Temat numeru
 
Niepokalanie Poczęta

150 lat od ogłoszenia dogmatu

150 lat temu wspaniała wiadomość przepełniła radością rzesze katolików na całym świecie: wiadomość o ogłoszeniu dogmatu o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny.

Błogosławiony papież Pius IX, opierając się na Piśmie Świętym i na ciągłym świadectwie Tradycji (podania ustne przekazywane z pokolenia na pokolenie) oraz na mocy nieomylnego Magisterium Kościoła, ogłosił jako objawienie Boże, że Najświętsza Maryja Panna była całkowicie wolna od grzechu pierworodnego, od pierwszej chwili Jej poczęcia, jak jest to zapisane w Bulli Ineffabilis Deus, z 8 grudnia 1854 roku.

 

Deklaracja ta nabrała specjalnego splendoru, ponieważ była nie tylko na chwałę Matki Bożej i Kościoła świętego, była również triumfem nad liberalizmem i sceptycyzmem, które niszczyły Cywilizację Chrześcijańską, znieważając Zastępcę Chrystusa na Ziemi i prawa Stolicy Apostolskiej w połowie XIX wieku. Był to okres, kiedy różnymi częściami świata wstrząsały rewolucje antykatolickie rozpętywane przede wszystkim przez zwolenników racjonalizmu, naturalizmu i anarchizmu - wrogów Kościoła potępionych przez papieża w różnych dokumentach.

 

Entuzjazm związany z wydarzeniem był ogromny i miał szeroki oddźwięk wśród katolików na całej Ziemi, ponieważ niepowtarzalny przywilej Niepokalanego Poczęcia - w który niezliczeni święci, teologowie i wierni wierzyli zawsze od początków chrześcijaństwa przez wszystkie wieki - wreszcie został ogłoszony jako prawda Wiary.

 

Do tego błogosławionego dnia świat katolicki był już przygotowany. Najświętsza Maryja Panna, Ona sama, poczyniła takie przygotowanie: w roku 1830 poleciła świętej Katarzynie Labouré, aby rozpowszechniła Cudowny Medalik, zawierający wezwanie znane na całym świecie: O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy!.

Niezwykłe potwierdzenie dogmatu o Niepokalanej

Cztery lata po ogłoszeniu dogmatu o Niepokalanym Poczęciu, dnia 25 marca 1858 roku w Lourdes, Matka Boża potwierdza tę prawdę Wiary. Kiedy mała wizjonerka, święta Bernadetta Soubirous, zapytała Ją, kim jest, Matka Boża, rozłożyła ramiona - tak, jak na Cudownym Medaliku - a następnie złączyła ręce na wysokości serca i odpowiedziała: Ja jestem Niepokalane Poczęcie!

 

A już w nieszczęsnym XX wieku, w Fatimie, Najświętsza Maryja Panna dla ocalenia i nawrócenia ludzkości poleciła nabożeństwo do swojego Niepokalanego Serca. Jest oczywiste, że takie nawrócenie nie miało miejsca, dlatego na ludzkość spadają kary zapowiedziane przez Nią w 1917 roku. Ale Matka Boża obiecała również wówczas: W końcu moje Niepokalane Serce zatriumfuje!. Było to jeszcze jedno wielkie potwierdzenie dogmatu ogłoszonego przez błogosławionego papieża Piusa IX w XIX wieku.

Aby lepiej zrozumieć dogmat

On z jednego [człowieka] wyprowadził cały rodzaj ludzki, aby zamieszkiwał całą powierzchnię ziemi (Dz. Apost. 17, 26).
Nasi pierwsi rodzice, Adam i Ewa zostali stworzeni na obraz i podobieństwo [Boga] (Rdz 1, 26), w stanie łaski i niewinności, sprawiedliwości i świętości; otrzymali dar nieśmiertelności; żyli doskonale szczęśliwi w ziemskim raju i w pełni łaski uczestniczyli w naturze Boskiej. Ale przez nieposłuszeństwo okazane Stworzycielowi, słuchając piekielnego węża, stali się niewolnikami szatana. W wyniku swojego grzechu buntownicy zostali wygnani z raju i stracili dary nadprzyrodzone, które posiadali; z istot bliskich aniołom zmienili się w istoty poddane upadłemu ciału; stali się podatni na wszystkie choroby, nędzę i śmierć. W konsekwencji wszyscy ich potomkowie zostali splamieni, odziedziczyli wszystkie skutki grzechu pierworodnego, z którymi my wszyscy się rodzimy.

