Temat numeru
 
Zatroskana Matka płacze nad światem

Kiedyż nadejdą owe czasy szczęśliwe, ów wiek Maryi – pytał w proroczym uniesieniu św. Ludwik Maria Grignion de Montfort, który przewidział nie tylko potężny ucisk, jaki ma spaść na dzieci Maryi, ale też widział już Jej przyszłe zwycięstwo nad szatanem i jego wspólnikami, mające się dokonać na tym świecie. Od wypowiedzenia tych proroczych słów minął wiek – wypełniony krwawymi prześladowaniami, które rozpoczęła Rewolucja Francuska – i Najświętsza Maryja Panna w samym oku antykatolickiego cyklonu, jako najlepsza Matka zaczęła przychodzić na ziemię, upominając się o swoje królestwa, napominając krnąbrne dzieci, wzywając do poprawy w obliczu nadciągającej kary, jaką Dobry Bóg Ojciec wymierzy zbuntowanej ludzkości. Od ofiarowania światu wspaniałej broni Cudownego Medalika podczas objawień w 1830 roku św. Katarzynie Labouré w Paryżu, przez wstrząsające proroctwa wypowiedziane przez Nią w La Salette, po pełne otuchy zapowiedzi zwycięstwa oraz niekończące się cuda w Lourdes, do tragicznych i pełnych nadziei tajemnic Fatimy oraz wiejących grozą nieuchronnej kary objawień w japońskiej Akita, Maryja nie przestaje wzywać świata do nawrócenia i przepowiada po karze zwycięstwo swego Niepokalanego Serca.

O niezwykłej słodyczy i ukojeniu, jakie chrześcijanie mogą znaleźć w ufnym oddaniu się na służbę Maryi, pisze wyczerpująco Jej największy apostoł św. Ludwik Maria Grignion de Montfort w Traktacie o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny. To na kartach jego pism znajdujemy zapewnienie o szczególnej roli Matki Bożej nie tylko w życiu i drodze do wieczności poszczególnych ludzi, ale i Jej uczestnictwie w planach Bożej Opatrzności odnoszących się do losów całych narodów i świata. Jak pisze św. Ludwik, przez Maryję przyszedł bowiem Pan Jezus na ten świat i przez Nią chce na nim panować. Dlatego też, jak zapewnia maryjny apostoł, najpewniejszą, najskuteczniejszą i najszybszą drogą do świętości i spotkania z Panem Jezusem jest właśnie praktykowanie nabożeństwa do Matki Bożej i całkowite zawierzenie Jej. To do tego całkowitego zawierzenia Matce Bożej w duchu św. Ludwika odwoływał się w swojej dewizie pontyfikatu Totus tuus – Cały Twój! – Ojciec Święty bł. Jan Paweł II. Oddać wszystko co do nas należy Maryi i więcej jeszcze – oddać samego siebie w Jej macierzyńską niewolę, aby to Ona dysponowała nami i posyłała tam gdzie zechce na większą chwałę Bożą. Oddać się całkowicie Tej, Która sama po swoim Synu jest najlepszym wzorem poświęcenia i służby. Ona – prawdziwy wzór pokory i oddania – jest największym wrogiem szatana i jego wspólników podążających za bluźnierczym i pełnym pychy zawołaniem Lucyfera: Non serviam – Nie będę służył!

Prorok Maryi


Jednak Maryja jako wybrana Córka Boga Ojca, Oblubienica Ducha Świętego i Najlepsza Matka Jezusa Chrystusa niczego bardziej nie pragnie, jak tylko tego, aby świat oddawał Bogu w Trójcy Jedynemu najwyższą cześć i chwałę. Pragnie, aby Jej Boski Syn odbierał należną mu cześć tak w sercach poszczególnych ludzi, jak i publicznie w porządku społecznym i państwowym jako Król królów i Pan panujących. A ponieważ sam Pan Jezus wisząc na krzyżu, dał nam Ją za Matkę, dlatego też jako najlepsza z Matek troszczy się Ona zarówno o panowanie swego Syna, jak i zbawienie Swoich dzieci. Zgodne w całej pełni z doktryną Kościoła nauki św. Ludwika odnoszą się nie tylko do wskazań, jak się uświęcić, ale zawierają również zapowiedź prześladowań Kościoła w czasie Rewolucji Francuskiej i po niej. Prześladowań, które w przyszłości wzmogą się jeszcze przeciwko ­dzieciom Maryi. Zapowiadają walkę Maryi z szatanem, który wkrótce użyje całej swej złośliwości i przewrotności, aby pogrążyć w piekle jak największą liczbę dusz i zagarnąć dla siebie władzę nad tym światem: Wreszcie musi Maryja stać się groźną, jak wojsko gotowe do boju, prze­ciw szatanowi i jego wspólnikom, głównie w owych czasach ostatnich; gdyż szatan, wiedząc dobrze, że mało, o wiele mniej niż kiedykolwiek pozostaje czasu, by gubić dusze, podwajać będzie codziennie swe wysiłki i zakusy. Niezadługo rozpocznie okrutne prześladowanie i pocznie straszne zastawiać zasadzki na wierne sługi i na prawdziwe dzieci Maryi, których pokonać daleko mu trudniej, niż nad innymi odnosić zwycięstwa.

