Blask Kościoła
 
Fenomen architektury sakralnej
Adam Kowalik

Dziś trudno wprost uwierzyć, że wspaniały styl gotycki w architekturze mógł być kiedyś uznawany za barbarzyński, a ukształtowane zgodnie z jego kanonami dzieła – za przykłady złego smaku. Sama nazwa stylu została stworzona przez włoskich architektów epoki renesansu i pochodzi od nazwy plemienia germańskiego – Gotów. Aby do końca naświetlić, na czym polegała złośliwość twórców nazwy, dodajmy, że jednym z „osiągnięć” Gotów, było zniszczenie Rzymu w V wieku.

Z czasem Europejczycy otrząsnęli się z przesądu wpojonego im przez zadufanych w sobie włoskich architektów i na nowo docenili styl łączący piękno zdobień z finezją konstrukcyjną i wykorzystaniem efektów optycznych – gry światła wpuszczanego do wnętrza przez barwne witraże. Pod koniec wieku XIX i na początku XX nastąpił nawet wielki powrót do tego sposobu budowania, zwłaszcza w architekturze kościelnej.

POMOC W ZBAWIENIU

Budzące zachwyt katedry gotyckie nie spadły oczywiście z nieba (to raczej atmosfera sakralności jaka panuje w ich wnętrzach, kieruje myśl ludzką ku Niebu). Ich pojawienie się poprzedziły stulecia rozwoju architektury. Najlepsi konstruktorzy, najdoskonalsi mistrzowie budownictwa (bardzo często członkowie zakonów) rozwijali swe umiejętności, by tworzyć dzieła, które będą głosić chwałę Bożą, a więc spełniać zadanie, które Przedwieczny postawił przed ludźmi w chwili stworzenia. Przypomnijmy tu fragment katechizmu: Pan Bóg stworzył człowieka, aby Pana Boga znał, oddawał Mu cześć, z całego serca kochał i służył Mu, a przez to osiągnął szczęście wieczne. Właśnie w tym miała pomagać wiernym architektura kościelna: we wnętrzach kościołów poprzez nabożeństwa i modlitwę indywidualną czczono Wszechmogącego, przy licznych ołtarzach służyli Bogu duchowni, ale także ludzie świeccy, a poznaniu Boga służyć miały figury i malowidła. Dodajmy, że nawet obecnie, gdy zachodnioeuropejskie kościoły odwiedza więcej turystów niż pobożnych wiernych, same dostojne budowle głoszą chwałę Przedwiecznego, zachęcając współczesnych pogan, by zainteresowali się, kto i co stoi za tymi wspaniałymi dziełami.

NOWOŚĆ W BUDOWNICTWIE

Niewątpliwie chrześcijaństwo wniosło nową jakość do budownictwa sakralnego. Poganie wznosili świątynie, które miały służyć jako „mieszkania” bóstw. Tymczasem Kościół gromadził wiernych we wnętrzu świątyni, włączając ich w liturgię, zachęcając do modlitwy i kontemplacji oraz nauczając zasad wiary. Do tego potrzebne były często ogromne przestrzenie i to w okresie, gdy kultura techniczna, wraz z całą cywilizacją starożytną, dogorywała po upadku imperium zachodniorzymskiego.
Gdy na Wschodzie, gdzie cesarstwo przetrwało, powstawały takie perły architektoniczne, jak świątynia Bożej Mądrości (Hagia Sofia) w Konstantynopolu, na Zachodzie budowniczowie uczyli się na nowo przykrywać coraz większe powierzchnie sklepieniami, przenosić obciążenia ze sklepień na filary i kolumny, zmniejszać powierzchnię murów, a rozszerzać otwory okienne. Przy okazji podkreślmy, że to nie XX wiek stworzył architekturę ze szkła. Pierwszą budowlą tego typu jest bowiem wspaniała Święta Kaplica (La Sainte Chapelle) w Paryżu, wybudowana w XIII stuleciu!

Technologie i gusta wypracowane przez budowniczych katedr przenoszone były do architektury świeckiej.
Gdy gotyk przestał być modny, umiejętności wypracowane przez architektów pozwoliły im wznosić wspaniałe kościoły renesansowe czy barokowe. W nowej stylistyce wybudowano m.in. taką perłę architektury, jaką niewątpliwie jest Bazylika św. Piotra w Watykanie.

KONTYNUACJA CZY ZERWANIE?