Bóg mógł opuścić ludzkość w tym grzesznym stanie, ale w swoim nieskończonym miłosierdziu chciał ocalić ludzi. Zapowiedział szatanowi pod postacią przeklętego węża: Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie [szatanem] i niewiastę [Najświętszą Maryją Panną], pomiędzy potomstwo twoje [ludzie źli] a potomstwo jej [Jezus Chrystus i ludzie dobrzy]: Ona zmiażdży ci głowę (Rdz 3, 15).

Arcydzieło Boga, najczystsza Matka Zbawiciela

Aby dokonało się zbawienie rodzaju ludzkiego, konieczne było odkupienie. W jaki sposób? Poprzez Wcielenie Syna Bożego Jednorodzonego, drugiej Osoby Trójcy Świętej, który zstąpił na Ziemię, aby odkupić grzech, cierpieć na krzyżu za ludzi i zbawić ich swoim poświęceniem. Przez dzieło Ducha Świętego wypełniła się tajemnica Wcielenia Słowa Bożego, naszego Pana Jezusa Chrystusa.

 

Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy: Bóg z nami (Mt 1, 22-23) - obwieścił tę tajemnicę prorok Izajasz, siedem wieków przed jej wypełnieniem.
Kim jest ta, która wstaje jak wyłaniająca się jutrzenka, piękna jak księżyc, lśniąca jak słońce, straszna jak wojsko ustawione w szeregu do bitwy? (Cant. 6, 9).

 

Egzegeci interpretują ten tekst jako narodzenie Najświętszej Maryi Panny, która jak jutrzenka zwiastuje narodziny słońca - słońca Sprawiedliwości, Zbawcy rodzaju ludzkiego, który stał się człowiekiem dla naszego zbawienia.

 

Matka Boża, arcydzieło stworzenia jest antytezą Ewy. Kościół uczy, że zły czyn Ewy, związanej z Adamem - przyczyna upadku ludzkości - został odkupiony przez Matkę Bożą, nową Ewę, związaną z naszym Panem Jezusem Chrystusem, nowym Adamem.

Wolna od jakiejkolwiek skazy

Czyż nie było przejawem najwyższej mądrości to, że Ona jako Matka Boga została poczęta bez skazy? Czyż nie było właściwym, aby - w przeciwieństwie do wszystkich ludzi, którzy bez wyjątku przychodzą na świat w grzechu pierworodnym - Ona była jedynym wyjątkiem?

 

- Tak, oczywiście, dla Boga nie ma nic niemożliwego. Byłoby czymś niewłaściwym, gdyby Matka Słowa Bożego była, chociażby zaledwie przez chwilę, skalana grzechem pierworodnym, a co za tym idzie ujarzmiona przez szatana. Gdyby była dotknięta grzechem pierworodnym, bez własnej winy stałaby się poddana szatańskim wpływom.
- Ale jeśli nasz Pan Jezus Chrystus zstąpił na ziemię, aby zbawić wszystkich ludzi, jak wskazuje dogmat o Powszechnym Zbawieniu, w jakiej sytuacji znajduje się Matka Boża? Czy Jej to nie dotyczy? Czy nie potrzebuje Zbawienia?
- Potuit, decuit, ergo fecit (Bóg mógł to zrobić, należało to zrobić, a więc to uczynił). Tym słynnym aksjomatem, błogosławiony franciszkanin Jan Duns Szkot (1265-1308), zakończył swoje wystąpienie w obronie Niepokalanego Poczęcia na Uniwersytecie w Paryżu. Streszczenie powodów przywileju Najświętszej Maryi Panny w powyższej sentencji zostało uznane za wspaniałe osiągnięcie. Wszechmogący Bóg mógł stworzyć Najświętszą Dziewicę wolną od grzechu. Z pewnością chciał tego, ponieważ najwyższa godność Tej, która miała być Matką Boskiego Zbawiciela, wymagała, aby była Ona bez skazy; dlatego On przyznał Jej ten przywilej - i oto mamy niepowtarzalny przywilej Niepokalanego Poczęcia.

