Temat numeru
 
Wzięta jest Maryja do Nieba

Kiedy zbliżała się dla Niej ta błoga chwila, zjawił się anioł, przynosząc gałązkę oliwną z zapowiedzią śmierci. Apostołowie z natchnienia Bożego zgromadzili się przy Niej i w ich obecności skonała Królowa Apostołów. Ciało święte złożono w pobliżu ogrodu Oliwnego w Getsemani, obok doliny Jozafata. Jednak Przeczysta Dziewica nie mogła podlegać skutkom śmierci i jako Matka Zbawiciela została przez Niego wzięta do Nieba z duszą i ciałem.


Synu, cóżeś nam tak uczynił? Oto ojciec twój i ja żałośni szukaliśmy cię
(Łuk. 2, 48). Smutno było Maryi, kiedy na krótki czas zgubiła młodziutkiego Jezusa. Smutno Jej było, kiedy Chrystus pożegnał domek Nazaretu i niejako opuścił swą Matkę, aby się otoczyć Apostołami, Uczniami i z nimi przejść całą Galileę i Judeę, głosząc nową naukę. Nie mogła tak często być blisko swego Syna.

Niewiasto, oto syn twój
(Jan 19, 26). Była to najsmutniejsza chwila dla Maryi, kiedy usłyszała te słowa. Najmilszy Syn umierał i zamiast siebie dawał Jej św. Jana. To już nie to samo. Pocieszyła się, kiedy za trzy dni znowu się Jej ukazał Zmartwychwstały Zbawiciel.

I stało się: gdy im błogosławił, rozstał się z nimi, i był niesiony do nieba
(Łuk. 24, 52). Pilnie patrzali za nim, do nieba idącym (Dzieje Ap. 1, 10). Była tam także i Maryja. Ona także patrzyła za Jezusem odchodzącym. Zapewne powiedział Jej przedtem, jak długo jeszcze będzie pozostawała bez Niego na ziemi. Św. Łukasz mówi, że Apostołowie pokłon uczyniwszy, wrócili się do Jeruzalem z weselem wielkiem (Łuk. 24, 52). Cieszyli się wszyscy. A więc i Maryja się cieszyła, że Jej Syn poszedł królować w Niebie. A jednak jak przedtem było Jej smutno za Jezusem, tak teraz od pierwszej chwili Jego Wniebowstąpienia tęsknota za Nim powstała w Jej sercu, która miała trwać 12-15 lat. Przez te lata potrzebna była na ziemi Apostołom i Kościołowi. Często przebywała z Apostołami w domu modlitwy. Mieszkała zaś u św. Jana, jako u syna. (…) Zapiski z pierwszych wieków mówią, że św. Jan po śmierci swego ojca w Galilei sprzedał część majętności i kupił dom w Jerozolimie. (…) Do tego domu wziął na stałe swoją nową Matkę. Jedni mówią, że ten dom stał w dolinie Jozafata, niedaleko miejsca, gdzie miał być grób Maryi. Inni przypuszczają, że stał (...) tuż obok Wieczernika. Podanie mówi, że Najświętsza Dziewica nie oddalała się z Jerozolimy. Z Dziejów Apostolskich widzimy, że brała udział w zebraniach apostolskich: Trwali jednomyślnie na modlitwie z niewiastami i z Maryją, Matką Jezusową (Dz. Ap. 1, 14). Jednak jak za życia Syna, tak i po Jego Wniebowstąpieniu Pokorna Służebnica Pańska była jakby w ukryciu. Dawała nauki życia doskonałego przykładem, a nie słowem. Pomagała Apostołom więcej przykładem, modlitwą, aniżeli radą, bo zawsze została pokorną wobec Syna, którego teraz zastępowali Apostołowie. Modliła się z nimi za Kościół św., chodziła do świątyni żydowskiej, i tam, gdzie się odbywała ofiara Nowego Zakonu, Msza Święta. Codziennie więc mogła przyjmować w Komunii św. swego Syna i z Nim się jednoczyć.

