Cudowne wydarzenia
 
Zapomniane przesłanie z Laus
Agnieszka Stelmach

W maju 1664 roku w niezwykle malowniczej miejscowości Alp Francuskich, w okolicy Saint-Etienne d’Avançon, a dokładniej w dolinie Fours, siedemnastoletniej pasterce Benedykcie Rencurel ukazała się Matka Boża. Jej przesłanie – zgodnie z zapowiedzią – miało być zapomniane, by na nowo rozbłysnąć przy końcu czasów.

Pani Nieba powierzyła Benedykcie misję zbudowania sanktuarium w Laus, w którym najbardziej zatwardziali grzesznicy mieli otrzymywać szczególne łaski niezbędne do nawrócenia. Dzięki pokucie miały następować uzdrowienia z cierpień fizycznych i duchowych.

Przez 54 lata Benedykta wielokrotnie rozmawiała z Piękną Panią. Maryja poprzez swoich wysłanników – licznych świętych i aniołów, w szczególności zaś Anioła Stróża – utemperowała charakter niecierpliwej i zbytnio przywiązanej do ziemskich rzeczy dziewczyny, by ta mogła Jej pomóc w trudnej misji nawracania grzeszników. Podobnie jak św. Ojciec Pio, uboga pasterka otrzymała dar czytania w ludzkich duszach.

Benedykta przyszła na świat 16 września 1647 r. w małej wiosce w Alpach Francuskich w ubogiej rodzinie. Czasy były niespokojne. Zaledwie rok wcześniej, w Watykanie, widziano dziwne światło przypominające smoka ziejącego ogniem. Po całej Europie rozlewała się rewolucja protestancka.

Ojciec Benedykty zmarł młodo, osierocając trzy córki. Z powodu ogromnej biedy, dziewczynki od najmłodszych lat musiały pracować. Nigdy nie nauczyły się ani czytać, ani pisać. Poznały jednak prawdy wiary w czasie niedzielnych Mszy Świętych.

Matka Boża wcześnie naznaczyła swoją służebnicę, powołaną do wyjątkowego zadania. Kiedyś, gdy miała zaledwie pięć lat, Maryja odciągnęła ją na bok od grupy dzieci, z którymi się bawiła, i pokropiła wodą. Innym razem, gdy wraz z młodszą siostrą zgubiła się w górach, Pani Nieba wskazała jej drogę prowadzącą do domu.

Piękna Pani, czy zechcesz zjeść ze mną śniadanie?

Pewnego majowego dnia 1664 roku siedemnastoletnia pasterka wypasając w dolinie des Fours owce gospodarzy, którzy ją zatrudnili, na jednej ze skał dojrzała cudowne światło otaczające Piękną Panią z Dzieciątkiem na ręku. Podeszła do Niej i zapytała: – O Piękna Pani, co robisz tam tak wysoko? Czy zechcesz zjeść ze mną śniadanie? Mam tu chleb, będzie bardzo dobry, jak zmoczymy go sobie w źródle. Czy możemy pobawić się z tym Dzieckiem? Pani się uśmiechnęła i nic nie odpowiedziała. Pozostała jeszcze przez pewien czas w towarzystwie pasterki, a potem zniknęła w środku groty.

Dziewczyna właśnie w tym miejscu miała wielokrotne widzenia. Maryja w swoisty sposób wychowywała pasterkę, walcząc z jej porywczością, uporem i zbytnim przywiązaniem do rzeczy ziemskich.

Piękna Pani nauczyła Benedyktę Litanii Loretańskiej. Pasterka powtarzała to, co mówiła Matka Boża. Pewnego dnia Maryja zaprosiła ją, by spoczęła obok Niej. Pozwoliła jej nawet spać na rąbku swojego cudownego płaszcza.

Podczas innego spotkania Maryja poleciła Benedykcie, by ostrzegła swoją pracodawczynię, że jej dusza jest poważnie zagrożona. Matka Boża mówiła, że kobieta musi pokutować! Słów tych jednak pasterka nie przekazała gospodyni, jednak sama tak bardzo się nimi przejęła, że natychmiast powróciła do sakramentów, głęboko żałowała za swoje grzechy i naprawiła całe dotychczasowe życie.