Niepokalana zapowiedzią zasług Boskiego Zbawiciela

Jeśli chodzi o Powszechne Zbawienie wszystkich ludzi, Kościół święty naucza, że Najświętsza Maryja Panna została uchroniona od grzechu pierworodnego jako zapowiedź przyszłych zasług Życia, Męki i Śmierci naszego Pana Jezusa Chrystusa. On Ją przedzbawił od pierwszego momentu Jej istnienia i, dzięki owocom Zbawienia, została Ona stworzona w stanie pierwotnej niewinności.

 

Będąc poczętą bez grzechu pierworodnego, Matka Boża została również uchroniona przed jakąkolwiek żądzą (przed jakąkolwiek tendencją do czynienia zła), która jest konsekwencją skazy pozostawionej przez grzech pierworodny.


Niemożliwe do uwierzenia jest, aby Bóg Ojciec Wszechmogący, mogąc stworzyć istotę doskonale świętą i w pełni niewinną, nie zrobił użytku ze swojej władzy na korzyść Matki swojego Boskiego Syna.
Słynny kaznodzieja, święty Bernardyn ze Sieny (1380-1444), podaje nam wymowny przykład:
Żaden inny syn nie może wybrać swojej Matki. Ale gdyby któryś z nich miał taki wybór, który z nich, mogąc mieć za Matkę królową, chciałby niewolnicę? Lub, mogąc mieć Matkę szlachetną, chciałby nikczemną? Lub, mogąc mieć Matkę przyjaciółkę Boga, chciałby nieprzyjaciółkę? A więc Syn Boży, i tylko On jeden, może wybrać dla siebie matkę, która mu się spodoba. Oczywiście należy przyjąć za pewnik, że wybrał Matkę odpowiednią dla Boga. Najczystszemu Bogu należy się Matka wolna od jakiejkolwiek winy. Dlatego uczynił Ją Niepokalaną.

Oscar Vidal


Bł. Pius IX
Papież Niepokalanego Poczęcia


Wydarzenia poprzedzające ogłoszenie dogmatu o Niepokalanym Poczęciu, które będą po kres wieków wspominane jako najbardziej chlubny dzień w historii: fragmenty dzieła Pius IX autorstwa prof. Roberto De Mattei.

Ogłoszenie dogmatu o Niepokalanym Poczęciu

 

Piątek, 8 grudnia 1854 roku. Od godziny szóstej rano drzwi bazyliki Świętego Piotra były otwarte, a o ósmej bazylika była już wypełniona ludźmi. W Kaplicy Sykstyńskiej, gdzie było zgromadzonych 53 kardynałów, 43 arcybiskupów i 99 biskupów przybyłych z całego świata, miała swój początek wielka procesja liturgiczna, która skierowała się w stronę Konfesji w Bazylice Watykańskiej, gdzie Pius IX celebrował uroczystą Mszę.
Po wygłoszeniu Ewangelii po łacinie i greką, kardynał Macchi, dziekan Kolegium Kardynalskiego, w asyście najstarszego członka episkopatu łacińskiego, arcybiskupa greckiego i arcybiskupa ormiańskiego, padł na kolana u stóp papieża i błagał go po łacinie głosem zadziwiająco silnym, jak na osobę 85-letnią, o ogłoszenie dogmatu które wywoła radość w Niebie i najwyższy entuzjazm na całej Ziemi.

Po zaintonowaniu Veni Creator, papież zasiadł na tronie, z tiarą na głowie i zaczął czytać tonem poważnym, głosem silnym i uroczystym definicję dogmatu.


