Cudowne wydarzenia
 
Co się wydarzyło w Kibeho?
Agnieszka Stelmach

Choć wielu naszych Czytelników słyszało już o objawieniach w Fatimie, w Lourdes czy Guadalupe, to część być może nic nie wie na temat przesłania Maryi przekazanego trzem uczennicom w Kibeho. Ta niewielka wioska położona na południu Rwandy szybko stała się jedynym afrykańskim sanktuarium maryjnym. Matka Boża w latach 1981-1989 kilkakrotnie ukazywała się tutaj uczennicom liceum, ubolewając nad stanem wiary młodych ludzi, zepsuciem polityków i szerzącym się na świecie bezprawiem. Przypominała o konieczności pokuty i nawrócenia. Dokładnie przepowiedziała straszliwe ludobójstwo, które dotknęło Rwandę kilkanaście lat później. Objawienia z Kibeho zostały oficjalnie uznane przez Kościół w 2001 roku.

 

Rwanda. Początek 1980 roku to smutny czas. W całym kraju miały miejsce akty wandalizmu. Kradzione i niszczone były figury Matki Bożej. Mało kto odmawiał Różaniec. Nawet sami duchowni rzadko kiedy przypominali o tej modlitwie, ulegając wpływowi fałszywych teologów, twierdzących, że to nabożeństwo straciło sens. Niewiele później, w momencie powszechnej apatii i zniechęcenia, w tym kraju objawiła się Ta, o której niemal zapomniano – Matka Najświętsza.

 

Wizjonerki, którym ukazała się Maryja, uczęszczały do szkoły prowadzonej przez siostry zakonne. Większość spośród 120 uczniów stanowili katolicy, jednak młodzież pod względem moralnym pozostawiała wiele do życzenia…

Pierwsze objawienie

Jako pierwsza widzenie miała szesnastoletnia bardzo pobożna dziewczyna, Alphonsine Mumureke. Objawienie miało miejsce w sobotę, 28 listopada 1981 roku o godz. 12.35. Alphonsine wspominała: – Byłam w jadalni i rozdawałam posiłki. Nagle usłyszałam głos. Maryja mówiła: „Moja córko, oto jestem”.

 

Dziewczyna wyznała, że wyszła na korytarz i zobaczyła bardzo piękną kobietę. Uklękła, uczyniła znak krzyża, a następnie zapytała: Kim jesteś? Maryja odpowiedziała: NdiNyinaWaJambo (co w miejscowym języku oznacza: Jestem Matką Słowa).

Matka Boża zapewniła, że wie, iż Alphonsine Ją kocha, ale chciałaby, aby także inni uczniowie mieli tak głęboką wiarę, ponieważ nie wierzą oni wystarczająco.

 

Od samego początku nikt nie wierzył w to, co mówiła Alphonsine. Tymczasem Dziewica ukazywała jej się ponownie 29 listopada i w prawie każdą niedzielę grudnia. Z powodu tych nadzwyczajnych odwiedzin dziewczyna wiele wycierpiała przez szyderstwa i kpiny swoich rówieśników.

Nadzwyczajne zjawiska

8 maja 1982 roku Alphonsine poskarżyła się Matce Bożej: Ludzie mówią, że jestem szalona. W tym dniu uczniowie i nauczyciele ze szkoły byli świadkami wielu znaków na niebie. Obserwowali oni taniec słońca od lewej do prawej strony, w górę i w dół, zniknięcie słońca i pojawienie się zielonkawego księżyca, taniec gwiazd, świetliste krzyże itp.

 

Alphonsine podała Matce Bożej różańce do poświęcenia. Jeden z nich stał się niezwykle ciężki. Trudno go było unieść. Należał do uczennicy, która najzajadlej krytykowała objawienia…

 

Matka Słowa poleciła Alphonsinie przekazywać osobiste orędzia skierowane do konkretnych osób i wskazówki dla zgromadzeń zakonnych, a także treści dotyczące przyszłości Rwandy.

 

W swoich rozmowach z Maryją wizjonerka zachowywała zawsze wielką prostotę. Zwracała się do Niej: Umubyeyi, co w języku kinyarwanda znaczy Mamusiu.

