Rodzina
 
Rewolucja kulturalna
Thomas Becket
Rewolucja kulturalna... Dotyka każdego, obejmuje wszystko, dotyczy tego jak się ubieramy, jak spędzamy wolny czas. Jednak, czy naprawdę ją rozumiemy? Czy spostrzegliśmy, jak bardzo się zmieniliśmy?

Jego włosy sterczą na wszystkie strony. Głowa od dołu do wysokości uszu, zarówno z tyłu, jak i z boków jest wygolona. Rap płynący z żółtych słuchawek tłoczy do niej frustrację, bunt i zmysłowość. Jest to wizerunek gniewnego Barta Simpsona, szalonego dzieciaka z kreskówek, przedstawianego w seledynowej koszulce, w purpurowych krótkich spodenkach, z których wystają chude nogi, ginące w nieproporcjonalnie dużych trampkach.

Po szkole ów młodzian rzuca się w wirtualną rzeczywistość w swoim komputerze, przemierzając podziemne czeluści. Przerażone potwory uciekają w popłochu i straszliwie wrzeszczą, kiedy się je likwiduje przy pomocy różnorakiej broni, począwszy od piły elektrycznej, a skończywszy na pistolecie „plazmowym"...

Janek jest przeciętnym nastolatkiem. Dobrze się uczy, uprawia sport. Lubi te same rzeczy, co większość jego kolegów. Jednak już jako dwunastolatek zostaje wystawiony na oddziaływanie świata wirtualnego, który zestawia ze światem realnym. Jest to coś, co jego rówieśnicy, jeszcze kilka dekad temu, mogli sobie jedynie wyobrażać.

Refleksja na temat ostatnich czterdziestu lat

Opisując tę zmianę, jaka dokonała się w ostatnich latach, pewien Amerykanin porównując to z własnym doświadczeniu napisał: W całej mojej szkole średniej było tylko dwóch czy trzech chłopaków, którzy pili piwo czy palili papierosy. A kiedy rozmawialiśmy o dziewczynach, to nie pamiętam, żeby ktokolwiek miał kontakt płciowy. Trzy moje córki oraz syn obecnie są względnie chronieni, a jednak wszyscy oni znają nastolatków, którzy już dokonali aborcji albo byli aresztowani za narkotyki, a także wielu innych, którzy byli ofiarami brutalnego pobicia, przemocy rodzicielskiej, a nawet morderstwa. (Oliver L. North w: Pod ostrzałem).

To pokazuje, z jak głęboką przemianą kulturową mamy do czynienia. Przemianą, która ma swój kierunek i swoją filozofię. Czy Janek wie, że stoi za nią pewna doktryna? Czy jego rodzice zdają sobie sprawę z tego, że ich syn jest polem bitwy w tej „wojnie kulturalnej"?

Janek jest nie tylko polem bitwy, ale też ofiarą. Jego przyszłość zależy od uświadomienia sobie, z czym ma do czynienia. Pewnego dnia będzie musiał świadomie dokonać wyboru między dobrem a złem. Jeśli nikt mu nie wytłumaczy, skąd się wywodzi, dokąd zmierza i co to wszystko znaczy, skąd będzie wiedział, jaką drogę wybrać?

Kiedyś powiedziano, że edukacja czło­wieka zaczyna się dwieście lat przed jego narodzeniem. Aby zrozumieć Janka, nie trzeba tak daleko sięgać. To co ukształtowało jego mentalność, zaczęło się w latach pięćdziesiątych. Jest on wytworem rozległych zmian kulturowych, które szczególnie dzisiaj sieją spustoszenie.

Pierwsze symptomy

W latach pięćdziesiątych w USA narodził się ruch big-beatowy. „Beatnicy" nie występowali z jakimś klarownym programem politycznym. Byli oni znacznie bardziej radykalni. Cechowali się nowym spojrzeniem na życie, nowym stanowiskiem odnośnie moralności oraz pogardą dla norm społecznych owych czasów.

