
Jeden z najsławniejszych obrazów przedstawiających świętego Franciszka z Asyżu został namalowany przez hiszpańskiego artystę Bartolomé Murilla. Widać na nim Biedaczynę, który obejmuje ukrzyżowanego Pana Jezusa – Ten zaś odrywa jedną z rąk od Krzyża i odwzajemnia uścisk swojego wiernego naśladowcy.
Pewien istotny szczegół tego obrazu daje dwie różne możliwości interpretacji. Otóż święty opiera jedną nogę na kuli ziemskiej, depcząc ją. Co to oznacza?
Pogarda czy zachwyt?
Najprostsza odpowiedź, wzmocniona dodatkowo przez łaciński cytat z Ewangelii według św. Łukasza o zaparciu się siebie, jest taka, że mowa tu o pogardzie tego świata, który trzeba podeptać i od którego trzeba się oderwać, żeby móc objąć Jezusa. I rzeczywiście, nie ma cienia wątpliwości, że mało kto wzgardził światem (rozumianym według języka Ewangelii Janowej) tak zdecydowanie, jak to uczynił Biedaczyna z Asyżu. Franciszek nie uznawał półśrodków; wybrawszy ubóstwo – wybrał je całkowicie. Odrzucając wygodę życia zamożnego kupca, wybrał surową pokutę. Zmusiwszy do poniżenia swoją miłość własną, poszedł żebrać – i do jednego naczynia zebrał resztki kilku cudzych posiłków, tworząc w ten sposób mieszankę bez wątpienia odpychającą. Możemy więc śmiało powiedzieć, że święty Franciszek podeptał świat; jego wygody, zaszczyty, smaki i przywileje. To prawda – ale zarazem, to tylko część prawdy.
Druga strona medalu jest taka, że święty Franciszek zainicjował nurt, który będzie używał świata (acz już nie w rozumieniu św. Jana) jako swoistego schodka, na którym można się oprzeć, żeby sięgnąć Boga samego. Bo też słowo „świat”, i to w różnych językach, ma etymologię bardzo piękną – w polszczyźnie wiąże go ona ze świetnością; w języku włoskim i łacińskim z czystością. Wszystko, co Bóg stworzył, było wszak dobre!
Obie te interpretacje są prawdziwe – nawet jeśli jedna z nich dominowała w zamyśle Murilla. Jeden i drugi aspekt we Franciszku z Asyżu znajdziemy i oba w jego życiu harmonijnie się dopełniają. Zapewne też żaden chrześcijanin źle nie wyjdzie na tym, że – być może inaczej rozkładając akcenty – będzie w jakimś stopniu naśladować zarówno zachwyt świętego Franciszka nad światem, jak i pogardę do niego. Zastanawiając się nad pięknem jako drogą do Boga, warto wziąć sobie za przewodnika właśnie tę drugą interpretację Murillowskiego globu.
Pierwszy włoski poeta
Kiedy się zwiedza miejsca związane ze świętym Franciszkiem, uderza nas ich piękno. On, surowy asceta, on – człowiek, który wzgardził światem, umarł dla świata, uciekł od świata – ukrywał się i modlił w miejscach olśniewająco pięknych jak Cortona, Greccio, La Verna… Widział bowiem, że piękno przyrody wychwala Stwórcę; potrafił podnosić swój umysł od górskiego potoku do Tego, który jest Źródłem wszelkiego życia; od majestatycznego szczytu do wyżyn nieba; w głębokich przepaściach umiał dostrzec obraz ludzkiej nędzy; szum drzew, śpiew ptaków, brzęczenie pszczół – wszystko to wyśpiewywało w jego uszach pieśń o Stwórcy:
Pochwalony bądź, Panie mój,
ze wszystkimi Twymi stworzeniami,
szczególnie z panem bratem Słońcem,
przez które staje się dzień i nas przez nie oświecasz.
I ono jest piękne i świecące wielkim blaskiem:
Twoim, Najwyższy, jest wyobrażeniem!
