Rodzina
 
Wielka Sobota - z koszyczkiem do Świątyni

Wielka Sobota. Dzień spoczynku Pana Jezusa w grobie. To jednocześnie czas modlitewnego oczekiwania na cud Zmartwychwstania. W dniu tym nie ma nic z żałoby, nic ze smutku, ale wewnętrzna radość płynąca z wiary w bóstwo Chrystusa i z pewności wypełnienia wszystkiego, co zapowiedział.

 

W kościele przy grobie Chrystusa modlitewna adoracja wśród kwiatów i świec. Wierni zginają kolana, by uczcić pocałowaniem rany Ukrzyżowanego, złożonego na bordowej poduszce. Kościół przygotowywany jest do wieczornej liturgii…

 

Wierzący i niewierzący w kościele…

 

Niemal przez cały dzień trwa swoista pielgrzymka całych rodzin z koszykami, w których niosą pokarmy do poświęcenia. Co ciekawe, do świątyni przybywają wtedy nawet takie osoby, które przez cały rok – mówiąc łagodnie – nie narzucają się Panu Bogu. Traktują ten ceremoniał jako swego rodzaju pożyteczny, nieco „magiczny” zwyczaj, mający na celu zapewnienie sobie powodzenia w życiu doczesnym. Zdecydowanie przestrzegam przed taką postawą!

 

Baranek wielkanocny

 

Święcenie pokarmów świątecznych jest w Kościele starym zwyczajem. Spożywanie posiłku jest też czynnością świętą, dlatego modlimy się przed i po jedzeniu, a na największą uroczystość Zmartwychwstania święcimy także pokarmy. Piękny ten zwyczaj jest pozostałością z ­pierwszych ­wieków chrześcijaństwa. Przed większymi świętami uroczyście obchodzono wigilie i czuwano w nocy, oczekując radosnego dnia świątecznego. Przygotowywano też pokarmy na „zimno”, by nie naruszać świętowania przez prace kulinarne. Po Mszy Świętej odbywały się agapy, czyli wspólne posiłki uczestniczących w liturgii.

 

W koszyczku, w którym przynosimy dary do poświęcenia, nie może zabraknąć baranka wielkanocnego. Zwyczaj święcenia pieczonego baranka był rozpowszechniony już w dawnych wiekach. W późniejszych czasach coraz częściej zaczęto zastępować go figurkami baranka wykonanymi z ciasta, cukru, masła czy gipsu. Tego rodzaju baranek z wielkanocną chorągiewką stał się znakiem i elementem dekoracyjnym wielkanocnego stołu.

Symbolizuje on biblijnego baranka paschalnego, który był zapowiedzią Baranka – Chrystusa zabitego i zmartwychwstałego, wybawiającego swoją Krwią od śmierci wiecznej. Baranek Boży jednoczy wszystkich w Komunii Świętej.

 

Jajka i pisanki

 

Dawniej święcono wszystko, cokolwiek przygotowane było na stół świąteczny. W dawniejszych czasach w Wielką Sobotę przynoszono do domów z kościoła poświęcony ogień. Od niego zapalano też świece.

 

Do dziś przetrwał natomiast zwyczaj tworzenia pisanek i kraszanek. Jajka były istotnym elementem obrzędowości w czasach pogańskich, zaś od połowy średniowiecza weszły na stałe do obrzędowości związanej ze Świętami Zmartwychwstania Pańskiego.

 

Zdobione różnymi wzorami pisanki, wykonane nieraz z wielkim kunsztem artystycznym, przyjęły nową treść symboliczną związaną ze zmartwychwstaniem Chrystusa, kruszeniem skały grobu i rodzącym się życiem jako wielkim darem Boga. Trudno sobie wyobrazić dziś koszyk wielkanocny bez jaj i kolorowych pisanek, które błogosławi kapłan. Któż z nas też nie dzieli się święconym jajkiem w gronie rodziny przy składaniu wielkanocnych życzeń!

