Blask Kościoła
 
Kościół nauczycielem piękna
Adam Kowalik

Piękno jest jednym z przymiotów Boga. Bóg jest doskonałością, a więc jest piękny. Kościół od samego początku przykładał dużą wagę do tego, by świątynie uczynić godnymi Przedwiecznego, Obecnego tam w Przenajświętszym Sakramencie. Wzniesienie wspaniałego kościoła, postawienie pięknego ołtarza, ale także ozdobienie tabernakulum wazonem kwiatów jest formą oddania chwały Bogu.

Każdy człowiek, o ile nie zepsuje się obcowaniem ze złem i brzydotą, ma zaszczepiony w duszy pociąg do rzeczy estetycznych, ładnych. Wynika to właśnie z tęsknoty do Boga. Czasem jest to uczucie nieuświadomione. Dlatego Kościół przejmował pewne elementy sztuki pogańskiej, oczywiście o ile nie stały w sprzeczności z zasadami prawdziwej wiary i moralności. Przecież nawet tak typowo chrześcijański motyw, jak wyobrażenie Chrystusa – Dobrego Pasterza niosącego na ramionach jagnię, występował także w sztuce pogańskiej – starogreckiej czy egipskiej.

Znana nam forma kościoła jako budynku jedno- lub wielonawowego zakończonego apsydą, to nic innego jak adaptowany do celów kultu chrześcijańskiego typ budynku miejskiego (handlowo-sądowego), znanego już w starożytnej Grecji. Wbrew temu, co twierdzą wrogowie Kościoła, to nie spoganiały nurt renesansu czy neoklasycyzm rewolucyjnej Francji stanowi kontynuację sztuki starożytnej Grecji czy Rzymu. Oczyszczona z lubieżności i dzikości trwa ona bowiem w kulturze chrześcijańskiej.

Ku czci Najwyższego


Szczególny zachwyt współczesnych budzą dzieła architektury i sztuki kościelnej powstałe w ostatnich stuleciach średniowiecza. Budowane wówczas świątynie wystrzeliły w górę, ku niebu, jak modlitwy wznoszone przez wiernych przed Boży Tron. Można nawet powiedzieć, że wspaniałe katedry gotyckie same w sobie stanowiły swoistą modlitwę. Zdumienie budzi fakt, że nawet w odległych zakamarkach dachów świątyń można znaleźć rzeźby i detale architektoniczne, które zadziwiają mistrzowskim wykonaniem. Średniowieczni artyści wiedzieli, że choć nie dostrzega ich przechodzień, to widzi je Bóg. Rzeźbili je więc, jak mogli najlepiej, ku czci Najwyższego.

Kultura dla ubogich

Malowidła, rzeźby, wytwory złotników wypełniające wnętrze kościołów dodatkowo pełniły także rolę edukacyjną. Przedstawiały sceny ze Starego i Nowego Testamentu, przybliżały prawdy wiary tym, którzy nie posiedli sztuki czytania i pisania. Opowiadały o życiu świętych, wskazując wzory postępowania. Formowały także gust oglądających. Dzięki temu wyższa kultura trafiała na prowincję, często bardzo odległą. Przyczyniał się do tego między innymi ruch pielgrzymkowy.

O tym, jak ważną rolę w życiu Kościoła zajmowała troska o piękno, świadczy paradoksalnie postawa protestantów. W mniejszym lub większym stopniu wszyscy herezjarchowie dążyli do opróżnienia świątyń z obrazów i innych dzieł sztuki, które je dotąd wypełniały. Nie chcieli pośredników między wiernymi a Bogiem i nie doceniali roli piękna w życiu duchowym człowieka. Nieprzypadkowo więc walcząc z reformacją, Kościół odwołał się do sztuki, by przybliżyć ludziom doktrynę katolicką i przyciągnąć ich do świątyń.

Piękno architektury sakralnej

Budowane w okresie potrydenckim kościoły oparte były przeważnie na wzorach rzymskich, może mniej wspaniałych niż gotyckie, ale za to przemawiających do ówczes­nych ludzi. Znękany pożogą wojenną, zagrożony epidemiami człowiek znajdował pociechę w chwilach spędzonych w bogatych wnętrzach kościołów, przybliżających mu rzeczywistość niebiańską. Wspaniała liturgia wznosiła duszę do Boga. Bogactwo sakramentów i sakramentaliów, znajdujących także odbicie w sztuce, ułatwiały grzesznym ludziom wędrówkę po wąskiej dróżce wiodącej ku życiu wiecznemu.

