Dnia 16 lipca 1251 r. święty Szymon Stock otrzymuje najbardziej niezwykły znak zbawienia, jaki kiedykolwiek był dany człowiekowi.
Pewnego dnia podczas spaceru po ulicach Rzymu spotkali się trzej oddani słudzy Pana. Jednym z nich był Dominik de Guzmán, który poszukiwał właśnie ludzi do zakładanego przez siebie zakonu kaznodziejów, nazwanego później zakonem dominikańskim. Drugim był Franciszek z Asyżu, który nie tak dawno zgromadził wokół siebie grupę ludzi mających służyć tej, którą zwał Panią Biedą. Trzecim był ojciec Angelo, pochodzący z daleka, z góry Karmel w Palestynie, wezwany do Rzymu ze względu na sławę kaznodziei. Wszyscy trzej, oświeceni przez Ducha Świętego, rozpoznali się nawzajem i w czasie rozmowy wygłosili wiele przepowiedni. Święty Angelo przepowiedział na przykład stygmaty, którymi Bóg miał dotknąć świętego Franciszka. Święty Dominik przepowiedział: „Pewnego dnia, bracie Angelo, Najświętsza Maryja Panna obdarzy Twój zakon darem, który będzie znany jako Brązowy Szkaplerz, a mojemu zakonowi kaznodziejów podaruje kult Różańca. I przyjdzie czas, w którym zbawi Ona świat poprzez ów Różaniec i szkaplerz".
Na miejscu tego spotkania zbudowano kaplicę, która po dziś dzień istnieje w Rzymie. (1)
Matka i ozdoba Karmelu
To właśnie na słynnej górze Karmel na wybrzeżu palestyńskim Prorok Ognia - Eliasz, dostrzegł niewielką chmurkę, która w okresie wielkiej suszy zapowiadała ożywczy deszcz mający spaść na wysuszoną ziemię. Dzięki nadnaturalnej intuicji poznał, że ta zwykła chmura o kształcie stopy symbolizuje ową błogosławioną Niewiastę, zapowiedzianą później przez proroka Izajasza („Oto Dziewica pocznie i wyda na świat Syna"), tę, która będzie Matką Zbawiciela. Z Jej dziewiczego łona miał wyjść Ten, który obmywając swoją krwią ziemię wysuszoną przez grzech, otworzy ludziom bramy łaski.
Wedle tradycji z następców Eliasza wziął początek zakon karmelitów, dla którego Najświętsza Maryja jest Matką i ozdobą, wedle słów Izajasza „Chwała Libanu dana jest jej, ozdoba Karmelu i Saronu" (Iz 35,2).
Pustelnicy z góry Karmel z Palestyny udali się do Europy i osiedlaliw różnych krajach, między innymi w Anglii, gdzie żył św. Szymon Stock.
Szymon Stock: szlachcic i święty
Szymon urodził się w roku 1165 w zamku Harford w hrabstwie Kent w Anglii, w odpowiedzi na żarliwe modlitwy o potomka pobożnych małżonków, którzy łączyli w sobie najwyższe szlachectwo z cnotą.
Jeszcze przed narodzinami matka poświęciła go Najświętszej Maryi Pannie. W podzięce za szczęśliwe rozwiązanie i prosząc o szczególną opiekę dla synka, jego matka, zanim po raz pierwszy go nakarmiła, ofiarowała go Matce Boskiej, odmawiając na kolanach Ave Maria.
Chłopiec już bardzo wcześnie nauczył się czytać. Idąc za przykładem swoich rodziców, zaczął odmawiać Koronkę do Najświętszej Maryi Panny, a później również Psałterz. W wieku siedmiu lat rozpoczął studia na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu w Oksfordzie, osiągając tak dobre wyniki, że zaskoczył tym samych profesorów. W tym samym czasie został także dopuszczony do Komunii Świętej i ofiarował swoje dziewictwo Najświętszej Maryi Pannie.
Z powodu zawiści starszego brata i słuchając wewnętrznego głosu, który nakłaniał go do porzucenia świata, w wieku 12 lat opuścił dom rodzinny i znalazł schronienie w lesie, gdzie żył odtąd w całkowitym odosobnieniu przez 20 lat, poświęcając się modlitwie i pokucie.
