Rodzina
 
Prawdziwe przyczyny rodzinnych problemów

Zewsząd dochodzą nas twierdzenia, że „małżeństwo w czasach obecnych przechodzi kryzys”. Złudzeniem i błędem byłoby nie zdawać sobie sprawy, że przesilenie, jakiemu podlega obecnie życie rodzinne, jest wynikiem bardzo licznych i zawiłych przyczyn. Niesłusznie byłoby nie brać pod uwagę jednej z przyczyn, a mianowicie kryzysu gospodarczego i wszystkiego, co z nim jest związane: bezrobocie, brak mieszkań, nędza i na tym tle powstające nieporozumienia i kłótnie między małżonkami, nerwowość, niecierpliwość, obojętność, brak miłości; tak jest, to wszystko prawda, ale jednocześnie obserwacja wskazuje, że przesilenia w dzisiejszym życiu rodzinnym nie można składać wyłącznie na karb przyczyn gospodarczych.


Doświadczenie mówi, że nie tylko wśród sfer biednych zachwiały się podstawy życia rodzinnego, przeciwnie – większe i straszniejsze jest przesilenie życia rodzinnego wśród ludzi zamożnych, którym materialnie dobrze się powodzi, u których nie ma mowy o niedostatku. A zatem nie skromne warunki bytu, nie ubóstwo jest istotnym wrogiem życia rodzinnego. Mamy ciekawe przykłady małżeństw, w których ubóstwo spotęgowało i wzmocniło miłość między małżonkami i w stosunku do dzieci, a trudne warunki życiowe wydobywają często na jaw takie wartości moralne, których się nawet nie spodziewamy.

Jeśli dziś nad życiem rodzinnym nieustannie unosi się wołanie o pomoc i jak z tonących okrętów brzmi: S.O.S., „save our souls”, „ratujcie nasze dusze” – to powinniśmy zrozumieć, że jedynie przez uratowanie duszy i wartości moralnychuratujemy rodzinę z odmętów. Rzeczywiście, życie rodzinne potrzebuje „reform”, ale te reformy może dać tylko głębokie zrozumienie chrześcijańskich zasad, na których opiera się rodzina! (…)

Czy potrzeba mówić o życiu rodzinnym?

(...) Niektórzy ludzie słusznie zadają sobie tego rodzaju pytanie,ale niestety jest ich coraz mniej.

Dom rodzinny – błogosławiona ostoja

(...) Pytanie takie ze zdziwieniem mogą postawić ci, którzy wychowali się w dawnych, dobrych, idealnych warunkach rodzinnych, w atmosferze religijnej, w rodzinach zacnych, pełnych harmonii, szczęśliwych, gdzie zagadnienia małżeńskie i związane z nimi sprawy nie przedstawiały niepokojącego problemu. Niewiele mówili o tym rodzice i dziadkowie swojemu potomstwu, bo życiem swoim dawali przykład uczciwości małżeńskiej, tak że kiedy młodzi zakładali ogniska domowe, wszystko było jasne, naturalne, zrozumiałe samo przez się.

Było to jedno z licznych błogosławieństw dawnego prawego życia rodzinnego.

(...) Minione to czasy, kochani Bracia i Siostry, bo tysiące, miliony młodych ludzi nie znają błogosławieństwa życia rodzinnego, nie znają ciepła domowego ogniska! „Dom rodzinny” – jakie to cudne słowo, jaka błogosławiona ostoja!

„Dom rodzinny” to nie meble, nie dywany, nie obrazy... to dusza! „Dom rodzinny” to serce, to źródło ciepła, ładu, miłości, jedności, uczciwości i cnoty. „Dom rodzinny” to twierdza prawa i porządku, to miejsce ucieczki i wypoczynku po trudach życia, światło wśród ciemnej nocy, przytułek dla wędrowca, szkoła dla dziatwy. „Dom rodzinny” to wszystko co piękne, miłe, szczęśliwe, dobre, ciche, za czym zawsze tęsknimy, gdziekolwiek jesteśmy...

Powiedzcie, czy i dziś są takie domy rodzinne? Czy wiele jest takich cichych, szczęśliwych domów?

Rodzina zagrożona


Kiedy zadaję to pytanie, nie mam na myśli najbardziej nieszczęśliwych jednostek: biednych dzieci rozwiedzionych rodziców – ale myślę o olbrzymiej masie dzieci, których rodzice wprawdzie żyją z sobą, ale w ciągłej kłótni i nieporozumieniach. Mam na myśli dzieci, które nie wiedzą, czym jest szczęśliwy dom rodzinny, bo rodzice nie lubią przebywać w domu, radzi są, jeśli mogą się z niego wyrwać, a dziecko zostawiają same... albo pod opieką służącej, albo sąsiadów, albo dziecko idzie swoją drogą, dokąd samo chce.

