Rodzina
 
Ks. Gaston Courtois Wychowanie w religijności

Dziecko trzeba ochrzcić jak najszybciej po urodzeniu. Względna przyjemność uroczystości rodzinnej nie może nam przesłonić wielkości tego pierwszego sakramentu, który ma być udzielony dziecku. Pomyślmy, że z chwilą, gdy na czoło dziecka wylewa się wodę, wypowiadając słowa sakramentalne, staje się ono żywym mieszkaniem Trójcy Św. i złożone w nim zostają ukryte siły, będące „zalążkiem" cnót teologicznych.

Rodzicom przypada w udziale zaszczyt i radość pierwszego wychowania religijnego dzieci. Ale trzeba być przewidującym. Kościół powierza chrzestnym zadanie uzupełniania albo zastępstwa rodziców. W tym też duchu należy ich wybierać, nie bacząc na względy towarzyskie czy rodzinne.

Już bardzo małe dziecko, które zauważa znacznie więcej niż się na ogół przypuszcza, może wiele skorzystać, patrząc jak matka się modli klęcząc przy jego łóżeczku. Dziecko będzie je naśladować i w ten sposób nauczy się stopniowo składać ręce i posyłać pocałunek obrazkowi Jezusa i Maryi.

Gdy tylko zacznie mówić, matka może nauczyć je kilku prostych zwrotów modlitwy. Dziecko bardzo szybko się nauczy zwracać do Boga samorzutnie, jeśli matka je do tego zachęci.

Sposób, w jaki rodzice uczą dzieci się modlić, w dużej mierze ukształtuje na cale życie ich pojęcie modlitwy. Jeżeli pacierz odmawia się bez przekonania i zapału, w sposób nudny, to łatwo w umysłach dorastających dzieci pojęcie każdego aktu religijnego połączy się z przymusem i nudą.

Ideałem jest, by pacierz stał się dla dziecka potrzebą i zarazem radością. Czasem może to wymagać od niego wysiłku, np. wieczorem, gdy mu się chce spać; ale zawsze musi to być wysiłek nie wymuszony, lecz chętnie podjęty (...).

***

Wyrabianie w dziecku zmysłu wiary polega na przyzwyczajeniu go, by widziało Boga i liczyło się z Nim w życiu codziennym. Jest to zadanie matki. Nie należy ograniczać stosunków z Bogiem jedynie do rannego i wieczornego pacierza, lecz korzystać z okoliczności i nastrojów dziecka, by skierować jego duszę w sposób naturalny do Boga. Nie nadużywajmy określenia „Mały Jezusek". Oczywiście, był On kiedyś mały, ale już nie jest. Kocha dzieci, ale nie jest wcale tą pretensjonalną postacią ze złotymi lokami i w różowej koszulce, z cukierkowych obrazków. Jest i pozostanie Panem. Trzeba wystrzegać się, z jednej strony traktowania Pana Boga jak małego kolegi, bo prowadzi to szybko do utraty poczucia świętości i szacunku; z drugiej strony nie należy przestawiać Boga jako Istoty odległej, niedostępnej, nadzorującej ludzkie słabości i śledzącej wszystkie, duże i małe, przewinienia. (...) Nie przedstawiajmy również Boga jako bogatego kupca, z którym się zawiera korzystne układy. Nie trzeba tu chyba długo polemizować z błędnym stanowiskiem niektórych rodziców, którzy chcą czekać, aż ich dzieci osiągną pełnoletność, by wówczas mogły swobodnie wybrać sobie religię. Czyż czekamy pełnoletności, by nadać im nazwisko, albo wybrać ojczyznę? (...)

***


Skoro tylko staje się to możliwe, trzeba nauczyć dziecko modlitw Kościoła: „Ojcze nasz" i „Zdrowaś Maryjo", i wytłumaczyć mu ich znaczenie. Ale należy zwracać uwagę, by odmawiane były porządnie, bez przekręcania. Tu również zważajmy na wyrabianie poczucia świętości i na przestrzeganie piękna form zewnętrznych: ładny znak krzyża, poprawna postawa, wyraźna recytacja. (...)

