Rodzina
 
Katolicka Matka
Katarzyna Malicka

Katolicka matka nie przystaje do obrazu tak chętnie promowanego dziś przez liberalno-lewicowe środowiska. Według nich idealna matka to kobieta „wyzwolona”. Po pierwsze ma prawo zdecydować kiedy i czy w ogóle pozwoli dziecku przyjść na świat. Stąd należy się jej łatwy dostęp do antykoncepcji, a w razie „potrzeby” także i aborcji. Po drugie – macierzyństwo nie powinno jej przeszkadzać w karierze, rozwoju osobistym, rozrywkach…

 

Stąd też – wedle lewicowej narracji – w równym stopniu w obowiązkach związanych z opieką nad dzieckiem powinien jej pomagać mąż/partner, ewentualnie niania, dziadkowie lub instytucje opiekuńcze: żłobki, przedszkola – najlepiej otwarte od rana do wieczora, z opcją pozostawienia w razie potrzeby dziecka na noc. Po trzecie – współczesna matka powinna być dla swojego dziecka koleżanką, „wychowywać” je bezstresowo, zapewnić mu dobrobyt materialny i spełniać jego zachcianki. Jest to opis oczywiście nieco przerysowany, ale w wielu punktach oddający prawdę o współcześnie hołubionym modelu macierzyństwa. Jak w tym wszystkim przedstawia się osoba matki-katoliczki? Jaka jest jej rola w rodzinie? Przeanalizujmy ten problem krok po kroku.

 

Macierzyństwo to dar dla kobiety

 

Jako katolicy wierzymy, że powołując kobietę do małżeństwa, Bóg wyznaczył jej zadanie szczególne, przeznaczając jej rolę bycia nie tylko żoną, ale również matką. Obdarzając ją tym niezwykłym charyzmatem macierzyństwa, wyposażył ją w odpowiednie cechy do jego wypełniania. Otrzymała większą od mężczyzny wrażliwość na problemy innych, potrzebę i umiejętność budowania głębokich więzi między członkami rodziny, zdolność empatii i poświęcania się (często w stopniu heroicznym), cierpliwość. Prawdą jest to, co mówi się o miłości matczynej, o jej doskonałości – wśród ludzkich rodzajów miłości nie ma bardziej bezinteresownej, bardziej ofiarnej i nastawionej na służbę.

Przeżywanie macierzyństwa staje się dla kobiety szansą na rozwinięcie wszystkich tych cech, a w konsekwencji możliwością doskonalenia się jako osoby i uświęcania się poprzez różne poświęcenia i wyrzeczenia. W swej pracy ma też zawsze wspaniałą sojuszniczkę – Maryję, najdoskonalszą z matek, na której opiekę zawsze może liczyć.

 

Dobra matka to dobra żona

 

Dla kobiety wierzącej macierzyństwo jest naturalną konsekwencją małżeństwa, wejściem na jego nowy poziom. Miłość małżeńska, której fundamentem jest wiara, to miłość, która chce się dzielić i być zwielokrotniana, a jej ucieleśnieniem, owocem jest właśnie dziecko. Miłość ta jest zawsze otwarta na jego pojawienie się – traktuje je jako najcenniejszy dar Boży i zawsze, niezależnie od trudności zewnętrznych, takich jak np. zła sytuacja materialna czy inne plany na przyszłość, przyjmuje z radością. Narodziny dziecka sprawiają, że życie małżonków może stać się pełniejsze, a oni sami doskonalsi, bo bardziej skłonni do poświęceń i wyzbycia się egoizmu.

 

Aby być dojrzałą, dobrą i mądrą katolicką matką, trzeba najpierw stworzyć opartą na miłości relację z mężem. Małżonkowie powinni być dla siebie najważniejsi, dzieci, nawet najbardziej ukochane, są nieco niżej w hierarchii rodzinnej.