Niestety, po latach spokoju na ludzkość przyszło kolejne ciężkie doświadczenie – rewolucja zwana francuską. W reakcji na dechrystianizację Kościół i tym razem sięgnął po sztukę. Teraz zaczerpnął treści i wzory z epoki, gdy zjednoczona w Chrystusie Europa wznosiła na chwałę Bożą smukłe wieże katedr.

Niestety w ostatnim czasie trochę jakby zapomniano, że sztuka sakralna nie tylko ma organizować wnętrze świątyni, ale także pobudzać do modlitwy i pociągać dusze wiernych ku źródłu piękna, którym jest Bóg.

Na szczęście oprócz „hal modlitewnych” powstają także piękne nowe kościoły, wzniesione według wypróbowanych przez wieki wzorów.

Ten artykuł przeczytałeś dzięki ofiarności Darczyńczów. Wesprzyj nas i zostań współtwórcą "Przymierza z Maryją".

NAJNOWSZE WYDANIE:
Święty Józefie - módl się za nami
W dobie powszechnego kryzysu ojcostwa, Kościół stawia nam za wzór św. Józefa, ziemskiego opiekuna Pana Jezusa. Przykład jest szczególnie cenny dla współczesnych, często zakompleksionych mężczyzn.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Maryja czeka na Ciebie!

Jak myślisz, czym może zaowocować w Twoim życiu:
• codzienna modlitwa;
• niewielki, miesięczny datek, np. 20 złotych?

Zyskasz więcej niż Ci się wydaje! Siostry zakonne będą modlić się za Ciebie każdego dnia, kapłan co miesiąc odprawi w intencjach Twoich i innych Apostołów Mszę Świętą, a po roku będziesz brać udział w losowaniach pielgrzymek do Fatimy. A najważniejsze jest to, że staniesz się częścią duchowej rodziny, będziesz razem z nami budzić sumienia Polaków i jeszcze bardziej zbliżysz się do Maryi!

Niemożliwe? Możliwe, jeśli tylko zadzwonisz pod numer 12 423 44 23 i zostaniesz Apostołem Fatimy!


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Szanowna Redakcjo, pragnę złożyć moje świadectwo o otrzymanych łaskach za pośrednictwem Nowenny Pompejańskiej, którą zaczęłam odmawiać 13 maja 2020 roku i odmawiam w dalszym ciągu. Poleciła mi ją koleżanka, która również ją odmawiała. Muszę przyznać, że kiedyś ciężko mi było odmówić jedną część Różańca – brak cierpliwości. Od teraz pokochałam tę modlitwę i dzięki temu w moim życiu zaczęły dziać się rzeczy, które po ludzku są trudne do wytłumaczenia.
Jechaliśmy z mężem i synem do Sanktuarium Maryjnego, ja podczas podróży odmawiałam Różaniec. W pewnej chwili samochód wpadł w poślizg (padał deszcz), mąż stracił panowanie nad kierownicą, a my na szczęście „bezpiecznie” wylądowaliśmy w rowie. Nikomu nic się nie stało, tylko samochód lekko uszkodzony. Ponadto mąż zerwał z nałogiem palenia po ponad 50 latach.
Wszystkie łaski zawdzięczam mojej ukochanej Mateczce, której powierzam wszystkie swoje troski.
Zachęcam wszystkich do kontynuowania tej pięknej modlitwy, bo los żadnego człowieka nie jest obojętny Matce Bożej. Dziękuję Ci, Maryjo, za wszelkie łaski, które otrzymałam i nadal otrzymuję.
Szanowna Redakcjo, dziękuję Wam za propagowanie Nowenny Pompejańskiej.

Pozdrawiam Was serdecznie. Z ­Panem Bogiem,
Danuta z Łomży


Szczęść Boże!
Szanowna Redakcjo, pragnę gorąco podziękować Wam za wszystkie przesyłki, które od Was otrzymałam. Pragnę złożyć moje świadectwo o otrzymaniu łaski zdrowia. Kiedy w czerwcu moja córka zachorowała na poważną chorobę, lekarze dawali jej 2 procent szans na przeżycie. Ale wiara, którą w sobie mam, dodała mi otuchy. Zaczęłam odmawiać nowennę do św. Jana Pawła II i Różaniec św. do Matki Bożej 3 razy w ciągu dnia. Gdy skończyłam nowennę, pojawiła się wieść o poprawie stanu zdrowia. Modlitwa różańcowa też nie była daremna. Córka po ciężkich krzyżach, które przechodziła, wróciła do domu zdrowa. Cała rodzina modliła się za nią i była w jej intencji odprawiona Msza św. Jej patronką jest Matka Boża, bo córka urodziła się 15 sierpnia i na drugie imię ma Maria. Jestem na emeryturze i modlę się od lat, odmawiając co dzień Koronkę i Różaniec św. Wierzę, że wiara czyni cuda.
Pozdrawiam serdecznie
Wasza Czytelniczka, Halina


