, utrudniając modlitewne skupienie. Może gospodarze tego cudownego miejsca zechcą kiedyś „odkryć” na nowo łacinę?
Niespokojny duch współczesności daje też w Fatimie znać o sobie w sposób widoczny gołym okiem. Niby w trosce o prostotę i skromność stara się on jak może zasłonić sanktuarium, wznosząc wokół betonowe bryły, z których niektóre nawet zostały poświęcone jako miejsca katolickiego kultu. Tylko co wspólnego z żywą, autentyczną wiarą mogą mieć płaskie, szare bunkry albo kaplice, w których Tabernakulum przypomina bardziej skrzynkę na narzędzia? Albo co powiedzieć o ustawionym tuż przy nowej bazylice wielkim krzyżu, na którym zamiast Chrystusa umieszczono dziwaczną postać jakby wyjętą ze starożytnych hieroglifów? W kulturowym kontekście naszych czasów to raczej karykatura niż godny wizerunek Zbawiciela…
Zatem nawet w bezpośrednim otoczeniu sanktuarium naocznie przekonaliśmy się, że wewnątrz Kościoła toczy się ogromna walka o kształt katolicyzmu i o serca wierzących. Do czego to zmaganie może prowadzić, widzieliśmy w urokliwym, niewielkim mieście Obidos, gdzie w miejscu dawnego kościoła działa dzisiaj… księgarnia.
Nasze pielgrzymkowe wyprawy, których celem były wspaniałe klasztory w miasteczku Alcobaça czy w Batalhi, przeniosły nas do czasów, gdy świątynie bez wątpienia wznoszono na chwałę Bożą, na przykład – w podzięce za Opatrznościową pomoc w wygranej bitwie o niepodległość kraju. Zachwyt budziła potężna, a zarazem misterna architektura tych monumentalnych dzieł, wspaniałe zdobienia, dbałość ich twórców o detale, połączenie talentów z wytrwałością i pracowitością budowniczych.
Podążyliśmy też śladami fatimskich wizjonerów – Łucji dos Santos oraz świętych Hiacynty i Franciszka Marto. Modliliśmy się przy ich grobach. Odprawiliśmy Drogę Krzyżową w ich rodzinnych stronach, odwiedziliśmy domy, w których żyli.
W miejscu objawień Matki Bożej zapaliliśmy świece przywiezione wraz z intencjami powierzonymi nam przez Darczyńców w ramach akcji „Twoje światło w Fatimie”.
Podczas tej kilkudniowej wyprawy na każdym kroku spotykaliśmy się z serdeczną otwartością Portugalczyków. Podziwialiśmy ich ludową sztukę i zwyczaje. Mimo że nasze kraje są od siebie bardzo oddalone, w żaden sposób nie czuliśmy się obco. Sprawiła to oczywiście sama Matka Boża, ale też kulturowa bliskość biorąca swój początek w naszej wspólnej wierze. Podczas wyjazdów do historycznych miejsc, które znalazły się na trasie naszej pielgrzymki, mieliśmy okazję przekonać się, że Maryja swoją opieką otacza nie tylko nasz naród, lecz wszystkie nacje, które się Jej ufnie oddają, a także każdą osobę, która zawierza Jej siebie oraz swych bliskich.
Dzieje Portugalii to również historia wierności Bogu i odstępstw, także w życiu władców. Trudne momenty w wymiarze tak osobistym, jak i zbiorowym, przypominają o konieczności ciągłego zabiegania o własną duszę i o łaskę Opatrzności. Wierność przynosi pomyślność – przynajmniej w życiu duchowym. Odstępstwo owocuje nieszczęściem i śmiercią. Te uniwersalne prawdy przychodziły na myśl, gdy słuchaliśmy opowieści przewodników o portugalskich monarchach i wodzach, zwycięskich bitwach i nieszczęśliwych losach grzesznych kochanków.
Byli tym razem pośród Apostołów Fatimy reprezentanci każdego spośród żyjących pokoleń. Najmłodszy uczestnik liczył sobie 13 lat, zaś senior, pan Zdzisław – już 94. – Całe życie marzyłem, by tu przyjechać – przyznał w rozmowie.
Nasza pielgrzymka nie byłaby tak bogata w duchową treść bez obecności duszpasterza – księdza Krzysztofa. Oprócz zapewnienia nam możliwości codziennego wysłuchania Mszy Świętej, dawał on wyrazy swej niezwykłej czci dla Matki Bożej śpiewem Godzinek i pięknych pieśni.
Każdy z nas przywiózł Matce Bożej bagaż własnych intencji, od tych najbardziej osobistych po zbiorowe – dotyczące Kościoła i Ojczyzny. Każdy też otrzymał w duchowym wymiarze to, czego najbardziej potrzebował. To doświadczenie znają wszyscy pielgrzymujący ze szczerą intencją w miejsca szczególnie wybrane przez Pana Boga i przez Maryję.
Wśród tych niezwykłych miejsc jest też Fatima, niosąca do Nieba już od ponad wieku nieprzerwany strumień ludzkiej modlitwy.
Szanowni Państwo!
Jesteście wspaniali! Wasze wydawnictwa oraz gazetki, broszury i ulotki wzmacniają naszą duchowość i informują o wielu faktach oraz miejscach objawień Maryjnych. Artykuły czytam z wielkim zainteresowaniem. Naprawdę bardzo cenię informacje o Jezusie i Maryi, które w nieskończoność otwierają serca. Pamiętamy w modlitwie o Waszej pracy. Pozdrawiam gorąco Pana Prezesa i cały zespół redakcyjny!