Myślę o tych rzeszach młodzieży, które ciężkie warunki wypędziły z domu.

Mam na myśli niezliczone napaści na życie rodzinne ludzi złych, które słyszy się na każdym kroku, czyta w pismach, widzi w teatrach, spotyka w towarzystwie, a przecież ci ludzie wzniosłych ideałów rodzinnych nigdy nie znali, ba, nawet nie słyszeli o nich. Dlatego też doszedłem do wniosku, że dzisiejszemu człowiekowi trzeba bardzo wiele mówić na ten temat! (...)

Trzeba, żebyśmy się nim zajęli przede wszystkim dlatego, że żywozajmują się nim inni, i to w sposób brutalny, nieoględny, bezczelny i cyniczny, wywołując coraz większy zamęt.

(...) Dawniej ludzie z domu rodzinnego czerpali wskazówki jak żyć, dziś wynoszą z domu tylko zamęt i chaos. Dawniej matka była najlepszą powiernicą, do której w każdej sprawie przychodziła dorastająca córka. A dziś? Udaje się po radę do poradni świadomego macierzyństwa albo do piśmideł ilustrowanych, względnie idzie do lekarza. (...)

Nikt nie jest w stanie zliczyć mnóstwa pisarzy i pisarek, poetów, polityków, filozofów, artystów, sztuk teatralnych, filmów, które zajmują się przesileniem życia rodzinnego! Żaden człowiek nie potrafi opanować olbrzymiej literatury, wyrosłej na gruncie spraw małżeńskich; produkty jej z każdym dniem coraz bardziej zalewają rynki księgarskie.

Czy przynosi pożytek ten obfity plon? Im więcej ludzi zabiera głos w tej sprawie, w tym większych mrokach gubi się jej rozwiązanie. Wobec tego, czy Kościół katolicki nie czyni słusznie, zabierając i w tej sprawie głos, skoro Chrystus Pan powierzył mu głoszenie prawdy! (...)

Małżeństwo pochodzi od Boga


Ale – mógłby ktoś zarzucić – co ma do powiedzenia Kościół w sprawach małżeńskich? Czy małżeństwo nie jest sprawą osobistą jednostek? Czy nie jest rzeczą czysto świecką, należącą do spraw państwowych?

O, nie, nigdy! Musimy podkreślić z naciskiem, że małżeństwo co do swego pochodzenia, przeznaczenia, jak i związanego z nim obowiązku, nie jest zwyczajnym kontraktem cywilnym, ale instytucją moralną i religijną. (...)

Małżeństwo pochodzi od Boga
. Nie tylko w tym znaczeniu, że Bóg jest źródłem wszystkich praw naturalnych – ale że stworzył człowieka i że dla zachowania rodzaju konieczne jest ciągłe współżycie dwojga ludzi w małżeństwie. Wiemy, że Bóg stwarzając pierwszą parę ludzką, tworząc kobietę z żebra Adama, specjalnie chciał podkreślić ścisły związek między małżonkami i powiedział: Rośnijcie i mnóżcie się, i napełniajcie ziemię (Rodz 1, 28).

(...) Małżeństwu ze względu na jego przeznaczenie nie można odmówić charakteru religijnego.Małżonkowie są współpracownikami Boga-Stwórcy.Głównym zadaniem małżeństwa jest powołać do życia stworzenia na obraz i podobieństwo Boże, których zadaniem będzie chwalić Boga tu, na ziemi i w życiu wiecznym. (…) Małżonkowie powinni to uważać za wielki zaszczyt, że są narzędziem Boga-Stwórcy, który ich złączył. Chrystus Pan to również potwierdził: Co Bóg złączył, człowiek niechaj nie rozłącza (Mt 19, 6).

Na ścisły związek małżeństwa z wiarą wskazuje i ta okoliczność, że małżonkowie, chcąc sprostać swoim zadaniom, potrzebują specjalnej pomocy Bożej. Dzieje kultury ludzkiej mówią, że zawieranie małżeństwa u wszystkich narodów i we wszystkich czasach było czynnością religijną – związaną z rozmaitymi obrzędami.