Jaka była ta Komunia, jakie zjednoczenie, jakie dziękczynienie, tego my przedstawić sobie nie możemy. Była to bowiem Komunia św. Najświętszej Matki, przyjmującej swego Syna.

Św. Jan czule się opiekował swą Matką, starał się Jej wszystko ułatwić. Apostołowie Ją czcili jako Matkę Mistrza. Ewangeliści wypytywali o szczegóły z życia Pana Jezusa, zwłaszcza z lat młodości aż do Jego wystąpienia. Skądżeby bowiem wiedzieli o Jego narodzeniu, o stajence, o pasterzach, aniołach, Herodzie, Egipcie... Św. Łukasz mówi: Lecz Maryja te wszystkie słowa zachowywała, stosując w sercu swoim (Łuk. 2, 19). Skąd to mógł wiedzieć, jeżeli nie od Niej samej? Tradycja dokładnie mówi, że ten Ewangelista stykał się z Maryją. Zapewne zwiedzała Matka Najświętsza często te miejsca, gdzie cierpiał Pan Jezus, rozmyślając tajemnice Boże względem ludzi. Mimo tego wszystkiego tęsknota za Synem ciągle rosła w Jej sercu. Codziennie wzrastała Jej miłość, a z miłością zawsze rośnie tęsknota za umiłowanym. Aż nareszcie przyszedł czas, kiedy Bóg miał Ją zabrać z tego świata. Kiedy to nastąpiło, dokładnie nie wiemy. Jedni mówią, że dożyła 59 lat, inni 63, a nawet niektórzy, że 72. (...) Wszyscy są przekonani, że mimo tego wieku Najświętsza Maryja Panna nie zaznała zgrzybiałości. Była bowiem wolna od chorób wszelakich [nie podlegała przecież skutkom grzechu pierworodnego – przyp. red.], a Jej przeczysta dusza, zawsze gorąca, świeża wpływała na Jej dziewicze ciało. Umierała więc tylko dlatego, że nadszedł czas, który Bóg wybrał, aby Ją wziąć do Nieba. Jej śmierć według wszystkich była raczej zaśnięciem z nadmiaru miłości ku Bogu. Opowiadają starzy pisarze, że kiedy zbliżała się dla Niej ta błoga chwila, zjawił się anioł, przynosząc gałązkę oliwną z zapowiedzią śmierci. Apostołowie z natchnienia Bożego zgromadzili się przy Niej i w ich obecności skonała Królowa Apostołów. Ciało święte złożono w pobliżu Ogrodu Oliwnego w Getsemani, obok doliny Jozafata. Według podania św. Tomasz nie przybył na czas z Indii, i dlatego nie widział śmierci Bogarodzicy. Chciał więc przynajmniej zobaczyć Ją w grobie. Kiedy grób otworzono, ciała Jej już w nim nie było. Według innej legendy, św. Tomasz wracający z Indii, widział w chwili swego przybycia Najświętszą Maryję Pannę wstępującą do Nieba i oznajmił to Apostołom. Inna tradycja znowu mówi, że Chrystus Pan zjawił się i wobec Apostołów wskrzesił swą Matkę, zabierając Ją do Nieba. W każdym razie tradycja kościelna to zgodnie podaje, że Najświętsza Maryja Panna została wzięta do Nieba z ciałem zaraz po śmierci.

Ta tradycja jest tak ugruntowana, tak powszechna, że Kościół św. ogłosił ją dogmatem wiary. Wszyscy bowiem widzą jasno, iż wypadało, aby ciało Królowej Nieba i Ziemi nie spoczywało w ziemi i czekało dopiero na Sąd Ostateczny. Chrystus jest z Ciałem w Niebie i jak przedtem uwolnił swą przyszłą Matkę od ściągnięcia na siebie zmazy grzechu pierworodnego, zanim została poczęta, tak samo po Jej śmierci przyspieszył dla Niej wyjątkowo prawo zmartwychwstania do chwały niebieskiej.


