Święte wzory
 
Bł. Grzegorz Chomyszyn – bezkompromisowy pasterz
Adam Kowalik

27 czerwca 2001 roku św. Jan Paweł II uroczyście zaliczył biskupa unickiego Grzegorza Chomyszyna do grona błogosławionych. Mimo beatyfikacji, ten bezkompromisowy duszpasterz i męczennik za wiarę nie jest szerzej znany. Przypomnijmy zatem jego sylwetkę.


Pochodził z wielodzietnej chłopskiej rodziny. Urodził się 25 marca 1867 roku w Hadyńkowcach koło Husiatyna, z ojca Ukraińca (Łukasza) matki Polki (Wiktorii Furmaniuk). Podstawowe wykształcenie zdobywał w miejscowej szkole elementarnej. W wieku 12 lat rozpoczął naukę w tarnopolskim gimnazjum. Był jednym z najlepszych uczniów w szkole. Odznaczał się także wielką pobożnością. Należał m.in. do stowarzyszenia Apostolstwa Modlitwy.


Po zdaniu w 1888 r. z wyróżnieniem matury, Grzegorz Chomyszyn został klerykiem i rozpoczął studia na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie. Do nauki podchodził bardzo rzetelnie. Ponadto bardzo lubił się modlić. Nie wyobrażał sobie, by bez stałego obcowania z Bogiem mógł stać się dobrym kapłanem.


Gorliwy kapłan


Święcenia przyjął 18 listopada 1893 r. z rąk władyki eparchii (diecezji) stanisławowskiej bp. Juliana Kuiłowskiego. Pierwszy przydział duszpasterski otrzymał do cerkwi katedralnej w Stanisławowie. Tam zwrócił na niego uwagę biskup ordynariusz, na którym ogromne wrażenie zrobił entuzjazm, z jakim młody wikary pełnił swe obowiązki. Hierarcha wysłał wkrótce ks. Chomyszyna na studia do Wiednia, gdzie w latach 1894–1899 poszerzał swą wiedzę teologiczną w Zakładzie Naukowym „Augustineum”. Jednocześnie pełnił posługę duszpasterską w wiedeńskiej cerkwi św. Barbary.


Do Galicji powrócił już z doktoratem i ponownie objął obowiązki wikariusza w katedrze stanisławowskiej. Jednocześnie katechizował w Szkole im. Adama Mickiewicza oraz w pensjach dla dziewcząt. W roku 1901 ksiądz Chomyszyn rozpoczął posługę proboszcza w Kołomyi, a po roku objął obowiązki rektora lwowskiego Seminarium Duchownego.


Władyka stanisławowski


W 1904 roku ks. Grzegorz Chomyszyn został wyznaczony na nowego władykę stanisławowskiego. Uroczystość konsekracji i intronizacji odbyła się 19 czerwca w cerkwi katedralnej.


Nowego ordynariusza czekało trudne zadanie. Naród ukraiński był bardzo podzielony. Nacjonalistyczna inteligencja, mimo że w ogromnej części wywodziła się z rodzin kapłanów greckokatolickich, odchodziła od wiary. Starała się przy tym cynicznie wykorzystać cerkiew do szerzenia własnych idei. Drugi obóz tworzyli rusofile, chcący przyłączyć kościół greckokatolicki do cerkwi prawosławnej. Biskup Chomyszyn, wielki ukraiński patriota, widział przyszłość swego narodu tylko w związku z Rzymem. Obawiał się ekspansji prawosławia, a szansę, by jej zapobiec, dostrzegał w zachowaniu dobrych stosunków z Polakami.


W pierwszych latach posługi biskupiej dużo uwagi poświęcił formacji kapłanów. W 1907 r. otwarł seminarium diecezjalne, które stało się centrum duchowości i nauki ukraińskiej. Hierarcha założył także skierowane do księży pismo „Dobry pasterz”. W 1908 r. zorganizował synod diecezjalny. Przyjęte na nim regulacje stały się podstawą reformy lokalnego kościoła.


Z wielką troską biskup Chomyszyn odnosił się do życia zakonnego. Zaprosił do diecezji redemptorystów obrządku greckokatolickiego. Popierał także zakony żeńskie. Za jego rządów liczba klasztorów męskich w diecezji wzrosła z jednego w 1904 r. do siedmiu przed wybuchem II wojny światowej, a żeńskich z czterech do trzydziestu czterech.