 

Alphonsine wielokrotnie podkreślała, że Maryja przybyła do Kibeho, aby przygotować świat na przyjście swojego Syna. Matka Słowa miała wielokrotnie mówić o cierpieniu. Powtarzała, że nie ma innej drogi do Nieba, jak przez cierpienie.

 

Dziewczyna niekiedy przez czternaście dni z rzędu pościła i umartwiała się. Modliła się i śpiewała. Prosiła o łaskę dla tych, którzy grzeszą wskutek nienawiści. W swoich modlitwach Alphonsine nigdy nie zapominała o duchownych i młodzieży. Modliła się o pokój, za biskupów Rwandy, władze państw i cały świat.

 

Podczas ostatniego objawienia, 28 listopada 1989 roku Matka Boża skierowała swe przesłanie do polityków rządzących światem: Mówię do was, którzy posiadacie władzę, a którzy reprezentujecie naród: ratujcie ludzi, a nie bądźcie ich oprawcami. Nie okradajcie ich, dzielcie się z innymi. Uważajcie, aby nie tyranizować tych, którzy chcą wytknąć wam błędy. Mówię to do was, powtarzam wam: nie wolno nic złego czynić tym, którzy kochają bliźnich, stają w ich obronie, walczą o poszanowanie dla ich życia i dla prawdy, są dobrzy i walczą o to, aby Bóg był kochany i czczony.

 

Świat zmierza w otchłań

 

Wieczorem 12 stycznia 1982 roku Matka Boża ukazała się po raz pierwszy siedemnastoletniej Nathalie Mukamazimpaka. Była ona skromna i pobożna. Nathalie mówiła przede wszystkim o chrześcijańskim sensie cierpienia i dała tego przykład swoim życiem.

 

5 sierpnia 1982 roku Maryja skarżyła się: Mówię do was, ale nie słuchacie. Chcę was podźwignąć, a wciąż nie chcecie wstać. Wołam was, a udajecie głuchych. Kiedy zaczniecie czynić to, o co was proszę? Jesteście obojętni na wszystkie Moje wezwania. Kiedy zaczniecie interesować się tym, co pragnę wam powiedzieć? Daję wam wiele znaków, a ciągle nie wierzycie. Jak długo jeszcze będziecie głusi na Moje wezwania?

 

Madonna w rozmowie z Nathalie mówiła także: Świat podąża bardzo złą drogą; popełnia się wiele grzechów, królują perfidia i rywalizacja, nie ma zgody. (…) Świat zmierza do tego, by zapaść się w otchłań, zlewa się w jedno obrzydliwe państwo; i jeśli nie będziecie żałować i nie przemienicie waszych serc, wszyscy zapadniecie się w otchłań.

 

Na świecie króluje egoizm, nienawiść, nieczystość i bezbożność. Z tego powodu należy niezwłocznie żałować, nie zatwardzać serca, wyrzec się grzechu i praktykować Boże Przykazania.

 

Maryja powiedziała też Nathalie, że przez większość swego życia będzie cierpieć. 3 września 1983 roku dziewczyna odpowiedziała: Przyjmuję drogę, którą chcesz mnie prowadzić, bez względu na to, czy będzie to droga cierpienia, czy droga radości. Maryja wyjaśniła, że poprzez cierpienie ratuje siebie i bliźnich, ponieważ w cierpieniu daje się dowód prawdziwej miłości.

Koronka do Siedmiu Boleści NMP

 

Spośród tych wydarzeń najbardziej wszystkich zdumiał fakt objawienia się Matki Słowa Marie‑Claire Mukangango, która nie wierzyła w to, co mówiła Alphonsine, i najzajadlej ją atakowała.

 

Samo życie duchowe Marie‑Claire pozostawiało wiele do życzenia. Ceniona przez koleżanki, mająca na nie ogromny wpływ, zginie później wraz z mężem w wojnie, którą dokładnie przepowiedziała Matka Boża.

 

Mimo wielu wad, jakie miała Marie‑Claire, Matka Słowa właśnie jej powierzyła ważne zadanie – krzewienie nabożeństwa do Siedmiu Boleści NMP.

Matka Boża ukazywała się dziewczynie od 2 marca 1982 do 15 września 1982 roku. Od tamtej pory Marie‑­Claire powtarzała, że trzeba rozważać Mękę Jezusa i głęboką boleść Jego Matki. Trzeba odmawiać Różaniec i Koronkę do Siedmiu Boleści NMP, żeby otrzymać łaskę żalu za grzechy.