***


Nauczmy dziecko wielkiej ufności do Matki Bożej, przez którą Jezus został nam dany i przez którą zawsze odnajduje się prowadzącą do Niego drogę. Nauczmy je również nabożeństwa do jego Anioła Stróża, którego opieka (wiemy, jak jej dzieci potrzebują) jest tym skuteczniejsza, im częściej się o nią prosi. Dziecko namiętnie lubi opowiadania. Dlatego matka jak najwcześniej powinna mu opowiadać najpiękniejszą i najbardziej wzruszającą historię - historię Jezusa. Ale żeby najpełniej wykorzystać ją dla wyrobienia religijności, trzeba dyskretnie pomóc dziecku, by wrażenie, jakie na nim robi, wyraziło modlitwą, uczynkiem czy postanowieniem. Przy tego rodzaju katechizacji trzeba bardzo uważać. Jeśli się nie potrafiło dzieciom ukazać całej historii Jezusa, aż po Zmartwychwstanie, może grozić, że zostaną albo przy żłobku, albo przy Ukrzyżowaniu. Będzie to wtedy dla nich Jezus na zawsze już mały, nie osiągający dorosłości, albo Bóg nieżywy.*


* Ks. Gaston Courtois - „Rady dla rodziców". Warmińskie Wydawnictwo Diecezjalne, Olsztyn 1987, str. 56-58a


Ten artykuł przeczytałeś dzięki ofiarności Darczyńczów. Wesprzyj nas i zostań współtwórcą "Przymierza z Maryją".

NAJNOWSZE WYDANIE:
Boże Dziecię, błogosław Ojczyznę miłą!
Zbliżają się święta Bożego Narodzenia… Kolejny rok, 2020, powoli odchodzi do przeszłości. Radość związana z wyczekiwaniem na przyjście Bożej Dzieciny zakłóca świadomość, że spora grupa Polaków odrzuca Boga, nienawidzi instytucji zbawczej, jaką jest Kościół Święty, a także odmawia prawa do życia dzieciom poczętym.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Jedyna taka wspólnota ... jest właśnie dla Ciebie!

Co to za wspólnota, licząca ponad 60 tys. członków, którzy wszyscy modlą się za siebie nawzajem? Duchowa rodzina pod patronatem Maryi, za którą codziennie wznoszą swoje modły siostry zakonne, a kapłan raz w miesiącu odprawia za nią Mszę Świętą? Formacja duchowa w tradycji katolickiej, której uczestnicy co roku mają szansę wziąć udział w pielgrzymce do Fatimy?
To Apostolat Fatimy. Jedyna taka wspólnota katolików w Polsce, gdzie za drobny, comiesięczny datek i codzienną modlitwę Apostołowie dostają moc duchowych korzyści, z których najważniejsza jest świadomość, że przyczyniają się do wielkiego dzieła – budzenia sumień Polaków!
Zadzwoń pod numer 12 423 44 23 i zostań Apostołem Fatimy!


Listy od Przyjaciół
 
Listy od Przyjaciół

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Pragnę podzielić się moją radością. Odmawiałam Nowenny Pompejańskie w trzech intencjach: za dwie córki oraz o rozwiązanie problemów spadkowych po zmarłym krewnym (m.in. długi zostawione przez zmarłego). Starsza córka zdała maturę (po trzech latach opóźnienia); młodsza, która dwa lata się nie uczyła, wznowiła naukę w szkole wieczorowej dla dorosłych; a długi udało nam się spłacić i rozwiązał się problem z mieszkaniem zostawionym w spadku przez zmarłego.
Modliłam się też do Świętej Rany Ramienia Jezusowego, prosiłam także o pomoc Maryję i św. Józefa. Zostałam wysłuchana! Zachęcam wszystkich do wytrwałej i ufnej modlitwy różańcowej. Najświętsza Maryja Panna nigdy nie opuści nas w potrzebie! Pozdrawiam Was serdecznie.
Renata – wierna czcicielka Maryi

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Ośmielam się na te kilka słów, płynących z pewnego mojego zaniepokojenia wywołanego komunikatem ks. bp. Marka Szkudły, który został odczytany podczas ogłoszeń duszpasterskich w dniu 11 października 2020 roku. Niepokoi mnie szczególne zwrócenie uwagi przez ks. biskupa na to, jakoby osoby przyjmujące Komunię Świętą „na rękę” były krzywdzone stwierdzeniem, że nie odnoszą się z szacunkiem do Najświętszego Sakramentu. Tymczasem z moich obserwacji wynika, że sytuacja jest wręcz odwrotna. To wierni przyjmujący Komunię Świętą do ust stają się osobami, które są marginalizowane. Muszą przyjmować Pana Jezusa w nawie bocznej, gdyż centralnie przed ołtarzem już nie ma dla nich miejsca. Teraz obawiam się, że wielu wiernych może już nie powrócić do praktyki przyjmowania Komunii Świętej do ust, tak jak mogą nie wrócić już do pozycji klęczącej podczas przyjmowania Eucharystii (tak jak nas uczono podczas Pierwszej Komunii Świętej).
Obawiam się też, że przyjmowanie Ciała Pańskiego na rękę stanie się powszechne. Mam ponadto obawy, że Ci wierni, którzy jeszcze dotąd przyjmują Komunię Świętą do ust, również poprzez niewłaściwe i krzywdzące ograniczenia (tj. rozdawanie Komunii w bocznych nawach, z tyłu kościoła, na końcu procesji itp.) mogą zacząć przyjmować Komunię na rękę. Mam jednak nadzieję i modlę się o to, żeby nigdy do tego nie doszło.
Dziękuję za wszystkie Wasze akcje. Niech łaska Boża będzie z nami wszystkimi.
Z Panem Bogiem
Marek ze Śląska