Biskup wytrwale zabiegał o rozwój organizacji katolików świeckich. Wspierał Akcję Katolicką. Dzięki jego zabiegom powstały gazety: „Prawda” i „Nowa Zorza”. Sięgał także po pióro, by nauczać wiernych za pomocą listów pasterskich, których wydał ponad trzydzieści. Pisał też książki.


Narastające problemy


Wybuch I wojny światowej i wkroczenie wojsk rosyjskich do Galicji stało się sygnałem dla 200 parafii unickich, by porzucić katolicyzm i przyłączyć się do prawosławia. Choć po wyparciu Rosjan przez wojska państw centralnych wszystko wróciło do normy, było jasne, że stan świadomości wielu wiernych, a także niektórych duchownych o przynależeniu do Kościoła katolickiego nie jest zadowalający. Biskup Chomyszyn uznał, że najlepszym środkiem do ugruntowania katolicyzmu wśród Ukraińców jest upowszechnienie nabożeństw i kultów wspólnych dla Cerkwi greckokatolickiej i Kościoła rzymsko-katolickiego oraz przyjęcie kalendarza gregoriańskiego w miejsce używanego przez prawosławnych juliańskiego. Niestety, kwestia zmiany kalendarza wywołała wśród wiernych i duchownych duży opór, co zmusiło władykę stanisławowskiego do wycofania się z tej inicjatywy.


Pierwsza wojna światowa rozbudziła wśród Ukraińców ambicje niepodległościowe. Także biskupi greckokatoliccy, w tym Chomyszyn, z nadzieją, przyjęli powstanie w 1918 roku Ukraińskiej Republiki Ludowej, upatrując w tym wydarzeniu jakąś szansę na utworzenie państwa opartego na ideałach chrześcijańskich. Okazało się jednak, że Ukraińcy nie są jeszcze na to gotowi.


Po zakończeniu wojny polsko-bolszewickiej biskup Grzegorz Chomyszyn kontynuował dzieło latynizacji cerkwi greckokatolickiej. W 1920 r. wraz z ordynariuszami wszystkich trzech diecezji postanowił wprowadzić celibat kapłanów. Zdecydowane kroki w tym kierunku podjął jednak tylko on. Z czasem widać było już konkretne rezultaty tego wysiłku. W 1938 r. w kierowanej przez niego diecezji ilość kapłanów bezżennych zbliżyła się do poziomu 50 procent.


Ze szczególnym zaangażowaniem władyka krzewił wśród wiernych kult Najświętszego Serca Jezusowego oraz Eucharystii. W tym celu wydał napisaną przez siebie książkę pt. Nabożeństwo do Najświętszego Serca Pana naszego Jezusa Chrystusa. Publikacja cieszyła się dużą popularnością wśród kapłanów i wiernych.


W obliczu ukraińskiego nacjonalizmu


Ogromny problem dla władz II Rzeczypospolitej stanowił rozwój separatyzmu ukraińskiego. W połowie dwudziestolecia międzywojennego nacjonaliści ukraińscy sięgnęli po terror jako formę walki z państwem. Przeprowadzili tysiące aktów sabotażu i zamachów na przedstawicieli władz oraz ziemian. Odpowiedzią rządu były pacyfikacje wsi, w których sabotażu się dopuszczono. Chomyszyn protestował przeciw pacyfikacjom, podczas których dochodziło czasem do represji wobec ludzi niewinnych. Krytykował także politykę państwa polskiego ograniczającą rozwój szkolnictwa ukraińskiego. Zdecydowanie potępiał jednak nacjonalizm i terroryzm nacjonalistów ukraińskich.


Na początku 1931 r. wydał list pasterski, w którym stwierdził, że skoro nie powstało państwo ukraińskie, należy uznać to za wolę Bożą i współpracować z władzami polskimi, naturalnie, o ile nie łamią one praw Boskich. Dwa lata później opublikował na ten temat książkę pt. Problem ukraiński. Opowiadał się za autonomią terytorialną w granicach Rzeczypospolitej.


