Temat numeru
 
Wzór kapłana - Ksiądz Piotr Skarga
Karol Stanek

Rok 1517, w którym Marcin Luter zbuntował się i wystąpił przeciw Kościołowi, stanowi wielką cezurę w dziejach chrześcijaństwa. Nic więc dziwnego, że historycy Kościoła przyjęli tę datę jako symboliczne zamknięcie epoki średniowiecza. Rewolucja protestancka, która się wtedy rozpoczęła, zachwiała porządkiem społecznym w Europie. Wielkie zagrożenie dla dusz, jakie przyniosła ze sobą eskalacja wystąpień heretyckich, pociągnęło za sobą reakcję Kościoła katolickiego – mobilizację wszystkich sił do walki z błędami. W ogniu polemik wytworzył się nowy typ kapłana nowożytnego, człowieka pobożnego, wykształconego i gotowego do poświęceń dla dobra Kościoła. Na wypracowanych wówczas wzorach przez kolejne wieki opierała się – a w pewnej mierze opiera nadal – formacja nowych księży w seminariach.

Oczywiście błędem byłoby twierdzić, że wzór ów zrywał z modelem kapłaństwa poprzednich wieków. Nic podobnego, cechy dobrego duszpasterza w każdej epoce są takie same, opierają się bowiem na jednym wzorze, którym jest Jezus Chrystus. Po prostu metody formowania kapłana potrydenckiego bardziej odpowiadały nowym czasom i aktualnym wyzwaniom. Przed duchowieństwem stanęło zadanie ochrony sumień katolików, narażonych na wpływ intensywnej akcji propagandowej błędnowierców oraz walka o odzyskanie dla katolicyzmu zbłąkanych dusz.

Agresywny czy gorliwy?

Często pod adresem „potrydenckiego” duchowieństwa padały zarzuty, że było ono „agresywne”. W okresie PRL-u w formułowaniu tego typu oskarżeń przodowali historycy marksistowscy.

Rzeczywiście, ówcześni kapłani nie uciekali przed konfrontacją z protestantami, a potem z rewolucjonistami różnych epok, ich postępowanie nie wychodziło jednak poza granice wyznaczone przez Ewangelię. Gorliwy pasterz, któremu powierzono opiekę nad owcami, nie może uciekać przed wilkami, kiedy te rzucają się na stado, by je przetrzebić. Obowiązkiem opiekuna stada jest także czynienie zabiegów o odzyskanie owiec, kiedy te zostaną uprowadzone przez złodziei. Trzymając się tej biblijnej analogii, kapłani mają obowiązek zabiegać o doprowadzenie do Zbawienia powierzonych sobie dusz, używając do tego wszelkich, oczywiście godnych, metod.

Z tego punktu widzenia problemem jest raczej zbytnia spolegliwość czy asekuranctwo duchownego, a nie dążenie do konfrontacji z ludźmi szerzącymi grzech i dążącymi do destrukcji ładu społecznego opartego na prawie Bożym.

Św. Franciszek Salezy twierdził nawet, że nic tak nie gniewa Boga, jak sytuacja, kiedy ci, których On przeznaczył do walki, szukają pokoju. Lekceważenie przez księży obowiązku sprzeciwiania się złu świadczyłoby o braku troski o ludzi albo lekceważeniu przez nich nauki o piekle, jako straszliwym miejscu kaźni potępionych.

Nastawaj w porę i nie w porę…

W historii Kościoła wielu było wybitnych kapłanów. Niektórzy zostali wyniesieni na ołtarze, jak patron proboszczów św. Jan Maria Vianney czy św. Ludwik Maria Grignion de Montfort. Wielu innych za ciche, skromne, ale owocne życie, zajęło miejsce po prawicy Najwyższego Kapłana w Niebie. Także Polska szczyci się szeregiem wybitnych księży, którzy gorliwie zabiegali o dobro powierzonych im dusz. Do jaśniejszych gwiazd w tej plejadzie należy na pewno jezuita ks. Piotr Skarga, który decyzją Sejmu RP stał się patronem roku 2012.