Jakkolwiek kilka jego kompozycji jest powszechnie znanych, to mimo wszystko większość ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, że święty Franciszek z Asyżu był naprawdę poetą. Był Bożym trubadurem, który jak mało kto potrafił opiewać piękno przyrody, ale także piękno cnót, do których zaadresował jedną ze swoich pięknych laud:
Bądź pozdrowiona, Królowo Mądrości, Pan niech cię strzeże z twą siostrą, świętą, czystą Prostotą!
Pani, święte Ubóstwo, Pan niech cię strzeże z twą siostrą, świętą Pokorą!
Pani, święta Miłości, Pan niech cię strzeże z twą siostrą, świętym Posłuszeństwem!
Wszystkie najświętsze cnoty, niech was strzeże Pan, od którego się wywodzicie!
Czytać w księdze stworzenia
Ścieżką tego pobożnego zachwytu nad pięknem stworzenia poszli później także jego duchowi synowie wypracowując coś, co możemy nazwać swoistą teologią piękna. Święty Bonawentura podnosił umysł od piękna rzeczy ziemskich ku pięknu tych Niebieskich, a cnotę miłości nazywał „pięknością duszy”. Święty Bernardyn ze Sieny wskazywał, że każde stworzenie na swój własny i niepowtarzalny sposób mówi nam o Stwórcy.
Czyż księga stworzenia nie była pierwszą, jaką Bóg dał nam, byśmy o Nim czytali? I czyż nie była ona wielką Biblia pauperum, księgą analfabetów, Bożych prostaczków, mogących od źdźbła trawy przez kwiat róży i ośnieżony górski szczyt wznosić się ku Bogu?
Franciszkowi z Asyżu i jego towarzyszom pomaga w tym właśnie radykalne – a jednocześnie pełne radości – ubóstwo. Znajduje to swój wyraz w pięknym fragmencie alegorycznej opowieści Sacrum commercium o miłości świętego Franciszka z Asyżu i Pani Ubóstwo. Oto kiedy Pani Ubóstwo przyszła odwiedzić braci i poprosiła ich o pokazanie jej ich klasztoru, oni, przyprowadziwszy ją na jakiś pagórek pokazali jej cały okrąg ziemi, jaki mogli objąć oczyma, mówiąc: „to jest nasz klasztor, o Pani”.
Jest jednak jeszcze jedno pośrednictwo w tym wznoszeniu umysłu. Piękno natury jest ogromną pomocą; czasem wręcz największą. Majestat gór, bezkres morza – wręcz krzyczą do nas o „najwyższym i chwalebnym Bogu”; jasność słońca i księżyca mogą „rozjaśnić ciemności naszych serc”, nawiązując do słów Franciszkowej modlitwy przed krucyfiksem. Czy jednak dzieła człowieka również nie powinny wielbić Stwórcy i czy – skoro piękno natury podnosi umysł ku Niemu – nie uczyni tego również piękno sztuki? Myliłby się ten, kto chciałby w osobie świętego Franciszka widzieć pozbawionego kultury prostaka. Biedaczyna był ewangelicznym prostaczkiem, ale nie prostakiem!
Ludzka sztuka Boże wnuczę
Powiedzieliśmy już, że był on pierwszym poetą języka włoskiego. Jego wielki następca (i franciszkański tercjarz), Dante, tak opisał relację natury i sztuki:
Jako natura cała bieg swój bierze
Z Bożej mądrości oraz z Bożej sztuki
(…) Twoja „Fizyka” powie ci bez luki,
że za naturą sztuka nosi klucze
I jak za mistrzem uczeń idzie w ślady,
Że sztuka wasza Bogu jest jak wnuczę.1
Toteż wkład świętego Franciszka i jego synów właśnie w sztukę był ogromny – co może dziwić tych, którzy mają przed oczyma współczesny obraz Biedaczyny.
Sztuka, piękna sztuka, ma swoje ważne miejsce w życiu ducha. Człowiek wspina się ku niewidzialnemu poprzez widzialne. Ścieżka piękna wiedzie go ku Bogu – i być może właśnie dlatego dzisiejszy świat jest tak pełen ohydy, która spycha człowieka w szpony diabła.