***


Od chwili, kiedy kardynał dziekan wygłosił prośbę o ogłoszenie dogmatu do momentu odśpiewania Te Deum po Mszy Świętej, na sygnał dany przez wystrzał armatni w Zamku Sant´Angelo - przez całą godzinę, od 11 do południa - wszystkie dzwony kościołów rzymskich biły świątecznie, aby uczcić ten dzień, który, jak pisze Mons. Campana, będzie po kres wieków wspominany jako jeden z najbardziej chwalebnych w historii. [...] Znaczenie tego wydarzenia nie może umknąć niczyjej uwadze. Było to uroczyste potwierdzenie żywotności Kościoła w chwili, kiedy rozpasani niewierni chełpili się, że już prawie zniszczyli Kościół 1.
Wszyscy obecni potwierdzili, że w chwili ogłoszenia dogmatu oblicze Piusa IX skąpane we łzach, rozświetlił snop światła, który zstępował z wysokości 2. Mons. Piolanti, który zbadał świadectwa składane przez obecnych tam wiernych, potwierdza, w świetle swojego długiego pobytu w Bazylice Watykańskiej, że w żadnym okresie roku, a tym bardziej w grudniu, nie jest możliwe, aby promień słońca wchodził przez któreś z okien i oświetlał jakąkolwiek część absydy, w której znajdował się Pius IX 3, i zgadza się z opisem Matki Giulii Filippani od Sióstr Najświętszego Serca Jezusa, obecnej w chwili ogłoszenia dogmatu, według której niemożliwe jest opisać w sposób naturalny wyjątkowy blask, który oświetlił oblicze Piusa IX i całą absydę: Przyczyny tego światła - stwierdza ona - wszyscy upatrywali nadprzyrodzoności 4.

 

Pewna zakonnica zapytała kiedyś papieża, co czuł w chwili ogłoszenia dogmatu, a sam Pius IX wyraził to, co działo się w jego duszy przy tamtej okazji: To, czego doświadczyłem i co poznałem, ogłaszając ten dogmat, jest tak wielkie, że żadne ludzkie słowa tego nie wyrażą. Kiedy zacząłem obwieszczać dekret dotyczący dogmatu, obawiałem się, że mój głos będzie zbyt słaby, aby usłyszał go niezmierzony tłum (50 tysięcy osób), który tłoczył się w Bazylice Watykańskiej. Ale kiedy doszedłem do formuły zdefiniowania dogmatu, Bóg nadał głosowi swojego Zastępcy taką moc i siłę nadprzyrodzoną tak wielką, że rozbrzmiewał w całej Bazylice. Byłem tak wzruszony tą pomocą Bożą, że musiałem wstrzymać na chwilę przemówienie, aby dać upust łzom. Poza tym, kiedy Bóg obwieszczał dogmat ustami swojego Zastępcy, objawił mojej duszy poznanie tak przejrzyste i tak ogromne niezrównanej czystości Najświętszej Maryi Panny, że jak w przepaści zatraciłem się w głębi tego poznania, którego żadne słowa nie są w stanie opisać, a moją duszę wypełniła niewypowiedziana rozkosz, rozkosz, która nie jest z tego świata i można jej doświadczyć jedynie w niebie. Żadne szczęście, żadna radość ziemska nie jest w stanie dać nawet namiastki tej rozkoszy; i nie obawiam się stwierdzić, że Zastępca Jezusa Chrystusa potrzebował specjalnej łaski, aby nie umrzeć ze szczęścia pod wrażeniem tego poznania i tego uczucia nieporównywalnego piękna Niepokalanej Maryi 5. Ogłoszenie dogmatu o Niepokalanym Poczęciu wzbudziło nadzwyczajny entuzjazm w świecie katolickim i dało świadectwo żywotności wiary katolickiej w wieku ataku racjonalizmu i naturalizmu. Po ogłoszeniu przez Sobór w Efezie boskiego macierzyństwa Maryi - pisze dalej teolog Campana - historia nie zarejestrowała innego wydarzenia, które wzbudziłoby tak żywy entuzjazm dla Królowej Niebios, jak ogłoszenie Jej całkowitego braku skazy 6. Między licznymi pamiątkami z uroczystego ogłoszenia dogmatu, które przetrwały aż do dzisiejszych czasów, jest również kolumna Niepokalanej na Placu Hiszpańskim w Rzymie, odsłonięta 18 grudnia 1856 roku i pobłogosławiona przez Piusa IX 8 września 1857 roku. [...]

