Temat numeru
 
Jeżeli Bóg jest dobry, dlaczego ludzie cierpią?

Nierzadko spotykamy osoby, które – wiedząc, że jesteśmy katolikami – pytają nas – tak jakbyśmy byli wyznawcami jakiejś absurdalnej lub nielogicznej religii – dlaczego Bóg, choć jest dobry, chce, aby ludzie cierpieli? Po tym pytaniu następują kolejne, o tym samym wydźwięku: Czemu dzieci chorują? Dlaczego często zdarza się, że dobrzy ludzie umierają młodo, a źli żyją długo? Czemu bandyci są bogaci, a uczciwi biedni? Dlaczego jedni cieszą się dobrym zdrowiem, inteligencją, szczęściem itd., a innym stale źle się wiedzie? Dlaczego musimy umrzeć? I w tym samym tonie długo ciągną listę pytań, w których mniej lub bardziej jawnie oskarżają Boga o to, że stworzył istotę niedoskonałą, kiepsko zorganizowaną i w gruncie rzeczy niesprawiedliwą. Cóż możemy na to odpowiedzieć? Gdyby dziełem Boga było takie wybrakowane stworzenie, to jak mógłby być Bogiem? Jak byt doskonały mógłby stworzyć istotę niedoskonałą?

Zacznijmy od tego, że owe pytania są źle sformułowane. Prawidłowe pytanie powinno brzmieć: dlaczego Bóg dopuszcza, żebyśmy cierpieli w tym życiu? Bóg udowadnia swą dobroć w ten sposób, że chce, byśmy byli zawsze szczęśliwi, ale w życiu wiecznym. Tamte osoby zadające pytania nie mają pełnego oglądu sytuacji. To tak jakby ktoś powiedział, że lekarz jest zły, bo zoperował pacjentowi np. wyrostek robaczkowy i przez to zadał mu ból.

 

Pierwotny zamysł Boga

Aby właściwie odpowiedzieć na wszystkie przytoczone pytania, powinniśmy widzieć problem całościowo. Jaki plan miał Bóg, gdy stworzył swe dzieło?

 

Bóg w swojej dobroci umieścił mężczyznę i kobietę w raju, gdzie mieli wszystko, czego potrzebowali do szczęścia w zgodzie z ich naturą. Posiadali tchniętą przez Boga wiedzę, nie chorowali, nie umierali, mieli kontakt z samym Bogiem. Teolodzy uważają, że w raju – znając wszystkie te cudowne okoliczności – człowiek powinien był doskonalić się, kontemplując je, i wzrastać w miłości Bożej; do tego stopnia, że w określonym momencie, kiedy osiągnąłby wysoki poziom Boskiej miłości, poszedłby prosto do Nieba bez konieczności umierania.

 

Lecz aby ten plan okazał się doskonały, ludzie musieli się poddać próbie. Dlaczego? Ponieważ jeśli ktoś nas kocha i wszystko nam daje, a my nie możemy dać mu nic w zamian, czujemy się sfrustrowani. Konieczne było, by w określonym momencie człowiek, poddany próbie, mógł powiedzieć Bogu: Potrafię wybrać między Tobą, między Twoją miłością a taką czy inną przyjemnością; a odrzucając tę przyjemność, udowadniam Ci swoją miłość.

 

Skaza grzechu pierworodnego

 

Co się jednak wydarzyło, gdy Adam i Ewa zostali poddani próbie? Ponieśli w niej całkowitą klęskę. Okazało się, że bardziej kochają samych siebie niż Boga. Nie mieli żadnych skłonności do zła, żadnych skaz inteligencji, żadnego powodu, by się uskarżać na Boga. Dlatego ich grzech był wyjątkowo ciężki, znacznie cięższy od naszych grzechów, ponieważ my, owszem, rodzimy się ze skłonnością do zła. Ich grzech był tak ciężki, że Bóg, w swojej mądrości, zmienił pierwotny plan.

