Temat numeru
 
Tradycja szopki krakowskiej
Adam Kowalik

Podobnie jak choinka, opłatek czy kolędy, także szopka stanowi nieodłączny element świąt Bożego Narodzenia. O ileż byłyby uboższe kościoły, gdyby w grudniowe i styczniowe dni zabrakło w nich przedstawień adoracji nowo narodzonego Pana Jezusa.

Rozpowszechnienie „szopkowego” zwyczaju przypisuje się św. Franciszkowi z Asyżu. W 1223 r. na leśnej polanie w Greccio, Biedaczyna z Asyżu przygotował żywe sceny mające przybliżyć braciom i wiernym okoliczności przyjścia na świat Zbawiciela. Rozpropagowana przez franciszkanów tradycja przyjęła się w całym katolickim świecie. W niektórych miejscach Europy nabrała lokalnego kolorytu. Do dziś przetrwały mające swoje charakterystyczne cechy szopki: neapolitańska, wenecka czy prowansalska. Wyobrażają one scenę adoracji Dzieciątka Jezus w pejzażu lokalnym.

NA ZIEMIACH POLSKICH


Do Polski tradycja przygotowywania jasełek dotarła jeszcze w Średniowieczu. Wielką popularnością wśród wiernych cieszyły się szczególnie wielkie szopki budowane w kościołach przyklasztornych. Z czasem inscenizacje wydarzeń ewangelicznych zakonnicy uzupełniali elementami świeckimi. Krokiem w złym kierunku okazało się wprowadzenie do nich krótkich inscenizacji. Żywa reakcja gapiów na żartobliwe sceny przedstawiające np. Żyda potrząsającego futrem, niby na sprzedaż, śmierci bijącej się z diabłem itp., skłoniła władze duchowne do wyeliminowania tego typu widowisk ze świątyń jako nielicujących z godnością miejsca. W kościołach pozostały tradycyjne, statyczne sceny, choć mniej efektowne, to jednak również bardzo popularne. W XIX-wiecznym Krakowie narodził się nawet zwyczaj nawiedzania przez mieszczan kolejnych kościołów, by pomodlić się przed żłóbkiem, a jednocześnie podziwiać zdolności plastyczne i pomysłowość twórców nieruchomych jasełek.

Żartobliwe postaci i sceny odrodziły się w szopce ludowej. Jej anonimowi twórcy sięgnęli do popularnych w XIX w. teatrzyków lalkowych. Przed betlejemską szopą pojawiły się kukiełki wyobrażające: przeniesionych do ówczesnych realiów pastuszków, aniołów, osoby znane z Ewangelii (Herod, Trzej Królowie) oraz charakterystyczne grupy tworzące XIX-wieczne społeczeństwo (górale, krakowiacy, Żydzi, Cyganie, dziady proszalne itp.). Prosta zrazu scenografia zaczęła przybierać coraz to wspanialszą postać. W Krakowie architektura szopki wystrzeliła w górę, rozkwitła różnobarwnymi wieżami, kopułami i elementami ozdobnymi zapożyczonymi z miejscowej architektury sakralnej.

Najważniejsza scena adoracji Dzieciątka Jezus przez Najświętszą Panienkę i św. Józefa pozostała nieruchoma. Także osoby składające hołd Królowi Wszechświata zamarły w pozie oddawania pokłonu. Niższa kondygnacja mieściła za to scenę, wewnątrz której pojawiały się występujące kukiełki.
Z takimi przenośnymi szopkami-teatrami ubodzy mieszkańcy przedmieść stawali na krakowskim rynku, by za utargowaną kwotę przenieść widzów w świat trochę biblijny, trochę bajkowy, w którym triumfuje Dobro, a okrutnego tyrana, króla Heroda, spotyka zasłużona kara – śmierć ucina mu głowę, po czym diabeł porywa go do piekła.

WZÓR Z KRAKOWSKICH ŚWIĄTYŃ


Niestety I wojna światowa przerwała tradycję tego typu domowych przedstawień jasełkowych. Szopki krakowskie przetrwały jedynie jako akcesoria grup kolędniczych, krążących od domu do domu ze świątecznymi powinszowaniami i kolędą. Możemy je podziwiać także na organizowanym co roku w pierwszych dniach grudnia w Krakowie konkursie. Zasadniczo zniknęła z nich scena dla kukiełek, ale pozostała cała tekturowo-staniolowa architektura otaczająca żłóbek. Stanowi ona bardzo niedoskonały, ale jednak odblask splendoru, który otacza Syna Bożego w Niebie.