 

Maryja ubolewała, że wielu ludzi popełnia grzechy, ale wszyscy zachowują się tak, jakby nic złego nie zrobili. Podczas pierwszego objawienia Maryja mówiła: Ludzie współcześni nie czują już tego zła, które czynią. Kiedy ktoś popełni grzech, nie przyznaje się, że źle postąpił. Proszę was, żałujcie za grzechy. Jeśli będziecie odmawiać tę Koronkę, rozważając ją, będziecie mieli siłę do wzbudzenia w sobie skruchy. Dzisiaj wielu ludzi nie potrafi już prosić o przebaczenie. Ci ludzie znów krzyżują Syna Bożego. Przyszłam wam o tym przypomnieć, szczególnie tu, w Rwandzie, gdyż znajduję tu jeszcze ludzi pokornych, którzy nie są przywiązani do bogactw ani do pieniędzy.

 

15 sierpnia 1982 roku dziewczyna ujrzała siebie stojącą pośrodku dużego ciernistego krzewu. Siedem razy upadła w cierniste krzaki, a Maryja powiedziała: Upadłaś siedem razy w ciernie, abym mogła poruszyć zatwardziałe serca ludzi. Świat jest chory, moje dzieci, musicie się umartwiać, żeby pomóc Jezusowi w zbawieniu świata.

 

Straszna przepowiednia

 

W Kibeho Matka Boża zapowiedziała, że w Rwandzie będą się działy straszne rzeczy. Maryja mówiła, że jeżeli ludzie się nie nawrócą, to przez trzy dni i trzy noce będą panowały ciemności, i że ocaleją ci, którzy będą wtedy mieć w swoich domach zapalone świece rwandyjskie ­własnoręcznie zrobione. W 1983 roku Matka Słowa ukazała uczennicom rzeki pełne krwi, mordujących się ludzi, porozrzucane i pozbawione głów zmasakrowane ciała, których nie miał kto pochować.

 

Ta straszna przepowiednia sprawdziła się w 1994 roku. Podczas bratobójczych walk między plemionami Hutu i Tutsi zginęło ponad milion osób, a tysiące zostało okaleczonych. Ludzie ginęli z rąk swoich sąsiadów, ścinani i okaleczani maczetami albo paleni żywcem. Kobiety i dziewczynki gwałcono, a następnie zabijano. Noworodki rozbijano o ścianę, ciężarnym rozcinano brzuchy. Dzieci zabijano na oczach matek, żony mordowano przed mężami. Okaleczano, obcinano kończyny, dokonywano masakr w kościołach i szpitalach…

 

Księża, gdy dziewczęta przekazywały słowa Matki Bożej o straszliwym ludobójstwie, które miało się wydarzyć, nie dowierzali. Tymczasem zapowiedziane ciemności strasznego terroru wojennego trwały dokładnie trzy miesiące: od kwietnia do lipca 1994 roku. Misjonarze opowiadali, że rodziny, u których podczas straszliwych masakr paliły się poświęcone świece, ocalały!

 

Zapowiedź ludobójstwa w Rwandzie stała się jednym z głównych powodów, które doprowadziły władze kościelne do uznania objawień w Kibeho.


Najświętsza Maryja Panna ostrzegła także, że swoboda seksualna może doprowadzić do katastrofy. Matka Słowa wzywała cały świat – tak jak w Fatimie – do modlitwy, postu i pokuty, dla uniknięcia wojny i kary.

 

29 czerwca 2001 roku objawienia Matki Bożej Bolesnej w Kibeho, zostały uznane za autentyczne.

 

Od czasu objawień miały miejsce spektakularne fale nawróceń, ale też straszliwe zbrodnie. Jeszcze w 1995 roku wojska Tutsi zamordowały w świątyni w Kibeho około 3 tysięcy ludzi z plemienia Hutu. Była to zemsta za zbrodnie popełnione przez Hutu podczas masakry dokonanej rok wcześniej.


Jak wspomina jeden z miejscowych misjonarzy, przed wojną do Kibeho przybywało dziesięć razy więcej pielgrzymów niż obecnie. Była radość i skupienie. Ale pomimo początkowej fali nawróceń, ludzie znowu zapomnieli o błagalnym wołaniu Matki Słowa, wzywającej do pokuty i modlitwy. Chęć zemsty wydaje się być większa niż chęć nawrócenia.