Walka pomiędzy potomstwem Maryi a potomstwem węża

Pierwsze wielkie dzieło pontyfikatu Piusa IX - ogłoszenie dogmatu o Niepokalanej - jest czymś o wiele większym niż tylko publicznym wyrażeniem tej głębokiej pobożności w stosunku do Matki Bożej, która od dziecka cechowała duchowość Giovanniego Marii Mastai Ferretti. Przedstawia on swoje głębokie przeświadczenie o istnieniu związku pomiędzy Matką Boga, a wydarzeniami historycznymi, a w szczególności znaczenia przywileju Jej Niepokalanego Poczęcia jako antidotum na współczesne błędy, których podstawą jest właśnie negowanie faktu grzechu pierworodnego.

Fundamentem tego przywileju maryjnego jest absolutna opozycja istniejąca pomiędzy Bogiem a grzechem. Człowiekowi poczętemu w grzechu przeciwstawia się Maryja, poczęta bez grzechu. To właśnie Maryi ze względu na Jej Niepokalane Poczęcie dane jest zwyciężyć zło, błędy i herezje, które rodzą się i rozwijają na świecie, jako konsekwencja grzechu. O Maryi Kościół śpiewa pieśń pochwalną: Cunctas haereses sola interemisti in universo mundo 7. Przywilej Niepokalanej należy rozważać nie w sposób abstrakcyjny czy statyczny, ale w ujęciu historycznym i społecznym. Niepokalana nie jest tak naprawdę postacią odizolowaną od innych istot ludzkich, które były, są i będą: Cała historia ludzkości jest oświetlona i uszlachetniona przez tę znamienitą istotę, jedyną, która w swojej doskonałości ustępuje jedynie Bogu.8 [...]

prof. Roberto de Mattei


(*) Fragmenty książki Roberto De Mattei, Pio IX, Livraria Editora Civilizaçăo, Porto, ss. 191 do 213. 1. E. Campana, Maria nel dogma cattolico, ss. 598-599.
2. Op. cit., ss. 24, 129, 503, 1004, etc.
3. A. Piolanti, L´Immacolata Stella del Pontificato di Pio IX, w: Pio IX, 1 (styczeń-kwiecień, 1988), s. 42.
4. Op. cit., s. 129.
5. Cfr. V. Sardi, op. cit., II, ss. 428-430; Op. cit., ss. 24-25.
6. E. Campana, op. cit., s. 600.
7. Wspomnienie na Święto NMP, poranne, ant. 7.
8. Luigi Bogliolo, Pio IX e l´Immacolata, w piśmie "Pio IX" 3, (Wrzesień-Grudzień, 1982), s. 326.


"Przymierze z Maryją" dociera regularnie do ponad 430 tysięcy osób. Dołącz do grona naszych Przyjaciół i zostań stałym czytelnikiem czasopisma.

NAJNOWSZE WYDANIE:
Piękno życia zakonnego
Historia Kościoła katolickiego pokazuje, że publiczne wyznawanie Wiary oraz przenikanie nią wszystkich sfer życia przyniosło owoc w postaci wspaniałej cywilizacji chrześcijańskiej. Wiara była i jest uznawana przez wielu za tak wielki skarb, że poświęcają dla niej i dla Pana Boga całe swe życie, wstępując do przeróżnych wspólnot zakonnych. Historia Kościoła pokazuje też, że to właśnie zakonnicy byli tą siłą, dzięki której dokonywał się w świecie prawdziwy postęp zarówno duchowy, jak i materialny.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Apostolat Pogłębił Moją Wiarę
oprac. BB

Wielka duchowa rodzina Apostołów Fatimy przekroczyła już liczbę 60 tysięcy członków. W tym numerze publikujemy piękne świadectwo Pani Jadwigi Łabudy z Krasnegostawu.

 

Moja przygoda z Apostolatem zaczęła się ponad 11 lat temu. Będąc w supermarkecie, zauważyłam leżącą na podłodze ulotkę z wizerunkiem Matki Bożej Fatimskiej. Podniosłam ją, włożyłam do torebki, w domu przeczytałam, a później postanowiłam napisać do Instytutu Ks. Piotra Skargi. Poprosiłam o przysłanie Cudownego Medalika i zadeklarowałam chęć uczestnictwa w Apostolacie Fatimy.

