Rodzina
 
Sztuka konwersacji

Kiedy przysłuchujemy się współczesnym rozmowom, trudno nie odnieść wrażenia, że konwersacja, kiedyś tak bardzo ceniona sztuka, we współczesnym społeczeństwie straciła na znaczeniu.

Być może jest to skutek „pędzącego" świata, albo staliśmy się za bardzo „zmechanizowani", aby dbać o takie „sztuki". A być może stało się tak z powodu zdominowania naszego życia przez telewizję. Tak, może to właśnie kabel jest wielkim winowajcą.

W każdym razie, konwersacja ucierpiała wielce, a wraz z nią związki rodzinne, przyjaźń, obiektywna komunikacja, praca zespołowa, życie w ogóle i wreszcie rzecz nie mniej ważna: maniery.

Telewizja to duże, acz złudne ułatwienie. Jeśli pragniemy urozmaicenia i relaksu, to wystarczy nacisnąć jeden przycisk. Rozsiadamy się wygodnie i oglądamy. Tylko tyle. Oglądamy. Telewizja mówi do nas, a my nie musimy odpowiadać. Jeśli zmęczymy się oglądaniem jednego programu, to naciśnięcie innego przycisku daje nam coś nowego. Żaden wysiłek.

Jeśli wtedy ktoś wejdzie do pokoju, to każemy mu usiąść - o ile w ogóle na niego zwrócimy uwagę - i prosimy, aby w spokoju oglądał wraz z nami. Trochę to niegrzeczne, ale stało się powszechnie przyjętą etykietą.

Dawniej, kiedy nie było telewizji, sztuka polegająca na umiejętności zbliżenia się do kogoś, podjęcia rozmowy i dzięki temu miłego spędzenia czasu była uważana nie tylko za zadowalające dokonanie, ale traktowana także jako obowiązek społeczny. Osoba, która usiadła obok drugiej przy stole nie podejmując żadnego wysiłku rozpoczęcia rozmowy, była natychmiast określana mianem niegrzecznej i źle wychowanej.

Czy, mimo szybko zmieniającego się świata i łatwego dostępu do rozrywki, wciąż jesteśmy zobowiązani do podejmowania rozmowy? Z pewnością tak. Niepisane prawo mówi, że jeśli zajdą takie okoliczności, iż dwie osoby znajdą się w pobliżu siebie, to każda z nich musi uznać prosty fakt istnienia drugiej. I nieważne jakie zachowania stają się powszechnie „akceptowane". Niepodejmowanie prób nawiązania rozmowy z innymi wciąż pozostaje i zawsze będzie wyrazem braku dobrego wychowania oraz nieuprzejmością.

Co więcej, jeśli sztuka konwersacji będzie zanikać, to stracimy na tym wszyscy. Żaden mecz, program telewizyjny, noc w kinie nie mogą zastąpić ludzkiej interakcji. Nasze społeczeństwo jest przygnębione, bo staliśmy się archipelagiem wysp, każda z telewizorem do towarzystwa.

Dobra konwersacja może być źródłem wyrafinowanej i najtańszej przyjemności w życiu, dlatego że nie ma nic bardziej interesującego niż byt ludzki. Nawet mało inteligentni mają coś interesującego do powiedzenia. Najprymitywniejsze ludzkie życie pozostaje wyjątkowym doświadczeniem.

Złotym kluczem do udanej i przyjemnej rozmowy jest okazywanie zainteresowania. Wielkim zabójcą konwersacji jest brak zainteresowania. W gruncie rzeczy, brak zainteresowania jest niczym innym jak wadą naszej wyobraźni, niezdolnej do odkrycia źródła wyjątkowości innej istoty ludzkiej, jak pisze eseistka Phyllis Theroux w Sztuce konwersacji.

Dlatego też, zanim włączymy inne elementy, dzięki którym konwersacja będzie udana, należy zacząć od okazania zainteresowania. Tak, zainteresowania innym człowiekiem.

