Temat numeru
 
Aborcja jest zbrodnią!
Bogusław Bajor

Naród, który zabija własne dzieci, jest narodem bez przyszłości…

św. Jan Paweł II

 

O aborcji nie sposób rozmawiać ze spokojem. Budzi ona ogromne emocje wszystkich: zarówno obrońców życia, jak i zwolenników swobodnego zabijania nienarodzonych, a także tych matek oraz ojców, którzy zdecydowali się na aborcję. Nic dziwnego – jest ona bowiem wymierzona w Boży plan stworzenia. Jest zbrodnią. Dlatego jakikolwiek „kompromis aborcyjny” nigdy tak naprawdę nie będzie możliwy, bo oznaczałby on nasze milczenie w obliczu zabijania niewinnych istot. A na to chrześcijanin nigdy zgodzić się nie może.

Trudno zaiste powstrzymać emocje, gdy słyszy się opinie, iż dzieciobójstwo ma być nie tylko „prawem” ale i „dobrodziejstwem” kobiet. Jakże to? Zabijanie niewinnego życia w łonie matki ma być dobrodziejstwem? Uczynienie z kobiety „trumny” czy „celi śmierci” ma być prawem, które uwolni ją od ewentualnych problemów związanych z późniejszym wychowywaniem potomka? Toż to największy fałsz i kłamstwo, jakim karmione są współczesne społeczeństwa Zachodu!

 

Poczniesz i porodzisz Syna

Kościół święty uczy, że aborcja jest zbrodnią. Od chwili poczęcia dziecko ma naturę ludzką, choć z oczywistych względów nie może ono w pełni korzystać z praw obywatelskich. Poczęte dziecko nie jest jakąś „zwykłą” częścią organizmu matki, którą mogłaby ona do woli dysponować. Jest osobnym organizmem, co dziś – dzięki rozwojowi techniki – możemy obserwować choćby na zdjęciach USG – które udowadaniają niedowiarkom, iż istota, którą nosi w swym łonie matka, jest człowiekiem.


Tego dylematu oczywiście nie powinni mieć wyznawcy Jezusa Chrystusa, bowiem ostatecznie tę sprawę rozstrzyga Pismo Święte. Św. Łukasz Ewangelista opisuje moment Zwiastowania, gdy Archanioł Gabriel – ogłaszając Maryi wielką nowinę, iż zostanie Matką Zbawiciela – mówi: Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus (Łk 1,31). Poczniesz Syna… Nie „płód”, nie „zarodek”, nie „zygotę”, jak z jakąś diabelską wręcz pogardą mówią o poczętym dziecku feministki. Nie! Wysłannik Boży mówi wyraźnie: Poczniesz i porodzisz Syna. Koniec, kropka.


Dlatego względy społeczne czy medyczne nie mogą być uzasadnieniem dla bezkarnego zabijania tego rozwijającego się w łonie matki człowieka. Umyślne zabicie niewinnej i bezbronnej istoty ludzkiej jest grzechem wołającym o pomstę do Nieba. Ten straszny czyn pozbawia dziecko łaski Chrztu Świętego, a z drugiej strony podważa sens małżeństwa i rodzicielstwa, może prowadzić do rozbicia rodziny oraz do nieopanowanego życia seksualnego, pozbawionego naturalnego celu, jakim jest zrodzenie i wychowanie potomstwa.

 

Złe prawo kształtuje złe postawy

Możemy niekiedy usłyszeć takie opinie: jeśli katolicy nie chcą aborcji, to niech jej nie przeprowadzają. Niech tym samym dają przykład, ale niech nie narzucają tego zakazu innym. Oczywiście, dawanie świadectwa to nasz chrześcijański obowiązek, z którego nikt nas nie zwolni. Ale ważne jest też to, jakie prawo panuje w danym państwie. Dopuszczając pewne zachowania, a karząc inne, prawo pełni funkcje wychowawcze. Zatem przyzwolenie na zbrodnię nie może być normą prawną, bo złe prawo kształtuje postawy moralnie złe. Zezwalając na aborcję, godzimy się ponadto na dramatyczne skutki, jakie ma ona dla zdrowia i życia matek, by wspomnieć choćby nasilenie chorób kobiecych, zwiększone ryzyko zachorowania na nowotwory układu rozrodczego, a niejednokrotnie także bezpłodność. Do tego dochodzą ogromne problemy na gruncie duchowym i psychicznym (tzw. syndrom postaborcyjny): depresja; długotrwałe, wyniszczające wyrzuty sumienia, widmo wiecznej kary, świadomość potępienia za naruszenie przykazania „Nie zabijaj”, brak harmonii i wewnętrznego spokoju, lęk przed Bogiem, przeradzający się w wielu przypadkach w nienawiść do Stwórcy, Kościoła i wszystkiego, co związane jest z chrześcijańską wiarą i moralnością. Bardzo groźnym skutkiem aborcji jest też zamknięcie się na działanie łaski Bożej i Bożego Miłosierdzia, co w wyniku ogromnej wewnętrznej pustki nierzadko kończy się samobójstwem matki lub ojca zabitego dziecka. Tak oto szatan dokonuje dzieła zniszczenia…