Ten sam św. Ludwik zapowiada jednak po tej strasznej walce zwycięstwo Maryi i Jej żołnierzy oraz nadejście wieku Maryi: Silniej niż kiedykolwiek budzi się we mnie wiara i ufność, że ziści się wszyst­ko, co mam głęboko wyryte w sercu i o co proszę Boga od lat wielu, mianowicie, że wcześniej czy później Najświętsza Dziewica mieć będzie więcej dzieci, sług i niewolników z miłości niż kiedykolwiek, i że skutkiem tego Jezus Chrystus, ukochany Pan mój, będzie więcej niż kiedykolwiek panował w sercach.(…) Kiedyż nadejdą owe czasy szczęśliwe, ów wiek Maryi, kiedy dusze wybrane i przez Maryję wyproszone u Najwyższego, zatapiając się w przepaścistych głębiach wnętrza Maryi, staną się żywymi Jej obrazami, by kochać i wielbić Jezusa Chrystusa? Czasy te nadejdą dopiero wtedy, gdy ludzie poznają i praktykować będą nabożeństwo, którego nauczam: Niech przyjdzie królestwo Maryi, Panie, aby przyszło królestwo Twoje.

Broń z Rue du Bac


Prawdziwość słów tego wielkiego maryjnego apostoła, żyjącego niedługo przed okropnościami Rewolucji Francuskiej i nadchodzącymi po niej czasami ateizmu, zechciała potwierdzić sama Najświętsza Maryja Panna. W środku antychrześcijańskiej Rewolucji, która de facto trwa do dzisiaj, ukazała się świętej Katarzynie Labouré w paryskim klasztorze przy Rue du Bac w 1830 roku i zapoczątkowała szczególny ciąg objawień, które znamionowała dobroć i przebaczenie, wzbudzając zachwyt i uwielbienie. Ciąg ten był jednak pewną nowością, ponieważ od tej pory objawiała się jako Matka, która widzi, że z Jej dziećmi nie dzieje się dobrze. Na ulicy du Bac dała pierwsze ostrzeżenie. Jeśli ludzkość – a w pierwszej kolejności Francja – nie odprawi pokuty i nie nawróci się, nadejdą straszliwe kary. Przy okazji tego objawienia, jako czuła i kochająca Matka, podarowała ludziom narzędzie o potężnej i nadprzyrodzonej mocy, które nie tylko pomaga się nawrócić, lecz także dokonać głębokiej przemiany życia: Cudowny Medalik. Za pośrednictwem tego medalika strumienie łask spłynęły i spływają na tych, którzy go noszą ze czcią. Za jego pośrednictwem miały miejsce głośne nawrócenia.

Jednak Francja, podobnie jak cała ludzkość, nie zmieniła kierunku, w jakim zmierzała, jeszcze bardziej pogrążając się w zatraceniu wiodącym do zguby...

Płacząca Pani


Szesnaście lat później, w 1846 roku w La Salette, Matka Boża ponownie dała wyraz swej życzliwej troskliwości. Jak matka, która widzi swe coraz bardziej pogrążające się dziecko, wzywa je i napomina z miłością, ukazując szczegółowo, gdzie zboczyło z właściwej drogi i ostrzegając przed nieszczęściami, które tym na siebie ściąga. Dlatego ukazała się oczom dwojga pastuszków, Melanii i Maksyminowi, jako płacząca Pani z twarzą ukrytą w dłoniach. Jej słowa dotyczące apostazji świata, zepsucia pośród duchowieństwa oraz zapowiedź przerażających kar, jakie spadną na świat, budzą grozę i wzywają do nawrócenia. Są jednocześnie obietnicą zwycięstwa Maryi i Jej wiernych dzieci oraz nadejścia czasów, w których Kościół zapanuje nad oczyszczonym światem: Wtedy nastanie pokój i pojednanie Boga z ludźmi. Ludzie będą służyć Jezusowi Chrystusowi, czcić Go i wysławiać . Wszędzie zakwitnie miłość. Nowi władcy będą prawą ręką Kościoła Świętego, który będzie silny, pokorny, pobożny, ubogi, gorliwy i naśladujący cnoty Jezusa Chrystusa. Ewangelia będzie głoszona wszędzie i ludzie będą czynili wielkie postępy w wierze, ponieważ zapanuje jedność między sługami Jezusa Chrystusa, a ludzie będą żyli w bojaźni Bożej.