Szczęść Boże!
Od dłuższego czasu czytam różne świadectwa o tym, jak Matka Boża i nasza bardzo nas kocha i zawsze jest z nami, kiedy my o to prosimy. Ja jestem tego przykładem. (…) W 2006 roku miałam udar i paraliż jednostronny, nauczyłam się mówić, chodzić, a nawet oddychać. Obecnie chodzę już bez kul (…). Mieszkam sama, bo moje jedyne dziecko zmarło mi przy porodzie, w 2015 roku zmarł mi mąż, (…) [wcześniej] przez 2 lata opiekowałam się nim, bo zachorował na białaczkę.
Kiedy już nie mogłam dać sobie rady, bardzo chciałam umrzeć. Nad ranem usłyszałam taki ciepły męski głos: „Chcesz umrzeć?”. A ja odpowiedziałam, że nie mogę, bo opiekuję się mężem. Wiem, że to był głos Pana Jezusa. (…)
7 czerwca tego roku zdarzył się cud. O 5.00 rano poczułam, że paraliż mi ustąpił. Czułam się wolna, bez skurczów mięśni. Zaczęłam ćwiczyć, chodzić, odłożyłam kule, nie miałam zawrotów głowy, nikt nie musiał mnie podtrzymywać. Wcześniej odmówiłam Nowennę Pompejańską. (…)
Jak mam coś zrobić, zawsze proszę o pomoc Mateńkę i Ona mi pomaga, nigdy nie jestem sama.
Mam nowych przyjaciół, takich prawdziwych, bo tamci sprzed choroby się odwrócili, rodzina też. Byłam sama, na sąsiadów też nie mogłam liczyć, nie podobało się im, że często chodzę do kościoła. A teraz, jak się podniosłam, to sąsiadki zaczęły mnie zapraszać, zauważają mnie na klatce.
Obecnie jestem bardzo szczęśliwa, bo nie jestem sama. Kto wierzy, nigdy nie jest sam.
Zofia z Koła


Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze Dziewica!
Szanowna Redakcjo. Chcę podzielić się swoimi przeżyciami.
W 2000 roku moja żona zachorowała na nerki i kamienie żółciowe, miała zatrucie organizmu i została skierowana do szpitala. W dniu jej operacji na lewą nerkę zwróciłem się o pomoc do Matki Bożej i Pana Jezusa, żeby ocalili jej życie, a ja do końca życia wyrzeknę się spożywania alkoholu. Od ponad 20 lat nie piję, choć przez ten czas odbyły się trzy wesela naszych dzieci. Bawiłem się bez alkoholu, a na toasty wlewałem do kieliszków wodę mineralną. Powiedziałem, że nie będę brał Pana Boga na próbę. Moja żona żyje i to jest najważniejsze.
W 2008 roku przeszedłem ciężki zawał serca. Karetka pogotowia zabrała mnie pod tlenem i kroplówką, pielęgniarki dawały bez przerwy zastrzyki i słyszałem, jak pielęgniarka mówiła do lekarza: „Panie doktorze, pacjent nam ucieka!”. Leżałem na SOR-ze 15 minut. W końcu lekarz powiedział, że co mogli, to zrobili i czy wyrażam zgodę na transport helikopterem do Olsztyna. Pamiętam tylko, jak zakładano mi słuchawki na uszy i obudziłem się już na Oddziale Kardiologii w Olsztynie. Widziałem Matkę Bożą ubraną w niebieski płaszcz ze złotymi gwiazdami, która pochylała się nade mną. Potem zobaczyłem wielki tłum ludzi, a na końcu Maryja oddaliła się i po chwili zniknęła…
Jeszcze raz dziękuję za wysłane obrazki, różaniec i „Przymierze z Maryją”. (…) Niech wszechmocny Bóg i Matka Boża daje zdrowie i siłę Panu Prezesowi i całej Redakcji, bo to jest piękne i wzruszające, że po przeczytaniu „Przymierza z Maryją” niejedna osoba się opamięta i nawróci do Boga.
Z Panem Bogiem,
Jan


Szanowni Państwo
Dziękuję za piękne życzenia urodzinowe i modlitwę w mojej intencji. Pragnę wspomnieć, że z uwagi na niepokoje w mojej rodzinie, zaczęłam odmawiać Nowennę Pompejańską.
W tym samym czasie otrzymałam od Was piękny różaniec. Przyjmuję ten dar jako znak obecności Maryi.
Z Panem Bogiem
Helena