Fundament losów ludzkości


(...) Zadania małżeństwa czynią z niego instytucję moralną i religijną. Według chrześcijańskiego poglądu, Opatrzność Boża chciała w małżeństwie mieć silną ostoję, twierdzę, ogród, spokojny zakątek, w którym człowiek przychodzi na świat, rośnie, wzmacnia się, dochodzi do używania władz fizycznych i duchowych. Dom rodzinny jest świętym miejscem, w którym ustępujące pokolenie oddaje nowo przybyłemu pochodnię życia, którą przy stworzeniu pierwszej pary ludzkiej sam Bóg zapalił, a którą zgasi dopiero w dzień Sądu Ostatecznego.

Ponieważ Bóg już pierwszą parę ludzką złączył więzami rodziny, dlatego rodzina jest najstarszą podstawą społeczności ludzkiej, ważniejszą od wszystkich innych późniejszych instytucji. Jeśli rodzina stanowi fundament losów ludzkości – to łatwo zrozumieć troskę, z ja­ką chrześcijaństwo zawsze czuwa nad jej zdrowiem i całością.

(...) Tę wielką troskliwość zrozumiemy jasno wtenczas, kiedy dowiemy się, że Kościół ceni rodzinę przede wszystkim nie ze względu na cele ziemskie, ale na cele nadprzyrodzone.

Sakramentalna pomoc Kościoła


Wszystko rozpoczyna się tu, na dole, ale kończy się tam, na górze. Życie ludzkie na ziemi kwitnie, rozwija się, ale dopiero w wieczności przynosi owoc. Rodzina jest nie tylko źródłem życia ziemskiego, ale i życia wiecznego; ziemia wydaje bohaterów Nieba.

Teraz rozumiecie, dlaczego Kościół strzeże tak zazdrośnie sakramentu małżeństwa, dlaczego nie może pozwolić, by rządziła namiętność i nieskrępowana niczym rozkosz, gdyż od małżeństwa zależą sprawy życia nadprzyrodzonego.

Rodzina ważna jest nie tylko dla społeczeństwa, narodu i państwa, ale również i dla Kościoła Chrystusowego. Papież jest tylko głową Kościoła – tak samo biskupi i kapłani są tylko sługami Kościoła, a Kościół stanowią wszyscy wierni, którzy pochodzą z rodzin! Mistyczne Ciało Chrystusa, które nazywamy Kościołem, straciłoby swój sens, gdyby składało się tylko z biskupów i kapłanów, miało pasterzy, ale bez owiec.

Siła, piękno i rozwój Kościoła, czyli Mistycznego Ciała Chrystusa, słabnie albo kwitnie, zależnie od sił czy słabości, od wartości czy nicości, od cnót czy grzechów chrześcijańskich rodzin. Jeśli w rodzinach chrześcijańskich osłabnie wiara i upadną dobre obyczaje, to Kościół również stanie się chory i słaby, i na odwrót: jeśli silna jest wiara w rodzinach i prawdziwa cnota, to Kościół pięknie się rozwija. Dlatego nie jest obojętna dla Kościoła sprawa życia rodzinnego wiernych. Losy Mistycznego Ciała Chrystusowego są w ścisłej zależności od losu życia rodzinnego wiernych, od tego, czy oni przestrzegają praw Bożych, czy słuchają Jego nauki, czy starają się stosować w swoim życiu nakazy Ewangelii.

Trzeba więc mówić z ambon, nawet bardzo wiele, o życiu rodzinnym, bo z nim łączą się bardzo ważne sprawy moralne i religijne.

Trzeba mówić o małżeństwie, bo wiemy, że prądy antyreligijne skierowały swój główny atak przeciwko życiu rodzinnemu. Wiemy jednak, że decydująca walka dwu światopoglądów, chrześcijańskiego i bezbożnego, skończy się nie na ulicy, nie w życiu publicznym czy państwowym, ale w rodzinie.

Królestwo Chrystusowe, Kościół, potrafi znieść – jak dotąd – klęski zewnętrzne, próby i prześladowania, wszystko przeboleje, jeśli będzie miał gorliwe rodziny, które przyjmą Chrystusa do swych cichych świątyń domowych.

Trzeba więc wiele mówić o małżeństwie i o życiu rodzinnym*.

Ks. bp Tihamér Tóth


* Fragmenty kazań ks. bp. Tihaméra Tótha, cyt. za: bp Tihamér Tóth, Małżeństwo chrześcijańskie, Warszawa 2001, s. 10-15.
Śródtytuły pochodzą od redakcji.

Ten artykuł przeczytałeś dzięki ofiarności Darczyńczów. Wesprzyj nas i zostań współtwórcą "Przymierza z Maryją".