Kiedy papież bł. Pius IX zaczął czytać dostarczoną mu treść tajemnicy z La Salette, jak relacjonują świadkowie, jego usta zacisnęły się, policzki pobladły, po czym wyraźnie poruszony tym, co przeczytał powiedział do obecnych: Chodzi o klęski, które obecnie zagrażają Francji. Lecz wina nie leży jedynie po jej stronie. Niemcy, Włochy, cała Europa są również winne i zasługują na karę. Mniej obawiam się Proudhona [teoretyka anarcho-socjalistycznego] niż obojętności religijnej i ludzkiego strachu. Wasi żołnierze klękają przede mną, lecz tylko po tym, jak spojrzą w prawo i w lewo, by się upewnić, czy aby nikt na nich nie patrzy. Następnie, podnosząc rękę do piersi, stanowczym tonem dodał: Nie bez powodu Kościół nazywany jest walczącym, a wy widzicie tu jego kapitana.

Słowa Maryi z La Salette o triumfie Kościoła w niezwykły sposób dopełniają wyrażoną w Traktacie o prawdziwym nabożeństwie wizję św. Ludwika Marii Grignion de Montfort o czasach Królestwa Maryi. Zrządzeniem Opatrzności jest i ta zaskakująca zbieżność historyczna: otóż po przewidzianych przez tego świętego latach zapomnienia i zniknięcia dla świata tekstu Traktatu, jego odnalezienie zbiegło się w czasie z upublicznieniem orędzia Matki Bożej z La Salette.

Zapowiedź bitwy


W tym samym okresie Najświętsza Maryja Panna zechciała uczynić jeszcze jeden niewyobrażalny gest miłości i przebaczenia, obwieszczając nowy przypływ sił nadprzyrodzonych, które pomogą Jej zbłąkanemu dziecku powrócić na dobrą drogę. Ukazała się w Lourdes w tym samym roku, w którym świat poznał tajemnicę z La Salette: w 1858. W istocie te objawienia Matki Boga stanowią nierozerwalną całość. W La Salette przepowiedziała Ona przyszłość świata aż po kres czasów oraz powszechne kary, jakie spadną na ludzkość nieczyniącą pokuty. W Lourdes zapoczątkowała potop łask, aby sprowadzić na dobrą drogę tę samą ludzkość i dać jej siłę i zachętę do odsunięcia się od zła oraz od Rewolucji.Ustanowiła tam stale powtarzający się cud, aby grzesznicy zawsze odprawiali pokutę i mogli dostąpić nawrócenia oraz, aby ożywiły się siły Kościoła i nastąpiło odrodzenie chrześcijaństwa. Ks. kard. Ivan Dias, Prefekt Kongregacji do Spraw Ewangelizacji Narodów jako legat papieski Benedykta XVI podczas uroczystości 150-lecia objawień w Lourdes przypomniał też o historycznej walce, w której swoje miejsce mają objawienia w Lourdes. Objawienia te podkreślają decydujące wejście Dziewicy w starcie z diabłem, tak jak to zostało napisane w Księdze Rodzaju i w Apokalipsie.

