Temat numeru
 
Pomóżmy Ojczyźnie!
Bogusław Bajor


Jesteśmy narodem Maryjnym. Matka Boża odbiera cześć w licznych obrazach. Odnoszący się do Maryi tytuł „Królowej Polski” rozpowszechniony został w XVII stuleciu, po cudownej obronie Jasnej Góry, którą wiązano ściśle ze wstawiennictwem Matki Najświętszej. Wyrazicielem tego przekonania Polaków stał się król Jan Kazimierz, który 1 kwietnia 1656 roku w katedrze lwowskiej przed cudownym obrazem Matki Bożej Łaskawej obrał Maryję za Królową swoich państw, a Królestwo Polskie polecił Jej szczególnej obronie.


Tak naprawdę jednak odnoszący się do Matki Zbawiciela oficjalny tytuł Królowej Polski nie jest wymysłem Polaków, lecz został objawiony trzykrotnie – w 1608, 1610 i 1617 r. – przez Najświętszą Dziewicę na początku siedemnastego stulecia sędziwemu jezuicie z Neapolu, o. Juliuszowi Mancinellemu. W XVII wieku ta wieść rozniosła się bardzo szybko nie tylko w Polsce, ale w całej Europie.

Zastanówmy się, w jaki sposób odpowiedzieliśmy na pytanie Matki Najświętszej zadane temu włoskiemu jezuicie: Dlaczego nie nazywasz Mnie Królową Polski?

Dawna wierność Bogu i Maryi

Dawniej było tak… Na podstawie objawień danych włoskiemu jezuicie, król Jan Kazimierz ogłosił w katedrze lwowskiej Najświętszą Maryję Pannę Królową Narodu i Państwa Polskiego.

Także w całym narodzie objawienia te wywołały potężny odzew. Pod ich wpływem w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny 1628 roku Kraków uczcił Królową Polski umieszczeniem na wieży kościoła Mariackiego pozłacanej korony.

Dla upamiętnienia objawień, w kościele w Rokitnie zawisł obraz Matki Bożej z polskim orłem na piersi; ponadto powstał też obraz Matki Bożej Ostrobramskiej, na którym Maryja ma dwie korony – jako Królowa Świata i Królowa Polski. W ogóle dziś w polskich kościołach wisi kilkanaście obrazów, na których Matka Najświętsza ma na piersiach Orła Białego. Najsłynniejsza kopia takiego właśnie obrazu wisi w Licheniu.

Niedługo po śmierci o. Mancinellego paulini z Jasnej Góry zaczęli nazywać Maryję Królową Polski. Aż wreszcie 26 sierpnia 1956 roku złożone zostały naszej Pani i Królowej Śluby Jasnogórskie.

Przez całe wieki Polacy mieli świadomość swego poddaństwa względem Matki Bożej. Nasi rycerze nosili ryngrafy z Bożą Rodzicielką. Później zwyczaj ten przejęli konfederaci barscy, żołnierze NSZ i WiN.

Dzięki wierności Bogu i Jego Matce, mimo wielu tragicznych zdarzeń – wojen, rozbiorów, okupacji hitlerowskiej i sowieckiej, przetrwaliśmy jako Naród.

Smutna rzeczywistość


A dziś? Czy Polska jest królestwem Maryi? Trudno odpowiedzieć twierdząco.

Jak reagujemy, kiedy parlamentarzyści przyznający się do swego katolicyzmu głosują za ustawami sprzecznymi z wiarą i moralnością chrześcijańską? Czy oburza nas, kiedy telewizja publiczna promuje „muzyka rockowego”, który potargał Biblię i permanentnie szarga świętości?

Dajemy sobą manipulować i – chcąc nie chcąc – nasiąkamy opiniami wyrażanymi przez różne medialne antykościelne „autorytety”: że trzeba skończyć z „zaściankowym katolicyzmem”, z religią w szkole, że konieczne jest otwarcie się na „mniejszości seksualne”, a wymogiem nowoczesności jest seksedukacja. Przyjmujemy (co najwyżej z obojętnością) poglądy nt. eutanazji, że to niby „godna śmierć”, a aborcja powinna być niezbywalnym prawem kobiet. Jak reagujemy na przypuszczony szturm na „ciemnogród”, którego głównym wyrazicielem jest – według wrogów chrześcijaństwa – Kościół katolicki?

Zazwyczaj nasza reakcja ogranicza się do wzruszenia ramionami albo nieśmiałych prób protestu, ale takich, by broń Boże kogoś nie urazić.