Fragmenty artykułu Wzięta jest Maryja do Nieba, [w:] „Chorągiew Maryi”, sierpień 1926.
Niezbędne uwspółcześnienia – redakcja „Przymierza z Maryją”.

Ten artykuł przeczytałeś dzięki ofiarności Darczyńczów. Wesprzyj nas i zostań współtwórcą "Przymierza z Maryją".

NAJNOWSZE WYDANIE:
Co nam chce powiedzieć św. Andrzej Bobola?
Mamy rok 2020. Minął wiek od Cudu nad Wisłą – zwycięskiej bitwy nad bolszewikami. Czy bohaterscy obrońcy naszej katolickiej Ojczyzny mogli przypuszczać, że 100 lat później Polska – ta, o której śnili podczas długiej nocy zaborów i która w końcu się urzeczywistniła – będzie miejscem bulwersującego eksperymentu pod nazwą LGBT+? Czy mogli przypuszczać, że ideowe prawnuki bolszewików będą hasać zuchwale po ulicach polskich miast z hasłem „tęczowej rewolucji” na ustach i sztandarach? I to wszystko przy poparciu mediów, a nawet niektórych tzw. postępowych katolików!

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Walczmy o Bożą Sprawę!

Irena Maria Pregler to młoda kobieta, dla której religia katolicka jest podstawą w życiu codziennym. Z wykształcenia jest grafikiem. Spełnia się̨ w projektowaniu, edycji książek i ilustracji. Dąży do tego, aby połączyć́ dwie najważniejsze dla siebie rzeczy: wiarę w Trójjedynego Boga i miłość́ do Ojczyzny ze swoją pracą zawodową. Od kilku lat wspiera Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi. Apostołem Fatimy jest od 2018 roku. Specjalnie dla „Przymierza z Maryją” opowiada, czym jest dla niej nasza duchowa rodzina.

 

Jezus chce posłużyć się tobą, aby ludzie mnie lepiej poznali i pokochali. Chce On ustanowić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. Tym, którzy je przyjmą, obiecuję zbawienie. Dusze te będą tak drogie Bogu, jak kwiaty, którymi ozdabiam Jego tron – te słowa Najświętszej Maryi Panny skierowane do Łucji 13 czerwca 1917 roku w Fatimie, zrobiły na mnie wielkie wrażenie. Choć Matka Boża przemawiała do fatimskiej wizjonerki, to jednak w tych słowach zwraca się także do każdego z nas! Jest to prośba samego Boga, Jezusa Chrystusa. Zdobyć cały świat dla Chrystusa przez Niepokalaną, jak mawiał św. Maksymilian Kolbe. Naszym obowiązkiem, jako dzieci Bożych, jest spełnić Bożą Wolę i walczyć o jak największą chwałę dla Maryi, miłość do naszej Matki i Królowej, a tym samym o nawrócenie grzeszników. A przez nabożeństwo Pierwszych Sobót miesiąca przyczynić się do zapowiadanego przez Nią triumfu Jej Niepokalanego Serca: Na koniec Moje Niepokalane Serce zatriumfuje!

 

Chciejmy ukryć się w Jej Matczynym Sercu w tych trudnych czasach. Jak pisał św. Ludwik Maria Grignion de Montfort: Kto znalazł Maryję, a przez Maryję Jezusa i przez Jezusa Boga Ojca, to znalazł już wszelkie dobro. (…) Wszelką łaskę i wszystką przyjaźń z Bogiem, całą nieskazitelność w obliczu nieprzyjaciół Boga; wszelką prawdę przeciw kłamstwu; wszelkie zwycięstwo w obliczu trudów zbawienia; wszelką pogodę i radość w goryczach życia.