Pierwsza rzecz, jaką należy zrobić, to nawiązać kontakt. Najpierw kontakt wzrokowy, który jest najważniejszy. O ile nie mamy czegoś złego do ukrycia, to nie ma powodu, dla którego nie mielibyśmy patrzeć komuś prosto w oczy.

Oczy są zwierciadłem duszy. Są centrum życia. Jak pisze ewangelista, św. Łukasz: Światłem ciała jest twoje oko (Łk, 11:34).

Kontakt, spojrzenie, osąd, spostrzeżenie, szacowanie. Dla niektórych wystarczy jedno spojrzenie, aby móc wiele powiedzieć o czyimś nastroju, temperamencie, mentalności, spojrzeniu na świat, psychice, a nawet wykonywanym zawodzie. A to może pomóc zbliżyć się do drugiego człowieka i ułatwić rozmowę.

Zaangażowanie, pytanie, słuchanie, odpowiadanie. Wydaje się to proste, a jednak prawdziwie unikamy przejścia do rozmowy z tej prostej przyczyny, iż obawiamy się, że po zadaniu pytania „co słychać", przez następną godzinę albo dwie będziemy musieli wysłuchiwać tego, co ktoś opowiada o sobie.
Ten rodzaj osobistej interakcji uważamy za najnudniejszy z możliwych. I tak też jest. Dlaczego więc możemy stwierdzić, że sztuka konwersacji może być prawdziwą przyjemnością?

Po prostu dlatego, że tak naprawdę utraciliśmy sztukę, którą trzeba wskrzesić. Jak w każdej sztuce, tak i tutaj obowiązują pewne zasady. I obie strony konwersacji, a nie tylko jedna, muszą ich przestrzegać. Wtedy rozmawianie staje się przyjemnością i rozrywką.

Jonathan Swift, znany z Przygód Guliwera zapisał to, co określił mianem „dziesięciu grzechów śmiertelnych przeciwko konwersacji". Przy pomocy tego wykazu można wiele się nauczyć o tym, jak powinna wyglądać sztuka rozmawiania.

Dziesięć głównych zaniedbań wobec sztuki konwersacji:

1. Brak uwagi.
2. Przerywanie i mówienie w tym samym czasie co interlokutor.
3. Demonstrowanie własnej dowcipności, wiedzy, ogłady.
4. Egoizm (mówienie tylko o własnych sprawach i „wyłączanie się" jak tylko ktoś zaczyna mówić coś o sobie).
5. Pragnienie dominowania w rozmowie.
6. Snobizm.
7. Niepodążanie za tokiem rozmowy.
8. Obracanie wszystkiego w żart.
9. Duch zaprzeczania.
10. Brak opanowania w prezentowaniu argumentów.

Spośród nich wszystkich najczęściej występują te od 1 do 4. Nic dziwnego, że stanowimy świat ludzi niesłychanie samotnych. Potrzebujemy uwagi, i to wzajemnej. To niegrzeczne, jeśli pozostawiamy kogoś na środku w jakimś pomieszczeniu i nie dajemy mu szansy włączenia się do rozmowy. Również źle świadczy o nas „wyłączenie się" i okazanie tego, że to, co ktoś do nas mówi, nie interesuje nas ani trochę.

Rozmowa może wyglądać inaczej. Ale to wymaga wysiłku. Wymaga także dobrych manier.

Niestety, minęły te czasy, kiedy rozmawiano, a rozmowa była przyjemnością. Tworzyły się wtedy solidne przyjaźnie, małżeństwa, które trwały, oraz miłości, które przetrzymały wszystko.

Oczywiście, mogą one powrócić, jeśli tylko uwierzymy w to, że towarzystwo drugiej osoby jest znacznie bardziej interesujące i lepsze - chociaż czasami trudniejsze - aniżeli telewizja.