29 sierpnia 1664 roku Piękna Pani objawiła jej: – Jestem Maryją, Matką Jezusa i nie ujrzysz mnie teraz przez pewien czas. Po miesiącu nieobecności Maryja ukazała się ponownie w Pindreau i powiedziała Benedykcie: – Idź do Laus. Znajdziesz tam kapliczkę, z której unosić się będą piękne zapachy. Dziewczyna następnego dnia udała się we wskazane miejsce, chociaż odszukanie kapliczki nie było proste.

W „Kapliczce Dobrego Spotkania” Maryja pochwaliła pasterkę, że nie okazała zniecierpliwienia. Jednocześnie objawiła jej swoją wolę: – Prosiłam mojego Syna, aby dał mi to miejsce dla nawrócenia grzeszników i otrzymałam je. Zgodnie z wolą ­Pięknej Pani, na miejscu kapliczki, z której rozchodziła się cudowna woń róż i lilii, miał powstać kościół oraz dom dla księży. W tym szczególnym, pięknie położonym sanktuarium, miało się nawrócić tysiące grzeszników…

Módl się nieustannie za grzeszników

Benedykta poznawała przesłanie Matki Bożej z Laus. Maryja poprosiła pasterkę, by modliła się nieustannie za grzeszników. – Grzesznicy – pouczała – są w strasznym położeniu. Ich grzechy obrażają Boga. Bóg jednak chce okazać im miłosierdzie, lecz by zyskać to miłosierdzie, muszą sami podjąć decyzję o nawróceniu. Czas na nawrócenie i czynienie pokuty jest krótki – zaznaczała. – Człowiek może go wykorzystać, póki żyje. Nieszczęśni ci, którzy umierają w grzechach śmiertelnych. Grzech to straszna rana, jedyne lekarstwo, które może ją uleczyć, to sakrament pokuty.

Zimą 1665 roku Matka Boża poleciła Benedykcie, by używać oleju umieszczonego w kapliczce do namaszczania tych, którzy zaczęli przychodzić do Laus, mając nadzieję na uzdrowienie z wielu chorób. Już na samym początku odnotowano kilkadziesiąt cudów. Piękna Pani poprosiła pasterkę, by zachęcała grzeszników do spowiedzi. Dziewczyna jednak, uważając, że sama jest osobą niezwykle grzeszną i niegodną, nie chciała wykonać polecenia Maryi. Polecenie, które przybrało formę delikatnego ponaglenia, w końcu zostało zrealizowane. Maryja mówiła Benedykcie, by miała odwagę, cierpliwość i nie zrażała się, jeśli grzesznicy nie posłuchają jej rad. Miała ona mówić im, by nigdy nie obrażali Boga i wystrzegali się pokus. Poleciła też Benedykcie, by roztoczyła swoją opiekę nad rozwiązłymi kobietami dopuszczającymi się „dzieciobójstwa” i mężczyznami oddającymi się perwersyjnym zachowaniom. Pasterka miała także pomagać duchownym, zachęcając ich do przyjmowania z radością i miłosierdziem grzesznych pielgrzymów.

Wkrótce Matka Boża z Laus stała się znana jako Ucieczka Grzeszników, a Jej sanktuarium jako szczególne miejsce pojednania.

Benedykta pomagała więc wielu poranionym, hardym ludziom dostrzec grzechy, których sami nawet nie byli świadomi. Ponieważ robiła to bardzo delikatnie, większość odwiedzających sanktuarium była jej wdzięczna za pomoc.

Niewykształcona, ale obdarzona szczególnymi łaskami pasterka napominała duchownych. Widziała bowiem stan ich duszy podczas odprawiania Eucharystii. Prosiła ich, by w trakcie spowiedzi nie zadawali nieostrożnych pytań, by słuchali cierpliwie spowiadających się i ich nie obrażali. Ostrzegała także, by nie zaniedbywali swoich obowiązków.

Od każdego domagała się prostoty, czystości duszy, pokory i silnej woli, by zmienić swoje życie. Tych, co nie mieli grzechów śmiertelnych, pouczała, by nie przystępowali do Komunii bezmyślnie, bez zrobienia sobie uprzednio rachunku sumienia, biorąc pod uwagę nie tylko Dekalog, ale także Osiem Błogosławieństw Bożych. Poleciła czynić żal za grzechy przed przystąpieniem do Komunii Świętej, nawet jeśli zawiniło się w najmniejszej rzeczy. Penitentom pomagała odróżnić grzechy lekkie od śmiertelnych. Gdy podchodzili do spowiedzi, modliła się za nich. Często, by zyskać łaskę nawrócenia dla kogoś, podejmowała szczególnie ciężką pokutę w jego intencji.