Jedynym wyjściem i ochroną przed jego zgubnymi podszeptami jest skierowanie się ku Bogu i jasne opowiedzenie się za życiem na gruncie prawnym, także uznając groźbę kary za złamanie zakazu zabijania. Ma to ogromne znaczenie dla odbudowy porządku opartego na prawie naturalnym i Bożych przykazaniach.

 

Lenin, Hitler, Stalin…

O diabelskiej inspiracji związanej z legalizacją aborcji niech świadczą również poniższe fakty. Otóż pierwszym krajem na świecie, który zalegalizował zbrodnię zabijania nienarodzonych był w roku 1920 Związek Sowiecki pod przywództwem komunistycznego zbrodniarza, Włodzimierza Lenina. 13 lat później jego śladem poszedł inny ludobójca, Adolf Hitler, który dążąc do utworzenia „rasy panów”, doprowadził do legalizacji zabijania nienarodzonych Niemców, którzy posiadali lub mogli posiadać wady wrodzone. Ponadto jednym ze sposobów wyniszczania podbitych przez III Rzeszę narodów było zalegalizowanie na ich terenach aborcji. Okupowanej Polsce Niemcy narzucili ten proceder w 1943 roku. Po raz drugi zalegalizowano w naszym kraju aborcję w roku 1956. W tym przypadku przyczynili się do tego ludzie wprowadzeni do Sejmu (w 1952 roku) przez Stalina.


Już przytoczenie tych faktów powinno nas skłonić do całkowitego wyrzeczenia się jakiejkolwiek zgody na „kompromis aborcyjny”.

 

Wolę was ocalić…

Wiem, że głosząc prawdę o zabijaniu nienarodzonych i wzywając do pełnej ochrony życia pod groźbą kary za złamanie zakazu aborcji, ściągniemy na siebie krytyczne głosy z różnych stron sceny polityczno‑społeczno‑religijnej, które zarzucą nam np. „brak miłosierdzia”. Do tego chóru chętnie przystąpią zapewne też ci, którzy żadnym miłosierdziem względem nienarodzonych dzieci nie mieli chęci się wykazać – matki decydujące się z pełną świadomością na ten proceder, ojcowie pchający swe żony czy „partnerki” na krzesło „zabiegowe”, lekarze uśmiercający dzieci w łonach matek…


Cóż możemy wtedy odpowiedzieć? Otóż drodzy adwersarze – nie możemy inaczej! Aborcja jest zbrodnią i bardzo ciężkim grzechem, co przypomniała Matka Boża podczas uznanych niedawno przez Kościół objawień w brazylijskiej Itapirandze. Mógłbym powtórzyć za słynnym greckim mówcą i politykiem, Demostenesem: Chciałbym wam się podobać, o Ateńczykowie, ale wolę was ocalić. Pamiętając o przestrodze św. Jana Pawła II, która jest mottem tego tekstu, nie możemy milczeć, gdy na naszych oczach giną niewinne dzieci, a ich matki, ojcowie i inne osoby, które uczestniczą w zabijaniu nienarodzonych, ryzykują swym wiecznym zbawieniem. Nie chcemy być narodem bez przyszłości.

Żal za grzechy, pokuta i oddanie się w pełni Bożemu Miłosierdziu – to są lekarstwa na zranienia związane z dzieciobójstwem. Nade wszystko jednak nie dopuśćmy, żeby aborcja w ogóle miała w naszym katolickim kraju rację bytu!

