Dziecko trzeba ochrzcić jak najszybciej po urodzeniu. Względna przyjemność uroczystości rodzinnej nie może nam przesłonić wielkości tego pierwszego sakramentu, który ma być udzielony dziecku. Pomyślmy, że z chwilą, gdy na czoło dziecka wylewa się wodę, wypowiadając słowa sakramentalne, staje się ono żywym mieszkaniem Trójcy Św. i złożone w nim zostają ukryte siły, będące „zalążkiem" cnót teologicznych.
Rodzicom przypada w udziale zaszczyt i radość pierwszego wychowania religijnego dzieci. Ale trzeba być przewidującym. Kościół powierza chrzestnym zadanie uzupełniania albo zastępstwa rodziców. W tym też duchu należy ich wybierać, nie bacząc na względy towarzyskie czy rodzinne.
Już bardzo małe dziecko, które zauważa znacznie więcej niż się na ogół przypuszcza, może wiele skorzystać, patrząc jak matka się modli klęcząc przy jego łóżeczku. Dziecko będzie je naśladować i w ten sposób nauczy się stopniowo składać ręce i posyłać pocałunek obrazkowi Jezusa i Maryi.
Gdy tylko zacznie mówić, matka może nauczyć je kilku prostych zwrotów modlitwy. Dziecko bardzo szybko się nauczy zwracać do Boga samorzutnie, jeśli matka je do tego zachęci.
Sposób, w jaki rodzice uczą dzieci się modlić, w dużej mierze ukształtuje na cale życie ich pojęcie modlitwy. Jeżeli pacierz odmawia się bez przekonania i zapału, w sposób nudny, to łatwo w umysłach dorastających dzieci pojęcie każdego aktu religijnego połączy się z przymusem i nudą.
Ideałem jest, by pacierz stał się dla dziecka potrzebą i zarazem radością. Czasem może to wymagać od niego wysiłku, np. wieczorem, gdy mu się chce spać; ale zawsze musi to być wysiłek nie wymuszony, lecz chętnie podjęty (...).
Wyrabianie w dziecku zmysłu wiary polega na przyzwyczajeniu go, by widziało Boga i liczyło się z Nim w życiu codziennym. Jest to zadanie matki. Nie należy ograniczać stosunków z Bogiem jedynie do rannego i wieczornego pacierza, lecz korzystać z okoliczności i nastrojów dziecka, by skierować jego duszę w sposób naturalny do Boga. Nie nadużywajmy określenia „Mały Jezusek". Oczywiście, był On kiedyś mały, ale już nie jest. Kocha dzieci, ale nie jest wcale tą pretensjonalną postacią ze złotymi lokami i w różowej koszulce, z cukierkowych obrazków. Jest i pozostanie Panem. Trzeba wystrzegać się, z jednej strony traktowania Pana Boga jak małego kolegi, bo prowadzi to szybko do utraty poczucia świętości i szacunku; z drugiej strony nie należy przestawiać Boga jako Istoty odległej, niedostępnej, nadzorującej ludzkie słabości i śledzącej wszystkie, duże i małe, przewinienia. (...) Nie przedstawiajmy również Boga jako bogatego kupca, z którym się zawiera korzystne układy. Nie trzeba tu chyba długo polemizować z błędnym stanowiskiem niektórych rodziców, którzy chcą czekać, aż ich dzieci osiągną pełnoletność, by wówczas mogły swobodnie wybrać sobie religię. Czyż czekamy pełnoletności, by nadać im nazwisko, albo wybrać ojczyznę? (...)
Skoro tylko staje się to możliwe, trzeba nauczyć dziecko modlitw Kościoła: „Ojcze nasz" i „Zdrowaś Maryjo", i wytłumaczyć mu ich znaczenie. Ale należy zwracać uwagę, by odmawiane były porządnie, bez przekręcania. Tu również zważajmy na wyrabianie poczucia świętości i na przestrzeganie piękna form zewnętrznych: ładny znak krzyża, poprawna postawa, wyraźna recytacja. (...)
