Temat numeru
 
Po Sokółce - Legnica. Artyleryjski wystrzał Pana Boga
Roman Motoła

Drugi raz w ciągu zaledwie pięciu lat Pan Jezus przypomniał o sobie nam, Polakom, którzy sami zmagając się z indywidualnymi i zbiorowymi grzechami, wciąż pozostajemy dla wielu narodów nadzieją na katolickie odrodzenie Europy. Tylko od nas zależy, czy odczytamy Boże wezwania z Sokółki i Legnicy.

 

 

Pierwszy uznany przez Kościół katolicki cud eucharystyczny miał miejsce we włoskim Lanciano w roku 750. Zakonnik, który odprawiał Mszę Świętą, zwątpił w prawdziwość Przeistoczenia. Wówczas konsekrowana Hostia przemieniła się we fragment ludzkiego ciała, zaś w kielichu Krew Pańska pojawiła się na sposób widoczny dla oka.

 

Od tamtej pory władze duchowne oficjalnie zatwierdziły ponad 130 podobnych cudów. Dzięki nim zarówno wierni, jak i dotychczas wątpiący lub całkiem bezbożni mają okazję przekonać się, jak dosłownie traktować trzeba słowa naszego Zbawiciela: A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata (Mt 28,20). To, że zapominamy o tej wspaniałej nowinie, jest pewne. Świadczą o tym chociażby powoli pustoszejące kościoły świata zachodniego, w tym Polski, samotność Pana Jezusa w wielu naszych świątyniach, gdy długimi godzinami czeka On w tabernakulum na ufne w Jego moc dusze. Chce nas wspierać, udzielać światła, siły i otuchy, jednak jakże często daremnie…

 

A czy nie świadczy o słabnącej w nas wierze lekceważenie, jakie okazujemy Bogu, spóźniając się na Najświętszą Ofiarę, przychodząc niedbale ubrani albo przemieniając ją w „radosne spotkanie” przy gitarach bądź też „akademię ku czci”… ludzkiej? A to przecież bezkrwawe powtórzenie Męki naszego Pana!…

Czy naprawdę wierzymy, że przychodzi do nas sam Syn Boży, gdy przyjmujemy Go w napierającym tłumie, bez przyklęknięcia, z rąk świeckiej osoby?

Cuda eucharystyczne, których tak wiele odnotowały kościelne kroniki, dokonywały się w odpowiedzi na brak albo słabość wiary, zaniedbania czci należnej Ciału i Krwi Pańskiej albo wręcz Ich bezczeszczenie przez bluźnierców.

 

W ostatnich latach na polskich ziemiach nastąpiły dwa takie wydarzenia: w Sokółce i Legnicy. Przedtem, latem 1996 roku, do potwierdzonego przez władze kościelne cudu doszło w argentyńskim Buenos Aires. Przebieg tego wstrząsającego znaku przypomina inne, znane nam przypadki. Otóż podczas obrzędu udzielania zgromadzonym Komunii Świętej w tylnej części świątyni ktoś spostrzegł pozostawiony tam komunikant. Był pobrudzony, więc albo porzucił go świecki, nieświadomy co naprawdę czyni, albo doszło do haniebnego wręcz nadużycia ze strony szafarza, który nie udzielił Ciała Pańskiego w odpowiedni sposób. Hostia, umieszczona w naczyniu i tabernakulum, z czasem przybrała postać substancji o krwistym wyglądzie. Badania wykonane w tym samym roku wykazały, że jest to fragment mięśnia sercowego w stanie agonalnym, a więc żywym w chwili pobierania.

 

Krzyk wzywający do przebudzenia

 

Ksiądz kanonik Andrzej Ziombra, proboszcz parafii pod wezwaniem świętego Jacka w Legnicy, w rozmowie z portalem PCh24.pl powiedział: Patrzę na eucharystyczne wydarzenie w Legnicy jako na artyleryjski wystrzał Pana Boga, krzyk przyzywający nas, byśmy się przebudzili. Przyznał, że od momentu cudu znacznie wzrosła frekwencja na Mszy Świętej i nabożeństwach, a do jego kościoła ściągają wierni z całego świata. To nie tylko do legniczan skierowany był ten „wystrzał” Pana Boga. Plaga rozwodów i życia w cudzołóstwie, powolny, lecz systematyczny odwrót od praktyk religijnych, egoizm, konsumizm, skierowanie się wyłącznie ku sprawom doczesnym – to choroby bardziej powszechne.