Allen Ginsberg, jeden z mentorów owego ruchu, dorastał w atmosferze przesyconej rewolucją polityczną. W wierszu zatytułowanym America mówi: Kiedy miałem siedem lat mama za­bierała mnie na wiece komunistyczne. Kręgi te sympatyzowały ze skrajną lewicą marksistowsko-leninowską, a także z liczną grupą krypto-marksistowskich ruchów. Jednak kulturowy fenomen, który dał początek ruchowi big-beatowemu w latach pięćdziesiątych i spowodował narodziny kontrkultury, ruchu hippisowskiego w latach sześćdziesiątych, nie był zwykłą lewicową tendencją polityczną.

„Duch big-beatowy", chociaż sympatyzował z komunizmem, patrzył dalej. Nie myślał tylko o redystrybucji dobra i stworzeniu społeczeństwa, w którym wszyscy żyliby na jednakowym poziomie ekonomicznym.

Propagatorzy tego ruchu wynajmowali tanie mieszkania, w których mieszkali bardzo często przedstawiciele obu płci. Ich wyposażenie składało się ze zwykłych materacy do spania, kilku książek, płyt i innych drobiazgów. Wszyscy oni nosili bardzo proste ubrania, a mężczyźni dodatkowo mieli obfity zarost.

W tym środowisku wielką popularnością cieszyły się teorie Freuda. Przykładowo, aż rok psychoanalizy potrzebował Ginsberg, aby "wyzwolić się" z burżuazyjnych aspiracji i aby móc napisać wiersz pt. Skowyt, który zainspirował ruch big-beatowy.

Zen

Owo środowisko przyjęło buddyzm Zen jako źródło inspiracji. Miał on tę zaletę, iż pochodził z całkowicie odmiennej od zachodniej cywilizacji i w tym samym czasie dobrze zgrywał się z buntem przeciwko racjonalnemu myśleniu, co miało stać się znakiem rozpoznawczym pokolenia, które nadchodziło.

„Beatnicy" byli zainteresowani fundamentalną zmianą człowieka. Zmierzała ona do odwrócenia porządku psychologicznego polegającego na wyparciu rozumu z procesu myślowego. Odniesienia do buddyzmu nie były tylko atrakcyjnymi wątkami pobocznymi. Już wcześniej przedmiot wschodniego mistycyzmu i odrzucenia rozumu był przewodnim tematem wielu środowisk. Poszukiwanie „wyższego stanu świadomości", obiecywanej przez popularne wersje wschodnich religii, a później także przez neopogański ruch New Age prowadziły do akceptacji okultyzmu.

Obserwując to zjawisko Plinio Corręa de Oliveira w 1959 r. opisał owo pokolenie w Rewolucji i Kontrrewolucji w sposób następujący: Cechują się oni spontanicznością pierwotnych reakcji, pozbawionych kontroli inteligencji czy efektywnego udziału woli oraz dominacją fantazji i uczuć nad metodyczną analizą rzeczywistości.

Poza peryferiami

Zmiany w mentalności nie odnosiły się jedynie do wąskiej społeczności bohemy artystycznej. W sztuce Jackson Pollock scharakteryzował nowego ducha. Jego obrazy powstawały poprzez rozpryskiwanie farby ściekającej z patyków albo wylewającej się w szaleńczym pędzie bezpośrednio z pojemników. Te „dzieła" nie miały żadnej formy ani żadnej treści. Mimo to, w 1960 roku sukces Pollocka został przypieczętowany, kiedy jeden z obrazów sprzedano za 100 tys. dolarów.

Muzyka stanowiła kombinację rytmów afro-amerykańskich z country oraz rock and roll'em. Idolem stał się Elvis Presley. Wielu jednak nie było na to przygotowanych. Ed Sullivan jako pierwszy odmówił prezentacji Presleya w swoim programie, sądząc iż nie pasuje do telewizji. Kiedy później zgodził się na występ, postawił warunek, iż kamery będą przedstawiały piosenkarza od pasa w górę. Dzisiaj fakt ten może wielu uderzyć jako zadziwiający, ale ujawnia on jak rozległa zmiana dokonywała się w mentalności społeczeństwa.

Na początku gwiazdy rocka wydawały się być stosunkowo konserwatywne, występując w garniturach i krawatach. Jednak pod koniec tej dekady ich wygląd zaczął się zmieniać...

Woodstock

W następnej dekadzie bunt przeciwko kulturalnym ograniczeniom, odziedziczonym z chrześcijańskiej przeszłości stał się bardziej wyraźny. Styl big-beatowy wyszedł z mody, nadeszła dekada hippisów.