Zakon Karmelitów
Matka Boża wyjawiła mu swoje pragnienie, aby przyłączył się do pewnych mnichów, którzy mieli przybyć do Anglii z góry Karmel w Palestynie, „przede wszystkim dlatego, że mnisi ci w szczególny sposób oddali się Matce Boga". Szymon opuścił więc swoją samotnię i będąc posłusznym nakazom Nieba, odbył studia teologiczne, po czym przyjął święcenia kapłańskie. Poświęcił się głoszeniu kazań, aż do chwili, gdy w roku 1213 przybyli ojcowie karmelici. Wówczas mógł już przywdziać habit zakonny w Aylesford.
W 1215 r. sława cnót Szymona dotarła do uszu św. Brokarda, Generała Łacińskiego Zakonu Karmelitów. Zechciał on, aby Szymon został jego pomocnikiem w kierowaniu zakonem. W 1226 r. mianował go Generalnym Wikariuszem wszystkich prowincji europejskich.
Święty Szymon musiał stawić czoło prawdziwej nawałnicy skierowanej przeciwko karmelitom w Europie, jaką rozpętał szatan poprzez ludzi zwanych zelotami - gorliwymi w przestrzeganiu prawa kościelnego. Chcieli oni za wszelką cenę, używając różnego rodzaju pretekstów, zlikwidować Zakon Karmelitów. Jednakże Ojciec Święty wydał bullę, w której ogłosił, że istnienie zakonu jest zgodne z prawem i z dekretami Soboru Laterańskiego, a także zezwolił zakonnikom na kontynuowanie dzieła zakładania nowych fundacji w Europie.
W 1237 r. święty Szymon wziął udział w Kapitule Generalnej Zakonu w Ziemi Świętej. Podczas następnej Kapituły, w roku 1245, został wybrany szóstym Przeorem Generalnym Karmelitów.
Wielka Obietnica: nie zaznasz ognia piekielnego.
Bulla papieska złagodziła chwilowo gniew wrogów zakonu, ale nie ugasiła go całkowicie. Po pewnym okresie względnego spokoju prześladowania rozpoczęły się z jeszcze większą mocą.
Pozbawiony wsparcia, święty Szymon zwrócił się do Najświętszej Maryi Panny z całą goryczą, jaka przepełniała jego serce, prosząc Ją o sprzyjanie jego zakonowi, tak doświadczonemu przez los, i błagając o zesłanie jakiegoś znaku świadczącego o przymierzu łączącym zakon z Maryją.
Rankiem 16 lipca 1251 r., gdy odmawiał piękną, ułożoną przez siebie modlitwę Flos Carmeli (2), wedle jego własnej relacji, jaką zdał ojcu Piotrowi Swayngtonowi, swojemu sekretarzowi i spowiednikowi: „nagle ukazała mi się Matka Boża w otoczeniu wielkiej niebiańskiej świty i trzymając w ręce habit Zakonu, powiedziała mi:
„Weź, Najukochańszy Synu, ten szkaplerz twego Zakonu, jako wyróżniający znak i symbol przywilejów, który otrzymałam dla ciebie i dla wszystkich synów Karmelu. Jest to znak zbawienia, ratunek pośród niebezpieczeństw, przymierze pokoju i wszechwieczna ochrona. Kto w nim umrze, nie zazna ognia piekielnego".(3)
Ten niezwykły dar został natychmiast rozpowszechniony wszędzie tam, gdzie znajdowały się siedziby karmelitów i poświadczony licznymi cudami, które za jego sprawą dokonały się w wielu miejscach i doprowadziły w końcu do zamilknięcia przeciwników Braci Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel. Święty Szymon miał również dar języków. Dożył późnej starości, osiągając wyżyny świętości i dokonując wielu cudów. Oddał swoją duszę Bogu 16 maja 1265 r.
Przywilej Sobotni: Wyzwolony z czyśćca w pierwszą sobotę po śmierci.