Czego jak czego, ale braku gorliwości w pracy apostolskiej ks. Skardze zarzucić nie można. Wstępując najpierw w szeregi duchowieństwa diecezjalnego, a potem do założonego przez św. Ignacego Loyolę Towarzystwa Jezusowego, wyzbył się własnych ambicji, przyjmując za cel życia pracę dla dobra Kościoła Świętego. Z pewnością można go nazwać łowcą dusz, pozyskał bowiem dla katolicyzmu licznych innowierców. Za sukcesem jego misji stała gorliwość w głoszeniu nauki Chrystusa. Na pewno głęboko wziął sobie do serca słowa św. Pawła, który pisał w drugim liście do Tymoteusza: Głoś naukę, nastawaj w porę i nie w porę, wykazuj błąd, napominaj, podnoś na duchu z całą cierpliwością w każdym nauczaniu (2 Tm 4,2). Taką gorliwością powodowany tuż przed wyjazdem do Rzymu, gdzie miał wstąpić do nowicjatu, odwiedził w Gródku gorliwych protestantów – wojewodę Mikołaja Mieleckiego i jego żonę, córkę Mikołaja Radziwiłła Czarnego.

Niestety, próba nawrócenia ich zakończyła się fiaskiem, a ksiądz Piotr omal nie stracił przy tym życia, ponieważ napomnienia tak rozgniewały możnowładcę, że rozkazał zrzucić kapłana do fosy. Na szczęście służba polecenia nie wypełniła.

Innym przykładem tak gorliwego i nieliczącego się z niebezpieczeństwem działania Skargi, była jego działalność w sprotestantyzowanych Inflantach.

Propaganda antykatolicka często przedstawiała Skargę jako prześladowcę innowierców. Prawdą jest, że bywał w swych kazaniach ostry i stanowczy, jednak nad wszystkim brała górę miłość bliźniego. Prawda, iż złe heretyctwo, ale ludzie dobrzy; złe błędy, ale natury chwalebne; złe odszczepieństwo, ale krew miłą; złe grzechy, ale krewkość użalenia godna jest – pisał. Dlatego łatwo przebaczał winy popełnione względem niego, a potem nie żywił urazy. Tak też było w przypadku wspomnianego Mieleckiego, który po opamiętaniu przeprosił kaznodzieję.

Święty kapłan – dobra parafia

Wielką zasługą reform podjętych podczas soboru trydenckiego było utworzenie systemu seminariów dla kandydatów do kapłaństwa. Pozwoliło to podnieść poziom umysłowy i teologiczny duchowieństwa. Miało to także wielki wpływ na jego poziom moralny. Podobnie jak to się dzieje dzisiaj, czas studiów w seminarium był także okresem formowania duchowego kleryków. Wspomniany święty Proboszcz z Ars twierdził na podstawie obserwacji: Święty kapłan – dobra parafia; dobry kapłan – przeciętna parafia; przeciętny kapłan – zła parafia; zły kapłan – żadna parafia! Seminaria przysporzyły Kościołowi kapłanów „z górnej półki”.

Ks. Piotr Skarga nie przeszedł formacji seminaryjnej, należał bowiem do nieco starszego pokolenia kapłanów. Wiedzę teologiczną zdobywał na Akademii Krakowskiej. Zanim przeszedł formację w duchu ignacjańskim w rzymskim nowicjacie oo. jezuitów, dał się poznać we Lwowie jako zdolny i pobożny kaznodzieja. Jak sam pojmował ideał duszpasterza, można się przekonać z lektury jednego z jego kazań. Od kapłana wymagał on, aby ludzkiemu zbawieniu pomagał, prawdę i cnotę szczepił, a fałsz i złe obyczaje wykorzeniał, a na żadny się zysk i świata tego dobra i na dochody i na żadną zapłatę doczesną nie oglądał.