Słowo Wcielone, wzór wszelkiej doskonałości, jest zarazem źródłem wszelkiego piękna. Całość stworzenia, jak pisze św. Bonawentura, jest „niezmierzonym dziełem sztuki, pełnym niezrównanego piękna i harmonii”. Stąd natchnienie dla chrześcijańskiego artysty, aby poprzez poszukiwanie Piękna, Dobra i Prawdy ukazywał i innym Boże piękno. Tak jak każdy ma obowiązek rzeźbić w sobie samym obraz Chrystusa (usuwając to, co mu się sprzeciwia), tak też można uprawiać wszystkie sztuki piękne, wysławiając w ten sposób Boga – już samo uprawianie sztuki jest naśladowaniem Boskiego Artysty! Tą ścieżką poszedł poeta, śpiewak i inscenizator (autor pierwszej szopki!) Franciszek z Asyżu; tą ścieżką poszli franciszkańscy poeci Jacopone z Todi i Tomasz z Celano, tercjarze Giotto i Dante czy dwudziestowieczny rzeźbiarz bł. Klaudiusz Granzotto – i wielu innych. Przede wszystkim, tą drogą poszli franciszkańscy teologowie: Bonawentura, z którym być może ta ścieżka piękna kojarzy się najbardziej, Duns Szkot opiewający Niepokalaną – Boże arcydzieło, Bernardyn i inni.
Kula u nogi – lecz bez łańcucha!
Na zakończenie wróćmy jeszcze do kuli widocznej na obrazie Murilla. Dla miażdżącej większości ludzi na tym świecie ziemia jest zaprawdę „kulą u nogi” (według kapitalnego bon motu Hugona Steinhausa), która uniemożliwia swobodne poruszanie się, a już zwłaszcza wspinanie ku Bogu. Jest tak, ponieważ człowiek przykuwa się do niej potrójnym łańcuchem pożądliwości. Również piękności tego świata mogą odrywać serca od Boga. Kto jednak, jak Franciszek z Asyżu, oderwie swoje serce od dóbr tego świata, ten może z czystością i radością dostrzegać jego piękno, wspinając się na wyżyny, kontemplując największe arcydzieło Boże – Słowo Wcielone – i Jego Matkę, Niepokalaną, „całą piękną” (tota pulchra), wsłuchując się i wpatrując w piękno Bożej harmonii, którą tak olśniewająco – choć przecież niedoskonale – potrafili odzwierciedlić wielcy kompozytorzy, poeci i artyści cywilizacji chrześcijańskiej.
Piękno prawdziwie prowadzi nas do Boga. Prowadzi nas do niego naturalne sacrum niektórych widoków, ale także wytworzone ludzką ręką arcydzieła. Wszystkie wielkie duchowości chrześcijańskie doceniały ten aspekt. Surowe piękno kościołów cysterskich mogło nie trafiać do gustu mnichom z Cluny; ktoś może preferować gotyckie katedry, ktoś romańskie bazyliki – ale we wszystkich nich znajdujemy autentyczne piękno. To dlatego również franciszkańskie ubóstwo „zatrzymywało się u stopni ołtarza”, a członek trzeciego zakonu św. Franciszka, Jan Maria Vianney, chociaż sam jadł nadpleśniałe ziemniaki, jednocześnie kupował najpiękniejsze świeczniki na ołtarz w Ars. Tam, gdzie w sferze sacrum na miejsce piękna wkracza szpetota, owszem – dusza zjednoczona z Bogiem pozostanie z Nim zjednoczona mimo to. Ale wielu innym zamiast pomóc w drodze do Boga, rzuca się dziś pod nogi kłody bezforemnych rzeźb i pseudoreligijnych bohomazów.
1 Boska komedia, Piekło ks. XI, przeł. A. Kuciak
W tym numerze „Przymierza z Maryją” postanowiliśmy podjąć tematykę edukacji młodych pokoleń Polaków. Pokładamy nadzieję w chrześcijańskim, czy też ściślej – katolickim kształceniu i wychowaniu. Pamiętamy bowiem, że katolicyzm jest nie tylko doktryną, dogmatem czy też zbiorem modlitw i obrzędów, lecz nade wszystko żywą relacją z Bogiem i powinien oddziaływać na całe państwo i całe społeczeństwo.