Michelle Taylor


Tłum. Agnieszka Stelmach, „Crusade Magazine", styczeń-luty 1999.


"Przymierze z Maryją" dociera regularnie do ponad 430 tysięcy osób. Dołącz do grona naszych Przyjaciół i zostań stałym czytelnikiem czasopisma.

NAJNOWSZE WYDANIE:
Cud nad Wisłą
Rok 2020 jest szczególny. Ogólnoświatowa panika wywołana epidemią koronawirusa; „antyrasistowska”, skrajnie równościowa i antychrześcijańska w swej istocie rewolta w USA i innych krajach świata; wszechobecny grzech, przedstawiany jako „prawo człowieka”; susza, powódź… Wszystko to ma miejsce 100 lat po śmierci fatimskiej wizjonerki, św. Hiacynty Marto; w setną rocznicę urodzin Karola Wojtyły – „papieża Fatimy”, jak również wiek po Cudzie nad Wisłą, czyli (chwilowym) wypędzeniu z naszego kraju bolszewików, roznosicieli komunizmu – a więc błędów Rosji, przed którymi ostrzegała Matka Boża w Fatimie.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Walczmy o Bożą Sprawę!

Irena Maria Pregler to młoda kobieta, dla której religia katolicka jest podstawą w życiu codziennym. Z wykształcenia jest grafikiem. Spełnia się̨ w projektowaniu, edycji książek i ilustracji. Dąży do tego, aby połączyć́ dwie najważniejsze dla siebie rzeczy: wiarę w Trójjedynego Boga i miłość́ do Ojczyzny ze swoją pracą zawodową. Od kilku lat wspiera Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi. Apostołem Fatimy jest od 2018 roku. Specjalnie dla „Przymierza z Maryją” opowiada, czym jest dla niej nasza duchowa rodzina.

 

Jezus chce posłużyć się tobą, aby ludzie mnie lepiej poznali i pokochali. Chce On ustanowić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. Tym, którzy je przyjmą, obiecuję zbawienie. Dusze te będą tak drogie Bogu, jak kwiaty, którymi ozdabiam Jego tron – te słowa Najświętszej Maryi Panny skierowane do Łucji 13 czerwca 1917 roku w Fatimie, zrobiły na mnie wielkie wrażenie. Choć Matka Boża przemawiała do fatimskiej wizjonerki, to jednak w tych słowach zwraca się także do każdego z nas! Jest to prośba samego Boga, Jezusa Chrystusa. Zdobyć cały świat dla Chrystusa przez Niepokalaną, jak mawiał św. Maksymilian Kolbe. Naszym obowiązkiem, jako dzieci Bożych, jest spełnić Bożą Wolę i walczyć o jak największą chwałę dla Maryi, miłość do naszej Matki i Królowej, a tym samym o nawrócenie grzeszników. A przez nabożeństwo Pierwszych Sobót miesiąca przyczynić się do zapowiadanego przez Nią triumfu Jej Niepokalanego Serca: Na koniec Moje Niepokalane Serce zatriumfuje!

 

Chciejmy ukryć się w Jej Matczynym Sercu w tych trudnych czasach. Jak pisał św. Ludwik Maria Grignion de Montfort: Kto znalazł Maryję, a przez Maryję Jezusa i przez Jezusa Boga Ojca, to znalazł już wszelkie dobro. (…) Wszelką łaskę i wszystką przyjaźń z Bogiem, całą nieskazitelność w obliczu nieprzyjaciół Boga; wszelką prawdę przeciw kłamstwu; wszelkie zwycięstwo w obliczu trudów zbawienia; wszelką pogodę i radość w goryczach życia.