Siła z Eucharystii

Centralne miejsce w życiu każdego kapłana winna zajmować Msza św. i Eucharystia. Znamienne, że pierwsze kroki po przybyciu do Ars św. Jan Maria Vianney skierował do kościoła, by pomodlić się przed tabernakulum. Potem codziennie spędzał w tym miejscu długie godziny na adoracji.

Także ks. Piotr Skarga siłę do pracy duszpasterskiej – głoszenia kazań, słuchania spowiedzi, dzieł miłosierdzia – czerpał z Eucharystii. Należał bowiem do wielkich czcicieli Najświętszego Sakramentu. Jego pragnieniem było udostępnienie Komunii św. wszystkim chętnym. Gdy rozpoczynał pracę w Wilnie, z żalem pisał do prowincjała: Tyle tysięcy ludu katolickiego bez pasterzy, bez chleba, o który proszą maluczcy, tak dalece, że niektórzy z nich muszą odbyć 20 mil, aby spowiadać się w Wilnie. Już wtedy wzorem rzymskim założył w stolicy Litwy Bractwo Najświętszego Sakramentu. Warto podkreślić, że cześć dla Jezusa Eucharystycznego łączył on z potrzebą niesienia wsparcia ubogim i chorym. Może dlatego wspomniane bractwo połączył w końcu z innym, także założonym przez siebie – Bractwem Miłosierdzia.

Właśnie kult, jaki ks. Piotr żywił dla Najświętszego Sakramentu, a nie chęć popisów intelektualnych, skłonił go do podjęcia polemiki z tezami głoszonymi przez jednego z polskich zwolenników Zwingliego. W trzech rozprawach zbijał błędne nauki adwersarza, podważające katolicką naukę o obecności Chrystusa w Eucharystii. Gdyby nawet pod cudzym imieniem miała być ma praca ogłoszoną, mniejsza o mój honor, byle Chrystus Pan był uwielbiony – pisał w jednym z listów.

Sztuka kaznodziejska

Kilka wieków po śmierci, ks. Piotr Skarga istnieje w pamięci przeciętnego Polaka przede wszystkim jako wielki kaznodzieja. Porównanie ideałów głoszonych przez niego z ambony z jego życiem kapłańskim chlubnie świadczy o konsekwencji i wierności Chrystusowi wybitnego jezuity. Sam zresztą mawiał: – Kaznodzieja, gdy sam źle żyje, mało kazaniem zbuduje. Starał się więc żyć zgodnie z ideałami ewangelicznymi. Z kościoła spieszył do szpitali, więzień i cierpiącej nędzy i wszędzie niósł wsparcie, pomoc i pociechę religijną. Ubogi rozsiewał wsparcie tysiącom nędzarzy, a jego wymowa, przykład dobrych uczynków, jakie nieustannie pełnił, i życie – działały bardzo i skutecznie.

Rzeczywiście, ambona była miejscem, gdzie Skarga czuł się najlepiej. Miał predyspozycje intelektualne i dar wymowy niezbędne do głoszenia kazań. Czarował słowem i formą wypowiedzi, porywał zapałem, z jakim przemawiał. Był następcą, ale i uczniem takich wielkich kaznodziejów, jak święci: Augustyn, Jan Chryzostom zwany Złotoustym, Grzegorz z Nazjanzu, Jan Damasceński i inni. Wiele czasu strawił, studiując treść pozostawionych przez nich kazań. Szybko sam stał się wzorem dla innych i to poniekąd niedoścignionym. Sława Skargi jako mówcy przyćmiła dokonania innych zdolnych kaznodziejów polskich. Wszystkich porównuje się do niego. Słynący z ważnych i ze swadą głoszonych kazań ­XIX-wieczny zmartwychwstaniec o. Hieronim Kajsiewicz swoim talentem i pracą zasłużył na tytuł zaledwie… drugiego po Skardze.