Nawet dziś, gdy cywilizacja chrześcijańska przeżywa kryzys, budownictwo sakralne nadal stanowi kuszące wyzwanie dla architektów. Niestety, często przy wyborze projektu zapomina się, że kościół ma nie tylko chronić wiernych przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi, ale także, a właściwie przede wszystkim, przybliżać ich do Boga, w wyniku czego nader często powstają budowle kiczowate, wręcz nieprzydatne do służby Bożej.
Oczywiście nie chodzi o kościoły typu bazylika w Licheniu, którym łatkę kiczowatości przypięła propaganda lewicowa, wręcz przeciwnie, bardziej na to określenie zasługują świątynie, które ze względu na nowatorstwo form ogłaszane są sztandarowymi osiągnięciami współczesnej architektury sakralnej. Błędy w wystroju sanktuarium licheńskiego skorygują następne pokolenia, podczas gdy „bunkrów” czy „szklarń”, które przypominają niektóre współczesne kościoły, po prostu nie da się już naprawić. Dlaczego? Bo przy ich projektowaniu zapomniano o zasadach, które przez wieki kierowały budowniczymi i fundatorami świątyń.


"Przymierze z Maryją" dociera regularnie do ponad 430 tysięcy osób. Dołącz do grona naszych Przyjaciół i zostań stałym czytelnikiem czasopisma.

NAJNOWSZE WYDANIE:
Kościół wobec zarazy
Panika związana z tzw. pandemią koronawirusa ogarnęła cały świat. Groza miesza się z ironią. Grozę wywoływały i chyba jeszcze ciągle wywołują informacje o śmierci zakażonych, zdjęcia trumien masowo wywożonych z prosektoriów przez ciężarówki… Ironię zaś wzbudzają: brak konsekwencji rządzących w podejmowanych działaniach prewencyjnych, zalew sprzecznych informacji i spiskowych teorii. Łatwo się w tym wszystkim zagubić. Zresztą ojcu kłamstwa zależy na tym, byśmy czuli się pogubieni, opuszczeni i osamotnieni – bez żadnej nadziei…

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
Listy od Przyjaciół
 
Listy od Przyjaciół

Szczęść Boże!

Chciałbym przekazać Państwu krótkie świadectwo. Jesteśmy z żoną w sakramentalnym związku małżeńskim już od 37 lat. Mamy dwie córki i 3-letniego wnuczka. Starsza córka mieszka za granicą, młodsza – tutaj z mężem i dzieckiem. Moja żona jest niepełnosprawna i niewidoma. Porusza się na wózku inwalidzkim. Ja jestem po trzech poważnych wypadkach. W roku 2006 spadły na mnie 24 palety. Miałem złamaną miednicę w pięciu miejscach i uszkodzone biodro. Leżałem w szpitalu dwa tygodnie. Później przywieźli mnie do domu, gdzie miałem spędzić w łóżku kolejne tygodnie. Po siedmiu dniach uratował mnie jednak bł. ks. Wincenty Frelichowski. Jego relikwie mamy w domu. Po wytrwałej modlitwie za wstawiennictwem błogosławionego Wincentego nagle udało mi się po kilku dniach wstać z łóżka. Lekarze nie dawali mi wcześniej szansy na pełne wyzdrowienie, ale jednak stało się inaczej. Po prostu pewnego dnia ks. Wincenty powiedział do mnie: „Wstań i chodź”. I chodzę do dziś i opiekuję się żoną, choć nieraz jest bardzo ciężko. Cieszę się jednak, że wraz z żoną możemy wspierać Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi. Prosimy o modlitwę za całą naszą rodzinę. Szczególnie za nasze zdrowie. Zostańcie z Bogiem.

Wacław z żoną Marią

 

 

Szanowna Redakcjo!

Jestem niesamowicie zbudowana Waszą działalnością. Przesyłane materiały bardzo sobie cenię. Czytam „Przymierze z Maryją”. Treściami dzielę się z najbliższymi. Moja rodzina jest wierna przykazaniom Bożym i kościelnym. Taka postawa jest budująca – dodaje siły i wiary do niesienia krzyża dnia codziennego.

W ostatnim czasie, pod koniec roku 2019, przeżywaliśmy trudne chwile, zresztą to trwa nadal. U mojego męża Jana wykryto raka jelita grubego. Badania, operacja, pobyt w szpitalu…

Można było to wszystko przyjąć, wytrzymać i działać tylko dzięki modlitwie do Boga, o którą prosiliśmy i nadal prosimy naszych znajomych i bliskich. Uczestnictwo we Mszy Świętej, odmawianie Koronki do Bożego Miłosierdzia w kaplicy szpitala zakonu bonifratrów przed cudownym obrazem Matki Bożej Uzdrowienia Chorych pomagały w tych trudnych chwilach. Pisząc o tym, pragnę podkreślić, że dzięki modlitwie, zaufaniu Opatrzności i Miłosierdziu Bożemu, mogliśmy przyjmować te wszystkie bolesne wydarzenia ze spokojem, powierzając również lekarzy opiece Ducha Świętego.