Oprócz tego szczególnego zapewniania o zbawieniu dla noszących Szkaplerz, Matka Boża udzieliła innej obietnicy, znanej jako Przywilej Sobotni.
W następnym stuleciu, 3 marca 1322 r. ukazała się papieżowi Janowi XXII, obwieszczając tym, którzy będą nosić Jej Szkaplerz: „Ja, Wasza Matka, zejdę w cudowny sposób do czyśćca w następną sobotę po waszej śmierci, obmyję was z win i zabiorę was na świętą górę wiecznego żywota".(4) Jakie są więc obietnice Matki Bożej dla noszących Szkaplerz?
1. Kto w chwili śmierci będzie miał na sobie Szkaplerz, nie zazna ognia piekielnego.
Co chciała przez to powiedzieć Matka Boża? Po pierwsze, składając swoją obietnicę, Maryja nie chciała powiedzieć, że osoba, która umrze w grzechu śmiertelnym, dostąpi zbawienia. Śmierć w grzechu śmiertelnym oznacza wieczne potępienie. Obietnicę Maryi można bez wątpienia zinterpretować w następujący sposób: „kto w chwili śmierci będzie miał na sobie Szkaplerz, nie umrze w grzechu śmiertelnym". Aby to wyjaśnić, Kościół bardzo często dodaje do obietnicy słowo "nabożnie": "ten, kto umrze nabożnie, nie zazna ognia piekielnego". (5)
2. Matka Boża uwolni z czyśćca w pierwszą sobotę po śmierci tego, kto nosił Szkaplerz.
Aby móc skorzystać z Przywileju Sobotniego, dzięki któremu według słów matki Bożej Ona uwolni z czyśćca duszę do najbliższej soboty po śmierci, należy:
- nosić Szkaplerz i zachowywać czystość stosownie do stanu;
- odmawiać codziennie wybrana wcześniej modlitwę, na przykład: „Pod Twoją obronę", „Witaj Królowo" itp.
Jeśli będziemy postępować wiernie wedle słów Matki Boskiej, Ona tym bardziej wiernie dotrzyma swej obietnicy, jak ukazuje to następujący przykład:
W czasie misji w kościele pewien młodzieniec, dotknięty Łaską Bożą, porzucił złe życie i przywdział Szkaplerz. Po pewnym czasie ponownie popadł w złe obyczaje i ze złego stał się jeszcze gorszym. Lecz mimo tego zachował Szkaplerz.
Najświętsza Dziewica, Matka zawsze miłościwa, sprowadziła na niego ciężką chorobę, podczas której we śnie młodzieniec ujrzał siebie samego przed Sądem Boskim, który za złe uczynki skazał go na wieczne potępienie.
Na próżno nieszczęsny przed Najwyższym Sędzią powoływał się na fakt posiadania i noszenia Szkaplerza Najświętszej Matki.
- A gdzie są obyczaje, które byłyby godne tego Szkaplerza? - zapytał go Bóg. Nie wiedząc, co odpowiedzieć, nieszczęśliwy zwrócił się wówczas do Matki Boskiej.
- Ja nie mogę odwołać tego, co postanowił mój Syn - odpowiedziała Maryja
- Ależ Pani, wykrzyknął młodzieniec, ja się zmienię.
- Obiecujesz?
- Tak.
- A zatem żyj. W tej samej chwili chory obudził się i przerażony tym, co zobaczył i usłyszał, ślubował, że będzie odtąd z powagą nosił Szkaplerz Maryi. I rzeczywiście, wyzdrowiał i wstąpił do Zakonu Premonstratensów (Norbertanów). Po życiu pełnym budujących uczynków oddał swą duszę Bogu. Tak głoszą kroniki tego zakonu (6).