 

Główna część, najważniejsza w pierwotnym planie stworzenia, pozostała nienaruszona: człowiek mógł pójść do Nieba i zaznawać szczęścia z Bogiem przez całą wieczność. Zmieniła się jednak forma osiągnięcia celu ostatecznego. Teraz człowiek nie mieszkał już w raju ani nie miał w swojej naturze wszystkich możliwych doskonałości. Przeciwnie, przychodził na świat ze skazą, grzechem pierworodnym, który popychał go do złego. Jako konsekwencje owej skazy pojawiły się braki w inteligencji, złe skłonności, niestałość, choroby, cierpienie, a przede wszystkim to, że człowiek musiał najpierw umrzeć, by móc pójść do Nieba. Zamieszkał na ziemi, gdzie przyroda nieraz bywała jego wrogiem, wiele zwierząt mogło go skrzywdzić i brakowało pożywienia.

 

Lecz z drugiej strony łaska Boża pomagała mu stawać się lepszym; liczne próby, które były skutkiem grzechu pierworodnego, sprawiały, że człowiek mógł stale okazywać Bogu swą miłość, aby przezwyciężyć trudności.Przede wszystkim jednak, żeby naprawić popełniony grzech, przybył na ziemię sam Syn Boży, Jezus Chrystus, zamieszkał wśród nas i dzięki niemu mamy Matkę Bożą, najdoskonalszą z wszelkich istot, oraz Kościół katolicki – instytucję z doskonałą doktryną, założony przez Zbawiciela po to, by prowadzić człowieka dobrą ścieżką.

 

Przez cierpienie zdobywamy zasługi

 

To prawda, że Bóg zmienił plan, jednakże Jego nowy plan jest doskonalszy od poprzedniego. Szatan myślał, że zyskał na tym, gdy skłonił ludzi do popełnienia grzechu pierworodnego, a w rzeczywistości jeszcze więcej ­stracił.

 

 Jeżeli rozumiemy ten nowy plan Boży, mamy odpowiedź na pytania, które postawiono nam na początku. Dlaczego ludzie cierpią? Dlatego, że cierpiąc, zdobywają zasługi, które ich zaprowadzą do Nieba. Jedni poprzez cierpienie ćwiczą w sobie takie cnoty, jak cierpliwość, innym pozwala to z kolei rozwijać cnotę miłosierdzia. Czemu dzieci chorują? Aby pokazać, że grzech dotknął nas wszystkich, nawet tych niewinnych. Rodzice w bólu swoich dzieci dostrzegają wpływ grzechu, dzieci zaś w miarę swych możliwości uczą się, że sprawy tego świata są przemijające, a najważniejsze to kochać Boga.

 

Dlaczego w wielu przypadkach dobrzy ludzie umierają młodo, a źli żyją długo? Dlatego że dobrych, gdy są do tego gotowi, Bóg zabiera do Nieba, aby cieszyli się życiem wiecznym, złym zaś daje czas na skruchę i pokutę. Czemu bandyci są bogaci, a uczciwi biedni? Ponieważ Bóg w swej mądrości, wiedząc, że bandyci zostaną potępieni i przez całą wieczność będą cierpieli w piekle, daje im na tym świecie nagrodę za to, co zrobili dobrego; tymczasem biednym pozwala wielokrotnie dzięki ubóstwu ćwiczyć takie cnoty, jak pokora, i zyskać więcej zasług otwierających drogę do Nieba. Dlaczego jedni cieszą się dobrym zdrowiem, inteligencją, szczęściem itd., a innym stale źle się wiedzie? Dlatego, że Bóg ma plan dla każdego i każdej osobie daje cechy na miarę jej potrzeb, aby ten plan mogła wprowadzić w życie. Ale jako że Bóg jest sprawiedliwy, od tego, komu dał więcej, będzie więcej wymagał. Z tego powodu sąd nad tymi, którzy otrzymali więcej talentów – takich jak inteligencja, uroda, zdrowie, zdolności artystyczne – będzie bardziej surowy aniżeli nad tymi, którzy dostali mniej talentów.