Objawienia z Paryża, La Salette i Lourdes jednak nie wystarczyły... Świat pogrążał się w niemoralności i sprzyjaniu antychrześcijańskim hasłom oraz rewolucyjnym programom. Najświętsza Maryja Panna ukazała się więc ponownie. Tym razem jednak już nie we Francji, a w Fatimie, w Portugalii. Jak Matka, która czuje, że Jej poprzednie napomnienia nie przyniosły efektu i nie zawróciły ze złej drogi Jej dziecka, przybrała ton o wiele bardziej stanowczy. Ukazała piekło. Ogłosiła, iż znikną całe narody. Zapowiedziała rozpowszechnienie po świecie błędów Rosji (czyli wszelkich przejawów komunizmu) i zażądała poświęcenia tego kraju Jej Niepokalanemu Sercu. Upomniała się o codzienne odmawianie Różańca, pokutę za grzechy i modlitwę za grzeszników, a także zaprowadzenie na świecie nabożeństwa wynagradzającego Jej Niepokalanemu Sercu –Pierwszych Sobót Miesiąca. Przestrzegła przed kolejnymi karami – II wojną światową i prześladowaniami Kościoła. Zapowiedziała również, że Jej Niepokalane Serce zatriumfuje, a ludzkość nawróci się. Na potwierdzenie swych słów dokonała cudu słońca, którego świadkiem był kilkudziesięciotysięczny tłum. Wszystko to jako kochająca i cierpiąca Matka, pragnąca dobra swych dzieci, które mimo to nie przestały obrażać Jej Syna…

Bliskość zwycięstwa


Wreszcie w 1972 roku Jej fatimski wizerunek cudownie zapłakał nad światem w Nowym Orleanie, mieście, które od dawna promowało homoseksualizm i wszelką demoralizację. Zanim doszło do zniszczenia tego amerykańskiego miasta (2005 r.) przez huragan Katrina, Matka Boża dała swoje ostrzeżenie…

Niemal równocześnie na drugim krańcu świata w Japonii, w miejscowości Akita podczas objawień danych japońskiej zakonnicy, raz jeszcze ostrzegła zbuntowaną ludzkość słowami: Wielu ludzi na tym świecie zasmuca Pana Jezusa. Szukam dusz, które Go pocieszą. Aby ugasić gniew Ojca Niebieskiego, pragnę wraz z mym Synem dusz, które podjęłyby się wynagrodzenia za grzeszników i za ludzi niewdzięcznych. Niech ofiarują one za tych ludzi swe cierpienia i ubóstwo. Aby świat poznał, jak straszny jest gniew Ojca Niebieskiego wobec współczesnego świata, Bóg przygotowuje wielkie oczyszczenie całej ludzkości. Wraz z mym Synem wielokrotnie starałam się powstrzymać gniew Ojca Niebieskiego. Powstrzymałam nadejście oczyszczenia, ofiarowując Ojcu cierpienia Jego Syna na Krzyżu, Jego bezcenną Krew i ofiarując Mu litościwe dusze, które pocieszają Ojca Niebieskiego – rzeszę ofiarnych dusz przepełnionych miłością.

13 października 1973 roku, 56 lat po ostatnim objawieniu w Fatimie, w Akita Matka Boża mówiła: Powiedziałam ci już, że jeżeli ludzie nie zaczną pokutować i nie poprawią się, ­Ojciec ześle na ludzkość straszliwą karę. Będzie to kara większa niż potop, nieporównywalna z niczym, co widział świat. Ogień spadnie z nieba i unicestwi większą część ludzkości, dobrych na równi ze złymi, nie oszczędzając ani kapłanów, ani wiernych. Ci, co ocaleją, będą czuć się tak samotni, że będą zazdrościć umarłym. Jedyną bronią, jaka wam pozostanie, to Różaniec i Znak pozostawiony przez Mego Syna. Codziennie odmawiajcie różańcowe modlitwy. Na różańcu módlcie się za papieża, biskupów i kapłanów. Działanie szatana przeniknie nawet Kościół, do tego stopnia, że będzie można zobaczyć kardynałów sprzeciwiających się innym kardynałom i biskupów występujących przeciwko innym biskupom. Kapłani, którzy Mnie czczą, będą wyszydzani i prześladowani przez swych współbraci... świątynie i ołtarze będą plądrowane; Kościół będzie pełen tych, którzy pójdą na kompromis, a szatan będzie kusił wielu kapłanów i osoby konsekrowane, by opuścili służbę Panu. Diabeł będzie występował szczególnie przeciwko duszom poświęconym Bogu. Powodem Mego smutku jest myśl o zatraceniu tak wielu dusz. Jeśli grzechy będą coraz liczniejsze i poważniejsze, nie będzie już dla nich przebaczenia. Ponad sto razy figura, za pośrednictwem której zwracała się Matka Boża do japońskiej zakonnicy Agnes Katsuko Sasagawa płakała. Oprócz tego pojawiały się pot i krew. Biskup Ito 22 kwietnia 1984 r. potwierdził nadprzyrodzony charakter objawień w Akita, zaś w liście pasterskim podkreślił: Orędzie to jest identyczne z tym, jakie Matka Boża przekazała w Fatimie. Nie sposób również nie zauważyć, że ostatnie trzęsienie ziemi w Japonii oraz fala tsunami najmocniej dotknęły właśnie okolice Akita… Boskie ostrzeżenie dla świata znowu zostało dane…

W końcu moje Niepokalane Serce zatriumfuje!