Przez Apostolat Fatimy głoszenie Orędzia Fatimskiego, kultu Niepokalanego Serca Maryi i miłości do naszej Matki Niebieskiej jest możliwe i szczególnie skuteczne. W tej walce dobra ze złem o dusze tych, co odwrócili się od Boga, stańmy po stronie naszej Królowej, o której św. Maksymilian Kolbe powiedział: Wszystkie herezje Samaś zniszczyła na całym świecie! Włączmy się jak najliczniej w to szlachetne dzieło, jakim jest Apostolat Fatimy, i walczmy o Bożą sprawę! Dozwól mi chwalić Cię Panno Przenajświętsza; daj mi moc przeciwko nieprzyjaciołom Twoim!

 

Opracował: Marcin Więckowski


Listy od Przyjaciół
 
Listy od Przyjaciół

Szczęść Boże!

Przede wszystkim pragnę gorąco podziękować za troskę o mnie i o moich bliskich. Zapewniam o moim poparciu dla „Przymierza z Maryją”. Jestem też wdzięczny za wszelkie przesyłki od Was. Będę wspierał Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi, bo jest to bardzo ważne i cenne dzieło, zwłaszcza w tym trudnym, pełnym zamętu, czasie.

Podjąłem właśnie decyzję, że zostanę Apostołem Fatimy. Jestem dumny z tego, że będę członkiem Apostolatu, w którym są tak oddane osoby, regularnie wspierające to Boże Dzieło. Błogosławię, wspieram modlitwąślę pozdrowienia.

Adam

                                                                           

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję za troskę i modlitwę. Przepraszam, że ostatnimi czasy nie angażowałem się tak bardzo w działalność Apostolatu Fatimy. Długo musiałbym pisać o tym wszystkim, co zaszło ostatnio w moim życiu. Od dawna miałem problem z alkoholem, ale jakoś to – do czasu – kontrolowałem. Niestety, przed pięciu laty problem się nasilił. Nie wchodząc w szczegóły, skutek był taki, że straciłem dom, żonę i rodzinę. Miałem ogromne problemy w pracy, popadłem w spore tarapaty finansowe. Szukałem szczęścia za granicą, ale to nic nie dało.

Na szczęście dla mnie, nie odwróciłem się od Pana Boga i naszej Matki w Niebie, chociaż przeżyłem moment zwątpienia, a nawet buntu… Dobry Bóg okazał mi jednak Swoje Miłosierdzie, a Matka Boża Fatimska uprosiła dla mnie łaskę trzeźwości i normalnego życia. Obecnie mam już stałą pracę, a od dwóch lat nie piję alkoholu pod żadną postacią. Moje relacje z Bogiem są lepsze – dużo się modlę i rozmawiam z Panem Jezusem i Najświętszą Matką. Coraz bardziej przekonuję się, że jedynym sensem życia jest miłość i ufność względem Jezusa i Maryi. Pan Bóg jest najważniejszy!

Całym sercem popieram działalność Waszego Stowarzyszenia i wydawanie „Przymierza z Maryją”. Modlę się, aby dobry Bóg okazał nam wszystkim miłosierdzie, a Matka Boża opiekowała się nami. Będę się również starał, w miarę możliwości, wspierać finansowo działalność Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Dziękuję za wszystko i pozdrawiam serdecznie.

Henryk z Radomia

 

 

Szczęść Boże!

Szanowna Redakcjo, Szanowni Czytelnicy „Przymierza z Maryją”!

Pragnę złożyć moje świadectwo o otrzymaniu łaski zdrowia poprzez modlitwę Nowenną Pompejańską.

Mój syn zaraz po maturze wyjechał na drugi koniec świata, spełniając swoje marzenia o nauce i pracy za granicą. Po roku okazało się, że zachorował na poważną chorobę immunologiczną, na którą nie ma konkretnego lekarstwa. Było mu bardzo ciężko. Był sam – praca, nauka i podjęte leczenie, opierające się głównie na sterydach, które wyniszczały jego organizm.