 

Skutki grzechu Adama i Ewy

 

Jeśli rozumiemy grzech pierworodny i jego skutki, pojmujemy wiele spraw. Bóg dał Adamowi w raju tylko jeden zakaz: nie jeść owoców z drzewa poznania dobra i zła. I zapowiedział jasno, że jeśli Adam to zrobi, niechybnie umrze. Zatem Bóg w swojej miłości ostrzegł człowieka, co może się zdarzyć. Ale szatan, który już wcześniej nie zdał próby miłości do Boga, przystąpił do kuszenia ludzi. I zaczął zwodzić Ewę, zadając jej kłamliwe pytanie: czy rzeczywiście Bóg zabronił im spożywać owoce z jakiegokolwiek drzewa w tym ogrodzie? Ewa odpowiedziała mu zgodnie z prawdą: mogą jeść owoce z wszystkich drzew oprócz jednego, bo wówczas umrą. A więc doskonale wiedziała, czego Bóg chce i co ona sama robi. Już wtedy powinna była nabrać nieufności wobec szatana, ponieważ jeśli ktoś zadaje kłamliwe pytanie, zapewne ma złe intencje. Toteż popełniła błąd, nie uciekając przed pokusą. Ciągnęła rozmowę i szatan skłamał po raz drugi, mówiąc, że to nieprawda – nie umrą, tylko staną się jak bogowie. A zatem pokusa równości Bogu wynika z ludzkiej pychy. Ewa dobrze wiedziała, jaki jest Bóg, znała jego doskonałość i piękno. Z drugiej strony jaki miała dowód na to, że wąż wie więcej niż Bóg? Jeżeli Bóg powiedział jedno, a wąż drugie, komu powinna wierzyć? Doskonale wiedziała, że Bóg ma rację, ale owoc tego drzewa był ponętny, a jeszcze bardziej pociągało ją to, że stanie się boginią. I uległa pokusie, zjadła zakazany owoc. Co gorsza, nie tylko nie zamieniła się w boginię, lecz także zgodziła się sama skusić Adama.

 

Adamowi nie brakowało rozeznania, w przeciwieństwie do nas. On również dokładnie wiedział, że Bóg ma rację i że jeśli spożyje owoc z tego drzewa, umrze. Ale on też chciał się stać równy Bogu, a ponadto przypodobać się kobiecie, i dlatego przyjął zakazany owoc i zjadł go. Jego grzech był większy, ponieważ Adam stał na czele stworzenia. To do niego Bóg mówił, gdy się przechadzał po raju.

 

Jest wina, musi być kara

 

Skutki grzechu pierworodnego dały się odczuć natychmiast. Nie tylko oboje, mężczyzna i kobieta, poczuli się nadzy, lecz także, co gorsza, gdy Bóg zapytał Adama, czemu zgrzeszył, ten próbował zrzucić winę na samego Boga, mówiąc, że skusiła go do tego kobieta, którą Bóg mu dał. Jak gdyby wina leżała w tym, że Adam nie miał możliwości wyboru… Zawsze szukamy wymówek, zawsze staramy się własne błędy przypisać komuś innemu.

 

Za popełniony grzech należy się kara. I tak pierwsi rodzice zostali ukarani według porządku, w jakim grzeszyli, a także sprawiedliwie, wedle powodów, dla których zgrzeszyli. Szatan, zuchwale uważający, że powinien być pierwszy, znalazł się na ostatnim miejscu jako najmarniejszy, najbardziej pogardzany. Kobieta, której marzyło się, że będzie boginią, została podporządkowana swojemu mężowi. Dziś, jako że brzmi to politycznie niepoprawnie, kładzie się nacisk na fakt, że kobiety w bólu wydają na świat dzieci, i zapomina się albo tuszuje to, co jest dosłownie zapisane w Księdze Rodzaju: Ku twemu mężowi będziesz kierowała swe pragnienia, on zaś będzie panował nad tobą (Rdz 3,16).

