Temat numeru
 
Chwalebne jest pragnąć męczeństwa, ale nie należy go szukać

Z księdzem Grzegorzem Śniadochem z Instytutu Dobrego Pasterza rozmawia Bogusław Bajor.

 

Proszę Księdza, w Kościele panuje powszechne przekonanie, że na krwi męczenników wzrasta wiara. Zatem kim jest męczennik?

– Słowo „męczennik” pochodzi od greckiego słowa „martyr”, a to znaczy świadek. W podstawowym znaczeniu tego słowa określamy nim tego, kto umarł za wiarę w Jezusa Chrystusa. Pierwszym, który oddał życie za wiarę w Jezusa, był św. Szczepan ukamienowany przez żydów. Nie można być większym świadkiem wiary w Chrystusa, jak własną krwią poświadczyć wiarę w Niego. Nic jednak nie pomoże wszelka wasza, więcej niż wyszukana srogość. Jest raczej propagandą dla naszego Kościoła. Jest nas coraz więcej, ilekroć kusicie nas: Nasieniem bowiem jest krew chrześcijan (Semen est sanguis Christianorum). Wielu wśród was napomina, by ból i śmierć cierpliwie znosić. (…) Słowa te jednak nie znajdują tylu uczniów, ilu znajdują chrześcijanie, ucząc przez swoje czyny. (…) Kiedy skazujecie nas wy, uwalnia nas Bóg. Ten poruszający fragment mowy wielkiego apologety Tertuliana (+220), skierowanej do rzymskich prześladowców, ukazuje znamienną prawdę, która wydaje się stać w sprzeczności z ludzką logiką. Im bardziej prześladuje się wyznawców Chrystusa, im więcej chrześcijan oddaje za Niego życie, tym bardziej Kościół rośnie w siłę, a liczba Jego członków wzrasta.

 

Jaki jest sens chrześcijańskiego męczeństwa?

– Dzieje Apostolskie ukazują nam postawę św. Piotra i pozostałych Apostołów, którzy uwięzieni i poddani biczowaniu, odchodząc sprzed Sanhedrynu cieszyli się, że stali się godni cierpieć dla Imienia Jezusa (Dz 5, 41). Tylko człowiek pewny i przekonany o cenie wartości, za którą oddaje swe życie, nie boi się oddać własnego życia w obronie Chrystusa. Co więcej, odnajduje w tym nawet powód do wewnętrznej radości – Błogosławieni jesteście, gdy urągają wam i prześladują was (…) Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w Niebie (Mt 5, 11). Z pewnością taka postawa Apostołów, a później i wszystkich uczniów Chrystusa, daje wiele do myślenia tym, którzy Go ciągle prześladują lub poszukują w swym życiu prawdziwego sensu.

 

Dlaczego Kościół czci męczenników?

Jeśli Mnie prześladowali, to i was prześladować będą (J 15, 10). Sam Jezus Chrystus został zamęczony w okrutny sposób na krzyżu, będąc posłuszny swojemu Ojcu. Chrześcijanie, którzy zostali męczennikami, swoim własnym życiem poświadczyli heroizm wiary i naśladowali Chrystusa najdoskonalej. Nie ma większej ceny, jaką można zapłacić za wierność świętej wierze katolickiej, niż oddać własne życie, i to z tego tytułu czcimy naszych męczenników najbardziej. W męczeństwie można wprost bronić wiary albo oddać życie w obronie bliźniego: Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich (J 15, 13).

 

Czy w czasach powszechnego „dialogu” i ekumenizmu, męczeństwo ma jeszcze sens?

– Męczeństwo zawsze i w każdym czasie ma sens, bo jak już powiedziałem, jest najdoskonalszym wyrazem wiary chrześcijańskiej. Od męczeństwa w słusznej wierze należy jednak odróżnić nierozważną śmierć tych, którzy umierają wskutek obrony swych błędów w wierze. Męczennikiem w pełnym tego słowa znaczeniu jest więc tylko ten, kto będąc katolikiem, a więc wyznając prawdziwą wiarę, oddaje życie, będąc jej wiernym.

 

Dlaczego mamy obowiązek świadczenia o Chrystusie czasem aż do świadectwa krwi?