W 1969 roku Abbie Hoffman mógł pisać o „społeczności Woodstock" jako „kulturalnej rewolucji" pragnącej rewolucji, która „wymagała od ludzi zmiany sposobu życia i działania". Mówiąc o swoich problemach z prawem opisał, za co chciałby być sądzony: Nie dlatego, że wspieram Narodowy Ruch Wyzwolenia - który wspieram naprawdę - ale dlatego, że mam długie włosy. Nie dlatego, że wspieram ruch Wyzwolenia Czarnych, ale dlatego, że palę trawkę... Nie dlatego, że próbuję zorganizować klasę pracującą, ale dlatego, iż uważam, że dzieciaki powinny zabić swoich rodziców. Ostatecznie chcę być sądzony za to, że się dobrze bawiłem, a nie za bycie poważnym.

Zgromadzenie 400 tys. młodych na błotnistych polach w Woodstock, o którym Hoffman pisał, ustanowiło normę, która przyciągnęła młodych zbuntowanych. Nadeszło to w sprzyjającym czasie, kiedy podobne wydarzenia pojawiły się na świecie. W roku 1968 wybuchła rewolucja na Sorbonie w Paryżu. Przesłanie było takie samo: „Wyzwolenie z ograniczeń rozumu i moralności", „Wyobraźnia do władzy", „Zakazane jest zakazywanie". Cohn-Bendit, lider rewolty studenckiej, później napisał o niej w następujących słowach: Zjawisko to manifestowało tęsknotę za wolnością i solidarnością. Głębiej, manifestowało transformację międzyludzkich relacji, poszukiwanie wielowymiarowości w komunikacji, w której logiczne myślenie byłoby jedną z możliwych form wymiany, podczas gdy wyobraźnia wyrażająca się w psychodelicznych doznaniach osiąga poziom, w którym pospolitość odchodzi w zapomnienie robiąc tym samym miejsce wibracjom, w których uczucia i konsekwentna spontaniczność mają większą wartość aniżeli intelektualna refleksja (The Grand Bazar).

Lata następne wykazywały jeszcze większą konsolidację mentalności Woodstock. Po przełamaniu barier przez wprowadzenie minispódniczek, rock and rolla, narkotyków i całej reszty narodziły się standardy nowej moralności. Powszechnie zalegalizowano aborcję i rozpowszechniono antykoncepcję. A obecnie realizuje się plany feministek.

Znowu Janek

Tymczasem Janek wciąż przemierza podziemne korytarze wirtualnego świata... Kule odbijają się od rąk demonów wyskakujących z wrzaskiem. Jeśli uda mu się posiekać, zasztyletować, przepiłować lub zastrzelić wystarczającą liczbę potworów, to może nawet zostać obdarzony kolejnym życiem.
Ta niesamowicie popularna gra, pozbawiona sensu i wymagająca minimalnej strategii uczy go zachowania i życia w absurdzie. Gdyby go ktoś spytał, czy mężczyźni powinni być kobietami a kobiety mężczyznami, albo czy Biblia powinna zostać na nowo napisana, aby być miłą dla kobiet czy zwierząt, albo czy ludzie powinni być klonowani, czy genetycznie zmodyfikowani, albo czy jeśli mógłby być, to czy chciałby być zamrożony, dzięki czemu żyłby wiecznie, to czy zacząłby się śmiać, czy też wziąłby te pytania na serio?

Jak tylko wyłączy tę grę, przesłanie, które mu się będzie cisnąć do głowy, będzie następujące: trzeba się przekonać, czym naprawdę jest piekło, zanim tam się trafi na „długi pobyt".


Tłum. Agnieszka Stelmach,
„Crusade Magazine" (wrze­sień-październik 1995)

"Przymierze z Maryją" dociera regularnie do ponad 430 tysięcy osób. Dołącz do grona naszych Przyjaciół i zostań stałym czytelnikiem czasopisma.

