Rodzina
 
Macierzyństwo służy kobietom

W czasie wakacyjnego pobytu w Gostyniu na Świętej Górze, po wieczornej Mszy św., spotykam Marlenę Trąbkę – mamę czwórki dzieci: Julii, Daniela, Oliwii i Gabriela. – Jestem szczęśliwą mamą. Staram się równo rozdzielać swoją matczyną miłość między dzieci. Na pewno popełniam błędy. Staram się jednak, jak umiem, wychować je dobrze. Muszę wyznać, że macierzyństwo daje mi ogromne szczęście – mówi pani Marlena.
Marlena Trąbka trzyma na rękach prawie rocznego syna. Kiedy na nią patrzę, wydaje mi się, że ma może 30 lat. Szybko wyprowadza mnie jednak z błędu i śmiejąc się mówi, że Gabryś jest jej czwartym dzieckiem, a pierwsza córa ma już dziewiętnaście lat. Gdy to słyszę, przestaję się dziwić. Nie pierwszy raz przekonuję się, że macierzyństwo służy kobietom…


CUD MACIERZYŃSTWA

Marlena Trąbka wyznaje, że kiedy wychodziła za mąż, gdzieś w sercu czuła, że chce mieć dużo dzieci. – Nigdy nie mówiłam tego głośno, ale kiedy po raz kolejny orientowałam się, że noszę dziecko, zawsze uważałam to za cud – mówi kobieta.

 

I choć dla samej pani Marleny macierzyństwo jest wielkim darem, jej znajomi – jak wyznaje – nie rozumieją tego. – Nieraz słyszałam, że to patologia, że to niemodne. Dla mnie to wszystko jednak wygląda inaczej. Przecież wiem, czym jest antykoncepcja i mogłabym z tego korzystać, gdybym nie chciała dzieci, gdybym nie uważała jej za zło, za grzech. Mnie macierzyństwo, bycie z dziećmi, śledzenie jak się rozwijają, daje ogromne poczucie szczęścia, nie rozumiem więc kobiet, które uchylają się przed byciem matką – podkreśla kobieta, dodając, że choć po czterech ciążach ma różne dolegliwości i bardzo dokucza jej kręgosłup, nie zamieniłaby swojego życia na żadne inne.

URATOWANE DZIECKO


Bycie mamą daje ogromne poczucie szczęścia. Czasem jednak przychodzą trudne chwile. Bardzo trudne. Zwłaszcza, kiedy trzeba walczyć o życie dziecka…

 

Trzy lata temu pani Marlena po raz czwarty była w stanie błogosławionym. Niestety, w dwudziestym tygodniu ciąży ze skurczami i krwawieniem trafiła do szpitala. Lekarze nie dawali wielkich szans, że kobieta donosi dziecko. – Skurcze trwały dzień i noc. Bardzo bolałam nad tym, kiedy jeden z lekarzy powiedział: „To jest za młode żeby żyć”. Dla niego moje dziecko było tylko „to”, on nie traktował go jak człowieka. Płakałam, bardzo bałam się, że je stracę, a przecież to dziecko. Moje dziecko – wspomina pani Marlena.

 

Kiedy kobieta leżała w szpitalu, jej mąż – pan Sebastian – musiał normalnie pracować, a jednocześnie zajmować się trójką dzieci. Jeździł też do swojej żony, by choć chwilę przy niej być, by ją wspierać. – To była niezła szkoła dla męża – śmieje się dziś pani Marlena.

 

Sebastian Trąbka zawierzył wówczas bardzo mocno Bogu i Maryi życie i zdrowie swojego malutkiego jeszcze nienarodzonego dziecka i żony. – Każdego dnia wstawałem wcześnie rano, kiedy dzieci jeszcze spały i biegłem na Świętą Górę do Matki Bożej Świętogórskiej na Mszę św. na godz. 6.30. Tam się modliłem. Błagałem Maryję o życie dla mojego maleństwa i mojej żony – wspomina pan Sebastian.

 

I choć skurcze nie ustały przez kolejne trzy miesiące, dziecko trwało i rosło w łonie swojej mamy. – Gabriel przyszedł na świat w trzydziestym szóstym tygodniu. Urodził się zdrowy i tak jest do dziś. Mamy za co dziękować Matce Bożej – mówi Marlena Trąbka.