– Pan Jezus powiedział bardzo jasno: Kto się mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i ja przed moim Ojcem. To zdanie bardzo jednoznacznie pokazuje, że nie ma tu miejsca na kompromis. Jeśli chcesz być zbawiony, nie możesz wyprzeć się wiary bez względu na cenę. Poza tym, śmierć męczeńska jest najdoskonalszym urzeczywistnieniem, na sobie samym, śmierci Chrystusa. Jest chwalebne żyć jak Chrystus, ale jeszcze chwalebniejsze umrzeć za Niego. Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje (Mt 16, 24).

 

Może ktoś przewrotnie powiedzieć, że skoro na męczeństwie wzrasta wiara, to nie powinniśmy się upominać o prawa chrześcijan prześladowanych w Azji czy w Afryce, bo to zaczyn przyszłej wielkości tamtejszego Kościoła…

– Podobne perwersyjne myślenie rodzi się z przyjęcia założenia: „jeśli dzieci bez chrztu automatycznie trafiają do Nieba, to aborcja zapełnia Niebo dziećmi”. Nikt nie ma prawa decydować o życiu innych, gdyż Panem życia i śmierci jest Pan Bóg. Cierpienie jest zawsze cierpieniem, a my powinniśmy naszym braciom pomagać, bo tego domaga się miłość bliźniego. Dlatego głośno powinniśmy wołać za tych, którzy cierpią prześladowania. Za tych w krajach arabskich i na całym świecie.

 

Męczeństwa można pragnąć, ale nie wolno lekkomyślnie wystawiać się na śmierć…

– Chwalebne jest pragnąć męczeństwa, ale nie należy go szukać. Gdy nas prześladują, należy uciekać, gdy nas jednak złapią i wybije godzina, należy oddać się w ręce Boga.

 

Czy rzeczywiście męczeństwo przynosi tylko dobre owoce?

– Prawdziwe męczeństwo zawsze przynosi dobre owoce, gdyż swoje źródło ma w Męce Chrystusa, z którego przebitego boku wypłynęła woda życia. Może być jednak tak, że spodziewamy się innych owoców niż te, które przyjdą. Najczęściej myślimy, że tam gdzie giną męczennicy – w sensie geograficznym – na pewno rozkwitnie wiara. Wcale nie musi tak być. Ich ofiara powiększa skarbiec zasług Mistycznego Ciała Chrystusa, to jest Kościoła. To działa trochę jak naczynia połączone. W jednym miejscu giną męczennicy, a w innym z tego powodu chrześcijanie odzyskują siłę i żywotność. To wielka tajemnica Kościoła. Dlatego też musimy pamiętać, że z kolei nasze grzechy tutaj osłabiają wiarę gdzie indziej.

 

Dziękuję za rozmowę.

 

 

 



NAJNOWSZE WYDANIE:
Przybądź Duchu Święty!
Śpiewamy: „Pocieszycielem jesteś zwan…" Tak właśnie, Chrystus wysłał nam Parakleta – Pocieszyciela i Obrońcę, który nie tylko nas pociesza i wstawia się za nami, ale też – zgodnie z zapowiedzią Zbawiciela – wszystkiego nas uczy.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Maryja nas wzywa!

Tym razem w dziale poświęconym prezentacji Apostołów Fatimy przybliżamy sylwetkę Pana Stanisława Rydzewskiego. Od kilku miesięcy należy On do Apostolatu, a także do aktywnych obserwatorów i komentatorów facebookowego konta „Przymierza z Maryją” i Apostolatu Fatimy. Oto co opowiedział nam o sobie Pan Stanisław.

 

Mieszkam w Domu Pomocy Społecznej. Znajduje się on na terenie parafii pw. bł. biskupa Władysława Gorala w Lublinie. Przy łóżku mam figurkę Niepokalanej, a moim patronem i wzorem jest św. Stanisław ze Szczepanowa.


Ministrant, lektor, pielgrzym


W naszym DPS-ie mamy kaplicę, do której regularnie przyjeżdża ksiądz. Tam zawsze można się pomodlić, czasami odprawiane są w niej Msze, a w Wielkim Poście nabożeństwo Drogi Krzyżowej.


W swojej parafii jestem ministrantem i lektorem. Biorę też udział w odmawianiu Różańca przed Mszą Świętą, w nabożeństwach majowych czy w wielkopostnych Gorzkich Żalach. Co roku uczestniczę w rekolekcjach organizowanych w Domu Spotkania Caritasu w podlubelskiej Dąbrowicy.