Szkaplerz i Fatima
Czy Szkaplerz ma jakiś związek z Fatimą? Po ostatnim objawieniu się Matki Bożej w Grocie Iria ukazały się oczom pastuszków różne sceny. W pierwszej z nich Matka Boska Różańcowa pojawia się u boku św. Józefa, trzymając Dzieciątko Jezus. W następnej Maryja ukazuje się jako Matka Boska Bolesna u boku Pana Naszego Jezusa Chrystusa przygniecionego boleścią w drodze na Kalwarię. Wreszcie Matka Boska Chwalebna, koronowana na Królową Nieba i Ziemi, pojawia się jako Matka Boska Karmelu, trzymająca w dłoniach Szkaplerz. - Dlaczego zdaniem siostry Matka Boska ukazała się w tej ostatniej scenie, trzymając Szkaplerz? - zapytano Łucję w 1950 r. - Dlatego, że Matka Boża chce, abyśmy wszyscy nosili Szkaplerz - odpowiedziała Łucja. „I to właśnie dlatego Różaniec i Szkaplerz, dwa najbardziej uprzywilejowane sakra-mentalia maryjne, nabierają dziś jeszcze większego uniwersalnego znaczenia niż kiedykolwiek w historii"(7).
(1) John Haffert, Maria na sua promessa do Escapulŕrio, Ed. Carmelo, Aveiro, Portugal, 1967, s. 265-266.
(2) Po łacinie ta piękna modlitwa brzmi następująco: Flos Carmeli Vitisflorigera, Splendor Coeli, Virgo puerpera, Singularis; Mater mitis, sede viri nescia. Carmelitis da privilegia, Stella Maris (Kwiecie Karmelu, Płodna Winnico, Ozdobo Niebios, Jedyna Matko Dziewico, O Najwybrańsza, Matko Łagodna i Czysta, Wierna Dzieciom Karmelu, bądź miłosierna, o Gwiazdo Morza).
(3) Les Petits Bollandistes, Bloud et Barral, Paris, 1882, s. 592.
(4) O. Simňn Ma. Besalduch, OCD, Enciclopedia del Escapulario del Carmen, Luis Gili Editor, Librerěa Cat. Barcelona.
(5) John Harffert, op. cit., s. 34
(6) Enciclopedia del Escapulario, s. 167.
(7) John Harffert, op. cit., s. 272, 269
Praktyczne uwagi na temat Szkaplerza
- Ci, którzy noszą Szkaplerz Karmelitański, oprócz wielkiej obietnicy zachowa- nia od piekła, szczególnego Przywileju Sobotniego, zaszczytnego tytułu braci Najświętszej Dziewicy, ratunku od niebezpieczeństw i wielkiej liczby odpustów, mają udział we wszystkich chwalebnych uczynkach dokonywanych w Zakonie. (1)
Oznacza to, że w Zakonie Karmelitańskim wszystko, co określa się wspólnym mianownikiem „chwalebne uczynki" (dobra duchowe), czyli cnoty, Msze Święte, modlitwy, posty, dyscypliny, ofiary, owoce Misji, wypełnianie złożonych ślubów, surowości życia klasztornego, efekty apostolatu kultu Najświętszej Dziewicy z Karmelu i Jej Świętego Szkaplerza itd. stanowią wspólne dziedzictwo czy też dobro wspólne, które jest rozdzielane między wszystkich członków, którzy czy to poprzez powołanie religijne, czy też na mocy przywileju uczestnictwa należą do wspomnianego Zakonu Matki Bożej z Góry Karmel.
Szkaplerz może być nakładany także małym dzieciom, jeszcze nieświadomym, jako „obrona i ratunek od niebezpieczeństw". Poza tym, kiedy już dorosną, jeśliby nawet na swoją zgubę porzucili i zaczęli prowadzić życie religijnie obojętne, wystarczy, że ktoś włoży im Szkaplerz, aby znowu korzystali z jego przywilejów.
Może on też być nałożony umierającym grzesznikom, którzy zgodzą się go przyjąć, a wówczas będzie on dla nich gwarancją zbawienia. Dlatego kapłani wzywani do umierających mieli zwyczaj proponować im najpierw przyjęcie Szkaplerza, który torował dalszą drogę. Wiele razy zdarzało się, że zatwardziali grzesznicy prosili o księdza po tym, gdy ktoś bez ich wiedzy umieścił Szkaplerz u ich wezgłowia.