 

Innym powodem, dla którego, być może, w tak krótkim odstępie czasu wydarzył się na polskich ziemiach drugi po Sokółce cud eucharystyczny, jest postrzeganie naszej Ojczyzny przez katolików z innych krajów – zwłaszcza z poganiejącego Zachodu. Tam, rękami bezbożnych władz, obojętnych „synów marnotrawnych” oraz napływających na nasz kontynent wrogich katolicyzmowi imigrantów, dokonuje się systemowe usuwanie z przestrzeni publicznej duchowego i kulturowego dziedzictwa Kościoła.

 

– To, że mamy do czynienia w ostatnich latach z dwoma podobnymi wydarzeniami – w Sokółce i Legnicy – może oznaczać, że Polska znalazła się na zakręcie i Pan Bóg dopomina się o nią. Jestem zapraszany na różne konferencje odbywające się w krajach zachodniej Europy – we Francji, Anglii, Niemczech. Tamtejsi katolicy patrzą na Polskę jak na ostatnią wyspę, ostatni kraj, w którym jest jeszcze trochę powietrza katolickiego. Jeżeli my się poddamy, odejdziemy od Ewangelii, oni w pewnym sensie stracą nadzieję – powiedział portalowi PCh24.pl pasterz legnickiej parafii.

Nauka oddaje hołd wierze

 

Według relacji księdza proboszcza, w Boże Narodzenie 2013 roku, podczas porannej Mszy Świętej jeden z wikariuszy udzielał ministrantowi Komunii Świętej pod dwiema postaciami. Hostia upadła na posadzkę, za moment została podniesiona i umieszczona w czystym kielichu wypełnionym wodą, po czym trafiła do tabernakulum.

4 stycznia 2014 roku kapłan posługujący w parafii zauważył, że część komunikantu zyskała wyraźne, ­czerwone przebarwienie. Z czasem fragment Hostii pociemniał, lecz zachował kolor.

 

Nauka jest bezradna

 

Pracownicy Zakładu Medycyny Sądowej wrocławskiego Uniwersytetu Medycznego w trakcie drobiazgowych analiz wykazali, że badany materiał przekazany przez parafię przypomina włókna ludzkiej tkanki. Z kolei lekarz Barbara Engel, ordynator legnickiego oddziału kardiologicznego stwierdziła w Opisie procedury naukowej: Dostępne wyniki badań mówią nam, że przebarwiony fragment, który oddzielił się od konsekrowanej Hostii, jest fragmentem tkanki mięśnia serca i pochodzi od człowieka. Nauka nie jest w stanie wyjaśnić zaistniałego zjawiska. Nie jest w stanie odpowiedzieć na wiele pytań, jakie powstały w wyniku badania Hostii – czytamy w dokumencie cytowanym na kartach książki pt. Bóg przemówił w Legnicy.

Zgodnie z kościelnymi procedurami, szczegółowe informacje dotyczące „wydarzenia eucharystycznego” ksiądz proboszcz przekazuje watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary, za pośrednictwem ks. biskupa Zbigniewa Kiernikowskiego. Stolica Apostolska w Wielkim Tygodniu 2016 roku zgodziła się na ogłoszenie informacji o cudzie. Parafia rejestruje także wszystkie informacje dotyczące łask dokonujących się dzięki modlitwie do Pana Jezusa ukrytego (choć już nie w pełni!) w cudownej Hostii.

 

Początek Jej publicznego kultu datuje się na 2 lipca 2016 roku. Tego dnia, w obecności ponad 3 tysięcy wiernych legniccy biskupi odprawili uroczystą Mszę Świętą. Inauguracja poprzedzona była kilkudniowymi rekolekcjami. Po Komunii Świętej biskup ordynariusz ukazał wiernym relikwiarz z Hostią, a następnie przeniósł go do kaplicy obok prezbiterium (dawnej loży cesarskiej), gdzie odtąd udostępniony jest on dla widoku pielgrzymów.