Wybuch II wojny światowej przyniósł okupację sowiecką Galicji wschodniej i prześladowania Kościoła. Uderzenie III Rzeszy na ZSRS zapobiegło akcji likwidacji Unii na Ukrainie. Teraz z kolei uaktywnili się nacjonaliści ukraińscy. Biskup Grzegorz Chomyszyn z rezerwą przyjął ogłoszony 30 czerwca 1941 r. akt odnowienia państwa ukraińskiego. Nie miał złudzeń co do intencji Niemców. Obawiał się także zapatrzonych w idee nazistowskie rodaków. I rzeczywiście, wkrótce stosunki między Ukraińcami a ludnością polską zaczęły się gwałtownie pogarszać. Wreszcie doszło do masowych mordów na Polakach. Biskup Chomyszyn zareagował zdecydowanie. Nałożył klątwę na każdego, kto w nienawiści i zaślepieniu przelewa czyjąś krew.


Aresztowanie i śmierć


Po zajęciu Galicji wschodniej przez Armię Czerwoną Stalin postanowił zniszczyć Kościół unicki. 11 kwietnia 1945 r. władyka Grzegorz Chomyszyn został aresztowany. Trudne warunki więzienne oraz ciężkie przesłuchania spowodowały gwałtowne pogorszenie się stanu zdrowia. Zmarł 28 grudnia 1945 roku w szpitalu więzienia łukianowskiego w Kijowie. Jego ciało zakopano w jednym ze zbiorowych grobów ofiar NKWD. Wspomnienie liturgiczne bł. Grzegorza Chomyszyna obchodzimy 28 grudnia.


"Przymierze z Maryją" dociera regularnie do ponad 430 tysięcy osób. Dołącz do grona naszych Przyjaciół i zostań stałym czytelnikiem czasopisma.

NAJNOWSZE WYDANIE:
Cud nad Wisłą
Rok 2020 jest szczególny. Ogólnoświatowa panika wywołana epidemią koronawirusa; „antyrasistowska”, skrajnie równościowa i antychrześcijańska w swej istocie rewolta w USA i innych krajach świata; wszechobecny grzech, przedstawiany jako „prawo człowieka”; susza, powódź… Wszystko to ma miejsce 100 lat po śmierci fatimskiej wizjonerki, św. Hiacynty Marto; w setną rocznicę urodzin Karola Wojtyły – „papieża Fatimy”, jak również wiek po Cudzie nad Wisłą, czyli (chwilowym) wypędzeniu z naszego kraju bolszewików, roznosicieli komunizmu – a więc błędów Rosji, przed którymi ostrzegała Matka Boża w Fatimie.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Walczmy o Bożą Sprawę!

Irena Maria Pregler to młoda kobieta, dla której religia katolicka jest podstawą w życiu codziennym. Z wykształcenia jest grafikiem. Spełnia się̨ w projektowaniu, edycji książek i ilustracji. Dąży do tego, aby połączyć́ dwie najważniejsze dla siebie rzeczy: wiarę w Trójjedynego Boga i miłość́ do Ojczyzny ze swoją pracą zawodową. Od kilku lat wspiera Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi. Apostołem Fatimy jest od 2018 roku. Specjalnie dla „Przymierza z Maryją” opowiada, czym jest dla niej nasza duchowa rodzina.

 

Jezus chce posłużyć się tobą, aby ludzie mnie lepiej poznali i pokochali. Chce On ustanowić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. Tym, którzy je przyjmą, obiecuję zbawienie. Dusze te będą tak drogie Bogu, jak kwiaty, którymi ozdabiam Jego tron – te słowa Najświętszej Maryi Panny skierowane do Łucji 13 czerwca 1917 roku w Fatimie, zrobiły na mnie wielkie wrażenie. Choć Matka Boża przemawiała do fatimskiej wizjonerki, to jednak w tych słowach zwraca się także do każdego z nas! Jest to prośba samego Boga, Jezusa Chrystusa. Zdobyć cały świat dla Chrystusa przez Niepokalaną, jak mawiał św. Maksymilian Kolbe. Naszym obowiązkiem, jako dzieci Bożych, jest spełnić Bożą Wolę i walczyć o jak największą chwałę dla Maryi, miłość do naszej Matki i Królowej, a tym samym o nawrócenie grzeszników. A przez nabożeństwo Pierwszych Sobót miesiąca przyczynić się do zapowiadanego przez Nią triumfu Jej Niepokalanego Serca: Na koniec Moje Niepokalane Serce zatriumfuje!