Ten artykuł przeczytałeś dzięki ofiarności Darczyńczów. Wesprzyj nas i zostań współtwórcą "Przymierza z Maryją".

NAJNOWSZE WYDANIE:
Matka Boża wzorem cnót
Oddając najnowszy, 120. numer „Przymierza z Maryją”, pragniemy podzielić się radością. Mija właśnie 20 lat od momentu, gdy nasze pismo po raz pierwszy trafiło do polskich domów. Nie świętowalibyśmy tej rocznicy, gdyby nie nieoceniona pomoc naszych drogich Przyjaciół i Darczyńców. I za to serdecznie dziękujemy każdemu, kto choć w najmniejszym stopniu przyczynił się do powstania i rozwoju pisma.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Boże wsparcie w zwyczajnym życiu

Barbara i Mariusz Colikowie są młodym małżeństwem z Chorzowa. Dają piękne świadectwo życia z Panem Bogiem na co dzień i wierności Jego Przykazaniom. Mówią też o tym, jak wiele korzyści duchowych daje im członkostwo w Apostolacie Fatimy i materiały, które otrzymują od Stowarzyszenia im. Księdza Skargi.

 

Chociaż wiele nosisz imion, jesteś tylko jedna, Twoje dobre oczy patrzą na świat… – to poruszające słowa jednej z piosenek religijnych. Znamy wiele pięknych wizerunków i tytułów Matki Bożej.


Dzisiaj jednak możemy z całą pewnością powiedzieć, że najbardziej szczególny i najbliższy naszym sercom wizerunek Maryi to ten z Fatimy…

Jesteśmy małżeństwem od dwóch lat. Oboje mamy za sobą historię nawrócenia i przylgnięcia do Boga dopiero w dorosłym życiu. Każde z nas ma swoją wyjątkową historię spotkania z Bogiem – spotkania, które całkowicie odmienia życie. Spotkania, po którym nic już nie jest takie samo. Nasza znajomość również ma swoje źródło w Kościele.


Od samego początku wiedzieliśmy, że naszą relację, a później związek małżeński, chcemy budować na fundamencie wiary, zgodnie z wartościami i nauczaniem Kościoła. Nie wyobrażaliśmy sobie, że moglibyśmy osiągnąć szczęście bez Boga, bez Jego błogosławieństwa, lekceważąc Jego Przykazania.


W zeszłym roku w okresie Wielkiego Postu (tak bardzo innego od wszystkich dotychczasowych) na kanale PCh24.tv usłyszeliśmy o możliwości zamówienia repliki Całunu Turyńskiego wraz z folderem informacyjnym przygotowanym przez Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi. Zamówiliśmy te materiały, a jakiś czas później otrzymaliśmy również broszurkę zachęcającą do przystąpienia do Apostolatu Fatimy. Zdecydowaliśmy, że chcemy dołączyć do grona jego członków. Poczuliśmy wtedy, że orędzie Maryi z Fatimy może być odpowiedzią na dzisiejsze czasy – odpowiedzią na naszą niepewność, na nasze troski i obawy. Odtąd czasopisma „Przymierze z Maryją” oraz „Polonia Christiana” stały się naszą regularną i wyczekiwaną lekturą, w której znajdujemy sporo wartościowych i pokrzepiających treści.


Apostolat Fatimy pogłębił naszą pobożność maryjną i przywiązanie do Matki Bożej. Przez wiele miesięcy codziennie odmawialiśmy wspólnie Różaniec. Odkryliśmy wtedy, że zbliżając się do Boga przez Maryję, równocześnie zbliżamy się do siebie nawzajem. Jesteśmy przekonani, że modlitwa małżeńska owocuje we wspólnym życiu. Cały czas staramy się w miarę możliwości odmawiać razem chociaż cząstkę Różańca. Poświęciliśmy naszą rodzinę i nasz dom Matce Bożej, Jej opiece. Mocno wierzymy w Jej wstawiennictwo. Zaczęliśmy również interesować się Objawieniami Fatimskimi, które dotąd znaliśmy jedynie pobieżnie.