 


"Przymierze z Maryją" dociera regularnie do ponad 430 tysięcy osób. Dołącz do grona naszych Przyjaciół i zostań stałym czytelnikiem czasopisma.

NAJNOWSZE WYDANIE:
Dlaczego nas prześladują?
Maryja jest naszą Matką, daną przez Pana Jezusa. I do Niej uciekamy się we wszelkich potrzebach. Będąc Matką, nie przestaje jednak być Królową. Pięknie wyrażają to kolejne wezwania z ostatniej części litanii loretańskiej. Jest wśród nich tytuł: Królowa Męczenników. I właśnie męczeństwu wyznawców Chrystusa poświęcone jest to wydanie naszego pisma.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Płaszczem Maryi okryta

Pani Barbara Kaptur, która jest dzisiejszą bohaterką rubryki poświęconej Apostolatowi Fatimy, należy do naszej wspólnoty od ponad 10 lat.

– Przypadkowo w skrzynce znalazłam ulotkę, to było w 2012 roku, w listopadzie. Wysłałam zgłoszenie i od tego czasu zaczęła się korespondencja. Mam jeszcze pierwszy list, który dostałam 7 grudnia – wspomina.

 

– Pochodzę z parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Trzemesznie. Tam byłam ochrzczona, tam też przystąpiłam do Pierwszej Komunii i tam brałam ślub. Wiarę przekazali mi rodzice. Co niedziela chodzili na Mszę Świętą, a my za nimi podążaliśmy. Nie mówili: musicie chodzić, tylko szykowaliśmy się i tak jak rodzice szli, tak i my szliśmy.


– Gdy miałam 12 lat, w pokoju rodziców zapalił się ołtarz z obrazem Matki Bożej, który peregrynował po naszej parafii. Rodzice spali. Nagle poczułam, że ktoś mnie budzi. Na szczęście szybko się przebudziłam i zobaczyłam obraz Matki Bożej w ogniu. Wszystkich pobudziłam i tak uratowałam obraz oraz rodzinę, bo cały budynek poszedłby z ogniem.


U stóp Jasnogórskiej Pani


- Gdy miałam 10 lat po raz pierwszy byłam w Częstochowie, na pielgrzymce dzieci komunijnych, którą zorganizowała siostra zakonna z naszej parafii. Od Trzemeszna byliśmy ścigani przez milicję, której nie w smak był nasz wyjazd, a my grupkami, na różnych stacjach, wsiadaliśmy do pociągu. W końcu wszyscy zebraliśmy się w Inowrocławiu i stamtąd razem pojechaliśmy do Częstochowy.


- Pamiętam jak od zakrystii szliśmy przed sam ołtarz na kolanach, blisko Matki Bożej, nie tak jak teraz trzeba, za balustradą. To zapamiętałam, bo dzisiaj już tego nie ma, takiej czci i oddania. Zawsze mnie ciągnie na Jasną Górę. To jest nasza ostoja! Przedtem jeździłam tam ze swoimi dziećmi, a dziś wożę tam wnuki.


Pielgrzymka do Fatimy


- Kiedyś, w 1987 roku, kupiłam książkę o Fatimie, zapragnęłam tam pojechać i to się sprawdziło. W 2017 roku udałam się do Fatimy z pielgrzymką z Legnicy. W Fatimie naprawdę czuć obecność Matki Bożej. Na miejscu można odczuć takie ciepło, którego nawet nie umiem dobrze opisać. Takie Matczyne! Na kolanach szliśmy i płakaliśmy, że tam jesteśmy.

W Fatimie czułam się chroniona, byłam jakby okryta płaszczem.

- Spotkało mnie tam też takie zdarzenie: byłam zmęczona i poszłam odpocząć na pół godzinki. Wtedy przyśniła mi się kobieta ubrana na niebiesko. Tak jakby mnie chroniła, była ze mną, taka jaką mam w kapliczce przed domem. Szybko się przebudziłam.


Matka Boża chroni mój dom


- Z Fatimy przywiozłam różne dewocjonalia. Jeden z różańców podarowałam wnuczce, która zdawała wtedy maturę. Teraz wnuczka mówi: – Ja wszędzie biorę ten różaniec, bo on mi pomaga. Druga wnuczka jest tegoroczną maturzystką i też uszykowałam dla niej różaniec, żeby ją prowadził.