W Polsce AD 2011 mamy całą masę „letnich katolików”, wyznawców katolicyzmu „bezobjawowego” – bez dogmatów, bez „klepania modlitw”, bez „odprawiania obrzędów”. I bez wiary…

Tak ukształtowany „katolik” zyska aprobatę wrogów chrześcijaństwa, bo nie zareaguje, kiedy Kościół będzie bezpardonowo atakowany. Ze swoiście pojętą miłością będzie usprawiedliwiał najgorszą nawet kreaturę, byle była to osoba wpływowa, przebojowa i obecna na ekranach TV. Taki „tolerancyjny katolik” będzie wyśmiewał „dewotki klepiące różaniec” i „nawiedzonych”, pod który to termin często podpadają osoby traktujące swą wiarę serio.

Taki też „katolik” będzie uważał, żeby „nie przesadzać z tym patriotyzmem”, bo to „prowadzi do nazizmu”.

Każdy z nas chyba spotyka się z takimi postawami. Aprobując taki „katolicyzm”, nic trwałego nie zbudujemy. Damy za to przyzwolenie na nurzanie Polski w błocie „praw” tak dalekich od Ewangelii, jak odległe jest piekło od Nieba.

I w konsekwencji ostatecznie odrzucimy prośbę Matki Bożej, by nazywać ją Królową Polski.

Dał nam przykład Węgier…


Czy jest wyjście z tej sytuacji? W 2006 roku prymas Węgier, ks. kard. Péter Erdő wraz z tamtejszym episkopatem zapoczątkowali ogólnonarodową krucjatę różańcową. Biskupi wezwali do odpowiedzi na proroctwo kard. Józsefa Mindszentyego, wygnańca i męczennika za wiarę i wolne Węgry. Niezłomny kardynał przepowiedział w latach czterdziestych, że Węgry zostaną uratowane ze szponów komunistycznego zła dzięki Różańcowi, jeśli przynajmniej 10 procent rodaków będzie codziennie odmawiało tę modlitwę w intencji ojczyzny. O słowach kardynała przypomniano sobie po dziesięcioleciach, w czasach nie tak dawnych rządów antychrześcijańskich socjalistów. Zebranie dziesięciu procent, czyli dwóch milionów członków krucjaty zajęło cztery lata. Ale cud się zdarzył. Siła modlitwy przełożyła się na konkretne działania społeczne. Mimo medialnego „prania mózgów”, naród obudził się z letargu. Od władzy zostali odsunięci socjaliści. Nowy rząd Viktora Orbana zaczął prowadzić politykę prorodzinną. Parlament Węgier przyjął nową konstytucję, która odwołuje się do Korony Węgierskiej, a także wartości chrześcijańskich. W zlaicyzowanej Europie to fenomen.

…i Austriak


Ale cofnijmy się jeszcze kilkadziesiąt lat. Gdy po II wojnie światowej katolicka Austria znalazła się w strefie wpływów sowieckich, sprawy w swoje ręce wziął franciszkanin o. Petrus Pavlicek. Czytał dużo o objawieniach Matki Bożej w Fatimie i wiedział, że Różańcem można wybłagać wszystko. Postanowił więc uprosić dla swej ojczyzny cud wolności. Duchowny pozyskiwał ciągle członków krucjaty różańcowej. Stali się nimi nawet politycy: kanclerz Leopold Figl i minister Juliusz Raab.

W sumie zebrało się pół miliona członków Pokutnej Krucjaty Różańcowej, którzy cierpliwie czekali na cud. W końcu się zdarzył: w kwietniu 1955 roku austriacka delegacja wróciła z Moskwy z dokumentem gwarantującym Austrii wolność. Sowieci wypuścili z rąk taki kąsek! Z czysto ludzkiego punktu widzenia to niewytłumaczalne…

Krucjata Różańcowa za Ojczyznę


Nie ma takiego problemu, którego nie można rozwiązać za pomocą Różańca –
mówiła w Fatimie Maryja do siostry Łucji. Dlatego my też mamy szansę. W Polsce także powstała Krucjata Różańcowa za Ojczyznę, która jest wezwaniem skierowanym do wierzących, by zjednoczyli się w modlitwie różańcowej, prosząc Boga o pomoc wobec inwazji zła. Celem jest przywrócenie miejsca należnego Bogu, Jego Ewangelii i Krzyżowi w życiu społecznym, narodowym, prywatnym i rodzinnym. Krucjata opiera się na modlitwie przynajmniej jedną „dziesiątką” Różańca każdego dnia. Nieistotna jest pora odmawiania ani tajemnica. Ważna natomiast jest konkretna intencja: „Z Maryją, Królową Polski módlmy się o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, o wypełnienie Ślubów Jasnogórskich Narodu”.