Przesyłkę otrzymałam szybko, z radością zawiesiłam poświęcony Medalik na szyi. Niedługo po tym wydarzeniu w moim życiu zaczęły dziać się same pozytywne rzeczy z „przerywnikiem” w lutym 2015 roku.

Wtedy właśnie ja, okaz zdrowia, pełna wigoru, z ogromną energią, z bagażem pomysłów i planów na dalsze życie, nagle i niespodziewanie „wylądowałam” w szpitalu na oddziale neurologicznym. Badanie rezonansem magnetycznym wykazało, że mój stan jest bardzo poważny, zagrażający życiu! Pierwsze 4 dni pobytu na oddziale miały być decydujące… Byłam świadoma, więc wiedziałam, co to oznacza. Przez miesiąc leżałam w jednej pozycji, nie wolno było mi wykonywać absolutnie żadnych ruchów! Podłączona aparatura, kroplówki i leki zwiotczające mięśnie. Byłam przerażona całą tą sytuacją i zadawałam sobie pytanie, czy ja to wszystko wytrzymam?

W pracy i w rodzinie – zaskoczenie, a nawet szok. Zaczęły się odwiedziny. Lekarze byli z tego niezadowoleni. Było mi miło, że mam tak dużo życzliwych mi osób i to dawało mi impuls do walki z chorobą. Rozumiałam też lekarzy, ponieważ dbali o mój stan zdrowia, a ja potrzebowałam ciszy i spokoju.

Chorobę przyjęłam z pokorą, a całe swoje dalsze życie zawierzyłam Panu Bogu i Matce Bożej. Po kilku dniach stałam się bardzo spokojna. Dużo się modliłam – różaniec trzymałam prawie przez cały czas w dłoni. Dwa razy w tygodniu przychodził kapelan z Komunią Świętą. Wierzyłam, że będzie dobrze. Każdy kolejny dzień i drobiazgi sprawiały mi dużą radość.

Ze szpitalnego łóżka zaczęłam postrzegać życie inaczej niż do tej pory. W tym czasie w moim zakładzie pracy została odprawiona w mej intencji Msza Święta, w której uczestniczył cały personel (mamy własną kaplicę i kapelana). O tym fakcie dowiedziałam się dopiero po wyjściu ze szpitala.

Pewnego dnia powiadomiono mnie, że będę przetransportowana do Lublina na neurochirurgię, na operację. Byłam zaskoczona. Nie odczuwałam żadnego bólu, czułam się w miarę ­dobrze.

Intuicja podpowiadała mi, żebym wypisała się ze szpitala na własne żądanie, tak też – ku niezadowoleniu lekarzy – zrobiłam.

Córka z zięciem załatwili mi wizytę w Warszawie w Centrum Gamma Knife. Okazało się, że moja intuicja mnie nie zawiodła, decyzja co do wypisu była słuszna, operacja została wykluczona, nastąpiła remisja.

Co by było, gdybym wówczas wyraziła zgodę i poddała się operacji? Kto to wie? Od tamtego wydarzenia minęły 3 lata, czuję się dobrze, ale nadal jestem pod stałą kontrolą lekarza w Warszawie.

W związku z powyższym, pragnę podzielić się refleksją, że uczestnictwo w Apostolacie Fatimy jeszcze bardziej pogłębiło moją wiarę. Jestem absolutnie przekonana, że wymodliłam i wyprosiłam u Matki Bożej wstawiennictwo do Pana Boga w mojej sprawie.

To wiara i modlitwa spowodowały, że wyszłam z tej choroby bez uszczerbku na zdrowiu. Codziennie dziękuję Panu Bogu i Maryi za otrzymaną łaskę zdrowia i… drugiego ­życia.

Mój przypadek zakrawa raczej na cud – tak powiedzieli lekarze specjaliści w Warszawie, ponieważ z tej choroby raczej się nie wychodzi, a jeśli już, to z poważnymi powikłaniami.

Czasami myślę sobie, że to może był też dla mnie znak, abym przystopowała z pracą, ponieważ moja wieloletnia praca z osobami chorymi psychicznie i somatycznie oraz niepełnosprawnymi intelektualnie wymagała olbrzymiej odporności psychicznej, ciepła, zrozumienia, cierpliwości, empatii, a to nie pozostaje bez wpływu na zdrowie. Zawsze jednak uważałam, że to nie tyle jest praca, co raczej posługa, w której się spełniałam.

