Temat numeru
 
Zwyczaje postne i wielkanocne
Michał Wikieł


Kościół katolicki wyznacza wiernym porządek przygotowań doskonale wprowadzających w czas przeżywania Męki i Zmartwychwstania Pańskiego. Jest on wpisany w rytm ludzkiego życia - pracy, nauki, odpoczynku, odżywiania się. Wszystkie obrzędy i rytuały mają głęboki sens i zbliżają nas do tajemnicy Zmartwychwstania. Niestety, stopniowo zapominamy o starych zwyczajach i obrzędach; jesteśmy dzisiaj coraz bardziej pobłażliwi wobec samych siebie zarówno w poście, jałmużnie, jak i modlitwie. Efekt? Nasz poziom duchowości spada, a przeżywanie najważniejszych dla chrześcijan Świąt Wielkiej Nocy powoli sprowadza się do zaledwie estetycznego i konsumpcyjnego aspektu. A jak to kiedyś na naszych ziemiach bywało? Przypomnijmy sobie ważniejsze zwyczaje i obrzędy związane z Wielkanocą.


WSTĘPNA ŚRODA - NAWRACAJCIE SIĘ!

Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię! albo Pamiętaj człowiecze, że prochem jesteś i w proch się obrócisz! - takie wezwania słyszymy w środę popielcową, zwaną wstępną, gdy na znak pokuty, żalu, kruchości ludzkiego życia kapłan posypuje naszą głowę popiołem, uzyskanym z palm wielkanocnych, poświęconych w Niedzielę Palmową poprzedniego roku. Tym obrzędem, ustanowionym w 1091 r. przez papieża bł. Urbana II, w Kościele katolickim rozpoczynamy 40-dniowy okres Wielkiego Postu. Warto nadmienić, że ten czas oczyszczenia, pokuty, zadumy na początku chrześcijaństwa trwał zaledwie około tygodnia, ale był bardzo surowy. Potem go wydłużano, nawet do 70 dni, aż w VI wieku papież św. Grzegorz Wielki ustalił, że Wielki Post będzie liczył 40 dni, na wzór postu Pana Jezusa na pustyni. Kiedyś też chrześcijanie więcej od siebie wymagali: w czasie trwania postu nie spożywano mięsa, słoniny, alkoholu, mleka i masła, które zastępował kwaśny żur, pieczone ziemniaki w mundurkach, kiszona kapusta, śledzie, olej i sól; mniej pobożni pościli tylko w środy, piątki i soboty. Od śródpościa ponadto nie jadano gotowanych potraw, co symbolicznie podkreślano zwyczajem tłuczenia w tym dniu starych garnków. We wstępną środę popiołem sypano nie tylko w kościele: karczmarz montował garnek nad drzwiami i obsypywał głowy wszystkich wchodzących. Do dzisiaj zachował się również zwyczaj zabierania popiołu do domu dla posypania głów domowników, którzy nie mogli być w tym dniu w kościele.

HOSANNA I PALMY NA WIERZBNĄ NIEDZIELĘ

Niedziela Palmowa (zwana także Kwietną lub Wierzbną) rozpoczyna święte obrzędy wielkanocne. Od średniowiecza wystawia się tego dnia widowiska pasyjne, w czasie Mszy św. czytany jest opis Męki Pańskiej z podziałem na role. Święcenie palm symbolizujących drzewo życia oraz procesje z nimi i głośnym „Hosanna Synowi Dawidowemu!" na pamiątkę uroczystego triumfalnego wjazdu Jezusa do Jerozolimy odbywały się już w IV stuleciu w Ziemi Świętej, a od VII wieku w Europie. W Polsce palmy wije się z gałązek wierzby okrytych puszystymi pączkami (zwanych baziami lub kotkami), bukszpanu, borówek, tui, cisu, tataraku, wstążek i papierowych kwiatów. Do dziś organizowane są konkursy na najpiękniejszą i najwyższą (upleciona w 2011 r. w Lipnicy Murowanej mierzyła aż 36 m). Palmy kiedyś były nawet lekarstwem dla ludzi i zwierząt (sproszkowane), ponadto odpędzały chmury gradowe, chroniły przed klęskami i przysparzały urodzaju? Przede wszystkim jednak zwyczaje związane z Niedzielą Palmową wprowadzały w święty czas Wielkiego Tygodnia: zakazywano wielu prac, np. przędzenia i szycia; na groby zanoszono resztki święconych potraw, a same groby dekorowano gałązkami wierzby ? symbolem życia i śmierci.