Aby móc doświadczyć Przywileju Sobotniego, niegdyś bardzo popularną w Europie była nabożna praktyka, nakazywana przez kapłanów. Polegała ona na tym, że zamiast odmawiania koronki (Małego Oficjum) i odpowiednich postów, należało odmawiać siedem razy Ojcze Nasz, Zdrowaś Maryjo i Chwała Ojcu... ku chwale Siedmiu Radości Matki Boskiej.
- Ze względu na to, że Szkaplerz powinien być symbolem przymierza z Matką Bożą, zaleca się częste nabożne całowanie go. Przez tę praktykę - miłą Matce Boskiej - zyskuje się również odpusty.
- Kiedy dokonuje się zamiany Szkaplerza, najbardziej stosownym sposobem pozbycia się starego w godny sposób jest spalenie go, nigdy natomiast nie należy wyrzucać go do śmieci niczym starego przedmiotu.
Osoba, na którą nałożono kiedyś Szkaplerz, ale nie nosiła go przez długi czas, sama może założyć go ponownie, bez konieczności nowego błogosławieństwa czy nałożenia go przez kapłana.
(1) - Enciclopedia Del Escapulario Del Carmen, Luis Gili, Editor, Librerěa Catolica Internacional, Barcelona, 1931, s. 324.
370 lat temu, 1 kwietnia 1656 roku we lwowskiej katedrze nasz monarcha, Jan II Kazimierz Waza, przed cudownym obrazem Matki Bożej Łaskawej oddał Rzeczpospolitą szczególnej opiece Najświętszej Maryi Panny, nazywając ją Królową Polski. Co jednak szczególnie interesujące, ten tytuł odnoszący się do Matki Zbawiciela został objawiony trzykrotnie przez samą Maryję na początku XVII wieku w dalekiej Italii.
Pani Cecylia Pajka pochodzi z Mazowsza. Urodziła się w miejscowości Lutobrok koło Pniewa, ale od prawie 50 lat mieszka w Makowie Mazowieckim, gdzie należy do parafii pod wezwaniem św. Józefa. W 2025 roku wraz z grupą Apostołów Fatimy udała się na pielgrzymkę do Sanktuarium Matki Bożej w Fatimie.
– W Fatimie było cudownie. Naprawdę jestem wdzięczna za to, że po 21. latach uczestnictwa w Apostolacie spotkało mnie takie szczęście – pojechałam do Fatimy, o której marzyłam od dawna – wspomina pielgrzymkę do portugalskiego sanktuarium pani Cecylia.
– To było niesamowite przeżycie, bo byłam tam po raz pierwszy. Dziękuję Bogu, że w Roku Jubileuszowym otrzymałam od Niego taką łaskę. Groby pastuszków: świętych Hiacynty i Franciszka oraz s. Łucji, to po prostu coś cudownego. Z wdzięcznością pokonałam na klęczkach tradycyjną drogę do Kaplicy Objawień, a wieczorami brałam udział w procesjach ze świecami – dodaje.
Zaczęło się od książki o Fatimie…
Wszystko to możliwe było dzięki temu, że pani Cecylia już od dawna wspiera Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi. Początki swojej przygody z naszą organizacją wspomina następująco: – Zaczęło się tak, że znalazłam ulotkę i zamówiłam książkę o Fatimie. Wypełniłam formularz Apostolatu i zaczęłam dostawać kalendarze, różańce oraz wiele różnych dewocjonaliów. Otrzymałam także oczywiście figurkę Matki Bożej Fatimskiej.
Jako Apostołka Fatimy pani Cecylia dostaje również systematycznie „Przymierze z Maryją”, którego jest wierną czytelniczką:
– W „Przymierzu…” jest dużo ciekawych artykułów, np. świadectwa członków Apostolatu czy opis pielgrzymek do Fatimy. Po przeczytaniu zanoszę „Przymierze z Maryją” do kościoła żeby ktoś inny poznał Stowarzyszenie, zapisał się do Apostolatu i żeby przyniosło to dobre owoce – mówi z przekonaniem.