Wynalezienie ruchomej czcionki upowszechniło dostęp do rozmaitych dzieł religijnych. Polemiki teologiczne, które wybuchły po wystąpieniach Lutra, Zwingliego, Kalwina, szybko znalazły swe odzwierciedlenie w treści krążących wśród ludzi publikacji. Książka stała się niejako przedłużeniem ambony. Co wybitniejsze homilie ukazywały się w druku. Kazanie było po prostu jednym z gatunków literackich, a wiele dzieł noszących w tytule taką nazwę, w rzeczywistości nigdy nie było głoszonych z ambony. Homilie ks. Skargi ukazywały się również w formie książkowej. Zresztą królewski kaznodzieja sięgał po pióro nie tylko w celu przygotowania mów. Swoje myśli i obszerną wiedzę wykorzystał także pisząc traktaty. I w tej dziedzinie osiągnął sukces. I to jaki! Udała mu się rzecz, o której śnił później Adam Mickiewicz – księgi, których był autorem, „zbłądziły pod strzechy”. Szczególną popularność zdobyły zwłaszcza Żywoty świętych. Od pierwszego wydania aż do połowy XX wieku stanowiły podstawową lekturę pobożnościową Polaków.

Miłość Ojczyzny

Kościół składa się z wielu wspólnot lokalnych żyjących ze sobą w komunii. Zachowujący jedność z Rzymem katolik jest jednocześnie członkiem wspólnoty narodowej, diecezjalnej, parafialnej, a także rodzinnej. Patriotyzm nie kłóci się więc z nauką katolicką. Wręcz przeciwnie, jest rzeczą pozytywną, a nawet pożądaną. Miłość do Ojczyzny, podobnie jak i szacunek dla rodziców, wynika z nauki danej Kościołowi przez Boga. Kapłan posłany do konkretnej wspólnoty, głosi jej członkom prawdy wiary, których strażnikiem jest Stolica Apostolska. Przywiązanie do ziemskiej ojczyzny cechuje więc wszystkich dobrych kapłanów. W Polsce symbolem takich duchownych stali się m.in. o. Augustyn Kordecki, ks. Ignacy Skorupka, św. Maksymilian Kolbe, ks. kard. Adam Stefan Sapieha, bł. ks. Jerzy Popiełuszko, bł. Jan Paweł II. Tego typu gorącym patriotą był także ks. Piotr Skarga. Z jego dzieł tchnie wielka troska o los Rzeczypospolitej. Napisane przez niego Kazania sejmowe stały się dla wielu pokoleń szkołą umiłowania ojczyzny i aktywności obywatelskiej. Bogu, ale i Polsce poświęcił swoje życie, pracując jako kaznodzieja królewski, człowiek niestroniący od odważnego zajmowania stanowiska w dyskusjach społeczno-politycznych. Szczęście Ojczyzny widział w wierności jej obywateli Chrystusowi i Kościołowi Świętemu. Zaangażowanie ks. Skargi w sprawę powrotu Cerkwi prawosławnej do jedności z Rzymem zaowocowało zawarciem Unii Brzeskiej. Kościół Polski wydał wielu wybitnych kapłanów, którzy są chlubą narodu, a także ozdobą Kościoła Powszechnego. Chwalebny przykład ks. Piotra Skargi niech skłoni nas do refleksji nad rolą, jaką odgrywają kapłani w naszym społeczeństwie, a przede wszystkim stanie się impulsem do wznoszenia próśb do Pana Zastępów o nowe, liczne i dobre powołania kapłańskie.


"Przymierze z Maryją" dociera regularnie do ponad 430 tysięcy osób. Dołącz do grona naszych Przyjaciół i zostań stałym czytelnikiem czasopisma.

NAJNOWSZE WYDANIE:
Droga Chrystusa drogą Kościoła
Nie ma chyba dnia, by różnego rodzaju media nie nagłaśniały prawdziwych, półprawdziwych i całkiem wydumanych grzechów Kościoła. Nie wpadajmy wtedy w panikę, tylko w spokoju rozważmy dość znaną opinię: Kościół jest święty, bywa też grzeszny… Jak rozumieć tę sprzeczność?