- Pamiątką z Portugalii jest też figurka Matki Bożej Fatimskiej. Pół roku później otrzymałam też z Krakowa figurkę Fatimskiej Pani, a trzecią mam przed domem. Pojechaliśmy po nią specjalnie do Gniezna, bo byłam wraz z moją rodziną atakowana przez świadków Jehowy. Zrobiliśmy postument z płytek, zadaszenie i powstała kapliczka, żeby statua Matki Bożej była chroniona od deszczu i nieprzyjaciół. Odkąd figura Maryi stanęła w kapliczce przed domem, mam święty spokój – przestali nas atakować i przychodzić. Niestety, są też tacy, którzy wciąż próbują do tej figurki ciskać kamieniami. A ja zawsze jak jest rocznica fatimska i różne inne święta, to zapalam przed nią lampkę.


Cuda i łaski


Z racji przynależności do Apostolatu Fatimy Pani Barbara otrzymuje ze Stowarzyszenia czasopisma, dewocjonalia i inne pamiątki, którymi dzieli się z najbliższymi i parafianami. O jednym z nich tak opowiada: – Kilka lat temu dostałam plastikowy obrazek Michała Archanioła i dałam mężowi Stanisławowi. Jakiś czas potem małżonek miał wypadek: wpadł do dużego i głębokiego zbiornika na nieczystości. Normalnie nie wyszedłby z tego cało, ale miał przy sobie ten obrazek. Cały czas go przy sobie nosił. I św. Michał Archanioł go uratował!


- Codziennie odmawiam z mężem dziesiątkę Różańca do Matki Bożej Fatimskiej i Ona nam daje siły. Mamy z mężem już po 72 lata i jeszcze normalnie funkcjonujemy. Ja zawsze odczuwałam przy sobie obecność Matki Bożej, zawsze Jej się oddawałam. Ona mnie chroni.


Oprac. Janusz Komenda


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szczęść Boże!

Serdecznie pozdrawiam wszystkich pracowników „Przymierza z Maryją” oraz Pana Prezesa. Dziękuję za wszystko, co mi przesyłacie. W „Przymierzu…” są bardzo dobre artykuły – wszystko już przeczytałam i dam sąsiadom do czytania. W miarę moich możliwości nadal będę Was wspierać. Jeszcze raz wszystkich serdecznie pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego od Pana Jezusa Miłosiernego. Modlę się za Was Koronką do Pana Jezusa i na Różańcu do Matki Bożej.

Apostołka Zofia z Białegostoku

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Proszę przyjąć serdeczne podziękowania za życzenia, które otrzymałem z okazji moich urodzin. Szczególnie dziękuję za modlitwy w mojej intencji kierowane do Matki Najświętszej oraz Pana Jezusa o udzielanie mi potrzebnych łask. Zbiegło się to w czasie z tym, że zachorowałem. Wtedy właśnie Msza Święta odprawiona w Krakowie 2 lutego za wszystkich Przyjaciół Stowarzyszenia w tym także za mnie oraz modlitwy pozwoliły mi mieć nadzieję na chociaż częściowy powrót do zdrowia, za co również dziękuję. Korzystając z okazji chciałem również podziękować za wszystkie dyplomy i wyróżnienia, wydawnictwa i upominki, które regularnie otrzymuję, szczególnie za „Przymierze z Maryją”. Gazeta ta ma szczególną moc, gdyż wnosi tak wiele w umocnienie wiary w Boga w naszej Ojczyźnie. Bardzo się cieszę, że mogę choć w skromnym zakresie brać w tym udział. Dlatego w miarę moich możliwości angażuję się, aby wydawanie „Przymierza…” trwało jak najdłużej. Kończąc, serdecznie pozdrawiam cały zespół redakcyjny i całe Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi z Panem Prezesem na czele.

Bogdan z Kielc

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Bóg zapłać za czasopismo „Przymierze z Maryją”. Lubię je czytać, podobnie jak moja rodzina i znajomi. Zgadzam się z tym, że ubiór młodzieży i kobiet często jest dziś nieodpowiedni. Czasami trudno na to patrzeć. Same Święta Zmartwychwstania Pańskiego przeżyłam tak jak dawniej, z rodziną. Święta Wielkanocne są pięknymi świętami, pozwalają odnaleźć drogę do Boga. Cieszę się, że wielu Polaków czyta nasze wspólne pismo i również idzie tą drogą. Zmartwychwstał Pan prawdziwie!