 

Jednak przede wszystkim to Adam, jako głowa wszelkiego stworzenia, został ukarany. Nie tylko musiał odtąd w trudzie zdobywać pożywienie, lecz także z jego winy ziemia została przeklęta i wszystkie istoty ludzkie musiały od tej pory umierać. Co najgorsze, bramy Niebios były teraz zamknięte do czasu, gdy grzech zostanie odkupiony.

 

Ale Bóg, który jest Miłosierdziem, ulitował się nad grzesznym człowiekiem i zmienił pierwotny plan na nowy, lepszy. Poprzez swoich proroków obiecał człowiekowi Odkupiciela. Kogoś, kto naprawi wyrządzone zło i popełnione wykroczenie.

 

Zadośćuczynienie Pana Jezusa

 

I rzeczywiście, główną i najważniejszą częścią tego nowego planu jest nasz Pan, Jezus Chrystus, Bóg, który stał się człowiekiem. Popełniony grzech wymagał zadośćuczynienia. Jednak zadośćuczynienie musi być proporcjonalne do popełnionego wykroczenia, a także do poszkodowanej osoby. Czym innym jest obraza przyjaciela, policjanta, czym innym obraza Boga. Kto byłby na tyle wielki, aby zadośćuczynić wykroczeniu popełnionemu przeciw Stwórcy? Tylko sam Bóg, dlatego Jezus Chrystus zstąpił na ziemię, aby dokonać zadośćuczynienia. Przybył również po to, by dać nam przykład – pokazać, jak należy cierpieć, jak z miłości do Boga przyjąć nasze ograniczenia i problemy.

 

Chrystus był prawdziwym człowiekiem, doświadczonym we wszystkim na nasze podobieństwo, z wyjątkiem grzechu (Hbr 4,15). Odczuwał głód, pragnienie, zmęczenie. W Biblii wyraźnie okazuje wszelkie ludzkie emocje, takie jak: radość, smutek, zdziwienie, podziw, miłość, oburzenie itd. Był również kuszony, tak jak my.

 

Tyle że powód tego wszystkiego jest inny. My, jako że nosimy w sobie grzech pierworodny (a jego konsekwencją jest nasza skłonność do zła), poprzez cierpienie i pokusy odbieramy naukę – uczą nas one i obligują do doskonalenia cnót. Chrystus nie potrzebuje tego, ponieważ sam jest doskonały. Przyjął jednak cierpienie, by nas nauczyć i dać nam przykład.

 

W swojej mądrości zapragnął przyjść na świat w ubóstwie, ale obrał sobie za Matkę najdoskonalszą z wszystkich kobiet, a za przybranego ojca – świętego Józefa z domu Dawida. Zrobił to, aby pokazać, że sprawy duchowe są ważniejsze od materialnych. Chciał być prześladowany od samego początku, by nam ukazać, że nie prześladowania są najgorsze, tylko grzech.

 

Trzykrotnie był kuszony przez szatana, aby pokazać, że ataki piekielnego wroga to część prób, przez jakie musimy przejść w tym życiu. Znosił oszczerstwa i złorzeczenia ze strony innych, źle interpretowano jego intencje, a ci, których cudownie uleczył, nie okazywali mu należytej wdzięczności. I wreszcie za całe to dobro odpłacono mu tak, że zadano mu śmierć w najboleśniejszej i najbardziej haniebnej formie.

 

Chrystus wybrał cierpienie, by nas nauczyć, jak należy cierpieć we właściwy sposób, nie buntując się, nie próbując zrzucić tego cierpienia na innych, nie wyładowując własnej złości na bliźnich.