Szczęść Boże!
Moi Kochani, pragnę Wam serdecznie za wszystko podziękować! Otrzymałam od Was wiele obrazów i wiele modlitw. Zainspirowaliście mnie i dodaliście sił, by tego potencjału nie zmarnować. Dzięki Wam udało mi się w jak najlepszy sposób spożytkować otrzymane od Was materiały. Wiele nauczyłam się od Was i jestem szczęśliwa. Niech Wam Dobry Pan Bóg wynagrodzi.
Maria

Szanowny Panie Prezesie!
Z głębi serca dziękuję Panu za słowa otuchy i serdeczność. Od kilku lat jestem stałą czytelniczką „Przymierza z Maryją”, jakże wspaniałego dwumiesięcznika. Czytam to pismo „od deski do deski”, chętnie czyta je także mój mąż. Po lekturze „Przymierza” razem się modlimy… Dziękuję także za Pańskie listy – szczere i budujące. A co najważniejsze – skierowane do mnie osobiście. W życiu bywają takie chwile, że właśnie takie słowa budują i wzmacniają. Wielkie za to dzięki! Z kolei tematyka „Przymierza z Maryją” wzmacnia naszą wiarę i wiedzę religijną.
Bardzo dziękuję ponadto za wszystkie piękne rzeczy, jakie od Was otrzymuję. Jeszcze raz z głębi serca dziękuję za wszelkie dobro, jakiego zaznałam z Waszej strony. „Bóg zapłać” za to wspaniałe dzieło, podjęte przez Pana oraz za modlitwę w mojej intencji. Proszę o dalszą modlitwę.
Z wyrazami szacunku
Marianna

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Szanowni Państwo!
Jak tylko otrzymałam od Was przesyłkę z „Aktem poświęcenia domu Matce Bożej”, nie wahałam się ani chwili, by swój dom właśnie Jej poświecić. Maryja zawsze zajmowała i nadal zajmuje bardzo ważne miejsce w moim życiu. Już jako mała dziewczynka w każde niedzielne popołudnie chodziłam z mamą i babcią do kapliczki przy szosie, gdzie – wedle przekazu wielu osób – na początku XX wieku Matka Boża ukazała się trzem dziewczynkom. Potem w tym miejscu ludzie postawili małą kapliczkę z figurą Najświętszej Dziewicy i zaczęli tu przychodzić na modlitwę. Teraz kapliczka jest zadbana i ogrodzona. Co roku, 15 sierpnia w uroczystość Matki Bożej Zielnej przybywa tu wielu wiernych, by oddać cześć Matce Wniebowziętej. Kapliczka stoi w Dolistowie na Podlasiu.
Teraz mieszkam w odległej miejscowości, ale ilekroć jadę w tamte strony, staram się odwiedzić Matkę Najświętszą, by powierzyć Jej swoje radości i smutki. Ona jest najlepszą Mamą. A ponieważ moja ziemska mama odeszła, gdy byłam jeszcze bardzo młoda, więc ze wszystkimi sprawami i problemami zwracałam się do Maryi.
Ostatnio jeździłam do Niej, gdy moją córkę i jej rodzinę dotknęła choroba wywołana koronawirusem. Przeżywaliśmy naprawdę trudne chwile, bo przebieg choroby był bardzo ciężki. Tylko nadzieja w opiekę Matki Bożej dawała mi siłę. Córka z rodziną byli uwięzieni w domu przez 6 tygodni! Codziennie modliłam się o ich zdrowie i powrót do normalnego życia. Odmawiałam Różaniec i inne modlitwy. A kiedy odmawiałam Nowennę do Matki Bożej i ufałam głęboko, że Ona nam pomoże – w ostatnim dniu Nowenny otrzymaliśmy wynik, stwierdzający koniec tej choroby!
Z gorącym sercem podpisuję „Akt poświęcenia domu Matce Bożej” i z całą rodziną oddajemy się pod Jej opiekę.
Alina

Szczęść Boże!
Serdecznie dziękuję Trójcy Przenajświętszej i Matce Bożej za to, że mój syn „odnalazł się”. Przeszedł całkowitą przemianę. A Państwu dziękuję za otuchę i wspaniałe materiały, które wzmacniają wiarę. Bóg zapłać!
Maria