OSTATNIE DNI POSTU

Zwyczaje ludowe na Wielką Środę i Wielki Piątek były skoncentrowane na zbliżającym się końcu postu. Urządzano bowiem „grzebanie żuru", który się wszystkim uprzykrzył (wylewano go gdzie bądź), albo „palenie żuru" ? kończąc przedświąteczne porządki, palono stare miotły, szmaty, śmieci, by dom, ale domyślnie także dusze były na święta czyste. Innym obyczajem były kąpiele w stawie czy rzece, by zapewnić sobie zdrowie, urodę i ochronę przed złem. Gospodarze święcili swe pola, by zapewnić sobie urodzaj, palili siedem ognisk na krańcach wsi, aby ustrzec domy od pożaru. Nowy ogień zaś w piecach zapalano dopiero od paschału. Dzieci natomiast tego dnia (lub w Wielki Czwartek) ubierały kukłę Judasza ozdobioną 30 szkiełkami (domyślnie: srebrnikami), zrzucały ją z kościelnej wieży, ciągnęły przez wieś, krzycząc: "Zdrajca! Judasz!" i poniewierając, by wreszcie spalić lub utopić w rzece czy jeziorze.

CORAZ BLIŻEJ TRIDUUM

Wymowną liturgię miała „ciemna jutrznia" odprawiana w kościele przy 15 świecach w Wielki Czwartek, Piątek i Sobotę przed świtem, a później przeniesiona na godzinę 21.00. Śpiewano psalmy i kolejno gaszono 14 świec symbolizujących 12 apostołów oraz dwóch nieznanych z imienia uczniów, którzy opuścili Pana Jezusa w czasie męki; ostatnia zaś - symbolizująca Zbawiciela - świeciła do końca albo gaszona była na pamiątkę Jego śmierci. Całość kończyło głośne zamknięcie brewiarzy, przypominające złorzeczenia ludzi pod krzyżem i trzęsienie ziemi.

 

W Wielki Czwartek (zwany cierniowym) na pamiątkę Ostatniej Wieczerzy spożywano tajnię - postną, ale obfitą kolację. Dla wielu był to ostatni posiłek przed śniadaniem wielkanocnym. Kościół do dzisiaj pielęgnuje także zwyczaj obmywania stóp 12 mężczyznom (starcom lub ubogim) - wzorem uczynku miłosierdzia Zbawiciela. W Kościołach odprawiana jest wtedy Msza Wieczerzy Pańskiej, upamiętniająca Ostatnią Wieczerzę Jezusa Chrystusa z uczniami. Znamienna jest zapadająca po Gloria głucha cisza: milkną dzwony, dzwonki, używa się klekotów, kołatek, grzechotek czy trajkotek (inaczej: chrząszczy). Takimi instrumentami bawili się też chłopcy na ulicach.

 

Konsekrowane Hostie oraz Najświętszy Sakrament są po komunii przenoszone do ciemnicy, co symbolizuje pojmanie i uwięzienie Zbawiciela. Po Eucharystii obnaża się ołtarz. Dawniej tego dnia pracowano tylko do południa, wykonywano wybrane czynności: mężczyźni sadzili drzewa owocowe, kobiety piekły chleby i ciasta, robiły masło „przeznaczone na lekarstwo na rany, chłopi wieszali śledzia na suchym drzewie nad drogą, urządzając mu pogrzeb, a panny malowały pisanki (kraszanki) - piękne, barwne, pisane woskiem, malowane, trawione, skrobane" W każdym regionie Polski inaczej zdobione. W Wielki Piątek - dzień zadumy nad Męką Zbawiciela, nie wykonywano hałaśliwych prac, a przed wschodem słońca chodziło się do rzeki obmyć twarz, ręce i nogi, gdyż woda tego dnia nabiera uzdrawiającej mocy. Szczególnie popularne było źródełko w Piekarach Śląskich na Górze Kalwaryjskiej. Ołtarz w kościele był ogołocony ze świec i kwiatów, a uwagę wiernych skupiał urządzany od X stulecia Grób Pański, w którym umieszczano krzyż i stawiano przy nim straż. Od XVI stulecia znajdował się w nim także Najświętszy Sakrament, a krzyż adorowano przed ołtarzem. Wielka Sobota to liturgia i zwyczaje sprawowane w przeddzień największej uroczystości. W kościele święci się wodę i ogień, zapalając paschał symbolizujący zmartwychwstałego Jezusa, który jest alfą i omegą - początkiem i końcem. Od VIII wieku (w Polsce - od XIV stulecia) święcone są pokarmy: chleb symbolizujący Ciało Chrystusa, jajka - nowe życie i zmartwychwstanie Pana Jezusa, wędliny - świadczące o dostatku oraz masło, ser, sól, chrzan, ciasto i baranek z triumfalną chorągiewką (agnusek - z łac. agnus - jagnię).