 

Maryja wzorem pokory i mądrości

 

Matka Boża też nie miała grzechu pierworodnego. Jednak ona również wybrała cierpienie, by nam pokazać, jak należy nieść swój krzyż. Była wzorem pokory, przeciwieństwem Ewy, która zgrzeszyła dumą. Maryja miała więcej mądrości niż wszyscy apostołowie razem, ale nigdy ich nie pouczała ani się nie wywyższała. Poważała ich jako biskupów Kościoła i uznawała ich wyższość daną przez Boga.

 

Niestety, dziś nie uczy się miłości do Krzyża jak dawniej ani nie wyjaśnia się ludziom powodów, dla których Bóg pozwala, abyśmy cierpieli. To wielkie zadanie apostolskie, że możemy wytłumaczyć te sprawy znajomym osobom, które same nie odebrały właściwych lekcji katechizmu.

 

Powinniśmy zatem prosić Matkę Bożą, żeby wybłagała u swego Przenajświętszego Syna łaskę zrozumienia powodów cierpienia w tym życiu, abyśmy pojęli, że krzyże, które Bóg nam zsyła, nie są Jego przypadkowymi kaprysami, lecz częścią większego planu. Ponieważ tylko rozumiejąc i kochając Boski plan, będziemy mogli osiągnąć życie wieczne.

 



NAJNOWSZE WYDANIE:
Pod opieką Matki
Dotarliśmy do 150. numeru „Przymierza z Maryją” – pisma tak wyczekiwanego w tysiącach polskich domów. W przeważającej mierze poświęciliśmy go Tej, którą obraliśmy za Patronkę – Matce Najświętszej. To Ona jest naszą Przewodniczką pewną do Nieba.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Świadectwo Pana Pawła

Pan Paweł wspiera Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi już od 20 lat, a w czerwcu wziął udział w pielgrzymce Apostołów Fatimy do portugalskiego sanktuarium. Pochodzi z Mazowsza, z parafii pod wezwaniem świętego Bartłomieja Apostoła w Paprotni. Tam przyjął sakrament chrztu i bierzmowania oraz przystąpił do Pierwszej Komunii Świętej.

 

– Wiarę zachowałem po rodzicach i staram się ją kontynuować – opowiada pan Paweł. – Różaniec i modlitwę „Anioł Pański” odmawiam sam albo z Katolickim Radiem Podlasia z Siedlec. Staram się też, jeśli możliwości pozwolą, odmawiać Koronkę do Miłosierdzia Bożego i dzięki TV Trwam uczestniczyć w apelach jasnogórskich. W niedzielę i inne święta biorę udział w uroczystościach kościelnych, takich jak np. nabożeństwa fatimskie. Jak pogoda jest niesprzyjająca, taka jesienno-zimowa, to korzystam z uprzejmości znajomych i sąsiadów, żeby dojechać do kościoła autem.

– Staram się wspierać parafię w pracach gospodarczych, jeśli chodzi o utrzymanie terenów zielonych wokół świątyni. Jakieś pojęcie na ten temat mam, bo parę ładnych lat zajmowałem się pielęgnacją zieleni przy urzędzie gminy jako pracownik gospodarczy.

– Radzę sobie lepiej lub gorzej, ale odnoszę wrażenie, że osoby w wieku seniorskim, tak jak moja skromna osoba, nie zawsze są jeszcze komuś potrzebne, bo teraz liczy się młody, sprytny, no i trochę zamożny. Takie teraz mamy czasy, że raczej każdy chce utrzymywać kontakty z takimi osobami, a pokolenie starszych ludzi nie każdemu już pasuje.

 

20 lat w Apostolacie Fatimy


– O Stowarzyszeniu Ks. Piotra Skargi dowiedziałem się ponad 20 lat temu, przeglądając prasę katolicką. Zainteresowałem się i tak jakoś ta wymiana korespondencji między Stowarzyszeniem a mną trwa. Oczywiście, za wszystkie przesłane czasopisma, jak np. „Przymierze z Maryją” i dewocjonalia związane z Państwa działalnością, dziękuję bardzo.