Ponadto Krucjata to dodatkowo Msze za Ojczyznę, a także różne formy wyrzeczeń, jak np. posty czy jałmużna.

Nie zmarnujmy tej szansy!

Dziedzictwo, któremu na imię „Polska”


1 maja przeżywaliśmy beatyfikację Jana Pawła II. 22 października obchodzimy liturgiczne wspomnienie papieża?Polaka. Przypomnijmy więc słowa Ojca Świętego, skierowane do nas w 1979 roku. To wołanie, z którego wyłania się jego głęboki patriotyzm i miłość do Polski wiernej Chrystusowemu Krzyżowi: Proszę was, abyście całe to duchowe dziedzictwo, któremu na imię „Polska”, raz jeszcze przyjęli z wiarą, nadzieją i miłością – taką, jaką zaszczepia w nas Chrystus na chrzcie świętym,abyście nigdy nie zwątpili i nie znużyli się, i nie zniechęcili,abyście nie podcinali sami tych korzeni, z których wyrastamy.Proszę was: abyście mieli ufność nawet wbrew każdej swojej słabości, abyście szukali zawsze duchowej mocy u Tego, u którego tyle pokoleń ojców naszych i matek ją znajdowało,abyście od Niego nigdy nie odstąpili,abyście nigdy nie utracili tej wolności ducha, do której On „wyzwala” człowieka, abyście nigdy nie wzgardzili tą Miłością, która jest „największa”, która się wyraziła przez Krzyż, a bez której życie ludzkie nie ma ani korzenia, ani sensu.Proszę was o to przez pamięć i przez potężne wstawiennictwo Bogarodzicy z Jasnej Góry i wszystkich Jej sanktuariów na ziemi polskiej, przez pamięć św. Wojciecha, który zginął dla Chrystusa nad Bałtykiem, przez pamięć św. Stanisława, który legł pod mieczem królewskim na Skałce. Pamiętajmy też o słowach ks. prymasa Augusta Hlonda: Zwycięstwo jeśli przyjdzie, będzie zwycięstwem Maryi.

Dziś Ojczyzna potrzebuje naszej pomocy, bo musimy stawić czoła tym, którzy chcą zabić nasze dusze. Mamy broń niezawodną – Mszę Świętą i Różaniec.

Zaiste, zwycięstwo przyjdzie przez Maryję!


Ten artykuł przeczytałeś dzięki ofiarności Darczyńczów. Wesprzyj nas i zostań współtwórcą "Przymierza z Maryją".

NAJNOWSZE WYDANIE:
Cud nad Wisłą
Rok 2020 jest szczególny. Ogólnoświatowa panika wywołana epidemią koronawirusa; „antyrasistowska”, skrajnie równościowa i antychrześcijańska w swej istocie rewolta w USA i innych krajach świata; wszechobecny grzech, przedstawiany jako „prawo człowieka”; susza, powódź… Wszystko to ma miejsce 100 lat po śmierci fatimskiej wizjonerki, św. Hiacynty Marto; w setną rocznicę urodzin Karola Wojtyły – „papieża Fatimy”, jak również wiek po Cudzie nad Wisłą, czyli (chwilowym) wypędzeniu z naszego kraju bolszewików, roznosicieli komunizmu – a więc błędów Rosji, przed którymi ostrzegała Matka Boża w Fatimie.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Walczmy o Bożą Sprawę!

Irena Maria Pregler to młoda kobieta, dla której religia katolicka jest podstawą w życiu codziennym. Z wykształcenia jest grafikiem. Spełnia się̨ w projektowaniu, edycji książek i ilustracji. Dąży do tego, aby połączyć́ dwie najważniejsze dla siebie rzeczy: wiarę w Trójjedynego Boga i miłość́ do Ojczyzny ze swoją pracą zawodową. Od kilku lat wspiera Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi. Apostołem Fatimy jest od 2018 roku. Specjalnie dla „Przymierza z Maryją” opowiada, czym jest dla niej nasza duchowa rodzina.

 

Jezus chce posłużyć się tobą, aby ludzie mnie lepiej poznali i pokochali. Chce On ustanowić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. Tym, którzy je przyjmą, obiecuję zbawienie. Dusze te będą tak drogie Bogu, jak kwiaty, którymi ozdabiam Jego tron – te słowa Najświętszej Maryi Panny skierowane do Łucji 13 czerwca 1917 roku w Fatimie, zrobiły na mnie wielkie wrażenie. Choć Matka Boża przemawiała do fatimskiej wizjonerki, to jednak w tych słowach zwraca się także do każdego z nas! Jest to prośba samego Boga, Jezusa Chrystusa. Zdobyć cały świat dla Chrystusa przez Niepokalaną, jak mawiał św. Maksymilian Kolbe. Naszym obowiązkiem, jako dzieci Bożych, jest spełnić Bożą Wolę i walczyć o jak największą chwałę dla Maryi, miłość do naszej Matki i Królowej, a tym samym o nawrócenie grzeszników. A przez nabożeństwo Pierwszych Sobót miesiąca przyczynić się do zapowiadanego przez Nią triumfu Jej Niepokalanego Serca: Na koniec Moje Niepokalane Serce zatriumfuje!