Pomiędzy 25 a 29 maja wraz z grupą Apostołów Fatimy pielgrzymowaliśmy do miejsca, w którym 109 lat temu trojgu portugalskim pastuszkom ukazywała się Matka Boża, niosąc światu przesłanie pokuty i nadziei.
Fatima, choć jest odwiedzana przez bardzo licznych wiernych oraz turystów, zdołała jednak zachować atmosferę ciszy. Wyjąwszy największe uroczystości gromadzące wielotysięczne rzesze uczestników, można tam zarówno modlić się, jak i słuchać w skupieniu. Każdego dnia chętnie korzystaliśmy z tej możliwości tym bardziej, że nasz hotel położony był w bezpośredniej bliskości bazyliki oraz miejsca Maryjnych objawień.
Codziennie uczestniczyliśmy też w tradycyjnych nabożeństwach i procesjach na olbrzymim placu przed sanktuarium. W trakcie trzeciego wieczoru przedstawiciele naszej grupy mieli zaszczytną okazję prowadzić fragment modlitwy. W pamięci uczestników pozostanie z pewnością atmosfera towarzysząca tym różańcowym spotkaniom. Wypowiadane przez setki pielgrzymów w różnych językach wezwania Ojcze nasz… i Zdrowaś Maryjo… podkreślały zarówno jedność jak i różnorodność Kościoła. Z drugiej strony jednak – zamiast harmonii rodziły szum, utrudniając modlitewne skupienie. Może gospodarze tego cudownego miejsca zechcą kiedyś „odkryć” na nowo łacinę?
Niespokojny duch współczesności daje też w Fatimie znać o sobie w sposób widoczny gołym okiem. Niby w trosce o prostotę i skromność stara się on jak może zasłonić sanktuarium, wznosząc wokół betonowe bryły, z których niektóre nawet zostały poświęcone jako miejsca katolickiego kultu. Tylko co wspólnego z żywą, autentyczną wiarą mogą mieć płaskie, szare bunkry albo kaplice, w których Tabernakulum przypomina bardziej skrzynkę na narzędzia? Albo co powiedzieć o ustawionym tuż przy nowej bazylice wielkim krzyżu, na którym zamiast Chrystusa umieszczono dziwaczną postać jakby wyjętą ze starożytnych hieroglifów? W kulturowym kontekście naszych czasów to raczej karykatura niż godny wizerunek Zbawiciela…
Zatem nawet w bezpośrednim otoczeniu sanktuarium naocznie przekonaliśmy się, że wewnątrz Kościoła toczy się ogromna walka o kształt katolicyzmu i o serca wierzących. Do czego to zmaganie może prowadzić, widzieliśmy w urokliwym, niewielkim mieście Obidos, gdzie w miejscu dawnego kościoła działa dzisiaj… księgarnia.
Nasze pielgrzymkowe wyprawy, których celem były wspaniałe klasztory w miasteczku Alcobaça czy w Batalhi, przeniosły nas do czasów, gdy świątynie bez wątpienia wznoszono na chwałę Bożą, na przykład – w podzięce za Opatrznościową pomoc w wygranej bitwie o niepodległość kraju. Zachwyt budziła potężna, a zarazem misterna architektura tych monumentalnych dzieł, wspaniałe zdobienia, dbałość ich twórców o detale, połączenie talentów z wytrwałością i pracowitością budowniczych.
Podążyliśmy też śladami fatimskich wizjonerów – Łucji dos Santos oraz świętych Hiacynty i Franciszka Marto. Modliliśmy się przy ich grobach. Odprawiliśmy Drogę Krzyżową w ich rodzinnych stronach, odwiedziliśmy domy, w których żyli.
W miejscu objawień Matki Bożej zapaliliśmy świece przywiezione wraz z intencjami powierzonymi nam przez Darczyńców w ramach akcji „Twoje światło w Fatimie”.
Podczas tej kilkudniowej wyprawy na każdym kroku spotykaliśmy się z serdeczną otwartością Portugalczyków. Podziwialiśmy ich ludową sztukę i zwyczaje. Mimo że nasze kraje są od siebie bardzo oddalone, w żaden sposób nie czuliśmy się obco. Sprawiła to oczywiście sama Matka Boża, ale też kulturowa bliskość biorąca swój początek w naszej wspólnej wierze. Podczas wyjazdów do historycznych miejsc, które znalazły się na trasie naszej pielgrzymki, mieliśmy okazję przekonać się, że Maryja swoją opieką otacza nie tylko nasz naród, lecz wszystkie nacje, które się Jej ufnie oddają, a także każdą osobę, która zawierza Jej siebie oraz swych bliskich.