 

Chleb, chrzan, sól…

 

Cóż jeszcze znajdziemy w koszyczku? Przede wszystkim chleb przypominający „chleb żywy, który zstąpił z Nieba” i w Komunii Świętej daje życie światu. Do koszyka wkładamy też wędliny.

 

Na wielkanocnym stole powinien znaleźć się pobłogosławiony chrzan, pieprz i sól, które są odpowiednikami biblijnych gorzkich ziół. W Starym Testamencie przyprawiano nimi mięso wielkanocnego baranka. Wierni przynoszą do poświęcenia jeszcze wiele innych pokarmów jako zapowiedź uczty niebieskiej w Królestwie Zmartwychwstałego Odkupiciela.

 

Koszyczki i naczynia z umieszczonymi w nich pokarmami dekorujemy bukszpanem, wiecznie zielonymi borówkami lub też wiosennymi kwiatami i baziami.

Kapłani błogosławią pokarmy w kościołach i kaplicach. A w miejscowościach bardziej oddalonych od świątyni, księża jadą święcić pokarmy (i wodę) w domach prywatnych albo przy kapliczkach, by w wielkanocny poranek żadna rodzina nie została bez „święconki” .

 

Zgodnie z tradycją nie święci się jednak pokarmów przy krzyżach przydrożnych, bo Chrystus już zstąpił z Krzyża.

I na koniec mała uwaga. Pamiętajmy, że kapłan święci pokarmy, a nie nas, dlatego powstrzymajmy się od czynienia znaku krzyża podczas święcenia dóbr przyniesionych w koszyku. Przeżegnamy się na koniec ceremonii.

 

Pamiętajmy też, by darami Bożymi podzielić się z potrzebującymi.

 

oprac. BB

 

*Na podstawie: Mały rytuał domowy. Rok rodziny katolickiej (pod redakcją ks. Łukasza Grabiasza i Urszuli Haśkiewicz), Wydawnictwo Duszpasterstwa Rolników, Włocławek 2015.

 

RYTUAŁ ŚWIĘCENIA POKARMÓW W WIELKĄ SOBOTĘ

Kapłan: Prośmy Chrystusa Pana, zawsze obecnego wśród tych, którzy Go miłują, aby pobłogosławił te pokarmy na stół wielkanocny.

Wszyscy modlą się przez chwilę w ciszy.

 

Kapłan: Panie Jezu Chryste, Ty w dzień przed Męką i Śmiercią kazałeś uczniom przygotować paschalną wieczerzę, w dzień Zmartwychwstania przyjąłeś zaproszenie dwóch uczniów i zasiadłeś z nimi do stołu, a późnym wieczorem przyszedłeś do Apostołów, aby spożyć wraz z nimi posiłek; prosimy Cię, daj nam z wiarą przeżywać Twoją obecność między nami podczas świątecznego posiłku w dzień Twojego zwycięstwa, abyśmy mogli się radować z udziału w Twoim Życiu i Zmartwychwstaniu.

 

Chlebie żywy, który zstąpiłeś z Nieba i w Komunii Świętej dajesz życie światu, pobłogosław † ten chleb i wszelkie świąteczne pieczywo na pamiątkę chleba, którym nakarmiłeś lud słuchający Ciebie wytrwale na pustkowiu, i który po Swym Zmartwychwstaniu przygotowałeś nad jeziorem dla Swoich uczniów.

Baranku Boży, który zwyciężyłeś zło i obmyłeś świat z grzechów, pobłogosław † to mięso, wędliny i wszelkie pokarmy, które będziemy jedli na pamiątkę Baranka paschalnego i świątecznych potraw, które Ty spożyłeś z Apostołami na Ostatniej Wieczerzy. Pobłogosław także † naszą sól, aby chroniła nas od zepsucia. Chryste, Życie i Zmartwychwstanie nasze, pobłogosław † te jajka, znak nowego życia, abyśmy dzieląc się nimi w gronie rodziny, bliskich i gości, mogli się także dzielić wzajemnie radością z tego, że jesteś z nami. Daj nam wszystkim dojść do wiecznej uczty Twojej tam, gdzie Ty żyjesz i królujesz na wieki wieków.