Chcę nadmienić, że Apostolat wniósł w moje życie wiele pozytywnych zmian, przede wszystkim umocnił mnie jeszcze bardziej w niezachwianej wierze i przekierował moje życie na nowe tory. Otrzymałam o wiele więcej, niż ofiarowałam.

Dzień, w którym znalazłam ulotkę i zadeklarowałam chęć pozostania Apostołem Fatimy, to jeden z najlepszych w moim życiu, a przynależność do tej duchowej Rodziny utwierdza mnie w przekonaniu, że ta działalność jest sensowna i bardzo pot­rzebna.

Dlatego pozostanę z Wami. Moim pragnieniem jest, abym mogła pielgrzymować do Fatimy i podziękować Matce Bożej Fatimskiej za opiekę i dar życia, który ponownie otrzymałam. Może stanie się kiedyś kolejny cud, bo wiem, że wiara czyni cuda!


Listy od Przyjaciół
 
Listy od Przyjaciół

Szczęść Boże!

Jestem stałą czytelniczką „Przymierza z Maryją”, cieszę się również z każdej przesyłki kierowanej do mnie w ramach różnych, prowadzonych przez Was, akcji. Dziękuję bardzo za kalendarz „365 dni z Maryją” na rok 2019. Jakiś czas temu otrzymałam od Instytutu drewnianą koronkę zakończoną medalikiem z wizerunkiem świętej Siostry Faustyny Kowalskiej. Modliłam się na tej koronce szczególnie podczas codziennych spacerów. Wiele tych moich modlitw zostało wysłuchanych. Dziękuję Wam za wszystko i zapewniam o swej dalszej modlitwie w Waszych intencjach.

Danuta z Rybnika

 

 

Szczęść Boże!

Umiłowani! Cieszę się, że zaufaliście mi, przysyłając „Przymierze z Maryją”, które chętnie czytam. W tym piśmie jest wiele interesujących wiadomości. Chwała Wam za to. Uważam, że „Przymierze” powinno być propagowane szczególnie wśród młodych ludzi.

Zmagam się z bardzo poważną chorobą. Pozostaje mi tylko modlitwa życzliwych ludzi. Często siadając przy komputerze, patrzę na Naszą Panią – Matkę Bożą Fatimską, której Wizerunek spogląda na mnie z przesłanego przez Was kalendarza. Jej Oblicze – pełne łaski i dobroci, dłonie – złożone do modlitwy. To jest cudowne! Otrzymałem od Was także obrazki Najświętszej Panienki, różaniec i wiele innych drogocennych prezentów. Dziękuję Wam za to wszystko. Gdy jeszcze byłem zdrowy, z żoną podjęliśmy postanowienie, aby – będąc na emeryturze – odwiedzać miejsca święte dla naszej religii. Udało nam się odwiedzić Ziemię Świętą. To była najcudowniejsza pielgrzymka i wspaniała przygoda. Niestety, później życie potoczyło się inaczej. Zaczęła się moja choroba…

Pragnę życzyć całemu Instytutowi dalszych owocnych działań na niwie szerzenia religii katolickiej. Wierzę, że – mimo różnych przeszkód – Święty Kościół dzięki Naszej Najukochańszej Matce – Pannie Maryi stanie silniej na nogi w szerzeniu wiary.

Zbigniew z Katowic

 

 

Niech Będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję bardzo za otrzymany egzemplarz „Przymierza z Maryją” oraz życzenia świąteczne. Pragnę stale otrzymywać Wasze pismo, które uważam za bardzo dobre i które pomaga poszerzać nam naszą wiedzę religijną oraz pomaga umocnić naszą wiarę. Chciałbym także obdarowywać nim moich bliskich. Bóg zapłać za wszystko. Szczęść Wam Boże.

Stanisław z Ustronia

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Droga Redakcjo! Piszę do Was ten list, ponieważ pragnę wraz z Wami dziękować Bogu za to, że jestem członkiem Apostolatu Fatimy, a stało się to za pośrednictwem Najświętszej Maryi Panny.