Nowe miejsce szczególnego eucharystycznego kultu owocuje łaskami od pierwszych dni. Pasterz parafii za najbardziej poruszające spośród legnickich cudów uważa nawrócenia dwóch osób, które bynajmniej nie od razu zamierzały zmienić swoje życie. Taka przemiana, całkowicie nagła, dokonała się u kobiety pozostającej od pół wieku z dala od Kościoła, nieprzystępującej do sakramentów. Pan Bóg wraz z nawróceniem ofiarował jej też dar uzdrowienia z nowotworu. Kobieta zerwała z przestępczą przeszłością i nie wypuszcza z rąk różańca, dając we własnym otoczeniu świadectwo głębokiej wiary i przyczyniając się do nawracania innych.

 

Jednym z owoców cudu eucharystycznego jest też nieprzerwana adoracja Najświętszego Sakramentu, od niedawna prowadzona w kościele pw. świętego Jacka. Do modlitewnych dyżurów na straży Pana Jezusa zgłosiło się błyskawicznie wielu parafian. Nie ma w naszym kraju zbyt wielu takich miejsc, gdzie nieustannie można czcić wystawiony Najświętszy Sakrament. Legnicka parafia przypomina nam, że nasz Pan jest blisko…

 

Roman Motoła


"Przymierze z Maryją" dociera regularnie do ponad 430 tysięcy osób. Dołącz do grona naszych Przyjaciół i zostań stałym czytelnikiem czasopisma.

NAJNOWSZE WYDANIE:
Św. Hiacynta Marto 1910-1920
Sto lat temu, 20 lutego 1920 roku odeszła do wieczności Hiacynta Marto. Święte dziecko. Jedno z trojga, którym w Fatimie dane było ujrzeć Matkę Bożą. Hiacynta była tą, która widziała i słyszała Maryję.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Apostolat zmienia życie na lepsze
Marcin Austyn

– Ludzie łatwo popadają w zwątpienie, poddają się, rezygnują. Nie tędy droga! Trzeba być konsekwentnym w tym, czego się podejmuje w swoim życiu – mówi Teresa Majerowska, Apostoł Fatimy. Właśnie taka postawa przynosi efekty, a najcenniejszym owocem jest wzrost duchowy. Pozostawanie w Apostolacie z pewnością w tym pomaga.

 

Pani Danuta Janas jest w Apostolacie Fatimy niemal od samego początku. – Jestem bardzo zadowolona z rzeczy, które otrzymuję ze Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. To różne broszury, zawsze bardzo ciekawe „Przymierze z Maryją”, różaniec, figurka Matki Bożej. Chętnie sięgam po te materiały, są one dla mnie bardzo pomocne – mówi.

 

Nowe, lepsze życie

 

Jak wspomina, kiedy dwa lata temu zmarł jej mąż, w przeżyciu tego trudnego czasu pomogły jej lektura duchowa oraz modlitwa. Pani Danuta wcześniej nie miała okazji spotkać się z innymi Apostołami. Udało się to jednak podczas pielgrzymki do Fatimy, którą do dziś wspomina bardzo dobrze. – Czułam się tam bardzo dobrze i do tej pory czuję tę obecność Matki Bożej. Ta pielgrzymka jakby tchnęła we mnie nowe, lepsze życie. Samo spotkanie z Maryją było dla mnie bardzo wyjątkowe. Wracam do tych chwil, oglądam zdjęcia i wspominam ten czas modlitwy – dodaje.

Apostolat Fatimy to także zadanie rozpowszechniania Orędzia Fatimskiego. Pani Danuta jest osobą niepełnosprawną, zatem jak sama przyznaje, nie jest to łatwy obowiązek, ale – jak się okazuje – wykonalny! Każda bowiem „okazja towarzyska” – jak choćby wizyta u znajomych, daje możliwość podzielenia się np. obrazkiem z wizerunkiem Matki Bożej Salus Infirmorum, czyli Uzdrowienia Chorych. Taki podarek dla osoby borykającej się z problemami zdrowotnymi może okazać się bardzo cenny.

 

To coś wzniosłego!

 

Pani Elżbieta Piórkowska także wciąż jest pod wrażeniem pielgrzymki Apostołów do Fatimy. – Samo to miejsce ma już swój niepowtarzalny urok. Ono daje poczucie czegoś innego, wyjątkowego. Natomiast Droga Krzyżowa, w której uczestniczyliśmy, była dla mnie budującym duchowo przeżyciem – wspomina.