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Dołącz Do Apostolatu Fatimy – Odwiedź Stronę Internetową!

Od początku lutego br. Apostolat Fatimy posiada swą stronę internetową, na której szeroko opisujemy i ilustrujemy aktywność Apostołów oraz ich świadectwa i osobiste historie, a także zdjęcia z pielgrzymek do Fatimy. Podsumowujemy tam również wszystkie korzyści, jakie wiążą się z uczestnictwem w tej wielkiej duchowej rodzinie.

 

 

Przypomnijmy, że Apostolat Fatimy to szczególna forma zaangażowania Przyjaciół i Dobrodziejów Stowarzyszenia im. Ks. Piotra Skargi w aktywne propagowanie Orędzia Matki Bożej Fatimskiej poprzez wsparcie modlitewne i finansowe.

 

Apostolat istnieje od 2003 roku, a liczba członków przekroczyła już 60 tysięcy osób! Uczestnictwo w Apostolacie to odpowiedź na wezwanie Maryi, która zachęciła nas do ofiarowania się za grzeszników, zapewniając przy tym: W końcu Moje Niepokalane Serce zatryumfuje! Apostołowie Fatimy poprzez swą działalność wypełniają przykazanie Pana Jezusa obowiązujące wszystkich katolików: Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię (Mk 16,15).

 

Pielęgnujemy tradycyjną pobożność

 

Dzięki Apostołom Fatimy przeprowadziliśmy wiele wspaniałych akcji. Na przestrzeni lat udało nam się rozprowadzić wśród polskich rodzin m.in.:

  • 8 871 000 kalendarzy 365 dni z Maryją
  • 2 926 400 różańców
  • 1 051 000 Cudownych Medalików
  • Ponad MILION breloków z napisem Nie wstydzę się Jezusa!
  • 974 200 obrazków z wizerunkiem Matki Bożej Fatimskiej
  • 966 000 książek Fatima. Orędzie tragedii czy nadziei?
  • 753 000 tarcz Najświętszego Serca Pana Jezusa

 

Kongres Apostołów Fatimy

 

W 2017 roku Apostołowie Fatimy z różnych stron Polski przybyli do krakowskiego Centrum Kongresowego ICE, by uczestniczyć w pierwszym Kongresie Apostołów Fatimy. Przedstawiciele Stowarzyszenia oraz Instytutu Ks. Piotra Skargi zaproponowali Apostołom bogatą refleksję nad sensem Orędzia Fatimskiego oraz nad sposobami jego propagowania. Apostołowie zapewniali, że Kongres był dla nich wielkim duchowym przeżyciem, które pozwoliło im lepiej zrozumieć Orędzie Fatimskie, a co za tym idzie, wzbogaciło ich życie religijne.

 

Liczne przywileje

 

Przynależność do Apostolatu Fatimy wiąże się z licznymi przywilejami. Najważniejszym z nich są Msze Święte, odprawiane 13. dnia każdego miesiąca w intencji wszystkich Apostołów.

 

Dodatkowo zaprzyjaźnione z nami siostry klauzurowe wspierają Apostołów Fatimy swoją codzienną modlitwą. Modlitwa wznoszona przez zakonnice klauzurowe ma w oczach Boga szczególną wartość. To wielki dar!

 

Co dwa miesiące członkowie Apostolatu otrzymują bezpłatnie pismo „Przymierze z Maryją”, które ukazuje się od 2001 roku i dociera do ponad 350 000 rodzin. Nasz dwumiesięcznik jest adresowany do wszystkich, którzy oczekują jasnej, tradycyjnej nauki i czystej katolickiej duchowości. Warto podkreślić, że Apostolat Fatimy jest stale obecny na łamach pisma.