Teraz jesteśmy z mężem już razem, wspieramy się nawzajem i ufamy Bogu, że udźwigniemy ten krzyż. Prosimy o modlitwę.

Janina

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowni Państwo

Pragnę podziękować za wszystkie pamiątki i upominki, które od Was otrzymuję. Chciałabym też podzielić się z Państwem świadectwem wyjścia z nałogu alkoholowego mojego syna Mariusza, który zmagał się z tym problemem przez trzy lata. Żona odeszła od niego, wyprowadzając się z dwojgiem dzieci do swojej matki. A ja codziennie modliłam się na różańcu o jego nawrócenie. Prosiłam Matkę Bożą i św. Ojca Pio o wstawiennictwo. Prosiłam Pana Jezusa o dar nawrócenia mojego syna. I stał się cud. Syn zachorował. Miał poważną operację głowy – usunięcia guza i krwiaka pod czaszką. Operacja się udała. A syn, gdy wychodził ze szpitala, powiedział: „Mamo, już nigdy nie zobaczysz mnie pijanego”. I dotrzymuje obietnicy. Od tego czasu minęło sześć lat i przez ten okres nie pił żadnego alkoholu. Założył firmę transportową, żona z dziećmi wróciła do domu. Obecnie mieszkają razem.

Dziękowałam i nadal dziękuję Panu Jezusowi, jak również Matce Najświętszej i św. Ojcu Pio, że mnie wysłuchali i uzdrowili mojego syna z tej choroby.

Napisałam te słowa, bo chcę podzielić się świadectwem, że dzięki mocnej wierze i modlitwie możemy otrzymać łaskę o którą prosimy. Szczęść Wam Boże. Życzę zdrowia i wszelkich łask.

Krystyna z Łódzkiego

 

 

Szczęść Boże!

Szanowna Redakcjo

Pragnę podzielić się z Państwem świadectwem. Urodziłam się w wielodzietnej, katolickiej, robotniczej rodzinie na wsi. Gdy miałam 6 lat, zostałam osierocona wraz z siedmiorgiem rodzeństwa, ponieważ zmarła nam mama. Tatuś dawał nam bardzo dobry przykład, wychowywał nas bardzo religijnie: prowadził do kościoła i uczył codziennej modlitwy.

Młodo wyszłam za mąż i urodziłam troje dzieci. Moje małżeństwo nie było jednak szczęśliwe, ponieważ mąż nadużywał alkoholu i znęcał się nade mną i nad dziećmi. Pomimo tego nigdy nie straciłam wiary w Boga. Wierzyłam, że zawsze jest ze mną i pozwala mi wytrwać. Każdego wieczoru klękaliśmy razem z dziećmi i modliliśmy się gorąco. Gdy dzieci usamodzielniły się i założyły własne rodziny, postanowiłam wyjechać do Grecji. W tym czasie mieszkał tam i pracował mój syn. Przez jakiś czas mieszkaliśmy razem, ale syn zachorował i zmarł.

Od znajomych dowiedziałam się, że w naszej parafii organizowane są spotkania ewangelizacyjne. Zdecydowałam, że i ja będę na nie uczęszczać. Tutaj bardzo uspokoiłam się wewnętrznie i doświadczyłam ogromnej duchowej radości. Brałam udział w rekolekcjach. Przez dwa lata, przed tym wspaniałym duchowym doświadczeniem, cierpiałam bardzo na ból prawej ręki, która mi drętwiała i traciłam w niej czucie. Wiele razy jeździłam do lekarzy, ale pomimo iż brałam leki, ból nie ustępował. Tego dnia modliliśmy się przed Najświętszym Sakramentem i w pewnym momencie odczułam drganie tej chorej ręki. Uświadomiłam sobie, że ból ustąpił. Od tego czasu upłynęło już 6 lat, a moja ręka jest zdrowa.

Dziękuję Ci, Panie Jezu, za to uzdrowienie. Dziękuję Ci też za to, że dałeś mi łaskę wytrwania i cierpliwości w czasie, gdy zmarł mój syn. Za wiarę i siłę w ciężkich chwilach mojego życia, dziękuję Panie Jezu. Wierzę w Ciebie, Boże żywy!

Anna z Żywca

 

 

Szanowny Panie Prezesie

Z całego serca dziękuję za modlitwę oraz wszystkie życzenia i upominki, Niech Pan Bóg i Matka Najświętsza mają w Swojej opiece Pana i wszystkich pracowników Stowarzyszenia. Niech obdarzą Was zdrowiem i wszelkimi łaskami. Bóg zapłać za wszystko i Szczęść Boże!

Janina