Cóż z tego, że matka uczy swoje dziecko słów modlitwy czy zabiera je do kościoła na Mszę Świętą, jeśli w domu nie ma atmosfery miłości i życzliwości. Dziecko to najlepszy badacz i naśladowca, a zarazem wytrawny krytyk, bezbłędnie wyczuwający wszelki fałsz w relacjach między rodzicami. Doskonale zauważa stosunki, jakie panują między nimi – jeśli matka odnosi się do ojca z serdecznością, zaufaniem, współpracuje z nim w wychowaniu potomstwa – taki obraz utrwala w swojej pamięci i kopiuje dziecko. Dobry wzór, jaki swoją postawą prezentuje matka, staje się podwaliną właściwego wypełniania po latach przez dorosłe dziecko jego roli małżeńskiej i rodzicielskiej.

 

Wychować dziecko do wartości

 

Matka w sensie fizycznym jest przez pierwsze dziewięć miesięcy domem dla swojego dziecka, potem jego niestrudzoną opiekunką zabiegającą wraz z jego ojcem, by nie było głodne, miało się w co ubrać i by miało zapewnioną solidną edukację. Matka od samego początku jest przy dziecku, przez swoją czułość i opiekę daje niemowlęciu poczucie bezpieczeństwa. Potem skupia na rosnącym dziecku swoją uwagę, rozmawiając z nim, starając się zrozumieć jego uczucia, poświęcając mu czas i uwagę – pomagając mu przez te gesty miłości prawidłowo rozwijać się emocjonalnie.

 

Oprócz tych podstawowych zabiegów w sferze fizycznej i emocjonalnej, w rodzinie katolickiej przed rodzicami stoją jeszcze inne ważne zadania: dbanie o kształtowanie moralności dziecka. Rodzina to szkoła miłości – w niej ma ono nauczyć się dobrego wypełniania najważniejszych życiowych zadań, które czekają go w życiu rodzinnym i w relacjach z innymi: przyjaciółmi, współpracownikami. W niej jego serce i umysł mają się otworzyć na współczucie i pomaganie potrzebującym, na szacunek do drugiego człowieka. Wpływ tej nauki jest niezwykle silny i sięga na długie lata po usamodzielnieniu się człowieka.

 

Dlatego, kochając dziecko bezgranicznie, matka i ojciec nie mogą się koncentrować bezkrytycznie na jego zaletach, ale w razie potrzeby powinni nie wahać się go upominać i wskazywać jasno co jest dobre, a co złe w jego postępowaniu. Kochają, więc muszą wymagać. Co ważne, również sami będą starali się swoją życiową postawą dawać świadectwo swoim dzieciom, utwierdzać je w słuszności wyznawanych wartości. Jeśli rodzice będą szanować się nawzajem, będą zawsze uprzejmi w relacjach z innymi, będą angażować się w działalność charytatywną – dziecko przyjmie takie postawy i zachowania za swoje.

 

By dobrze wychowywać dziecko, trzeba mieć dla niego czas. Jest to oczywistość, o której często się dzisiaj zapomina. Żadna instytucja nie będzie miała nigdy takich wyników wychowawczych, jak naprawdę zaangażowany rodzic. I tu znowu wrócić trzeba do roli matki – kobieta, która wie, jak ważną inwestycją w rozwój dziecka jest poświęcenie mu jak największej uwagi w pierwszych latach jego życia, bez żalu ograniczy, czy nawet chwilowo porzuci, obowiązki zawodowe i rozrywki na rzecz pozostania z nim w domu. Dokona takiego wyboru nawet wtedy, jeśli nieco miałaby pogorszyć się sytuacja materialna rodziny. Ta sama matka zrobi wiele, by być jak najwięcej przy dziecku w momencie, gdy zaczyna ono dorastać, wchodzić w tzw. trudny wiek – będzie niestrudzenie rozmawiać, dawać swój czas, budować relację. Nigdy nie będzie starała się kompensować braku zainteresowania prezentami. Taka postawa, w połączeniu z autentycznym życiem wartościami przez rodzica, na pewno dobrze zaowocuje w życiu dziecka.