PRAWDZIWIE ZMARTWYCHWSTAŁ!

„Chrystus Zmartwychwstał!" - tak od rezurekcji (łac. resurrectio - powstanie z martwych) przez cały okres wielkanocny pozdrawiano się na powitanie, a w odpowiedzi słychać było: „Prawdziwie Zmartwychwstał!". Podczas Mszy rezurekcyjnej odgrywano scenę z niewiastami i Aniołem przy pustym grobie Jezusa oraz strzelano na wiwat. Charakterystyczne wezwanie Alleluja! (wychwalajcie Pana), obecne niemal we wszystkich pieśniach wielkanocnych, istnieje w liturgii od VI wieku. Po Mszy św. w domach zasiadano przy wystawnych śniadaniach wielkanocnych, które poprzedzało dzielenie się jajkiem i składanie życzeń. Wśród potraw królował piękny baranek z czerwoną chorągiewką, położony na łączce z rzeżuchy lub żytka - rzeźbiony w cukrze, marcepanie lub w maśle. Kto przespał poranną rezurekcję - nie jadł. Ale gdzieniegdzie spożywano tylko jedną potrawę przygotowywaną ze święconego, np. w Gorcach w Rabce jadano sodrę: pokrojone jajka, chleb, wędlinę i chrzan, wymieszane ze zsiadłym mlekiem.

I ŚMIGUS, I DYNGUS

Po tylu dniach postu trzeba się rozluźnić, dlatego od Niedzieli Wielkanocnej królowały zabawy: śmigus -polewanie panien wodą i uderzanie ich po nogach rózgami (na zdrowie) albo delikatne polewanie pachnącą wodą po ręce; dyngus - wykupywanie się dziewczyn od oblewania a także rozdawanie pisanek, słodyczy i pieniędzy przebierańcom, którzy chodzili po wsi z barankiem lub kogutkiem (nawiązując do Jezusa i zaparcia się św. Piotra) i płatali różne figle. W różnych regionach żarty przybierały różne formy: w okolicach Krakowa chodziły „siude baby" czy „siudy" - baby niosące koszyk z kukłą-dzieckiem i dziad z różańcem z kasztanów lub brukwi. Baby brudziły sadzą „na szczęście", jeśli nie otrzymały stosownych datków. W Poniedziałek Wielkanocny na krakowskim Zwierzyńcu organizowano festyn „Emaus", a we wtorek na Krzemionkach przy kopcu Krakusa -zabawę, tzw. rękawkę, w ramach której z kopca rzucano słodycze zebranym biedakom i młodzieży. Niedaleko Limanowej z kolei był zwyczaj przebierania się za „dziady śmigustne" czy „słomiaki" gwiżdżące i trąbiące głośno - uosabiały one tych, którzy stracili głos, bo nie uwierzyli w Zmartwychwstanie. Na Mazowszu natomiast chodzili "kurcarze"  - chłopcy z sikawkami, klekotkami i kurkiem dyngusowym.

JAK JEST DZISIAJ?

Tradycja swoje, a „nowoczesność" swoje - Co ostatecznie wygrywa? - zależy to tylko od nas! Jeśli chcemy, zachowamy to, co piękne i szlachetne, co świadczy o naszych korzeniach. Wszak i dziś zdarzają się tacy, którzy przez 40 dni z pomocą Kościoła toczą boje z własnymi ułomnościami, a od Wielkiego Czwartku czy Piątku żyją o chlebie i wodzie aż do rezurekcji?


Ten artykuł przeczytałeś dzięki ofiarności Darczyńczów. Wesprzyj nas i zostań współtwórcą "Przymierza z Maryją".