Staramy się uczestniczyć jak najczęściej w Eucharystii i czerpać z Niej. Staramy się dostrzegać obecność Boga i Jego działanie w naszej codzienności, w naszych życiowych (czasem trudnych) doświadczeniach, które – jak wierzymy – nie są Mu obojętne. Staramy się widzieć Jego wszechmoc i piękno w dziele stworzenia – podczas spacerów, górskich wycieczek i wypraw rowerowych, które uwielbiamy…


Nasze życie z Bogiem jest raczej zwyczajne i prozaiczne, bez spektakularnych cudów, ale nie potrafimy i nie chcemy wyobrażać sobie życia bez Niego. Nie jest ono usłane różami i – zwłaszcza w ostatnim czasie – zmagamy się z wieloma trudnościami, ale wiemy, że na życiowej drodze mamy Bożą obecność i Jego wsparcie. Bóg nie obiecuje nam życia bez burz, ale obiecuje, że w czasie tych burz będzie z nami. Nieustannie doświadczamy tego, że z nami jest.

 

Przyg. MW


Listy od Przyjaciół
 
Korespondencja

Szczęść Boże!

Drodzy Przyjaciele, bardzo dziękuję za czasopismo „Przymierze z Maryją” i wszystkie upominki. Wiele to dla mnie znaczy. Zdarzyło mi się wątpić, zbaczać z drogi. Brakło sił, odwracałam się od Maryi i Jezusa. Dzięki nim jednak zdecydowałam się na rozmowę z zaufanym księdzem z mojej parafii i się wyspowiadałam.

Jaka wtedy ogarnęła mnie wielka radość, że mogłam zrzucić ogromny ciężar z serca. Teraz wiem, że mam wielkie wsparcie w Maryi i Jej Synu. Wiem, że zawsze mogę się zwrócić do nich o pomoc. Bóg zapłać!

Marta z Piaseczna

 

Szczęść Boże!

Jako głowa rodziny chciałbym się pochwalić łaskami, jakie wraz z żoną otrzymaliśmy. Pozwolą Państwo, że przedstawię relację żony: „Do cudu za pośrednictwem św. Rity doszło ponad 8 lat temu, kiedy będąc w trzeciej ciąży poproszono mnie o zjedzenie płatka róży. Było to dla mnie wielkie zaskoczenie i zdziwienie, ale spełniłam tę prośbę. Dlaczego? Przedstawię krótko.

W 2008 roku urodziłam swoje pierwsze dziecko – córeczkę. Gdy miała ponad roczek, zdiagnozowano u niej chorobę genetyczną SMA. Niestety kolejne ciąże wiążą się z ryzykiem narodzin chorego dziecka, ale zawsze z mężem marzyliśmy o dużej rodzinie. Już przed ślubem rozmawialiśmy o dzieciach i stwierdziliśmy, że jeśli Bóg pozwoli, to chcielibyśmy mieć szóstkę dzieci.

W roku 2011 przyszedł na świat nasz syn. W trakcie ciąży cała rodzina modliła się o narodziny w zupełnym zdrowiu, ponieważ na badaniach USG lekarz zauważył deformację kończyn dolnych i górnych. Po kilku tygodniach wykonano kolejne badania USG, które pokazały całkowity brak zdeformowań. Na szczęście dziecko urodziło się ­zdrowe.

W roku 2012/2013 byłam w trzeciej ciąży, a wraz z nią pojawiły się żylaki na lewej nodze. Nogi strasznie puchły i bolały, a do tego doszły obawy o zdrowie dziecka. Po raz kolejny obawy lekarza skierowały nas na szczegółowe badania, tym razem – echo serca dziecka. Każda negatywna informacja powodowała mobilizację całej rodziny i szturm modlitewny do Nieba. Po raz kolejny badania wyszły poprawnie. W około siódmym miesiącu ciąży moja teściowa, która cały czas, modliła się za wstawiennictwem św. Rity o zdrowie dla syna, poprosiła mnie o zaufanie i nielekceważenie tego, dając mi jednocześnie płatek róży. Nie mówiąc dokładnie co to jest i skąd pochodzi, powiedziała: „Karola, proszę Cię tylko o jedno. Zaufaj, pomódl się teraz z tym, co masz w sercu i zjedz ten płatek, mówiąc – św. Rito, módl się za nami! I powiedz mi jak się czujesz”. Wtedy ogarnęło mnie niesamowite zdziwienie, zaskoczenie słowami i postawą teściowej. Zrobiłam oczywiście, jak prosiła. Odpowiadając na jej pytanie, powiedziałam: „Nic specjalnego nie czuję, żeby się coś zmieniło”. Po pewnym czasie okazało się jednak, że się myliłam. Nogi przestały puchnąć i boleć, a ciąża zakończyła się narodzinami zdrowego syna bez jakichkolwiek komplikacji.