Dzieje Portugalii to również historia wierności Bogu i odstępstw, także w życiu władców. Trudne momenty w wymiarze tak osobistym, jak i zbiorowym, przypominają o konieczności ciągłego zabiegania o własną duszę i o łaskę Opatrzności. Wierność przynosi pomyślność – przynajmniej w życiu duchowym. Odstępstwo owocuje nieszczęściem i śmiercią. Te uniwersalne prawdy przychodziły na myśl, gdy słuchaliśmy opowieści przewodników o portugalskich monarchach i wodzach, zwycięskich bitwach i nieszczęśliwych losach grzesznych kochanków.
Byli tym razem pośród Apostołów Fatimy reprezentanci każdego spośród żyjących pokoleń. Najmłodszy uczestnik liczył sobie 13 lat, zaś senior, pan Zdzisław – już 94. – Całe życie marzyłem, by tu przyjechać – przyznał w rozmowie.
Nasza pielgrzymka nie byłaby tak bogata w duchową treść bez obecności duszpasterza – księdza Krzysztofa. Oprócz zapewnienia nam możliwości codziennego wysłuchania Mszy Świętej, dawał on wyrazy swej niezwykłej czci dla Matki Bożej śpiewem Godzinek i pięknych pieśni.
Każdy z nas przywiózł Matce Bożej bagaż własnych intencji, od tych najbardziej osobistych po zbiorowe – dotyczące Kościoła i Ojczyzny. Każdy też otrzymał w duchowym wymiarze to, czego najbardziej potrzebował. To doświadczenie znają wszyscy pielgrzymujący ze szczerą intencją w miejsca szczególnie wybrane przez Pana Boga i przez Maryję.
Wśród tych niezwykłych miejsc jest też Fatima, niosąca do Nieba już od ponad wieku nieprzerwany strumień ludzkiej modlitwy.
Szanowni Państwo!
Jesteście wspaniali! Wasze wydawnictwa oraz gazetki, broszury i ulotki wzmacniają naszą duchowość i informują o wielu faktach oraz miejscach objawień Maryjnych. Artykuły czytam z wielkim zainteresowaniem. Naprawdę bardzo cenię informacje o Jezusie i Maryi, które w nieskończoność otwierają serca. Pamiętamy w modlitwie o Waszej pracy. Pozdrawiam gorąco Pana Prezesa i cały zespół redakcyjny!
Anna ze Zgierza
Szczęść Boże!
Kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniała. Popieram ją i bardzo się cieszę, że jesteście i stoicie na straży wiary. Musimy dziękować i wspierać naszą Królową za Jej miłość do naszego Narodu.
Zbigniew z Katowic
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Szanowny Panie Prezesie, dziękuję bardzo serdecznie za przesłane mi pozdrowienia urodzinowe. Ucieszyłam się z bardzo ładnej kartki. Jestem dumna z działalności apostolskiej, jaką Państwo prowadzą. Podobają mi się bardzo czasopisma „Przymierze z Maryją” i „Apostoł Fatimy”. Cieszę się z tego, że mogę w nich znaleźć wiele bardzo ciekawych artykułów poruszających interesujące mnie tematy. Cieszę się z tego, że wiele osób może korzystać z tych czasopism. Pragnęłabym bardzo, aby wielu Polaków mogło zapoznać się z tymi ciekawymi gazetami.
Bardzo serdecznie dziękuję za otrzymane ostatnio „Przymierze z Maryją” i „Apostoła Fatimy”. Znalazłam w tych numerach wiele interesujących mnie zagadnień. Cieszę się z tego, że te czasopisma mogą trafić do wielu rodzin w Polsce. Pragnęłabym dalej otrzymywać te pisma.
Pozdrawiam Maryję Naszą Królową. Życzę Panu i współpracownikom dużo zdrowia i wielu łask Bożych w Jezusie i Maryi.