Jak wspomniałem, szopka krakowska czerpie wzory ze świątyń krakowskich. Jej twórca posługuje się jednak nie całymi budowlami, lecz pojedynczymi ich elementami, detalami architektonicznymi, komponując je dowolnie, wznosząc niby znane, jednak zupełnie nowe, fantazyjne budowle. Najchętniej kopiowane są wieże kościoła Mariackiego, tambur i kopuła kaplicy Zygmuntowskiej na Wawelu (pod jej złotym hełmem umieszczany jest najczęściej żłóbek z maleńkim Panem Jezusem), wyższa wieża katedry wawelskiej. Czasem któryś element przypomina raczej architekturę kościoła św. Józefa z Rynku Podgórskiego. O tej, zbudowanej w XIX w. świątyni można zresztą powiedzieć, iż jest monumentalną kuzynką szopki krakowskiej. Jan Sas-Zubrzycki, jak dobry szopkarz, zaprojektował ją, twórczo przekształcając formy gotyku krakowskiego.


Ten artykuł przeczytałeś dzięki ofiarności Darczyńczów. Wesprzyj nas i zostań współtwórcą "Przymierza z Maryją".

NAJNOWSZE WYDANIE:
Św. Hiacynta Marto 1910-1920
Sto lat temu, 20 lutego 1920 roku odeszła do wieczności Hiacynta Marto. Święte dziecko. Jedno z trojga, którym w Fatimie dane było ujrzeć Matkę Bożą. Hiacynta była tą, która widziała i słyszała Maryję.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Apostolat zmienia życie na lepsze
Marcin Austyn

– Ludzie łatwo popadają w zwątpienie, poddają się, rezygnują. Nie tędy droga! Trzeba być konsekwentnym w tym, czego się podejmuje w swoim życiu – mówi Teresa Majerowska, Apostoł Fatimy. Właśnie taka postawa przynosi efekty, a najcenniejszym owocem jest wzrost duchowy. Pozostawanie w Apostolacie z pewnością w tym pomaga.

 

Pani Danuta Janas jest w Apostolacie Fatimy niemal od samego początku. – Jestem bardzo zadowolona z rzeczy, które otrzymuję ze Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. To różne broszury, zawsze bardzo ciekawe „Przymierze z Maryją”, różaniec, figurka Matki Bożej. Chętnie sięgam po te materiały, są one dla mnie bardzo pomocne – mówi.

 

Nowe, lepsze życie

 

Jak wspomina, kiedy dwa lata temu zmarł jej mąż, w przeżyciu tego trudnego czasu pomogły jej lektura duchowa oraz modlitwa. Pani Danuta wcześniej nie miała okazji spotkać się z innymi Apostołami. Udało się to jednak podczas pielgrzymki do Fatimy, którą do dziś wspomina bardzo dobrze. – Czułam się tam bardzo dobrze i do tej pory czuję tę obecność Matki Bożej. Ta pielgrzymka jakby tchnęła we mnie nowe, lepsze życie. Samo spotkanie z Maryją było dla mnie bardzo wyjątkowe. Wracam do tych chwil, oglądam zdjęcia i wspominam ten czas modlitwy – dodaje.

Apostolat Fatimy to także zadanie rozpowszechniania Orędzia Fatimskiego. Pani Danuta jest osobą niepełnosprawną, zatem jak sama przyznaje, nie jest to łatwy obowiązek, ale – jak się okazuje – wykonalny! Każda bowiem „okazja towarzyska” – jak choćby wizyta u znajomych, daje możliwość podzielenia się np. obrazkiem z wizerunkiem Matki Bożej Salus Infirmorum, czyli Uzdrowienia Chorych. Taki podarek dla osoby borykającej się z problemami zdrowotnymi może okazać się bardzo cenny.

 

To coś wzniosłego!

 

Pani Elżbieta Piórkowska także wciąż jest pod wrażeniem pielgrzymki Apostołów do Fatimy. – Samo to miejsce ma już swój niepowtarzalny urok. Ono daje poczucie czegoś innego, wyjątkowego. Natomiast Droga Krzyżowa, w której uczestniczyliśmy, była dla mnie budującym duchowo przeżyciem – wspomina.

 

Pani Elżbieta jest w Apostolacie od około 10 lat. Jak mówi, dzięki temu otrzymuje bardzo dużo wiadomości dotyczących Kościoła czy wskazówek odnoszących się do życia duchowego. – To bardzo ciekawe publikacje dotyczące np. modlitwy, to informacje o świętych, opisy objawień Matki Bożej. Wcześniej nie sięgałam po tego typu lektury, teraz je otrzymuję dzięki temu, że jestem Apostołem. I są one bardzo pouczające – mówi. Jak dodaje, odnosi wrażenie, że będąc w Apostolacie, modląc się, zyskuje lepsze życie.