 

Na kolanach świętych Matek…

 

Wspomniane budowanie przyjaznej atmosfery domowej, wspierającej rozwój dziecka i wychowywanie do wartości, to cele które w mniejszym lub większym stopniu przyświecają każdej matce. Zasadnicza różnica, która sprawia, że matka katolicka jest inna od współczesnych matek, jest taka, że ona w przeciwieństwie do wielu kobiet mających dzieci wie, że najważniejszym zadaniem jest takie wychowanie dziecka, by osiągnęło ono zbawienie. Wszystkie zabiegi wychowawcze mają temu służyć.

 

Oprócz już wymienionych, trzeba wspomnieć jeszcze o nauce praktyk religijnych i świadectwie żywej wiary rodziców. Często jest tak, że katolicka matka na długo przed narodzinami dziecka otacza je modlitwą, prosząc Boga o jego poczęcie, potem o szczęśliwe narodziny i błogosławieństwo na całe życie. Gdy przychodzi ono na świat i rośnie, to właśnie matka jako ta, która spędza z dzieckiem najwięcej czasu, uczy, używając języka i obrazów przystosowanych do wieku, słów pierwszych prostych modlitw, opowiada historie biblijne. Kształtuje tym samym w jego wyobraźni pierwszą wizję Boga – od niej właśnie zależy, jaki to będzie obraz.

 

Wychować dla Boga

 

Z biegiem czasu zakres tych działań rozszerza się: następują inicjowane przez nią rodzinne modlitwy, wspólne czytanie Pisma Świętego oraz książek religijnych, rozmowy na tematy religijne. Przed matką (i – rzecz jasna – ojcem) stają też inne zadania: posyłanie dziecka na katechezę i wspólne z kapłanem przygotowywanie go do przyjęcia sakramentów: pokuty, Eucharystii, bierzmowania. Ważne jest też wspólne, świadome uczestniczenie we Mszy Świętej i nabożeństwach: majowych, czerwcowych, różańcowych, roratach. Innym polem pracy matki, związanym z życiem religijnym rodziny jest wprowadzanie dziecka w świat obyczajów związanych z przeżywaniem świąt i uroczystości rodzinnych.

 

Wszystko to składa się na wychowanie religijne. By było ono skuteczne, musi jednak iść w parze ze świadectwem życia rodziców. Dlatego oni sami powinni uczestniczyć w praktykach religijnych, czytać Pismo Święte, dokształcać się – sami zobowiązani są do doskonalenia się i uświęcania. W rodzinie katolickiej muszą być trzy filary, które ją podtrzymują: Bóg oraz współpracujący ze sobą zgodnie i szanujący się: żona (matka) i mąż (ojciec). Dopiero pod wzniesionym na tak mocnym fundamentem gmachem dziecko może właściwie wzrastać.

 

Arcybiskup Fulton Sheen napisał: Czcigodność macierzyństwa wynika z faktu, że matka jest rodzicielką nie tylko ciała, ale i ducha. Jest to najlepsze podsumowanie powołania, jakie otrzymała katolicka matka. Dobre wypełnianie go nie przyniesie jej zapewne pochwał tego świata, ale może za nie otrzymać dwie wspaniałe nagrody – zbawienie swoich dzieci i własne.

 

Katarzyna Malicka

 

Nieco szersza wersja tego artykułu ukazała się na portalu PCh24.pl.


Ten artykuł przeczytałeś dzięki ofiarności Darczyńczów. Wesprzyj nas i zostań współtwórcą "Przymierza z Maryją".

NAJNOWSZE WYDANIE:
Maryja naszą Matką
Kościół od zawsze oddaje cześć Najświętszej Dziewicy Maryi, Bogurodzicy – naszej Matce, Orędowniczce i Wspomożycielce. Cześć ta przybierała na przestrzeni wieków różne formy i wyrazy, oddając poruszenia chrześcijańskich serc i charakter poszczególnych narodów.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Maryja nas wychowuje

Pani Monika Rypień z Raciborowic Górnych na Dolnym Śląsku jest Apostołem Fatimy od roku, ale jej wspólna droga z Maryją trwa już wiele lat. Jej piękne świadectwo jest dowodem na to, że trudności i życiowe zakręty przechodzone wspólnie z Bogiem i Maryją są zawsze możliwe do pokonania, a obecność Maki Bożej i zawierzenie Jej swoich spraw naprawdę zmienia ludzkie życie.