Obecnie kościołem parafialnym pani Cecylii jest świątynia pod wezwaniem Bożego Ciała w Makowie Mazowieckim, ale nie zawsze tak było. – Chrzest przyjęłam w kościele pw. Najświętszej Maryi Panny – Królowej Świata w Zatorach, a do Pierwszej Komunii Świętej i bierzmowania przystępowałam w bazylice kolegiackiej Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny w Pułtusku – przytacza fakty ze swojej młodości. – Z dzieciństwa pamiętam, że moja babcia codziennie odmawiała Różaniec, a ja klęczałam obok i też się razem z nią modliłam.
Kurpie – ich kultura i zwyczaje
Pani Cecylia pochodzi z Kurpiów Białych, krainy etnograficznej leżącej na północny-wschód od Legionowa w województwie mazowieckim. Region ten słynie m.in. z charakterystycznej gwary, haftów, wycinanek i wyrobów tkackich. – Moja mama i ciocia zajmowały się haftem serwetek kurpiowskich na tiulu. Wykonywały też obrusy, bieżniki, serwetki na drutach i szydełku.
– Moja ciocia ma po babci cały strój kurpiowski. Składa się on z białej koszuli wyszywanej czarno-czerwonym wzorem kurpiowskim, kolorowej sukni w paski, fartucha zdobionego kolorowymi cekinami, czarnych, sznurowanych trzewików i czerwonej lub zielonej chusty w kwiaty. Babcia zawsze zakładała ten tradycyjny strój na specjalne uroczystości w kościele.
Żona, matka, babcia
– Skończyłam szkołę zawodową i 1,5 roku technikum rolniczego, ale moje główne zainteresowanie i zawód to kucharstwo. 28 lat pracowałam na kuchni, a przez prawie 38 lat pracy zawodowej miałam tylko siedem dni zwolnienia – opowiada pani Cecylia.
– W 1972 roku po zawarciu ślubu zamieszkałam u męża w miejscowości Pękowo. Tam też urodziła się nasza pierwsza córka. Do Makowa Mazowieckiego przeprowadziliśmy się w 1978 roku, gdy miała iść do pierwszej klasy szkoły podstawowej. W sumie urodziłam czworo dzieci, ale jeden syn zmarł po kilku dniach. Doczekałam się też czterech wnuków, dwóch wnuczek oraz dwóch prawnuków.
– Od ośmiu lat jestem wdową, ale w 2021 roku zaprzyjaźniłam się z Januszem, którego kuzynka wyszła za mojego wnuka. Razem byliśmy na pielgrzymce w Fatimie, a w tym roku wybieramy się do Sanktuarium Matki Bożej w Lourdes.
Swoją opinią na temat pielgrzymki Apostolatu do Fatimy podzielił się z nami też pan Janusz:
–Jestem zachwycony i bardzo zadowolony. Brak mi słów. Największe wrażenie wywarły na nas nabożeństwa, Droga Krzyżowa i nauki, które przy tej okazji głosił towarzyszący nam ksiądz. Chcemy też podziękować koordynatorowi Apostolatu Fatimy, panu Krzysztofowi Golcowi za organizację pielgrzymki.
Oprac. Janusz Komenda
Szczęść Boże!
Bardzo dziękuję za piękny kalendarz i za słowa wdzięczności. Wszystko co robicie, jest wielkie. Jestem wzruszona i proszę dalej pracować nad wszystkim, co jest związane z wiarą chrześcijańską.
Barbara z Pińczowa
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Szanowna Redakcjo, pragnę podzielić się swoim świadectwem… W 1983 roku pracowałem na budowach w Poznańskim Kombinacie Budowlanym. Zostałem wysłany do Libii na kontrakt. Budowaliśmy tam domy parterowe. Nasz „camp” mieścił się w miejscowości Azzija. W każdą środę przyjeżdżał franciszkanin spowiadać i odprawiać Mszę Świętą. (…) Starałem się codziennie odmawiać Różaniec na „campie”. Pracownicy z różnych stron Polski zauważyli, że wierzę i kocham Boga, że nie wstydzę się Go… Po powrocie latem 1984 żona zauważyła, że Pan Jezus Miłosierny mnie otworzył na innych i odmienił mego ducha.