Wdzięczna Czytelniczka
Krystyna z Pruszkowa
Szczęść Boże!
Bardzo dziękuję za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją”. Jest to pismo, które bardzo sobie cenię i szanuję. Redagujecie ciekawe artykuły. Zawsze czekam na nowe numery i pragnę poinformować, że zawsze będę Was wspierać. Niech Pan Bóg nas prowadzi!
Barbara
Szanowny Panie Prezesie!
Bardzo dziękuję Panu za życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego oraz fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły i ducha wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla naszej duchowości chrześcijańskiej. Dziękuję bardzo za wszystkie dewocjonalia, materiały, które od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi otrzymałam – są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę całej Redakcji i Panu Prezesowi obfitych łask Bożych. Szczęść Wam Boże na długie lata!
Danuta z Krakowa
Szanowni Państwo!
Dziękuję za wszystkie numery „Przymierza…”, bo to ciekawe czasopismo. Warto je prenumerować. Dużo opisujecie i dużo się dowiadujemy, co się dzieje teraz i kiedyś – jak to było na świecie dawno temu, w tamtych wiekach. Życzę Wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują zniszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg! Pozdrawiam Was serdecznie,
Maria
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Dziękuję z całego serca za cudowne „Przymierze z Maryją”. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję to pismo. Jest tam dużo pięknych, cudownych tekstów o Maryi i Jezusie Chrystusie, a także dużo o wierze katolickiej i o naszej kulturze. Są tam piękne tematy i bardzo dobre dla naszego życia wiadomości. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję „Przymierze z Maryją”. Dziękuję, modlę się za cały Apostolat Fatimy i za Pana Prezesa.
Janina z Włocławka
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Panie Sławomirze, w liście zadał mi Pan pytanie, czy jestem dumna z otrzymywanego pisma „Przymierze z Maryją”. Jestem dumna! A dlaczego? Bo jest to pismo jedyne w swoim rodzaju. To ogromna wiedza. Każdy artykuł bogaty w wydarzenia, emanuje częścią historii o naszej wierze katolickiej. Bardzo dużo przeczytałam dobrych książek (bo lubię czytać), ale pismo „Przymierze z Maryją” stawiam na pierwszym miejscu, bo porusza serce, ubogaca duszę i umysł. O wielu sprawach opisanych w artykułach wcześniej nie miałam wiedzy. Ale teraz mając 86 lat jestem poniekąd uczennicą „Przymierza z Maryją”. Mówi się, że człowiek uczy się do końca życia, prawda? Bóg zapłać za tę wiedzę. Z szacunkiem chylę czoło przed wszystkimi osobami za pracę i trud w tworzeniu pisma. A Matka Boża, nasza Królowa, niech Was błogosławi. Przy okazji „Bóg zapłać” za wszystko co dostaję od Stowarzyszenia Księdza Piotra Skargi: za życzenia urodzinowe, za listy Pana Sławomira i wszystkie pamiątki, a szczególnie za koronę Matki Bożej Fatimskiej. Jak stawałam przed Fatimską Panią, mówiłam w duchu: „Jesteś taka skromniutka, skromniutka bez korony”… A teraz moja Dostojna Pani ma koronę! Serdecznie dziękuję, bardzo się cieszę.
A jeszcze kilka słów o mnie… Jestem schorowaną osobą, chodzę o lasce. Nie mam już nawet siły iść sama do kościoła – to około 1 kilometra, ale mój sąsiad zawozi mnie co niedzielę na Mszę. Mam też problemy ze słuchem. Aparat słuchowy nie wszędzie zdaje egzamin, szczególnie w kościele, jak kapłan mówi dalej od mikrofonu, to robi się pogłos, ale jakoś daję sobie radę. Nie narzekam, bo mam dużą rodzinę i opiekuje się mną córka. Praktycznie przejęła wszystkie moje obowiązki. Przepraszam, że nie nadążam za waszymi propozycjami, ale w miarę możliwości będę wspomagać Stowarzyszenie. Życzę Wam wszystkim zdrowia i błogosławieństwa.
Z Panem Bogiem!
Genowefa