 

Chciejmy ukryć się w Jej Matczynym Sercu w tych trudnych czasach. Jak pisał św. Ludwik Maria Grignion de Montfort: Kto znalazł Maryję, a przez Maryję Jezusa i przez Jezusa Boga Ojca, to znalazł już wszelkie dobro. (…) Wszelką łaskę i wszystką przyjaźń z Bogiem, całą nieskazitelność w obliczu nieprzyjaciół Boga; wszelką prawdę przeciw kłamstwu; wszelkie zwycięstwo w obliczu trudów zbawienia; wszelką pogodę i radość w goryczach życia.

Przez Apostolat Fatimy głoszenie Orędzia Fatimskiego, kultu Niepokalanego Serca Maryi i miłości do naszej Matki Niebieskiej jest możliwe i szczególnie skuteczne. W tej walce dobra ze złem o dusze tych, co odwrócili się od Boga, stańmy po stronie naszej Królowej, o której św. Maksymilian Kolbe powiedział: Wszystkie herezje Samaś zniszczyła na całym świecie! Włączmy się jak najliczniej w to szlachetne dzieło, jakim jest Apostolat Fatimy, i walczmy o Bożą sprawę! Dozwól mi chwalić Cię Panno Przenajświętsza; daj mi moc przeciwko nieprzyjaciołom Twoim!

 

Opracował: Marcin Więckowski


Listy od Przyjaciół
 
Listy od Przyjaciół

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

 

Szanowny Panie Redaktorze

 

Na początku mojego listu pragnę – wraz z moją żoną – serdecznie podziękować za wszelkie przesyłki, które otrzymujemy od Was. Bóg zapłać!

 

Wychowaliśmy się na wsi, w rodzinach katolickich. Nasze życie powierzyliśmy Matce Bożej. Małżeństwo zawarliśmy w bardzo ciężkich czasach, szczególnie trudnych dla praktykujących katolików. Udało nam się wziąć ślub kościelny i ochrzcić dzieci.

 

Obojętnie gdzie się znajdowałem, zawsze w środę znajdowałem czas na uczestnictwo w Nowennie do Matki Boskiej Nieustającej Pomocy. Gdy prosiłem Maryję o pomoc, zawsze ją otrzymywałem. Od wielu lat choruję na kamicę nerkową obustronną. Kiedy byłem po kolejnym zabiegu rozbicia złogów nerkowych, pojechałem – wraz z moim kolegą Jerzym – do sanatorium. Szczera modlitwa moja i poznanych kuracjuszy oraz zabiegi (m.in. woda Dąbrówka) spowodowały wydalenie złogów z mojego organizmu. Doprawdy w obliczu tego, wielkie było zdziwienie lekarza…

 

Kolejną łaskę za przyczyną Matki Boskiej Nieustającej Pomocy otrzymałem, gdy idąc przez park, zostałem zaatakowany przez recydywistę. Ten, grożąc mi nożem i pozbawieniem życia, chciał mnie zmusić do oddania mu wszystkich pieniędzy, jakie miałem przy sobie. W myśli poprosiłem Matkę Bożą o pomoc. Sam nie wiem kiedy wstąpiła we mnie ta siła, odparłem atak, uderzyłem napastnika i pędem, czując opiekę i wsparcie Maryi, wsiadłem do stojącej niedaleko taksówki i pojechałem do domu.

 

Ostatni przypadek, o którym chciałem wspomnieć, jest związany z sytuacją, gdy przechodziłem na pasach do pobliskiego parku. Niewiele brakowało, a zostałbym potrącony przez samochód. Młody człowiek siedzący za kierownicą i rozmawiający przez telefon, przejechał prawie po moich butach. Zrobił to tak szybko, że przecinając skrzyżowanie, wymusił pierwszeństwo i wstrzymał prawidłowy ruch.