 

Pani Elżbieta jest w Apostolacie od około 10 lat. Jak mówi, dzięki temu otrzymuje bardzo dużo wiadomości dotyczących Kościoła czy wskazówek odnoszących się do życia duchowego. – To bardzo ciekawe publikacje dotyczące np. modlitwy, to informacje o świętych, opisy objawień Matki Bożej. Wcześniej nie sięgałam po tego typu lektury, teraz je otrzymuję dzięki temu, że jestem Apostołem. I są one bardzo pouczające – mówi. Jak dodaje, odnosi wrażenie, że będąc w Apostolacie, modląc się, zyskuje lepsze życie.

 

Także spotkanie z Apostołami daje poczucie wspólnoty. – Widać w tych ludziach coś wyjątkowego, czuć, że ważne jest dla nich życie duchowe, że ich oczy skierowane są ku świętości. Jest w tym coś wzniosłego. I to się czuje nie tylko na modlitwie, ale i w czasie wspólnych rozmów – dodaje.

Pani Elżbieta chętnie obdarowuje bliskich i znajomych Cudownymi Medalikami. Ten z pozoru drobny gest, jest pięknym świadectwem wiary. I co ważne, obdarowani potrafią go docenić: zachowują medalik, broszurę, a to daje nadzieję na wzbogacanie ich życia duchowego. – Gazety, broszury, jakie otrzymuję od Stowarzyszenia, czytam i przekazuję dalej – nie przetrzymuję ich, ale też ich nie wyrzucam. Kiedyś zostawiałam je w kościele i szybko się rozchodziły. Cieszę się, że mogły komuś jeszcze pomóc – podkreśla.

 

Konsekwencja i wytrwałość

 

Historię uczestnictwa w Apostolacie Fatimy Pani Teresy Majerowskiej można streścić w słowach „od książeczki do pielgrzymki”. Wszystko zaczęło się nieco ponad rok temu od zainteresowania się publikacją przygotowaną przez SKCh na temat Fatimy. Tak została Apostołem. – Bardzo cieszyłam się z przesłanej mi figurki Matki Bożej Fatimskiej. Mam ją w sypialni. Maryja jest ze mną w czasie modlitwy. Muszę powiedzieć, że moim marzeniem była pielgrzymka do Fatimy, nie spodziewałam się, że tak szybko uda mi się tam pojechać. Byłam tym bardzo zaskoczona i szczęśliwa. Szczególnie, że mąż mógł wybrać się ze mną. Dziś oboje wspominamy ten niezwykły czas wizyty u Fatimskiej Pani – dodaje.

 

Pani Teresa zauważa, że w Apostolacie istotna jest konsekwencja i wytrwałość. Jak dodaje, nie należy się zniechęcać, trzeba ufać Matce Bożej i wspomagać – choćby właśnie zadeklarowanym datkiem – dzieło rozpowszechniania Orędzia Fatimskiego, które prowadzi Stowarzyszenie. – Ludzie łatwo popadają w zwątpienie, poddają się, rezygnują. Nie tędy droga. Trzeba być konsekwentnym w tym, czego się podejmuje w swoim życiu – mówi. Bowiem jedynie taka postawa może przynieść dobre owoce.

 

Jak dodaje, trzeba też pamiętać, że z Apostolatem wiąże się mocne wsparcie duchowe. To comiesięczna Msza Święta sprawowana w intencji Apostołów oraz modlitwa sióstr zakonnych. – To wsparcie jest bardzo pomocne w naszym życiu. Otrzymujemy też wiele cennych publikacji pomagających w kształtowaniu naszego ducha, w pogłębianiu modlitwy, swojej wiary – mówi. Jak dodaje, Apostolat daje tę gwarancję dostawy nowych i cennych materiałów, publikacji. To bardzo ważne, bo nakłania do lektury, przypomina w krzątaninie życia, że trzeba też zadbać o swój duchowy rozwój. Z pewnością bez przynależności do Apostolatu Fatimy byłoby to o wiele trudniejsze.

 

Marcin Austyn

 

 

Przywileje Apostołów Fatimy

 

1.
Codzienna modlitwa sióstr zakonnych w intencjach Apostołów Fatimy.

2.
13. dnia każdego miesiąca odprawiana jest w intencjach Apostołów Msza Święta.