Nauczmy dziecko wielkiej ufności do Matki Bożej, przez którą Jezus został nam dany i przez którą zawsze odnajduje się prowadzącą do Niego drogę. Nauczmy je również nabożeństwa do jego Anioła Stróża, którego opieka (wiemy, jak jej dzieci potrzebują) jest tym skuteczniejsza, im częściej się o nią prosi. Dziecko namiętnie lubi opowiadania. Dlatego matka jak najwcześniej powinna mu opowiadać najpiękniejszą i najbardziej wzruszającą historię - historię Jezusa. Ale żeby najpełniej wykorzystać ją dla wyrobienia religijności, trzeba dyskretnie pomóc dziecku, by wrażenie, jakie na nim robi, wyraziło modlitwą, uczynkiem czy postanowieniem. Przy tego rodzaju katechizacji trzeba bardzo uważać. Jeśli się nie potrafiło dzieciom ukazać całej historii Jezusa, aż po Zmartwychwstanie, może grozić, że zostaną albo przy żłobku, albo przy Ukrzyżowaniu. Będzie to wtedy dla nich Jezus na zawsze już mały, nie osiągający dorosłości, albo Bóg nieżywy.*
* Ks. Gaston Courtois - „Rady dla rodziców". Warmińskie Wydawnictwo Diecezjalne, Olsztyn 1987, str. 56-58a
Pan Paweł wspiera Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi już od 20 lat, a w czerwcu wziął udział w pielgrzymce Apostołów Fatimy do portugalskiego sanktuarium. Pochodzi z Mazowsza, z parafii pod wezwaniem świętego Bartłomieja Apostoła w Paprotni. Tam przyjął sakrament chrztu i bierzmowania oraz przystąpił do Pierwszej Komunii Świętej.
– Wiarę zachowałem po rodzicach i staram się ją kontynuować – opowiada pan Paweł. – Różaniec i modlitwę „Anioł Pański” odmawiam sam albo z Katolickim Radiem Podlasia z Siedlec. Staram się też, jeśli możliwości pozwolą, odmawiać Koronkę do Miłosierdzia Bożego i dzięki TV Trwam uczestniczyć w apelach jasnogórskich. W niedzielę i inne święta biorę udział w uroczystościach kościelnych, takich jak np. nabożeństwa fatimskie. Jak pogoda jest niesprzyjająca, taka jesienno-zimowa, to korzystam z uprzejmości znajomych i sąsiadów, żeby dojechać do kościoła autem.
– Staram się wspierać parafię w pracach gospodarczych, jeśli chodzi o utrzymanie terenów zielonych wokół świątyni. Jakieś pojęcie na ten temat mam, bo parę ładnych lat zajmowałem się pielęgnacją zieleni przy urzędzie gminy jako pracownik gospodarczy.
– Radzę sobie lepiej lub gorzej, ale odnoszę wrażenie, że osoby w wieku seniorskim, tak jak moja skromna osoba, nie zawsze są jeszcze komuś potrzebne, bo teraz liczy się młody, sprytny, no i trochę zamożny. Takie teraz mamy czasy, że raczej każdy chce utrzymywać kontakty z takimi osobami, a pokolenie starszych ludzi nie każdemu już pasuje.
20 lat w Apostolacie Fatimy
– O Stowarzyszeniu Ks. Piotra Skargi dowiedziałem się ponad 20 lat temu, przeglądając prasę katolicką. Zainteresowałem się i tak jakoś ta wymiana korespondencji między Stowarzyszeniem a mną trwa. Oczywiście, za wszystkie przesłane czasopisma, jak np. „Przymierze z Maryją” i dewocjonalia związane z Państwa działalnością, dziękuję bardzo.