TO WIELKA ŁASKA


Żona pana Sebastiana opowiada, że przed laty nie byli tak blisko Pana Boga jak dziś. Nie pochodzą z rodzin, w których wiarę wysysa się niemal z mlekiem matki. – Był taki czas, że Pan Bóg był gdzieś z boku naszego życia. Ważna była praca, pieniądze. Czas problemów z Gabrielem to czas naszego nawrócenia. Za nie jesteśmy wdzięczni Matce Bożej i św. Józefowi, o wstawiennictwo którego bardzo się modliłam, kiedy leżałam w szpitalu – wyznaje kobieta.
Pan Sebastian podkreśla, że problemy większe czy mniejsze wciąż są obecne w ich życiu. – Teraz jednak każdego dnia uczestniczę we Mszy Świętej i czuję, że łatwiej się nam żyje, a problemy stają się jakieś łatwiejsze i słodsze. Kiedy dzieje się coś złego, zawsze czujemy opiekę i pomocną dłoń. To wielka łaska – podkreśla Sebastian Trąbka.

 

Kiedy kończymy rozmowę, pani Marlena mówi: – Choć mam już swoje lata, z radością przyjęłabym piąte dziecko, jeśli tylko Bóg sprawiłby kolejny cud!

MP


"Przymierze z Maryją" dociera regularnie do ponad 430 tysięcy osób. Dołącz do grona naszych Przyjaciół i zostań stałym czytelnikiem czasopisma.

NAJNOWSZE WYDANIE:
Św. Hiacynta Marto 1910-1920
Sto lat temu, 20 lutego 1920 roku odeszła do wieczności Hiacynta Marto. Święte dziecko. Jedno z trojga, którym w Fatimie dane było ujrzeć Matkę Bożą. Hiacynta była tą, która widziała i słyszała Maryję.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Apostolat zmienia życie na lepsze
Marcin Austyn

– Ludzie łatwo popadają w zwątpienie, poddają się, rezygnują. Nie tędy droga! Trzeba być konsekwentnym w tym, czego się podejmuje w swoim życiu – mówi Teresa Majerowska, Apostoł Fatimy. Właśnie taka postawa przynosi efekty, a najcenniejszym owocem jest wzrost duchowy. Pozostawanie w Apostolacie z pewnością w tym pomaga.

 

Pani Danuta Janas jest w Apostolacie Fatimy niemal od samego początku. – Jestem bardzo zadowolona z rzeczy, które otrzymuję ze Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. To różne broszury, zawsze bardzo ciekawe „Przymierze z Maryją”, różaniec, figurka Matki Bożej. Chętnie sięgam po te materiały, są one dla mnie bardzo pomocne – mówi.

 

Nowe, lepsze życie

 

Jak wspomina, kiedy dwa lata temu zmarł jej mąż, w przeżyciu tego trudnego czasu pomogły jej lektura duchowa oraz modlitwa. Pani Danuta wcześniej nie miała okazji spotkać się z innymi Apostołami. Udało się to jednak podczas pielgrzymki do Fatimy, którą do dziś wspomina bardzo dobrze. – Czułam się tam bardzo dobrze i do tej pory czuję tę obecność Matki Bożej. Ta pielgrzymka jakby tchnęła we mnie nowe, lepsze życie. Samo spotkanie z Maryją było dla mnie bardzo wyjątkowe. Wracam do tych chwil, oglądam zdjęcia i wspominam ten czas modlitwy – dodaje.

Apostolat Fatimy to także zadanie rozpowszechniania Orędzia Fatimskiego. Pani Danuta jest osobą niepełnosprawną, zatem jak sama przyznaje, nie jest to łatwy obowiązek, ale – jak się okazuje – wykonalny! Każda bowiem „okazja towarzyska” – jak choćby wizyta u znajomych, daje możliwość podzielenia się np. obrazkiem z wizerunkiem Matki Bożej Salus Infirmorum, czyli Uzdrowienia Chorych. Taki podarek dla osoby borykającej się z problemami zdrowotnymi może okazać się bardzo cenny.

 

To coś wzniosłego!

 

Pani Elżbieta Piórkowska także wciąż jest pod wrażeniem pielgrzymki Apostołów do Fatimy. – Samo to miejsce ma już swój niepowtarzalny urok. Ono daje poczucie czegoś innego, wyjątkowego. Natomiast Droga Krzyżowa, w której uczestniczyliśmy, była dla mnie budującym duchowo przeżyciem – wspomina.

 

Pani Elżbieta jest w Apostolacie od około 10 lat. Jak mówi, dzięki temu otrzymuje bardzo dużo wiadomości dotyczących Kościoła czy wskazówek odnoszących się do życia duchowego. – To bardzo ciekawe publikacje dotyczące np. modlitwy, to informacje o świętych, opisy objawień Matki Bożej. Wcześniej nie sięgałam po tego typu lektury, teraz je otrzymuję dzięki temu, że jestem Apostołem. I są one bardzo pouczające – mówi. Jak dodaje, odnosi wrażenie, że będąc w Apostolacie, modląc się, zyskuje lepsze życie.