Nieraz jeździłem na różne pielgrzymki. Byłem m.in. w Częstochowie, w Kodniu i w bazylice św. Antoniego w Radecznicy.


Do Pierwszej Komunii Świętej przystępowałem w parafii pw. św. Wojciecha w Wąwolnicy, gdzie znajduje się bazylika i kaplica z Cudowną Figurką Matki Bożej Kębelskiej
(pisaliśmy o niej w 33. numerze „Przymierza z Maryją” – przyp. red.). W Wąwolnicy chodziłem także do szkoły zawodowej, a w niedzielę do kościoła; tam byłem bierzmowany i przyjąłem imię Franciszek.


Wezwany do Apostolatu


Do Apostolatu Fatimy należę od kilku miesięcy. Podjąłem taką decyzję, bo uważam, że Maryja nas do tego wzywa. O istnieniu Apostolatu dowiedziałem się z „Przymierza z Maryją”, które moja koleżanka otrzymuje od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Z „Przymierza…” dużo dowiaduję się o Matce Bożej. Maryja zawsze zachęcała ludzi do odmawiania Różańca, dlatego codziennie go odmawiam i dlatego dołączyłem do Apostolatu Fatimy. Od czasu przystąpienia do tej duchowej rodziny dostałem ze Stowarzyszenia dyplom i naklejki z wizerunkiem Matki Bożej, a także regularnie otrzymuję „Przymierze z Maryją”.


Oprac. JK

 


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję bardzo za przesłanie mi „Przymierza z Maryją” oraz za wszystkie dotychczas otrzymane przesyłki. Zamieszczony w „Przymierzu…” temat samotności to problem, który dotyka obecnie wielu ludzi młodych i tych w podeszłym wieku. Często młodzi ludzie, nie posiadając dobrych wzorców opartych na głębokiej wierze, decydują się nawet na drastyczny krok… Ponadto kwestia gorszących zdarzeń w Kościele nie może przysłonić nam samej wiary. Dlatego każdego dnia modlę się w tej intencji. Zaintrygował mnie również tekst autorstwa ks. Bartłomieja Wajdy „Czym jest prawdziwa pokora?”. Artykuł wskazuje nam, że nasza pokorna postawa to uznanie prawdy, że Bóg jest Najwyższym Panem. Cieszę się, że dzięki Panu Bogu i Matce Bożej znalazłam się w gronie Apostołów Fatimy. Pozdrawiam Pana Prezesa i pracowników Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi oraz wszystkich członów Apostolatu Fatimy.

Maria z Zachodniopomorskiego

 

 

Szczęść Boże!

Popieram słuszną kampanię „W Krzyżu Twoje Zbawienie”. Jest to potrzebne przedsięwzięcie, gdyż ja również zauważam, jak wielu ludzi z mojego otoczenia oddaliło się od Kościoła i Boga. Zwłaszcza dotyczy to ludzi młodych, których można jeszcze uratować, ale potrzebne jest uświadomienie i dotarcie do ich sumień!

Wojciech z Buska-Zdroju

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję za wielkie zaangażowanie i tak wspaniałe dzieło, jakie tworzycie. Dziękuję za „Przymierze z Maryją” i kalendarz. Dziękuję za poruszanie wszelkich spraw Bożych, jak i przyziemnych. Wiele się nauczyłam i z Bożą pomocą pragnę z całych moich sił naprawiać przy konfesjonale, co zepsułam. Trzeba życie małżeńskie prowadzić w czystości według przykazań Bożych. W chwili obecnej doznałam łaski od świętego Józefa i kiedy Go prosiłam i modliłam się, wpadł mi do ręki Jego obrazek. Następnie, jak cud, przychodzi mi „Przymierze z Maryją” i na okładce jest św. Józef z Panem Jezusem i Matką Bożą. Prawie omdlałam, to było coś cudownego! Dostałam naukę od św. Józefa: modlić się szczerze, spowiadać się tak jak jest, prosić o wszystko, ale nie zanudzać, czekać cierpliwie i być roztropna. Pozdrawiam serdecznie. Szczęść Wam Boże na dalsze lata.