Wierni: Amen.

 

Następuje poświęcenie pokarmów wodą święconą. Po skończonym obrzędzie udajemy się do Grobu Pańskiego na adorację Najświętszego Sakramentu.

Po powrocie do domu umieszczamy „święconkę” na stole wielkanocnym. Możemy wówczas zwrócić się do Zmartwychwstałego Chrystusa w krótkiej modlitwie błagalnej o dobre przeżycie świąt Wielkiej Nocy.

 


Ten artykuł przeczytałeś dzięki ofiarności Darczyńczów. Wesprzyj nas i zostań współtwórcą "Przymierza z Maryją".

NAJNOWSZE WYDANIE:
Co nam chce powiedzieć św. Andrzej Bobola?
Mamy rok 2020. Minął wiek od Cudu nad Wisłą – zwycięskiej bitwy nad bolszewikami. Czy bohaterscy obrońcy naszej katolickiej Ojczyzny mogli przypuszczać, że 100 lat później Polska – ta, o której śnili podczas długiej nocy zaborów i która w końcu się urzeczywistniła – będzie miejscem bulwersującego eksperymentu pod nazwą LGBT+? Czy mogli przypuszczać, że ideowe prawnuki bolszewików będą hasać zuchwale po ulicach polskich miast z hasłem „tęczowej rewolucji” na ustach i sztandarach? I to wszystko przy poparciu mediów, a nawet niektórych tzw. postępowych katolików!

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Walczmy o Bożą Sprawę!

Irena Maria Pregler to młoda kobieta, dla której religia katolicka jest podstawą w życiu codziennym. Z wykształcenia jest grafikiem. Spełnia się̨ w projektowaniu, edycji książek i ilustracji. Dąży do tego, aby połączyć́ dwie najważniejsze dla siebie rzeczy: wiarę w Trójjedynego Boga i miłość́ do Ojczyzny ze swoją pracą zawodową. Od kilku lat wspiera Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi. Apostołem Fatimy jest od 2018 roku. Specjalnie dla „Przymierza z Maryją” opowiada, czym jest dla niej nasza duchowa rodzina.

 

Jezus chce posłużyć się tobą, aby ludzie mnie lepiej poznali i pokochali. Chce On ustanowić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. Tym, którzy je przyjmą, obiecuję zbawienie. Dusze te będą tak drogie Bogu, jak kwiaty, którymi ozdabiam Jego tron – te słowa Najświętszej Maryi Panny skierowane do Łucji 13 czerwca 1917 roku w Fatimie, zrobiły na mnie wielkie wrażenie. Choć Matka Boża przemawiała do fatimskiej wizjonerki, to jednak w tych słowach zwraca się także do każdego z nas! Jest to prośba samego Boga, Jezusa Chrystusa. Zdobyć cały świat dla Chrystusa przez Niepokalaną, jak mawiał św. Maksymilian Kolbe. Naszym obowiązkiem, jako dzieci Bożych, jest spełnić Bożą Wolę i walczyć o jak największą chwałę dla Maryi, miłość do naszej Matki i Królowej, a tym samym o nawrócenie grzeszników. A przez nabożeństwo Pierwszych Sobót miesiąca przyczynić się do zapowiadanego przez Nią triumfu Jej Niepokalanego Serca: Na koniec Moje Niepokalane Serce zatriumfuje!

 

Chciejmy ukryć się w Jej Matczynym Sercu w tych trudnych czasach. Jak pisał św. Ludwik Maria Grignion de Montfort: Kto znalazł Maryję, a przez Maryję Jezusa i przez Jezusa Boga Ojca, to znalazł już wszelkie dobro. (…) Wszelką łaskę i wszystką przyjaźń z Bogiem, całą nieskazitelność w obliczu nieprzyjaciół Boga; wszelką prawdę przeciw kłamstwu; wszelkie zwycięstwo w obliczu trudów zbawienia; wszelką pogodę i radość w goryczach życia.