 

Chciejmy ukryć się w Jej Matczynym Sercu w tych trudnych czasach. Jak pisał św. Ludwik Maria Grignion de Montfort: Kto znalazł Maryję, a przez Maryję Jezusa i przez Jezusa Boga Ojca, to znalazł już wszelkie dobro. (…) Wszelką łaskę i wszystką przyjaźń z Bogiem, całą nieskazitelność w obliczu nieprzyjaciół Boga; wszelką prawdę przeciw kłamstwu; wszelkie zwycięstwo w obliczu trudów zbawienia; wszelką pogodę i radość w goryczach życia.

Przez Apostolat Fatimy głoszenie Orędzia Fatimskiego, kultu Niepokalanego Serca Maryi i miłości do naszej Matki Niebieskiej jest możliwe i szczególnie skuteczne. W tej walce dobra ze złem o dusze tych, co odwrócili się od Boga, stańmy po stronie naszej Królowej, o której św. Maksymilian Kolbe powiedział: Wszystkie herezje Samaś zniszczyła na całym świecie! Włączmy się jak najliczniej w to szlachetne dzieło, jakim jest Apostolat Fatimy, i walczmy o Bożą sprawę! Dozwól mi chwalić Cię Panno Przenajświętsza; daj mi moc przeciwko nieprzyjaciołom Twoim!

 

Opracował: Marcin Więckowski


Listy od Przyjaciół
 
Listy od Przyjaciół

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

 

Szanowny Panie Redaktorze

 

Na początku mojego listu pragnę – wraz z moją żoną – serdecznie podziękować za wszelkie przesyłki, które otrzymujemy od Was. Bóg zapłać!

 

Wychowaliśmy się na wsi, w rodzinach katolickich. Nasze życie powierzyliśmy Matce Bożej. Małżeństwo zawarliśmy w bardzo ciężkich czasach, szczególnie trudnych dla praktykujących katolików. Udało nam się wziąć ślub kościelny i ochrzcić dzieci.

 

Obojętnie gdzie się znajdowałem, zawsze w środę znajdowałem czas na uczestnictwo w Nowennie do Matki Boskiej Nieustającej Pomocy. Gdy prosiłem Maryję o pomoc, zawsze ją otrzymywałem. Od wielu lat choruję na kamicę nerkową obustronną. Kiedy byłem po kolejnym zabiegu rozbicia złogów nerkowych, pojechałem – wraz z moim kolegą Jerzym – do sanatorium. Szczera modlitwa moja i poznanych kuracjuszy oraz zabiegi (m.in. woda Dąbrówka) spowodowały wydalenie złogów z mojego organizmu. Doprawdy w obliczu tego, wielkie było zdziwienie lekarza…

 

Kolejną łaskę za przyczyną Matki Boskiej Nieustającej Pomocy otrzymałem, gdy idąc przez park, zostałem zaatakowany przez recydywistę. Ten, grożąc mi nożem i pozbawieniem życia, chciał mnie zmusić do oddania mu wszystkich pieniędzy, jakie miałem przy sobie. W myśli poprosiłem Matkę Bożą o pomoc. Sam nie wiem kiedy wstąpiła we mnie ta siła, odparłem atak, uderzyłem napastnika i pędem, czując opiekę i wsparcie Maryi, wsiadłem do stojącej niedaleko taksówki i pojechałem do domu.

 

Ostatni przypadek, o którym chciałem wspomnieć, jest związany z sytuacją, gdy przechodziłem na pasach do pobliskiego parku. Niewiele brakowało, a zostałbym potrącony przez samochód. Młody człowiek siedzący za kierownicą i rozmawiający przez telefon, przejechał prawie po moich butach. Zrobił to tak szybko, że przecinając skrzyżowanie, wymusił pierwszeństwo i wstrzymał prawidłowy ruch.

 

Za wszystko, co otrzymałem w swoim życiu od Pana Boga za pośrednictwem Matki Bożej Nieustającej Pomocy i od św. Józefa, bardzo serdecznie dziękuję. Teraz, gdy jestem już na emeryturze, postanowiłem nie opuścić żadnej codziennej Mszy Świętej. Modlitwa w stanach załamania czy w czasie problemów życiowych ma ogromny sens. W trudnościach życiowych Pan Bóg nie zostawia nas samych…

 

Pozdrawiam Was serdecznie. Z wyrazami szacunku i podziwu dla Waszej pracy.