 

Za wszystko, co otrzymałem w swoim życiu od Pana Boga za pośrednictwem Matki Bożej Nieustającej Pomocy i od św. Józefa, bardzo serdecznie dziękuję. Teraz, gdy jestem już na emeryturze, postanowiłem nie opuścić żadnej codziennej Mszy Świętej. Modlitwa w stanach załamania czy w czasie problemów życiowych ma ogromny sens. W trudnościach życiowych Pan Bóg nie zostawia nas samych…

 

Pozdrawiam Was serdecznie. Z wyrazami szacunku i podziwu dla Waszej pracy.

Edward z Wielkopolski

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

 

Szanowni Państwo

 

Bóg Wam zapłać za przysyłanie mi tego wspaniałego pisma oraz za wszystkie inne prezenty. Chciałem podzielić się krótkim świadectwem. Otóż dzięki Matce Bożej żyję już ponad 40 lat „innym życiem”. W 1980 roku przeżyłem bardzo ciężki wypadek samochodowy, po którym lekarze praktycznie nie dawali mi żadnych szans. Później, gdy mój stan się poprawił, stwierdzili, że jestem skazany na wózek inwalidzki do końca moich dni. Tymczasem mijały lata, a ja zacząłem sobie sam ze wszystkim dawać radę. Nie potrzebuję wózka… Codziennie odmawiam Różaniec, dziękując Matce Najświętszej za otrzymane – za Jej wstawiennictwem – łaski. Życzę Wam wiele sił i zdrowia. Z Panem Bogiem.

Jan

Szczęść Boże!

 

Pragnę pięknie podziękować za wszelkie przesyłki, które otrzymuję ze Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Dziękuję także za przesłane życzenia urodzinowe oraz za ofiarowaną modlitwę w mojej intencji. Niech Pan Bóg i Matka Najświętsza ma w Swojej opiece Pana Prezesa i wszystkich pracowników Stowarzyszenia. Bóg zapłać!

Andrzej z Elbląga 

Szczęść Boże!

 

Pragnę podziękować Matce Przenajświętszej Królowej Pompejańskiej za łaskę cudownego uzdrowienia mnie z bardzo ciężkiej choroby nowotworowej. Rokowania co do mojego wyzdrowienia były słabe, nowotwór zaczął szybko atakować przerzutami, leczenie było trudne i uciążliwe. Wcześniej usłyszałem o Nowennie Pompejańskiej. Postanowiłem ją odmawiać i gorąco prosić Matkę Bożą o uzdrowienie. W osiemnastym dniu Nowenny wydarzył się cud. Poszedłem na kontrolę. Gdy leżałem w oczekiwaniu na badanie, gorąco się modliłem do Królowej Pompejańskiej o uzdrowienie i wtedy poczułem taką lekkość, wewnętrzny spokój. Czułem, że Maryja jest przy mnie i wszystko będzie dobrze.

 

Gdy po kilku dniach odebrałem wyniki, okazało się że po nowotworze nie ma śladu! Nie ma żadnych przerzutów i onkologicznie jestem zdrowy. Mój lekarz, gdy zobaczył wyniki badania, nie mógł się nadziwić. Dziś czuję się coraz lepiej. Oczywiście choroba i leczenie bardzo mnie osłabiły, ale wracam już powoli do sił i zdrowia. Dziękuję wszystkim, którzy modlili się o moje uzdrowienie. Matce Przenajświętszej dziękuję, że przywróciła mi zdrowie, dała nowe życie.

 

Wszystkim radzę – módlcie się gorąco do Królowej Pompejańskiej Różańca Świętego. Matka Boża zawsze wysłucha, pomoże, pobłogosławi. Odmawiajcie Różaniec – to potężna uzdrawiająca modlitwa, która chroni nas przed złem i pomaga przetrwać wszystkie niepowodzenia.

 

Maryja nikomu nie odmówi pomocy, kto o nią poprosi. Trzeba tylko gorąco się o to modlić, wierzyć w siłę Różańca Świętego i nie przerywać nowenny w trakcie odmawiania. Łaski otrzymamy za przyczyną Matki Najświętszej tylko przez modlitwę gorącą i szczerą.

 

Matko Najświętsza – proszę Cię z całego serca, czuwaj nade mną i całą moją rodziną. Błogosław, chroń od wszelkiego złego i ześlij potrzebne łaski, o które proszę. I nigdy nie opuszczaj!

Tomasz

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

 

Na wstępie pragnę gorąco podziękować za wszystkie słowa zawarte w Waszej korespondencji. Jestem ogromnie zaszczycona, iż mam Wasze wsparcie modlitewne, a ponadto jeszcze otrzymuję od Was różne, jakże wartościowe prezenty. Ogromnie się tym cieszę. Wszystkie dary wykorzystam najlepiej jak potrafię.

Bogusława