Wyjątkowa więź z Aniołem Stróżem


Benedykta początkowo nie była rada ze swojego zadania. Z czasem jednak, dzięki stałej pracy nad własnym charakterem, zyskała odwagę, by upominać tych, których dusze widziała w całej okazałości. W pełnieniu zadania pomagał jej Anioł Stróż, którego często oglądała twarzą w twarz. Razem odmawiali Różaniec. Razem też adorowali Najświętszy Sakrament. Anioł towarzyszył jej w codziennych czynnościach i chronił ją.

Anioł Stróż pomagał też Matce Bożej w wychowywaniu pasterki. Zabierał więc Benedykcie przedmioty, do których była zbytnio przywiązana, ale dawał także prezenty, na przykład wspaniały naszyjnik, który Benedykta przerobiła na różaniec. Gdy dziewczynę nękały demony albo była wyczerpana z powodu podejmowanej pokuty za grzeszników, Anioł Stróż pocieszał ją i dodawał otuchy.

Benedykta miała dar widzenia także innych aniołów. Często rozmawiała z Archaniołem Michałem. W maju 1681 roku, gdy leżała chora w łóżku, ukazało jej się aż czterech aniołów. Jeden z nich powiedział: – Jutro będziesz uzdrowiona. Musisz udać się do Laus. Misja nie może czekać. Nie ­zwlekaj.

Benedykta opowiadała Aniołowi Stróżowi o swoich problemach. On pomagał jej w najdrobniejszych nawet sprawach, a szczególnie w osiągnięciu doskonałości, absolutnego wyzwolenia się z przywiązania do czegokolwiek i kogokolwiek.

Ponadto pomagał Benedykcie rozwijać życie duchowe. Uczył ją, że kiedy człowiek jest radosny, to wszystko co robi, jest miłe Bogu. Kiedy zaś staje się zły, nie robi nic, co by się Panu Bogu podobało. Pośród prób i cierpień, Anioł Stróż był źródłem wielkiego pocieszenia dla Benedykty. Wtedy, gdy przychodziło zwątpienie i gdy wielu kapłanów przeciwstawiało się kultowi Matki Bożej z Laus albo pasterka przez wiele lat miała zakaz odwiedzania sanktuarium, Anioł mówił: – Laus jest dziełem Boga, którego nie może zniszczyć ani człowiek, ani diabeł. Będzie trwało do końca świata, kwitło coraz bardziej i przyniesie wszędzie wielkie owoce.

On również pozwolił jej zobaczyć to, co miało nadejść. Anioł Stróż pocieszał Benedyktę, kiedy była zdruzgotana po kilkukrotnej wizji Chrystusa ukrzyżowanego. Ona sama przez wiele lat przeżywała tzw. „ukrzyżowanie mistyczne” od czwartku wieczorem do soboty rana.

Niepokalane Serce ostatecznie zatriumfuje

Laus stało się przedmiotem wielkiej kościelnej debaty. Objawienia wstępnie zostały zaakceptowane przez dwóch biskupów. Trzeci próbował je podważyć. Wizjonerka miała wielu przeciwników. Najbardziej zaciekli wrogowie wywodzili się spośród kapłanów. Niektórzy z nich doprowadzili do jej uwięzienia. Jednak po czternastu dniach spędzonych bez jedzenia w celi, z której przez cały czas rozchodziła się cudowna woń, wskutek żarliwej modlitwy pasterkę wypuszczono.

Po uzdrowieniu w 1665 roku dotkniętej strasznym cierpieniem Katarzyny Vial, ksiądz wikariusz generalny Embrun, Antoine Lambert, zezwolił na oddawanie czci NMP w Laus. Później jednak różne były koleje sanktuarium. Wielu kapłanów, którzy sprawowali nad nim nadzór, nie chciało, by się ono rozwijało i by przesłanie Matki Bożej o potrzebie pokuty było powszechnie znane.

Dopiero w niedzielę 4 maja 2008 roku ks. Jean-Michel di Falco Léandri, biskup diecezji Gap i Embrun, w czasie uroczystej Mszy św. w obecności nuncjusza apostolskiego ks. Fortunata Baldellego, dwudziestu kardynałów i biskupów oraz sześciotysięcznej rzeszy wiernych odczytał dekret uznający nadnaturalne pochodzenie objawień NMP z roku 1664.

Przesłanie z Laus ma odegrać szczególną rolę przy końcu czasów, by mogło zatriumfować Niepokalane Serce Maryi.