NAJNOWSZE WYDANIE:
Narodził się Chrystus Król!
Chrystus jest Królem! Jest Panem naszego życia. Trzeba bowiem, ażeby królował – pisze św. Paweł w Pierwszym Liście do Koryntian. Jakimż jest paradoksem, że Ten, przez Którego wszystko się stało, przyszedł na świat w lichej stajence, między zwierzętami. Tak jednak nasz Pan postanowił i tak się stało.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
W Apostolacie dzięki redemptoryście

Pan Jarosław Kochanowski z Krakowa został Apostołem Fatimy w 2014 roku. Zanim jednak wstąpił do wspólnoty Apostolatu, bardzo ważną rolę w rozwoju Jego życia religijnego odegrali: babcia Wanda Kochanowska, redemptorysta o. Władysław Chaim oraz – last but not least – Ojciec Święty Jan Paweł II. Oto co nam o sobie opowiedział…

O istnieniu Apostolatu Fatimy dowiedziałem się od znajomego ojca redemptorysty, Władysława Chaima. Ojciec Władysław uczył mnie religii w okresie dzieciństwa i dorastania. Nasze drogi zeszły się ponownie, gdy byłem już dorosłym mężczyzną. Najpierw pomógł mi uporać się z problemem, który mnie wtedy dręczył, a następnie zaproponował mi pracę w prowadzonym przez siebie Stowarzyszeniu Świętego Wincentego a Paulo. Przystałem na tę propozycję. Stowarzyszenie zajmuje się opieką nad dziećmi z rodzin patologicznych. Prowadzimy świetlicę Benedictus, w której wydajemy dzieciom obiady. Nasi podopieczni mogą tam odrobić lekcje, wziąć udział w kółkach zainteresowań i wycieczkach. Zajęcia z dziećmi prowadzą studentki-wolontariuszki. Raz w miesiącu organizujemy spotkanie dla pracowników poświęcone wspólnej modlitwie i bieżącym sprawom organizacyjnym.
To właśnie ojciec Władysław zachęcił mnie do wstąpienia w szeregi Apostolatu Fatimy. Powiedział mi, że jest to inicjatywa, którą warto wspierać. Przez kilka lat przynależności do tej wspólnoty niejednokrotnie, sam lub razem z synami, brałem udział w modlitwach różańcowych i różnych spotkaniach organizowanych przez Stowarzyszenie.

Ze Stowarzyszenia dostaję wiele materiałów o tematyce religijnej. Szczególnie cenię sobie „Akt poświęcenia domu Matce Bożej”, który zawiesiłem w widocznym miejscu. Pod koniec każdego roku mogę liczyć na poświęcony Fatimskiej Pani kalendarz „365 dni z Maryją”. Otrzymuję również dwumiesięcznik „Przymierze z Maryją”. Bardzo lubię czytać magazyn „Polonia Christiana”, który jako Apostoł Fatimy też dostaję. W „Polonii…” sporo miejsca zajmuje analiza procesów obecnych na Zachodzie, a które już dotarły lub niedługo dotrą do Polski. Osobiście przeraża mnie to, co się dzieje w Europie Zachodniej z religią i z kościołami. Niestety i u nas coraz częściej dewastuje się świątynie i miejsca sakralne, dochodzi nawet do zabójstw księży. Zastanawiam się, co mnie czeka na starość, co będzie się działo w Polsce za kilka lat. Mimo wszystko mam ufność, że wszystko skończy się dobrze, ale boję się, że nadejdą czasy, gdy i w naszej Ojczyźnie będzie nagonka na katolików, gdy będzie się rugowało nas z pracy ze względu na wyznawaną wiarę.

Na co dzień pracuję w Domu Pomocy Społecznej. Opiekujemy się tam ludźmi przewlekle chorymi psychicznie. Organizujemy dla nich żywność i odzież; zajmujemy się niezbędnymi remontami i naprawami. Czasami zdarzają się trudne i konfliktowe sytuacje. Wtedy pomaga mi święta Rita, patronka od spraw trudnych i beznadziejnych, której obraz wisi nad moim biurkiem. Dzięki niej nagle pojawia się szansa na rozwiązanie problemu, który na pierwszy rzut oka wydaje się nie do rozwiązania. Jestem przekonany, że dzieje się tak dzięki jej wstawiennictwu. Św. Ricie powierzam nie tylko sprawy zawodowe, ale też rodzinne. Bywam też w jej sanktuarium przy ul. Augustiańskiej w Krakowie.