3.
Każdy członek Apostolatu otrzymuje specjalny dyplom oraz naklejki z Matką Bożą Fatimską.

4.
W trzecim miesiącu członkostwa Apostoł otrzymuje kolorowy wizerunek Fatimskiej Pani.

5.
Każdy członek Apostolatu Fatimy dostaje dwumiesięcznik „Przymierze z Maryją”.

6.
Po sześciu miesiącach aktywności przesyłamy Apostołom figurkę Matki Bożej Fatimskiej.

7.
Każda osoba, która wspiera Apostolat Fatimy comiesięcznym datkiem w wysokości 30 zł, otrzymuje dwumiesięcznik „Polonia Christiana”.

8.
Po jedenastu miesiącach członkostwa – odznakę Apostoła Fatimy.

9.
Po roku uczestnictwa każdy Apostoł Fatimy bierze udział w losowaniach kilkudniowej pielgrzymki do Fatimy – dwa razy w roku, w maju i październiku. Apostołowie z osobami towarzyszącymi (ok. 30 osób) wyjeżdżają z kapłanem do miejsc Objawień w Portugalii. Dotychczas pielgrzymowało z nami już ponad 800 osób.


Listy od Przyjaciół
 
Listy od Przyjaciół

Szczęść Boże!

Dziękuję za korespondencję i za wszelkie prezenty, jakie otrzymywałam od Państwa przez 20 lat. Szczególnie dziękuję za najnowsze wydanie „Przymierza z Maryją”. To jedyna ulubiona lektura, która mnie wzbogaca i jest bardzo dobrym lekarstwem na różne nieprzewidziane sytuacje. Jestem bardzo wdzięczna za modlitwy w moich intencjach i powierzanie mnie i moich bliskich opiece Matki Bożej Fatimskiej.

Ja, modląc się w intencjach Stowarzyszenia, proszę Pana Jezusa za wstawiennictwem Matki Bożej Fatimskiej o obfite łaski i błogosławieństwo Boże.

A teraz pragnę zapewnić, że mogą Państwo liczyć na moją życzliwość, szczerość, pomoc i współpracę – jest mi bardzo miło, że mogę z Wami współpracować.

Pragnę przełamać się z Wami opłatkiem, prosząc Nowonarodzonego Pana Jezusa o wszelkie łaski i błogosławieństwa oraz życząc Szczęśliwego Nowego Roku 2020.

Władysława

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja Matka Jego!

Bóg Wam zapłać za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją” w 2019 roku. Bardzo Was proszę o dalsze przysyłanie mi tego wspaniałego pisma. Jestem na rencie inwalidzkiej II grupy. W lutym 1980 roku miałem bardzo ciężki wypadek samochodowy, po którym byłem sześć tygodni nieprzytomny. Miałem też wiele urazów. Lekarz, który mnie prowadził, mówił, że jeśli uda mi się przeżyć, to na pewno będę musiał jeździć na wózku inwalidzkim do końca moich dni. Tymczasem nie potrzebuję żadnego wózka – i co bardzo ważne – daję sobie dość dobrze radę ze wszystkim. W lutym 1992 roku ożeniłem się. Mam dwóch synów, którzy są już dorośli (jeden się ożenił). Zaraz po moim ślubie wystawiłem koło swojego domu kapliczkę Matce Bożej i w ciężkich sytuacjach, jakie mnie czasem spotykają, szybko biegnę przed kapliczkę i proszę Matkę Boża o pomoc w rozwiązaniu mojego problemu. I zawsze problem po niedługim czasie się rozwiązuje bez większego wysiłku z mojej strony. Namacalnie odczuwam wtedy pomoc Matki Najświętszej. Szczęść Wam Panie Boże w całym 2020 roku!