Ten artykuł przeczytałeś dzięki ofiarności Darczyńczów. Wesprzyj nas i zostań współtwórcą "Przymierza z Maryją".

NAJNOWSZE WYDANIE:
Narodził się Chrystus Król!
Chrystus jest Królem! Jest Panem naszego życia. Trzeba bowiem, ażeby królował – pisze św. Paweł w Pierwszym Liście do Koryntian. Jakimż jest paradoksem, że Ten, przez Którego wszystko się stało, przyszedł na świat w lichej stajence, między zwierzętami. Tak jednak nasz Pan postanowił i tak się stało.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
W Apostolacie dzięki redemptoryście

Pan Jarosław Kochanowski z Krakowa został Apostołem Fatimy w 2014 roku. Zanim jednak wstąpił do wspólnoty Apostolatu, bardzo ważną rolę w rozwoju Jego życia religijnego odegrali: babcia Wanda Kochanowska, redemptorysta o. Władysław Chaim oraz – last but not least – Ojciec Święty Jan Paweł II. Oto co nam o sobie opowiedział…

O istnieniu Apostolatu Fatimy dowiedziałem się od znajomego ojca redemptorysty, Władysława Chaima. Ojciec Władysław uczył mnie religii w okresie dzieciństwa i dorastania. Nasze drogi zeszły się ponownie, gdy byłem już dorosłym mężczyzną. Najpierw pomógł mi uporać się z problemem, który mnie wtedy dręczył, a następnie zaproponował mi pracę w prowadzonym przez siebie Stowarzyszeniu Świętego Wincentego a Paulo. Przystałem na tę propozycję. Stowarzyszenie zajmuje się opieką nad dziećmi z rodzin patologicznych. Prowadzimy świetlicę Benedictus, w której wydajemy dzieciom obiady. Nasi podopieczni mogą tam odrobić lekcje, wziąć udział w kółkach zainteresowań i wycieczkach. Zajęcia z dziećmi prowadzą studentki-wolontariuszki. Raz w miesiącu organizujemy spotkanie dla pracowników poświęcone wspólnej modlitwie i bieżącym sprawom organizacyjnym.
To właśnie ojciec Władysław zachęcił mnie do wstąpienia w szeregi Apostolatu Fatimy. Powiedział mi, że jest to inicjatywa, którą warto wspierać. Przez kilka lat przynależności do tej wspólnoty niejednokrotnie, sam lub razem z synami, brałem udział w modlitwach różańcowych i różnych spotkaniach organizowanych przez Stowarzyszenie.

Ze Stowarzyszenia dostaję wiele materiałów o tematyce religijnej. Szczególnie cenię sobie „Akt poświęcenia domu Matce Bożej”, który zawiesiłem w widocznym miejscu. Pod koniec każdego roku mogę liczyć na poświęcony Fatimskiej Pani kalendarz „365 dni z Maryją”. Otrzymuję również dwumiesięcznik „Przymierze z Maryją”. Bardzo lubię czytać magazyn „Polonia Christiana”, który jako Apostoł Fatimy też dostaję. W „Polonii…” sporo miejsca zajmuje analiza procesów obecnych na Zachodzie, a które już dotarły lub niedługo dotrą do Polski. Osobiście przeraża mnie to, co się dzieje w Europie Zachodniej z religią i z kościołami. Niestety i u nas coraz częściej dewastuje się świątynie i miejsca sakralne, dochodzi nawet do zabójstw księży. Zastanawiam się, co mnie czeka na starość, co będzie się działo w Polsce za kilka lat. Mimo wszystko mam ufność, że wszystko skończy się dobrze, ale boję się, że nadejdą czasy, gdy i w naszej Ojczyźnie będzie nagonka na katolików, gdy będzie się rugowało nas z pracy ze względu na wyznawaną wiarę.

Na co dzień pracuję w Domu Pomocy Społecznej. Opiekujemy się tam ludźmi przewlekle chorymi psychicznie. Organizujemy dla nich żywność i odzież; zajmujemy się niezbędnymi remontami i naprawami. Czasami zdarzają się trudne i konfliktowe sytuacje. Wtedy pomaga mi święta Rita, patronka od spraw trudnych i beznadziejnych, której obraz wisi nad moim biurkiem. Dzięki niej nagle pojawia się szansa na rozwiązanie problemu, który na pierwszy rzut oka wydaje się nie do rozwiązania. Jestem przekonany, że dzieje się tak dzięki jej wstawiennictwu. Św. Ricie powierzam nie tylko sprawy zawodowe, ale też rodzinne. Bywam też w jej sanktuarium przy ul. Augustiańskiej w Krakowie.