– Czasami zaglądam na strony internetowe Stowarzyszenia i przeglądam, co tam akurat jest z aktualnych wiadomości. To, co Państwo robicie, na pewno jest potrzebne. Ja ze swojej strony nadal postaram się wspierać Stowarzyszenie i Apostolat Fatimy, tak jak do tej pory. Nie jest to może bardzo duża ofiara, ale „ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka”, jak mówi przysłowie.
– Zaniepokoiła mnie informacja zawarta w ostatnim numerze „Przymierza z Maryją”, że nakład pisma spada. Uważam, że gdyby każdy wygospodarował te 15–20 zł, to sytuacja byłaby zdecydowanie lepsza i bez problemu można byłoby pokryć koszty wydania i wysyłki „Przymierza…”.
Pielgrzymka do Fatimy
– Jestem bardzo zadowolony z wyjazdu z Apostolatem do Fatimy. To był mój pierwszy wyjazd w tak bardzo sławne miejsce. Wszystkie miejscowości, które zwiedzaliśmy, były zabytkowe i bardzo ciekawe, a świątynie i katedry monumentalne. Wszystkie miejsca robią ogromne wrażenie, a obiekty sakralne są jakby dwa razy większe od naszych. Trzeba wyrazić uznanie dla budowniczych, którzy te obiekty wznosili.
– Taki wyjazd to są dosyć poważne koszty, nie tylko jednostkowe, ale dla całej grupy. Byłem w grupie osób, które objęła taka życzliwa pomoc ze strony Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Serdeczne „Bóg zapłać” za to, że miałem taką możliwość. Przypuszczam, że wszyscy są, tak jak ja, zadowoleni. Muszę pochwalić i wyrazić słowa wdzięczności dla organizatorów, bo wszystko było bardzo dobrze przygotowane.
oprac. Janusz Komenda
Szanowni Państwo!
Jesteście wspaniali! Wasze wydawnictwa oraz gazetki, broszury i ulotki wzmacniają naszą duchowość i informują o wielu faktach oraz miejscach objawień Maryjnych. Artykuły czytam z wielkim zainteresowaniem. Naprawdę bardzo cenię informacje o Jezusie i Maryi, które w nieskończoność otwierają serca. Pamiętamy w modlitwie o Waszej pracy. Pozdrawiam gorąco Pana Prezesa i cały zespół redakcyjny!
Anna ze Zgierza
Szczęść Boże!
Kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniała. Popieram ją i bardzo się cieszę, że jesteście i stoicie na straży wiary. Musimy dziękować i wspierać naszą Królową za Jej miłość do naszego Narodu.
Zbigniew z Katowic
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Szanowny Panie Prezesie, dziękuję bardzo serdecznie za przesłane mi pozdrowienia urodzinowe. Ucieszyłam się z bardzo ładnej kartki. Jestem dumna z działalności apostolskiej, jaką Państwo prowadzą. Podobają mi się bardzo czasopisma „Przymierze z Maryją” i „Apostoł Fatimy”. Cieszę się z tego, że mogę w nich znaleźć wiele bardzo ciekawych artykułów poruszających interesujące mnie tematy. Cieszę się z tego, że wiele osób może korzystać z tych czasopism. Pragnęłabym bardzo, aby wielu Polaków mogło zapoznać się z tymi ciekawymi gazetami.
Bardzo serdecznie dziękuję za otrzymane ostatnio „Przymierze z Maryją” i „Apostoła Fatimy”. Znalazłam w tych numerach wiele interesujących mnie zagadnień. Cieszę się z tego, że te czasopisma mogą trafić do wielu rodzin w Polsce. Pragnęłabym dalej otrzymywać te pisma.
Pozdrawiam Maryję Naszą Królową. Życzę Panu i współpracownikom dużo zdrowia i wielu łask Bożych w Jezusie i Maryi.
Wdzięczna Czytelniczka
Krystyna z Pruszkowa
Szczęść Boże!