Nie wiedziałam jak mu pomóc na odległość, a on nie chciał wracać do kraju. Dużo się modliłam w jego intencji. Przyjaciółka powiedziała mi o Nowennie Pompejańskiej. Zobaczyłam w tej modlitwie jedyną nadzieję. Bałam się, czy nie zawiodę Maryi, przerywając nowennę np. z braku czasu. Jednak – jak się okazuje – wszystko można pogodzić: i obowiązki codzienne, i modlitwę.

Wierzę, że mój syn dzięki modlitwie Nowenną Pompejańską trafił do właściwego lekarza, który go odpowiednio pokierował. Dziś syn czuje się dobrze, a leczenie ogranicza się do wizyt u lekarza raz w miesiącu.

W czasie odmawiania Nowenny Pompejańskiej widziałam, że co tydzień napływają od syna coraz lepsze wiadomości o stanie jego zdrowia. Do dziś modlę się codziennie, odmawiając Różaniec do Matki Bożej Pompejańskiej. Dziękuję Ci Maryjo z całego serca!

Pozdrawiam Was serdecznie

Lucyna ze Świętokrzyskiego

 

 

Szczęść Boże!

Szanowni Państwo

Z ogromną radością przyjąłem od Was książeczkęśw. Charbelu. W miejscowości, z której pochodzę, prowadzony jest Dom Modlitwy do św. Charbela, gdzie znajduje się jego relikwia oraz oleje przywiezione z Libanu przez ojca franciszkanina. W każdą niedzielę gromadzimy się – jako wspólnota – na modlitwie, wypraszając potrzebne łaski za wstawiennictwem św. Charbela.

Pragnę złożyć świadectwo uzdrowienia za wstawiennictwem tego wielkiego świętego…

W październiku 2019 roku nasz 16-letni syn nagle zachorował. Choroba miała bardzo dynamiczny przebieg: ból głowy, gorączka – temperatura wynosiła ponad 40 stopni, drgawki. Pierwsze dwie doby syn był leczony w miejscowym szpitalu, po czym został wypisany do domu. Po południu tego samego dnia jego stan zdrowia drastycznie się pogorszył, więc zawieźliśmy syna do innego specjalistycznego szpitala. Syn nie był już w stanie samodzielnie wysiąść z samochodu – prowadziliśmy go oboje.

Po przyjęciu do szpitala zostały przeprowadzone wszystkie niezbędne badania, łącznie z punkcją. Po zdiagnozowaniu choroby, pani doktor przekazała nam informację, że syn ma wirusowe zapalenie opon mózgowych i że przywieźliśmy go w ostatniej chwili. Rozpoczęła się walka o jego życie i powrót do zdrowia.

W szpitalnej kaplicy odprawiona została Msza Święta w jego intencji. Po Mszy kapłan przybył do izolatki, w której leżał syn. Wyspowiadał go i udzielił mu Komunii Świętej oraz zaopatrzył sakramentem namaszczenia chorych. Od osoby, która prowadzi Dom Modlitwy, otrzymaliśmy olej św. Charbela oraz nowennę do tego świętego o uzdrowienie.

Przez 9 dni codziennie odmawialiśmy wspólnie z synem tę nowennę, namaszczając go olejami św. Charbela.

Dziś składamy świadectwo, że za wstawiennictwem św. Charbela nasz syn powrócił do zdrowia. Bogu niech będą dzięki!

Pozdrawiam serdecznie

Wasz czytelnik Mariusz

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Przesyłam gorące podziękowania za całą korespondencję i prezenty, które od Was dostaję. Jest to dla mnie ogromne wsparcie duchowe, dające wiele radości. Materiałami, które otrzymuję, dzielę się w moich grupach modlitewnych. Niech Dobry Pan Bóg i Maryja pomagają Stowarzyszeniu w tym Dziele.

Halina z Lublina