Przez Apostolat Fatimy głoszenie Orędzia Fatimskiego, kultu Niepokalanego Serca Maryi i miłości do naszej Matki Niebieskiej jest możliwe i szczególnie skuteczne. W tej walce dobra ze złem o dusze tych, co odwrócili się od Boga, stańmy po stronie naszej Królowej, o której św. Maksymilian Kolbe powiedział: Wszystkie herezje Samaś zniszczyła na całym świecie! Włączmy się jak najliczniej w to szlachetne dzieło, jakim jest Apostolat Fatimy, i walczmy o Bożą sprawę! Dozwól mi chwalić Cię Panno Przenajświętsza; daj mi moc przeciwko nieprzyjaciołom Twoim!

 

Opracował: Marcin Więckowski


Listy od Przyjaciół
 
Listy od Przyjaciół

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

 

Szanowny Panie Redaktorze

 

Na początku mojego listu pragnę – wraz z moją żoną – serdecznie podziękować za wszelkie przesyłki, które otrzymujemy od Was. Bóg zapłać!

 

Wychowaliśmy się na wsi, w rodzinach katolickich. Nasze życie powierzyliśmy Matce Bożej. Małżeństwo zawarliśmy w bardzo ciężkich czasach, szczególnie trudnych dla praktykujących katolików. Udało nam się wziąć ślub kościelny i ochrzcić dzieci.

 

Obojętnie gdzie się znajdowałem, zawsze w środę znajdowałem czas na uczestnictwo w Nowennie do Matki Boskiej Nieustającej Pomocy. Gdy prosiłem Maryję o pomoc, zawsze ją otrzymywałem. Od wielu lat choruję na kamicę nerkową obustronną. Kiedy byłem po kolejnym zabiegu rozbicia złogów nerkowych, pojechałem – wraz z moim kolegą Jerzym – do sanatorium. Szczera modlitwa moja i poznanych kuracjuszy oraz zabiegi (m.in. woda Dąbrówka) spowodowały wydalenie złogów z mojego organizmu. Doprawdy w obliczu tego, wielkie było zdziwienie lekarza…

 

Kolejną łaskę za przyczyną Matki Boskiej Nieustającej Pomocy otrzymałem, gdy idąc przez park, zostałem zaatakowany przez recydywistę. Ten, grożąc mi nożem i pozbawieniem życia, chciał mnie zmusić do oddania mu wszystkich pieniędzy, jakie miałem przy sobie. W myśli poprosiłem Matkę Bożą o pomoc. Sam nie wiem kiedy wstąpiła we mnie ta siła, odparłem atak, uderzyłem napastnika i pędem, czując opiekę i wsparcie Maryi, wsiadłem do stojącej niedaleko taksówki i pojechałem do domu.

 

Ostatni przypadek, o którym chciałem wspomnieć, jest związany z sytuacją, gdy przechodziłem na pasach do pobliskiego parku. Niewiele brakowało, a zostałbym potrącony przez samochód. Młody człowiek siedzący za kierownicą i rozmawiający przez telefon, przejechał prawie po moich butach. Zrobił to tak szybko, że przecinając skrzyżowanie, wymusił pierwszeństwo i wstrzymał prawidłowy ruch.

 

Za wszystko, co otrzymałem w swoim życiu od Pana Boga za pośrednictwem Matki Bożej Nieustającej Pomocy i od św. Józefa, bardzo serdecznie dziękuję. Teraz, gdy jestem już na emeryturze, postanowiłem nie opuścić żadnej codziennej Mszy Świętej. Modlitwa w stanach załamania czy w czasie problemów życiowych ma ogromny sens. W trudnościach życiowych Pan Bóg nie zostawia nas samych…

 

Pozdrawiam Was serdecznie. Z wyrazami szacunku i podziwu dla Waszej pracy.