Bardzo dziękuję za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją”. Jest to pismo, które bardzo sobie cenię i szanuję. Redagujecie ciekawe artykuły. Zawsze czekam na nowe numery i pragnę poinformować, że zawsze będę Was wspierać. Niech Pan Bóg nas prowadzi!
Barbara
Szanowny Panie Prezesie!
Bardzo dziękuję Panu za życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego oraz fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły i ducha wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla naszej duchowości chrześcijańskiej. Dziękuję bardzo za wszystkie dewocjonalia, materiały, które od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi otrzymałam – są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę całej Redakcji i Panu Prezesowi obfitych łask Bożych. Szczęść Wam Boże na długie lata!
Danuta z Krakowa
Szanowni Państwo!
Dziękuję za wszystkie numery „Przymierza…”, bo to ciekawe czasopismo. Warto je prenumerować. Dużo opisujecie i dużo się dowiadujemy, co się dzieje teraz i kiedyś – jak to było na świecie dawno temu, w tamtych wiekach. Życzę Wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują zniszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg! Pozdrawiam Was serdecznie,
Maria
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Dziękuję z całego serca za cudowne „Przymierze z Maryją”. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję to pismo. Jest tam dużo pięknych, cudownych tekstów o Maryi i Jezusie Chrystusie, a także dużo o wierze katolickiej i o naszej kulturze. Są tam piękne tematy i bardzo dobre dla naszego życia wiadomości. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję „Przymierze z Maryją”. Dziękuję, modlę się za cały Apostolat Fatimy i za Pana Prezesa.
Janina z Włocławka
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Panie Sławomirze, w liście zadał mi Pan pytanie, czy jestem dumna z otrzymywanego pisma „Przymierze z Maryją”. Jestem dumna! A dlaczego? Bo jest to pismo jedyne w swoim rodzaju. To ogromna wiedza. Każdy artykuł bogaty w wydarzenia, emanuje częścią historii o naszej wierze katolickiej. Bardzo dużo przeczytałam dobrych książek (bo lubię czytać), ale pismo „Przymierze z Maryją” stawiam na pierwszym miejscu, bo porusza serce, ubogaca duszę i umysł. O wielu sprawach opisanych w artykułach wcześniej nie miałam wiedzy. Ale teraz mając 86 lat jestem poniekąd uczennicą „Przymierza z Maryją”. Mówi się, że człowiek uczy się do końca życia, prawda? Bóg zapłać za tę wiedzę. Z szacunkiem chylę czoło przed wszystkimi osobami za pracę i trud w tworzeniu pisma. A Matka Boża, nasza Królowa, niech Was błogosławi. Przy okazji „Bóg zapłać” za wszystko co dostaję od Stowarzyszenia Księdza Piotra Skargi: za życzenia urodzinowe, za listy Pana Sławomira i wszystkie pamiątki, a szczególnie za koronę Matki Bożej Fatimskiej. Jak stawałam przed Fatimską Panią, mówiłam w duchu: „Jesteś taka skromniutka, skromniutka bez korony”… A teraz moja Dostojna Pani ma koronę! Serdecznie dziękuję, bardzo się cieszę.
A jeszcze kilka słów o mnie… Jestem schorowaną osobą, chodzę o lasce. Nie mam już nawet siły iść sama do kościoła – to około 1 kilometra, ale mój sąsiad zawozi mnie co niedzielę na Mszę. Mam też problemy ze słuchem. Aparat słuchowy nie wszędzie zdaje egzamin, szczególnie w kościele, jak kapłan mówi dalej od mikrofonu, to robi się pogłos, ale jakoś daję sobie radę. Nie narzekam, bo mam dużą rodzinę i opiekuje się mną córka. Praktycznie przejęła wszystkie moje obowiązki. Przepraszam, że nie nadążam za waszymi propozycjami, ale w miarę możliwości będę wspomagać Stowarzyszenie. Życzę Wam wszystkim zdrowia i błogosławieństwa.
Z Panem Bogiem!
Genowefa