Swoje wychowanie zawdzięczam w ogromnej mierze mojej babci, Wandzie, z którą jako dziecko mieszkałem przez kilka lat. Plan dnia był wtedy jasno ustalony: był czas na naukę i był czas na modlitwę, wieczorem bajka w telewizji, pacierz i czas na sen. Myślę, że to dzięki wychowaniu przez babcię nigdy nie miałem problemów z alkoholem, papierosami, nie przeklinałem.

Do Pierwszej Komunii Świętej w dużej mierze to ona mnie przygotowała, np. zapoznając mnie z katechizmem. Za to na Mszę Świętą w niedzielę chodziłem z Mamą. Sakramentu bierzmowania udzielił mi bp Karol Wojtyła, rok przed tym, jak został wybrany na papieża. Pamiętam, że na wiadomość o jego wyborze ludzie byli bardzo radośni i płakali ze szczęścia. W kolejnych latach uczestniczyłem w Mszach Świętych organizowanych na krakowskich Błoniach podczas pielgrzymek Jana Pawła II do Polski.

Zapewne nie mam takiego zacięcia pielgrzymkowego jak nasz Papież, choć byłem kilka razy ze swoimi synami na Jasnej Górze. Byłem też w leżącym nieopodal papieskich Wadowic Sanktuarium Matki Bożej Kalwaryjskiej w Kalwarii Zebrzydowskiej.

Z nabożeństw poświęconych Matce Bożej bardzo lubię majówki. Kilka lat temu urzekł mnie swym pięknem akatyst – hymn liturgiczny ku czci Bogurodzicy: jest to coś absolutnie pięknego. Poznałem go przez przypadek, chodząc z synem na Mszę Świętą dla studentów. Oczywiście często modlę się na Różańcu, a w Wielkim Poście uczestniczę w nabożeństwach Drogi Krzyżowej.

Oprac. JK


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szanowny Panie Prezesie!
Z nieskrywaną wdzięcznością dziękuję za zrozumienie i przesłane egzemplarze „Przymierza z Maryją”. Z powodu przewlekłej choroby (rehabilitacje) moja sytuacja jest dosyć trudna. Między innymi niska emerytura i czasem drogie nierefundowane leki sprawiają, że mam problemy finansowe.
„Przymierze z Maryją” to moje okno na świat. To bardzo wartościowa lektura, którą czytam z zapartym tchem. Codziennie odmawiam Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Modlę się do Niepokalanego Serca Maryi i do św. Rity. Wszystkie te materiały, a w zasadzie modlitewniki otrzymałam od Waszej Redakcji za dawnych, dobrych czasów, kiedy moja sytuacja finansowa była znacznie lepsza. Przeczytane „Przymierza z Maryją” przekazuję zaprzyjaźnionej znajomej i jest bardzo zadowolona z tej lektury.
(…) Niech Maryja otacza całą Redakcję swoją Matczyną opieką.
Z serdecznymi pozdrowieniami i szczerą modlitwą.
Maria z Krakowa


Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Serdecznie dziękuję za przesłanie mi obrazu Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Znany jest mi od wielu lat, ale jak dotąd nie miałam go w domu, choć często zwracałam się do Maryi z różnymi prośbami, stając w kościele przed tym wizerunkiem.
Ucieszyła mnie także dołączona książeczka, dzięki której dowiedziałam się o historii tego obrazu, jego symbolice i kulcie. Matka Boża Nieustającej Pomocy będzie jeszcze częściej mi towarzyszyć, również w domu – dzięki Jej obrazkowi i odmawianiu nowenny oraz modlitw zawartych w książeczce.
Wspieram działania Stowarzyszenia mające na celu propagowanie kultu Matki Bożej Nieustającej Pomocy.
Z wyrazami szacunku
Krystyna z Poznania


Szczęść Boże!
Serdecznie pozdrawiam całe Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi. Z całego serca dziękuję za to wspaniałe pismo „Przymierze z Maryją”. Kocham to pismo i czekam na nie z tęsknotą. Jest w nim zawarte wszystko, co mnie cieszy, uczy, poszerza moją wiedzę. Bardzo interesujące i mądre artykuły. Dowiadujemy się o wielu ciekawych i dotąd nieznanych, rzeczywistych, cudownych czy historycznych wydarzeniach. Bóg zapłać za to cudowne pismo. Dziękuję również za wszelkie przepiękne, wartościowe przesyłki i pamięć. Z wyrazami szacunku dla całego Stowarzyszenia. Szczęść Boże!
Bożena z Rybnika


Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Nadchodzące dni sprzyjać będą refleksji nad przemijającym ludzkim życiem. Może być szczęśliwe lub nieszczęśliwe. Jeżeli jesteśmy wierni Bogu, wędrując z Nim przez życie, to mamy nadzieję się z nim spotkać, pozostać na wieki, a jeżeli wybierzemy drogę bez Boga lub co najgorsze – z Nim walczymy, musimy się liczyć z tym, że się z Nim w ogóle nie zobaczymy. Trzeba pamiętać, że życie jest krótkie. Jesteśmy wędrowcami na tej ziemi. Terminu odejścia z tego świata nie znamy.
W miesiącu listopadzie pamiętajmy ze szczególną troską o grobach zmarłych, modląc się za nich. Wielu naszych bliskich znajomych, przyjaciół, przekroczyło już próg śmierci. Mamy nadzieję, że są w Niebie i spotkają się ze sprawiedliwym Zbawcą – Bogiem, co jest nagrodą za ich przykładne życie. Każdy człowiek umrze i stanie przed Jego Obliczem, aby zdać sprawozdanie ze swojego życia.
Zadajemy sobie pytanie, w jaki sposób możemy pomóc zmarłym, szczególnie tym, którzy są bliscy naszemu sercu. Przede wszystkim powinniśmy uczestniczyć we Mszy Świętej, przyjmując Komunię Świętą. Módlmy się za nich w miarę możliwości codziennie, przez adorację Najświętszego Sakramentu, odmawiając codziennie Różaniec i Drogę Krzyżową. Listopad każdego roku powinien być przypomnieniem dla nas, żyjących, że osoby, które odeszły z tego świata i ich groby nie mogą być zapomniane i zaniedbane. Zatroszczmy się więc o nie, zapalając znicze, stawiając kwiaty na ich grobach, wypełniając maksymę: „Kochać, to znaczy pamiętać”. (…)
Edward z Kalisza


Szanowni Państwo!
Pragnę bardzo gorąco podziękować Państwu za wszystkie publikacje i dewocjonalia, które od Was otrzymuję. Serdeczne Bóg zapłać!
Ze wszystkich otrzymanych upominków to ten ostatni z wizerunkiem Matki Bożej Nieustającej Pomocy przysporzył mi najwięcej radości, gdyż mam do Niej szczególne nabożeństwo. Co środę uczęszczam na nabożeństwo do Matki Bożej Nieustającej Pomocy, prosząc o różne sprawy. Ostatnio, gdy rodzice zachorowali w czasie tzw. pandemii, zostałam sama bez pomocy lekarskiej. Zwróciłam się do Maryi z tego wizerunku o pomoc. Niesamowite, że już następnego dnia widać było dużą poprawę w samopoczuciu ojca. Wierzę mocno, że wstawiła się za moimi rodzicami, bo byłam załamana, zostając z tą chorobą zupełnie sama.
Dziękuję wszystkim za to dzieło, za „Przymierze z Maryją” i życzę dalszych sukcesów oraz nowych Czytelników. Niech Matka Boża Fatimska ma Was w Swej opiece!
Emilia z Przodkowa


Szczęść Boże!
Na wstępie pragnę serdecznie podziękować za przesłaną mi książeczkę oraz wizerunek Matki Bożej Nieustającej Pomocy oraz kartę, na której przesyłam podziękowania i prośby do ukochanej Matki.
Przesłaną książeczkę już przeczytałam, niesamowicie ciekawa lektura, za co bardzo dziękuję. Ja doświadczyłam wielokrotnie opieki Matki Bożej Nieustającej Pomocy i Pana Jezusa z uwagi na poważne moje problemy zdrowotne po tragicznym wypadku samochodowym. Lekarze powtarzali, że to cud od Boga, że żyję. W ubiegłym roku miałam operowane biodro i wszystko skończyło się szczęśliwie. Wszystkie moje problemy oddaję Matce Bożej i Panu Jezusowi!
Pozdrawiam serdecznie Pana Prezesa i proszę o modlitwę.
Ja również modlę się za wszystkich pracowników Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Życzę błogosławieństwa Bożego!
Janina z Łodzi