Edward z Wielkopolski

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

 

Szanowni Państwo

 

Bóg Wam zapłać za przysyłanie mi tego wspaniałego pisma oraz za wszystkie inne prezenty. Chciałem podzielić się krótkim świadectwem. Otóż dzięki Matce Bożej żyję już ponad 40 lat „innym życiem”. W 1980 roku przeżyłem bardzo ciężki wypadek samochodowy, po którym lekarze praktycznie nie dawali mi żadnych szans. Później, gdy mój stan się poprawił, stwierdzili, że jestem skazany na wózek inwalidzki do końca moich dni. Tymczasem mijały lata, a ja zacząłem sobie sam ze wszystkim dawać radę. Nie potrzebuję wózka… Codziennie odmawiam Różaniec, dziękując Matce Najświętszej za otrzymane – za Jej wstawiennictwem – łaski. Życzę Wam wiele sił i zdrowia. Z Panem Bogiem.

Jan

Szczęść Boże!

 

Pragnę pięknie podziękować za wszelkie przesyłki, które otrzymuję ze Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Dziękuję także za przesłane życzenia urodzinowe oraz za ofiarowaną modlitwę w mojej intencji. Niech Pan Bóg i Matka Najświętsza ma w Swojej opiece Pana Prezesa i wszystkich pracowników Stowarzyszenia. Bóg zapłać!

Andrzej z Elbląga 

Szczęść Boże!

 

Pragnę podziękować Matce Przenajświętszej Królowej Pompejańskiej za łaskę cudownego uzdrowienia mnie z bardzo ciężkiej choroby nowotworowej. Rokowania co do mojego wyzdrowienia były słabe, nowotwór zaczął szybko atakować przerzutami, leczenie było trudne i uciążliwe. Wcześniej usłyszałem o Nowennie Pompejańskiej. Postanowiłem ją odmawiać i gorąco prosić Matkę Bożą o uzdrowienie. W osiemnastym dniu Nowenny wydarzył się cud. Poszedłem na kontrolę. Gdy leżałem w oczekiwaniu na badanie, gorąco się modliłem do Królowej Pompejańskiej o uzdrowienie i wtedy poczułem taką lekkość, wewnętrzny spokój. Czułem, że Maryja jest przy mnie i wszystko będzie dobrze.

 

Gdy po kilku dniach odebrałem wyniki, okazało się że po nowotworze nie ma śladu! Nie ma żadnych przerzutów i onkologicznie jestem zdrowy. Mój lekarz, gdy zobaczył wyniki badania, nie mógł się nadziwić. Dziś czuję się coraz lepiej. Oczywiście choroba i leczenie bardzo mnie osłabiły, ale wracam już powoli do sił i zdrowia. Dziękuję wszystkim, którzy modlili się o moje uzdrowienie. Matce Przenajświętszej dziękuję, że przywróciła mi zdrowie, dała nowe życie.

 

Wszystkim radzę – módlcie się gorąco do Królowej Pompejańskiej Różańca Świętego. Matka Boża zawsze wysłucha, pomoże, pobłogosławi. Odmawiajcie Różaniec – to potężna uzdrawiająca modlitwa, która chroni nas przed złem i pomaga przetrwać wszystkie niepowodzenia.

 

Maryja nikomu nie odmówi pomocy, kto o nią poprosi. Trzeba tylko gorąco się o to modlić, wierzyć w siłę Różańca Świętego i nie przerywać nowenny w trakcie odmawiania. Łaski otrzymamy za przyczyną Matki Najświętszej tylko przez modlitwę gorącą i szczerą.

 

Matko Najświętsza – proszę Cię z całego serca, czuwaj nade mną i całą moją rodziną. Błogosław, chroń od wszelkiego złego i ześlij potrzebne łaski, o które proszę. I nigdy nie opuszczaj!

Tomasz

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

 

Na wstępie pragnę gorąco podziękować za wszystkie słowa zawarte w Waszej korespondencji. Jestem ogromnie zaszczycona, iż mam Wasze wsparcie modlitewne, a ponadto jeszcze otrzymuję od Was różne, jakże wartościowe prezenty. Ogromnie się tym cieszę. Wszystkie dary wykorzystam najlepiej jak potrafię.

Bogusława