 

Już po roku uczestnictwa w Apostolacie Fatimy każdy może wziąć udział w losowaniach kilkudniowej pielgrzymki do Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej w Fatimie. Dwa razy w roku – w maju i październiku – grupa Apostołów Fatimy wyjeżdża razem z kapłanem do Portugalii, by poznać miejsce objawień Najświętszej Maryi Panny i uczestniczyć w pięknych nabożeństwach. Dotychczas pielgrzymowało z nami już ponad 800 osób.

 

* * *

Każdy może zostać Apostołem Fatimy. Jeśli jeszcze nie dołączyłeś do naszej duchowej rodziny, zrób to teraz!

Nie wahaj się. Powierz Maryi swoje troski i dołącz do Apostolatu Fatimy
dzwoniąc pod numer 12 4234423, wysyłając list na adres Stowarzyszenia
bądź też za pośrednictwem strony internetowej www.ApostolatFatimy.pl.


Listy od Przyjaciół
 
Listy od Przyjaciół

Szanowni Państwo!

Serdecznie dziękuję za tegoroczny, naprawdę piękny, kalendarz ścienny „365 dni z Maryją”! Dziękuję również za kartki świąteczne, które otrzymałam w grudniu wraz z „Przymierzem z Maryją”. Cudowne, jak zawsze! Jestem również wdzięczna za wszystkie inne przesyłki, w tym oczywiście Wasz dwumiesięcznik. Zmartwiłam się jednak, gdy napisali Państwo, że z powodów finansowych nie będzie możliwe zwiększenie nakładu „Przymierza…” i że kalendarzy w ubiegłym roku też było dużo mniej niż poprzednio. To smutne i niepokojące! Mam jednak nadzieję, że znajdą się dobrzy ludzie i fundusze, aby to wszystko wróciło do normy, a nawet było znacznie lepiej. Szczerze tego życzę Państwu oraz wszystkim Czytelnikom. Jeszcze raz serdecznie za wszystko dziękuję i życzę wszystkiego, co najlepsze! Pomyślności, dobrych pomysłów, których, nota bene, nigdy Państwu nie brakowało, Opatrzności Bożej oraz jak największej liczby odbiorców i Czytelników. Pozdrawiam serdecznie! Z Panem Bogiem!

Wasza wierna Czytelniczka

 

 

Szanowna Redakcjo!

Z całego serca pragnę podziękować za przesłanie nowego numeru „Przymierza z Maryją”. Bardzo mnie to cieszy, bo jest tu wiele artykułów bardzo ciekawych i – co najważniejsze – poruszających problemy naszego codziennego życia. Po przeczytaniu przekazuję do czytania swojej rodzinie, która też bardzo chętnie czyta „Przymierze”. Ze swej strony zapewniam o modlitwie. Dziękując serdecznie za pamięć o mnie, całą Redakcję i Pana Prezesa polecam opiece Matki Bożej.

Z Panem Bogiem!

Barbara z Poznania

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze Dziewica!

Obiecałam kiedyś dać świadectwo o wielkiej łasce dla mojej siostry, więc dotrzymuję słowa. Moja siostra od kilku lat cierpiała na depresję, stan jej zdrowia ciągle się pogarszał. Parę razy znalazła się w szpitalu, gdzie ją trochę podleczyli, ale po wyjściu nie zgadzała się już na żadne leczenie. Nie pomagały prośby ze strony najbliższych. Jej rodzina zaczęła się sypać…

Nie pamiętam już, od kogo dostałam Nowennę Pompejańską. Z wielką nadzieją zaczęłam ją odmawiać w intencji mojej siostry. Przez pierwszą część błagalną nic się nie zmieniło, a nawet było gorzej. Jednak w pierwszy dzień części dziękczynnej siostra zgodziła się na leczenie. Teraz minął już drugi rok i – dzięki łasce Bożej – powoli zapominamy o chorobie. Siostra z wielkim oddaniem zajmuje się wnukami, razem z mężem jeżdżą na pielgrzymki. Rodzina widząc tak wielką pomoc Matki Najświętszej, sama zaczęła się modlić nowenną w swoich sprawach.