Krystyna z Podkarpacia

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja Zawsze Dziewica!

Bardzo dziękuję, że należę do Apostolatu Fatimy. Chciałbym powiedzieć, że łask, które otrzymuję, nie spisałbym w stukartkowym zeszycie. Wnuczek mój urodził się z wrodzoną wadą nerek. Będąc w Gidlach u Mateńki Uzdrowicielki, poprosiłem Ją o pomoc. Po tygodniu moja córka zadzwoniła i powiedziała, że nie wie jak to się stało, ale dziecko wyzdrowiało. To tylko jeden przykład. Bóg jest Miłością, należy kochać Go całym sercem!

Andrzej z Łódzkiego

 

 

Szanowny Panie Prezesie!

Bardzo dziękuję Panu za modlitwę różańcową za mnie. Pięknie dziękuję za prześliczny notes, który od Pana otrzymałam. Życzę Panu, aby każdy dzień był dla Pana dobry i radosny. Aby był Pan uśmiechnięty i cieszył się każdym dniem. Pamiętam o Panu w modlitwie różańcowej. Pozdrawiam serdecznie Pana i całe Stowarzyszenie. Niech Matka Boża ma Was nieustannie w swojej opiece. Jest Pan naszym wspaniałym Przyjacielem!

Maria z Pomorskiego

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Serdecznie dziękuję za Pana list wraz z załączoną do niego cenną przesyłką poświęconą św. Ojcu Pio. Potraktowałam go bardzo osobiście. Stało się to dlatego, że 11 kwietnia odebrałam go w szczególnych okolicznościach, które – jak sądzę – nie były kwestią przypadku, bowiem… „przypadek to świeckie imię Boga”. Przesyłka i list wzruszyły mnie, gdyż niejako wyszły naprzeciw mojemu aktualnemu stanowi ducha, którego powody, choć są prozaiczne, to dla mnie ważne. Mam 65 lat i odkąd przeszłam na emeryturę, zmagam się z coraz to nowymi problemami zdrowotnymi. Wskutek tego upadłam na duchu i chwilami czuję się zmęczona życiem. Ponieważ jestem wrażliwa, przeżywam to wszystko ze zdwojoną siłą. W tych kryzysowych sytuacjach niestety z trudnością przychodzi mi czerpanie radości z wiary i bezwarunkowa ufność w Bożą Opatrzność. Dlaczego list od Stowarzyszenia uznałam za opatrznościowy? Otóż 11 kwietnia w godzinach przedpołudniowych siedziałam na balkonie zatopiona w lekturze przejmującej książki „Cuda Ojca Pio”, którą wypożyczyłam w bibliotece. W trakcie czytania prosiłam świętego stygmatyka o jego wstawiennictwo i wyjednanie łaski uzdrowienia dla mnie i moich bliskich. Zrobiłam krótką przerwę w czytaniu i wyszłam przed mój dom podlać kwiaty. W pewnej chwili dobiegł mnie głos listonosza: „Mam dla pani przesyłkę”. Gdy zobaczyłam kopertę z przesyłką od Stowarzyszenia, a na niej wizerunek Świętego i napis: „Święty Ojciec Pio. Cudotwórca pośród nas” – zaniemówiłam ze wzruszenia i uznałam, że to nie może być zbieg okoliczności. Mam wrażenie, że sam św. Ojciec Pio chciał mi przekazać jakąś „wiadomość”, że np. może być moim pośrednikiem w modlitwach – prośbach do Pana Jezusa albo że nie pozwoli mi upaść na duchu. Szczęść Wam Boże!

Hanna z Ostrowca

 

 

Szczęść Boże!

Gorąco dziękuję za coroczne życzenia urodzinowe i modlitwę. Jestem ogromnie wdzięczna za wszystkie upominki, które otrzymuję. Za „Przymierze z Maryją”, a zwłaszcza za różaniec, z którym zaczynam dzień.

Z Panem Bogiem!

Bogumiła

 

 

Laudetur Iesus Christus!

Pragnę podziękować całemu Stowarzyszeniu Ks. Piotra Skargi za wszelkie DOBRO, jakie czyni Kościołowi. Dziękuję za Wasze pismo – to wspaniała i budująca lektura dla każdego katolika. Życzę błogosławieństwa Najświętszej Matki!

Katarzyna