 

Także spotkanie z Apostołami daje poczucie wspólnoty. – Widać w tych ludziach coś wyjątkowego, czuć, że ważne jest dla nich życie duchowe, że ich oczy skierowane są ku świętości. Jest w tym coś wzniosłego. I to się czuje nie tylko na modlitwie, ale i w czasie wspólnych rozmów – dodaje.

Pani Elżbieta chętnie obdarowuje bliskich i znajomych Cudownymi Medalikami. Ten z pozoru drobny gest, jest pięknym świadectwem wiary. I co ważne, obdarowani potrafią go docenić: zachowują medalik, broszurę, a to daje nadzieję na wzbogacanie ich życia duchowego. – Gazety, broszury, jakie otrzymuję od Stowarzyszenia, czytam i przekazuję dalej – nie przetrzymuję ich, ale też ich nie wyrzucam. Kiedyś zostawiałam je w kościele i szybko się rozchodziły. Cieszę się, że mogły komuś jeszcze pomóc – podkreśla.

 

Konsekwencja i wytrwałość

 

Historię uczestnictwa w Apostolacie Fatimy Pani Teresy Majerowskiej można streścić w słowach „od książeczki do pielgrzymki”. Wszystko zaczęło się nieco ponad rok temu od zainteresowania się publikacją przygotowaną przez SKCh na temat Fatimy. Tak została Apostołem. – Bardzo cieszyłam się z przesłanej mi figurki Matki Bożej Fatimskiej. Mam ją w sypialni. Maryja jest ze mną w czasie modlitwy. Muszę powiedzieć, że moim marzeniem była pielgrzymka do Fatimy, nie spodziewałam się, że tak szybko uda mi się tam pojechać. Byłam tym bardzo zaskoczona i szczęśliwa. Szczególnie, że mąż mógł wybrać się ze mną. Dziś oboje wspominamy ten niezwykły czas wizyty u Fatimskiej Pani – dodaje.

 

Pani Teresa zauważa, że w Apostolacie istotna jest konsekwencja i wytrwałość. Jak dodaje, nie należy się zniechęcać, trzeba ufać Matce Bożej i wspomagać – choćby właśnie zadeklarowanym datkiem – dzieło rozpowszechniania Orędzia Fatimskiego, które prowadzi Stowarzyszenie. – Ludzie łatwo popadają w zwątpienie, poddają się, rezygnują. Nie tędy droga. Trzeba być konsekwentnym w tym, czego się podejmuje w swoim życiu – mówi. Bowiem jedynie taka postawa może przynieść dobre owoce.

 

Jak dodaje, trzeba też pamiętać, że z Apostolatem wiąże się mocne wsparcie duchowe. To comiesięczna Msza Święta sprawowana w intencji Apostołów oraz modlitwa sióstr zakonnych. – To wsparcie jest bardzo pomocne w naszym życiu. Otrzymujemy też wiele cennych publikacji pomagających w kształtowaniu naszego ducha, w pogłębianiu modlitwy, swojej wiary – mówi. Jak dodaje, Apostolat daje tę gwarancję dostawy nowych i cennych materiałów, publikacji. To bardzo ważne, bo nakłania do lektury, przypomina w krzątaninie życia, że trzeba też zadbać o swój duchowy rozwój. Z pewnością bez przynależności do Apostolatu Fatimy byłoby to o wiele trudniejsze.

 

Marcin Austyn

 

 

Przywileje Apostołów Fatimy

 

1.
Codzienna modlitwa sióstr zakonnych w intencjach Apostołów Fatimy.

2.
13. dnia każdego miesiąca odprawiana jest w intencjach Apostołów Msza Święta.

3.
Każdy członek Apostolatu otrzymuje specjalny dyplom oraz naklejki z Matką Bożą Fatimską.

4.
W trzecim miesiącu członkostwa Apostoł otrzymuje kolorowy wizerunek Fatimskiej Pani.

5.
Każdy członek Apostolatu Fatimy dostaje dwumiesięcznik „Przymierze z Maryją”.

6.
Po sześciu miesiącach aktywności przesyłamy Apostołom figurkę Matki Bożej Fatimskiej.

7.
Każda osoba, która wspiera Apostolat Fatimy comiesięcznym datkiem w wysokości 30 zł, otrzymuje dwumiesięcznik „Polonia Christiana”.

8.
Po jedenastu miesiącach członkostwa – odznakę Apostoła Fatimy.

9.
Po roku uczestnictwa każdy Apostoł Fatimy bierze udział w losowaniach kilkudniowej pielgrzymki do Fatimy – dwa razy w roku, w maju i październiku. Apostołowie z osobami towarzyszącymi (ok. 30 osób) wyjeżdżają z kapłanem do miejsc Objawień w Portugalii. Dotychczas pielgrzymowało z nami już ponad 800 osób.


Listy od Przyjaciół