Anna ze Zgierza
Szczęść Boże!
Kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniała. Popieram ją i bardzo się cieszę, że jesteście i stoicie na straży wiary. Musimy dziękować i wspierać naszą Królową za Jej miłość do naszego Narodu.
Zbigniew z Katowic
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Szanowny Panie Prezesie, dziękuję bardzo serdecznie za przesłane mi pozdrowienia urodzinowe. Ucieszyłam się z bardzo ładnej kartki. Jestem dumna z działalności apostolskiej, jaką Państwo prowadzą. Podobają mi się bardzo czasopisma „Przymierze z Maryją” i „Apostoł Fatimy”. Cieszę się z tego, że mogę w nich znaleźć wiele bardzo ciekawych artykułów poruszających interesujące mnie tematy. Cieszę się z tego, że wiele osób może korzystać z tych czasopism. Pragnęłabym bardzo, aby wielu Polaków mogło zapoznać się z tymi ciekawymi gazetami.
Bardzo serdecznie dziękuję za otrzymane ostatnio „Przymierze z Maryją” i „Apostoła Fatimy”. Znalazłam w tych numerach wiele interesujących mnie zagadnień. Cieszę się z tego, że te czasopisma mogą trafić do wielu rodzin w Polsce. Pragnęłabym dalej otrzymywać te pisma.
Pozdrawiam Maryję Naszą Królową. Życzę Panu i współpracownikom dużo zdrowia i wielu łask Bożych w Jezusie i Maryi.
Wdzięczna Czytelniczka
Krystyna z Pruszkowa
Szczęść Boże!
Bardzo dziękuję za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją”. Jest to pismo, które bardzo sobie cenię i szanuję. Redagujecie ciekawe artykuły. Zawsze czekam na nowe numery i pragnę poinformować, że zawsze będę Was wspierać. Niech Pan Bóg nas prowadzi!
Barbara
Szanowny Panie Prezesie!
Bardzo dziękuję Panu za życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego oraz fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły i ducha wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla naszej duchowości chrześcijańskiej. Dziękuję bardzo za wszystkie dewocjonalia, materiały, które od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi otrzymałam – są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę całej Redakcji i Panu Prezesowi obfitych łask Bożych. Szczęść Wam Boże na długie lata!
Danuta z Krakowa
Szanowni Państwo!
Dziękuję za wszystkie numery „Przymierza…”, bo to ciekawe czasopismo. Warto je prenumerować. Dużo opisujecie i dużo się dowiadujemy, co się dzieje teraz i kiedyś – jak to było na świecie dawno temu, w tamtych wiekach. Życzę Wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują zniszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg! Pozdrawiam Was serdecznie,
Maria
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Dziękuję z całego serca za cudowne „Przymierze z Maryją”. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję to pismo. Jest tam dużo pięknych, cudownych tekstów o Maryi i Jezusie Chrystusie, a także dużo o wierze katolickiej i o naszej kulturze. Są tam piękne tematy i bardzo dobre dla naszego życia wiadomości. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję „Przymierze z Maryją”. Dziękuję, modlę się za cały Apostolat Fatimy i za Pana Prezesa.
Janina z Włocławka
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Panie Sławomirze, w liście zadał mi Pan pytanie, czy jestem dumna z otrzymywanego pisma „Przymierze z Maryją”. Jestem dumna! A dlaczego? Bo jest to pismo jedyne w swoim rodzaju. To ogromna wiedza. Każdy artykuł bogaty w wydarzenia, emanuje częścią historii o naszej wierze katolickiej. Bardzo dużo przeczytałam dobrych książek (bo lubię czytać), ale pismo „Przymierze z Maryją” stawiam na pierwszym miejscu, bo porusza serce, ubogaca duszę i umysł. O wielu sprawach opisanych w artykułach wcześniej nie miałam wiedzy. Ale teraz mając 86 lat jestem poniekąd uczennicą „Przymierza z Maryją”. Mówi się, że człowiek uczy się do końca życia, prawda? Bóg zapłać za tę wiedzę. Z szacunkiem chylę czoło przed wszystkimi osobami za pracę i trud w tworzeniu pisma. A Matka Boża, nasza Królowa, niech Was błogosławi. Przy okazji „Bóg zapłać” za wszystko co dostaję od Stowarzyszenia Księdza Piotra Skargi: za życzenia urodzinowe, za listy Pana Sławomira i wszystkie pamiątki, a szczególnie za koronę Matki Bożej Fatimskiej. Jak stawałam przed Fatimską Panią, mówiłam w duchu: „Jesteś taka skromniutka, skromniutka bez korony”… A teraz moja Dostojna Pani ma koronę! Serdecznie dziękuję, bardzo się cieszę.
A jeszcze kilka słów o mnie… Jestem schorowaną osobą, chodzę o lasce. Nie mam już nawet siły iść sama do kościoła – to około 1 kilometra, ale mój sąsiad zawozi mnie co niedzielę na Mszę. Mam też problemy ze słuchem. Aparat słuchowy nie wszędzie zdaje egzamin, szczególnie w kościele, jak kapłan mówi dalej od mikrofonu, to robi się pogłos, ale jakoś daję sobie radę. Nie narzekam, bo mam dużą rodzinę i opiekuje się mną córka. Praktycznie przejęła wszystkie moje obowiązki. Przepraszam, że nie nadążam za waszymi propozycjami, ale w miarę możliwości będę wspomagać Stowarzyszenie. Życzę Wam wszystkim zdrowia i błogosławieństwa.
Z Panem Bogiem!
Genowefa