Przez Apostolat Fatimy głoszenie Orędzia Fatimskiego, kultu Niepokalanego Serca Maryi i miłości do naszej Matki Niebieskiej jest możliwe i szczególnie skuteczne. W tej walce dobra ze złem o dusze tych, co odwrócili się od Boga, stańmy po stronie naszej Królowej, o której św. Maksymilian Kolbe powiedział: Wszystkie herezje Samaś zniszczyła na całym świecie! Włączmy się jak najliczniej w to szlachetne dzieło, jakim jest Apostolat Fatimy, i walczmy o Bożą sprawę! Dozwól mi chwalić Cię Panno Przenajświętsza; daj mi moc przeciwko nieprzyjaciołom Twoim!

 

Opracował: Marcin Więckowski


Listy od Przyjaciół
 
Listy od Przyjaciół

Szczęść Boże!

Przede wszystkim pragnę gorąco podziękować za troskę o mnie i o moich bliskich. Zapewniam o moim poparciu dla „Przymierza z Maryją”. Jestem też wdzięczny za wszelkie przesyłki od Was. Będę wspierał Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi, bo jest to bardzo ważne i cenne dzieło, zwłaszcza w tym trudnym, pełnym zamętu, czasie.

Podjąłem właśnie decyzję, że zostanę Apostołem Fatimy. Jestem dumny z tego, że będę członkiem Apostolatu, w którym są tak oddane osoby, regularnie wspierające to Boże Dzieło. Błogosławię, wspieram modlitwąślę pozdrowienia.

Adam

                                                                           

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję za troskę i modlitwę. Przepraszam, że ostatnimi czasy nie angażowałem się tak bardzo w działalność Apostolatu Fatimy. Długo musiałbym pisać o tym wszystkim, co zaszło ostatnio w moim życiu. Od dawna miałem problem z alkoholem, ale jakoś to – do czasu – kontrolowałem. Niestety, przed pięciu laty problem się nasilił. Nie wchodząc w szczegóły, skutek był taki, że straciłem dom, żonę i rodzinę. Miałem ogromne problemy w pracy, popadłem w spore tarapaty finansowe. Szukałem szczęścia za granicą, ale to nic nie dało.

Na szczęście dla mnie, nie odwróciłem się od Pana Boga i naszej Matki w Niebie, chociaż przeżyłem moment zwątpienia, a nawet buntu… Dobry Bóg okazał mi jednak Swoje Miłosierdzie, a Matka Boża Fatimska uprosiła dla mnie łaskę trzeźwości i normalnego życia. Obecnie mam już stałą pracę, a od dwóch lat nie piję alkoholu pod żadną postacią. Moje relacje z Bogiem są lepsze – dużo się modlę i rozmawiam z Panem Jezusem i Najświętszą Matką. Coraz bardziej przekonuję się, że jedynym sensem życia jest miłość i ufność względem Jezusa i Maryi. Pan Bóg jest najważniejszy!

Całym sercem popieram działalność Waszego Stowarzyszenia i wydawanie „Przymierza z Maryją”. Modlę się, aby dobry Bóg okazał nam wszystkim miłosierdzie, a Matka Boża opiekowała się nami. Będę się również starał, w miarę możliwości, wspierać finansowo działalność Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Dziękuję za wszystko i pozdrawiam serdecznie.

Henryk z Radomia

 

 

Szczęść Boże!

Szanowna Redakcjo, Szanowni Czytelnicy „Przymierza z Maryją”!

Pragnę złożyć moje świadectwo o otrzymaniu łaski zdrowia poprzez modlitwę Nowenną Pompejańską.

Mój syn zaraz po maturze wyjechał na drugi koniec świata, spełniając swoje marzenia o nauce i pracy za granicą. Po roku okazało się, że zachorował na poważną chorobę immunologiczną, na którą nie ma konkretnego lekarstwa. Było mu bardzo ciężko. Był sam – praca, nauka i podjęte leczenie, opierające się głównie na sterydach, które wyniszczały jego organizm.