Kocham Cię Mateńko całym sercem i oddaję całą moją rodzinę pod Twoją opiekę.

Helena ze Świnoujścia

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowna Redakcjo, Bóg zapłać za wszystkie przesłane „Przymierza z Maryją”, za kartki świąteczne i wszelkie inne przesyłki. To Wasza wielka praca i wielkie zadanie. Życzę Wam, by Chrystus Pan darzył Was pokojem Bożym i radością. Niech Wasze pismo pociąga do Boga jak najwięcej ludzi.

Z Panem Bogiem!

Ks. Stanisław z Podkarpacia

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Na wstępie chciałabym bardzo gorąco podziękować całej redakcji „Przymierza z Maryją” za przesyłanie mi kolejnych wydań tego ciekawego pisma oraz za inne materiały.

Pragnę podzielić się doświadczeniem ostatnich dni, które umocniły moją wiarę w Pana Boga, opiekę Najświętszej Maryi Dziewicy i wszystkich Świętych.

Od września 2018 roku jestem na emeryturze. I przyznam szczerze, wcześniej bardzo się bałam tego czasu, bo kochałam swoją pracę wychowawczyni i nauczycielki w przedszkolu. Byłam w nią bardzo zaangażowana.

Co pozwoliło mi przetrwać ten trudny pierwszy okres? Piękna pogoda, praca na działce, spacery, czytanie książek, spotkania z mamusią i siostrą, a nade wszystko codzienna modlitwa do św. Rity, św. Jana Pawła II, św. Ojca Pio i Koronka do Bożego Miłosierdzia.

Wreszcie nadszedł dzień 22 listopada, wizyta u lekarza‑ginekologa, zły wynik badań, skierowanie na operację…

Bardzo przeżyłam tę sytuację, ale ani na chwilę jednak nie wątpiłam w Boską opiekę. Nie żaliłam się, nie mówiłam w duszy: „Boże, dlaczego ja?”.

Zawierzyłam Panu Bogu, mówiłam sobie: „Taka jest Jego wola, co ma być to będzie, jeżeli jeszcze mam żyć, to będę żyła”.

Postanowiłam jednak skonsultować się z jeszcze jednym lekarzem‑specjalistą. Cztery dni wątpliwości i oczekiwania, codzienna modlitwa moja, mamusi, siostry i koleżanki.

Co się okazało? Po wizycie u lekarza miałam dobre wyniki, operacja nie jest konieczna, za pół roku muszę pójść do kontroli. Nie mogłam wprost uwierzyć. Uznałam to za cud!

Dzisiaj dziękuję Bogu za okazaną łaskę, a Maryi Dziewicy, św. Ricie, św. Siostrze Faustynie, św. Ojcu Pio, św. Janowi Pawłowi II za wstawiennictwo i za to, że mnie nie opuścili. Chcę powiedzieć wszystkim, że wiara i modlitwa czynią cuda!

Pozdrawiam wszystkich Czytelników „Przymierza z Maryją”, a Redakcji życzę jeszcze większego nakładu i sukcesów w pozyskiwaniu nowych Czytelników i Darczyńców.

Szczęść Boże!

Bożena z Puław

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowny Panie Prezesie!

Bardzo sobie cenię Wasz periodyk „Przymierze z Maryją”. Z wielką chęcią przeczytałbym artykuł o moim Sanktuarium Maryjnym w Przyłękowie, na ostatniej stronie pisma.

Pozdrawiam Pana Prezesa bardzo serdecznie i gratuluję wciąż nowych, pożytecznych pomysłów, mających na celu jedynie dobro naszego Kościoła, którego żadne bramy tego świata nie przemogą, bo korzeniem jego jest Nasz Pan Jezus Chrystus.

Z serdecznymi pozdrowieniami

Stanisław