NAJNOWSZE WYDANIE:
Królowa Wniebowzięta
Widmo antyklerykalizmu krąży po Polsce… „Tęczowa” koalicja ateistów, neomarksistów, zwolenników swobodnego zabijania nienarodzonych i różnych osobistych wrogów Pana Boga ewidentnie dąży do konfrontacji siłowej z Kościołem. Media co rusz podają informacje o antykatolickich manifestacjach, profanacjach… Ostatnio w Warszawie miała miejsce dewastacja budynków należących do Kościoła. Cóż wobec powyższego mamy robić? Bać się? Siedzieć cicho?

UWAGA!
Przymierze
z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE
 
1600 lilii dla Fatimskiej Pani
MW

W lipcu ubiegłego roku, pragnąc uczcić Jubileusz 100. rocznicy Objawień w Fatimie, ofiarowaliśmy Matce Bożej w imieniu polskich czcicieli 10 000 białych lilii, by podkreślić Jej czystość, świętość, ale także by wynagrodzić wszelkie zniewagi i bluźnierstwa wyrządzane Niepokalanemu Sercu Maryi.

W zeszłorocznej kampanii wzięło udział ponad 91 000 Polaków - wszyscy odmówili Akt oddania się Niepokalanej ułożony przez św. Maksymiliana Marię Kolbego.

 

Instytut Ks. Piotra Skargi, zachęcony wielkim odzewem, postanowił umożliwić kolejnym czcicielom ofiarowanie Najświętszej Pannie białych lilii i bezwarunkowe oddanie się Jej opiece.

 

Druga odsłona tej kampanii miała swój finał 27 czerwca bieżącego roku w Fatimie, w święto Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Przedstawiciele Instytutu ofiarowali Maryi w imieniu niemal 600 Polaków piękny bukiet 1600 lilii, a do archiwum Fatimskiego Sanktuarium trafił zdobny zwój upamiętniający tegoroczną akcję.

 

 

 

ZOSTAŃ APOSTOŁEM FATIMY!

Nie wahaj się. Powierz Maryi swoje troski i dołącz do Apostolatu Fatimy
dzwoniąc pod numer 12 4234423, wysyłając list na adres Instytutu
bądź też za pośrednictwem strony internetowej www.fatima.pl.


Listy od Przyjaciół
 
Listy od Przyjaciół

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Pozwólcie proszę, że za Waszym pośrednictwem podzielę się świadectwem. Dwa i pół roku temu okazało się, że moja córka, będąc w błogosławionym stanie, jest zarażona toksoplazmozą. Istniało wielkie niebezpieczeństwo, że nienarodzone dzieciątko może być poważnie chore. Zamówiłam Mszę Świętą, prosząc Matkę Bożą o opiekę nad tym maleństwem. Postanowiłam, że będę codziennie modlić się Koronką do Bożego Miłosierdzia. Moja prośba została wysłuchana. Urodziła się śliczna i zdrowa wnusia. W tym roku skończyła pierwszy roczek. Koronkę do Miłosierdzia Bożego mówię do dziś. Dziękuję za wszelkie materiały, które mi przysyłacie. One umacniają wiarę. Pozdrawiam Was serdecznie.

Henryka z Dobrzynia

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Chciałam Wam serdecznie podziękować nie tylko za jubileuszowy numer,,Przymierza z Maryją”, ale za wszystkie materiały, które od Was otrzymałam. Gdy szukam duchowej lektury, najczęściej sięgam po,,Przymierze z Maryją”. To czasopismo wspieram, ponieważ uważam, że dodaje duchowej otuchy. Napisane jest dostępnym i zrozumiałym językiem. Każdy egzemplarz zostawiam w mojej parafii, aby mogli się z tą lekturą zapoznać też inni. Jestem Waszą czytelniczką od kilku lat i zostanę nią tak długo, jak tylko będę w stanie czytać. Jeśli tylko będę mogła, to zawsze postaram się wspierać,,Przymierze z Maryją”, by sprawić radość polskim rodzinom. Jeszcze raz „Bóg zapłać” za wszystkie Wasze przesyłki. Pozdrawiam serdecznie.

Irena

 

Szanowny Panie Prezesie!

Bardzo dziękuję za pamięć. Niestety, w ostatnim czasie w moim życiu nastąpiły smutne zmiany. Trzy lata temu zmarła moja żona, a ja zaraz potem podupadłem na zdrowiu. Mam problemy z chodzeniem, słabo poruszam się po mieszkaniu. Muszę przyjmować dużo leków na różne choroby. Z tego powodu moje finanse bardzo się ograniczyły. Jednak, jeśli tylko będę mógł, to w miarę możliwości będę Was wspierał, bo to jest dzieło, z którym się identyfikuję. Bardzo potrzebne Polsce. W modlitwach zawsze pamiętam o Was i modlę się o Boże błogosławieństwo dla Waszego Instytutu.