 

Także spotkanie z Apostołami daje poczucie wspólnoty. – Widać w tych ludziach coś wyjątkowego, czuć, że ważne jest dla nich życie duchowe, że ich oczy skierowane są ku świętości. Jest w tym coś wzniosłego. I to się czuje nie tylko na modlitwie, ale i w czasie wspólnych rozmów – dodaje.

Pani Elżbieta chętnie obdarowuje bliskich i znajomych Cudownymi Medalikami. Ten z pozoru drobny gest, jest pięknym świadectwem wiary. I co ważne, obdarowani potrafią go docenić: zachowują medalik, broszurę, a to daje nadzieję na wzbogacanie ich życia duchowego. – Gazety, broszury, jakie otrzymuję od Stowarzyszenia, czytam i przekazuję dalej – nie przetrzymuję ich, ale też ich nie wyrzucam. Kiedyś zostawiałam je w kościele i szybko się rozchodziły. Cieszę się, że mogły komuś jeszcze pomóc – podkreśla.

 

Konsekwencja i wytrwałość

 

Historię uczestnictwa w Apostolacie Fatimy Pani Teresy Majerowskiej można streścić w słowach „od książeczki do pielgrzymki”. Wszystko zaczęło się nieco ponad rok temu od zainteresowania się publikacją przygotowaną przez SKCh na temat Fatimy. Tak została Apostołem. – Bardzo cieszyłam się z przesłanej mi figurki Matki Bożej Fatimskiej. Mam ją w sypialni. Maryja jest ze mną w czasie modlitwy. Muszę powiedzieć, że moim marzeniem była pielgrzymka do Fatimy, nie spodziewałam się, że tak szybko uda mi się tam pojechać. Byłam tym bardzo zaskoczona i szczęśliwa. Szczególnie, że mąż mógł wybrać się ze mną. Dziś oboje wspominamy ten niezwykły czas wizyty u Fatimskiej Pani – dodaje.

 

Pani Teresa zauważa, że w Apostolacie istotna jest konsekwencja i wytrwałość. Jak dodaje, nie należy się zniechęcać, trzeba ufać Matce Bożej i wspomagać – choćby właśnie zadeklarowanym datkiem – dzieło rozpowszechniania Orędzia Fatimskiego, które prowadzi Stowarzyszenie. – Ludzie łatwo popadają w zwątpienie, poddają się, rezygnują. Nie tędy droga. Trzeba być konsekwentnym w tym, czego się podejmuje w swoim życiu – mówi. Bowiem jedynie taka postawa może przynieść dobre owoce.

 

Jak dodaje, trzeba też pamiętać, że z Apostolatem wiąże się mocne wsparcie duchowe. To comiesięczna Msza Święta sprawowana w intencji Apostołów oraz modlitwa sióstr zakonnych. – To wsparcie jest bardzo pomocne w naszym życiu. Otrzymujemy też wiele cennych publikacji pomagających w kształtowaniu naszego ducha, w pogłębianiu modlitwy, swojej wiary – mówi. Jak dodaje, Apostolat daje tę gwarancję dostawy nowych i cennych materiałów, publikacji. To bardzo ważne, bo nakłania do lektury, przypomina w krzątaninie życia, że trzeba też zadbać o swój duchowy rozwój. Z pewnością bez przynależności do Apostolatu Fatimy byłoby to o wiele trudniejsze.

 

Marcin Austyn

 

 

Przywileje Apostołów Fatimy

 

1.
Codzienna modlitwa sióstr zakonnych w intencjach Apostołów Fatimy.

2.
13. dnia każdego miesiąca odprawiana jest w intencjach Apostołów Msza Święta.

3.
Każdy członek Apostolatu otrzymuje specjalny dyplom oraz naklejki z Matką Bożą Fatimską.

4.
W trzecim miesiącu członkostwa Apostoł otrzymuje kolorowy wizerunek Fatimskiej Pani.

5.
Każdy członek Apostolatu Fatimy dostaje dwumiesięcznik „Przymierze z Maryją”.

6.
Po sześciu miesiącach aktywności przesyłamy Apostołom figurkę Matki Bożej Fatimskiej.

7.
Każda osoba, która wspiera Apostolat Fatimy comiesięcznym datkiem w wysokości 30 zł, otrzymuje dwumiesięcznik „Polonia Christiana”.

8.
Po jedenastu miesiącach członkostwa – odznakę Apostoła Fatimy.

9.
Po roku uczestnictwa każdy Apostoł Fatimy bierze udział w losowaniach kilkudniowej pielgrzymki do Fatimy – dwa razy w roku, w maju i październiku. Apostołowie z osobami towarzyszącymi (ok. 30 osób) wyjeżdżają z kapłanem do miejsc Objawień w Portugalii. Dotychczas pielgrzymowało z nami już ponad 800 osób.


Listy od Przyjaciół