Klasztor przy ulicy du Bac w Paryżu, La Salette, Lourdes, Fatima i Akita stanowią nierozerwalną całość. To ogniwa jednego procesu, na jaki składają się pełne miłosierdzia apele Najświętszej Maryi Panny ostrzegającej, jako Matka, przed tą samą straszliwą tragedią. Przed kataklizmem wiszącym nad ludzkością, która nie chce zejść ze złej drogi. Niestety, ludzkość nadal wybiera grzech i podąża za antychrześcijańskim duchem wyrosłym z fałszywych ideałów Rewolucji Francuskiej i komunizmu, jakie znalazły swój najgłębszy wyraz w anarchistycznym i libertyńskim chaosie rozsiewanym po świecie od czasów rewolucji majowej 1968 roku na paryskiej Sorbonie.

Jaka winna być nasza odpowiedź dla Maryi, która płacze nad światem? To odpowiedź prawdziwych i wiernych Jej dzieci – pocieszanie swojej Matki, podejmowanie pokuty, wysiłek stałego nawracania się, wynagradzanie Niepokalanemu Sercu Maryi w Nabożeństwie Pięciu Pierwszych Sobót Miesiąca za grzechy świata, codzienna modlitwa różańcowa, częsta Komunia Święta, ofiarowanie cierpień i wyrzeczeń za grzeszników oraz szerzenie nabożeństwa do Niej. Tylko w ten sposób spełnimy wolę Pana Jezusa, który za pośrednictwem swej Matki, chce nas pociągnąć do siebie i dać udział w obwieszczonym przez Nią w Fatimie triumfie Jej Niepokalanego Serca oraz nadejściu zapowiadanego przez św. Ludwika Marię Grignion de Montfort Jej Królestwa i panowania Chrystusa Króla!

Luis Dufaur, Sławomir Skiba


Ten artykuł przeczytałeś dzięki ofiarności Darczyńczów. Wesprzyj nas i zostań współtwórcą "Przymierza z Maryją".

NAJNOWSZE WYDANIE:
Św. Hiacynta Marto 1910-1920
Sto lat temu, 20 lutego 1920 roku odeszła do wieczności Hiacynta Marto. Święte dziecko. Jedno z trojga, którym w Fatimie dane było ujrzeć Matkę Bożą. Hiacynta była tą, która widziała i słyszała Maryję.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Apostolat zmienia życie na lepsze
Marcin Austyn

– Ludzie łatwo popadają w zwątpienie, poddają się, rezygnują. Nie tędy droga! Trzeba być konsekwentnym w tym, czego się podejmuje w swoim życiu – mówi Teresa Majerowska, Apostoł Fatimy. Właśnie taka postawa przynosi efekty, a najcenniejszym owocem jest wzrost duchowy. Pozostawanie w Apostolacie z pewnością w tym pomaga.

 

Pani Danuta Janas jest w Apostolacie Fatimy niemal od samego początku. – Jestem bardzo zadowolona z rzeczy, które otrzymuję ze Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. To różne broszury, zawsze bardzo ciekawe „Przymierze z Maryją”, różaniec, figurka Matki Bożej. Chętnie sięgam po te materiały, są one dla mnie bardzo pomocne – mówi.

 

Nowe, lepsze życie

 

Jak wspomina, kiedy dwa lata temu zmarł jej mąż, w przeżyciu tego trudnego czasu pomogły jej lektura duchowa oraz modlitwa. Pani Danuta wcześniej nie miała okazji spotkać się z innymi Apostołami. Udało się to jednak podczas pielgrzymki do Fatimy, którą do dziś wspomina bardzo dobrze. – Czułam się tam bardzo dobrze i do tej pory czuję tę obecność Matki Bożej. Ta pielgrzymka jakby tchnęła we mnie nowe, lepsze życie. Samo spotkanie z Maryją było dla mnie bardzo wyjątkowe. Wracam do tych chwil, oglądam zdjęcia i wspominam ten czas modlitwy – dodaje.