Stefania

 

 

Szanowny Panie Prezesie!

Jak wielka jest radość w moim sercu z powodu kampanii Miłosierdzie Boże! To bardzo ważna inicjatywa na dzisiejsze czasy. Jestem młodym człowiekiem, 25 lipca skończę 32 lata. Gdy odszedłem od Boga po bierzmowaniu i zacząłem żyć w grzechu, zgodnie z duchem tego świata, łaska nawrócenia spadła na mnie w wieku 28 lat. Wówczas zmarł mój dziadek, następnie chorowałem, dopadła mnie depresja i leczyłem się psychiatrycznie. Po powrocie do pracy nie mogłem się odnaleźć, aż wreszcie zostałem zwolniony. Świat zaczął mi się walić. Wyprowadziłem się z domu, chciałem nawet popełnić samobójstwo! Gdy przebywałem w szpitalu, przyszedł do mnie pewien mężczyzna i zapytał, czy może się za mnie pomodlić. Powiedziałem mu, że jak chce, to może, a jak nie, to nic mnie to nie obchodzi. Odmówił „Ojcze nasz”, „Zdrowaś Maryjo” i jeszcze jedną modlitwę, której nie pamiętam. Następnie wyciągnął z kieszeni Cudowne Medaliki i dał je moim kolegom, którzy wtedy u mnie byli. Ja nie dostałem, ale wcale mu się nie dziwię, że mi nie dał, po tym, jak na niego nakrzyczałem. Wtedy poczułem jakiś dziwny ucisk w sercu. Nie wiem czemu, ale poprosiłem tego mężczyznę, by mnie też obdarował. On skinął głową, ucałował medalik i mi go dał. Zacząłem nosić ten medalik i modlić się. Wyspowiadałem się u kapelana, przyjąłem Komunię Świętą i coś zaczęło się we mnie zmieniać. Obecnie mam dobrze płatną pracę, mieszkam i utrzymuję się sam, jednak to wszystko dzięki łasce, którą wyprosiła mi Maryja, powoli i delikatnie przyprowadzając mnie do Swojego Syna, a naszego Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa. Niech Jezus, Maryja i święty Józef mają Pana i całe Stowarzyszenie w Swojej opiece.

Patryk z Gdańska

 

 

Szczęść Boże!

Bardzo się cieszę, że mogę za pośrednictwem „Przymierza z Maryją” podziękować Panu Bogu i Maryi za otrzymane łaski, rady życiowe i podarunki, które od Was regularnie otrzymuję. Dziękuję Bogu za to, że czuwa nade mną i moją rodziną.

Aleksander

 

 

Droga Redakcjo!

Uważam, że właściwe byłoby zamieszczanie w „Przymierzu z Maryją” treści na temat Mszy Świętej sprzed Soboru Watykańskiego II. Należy też regularnie uświadamiać młode pokolenie, wskazując pewne niepokojące sygnały i wydarzenia w obecnym życiu Kościoła – naszej Matki.

Jolanta z Pszczyny

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję za przesłanie pakietu „Chrzest Święty”. Pięknie, że prowadzicie taką akcję, niech Pan Bóg Wam błogosławi! Jestem babcią dziecka, które ma być w maju ochrzczone i pragnę dla wnuczki Bożej Opieki od Jezusa Chrystusa, a jej rodzicom przekazywać wszelkie wartości wiary chrześcijańskiej, jakie czerpiemy z Pisma Świętego i Kościoła.

Jadwiga z Włocławka

 

 

Szczęść Boże!

Bardzo Wam dziękuję za regularne przesyłanie „Przymierza z Maryją”. Proszę zawsze Matkę Bożą o opiekę nad całą rodziną, bardzo się o to modlę. Dziękuję też za wszystkie przesyłki, które otrzymuję. Cieszę się, że jesteście i mogę korzystać z owoców Waszej pracy. Pozdrawiam, życząc dużo zdrowia i potrzebnych łask. Z Panem Bogiem.

Zofia

 

 

Szczęść Boże!

Serdecznie dziękuję za list i pakiet materiałów propagujący Boże Miłosierdzie. Bardzo mnie niepokoi obecna sytuacja w Polsce. To prawda, że katolicy są prześladowani i wykpiwani w mediach. Najbardziej boli mnie atak na świętego Jana Pawła II, który jest przecież uznawany za wielki autorytet na całym świecie.

Maria