Nie wiedziałam jak mu pomóc na odległość, a on nie chciał wracać do kraju. Dużo się modliłam w jego intencji. Przyjaciółka powiedziała mi o Nowennie Pompejańskiej. Zobaczyłam w tej modlitwie jedyną nadzieję. Bałam się, czy nie zawiodę Maryi, przerywając nowennę np. z braku czasu. Jednak – jak się okazuje – wszystko można pogodzić: i obowiązki codzienne, i modlitwę.

Wierzę, że mój syn dzięki modlitwie Nowenną Pompejańską trafił do właściwego lekarza, który go odpowiednio pokierował. Dziś syn czuje się dobrze, a leczenie ogranicza się do wizyt u lekarza raz w miesiącu.

W czasie odmawiania Nowenny Pompejańskiej widziałam, że co tydzień napływają od syna coraz lepsze wiadomości o stanie jego zdrowia. Do dziś modlę się codziennie, odmawiając Różaniec do Matki Bożej Pompejańskiej. Dziękuję Ci Maryjo z całego serca!

Pozdrawiam Was serdecznie

Lucyna ze Świętokrzyskiego

 

 

Szczęść Boże!

Szanowni Państwo

Z ogromną radością przyjąłem od Was książeczkęśw. Charbelu. W miejscowości, z której pochodzę, prowadzony jest Dom Modlitwy do św. Charbela, gdzie znajduje się jego relikwia oraz oleje przywiezione z Libanu przez ojca franciszkanina. W każdą niedzielę gromadzimy się – jako wspólnota – na modlitwie, wypraszając potrzebne łaski za wstawiennictwem św. Charbela.

Pragnę złożyć świadectwo uzdrowienia za wstawiennictwem tego wielkiego świętego…

W październiku 2019 roku nasz 16-letni syn nagle zachorował. Choroba miała bardzo dynamiczny przebieg: ból głowy, gorączka – temperatura wynosiła ponad 40 stopni, drgawki. Pierwsze dwie doby syn był leczony w miejscowym szpitalu, po czym został wypisany do domu. Po południu tego samego dnia jego stan zdrowia drastycznie się pogorszył, więc zawieźliśmy syna do innego specjalistycznego szpitala. Syn nie był już w stanie samodzielnie wysiąść z samochodu – prowadziliśmy go oboje.

Po przyjęciu do szpitala zostały przeprowadzone wszystkie niezbędne badania, łącznie z punkcją. Po zdiagnozowaniu choroby, pani doktor przekazała nam informację, że syn ma wirusowe zapalenie opon mózgowych i że przywieźliśmy go w ostatniej chwili. Rozpoczęła się walka o jego życie i powrót do zdrowia.

W szpitalnej kaplicy odprawiona została Msza Święta w jego intencji. Po Mszy kapłan przybył do izolatki, w której leżał syn. Wyspowiadał go i udzielił mu Komunii Świętej oraz zaopatrzył sakramentem namaszczenia chorych. Od osoby, która prowadzi Dom Modlitwy, otrzymaliśmy olej św. Charbela oraz nowennę do tego świętego o uzdrowienie.

Przez 9 dni codziennie odmawialiśmy wspólnie z synem tę nowennę, namaszczając go olejami św. Charbela.

Dziś składamy świadectwo, że za wstawiennictwem św. Charbela nasz syn powrócił do zdrowia. Bogu niech będą dzięki!

Pozdrawiam serdecznie

Wasz czytelnik Mariusz

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Przesyłam gorące podziękowania za całą korespondencję i prezenty, które od Was dostaję. Jest to dla mnie ogromne wsparcie duchowe, dające wiele radości. Materiałami, które otrzymuję, dzielę się w moich grupach modlitewnych. Niech Dobry Pan Bóg i Maryja pomagają Stowarzyszeniu w tym Dziele.

Halina z Lublina