Maryja w moim życiu i w życiu mojej rodziny jest kimś szczególnym. Ona nas wychowuje, jeśli tylko damy się poprowadzić. Przyjaźń z Matką Bożą rozpoczęła się już od wczesnych lat mojego życia. Uwielbiałam pieśni do Matki Bożej, nabożeństwa majowe czy różańcowe, a w szczególności święta maryjne. W wieku nastoletnim poznałam historię Matki Bożej Fatimskiej: Matka Boża prosi o modlitwę dzieci, które dzięki niej mogą wyprosić nawrócenie ludzkości! Od tego momentu Fatima zajęła szczególne miejsce w moim sercu. Kiedy byłam studentką we Wrocławiu, miałam możliwość uczestniczenia w nabożeństwach fatimskich. Były one przepiękne… Różaniec – nieustanny Różaniec! – sprawił, że mimo różnych przeciwności i doświadczeń, jakie niesie życie, zawsze miałam siłę, takie poczucie, że jest Ktoś obok. Ktoś, kto czuwa, wspiera, niezależnie od wszystkiego, co się działo.

Punktem zwrotnym, początkiem niezwykłego doświadczenia Matki Bożej w moim życiu był czas, kiedy byłam w ciąży z pierwszym i drugim dzieckiem. Pierwsze dziecko poczęłam dzięki wstawiennictwu Matki Bożej. Razem z mężem modliliśmy się, bo bardzo chcieliśmy mieć dziecko, a tak długo go nie było… Ja powierzyłam tę intencję Maryi, zostawiłam to Jej działaniu. Pewnego dnia mąż przyszedł do mnie i dał mi obrazek Matki Bożej: Wiesz co, na Jasnej Górze są takie modlitwy w pierwszą sobotę miesiąca za małżeństwa, które nie mogą mieć dzieci. To było niesamowite, jak on wyraził chęć oddania się Matce Bożej! Jeszcze tego samego miesiąca okazało się, że będziemy mieli dziecko.

Urodził się syn. Wcześniak. Mieliśmy miesiąc leżeć w szpitalu, a okazało się, że po trzech dniach wypuszczono nas do domu. Było tak dobrze, że lekarz stwierdził, że daty zostały pomylone, bo to niemożliwe, on nie powinien sam oddychać, tylko leżeć pod respiratorem. Ale data nie mogła zostać w żaden sposób pomylona, bo to było dzieciątko tak wyczekane, że nie ma po prostu możliwości pomyłki! W ciąży z drugim dzieckiem miałam ogromne problemy zdrowotne. Lekarze powiedzieli, że dziecko urodzi się chore. Wada genetyczna… Jak by nie było, my z mężem jesteśmy za życiem i przyjęlibyśmy każde dziecko. Ale zadziałała potężna modlitwa, wsparcie mnóstwa osób i dziecko urodziło się zdrowe. I tutaj cały czas Matka Boża nam towarzyszyła! Może ktoś by powiedział, że to było szczęście, przypadek. Ale my z mężem cały czas uważamy, że jest to opieka Matki Bożej. Co by się nie działo, zawsze oddajemy wszystko Maryi, i rzeczywiście, wszystko się później układa.

Oboje z mężem nie pochodzimy z miejscowości, w której mieszkamy, przeprowadziliśmy się tu po ślubie. Tutejsza parafia jest piękną i rozmodloną wspólnotą. Ale poznając nową
wspólnotę, zauważyłam, że nie ma tu nabożeństwa fatimskiego, więc poszłam z prośbą do księdza proboszcza, żeby takie nabożeństwo się odbywało. Dzięki zgodzie i współpracy księdza nabożeństwa fatimskie odbywają się u nas już od 2016 roku. Wspólnie z parafianami przygotowywaliśmy się do stulecia Objawień wielką nowenną fatimską. Ludzie bardzo pozytywnie przyjęli to nabożeństwo. Gdy tylko zbliża się maj, dzwonią i pytają, czy i w tym roku się odbędzie!