Jan z Podkarpackiego

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Bardzo dziękuję za pamięć i troskę. Jeśli chodzi o obecność Maryi – zawsze była i jest bardzo ważna w moim życiu od najmłodszych lat. Uważam, że doświadczyłem w tym dosyć już długim życiu bardzo dużo dobrego ze strony Matki Bożej i Pana Jezusa. Dużo się modliłem i modlę w różnych sprawach i przy każdej okazji. Odmawiam prawie codziennie Koronkę w różnych intencjach. Dziesiątkę Różańca do Matki Bożej z Guadalupe. Zawsze w modlitwie tej polecam nienarodzone dzieci. Odmawiam też koronkę do św. Rity o rozwiązanie różnych trudnych problemów. I jakoś wszystko pozytywnie się rozwiązuje. Naprawdę codziennie odczuwam pomoc „z góry”. Z Bożą pomocą wszystko jest możliwe.

Zbigniew z Wielkopolskiego

 

 

Szczęść Boże!

Serdecznie dziękuję za przepiękny kalendarz „366 dni z Maryją”, zawierający ważne treści na każdy dzień roku.

Jestem wychowanką katolickiej szkoły niepokalańskiej, której założycielką jest bł. matka Marcelina Darowska z trzema innymi siostrami. Szkołę założyły przy wszystkich swoich klasztorach niepokalanek, by kształcić przyszłe Polki – matki według hasła: „Żeby świat przemienić, trzeba zacząć od przemiany kobiety”. Żyję tym hasłem przez 85 lat. Wiadomo, że takich nauczycieli państwo zniewolone sobie nie życzyło. Zwalniali mnie z kierownictwa, przeszkadzano w budowie szkoły, a największym moim grzechem było to, że nie pozwoliłam na zdjęcie krzyża ze szkolnych ścian. W dodatku zaczęłam uczyć religii. Komuniści nie mogli się doczekać mojego przejścia na emeryturę. Ponaglali mnie, wreszcie po 44 latach odeszłam i szkołę zamknięto. W parafii założyłam Akcję Katolicką i prowadziłam ją przez 17 lat. Za to moje długie i owocne życie dziękuję Bogu. Wam dziękuję za działalność. I za dawane świadectwo. Zostańcie z Bogiem!

Z wyrazami szacunku

Cecylia

 

 

Szczęść Boże!

Na wstępie pragnę serdecznie podziękować za wszelkie przesyłki oraz za przesłane życzenia urodzinowe. Było to dla mnie miłe zaskoczenie, że pomimo ogromu obowiązków, jakie macie, i wielkiej pracy, jaką wykonujecie, by propagować wartości chrześcijańskie, pomyśleliście także o mnie. Czuję się tym zaszczycona. Proszę mi wierzyć – czuję się tak, jakby sam Pan Jezus przystanął przy mnie i powiedział, że jestem dla Niego ważna.

W moim życiu tak się złożyło, że zawsze uważałam, że na miłość, której tak bardzo pragnęłam, muszę zapracować.

Tak się złożyło, że moja Mama pod koniec wojny została zgwałcona przez żołnierza radzieckiego. Potem była w obozie na Syberii. Tam zachorowała na tyfus – opiekowała się nią wspaniała pani doktor, dzięki której pod koniec ciąży wróciła do Polski i tu się urodziłam.

Mama wyszła za mąż za człowieka, który tak jak umiał, zapewnił mi swoją miłość. Choć wychowałam się w kochającej rodzinie, ciągle mi czegoś brakowało, ciągle miałam jakieś wyrzuty sumienia (uważałam, że swoim przyjściem na świat zmarnowałam mojej Mamie życie, bo nie wyszła za mąż z miłości, a z rozsądku, by dać mi nazwisko mojego opiekuna ziemskiego i żeby nie musiała się rodzina martwić, że mnie im odbiorą).

Teraz analizując moje życie, na wszystko patrzę jednak inaczej. To Bóg stawiał na mojej drodze ludzi, którzy przekazywali mi swoją miłość – a ja zawsze analizowałam, czy robią to szczerze.

Cieszę się, że udało mi się podziękować za wszystko mojej Mamie, mojemu ziemskiemu opiekunowi i mojej rodzinie, która przyjęła mnie z miłością – a za mojego biologicznego ojca mogę się modlić.

Cieszę się również, że mogłam to wszystko „wyrzucić” ze swojego serca i teraz cieszyć się każdym dniem. I sprawił to Pan Jezus za Waszym pośrednictwem. Jeszcze raz serdecznie dziękuję.

Z serdecznymi pozdrowieniami, pamiętająca w modlitwie

Janina z Pomorskiego