– Czasami zaglądam na strony internetowe Stowarzyszenia i przeglądam, co tam akurat jest z aktualnych wiadomości. To, co Państwo robicie, na pewno jest potrzebne. Ja ze swojej strony nadal postaram się wspierać Stowarzyszenie i Apostolat Fatimy, tak jak do tej pory. Nie jest to może bardzo duża ofiara, ale „ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka”, jak mówi przysłowie.

– Zaniepokoiła mnie informacja zawarta w ostatnim numerze „Przymierza z Maryją”, że nakład pisma spada. Uważam, że gdyby każdy wygospodarował te 15–20 zł, to sytuacja byłaby zdecydowanie lepsza i bez problemu można byłoby pokryć koszty wydania i wysyłki „Przymierza…”.

 

Pielgrzymka do Fatimy


– Jestem bardzo zadowolony z wyjazdu z Apostolatem do Fatimy. To był mój pierwszy wyjazd w tak bardzo sławne miejsce. Wszystkie miejscowości, które zwiedzaliśmy, były zabytkowe i bardzo ciekawe, a świątynie i katedry monumentalne. Wszystkie miejsca robią ogromne wrażenie, a obiekty sakralne są jakby dwa razy większe od naszych. Trzeba wyrazić uznanie dla budowniczych, którzy te obiekty wznosili.

– Taki wyjazd to są dosyć poważne koszty, nie tylko jednostkowe, ale dla całej grupy. Byłem w grupie osób, które objęła taka życzliwa pomoc ze strony Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Serdeczne „Bóg zapłać” za to, że miałem taką możliwość. Przypuszczam, że wszyscy są, tak jak ja, zadowoleni. Muszę pochwalić i wyrazić słowa wdzięczności dla organizatorów, bo wszystko było bardzo dobrze przygotowane.


oprac. Janusz Komenda


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szanowni Państwo!

Jesteście wspaniali! Wasze wydawnictwa oraz gazetki, broszury i ulotki wzmacniają naszą duchowość i informują o wielu faktach oraz miejscach objawień Maryjnych. Artykuły czytam z wielkim zainteresowaniem. Naprawdę bardzo cenię informacje o Jezusie i Maryi, które w nieskończoność otwierają serca. Pamiętamy w modlitwie o Waszej pracy. Pozdrawiam gorąco Pana Prezesa i cały zespół redakcyjny!

Anna ze Zgierza

 

 

Szczęść Boże!

Kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniała. Popieram ją i bardzo się cieszę, że jesteście i stoicie na straży wiary. Musimy dziękować i wspierać naszą Królową za Jej miłość do naszego Narodu.

Zbigniew z Katowic

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowny Panie Prezesie, dziękuję bardzo serdecznie za przesłane mi pozdrowienia urodzinowe. Ucieszyłam się z bardzo ładnej kartki. Jestem dumna z działalności apostolskiej, jaką Państwo prowadzą. Podobają mi się bardzo czasopisma „Przymierze z Maryją” i „Apostoł Fatimy”. Cieszę się z tego, że mogę w nich znaleźć wiele bardzo ciekawych artykułów poruszających interesujące mnie tematy. Cieszę się z tego, że wiele osób może korzystać z tych czasopism. Pragnęłabym bardzo, aby wielu Polaków mogło zapoznać się z tymi ciekawymi gazetami.

Bardzo serdecznie dziękuję za otrzymane ostatnio „Przymierze z Maryją” i „Apostoła Fatimy”. Znalazłam w tych numerach wiele interesujących mnie zagadnień. Cieszę się z tego, że te czasopisma mogą trafić do wielu rodzin w Polsce. Pragnęłabym dalej otrzymywać te pisma.

Pozdrawiam Maryję Naszą Królową. Życzę Panu i współpracownikom dużo zdrowia i wielu łask Bożych w Jezusie i Maryi.

Wdzięczna Czytelniczka

Krystyna z Pruszkowa

 

 

Szczęść Boże!