Na Stowarzyszenie trafiłam tak zwanym przypadkiem, w internecie. Spodobały mi się inicjatywy propagowania kultu Matki Bożej Fatimskiej. Kiedy przeczytałam, że są ludzie, którzy się tego podjęli, też zapragnęłam pomóc. Jest jeszcze jedna szczególna historia związana z moim uczestnictwem w Apostolacie. Raz wypadło tak, że byłam na roratach w całkiem innej parafii, gdzie nie było ze mną moich dzieci, i tam ksiądz rozdawał dzieciom figurki Matki Bożej. Bardzo mi się to spodobało. Dziś w wielu domach, gdzie żyją młode rodziny, brakuje nawet krzyża na ścianie, obrazów Matki Bożej czy Jezusa. To jest niemodne… a te dzieci z radością przyjmowały figurkę Maryi. Pomyślałam sobie, że może przyjadę tu kiedyś z moimi dziećmi i one też wezmą udział w takim losowaniu? I na drugi dzień w skrzynce pocztowej znaleźliśmy figurkę Matki Bożej z Apostolatu! To była ogromna radość. W naszym domu przy wyjściowych drzwiach znajduje się też kropielnica, a obok niej zawiesiliśmy Akt poświęcenia naszego domu Matce Bożej, który często ponawiamy. Tak pięknych inicjatyw jest o wiele więcej. I do tego Apostołowie modlą się za siebie nawzajem! Dzięki temu nasza wspólnota wspiera się wzajemnie i czerpie swoje siły, służąc Maryi, która prowadzi nas ku Jezusowi.

Przyg. MW



Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szczęść Boże!
Na wstępie pragnę podziękować za kalendarz „365 z Maryją” oraz pismo „Przymierze z Maryją”. Od wielu lat starałem się wspierać każdą akcję organizowaną przez Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi. Szczerze mówiąc, nie zawsze podchodziłem sumiennie do lektury, którą od Was otrzymywałem („Przymierze z Maryją”, „Polonia Christiana”). Wydawało mi się, że samo wspieranie finansowe w zupełności wystarczy. Myliłem się! Teraz, gdy znalazłem się w „jaskini zła”, tam, gdzie rządzi książę ciemności, zacząłem doceniać moc wiary i Bożego słowa, zawartych w Waszych artykułach. Modliłem się zawsze (…), ale wydaje mi się, że raczej z obowiązku niż z potrzeby. Teraz, będąc w zakładzie karnym, gdzie naprawdę ciężko znaleźć człowieczeństwo, współczucie, a co za tym idzie bliskość Bożego Miłosierdzia, pozostaje cicha modlitwa i rozmowa z Panem Bogiem (…). Jest jeszcze nasza ukochana Mateczka MARYJA, która przez całe moje życie okrywała mnie i moją rodzinę swym miłosiernym niewidzialnym płaszczem ochronnym. (…) Bóg naprawdę nas kocha! Pisząc to, mam na myśli dzieło, którego się podjęliście. Bóg zapłać!
Proszę o modlitwę w mojej intencji.
Jacek

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Pragnę Państwu podziękować za pracę na rzecz krzewienia Miłosierdzia Bożego. Serdecznie dziękuję za czasopismo „Przymierze z Maryją” oraz wszystkie piękne upominki, które od Was otrzymuję. Całej Redakcji życzę największych sukcesów. Modlę się codziennie, aby dobry Bóg i Jego Matka otaczali Was Swoją opieką i błogosławili w dalszej pracy. Jako Apostoł Fatimy pragnę wspierać Was skromnym datkiem, aby Wasza działalność rozszerzała się na całe nasze społeczeństwo. (…)
Bronisław ze Starogardu Gdańskiego