Edward z Wielkopolski

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

 

Szanowni Państwo

 

Bóg Wam zapłać za przysyłanie mi tego wspaniałego pisma oraz za wszystkie inne prezenty. Chciałem podzielić się krótkim świadectwem. Otóż dzięki Matce Bożej żyję już ponad 40 lat „innym życiem”. W 1980 roku przeżyłem bardzo ciężki wypadek samochodowy, po którym lekarze praktycznie nie dawali mi żadnych szans. Później, gdy mój stan się poprawił, stwierdzili, że jestem skazany na wózek inwalidzki do końca moich dni. Tymczasem mijały lata, a ja zacząłem sobie sam ze wszystkim dawać radę. Nie potrzebuję wózka… Codziennie odmawiam Różaniec, dziękując Matce Najświętszej za otrzymane – za Jej wstawiennictwem – łaski. Życzę Wam wiele sił i zdrowia. Z Panem Bogiem.

Jan

Szczęść Boże!

 

Pragnę pięknie podziękować za wszelkie przesyłki, które otrzymuję ze Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Dziękuję także za przesłane życzenia urodzinowe oraz za ofiarowaną modlitwę w mojej intencji. Niech Pan Bóg i Matka Najświętsza ma w Swojej opiece Pana Prezesa i wszystkich pracowników Stowarzyszenia. Bóg zapłać!

Andrzej z Elbląga 

Szczęść Boże!

 

Pragnę podziękować Matce Przenajświętszej Królowej Pompejańskiej za łaskę cudownego uzdrowienia mnie z bardzo ciężkiej choroby nowotworowej. Rokowania co do mojego wyzdrowienia były słabe, nowotwór zaczął szybko atakować przerzutami, leczenie było trudne i uciążliwe. Wcześniej usłyszałem o Nowennie Pompejańskiej. Postanowiłem ją odmawiać i gorąco prosić Matkę Bożą o uzdrowienie. W osiemnastym dniu Nowenny wydarzył się cud. Poszedłem na kontrolę. Gdy leżałem w oczekiwaniu na badanie, gorąco się modliłem do Królowej Pompejańskiej o uzdrowienie i wtedy poczułem taką lekkość, wewnętrzny spokój. Czułem, że Maryja jest przy mnie i wszystko będzie dobrze.

 

Gdy po kilku dniach odebrałem wyniki, okazało się że po nowotworze nie ma śladu! Nie ma żadnych przerzutów i onkologicznie jestem zdrowy. Mój lekarz, gdy zobaczył wyniki badania, nie mógł się nadziwić. Dziś czuję się coraz lepiej. Oczywiście choroba i leczenie bardzo mnie osłabiły, ale wracam już powoli do sił i zdrowia. Dziękuję wszystkim, którzy modlili się o moje uzdrowienie. Matce Przenajświętszej dziękuję, że przywróciła mi zdrowie, dała nowe życie.

 

Wszystkim radzę – módlcie się gorąco do Królowej Pompejańskiej Różańca Świętego. Matka Boża zawsze wysłucha, pomoże, pobłogosławi. Odmawiajcie Różaniec – to potężna uzdrawiająca modlitwa, która chroni nas przed złem i pomaga przetrwać wszystkie niepowodzenia.

 

Maryja nikomu nie odmówi pomocy, kto o nią poprosi. Trzeba tylko gorąco się o to modlić, wierzyć w siłę Różańca Świętego i nie przerywać nowenny w trakcie odmawiania. Łaski otrzymamy za przyczyną Matki Najświętszej tylko przez modlitwę gorącą i szczerą.

 

Matko Najświętsza – proszę Cię z całego serca, czuwaj nade mną i całą moją rodziną. Błogosław, chroń od wszelkiego złego i ześlij potrzebne łaski, o które proszę. I nigdy nie opuszczaj!

Tomasz

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

 

Na wstępie pragnę gorąco podziękować za wszystkie słowa zawarte w Waszej korespondencji. Jestem ogromnie zaszczycona, iż mam Wasze wsparcie modlitewne, a ponadto jeszcze otrzymuję od Was różne, jakże wartościowe prezenty. Ogromnie się tym cieszę. Wszystkie dary wykorzystam najlepiej jak potrafię.

Bogusława