Bardzo dziękuję za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją”. Jest to pismo, które bardzo sobie cenię i szanuję. Redagujecie ciekawe artykuły. Zawsze czekam na nowe numery i pragnę poinformować, że zawsze będę Was wspierać. Niech Pan Bóg nas prowadzi!

Barbara

 

 

Szanowny Panie Prezesie!

Bardzo dziękuję Panu za życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego oraz fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły i ducha wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla naszej duchowości chrześcijańskiej. Dziękuję bardzo za wszystkie dewocjonalia, materiały, które od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi otrzymałam – są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę całej Redakcji i Panu Prezesowi obfitych łask Bożych. Szczęść Wam Boże na długie lata!

Danuta z Krakowa

 

 

Szanowni Państwo!

Dziękuję za wszystkie numery „Przymierza…”, bo to ciekawe czasopismo. Warto je prenumerować. Dużo opisujecie i dużo się dowiadujemy, co się dzieje teraz i kiedyś – jak to było na świecie dawno temu, w tamtych wiekach. Życzę Wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują zniszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg! Pozdrawiam Was serdecznie,

Maria

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję z całego serca za cudowne „Przymierze z Maryją”. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję to pismo. Jest tam dużo pięknych, cudownych tekstów o Maryi i Jezusie Chrystusie, a także dużo o wierze katolickiej i o naszej kulturze. Są tam piękne tematy i bardzo dobre dla naszego życia wiadomości. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję „Przymierze z Maryją”. Dziękuję, modlę się za cały Apostolat Fatimy i za Pana Prezesa.

Janina z Włocławka

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Panie Sławomirze, w liście zadał mi Pan pytanie, czy jestem dumna z otrzymywanego pisma „Przymierze z Maryją”. Jestem dumna! A dlaczego? Bo jest to pismo jedyne w swoim rodzaju. To ogromna wiedza. Każdy artykuł bogaty w wydarzenia, emanuje częścią historii o naszej wierze katolickiej. Bardzo dużo przeczytałam dobrych książek (bo lubię czytać), ale pismo „Przymierze z Maryją” stawiam na pierwszym miejscu, bo porusza serce, ubogaca duszę i umysł. O wielu sprawach opisanych w artykułach wcześniej nie miałam wiedzy. Ale teraz mając 86 lat jestem poniekąd uczennicą „Przymierza z Maryją”. Mówi się, że człowiek uczy się do końca życia, prawda? Bóg zapłać za tę wiedzę. Z szacunkiem chylę czoło przed wszystkimi osobami za pracę i trud w tworzeniu pisma. A Matka Boża, nasza Królowa, niech Was błogosławi. Przy okazji „Bóg zapłać” za wszystko co dostaję od Stowarzyszenia Księdza Piotra Skargi: za życzenia urodzinowe, za listy Pana Sławomira i wszystkie pamiątki, a szczególnie za koronę Matki Bożej Fatimskiej. Jak stawałam przed Fatimską Panią, mówiłam w duchu: „Jesteś taka skromniutka, skromniutka bez korony”… A teraz moja Dostojna Pani ma koronę! Serdecznie dziękuję, bardzo się cieszę.

A jeszcze kilka słów o mnie… Jestem schorowaną osobą, chodzę o lasce. Nie mam już nawet siły iść sama do kościoła – to około 1 kilometra, ale mój sąsiad zawozi mnie co niedzielę na Mszę. Mam też problemy ze słuchem. Aparat słuchowy nie wszędzie zdaje egzamin, szczególnie w kościele, jak kapłan mówi dalej od mikrofonu, to robi się pogłos, ale jakoś daję sobie radę. Nie narzekam, bo mam dużą rodzinę i opiekuje się mną córka. Praktycznie przejęła wszystkie moje obowiązki. Przepraszam, że nie nadążam za waszymi propozycjami, ale w miarę możliwości będę wspomagać Stowarzyszenie. Życzę Wam wszystkim zdrowia i błogosławieństwa.

Z Panem Bogiem!

Genowefa