NAJNOWSZE WYDANIE:
Maryja naszą Matką
Kościół od zawsze oddaje cześć Najświętszej Dziewicy Maryi, Bogurodzicy – naszej Matce, Orędowniczce i Wspomożycielce. Cześć ta przybierała na przestrzeni wieków różne formy i wyrazy, oddając poruszenia chrześcijańskich serc i charakter poszczególnych narodów.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Maryja nas wychowuje

Pani Monika Rypień z Raciborowic Górnych na Dolnym Śląsku jest Apostołem Fatimy od roku, ale jej wspólna droga z Maryją trwa już wiele lat. Jej piękne świadectwo jest dowodem na to, że trudności i życiowe zakręty przechodzone wspólnie z Bogiem i Maryją są zawsze możliwe do pokonania, a obecność Maki Bożej i zawierzenie Jej swoich spraw naprawdę zmienia ludzkie życie.

Maryja w moim życiu i w życiu mojej rodziny jest kimś szczególnym. Ona nas wychowuje, jeśli tylko damy się poprowadzić. Przyjaźń z Matką Bożą rozpoczęła się już od wczesnych lat mojego życia. Uwielbiałam pieśni do Matki Bożej, nabożeństwa majowe czy różańcowe, a w szczególności święta maryjne. W wieku nastoletnim poznałam historię Matki Bożej Fatimskiej: Matka Boża prosi o modlitwę dzieci, które dzięki niej mogą wyprosić nawrócenie ludzkości! Od tego momentu Fatima zajęła szczególne miejsce w moim sercu. Kiedy byłam studentką we Wrocławiu, miałam możliwość uczestniczenia w nabożeństwach fatimskich. Były one przepiękne… Różaniec – nieustanny Różaniec! – sprawił, że mimo różnych przeciwności i doświadczeń, jakie niesie życie, zawsze miałam siłę, takie poczucie, że jest Ktoś obok. Ktoś, kto czuwa, wspiera, niezależnie od wszystkiego, co się działo.

Punktem zwrotnym, początkiem niezwykłego doświadczenia Matki Bożej w moim życiu był czas, kiedy byłam w ciąży z pierwszym i drugim dzieckiem. Pierwsze dziecko poczęłam dzięki wstawiennictwu Matki Bożej. Razem z mężem modliliśmy się, bo bardzo chcieliśmy mieć dziecko, a tak długo go nie było… Ja powierzyłam tę intencję Maryi, zostawiłam to Jej działaniu. Pewnego dnia mąż przyszedł do mnie i dał mi obrazek Matki Bożej: Wiesz co, na Jasnej Górze są takie modlitwy w pierwszą sobotę miesiąca za małżeństwa, które nie mogą mieć dzieci. To było niesamowite, jak on wyraził chęć oddania się Matce Bożej! Jeszcze tego samego miesiąca okazało się, że będziemy mieli dziecko.

Urodził się syn. Wcześniak. Mieliśmy miesiąc leżeć w szpitalu, a okazało się, że po trzech dniach wypuszczono nas do domu. Było tak dobrze, że lekarz stwierdził, że daty zostały pomylone, bo to niemożliwe, on nie powinien sam oddychać, tylko leżeć pod respiratorem. Ale data nie mogła zostać w żaden sposób pomylona, bo to było dzieciątko tak wyczekane, że nie ma po prostu możliwości pomyłki! W ciąży z drugim dzieckiem miałam ogromne problemy zdrowotne. Lekarze powiedzieli, że dziecko urodzi się chore. Wada genetyczna… Jak by nie było, my z mężem jesteśmy za życiem i przyjęlibyśmy każde dziecko. Ale zadziałała potężna modlitwa, wsparcie mnóstwa osób i dziecko urodziło się zdrowe. I tutaj cały czas Matka Boża nam towarzyszyła! Może ktoś by powiedział, że to było szczęście, przypadek. Ale my z mężem cały czas uważamy, że jest to opieka Matki Bożej. Co by się nie działo, zawsze oddajemy wszystko Maryi, i rzeczywiście, wszystko się później układa.

Oboje z mężem nie pochodzimy z miejscowości, w której mieszkamy, przeprowadziliśmy się tu po ślubie. Tutejsza parafia jest piękną i rozmodloną wspólnotą. Ale poznając nową
wspólnotę, zauważyłam, że nie ma tu nabożeństwa fatimskiego, więc poszłam z prośbą do księdza proboszcza, żeby takie nabożeństwo się odbywało. Dzięki zgodzie i współpracy księdza nabożeństwa fatimskie odbywają się u nas już od 2016 roku. Wspólnie z parafianami przygotowywaliśmy się do stulecia Objawień wielką nowenną fatimską. Ludzie bardzo pozytywnie przyjęli to nabożeństwo. Gdy tylko zbliża się maj, dzwonią i pytają, czy i w tym roku się odbędzie!