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Pragnę pozdrowić serdecznie całą Redakcję „Przymierza z Maryją” oraz podziękować za przysyłane mi egzemplarze Waszego pisma, które bardzo mi się podobają, są ciekawe i poruszające, a nawet wzruszające. Dziękuję za ciekawe artykuły, dziękuję za dział „Strony Maryjne”, gdzie znajdują się piękne opisy sanktuariów Matki Bożej. Ta lektura pisma katolickiego bardzo mnie wzbogaca i poucza. Dziękuję również za wszystkie przesyłane mi dewocjonalia, którymi obdarowuję moich najbliższych. Chcę, aby i oni cieszyli się i wzbogacali duchowo. Bóg zapłać za wszystkie modlitwy w mojej intencji i mojej rodziny. Wspieram Waszą redakcję duchowo, a jak tylko będę mogła, będę też wspierała ją finansowo.
Pozdrawiam serdecznie Pana Prezesa Stowarzyszenia Sławomira Olejniczaka i jego współpracowników oraz czytelników tego pięknego pisma. Szczęść Wam Boże!
Stała czytelniczka – Bernadetta

Szczęść Boże!
Szanowny Panie Prezesie! Serdecznie dziękuję Panu oraz Pana współpracownikom za wszystkie przesyłki skierowane do nas, a w szczególności za każdy kolejny egzemplarz czasopisma „Przymierze z Maryją”.
Można zauważyć, że od dłuższego czasu artykuły i szata graficzna jest coraz bogatsza i wzbogaca nas, Czytelników, w wiedzę katolicką. Wskazuje drogę do Boga za wstawiennictwem Maryi i świętego Józefa, prosząc o łaski uzdrowienia i wszelką pomoc. W natłoku codziennych obowiązków znajdujemy czas na modlitwę – Różaniec, Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Modlimy się o pomyślność naszych dzieci i wnucząt oraz osób nam najbliższych. Odczuwamy wtedy, że Bóg jest z nami i że nie jesteśmy sami. To podnosi nas na duchu, stanowiąc oparcie w rozwiązywaniu wszelkiego rodzaju spraw. Nadmieniamy jednocześnie, że przynależność do Apostolatu Fatimy jest dla nas czymś bardzo ważnym. Każdy człowiek żyjąc na tym świecie, winien starać się pozostawić ślad swojej egzystencji na ziemi, a ocenę pozostawić najbliższym, a przede wszystkim Bogu.
Edward wraz z Małżonką

Szanowni Państwo!
Dziękuję za przesłanie filmu „Via Dolorosa” z dołączonymi rozważaniami „Drogi Krzyżowej”. Chętnie czytam „Przymierze z Maryją”. Oddaję ten dwumiesięcznik także w inne ręce i zachęcam do włączenia się w jego czytanie i propagowanie wśród bliźnich. Zachwycona jestem tematyką Waszego pisma. Gratuluję doboru materiałów, które wzbogacają wiarę oraz wiadomości religijne i inne (ze świata), związane z chrześcijańską postawą człowieka. Bóg zapłać za wszystko! Z wyrazami szacunku.
Marianna z Mazowieckiego

Szczęść Boże!
Chciałbym podziękować całej Redakcji i przyjaciołom Apostolatu Fatimy oraz „Przymierza z Maryją” za wieloletnie wsparcie duchowe, modlitwy i Msze Święte w intencji nas wszystkich, a także piękne upominki dające wiele radości. Zawsze oczekuję i czytam od deski do deski Wasz (nasz) wspaniały dwumiesięcznik. Później przekazuję go innym, by był pocieszeniem w naszych trudnych czasach, także dla innych. Pozdrawiam serdecznie.
Mirosław

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Otrzymałem od Państwa piękne opracowanie „Via Dolorosa” z płytą i modlitwą do Krzyża Świętego, za które bardzo dziękuję. To piękna Państwa akcja, w której też chcę wziąć udział. (…) Staram się uczestniczyć we wszystkich Państwa kampaniach mających na celu przebudzić sumienia Polaków, ale też uczyć wiary i historii Kościoła. Mam już swoje lata, wiary uczyły mnie mama i babcia, teraz ją przekazuję swoim dzieciom i wnukom. Jednak najwięcej wiadomości z życia Kościoła, o życiu świętych, historii Kościoła czerpię z „Przymierza z Maryją”, które otrzymuję i czytam od pierwszej do ostatniej strony. Jako Polak, który wiele lat mieszkał w Niemczech, jestem dumny z Waszej pracy. Serdecznie pozdrawiam i życzę wielu łask Bożych dla całej redakcji „Przymierza z Maryją”.
Wojciech