20 grudnia 2017 roku zmarł mój mąż. Kiedy odchodził, oddałam mu mój ulubiony różaniec. Przez moment ciężko było mi się z nim rozstać, lecz szybko pomyślałam, że na ostatnią drogę nie pożałuję przecież mężowi tego świętego przedmiotu. Po dwóch albo trzech tygodniach wpadła mi w ręce ulotka informująca o możliwości zamówienia Waszej książki o Fatimie. Wypełniłam ją i po niedługim czasie otrzymałam książkę wraz z dołączonym do niej różańcem. To ostatecznie sprawiło, że jestem w Apostolacie Fatimy.

Odkąd czytam „Przymierze z Maryją”, zauważyłam, że moja modlitwa staje się bardziej rozważna i głębsza.

W marcu 2018 roku robiłam badanie piersi. Okazało się, że na jednej z nich mam guza. Po dwóch tygodniach otrzymałam skierowanie na dalsze badania. Odmówiłam lekarzom. Powiedziałam im, że najpierw muszę jechać odwiedzić moje dzieci, mieszkające za granicą – córki w Norwegii i Niemczech, a syn – w Holandii. Musiałam też pojechać do Rzymu. W tym czasie piłam napój z imbirem i każdego dnia prosiłam Matkę Bożą o zdrowie. Obecnie – proszę sobie wyobrazić – jestem po ponownych badaniach i po guzie nie ma śladu! Dziękując Bogu i Matce Najświętszej za odzyskane zdrowie, proszę Was o wspólną modlitwę.

Zofia

 

 

Szczęść Boże!

Szanowni Państwo! Dziękuję za przesłanie mi Waszego pisma i poświęconego obrazka z modlitwą do św. Ojca Pio. Zapewniam, że będę się codziennie modlić tą modlitwą. Zresztą muszę przyznać, że ten Święty nie jest mi osobą obcą – od dłuższego czasu regularnie modlę się za wstawiennictwem tego wspaniałego świętego Stygmatyka i dziękuję Mu za pomoc uzyskaną w ubiegłym roku. Mam na myśli szczególnie jedną taką sytuację. Byłam na pewnym wyjeździe i nie miałam przy sobie specjalnego aparatu, który mi pomagał w moich zdrowotnych dolegliwościach. Byłam zdenerwowana. Pomyślałam: „co ja teraz zrobię?”. Ale wtedy natychmiast przyszedł mi na myśl właśnie Stygmatyk z Pietrelciny. Przecież on jest doskonałym orędownikiem u Pana Boga. Wyprasza nam tyle łask! I rzeczywiście, po krótkim westchnieniu i słowach do Ojca Pio: „bez Ciebie sama sobie nie poradzę” nagle – potocznie mówiąc – zadziałało! Od tego czasu nie jest mi potrzebne urządzenie (bez którego wcześniej nie mogłam się obejść) i go już nie używam. Moje dolegliwości – jak dotąd – się nie powtórzyły.

Życzę Wam wszystkiego najlepszego w roku 2019 i modlę się gorąco o błogosławieństwo dla Waszej wielkiej pracy.

Niech Was błogosławi Pan Jezus, a Swoją opieką niech Was otacza Maryja z Józefem i Ojcem Pio.

Maria z Krakowa

 

 

Szczęść Boże!

Serdecznie dziękuję Wam za wszelkie materiały, jakie mi przysyłacie. Dzięki nim mogę między innymi praktykować nabożeństwo do św. Ojca Pio oraz Koronkę do Bożego Miłosierdzia. I właśnie w związku z tym pragnę w tym miejscu wspomnieć o moim wyzdrowieniu z udaru mózgu. Uzdrowił mnie Miłosierny Chrystus. Wymodliłem to, odmawiając wytrwale Koronkę do Bożego Miłosierdzia. A było ze mną już bardzo źle. Lekarze dawali mi nikłe szanse nie tylko na wyzdrowienie, ale w ogóle na to, że przeżyję. Lecz ja – dzięki Panu Jezusowi – nie tylko żyję, ale też nadal pracuję. Neurolodzy aż nie dowierzają. To prawdziwy cud! Pozdrawiam Was serdecznie.

Sylwester