Z Panem Bogiem

Bogdan

 

 

Szanowna Redakcjo!

Z całego serca pragnę podziękować za otrzymany 100. jubileuszowy numer „Przymierza z Maryją”. Bardzo cieszę się, że mogę czytać prasę katolicką. Polecam też w modlitwie Pana Prezesa Instytutu i wszystkich współpracowników za wspaniałe dzieła, które tworzycie na chwałę Bożą.

Z Panem Bogiem

Barbara z Poznania

 

 

Szczęść Boże!

Z największą radością pragnę podziękować za Wasze przesyłki. Szczególnie jednak chcę się podzielić moją radością, którą wymodliłam przez Nowennę Pompejańską. Otóż moja pięcioletnia wnuczka bardzo często chorowała na zapalenie oskrzeli. Kilka razy miała też zapalenie płuc. Leżała w szpitalu, nie mogła chodzić do przedszkola, bo po trzech dniach pobytu w przedszkolu przychodziła chora. Gdy tylko dowiedziałam się o Nowennie Pompejańskiej – jakich cudów i łask można dostąpić przez odmawianie jej, zaczęłam się modlić za zdrowie wnuczki tą waśnie modlitwą. Od tej pory wnusia przestała chorować, cieszy się zdrowiem jak inne dzieci. Piszę o tym dlatego, ponieważ chciałam wszystkich zachęcić do odmawiania Nowenny Pompejańskiej. Różaniec jest najlepszym lekarstwem!

Pozdrawiam serdecznie

Wierna Czytelniczka z Gliwic

 

 

Laudetur Iesus Christus!

Dziękuję za przesyłkę i list z jubileuszowym numerem „Przymierza z Maryją”. Podziwiam determinację Redakcji, aby udostępniać wielu katolikom w Polsce pismo piękne graficznie i napisane klarownym językiem. Dziękuję również za inne wydawnictwa, które od dłuższego czasu trafiają do mojej skrzynki pocztowej. Wasz kalendarz wisi u mnie w kuchni, a na czerwcowej stronie rezydencja Zamoyskich będąca tłem dla Najświętszej Panny w Jej wizerunku fatimskim. Pan Prezes pyta w swym liście, gdzie szukam lektury duchowej? Otóż jestem dzieckiem epoki cyfrowej, chociaż do swych nastoletnich lat wychowywałem się właściwie bez komputera i sieci. Czytam kilka katolickich portali. Wśród nich zaglądam na PCh24.pl. Czytam też kilka blogów o profilu katolickim, a poza tym powoli, ale systematycznie staram się poznawać skarby Kościoła.

Dziękuję również za troskę osobistą. Ona właśnie skłoniła mnie do napisania tych kilku zdań. Jestem zdrowy, i choć borykam się ze słabością, pokusą i grzechem, nie tracę nadziei i nie ulegam rozpaczy. Choć zdarzają się „chude” miesiące, po nich zawsze przychodzą lepsze.

Proszę nie składać broni i nie ustępować pola. Nadal możecie Państwo liczyć na moje wsparcie materialne i duchowe. Z Bogiem!

Adam

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję bardzo za modlitwy za mnie i za moich bliskich. Jestem bardzo wdzięczna za to, że dzięki Waszej akcji moje nazwisko będzie uwiecznione na specjalnym zwoju, zostanie zawiezione do Jerozolimy i znajdzie się u Grobu Pańskiego. Mam nadzieję, że otrzymam wiele łask od Boga. Pragnę podzielić się czymś niezwykłym. Przeżyłam to może 40 lat temu. Parę lat wcześniej pisałam do Lichenia i często modliłam się do Bolesnej Matki Licheńskiej. Pewnego razu zauważyłam jednak, że widzę coraz gorzej. Bardzo się przestraszyłam. Pomyślałam, że udam się do jakiegoś sanktuarium na Mszę Świętą. Byłam do spowiedzi i Komunii Świętej. Po Mszy wróciłam do domu i zrobiłam sobie ołtarzyk z Matką Bożą Licheńską. Zaczęłam się bardzo gorąco modlić do Maryi o zdrowie. Nagle poczułam jakby dotyk czyjejś dłoni przy lewym oku. Zrozumiałam, ze jest to dotyk Licheńskiej Matki. Najpierw poczułam ból, a później dolegliwość znikła. I wtedy uwierzyłam, że było to coś nadzwyczajnego. Od tej pory moja wiara stała się mocniejsza.

Dziękuję za Wasze wsparcie modlitewne i proszę o dalszą modlitwę.

Helena z Tomaszowa Lubelskiego