Apostolat Fatimy to także zadanie rozpowszechniania Orędzia Fatimskiego. Pani Danuta jest osobą niepełnosprawną, zatem jak sama przyznaje, nie jest to łatwy obowiązek, ale – jak się okazuje – wykonalny! Każda bowiem „okazja towarzyska” – jak choćby wizyta u znajomych, daje możliwość podzielenia się np. obrazkiem z wizerunkiem Matki Bożej Salus Infirmorum, czyli Uzdrowienia Chorych. Taki podarek dla osoby borykającej się z problemami zdrowotnymi może okazać się bardzo cenny.

 

To coś wzniosłego!

 

Pani Elżbieta Piórkowska także wciąż jest pod wrażeniem pielgrzymki Apostołów do Fatimy. – Samo to miejsce ma już swój niepowtarzalny urok. Ono daje poczucie czegoś innego, wyjątkowego. Natomiast Droga Krzyżowa, w której uczestniczyliśmy, była dla mnie budującym duchowo przeżyciem – wspomina.

 

Pani Elżbieta jest w Apostolacie od około 10 lat. Jak mówi, dzięki temu otrzymuje bardzo dużo wiadomości dotyczących Kościoła czy wskazówek odnoszących się do życia duchowego. – To bardzo ciekawe publikacje dotyczące np. modlitwy, to informacje o świętych, opisy objawień Matki Bożej. Wcześniej nie sięgałam po tego typu lektury, teraz je otrzymuję dzięki temu, że jestem Apostołem. I są one bardzo pouczające – mówi. Jak dodaje, odnosi wrażenie, że będąc w Apostolacie, modląc się, zyskuje lepsze życie.

 

Także spotkanie z Apostołami daje poczucie wspólnoty. – Widać w tych ludziach coś wyjątkowego, czuć, że ważne jest dla nich życie duchowe, że ich oczy skierowane są ku świętości. Jest w tym coś wzniosłego. I to się czuje nie tylko na modlitwie, ale i w czasie wspólnych rozmów – dodaje.

Pani Elżbieta chętnie obdarowuje bliskich i znajomych Cudownymi Medalikami. Ten z pozoru drobny gest, jest pięknym świadectwem wiary. I co ważne, obdarowani potrafią go docenić: zachowują medalik, broszurę, a to daje nadzieję na wzbogacanie ich życia duchowego. – Gazety, broszury, jakie otrzymuję od Stowarzyszenia, czytam i przekazuję dalej – nie przetrzymuję ich, ale też ich nie wyrzucam. Kiedyś zostawiałam je w kościele i szybko się rozchodziły. Cieszę się, że mogły komuś jeszcze pomóc – podkreśla.

 

Konsekwencja i wytrwałość

 

Historię uczestnictwa w Apostolacie Fatimy Pani Teresy Majerowskiej można streścić w słowach „od książeczki do pielgrzymki”. Wszystko zaczęło się nieco ponad rok temu od zainteresowania się publikacją przygotowaną przez SKCh na temat Fatimy. Tak została Apostołem. – Bardzo cieszyłam się z przesłanej mi figurki Matki Bożej Fatimskiej. Mam ją w sypialni. Maryja jest ze mną w czasie modlitwy. Muszę powiedzieć, że moim marzeniem była pielgrzymka do Fatimy, nie spodziewałam się, że tak szybko uda mi się tam pojechać. Byłam tym bardzo zaskoczona i szczęśliwa. Szczególnie, że mąż mógł wybrać się ze mną. Dziś oboje wspominamy ten niezwykły czas wizyty u Fatimskiej Pani – dodaje.

 

Pani Teresa zauważa, że w Apostolacie istotna jest konsekwencja i wytrwałość. Jak dodaje, nie należy się zniechęcać, trzeba ufać Matce Bożej i wspomagać – choćby właśnie zadeklarowanym datkiem – dzieło rozpowszechniania Orędzia Fatimskiego, które prowadzi Stowarzyszenie. – Ludzie łatwo popadają w zwątpienie, poddają się, rezygnują. Nie tędy droga. Trzeba być konsekwentnym w tym, czego się podejmuje w swoim życiu – mówi. Bowiem jedynie taka postawa może przynieść dobre owoce.

 

Jak dodaje, trzeba też pamiętać, że z Apostolatem wiąże się mocne wsparcie duchowe. To comiesięczna Msza Święta sprawowana w intencji Apostołów oraz modlitwa sióstr zakonnych. – To wsparcie jest bardzo pomocne w naszym życiu. Otrzymujemy też wiele cennych publikacji pomagających w kształtowaniu naszego ducha, w pogłębianiu modlitwy, swojej wiary – mówi. Jak dodaje, Apostolat daje tę gwarancję dostawy nowych i cennych materiałów, publikacji. To bardzo ważne, bo nakłania do lektury, przypomina w krzątaninie życia, że trzeba też zadbać o swój duchowy rozwój. Z pewnością bez przynależności do Apostolatu Fatimy byłoby to o wiele trudniejsze.