W 2016 roku miałam spotkanie z lekarzem w celu zrobienia porządku z żylakami na lewej nodze. Pan doktor był w szoku, widząc stan moich żył, powiedział: „Stan żył jest straszny, należy dokonać zabiegu usunięcia żył” i zapytał, czy wiem, że miałam zakrzepicę żylną. Odpowiedziałam: „Nie, a czym to się objawia?”. Lekarz wyjaśnił mi, że do zakrzepicy doszło już dawno temu, ale ślad po niej jest wyraźny, a objawy to między innymi puchnięcie i bóle nóg. Opowiedziałam wtedy o swoich problemach z bólem i puchnięciem nóg w czasie ciąży. Zdaniem lekarza to prawdziwy cud, że to przeżyłam. (…)

W sierpniu 2016 roku miałam zabieg usunięcia żył. Po pewnym czasie analizując całą sytuację, uświadomiłam sobie, że za stawiennictwem św. Rity dokonał się cud. Każdego dnia dziękuję za życie swoje i syna, a także kolejnych trzech córek, które przyszły na świat 2017, 2018 i 2019 roku. Każdego dnia dziękujemy Bogu za uzdrowienie, radość i miłość, jaką obdarował naszą rodzinę”.

Tyle relacja żony. Ja ze swej strony, jako głowa rodziny, pragnę podziękować św. Ricie za uzdrowienie żony, za szóstkę wspaniałych dzieci, miłość i radość, jaka panuje w naszym domu. Proszę również o dalszą opiekę i wstawiennictwo u kochanego Ojca w Niebie. Chwała Panu!

Robert

 

 

Szanowny Panie Redaktorze!

Z całego serca dziękuję za czasopisma i wszystkie wspaniałe prezenty. Pracuję w terenie jako pielęgniarka, więc „Przymierze z Maryją” przekazuję swoim podopiecznym. Pomagam pewnej bardzo ubogiej kobiecie, która ma upośledzone dziecko, a teraz spodziewa się kolejnego z zespołem Downa. Sama adoptowałam sierotę z Rwandy. Wspomagam też swoją parafię – sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej w Gdańsku-Żabiance.

Zgodnie z prośbą Fatimskiej Pani odprawiam nabożeństwo pierwszych sobót miesiąca. Nie piszę tego, aby się chwalić, ale uważam, że można oddawać cześć Maryi Fatimskiej na różne sposoby.

Z poważaniem

Maria

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowna Redakcjo! Najgoręcej Was pozdrawiam. Dziękuję Wam z całego serca za regularne przysyłanie mi Waszego pisma „Przymierze z Maryją”, które jest bardzo wartościowe, cenne i interesujące. Szczególnie jestem Wam bardzo wdzięczna za ostatni numer Waszego czasopisma, w którym są umieszczone informacje o objawieniach św. Józefa. Najbardziej uderzyły mnie słowa: „Wszyscy, którzy będą mieli cześć do mojego serca, będą również czyści, prawi i święci przed Obliczem Pana”. (…) Mam też zamiar praktykować pierwsze środy miesiąca ku czci św. Józefa. Pozdrawiam jeszcze raz całą Redakcję! Z Panem Bogiem.

Małgorzata z Jaworzna

 

 

Szczęść Boże!

Pragnę podziękować Matce Bożej za wysłuchanie moich modlitw. Mój syn uległ groźnemu wypadkowi. Wydawało się, że nie da się go uratować. Przez dwa miesiące leżał nieprzytomny w szpitalu. Modliłam się gorąco, by Maryja – pośredniczka wszelkich łask, wyprosiła łaskę zdrowia dla syna. I syn – można tak powiedzieć – otrzymał drugie życie. Pozdrawiam serdecznie Redakcję!

Anna z Mazowieckiego