Swoje wychowanie zawdzięczam w ogromnej mierze mojej babci, Wandzie, z którą jako dziecko mieszkałem przez kilka lat. Plan dnia był wtedy jasno ustalony: był czas na naukę i był czas na modlitwę, wieczorem bajka w telewizji, pacierz i czas na sen. Myślę, że to dzięki wychowaniu przez babcię nigdy nie miałem problemów z alkoholem, papierosami, nie przeklinałem.

Do Pierwszej Komunii Świętej w dużej mierze to ona mnie przygotowała, np. zapoznając mnie z katechizmem. Za to na Mszę Świętą w niedzielę chodziłem z Mamą. Sakramentu bierzmowania udzielił mi bp Karol Wojtyła, rok przed tym, jak został wybrany na papieża. Pamiętam, że na wiadomość o jego wyborze ludzie byli bardzo radośni i płakali ze szczęścia. W kolejnych latach uczestniczyłem w Mszach Świętych organizowanych na krakowskich Błoniach podczas pielgrzymek Jana Pawła II do Polski.

Zapewne nie mam takiego zacięcia pielgrzymkowego jak nasz Papież, choć byłem kilka razy ze swoimi synami na Jasnej Górze. Byłem też w leżącym nieopodal papieskich Wadowic Sanktuarium Matki Bożej Kalwaryjskiej w Kalwarii Zebrzydowskiej.

Z nabożeństw poświęconych Matce Bożej bardzo lubię majówki. Kilka lat temu urzekł mnie swym pięknem akatyst – hymn liturgiczny ku czci Bogurodzicy: jest to coś absolutnie pięknego. Poznałem go przez przypadek, chodząc z synem na Mszę Świętą dla studentów. Oczywiście często modlę się na Różańcu, a w Wielkim Poście uczestniczę w nabożeństwach Drogi Krzyżowej.

Oprac. JK


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szanowny Panie Prezesie!
Z nieskrywaną wdzięcznością dziękuję za zrozumienie i przesłane egzemplarze „Przymierza z Maryją”. Z powodu przewlekłej choroby (rehabilitacje) moja sytuacja jest dosyć trudna. Między innymi niska emerytura i czasem drogie nierefundowane leki sprawiają, że mam problemy finansowe.
„Przymierze z Maryją” to moje okno na świat. To bardzo wartościowa lektura, którą czytam z zapartym tchem. Codziennie odmawiam Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Modlę się do Niepokalanego Serca Maryi i do św. Rity. Wszystkie te materiały, a w zasadzie modlitewniki otrzymałam od Waszej Redakcji za dawnych, dobrych czasów, kiedy moja sytuacja finansowa była znacznie lepsza. Przeczytane „Przymierza z Maryją” przekazuję zaprzyjaźnionej znajomej i jest bardzo zadowolona z tej lektury.
(…) Niech Maryja otacza całą Redakcję swoją Matczyną opieką.
Z serdecznymi pozdrowieniami i szczerą modlitwą.
Maria z Krakowa


Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Serdecznie dziękuję za przesłanie mi obrazu Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Znany jest mi od wielu lat, ale jak dotąd nie miałam go w domu, choć często zwracałam się do Maryi z różnymi prośbami, stając w kościele przed tym wizerunkiem.
Ucieszyła mnie także dołączona książeczka, dzięki której dowiedziałam się o historii tego obrazu, jego symbolice i kulcie. Matka Boża Nieustającej Pomocy będzie jeszcze częściej mi towarzyszyć, również w domu – dzięki Jej obrazkowi i odmawianiu nowenny oraz modlitw zawartych w książeczce.
Wspieram działania Stowarzyszenia mające na celu propagowanie kultu Matki Bożej Nieustającej Pomocy.
Z wyrazami szacunku
Krystyna z Poznania


Szczęść Boże!
Serdecznie pozdrawiam całe Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi. Z całego serca dziękuję za to wspaniałe pismo „Przymierze z Maryją”. Kocham to pismo i czekam na nie z tęsknotą. Jest w nim zawarte wszystko, co mnie cieszy, uczy, poszerza moją wiedzę. Bardzo interesujące i mądre artykuły. Dowiadujemy się o wielu ciekawych i dotąd nieznanych, rzeczywistych, cudownych czy historycznych wydarzeniach. Bóg zapłać za to cudowne pismo. Dziękuję również za wszelkie przepiękne, wartościowe przesyłki i pamięć. Z wyrazami szacunku dla całego Stowarzyszenia. Szczęść Boże!
Bożena z Rybnika


Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Nadchodzące dni sprzyjać będą refleksji nad przemijającym ludzkim życiem. Może być szczęśliwe lub nieszczęśliwe. Jeżeli jesteśmy wierni Bogu, wędrując z Nim przez życie, to mamy nadzieję się z nim spotkać, pozostać na wieki, a jeżeli wybierzemy drogę bez Boga lub co najgorsze – z Nim walczymy, musimy się liczyć z tym, że się z Nim w ogóle nie zobaczymy. Trzeba pamiętać, że życie jest krótkie. Jesteśmy wędrowcami na tej ziemi. Terminu odejścia z tego świata nie znamy.
W miesiącu listopadzie pamiętajmy ze szczególną troską o grobach zmarłych, modląc się za nich. Wielu naszych bliskich znajomych, przyjaciół, przekroczyło już próg śmierci. Mamy nadzieję, że są w Niebie i spotkają się ze sprawiedliwym Zbawcą – Bogiem, co jest nagrodą za ich przykładne życie. Każdy człowiek umrze i stanie przed Jego Obliczem, aby zdać sprawozdanie ze swojego życia.
Zadajemy sobie pytanie, w jaki sposób możemy pomóc zmarłym, szczególnie tym, którzy są bliscy naszemu sercu. Przede wszystkim powinniśmy uczestniczyć we Mszy Świętej, przyjmując Komunię Świętą. Módlmy się za nich w miarę możliwości codziennie, przez adorację Najświętszego Sakramentu, odmawiając codziennie Różaniec i Drogę Krzyżową. Listopad każdego roku powinien być przypomnieniem dla nas, żyjących, że osoby, które odeszły z tego świata i ich groby nie mogą być zapomniane i zaniedbane. Zatroszczmy się więc o nie, zapalając znicze, stawiając kwiaty na ich grobach, wypełniając maksymę: „Kochać, to znaczy pamiętać”. (…)
Edward z Kalisza


Szanowni Państwo!
Pragnę bardzo gorąco podziękować Państwu za wszystkie publikacje i dewocjonalia, które od Was otrzymuję. Serdeczne Bóg zapłać!
Ze wszystkich otrzymanych upominków to ten ostatni z wizerunkiem Matki Bożej Nieustającej Pomocy przysporzył mi najwięcej radości, gdyż mam do Niej szczególne nabożeństwo. Co środę uczęszczam na nabożeństwo do Matki Bożej Nieustającej Pomocy, prosząc o różne sprawy. Ostatnio, gdy rodzice zachorowali w czasie tzw. pandemii, zostałam sama bez pomocy lekarskiej. Zwróciłam się do Maryi z tego wizerunku o pomoc. Niesamowite, że już następnego dnia widać było dużą poprawę w samopoczuciu ojca. Wierzę mocno, że wstawiła się za moimi rodzicami, bo byłam załamana, zostając z tą chorobą zupełnie sama.
Dziękuję wszystkim za to dzieło, za „Przymierze z Maryją” i życzę dalszych sukcesów oraz nowych Czytelników. Niech Matka Boża Fatimska ma Was w Swej opiece!
Emilia z Przodkowa


Szczęść Boże!
Na wstępie pragnę serdecznie podziękować za przesłaną mi książeczkę oraz wizerunek Matki Bożej Nieustającej Pomocy oraz kartę, na której przesyłam podziękowania i prośby do ukochanej Matki.
Przesłaną książeczkę już przeczytałam, niesamowicie ciekawa lektura, za co bardzo dziękuję. Ja doświadczyłam wielokrotnie opieki Matki Bożej Nieustającej Pomocy i Pana Jezusa z uwagi na poważne moje problemy zdrowotne po tragicznym wypadku samochodowym. Lekarze powtarzali, że to cud od Boga, że żyję. W ubiegłym roku miałam operowane biodro i wszystko skończyło się szczęśliwie. Wszystkie moje problemy oddaję Matce Bożej i Panu Jezusowi!
Pozdrawiam serdecznie Pana Prezesa i proszę o modlitwę.
Ja również modlę się za wszystkich pracowników Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Życzę błogosławieństwa Bożego!
Janina z Łodzi