 

Marcin Austyn

 

 

Przywileje Apostołów Fatimy

 

1.
Codzienna modlitwa sióstr zakonnych w intencjach Apostołów Fatimy.

2.
13. dnia każdego miesiąca odprawiana jest w intencjach Apostołów Msza Święta.

3.
Każdy członek Apostolatu otrzymuje specjalny dyplom oraz naklejki z Matką Bożą Fatimską.

4.
W trzecim miesiącu członkostwa Apostoł otrzymuje kolorowy wizerunek Fatimskiej Pani.

5.
Każdy członek Apostolatu Fatimy dostaje dwumiesięcznik „Przymierze z Maryją”.

6.
Po sześciu miesiącach aktywności przesyłamy Apostołom figurkę Matki Bożej Fatimskiej.

7.
Każda osoba, która wspiera Apostolat Fatimy comiesięcznym datkiem w wysokości 30 zł, otrzymuje dwumiesięcznik „Polonia Christiana”.

8.
Po jedenastu miesiącach członkostwa – odznakę Apostoła Fatimy.

9.
Po roku uczestnictwa każdy Apostoł Fatimy bierze udział w losowaniach kilkudniowej pielgrzymki do Fatimy – dwa razy w roku, w maju i październiku. Apostołowie z osobami towarzyszącymi (ok. 30 osób) wyjeżdżają z kapłanem do miejsc Objawień w Portugalii. Dotychczas pielgrzymowało z nami już ponad 800 osób.


Listy od Przyjaciół
 
Listy od Przyjaciół

Szczęść Boże!

Dziękuję za korespondencję i za wszelkie prezenty, jakie otrzymywałam od Państwa przez 20 lat. Szczególnie dziękuję za najnowsze wydanie „Przymierza z Maryją”. To jedyna ulubiona lektura, która mnie wzbogaca i jest bardzo dobrym lekarstwem na różne nieprzewidziane sytuacje. Jestem bardzo wdzięczna za modlitwy w moich intencjach i powierzanie mnie i moich bliskich opiece Matki Bożej Fatimskiej.

Ja, modląc się w intencjach Stowarzyszenia, proszę Pana Jezusa za wstawiennictwem Matki Bożej Fatimskiej o obfite łaski i błogosławieństwo Boże.

A teraz pragnę zapewnić, że mogą Państwo liczyć na moją życzliwość, szczerość, pomoc i współpracę – jest mi bardzo miło, że mogę z Wami współpracować.

Pragnę przełamać się z Wami opłatkiem, prosząc Nowonarodzonego Pana Jezusa o wszelkie łaski i błogosławieństwa oraz życząc Szczęśliwego Nowego Roku 2020.

Władysława

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja Matka Jego!

Bóg Wam zapłać za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją” w 2019 roku. Bardzo Was proszę o dalsze przysyłanie mi tego wspaniałego pisma. Jestem na rencie inwalidzkiej II grupy. W lutym 1980 roku miałem bardzo ciężki wypadek samochodowy, po którym byłem sześć tygodni nieprzytomny. Miałem też wiele urazów. Lekarz, który mnie prowadził, mówił, że jeśli uda mi się przeżyć, to na pewno będę musiał jeździć na wózku inwalidzkim do końca moich dni. Tymczasem nie potrzebuję żadnego wózka – i co bardzo ważne – daję sobie dość dobrze radę ze wszystkim. W lutym 1992 roku ożeniłem się. Mam dwóch synów, którzy są już dorośli (jeden się ożenił). Zaraz po moim ślubie wystawiłem koło swojego domu kapliczkę Matce Bożej i w ciężkich sytuacjach, jakie mnie czasem spotykają, szybko biegnę przed kapliczkę i proszę Matkę Boża o pomoc w rozwiązaniu mojego problemu. I zawsze problem po niedługim czasie się rozwiązuje bez większego wysiłku z mojej strony. Namacalnie odczuwam wtedy pomoc Matki Najświętszej. Szczęść Wam Panie Boże w całym 2020 roku!