Na Stowarzyszenie trafiłam tak zwanym przypadkiem, w internecie. Spodobały mi się inicjatywy propagowania kultu Matki Bożej Fatimskiej. Kiedy przeczytałam, że są ludzie, którzy się tego podjęli, też zapragnęłam pomóc. Jest jeszcze jedna szczególna historia związana z moim uczestnictwem w Apostolacie. Raz wypadło tak, że byłam na roratach w całkiem innej parafii, gdzie nie było ze mną moich dzieci, i tam ksiądz rozdawał dzieciom figurki Matki Bożej. Bardzo mi się to spodobało. Dziś w wielu domach, gdzie żyją młode rodziny, brakuje nawet krzyża na ścianie, obrazów Matki Bożej czy Jezusa. To jest niemodne… a te dzieci z radością przyjmowały figurkę Maryi. Pomyślałam sobie, że może przyjadę tu kiedyś z moimi dziećmi i one też wezmą udział w takim losowaniu? I na drugi dzień w skrzynce pocztowej znaleźliśmy figurkę Matki Bożej z Apostolatu! To była ogromna radość. W naszym domu przy wyjściowych drzwiach znajduje się też kropielnica, a obok niej zawiesiliśmy Akt poświęcenia naszego domu Matce Bożej, który często ponawiamy. Tak pięknych inicjatyw jest o wiele więcej. I do tego Apostołowie modlą się za siebie nawzajem! Dzięki temu nasza wspólnota wspiera się wzajemnie i czerpie swoje siły, służąc Maryi, która prowadzi nas ku Jezusowi.

Przyg. MW



Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szczęść Boże!
Na wstępie pragnę podziękować za kalendarz „365 z Maryją” oraz pismo „Przymierze z Maryją”. Od wielu lat starałem się wspierać każdą akcję organizowaną przez Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi. Szczerze mówiąc, nie zawsze podchodziłem sumiennie do lektury, którą od Was otrzymywałem („Przymierze z Maryją”, „Polonia Christiana”). Wydawało mi się, że samo wspieranie finansowe w zupełności wystarczy. Myliłem się! Teraz, gdy znalazłem się w „jaskini zła”, tam, gdzie rządzi książę ciemności, zacząłem doceniać moc wiary i Bożego słowa, zawartych w Waszych artykułach. Modliłem się zawsze (…), ale wydaje mi się, że raczej z obowiązku niż z potrzeby. Teraz, będąc w zakładzie karnym, gdzie naprawdę ciężko znaleźć człowieczeństwo, współczucie, a co za tym idzie bliskość Bożego Miłosierdzia, pozostaje cicha modlitwa i rozmowa z Panem Bogiem (…). Jest jeszcze nasza ukochana Mateczka MARYJA, która przez całe moje życie okrywała mnie i moją rodzinę swym miłosiernym niewidzialnym płaszczem ochronnym. (…) Bóg naprawdę nas kocha! Pisząc to, mam na myśli dzieło, którego się podjęliście. Bóg zapłać!
Proszę o modlitwę w mojej intencji.
Jacek

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Pragnę Państwu podziękować za pracę na rzecz krzewienia Miłosierdzia Bożego. Serdecznie dziękuję za czasopismo „Przymierze z Maryją” oraz wszystkie piękne upominki, które od Was otrzymuję. Całej Redakcji życzę największych sukcesów. Modlę się codziennie, aby dobry Bóg i Jego Matka otaczali Was Swoją opieką i błogosławili w dalszej pracy. Jako Apostoł Fatimy pragnę wspierać Was skromnym datkiem, aby Wasza działalność rozszerzała się na całe nasze społeczeństwo. (…)
Bronisław ze Starogardu Gdańskiego