Jan z Podkarpackiego

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Bardzo dziękuję za pamięć i troskę. Jeśli chodzi o obecność Maryi – zawsze była i jest bardzo ważna w moim życiu od najmłodszych lat. Uważam, że doświadczyłem w tym dosyć już długim życiu bardzo dużo dobrego ze strony Matki Bożej i Pana Jezusa. Dużo się modliłem i modlę w różnych sprawach i przy każdej okazji. Odmawiam prawie codziennie Koronkę w różnych intencjach. Dziesiątkę Różańca do Matki Bożej z Guadalupe. Zawsze w modlitwie tej polecam nienarodzone dzieci. Odmawiam też koronkę do św. Rity o rozwiązanie różnych trudnych problemów. I jakoś wszystko pozytywnie się rozwiązuje. Naprawdę codziennie odczuwam pomoc „z góry”. Z Bożą pomocą wszystko jest możliwe.

Zbigniew z Wielkopolskiego

 

 

Szczęść Boże!

Serdecznie dziękuję za przepiękny kalendarz „366 dni z Maryją”, zawierający ważne treści na każdy dzień roku.

Jestem wychowanką katolickiej szkoły niepokalańskiej, której założycielką jest bł. matka Marcelina Darowska z trzema innymi siostrami. Szkołę założyły przy wszystkich swoich klasztorach niepokalanek, by kształcić przyszłe Polki – matki według hasła: „Żeby świat przemienić, trzeba zacząć od przemiany kobiety”. Żyję tym hasłem przez 85 lat. Wiadomo, że takich nauczycieli państwo zniewolone sobie nie życzyło. Zwalniali mnie z kierownictwa, przeszkadzano w budowie szkoły, a największym moim grzechem było to, że nie pozwoliłam na zdjęcie krzyża ze szkolnych ścian. W dodatku zaczęłam uczyć religii. Komuniści nie mogli się doczekać mojego przejścia na emeryturę. Ponaglali mnie, wreszcie po 44 latach odeszłam i szkołę zamknięto. W parafii założyłam Akcję Katolicką i prowadziłam ją przez 17 lat. Za to moje długie i owocne życie dziękuję Bogu. Wam dziękuję za działalność. I za dawane świadectwo. Zostańcie z Bogiem!

Z wyrazami szacunku

Cecylia

 

 

Szczęść Boże!

Na wstępie pragnę serdecznie podziękować za wszelkie przesyłki oraz za przesłane życzenia urodzinowe. Było to dla mnie miłe zaskoczenie, że pomimo ogromu obowiązków, jakie macie, i wielkiej pracy, jaką wykonujecie, by propagować wartości chrześcijańskie, pomyśleliście także o mnie. Czuję się tym zaszczycona. Proszę mi wierzyć – czuję się tak, jakby sam Pan Jezus przystanął przy mnie i powiedział, że jestem dla Niego ważna.

W moim życiu tak się złożyło, że zawsze uważałam, że na miłość, której tak bardzo pragnęłam, muszę zapracować.

Tak się złożyło, że moja Mama pod koniec wojny została zgwałcona przez żołnierza radzieckiego. Potem była w obozie na Syberii. Tam zachorowała na tyfus – opiekowała się nią wspaniała pani doktor, dzięki której pod koniec ciąży wróciła do Polski i tu się urodziłam.

Mama wyszła za mąż za człowieka, który tak jak umiał, zapewnił mi swoją miłość. Choć wychowałam się w kochającej rodzinie, ciągle mi czegoś brakowało, ciągle miałam jakieś wyrzuty sumienia (uważałam, że swoim przyjściem na świat zmarnowałam mojej Mamie życie, bo nie wyszła za mąż z miłości, a z rozsądku, by dać mi nazwisko mojego opiekuna ziemskiego i żeby nie musiała się rodzina martwić, że mnie im odbiorą).

Teraz analizując moje życie, na wszystko patrzę jednak inaczej. To Bóg stawiał na mojej drodze ludzi, którzy przekazywali mi swoją miłość – a ja zawsze analizowałam, czy robią to szczerze.

Cieszę się, że udało mi się podziękować za wszystko mojej Mamie, mojemu ziemskiemu opiekunowi i mojej rodzinie, która przyjęła mnie z miłością – a za mojego biologicznego ojca mogę się modlić.

Cieszę się również, że mogłam to wszystko „wyrzucić” ze swojego serca i teraz cieszyć się każdym dniem. I sprawił to Pan Jezus za Waszym pośrednictwem. Jeszcze raz serdecznie dziękuję.

Z serdecznymi pozdrowieniami, pamiętająca w modlitwie

Janina z Pomorskiego