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Pragnę pozdrowić serdecznie całą Redakcję „Przymierza z Maryją” oraz podziękować za przysyłane mi egzemplarze Waszego pisma, które bardzo mi się podobają, są ciekawe i poruszające, a nawet wzruszające. Dziękuję za ciekawe artykuły, dziękuję za dział „Strony Maryjne”, gdzie znajdują się piękne opisy sanktuariów Matki Bożej. Ta lektura pisma katolickiego bardzo mnie wzbogaca i poucza. Dziękuję również za wszystkie przesyłane mi dewocjonalia, którymi obdarowuję moich najbliższych. Chcę, aby i oni cieszyli się i wzbogacali duchowo. Bóg zapłać za wszystkie modlitwy w mojej intencji i mojej rodziny. Wspieram Waszą redakcję duchowo, a jak tylko będę mogła, będę też wspierała ją finansowo.
Pozdrawiam serdecznie Pana Prezesa Stowarzyszenia Sławomira Olejniczaka i jego współpracowników oraz czytelników tego pięknego pisma. Szczęść Wam Boże!
Stała czytelniczka – Bernadetta

Szczęść Boże!
Szanowny Panie Prezesie! Serdecznie dziękuję Panu oraz Pana współpracownikom za wszystkie przesyłki skierowane do nas, a w szczególności za każdy kolejny egzemplarz czasopisma „Przymierze z Maryją”.
Można zauważyć, że od dłuższego czasu artykuły i szata graficzna jest coraz bogatsza i wzbogaca nas, Czytelników, w wiedzę katolicką. Wskazuje drogę do Boga za wstawiennictwem Maryi i świętego Józefa, prosząc o łaski uzdrowienia i wszelką pomoc. W natłoku codziennych obowiązków znajdujemy czas na modlitwę – Różaniec, Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Modlimy się o pomyślność naszych dzieci i wnucząt oraz osób nam najbliższych. Odczuwamy wtedy, że Bóg jest z nami i że nie jesteśmy sami. To podnosi nas na duchu, stanowiąc oparcie w rozwiązywaniu wszelkiego rodzaju spraw. Nadmieniamy jednocześnie, że przynależność do Apostolatu Fatimy jest dla nas czymś bardzo ważnym. Każdy człowiek żyjąc na tym świecie, winien starać się pozostawić ślad swojej egzystencji na ziemi, a ocenę pozostawić najbliższym, a przede wszystkim Bogu.
Edward wraz z Małżonką

Szanowni Państwo!
Dziękuję za przesłanie filmu „Via Dolorosa” z dołączonymi rozważaniami „Drogi Krzyżowej”. Chętnie czytam „Przymierze z Maryją”. Oddaję ten dwumiesięcznik także w inne ręce i zachęcam do włączenia się w jego czytanie i propagowanie wśród bliźnich. Zachwycona jestem tematyką Waszego pisma. Gratuluję doboru materiałów, które wzbogacają wiarę oraz wiadomości religijne i inne (ze świata), związane z chrześcijańską postawą człowieka. Bóg zapłać za wszystko! Z wyrazami szacunku.
Marianna z Mazowieckiego

Szczęść Boże!
Chciałbym podziękować całej Redakcji i przyjaciołom Apostolatu Fatimy oraz „Przymierza z Maryją” za wieloletnie wsparcie duchowe, modlitwy i Msze Święte w intencji nas wszystkich, a także piękne upominki dające wiele radości. Zawsze oczekuję i czytam od deski do deski Wasz (nasz) wspaniały dwumiesięcznik. Później przekazuję go innym, by był pocieszeniem w naszych trudnych czasach, także dla innych. Pozdrawiam serdecznie.
Mirosław

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Otrzymałem od Państwa piękne opracowanie „Via Dolorosa” z płytą i modlitwą do Krzyża Świętego, za które bardzo dziękuję. To piękna Państwa akcja, w której też chcę wziąć udział. (…) Staram się uczestniczyć we wszystkich Państwa kampaniach mających na celu przebudzić sumienia Polaków, ale też uczyć wiary i historii Kościoła. Mam już swoje lata, wiary uczyły mnie mama i babcia, teraz ją przekazuję swoim dzieciom i wnukom. Jednak najwięcej wiadomości z życia Kościoła, o życiu świętych, historii Kościoła czerpię z „Przymierza z Maryją”, które otrzymuję i czytam od pierwszej do ostatniej strony. Jako Polak, który wiele lat mieszkał w Niemczech, jestem dumny z Waszej pracy. Serdecznie pozdrawiam i życzę wielu łask Bożych dla całej redakcji „Przymierza z Maryją”.
Wojciech