W kościele Wniebowstąpienia znajdowała się półka z cudownymi medalikami. Zapoznałem się z postacią św. Katarzyny Laboure, która otrzymała wzór na medaliki od Matki Bożej. I tak Jezus Miłosierny posłał mnie, abym rozdawał je na budowie i głosił Prawdę o dobroci Boga. Święta Katarzyna na każdym kroku mnie także towarzyszyła, w ogóle nie czułem jakiegoś zawstydzenia, wręcz przeciwnie: czułem radość z niesienia Bożego Miłosierdzia w codzienności, jakie Dobry Bóg daje nam przez ręce Maryi. To trwało wiele lat. Ewangelizowałem tam, gdzie chciano słuchać. Mówiłem, że o każdą sekundę zapyta nas Pan Bóg i że Boże Miłosierdzie jest jedynym ratunkiem dla każdego człowieka.
Żona zachorowała, kiedy jeszcze pracowałem. W sumie trwało to około 7 lat. To był dla nas trudny okres… Po przejściu na emeryturę żona pomału gasła. W pierwsze piątki miesiąca przychodził do nas ksiądz proboszcz z Panem Jezusem Eucharystycznym. Choć był to dla nas trudny czas, to był także pełen łaski mimo cierpienia. 9 listopada 2019 roku stał się dniem spotkania żony z Jezusem Miłosiernym.
Później zaopiekowałem się bezdomnym Michałem, miał 37 lat. (…) Słuchał tajemnic Różańca na dany dzień. Kolega z pracy zaproponował, aby w jego mieszkaniu odmawiać Koronkę do Miłosierdzia Bożego.
Drugi bezdomny, Piotr, był na wózku inwalidzkim. Mogąc jednak pomóc tylko doraźnie, zapragnąłem przyprowadzić go do tronu Miłosierdzia Bożego, aby i on doświadczył ogromu Miłości i dobroci Boga. Wszedłem nawet we współpracę z pewnym kapłanem i robiliśmy, co w naszej mocy, aby zdroje łaski wylewały się w życiu Piotra. Mój podopieczny żył z żebrania. Dzięki dobroci kolegów, którzy pomagali mu się przemieszczać i pchali wózek, starczało mu na przetrwanie, ale część przeznaczał na alkohol. To niestety bardzo mu przeszkadzało w dotarciu do spowiedzi. Z czasem jednak się rozchorował, trafił do szpitala i już nie wrócił…
I tak idę dalej w codzienność, aby nieść Miłość do każdego człowieka. Najlepiej mi to wychodzi, kiedy tłumaczę tajemnice Różańca świętego. Każde miejsce się nadaje. Patrzę, gdzie Pan mnie prowadzi, gdzie chce swoim Miłosierdziem dotknąć człowieka…
Dodatkowo ostatnio chodzę na fizykoterapię. Tam rozdaję medaliki Matki Bożej, które dostaję z karmelu żeńskiego, z którym weszliśmy w relację, kiedy żyła jeszcze moja żona. Kochane siostry wymadlały łaski i siły dla małżonki.
Ja sam wierząc i ufając Bożemu Miłosierdziu zamówiłem u salezjanów Msze gregoriańskie za moich bliskich. W tym kościele w drugi wtorek miesiąca modlimy się za konających i za dusze w czyśćcu cierpiące. Zwłaszcza te potrzebują Miłosierdzia. Dobry Pan prosi i pobudza serce do tego, aby się za nimi wstawiać.
Codziennie rano proszę Ducha Świętego, abym odczytywał dobrze Jego natchnienia i żył z nimi tego dnia. Na razie Duch Święty tak mnie prowadzi, że na kolejnych „gregoriankach” zaprosił mnie, aby razem z pobożnymi niewiastami wspólnie modlić się na Mszy Świętej i prosić o Miłosierdzie dla konających dusz czyścowych. Pozdrawiam Was serdecznie!
Z Panem Bogiem
Stanisław z Poznania
Szanowni Państwo!
Dobrze, że jesteście. Życzę wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują niszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg!
Dariusz z Marcinowic
Szczęść Boże!
Kampania promująca książkę „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest świetnym pomysłem, a sama publikacja jest znakomicie przygotowana i wydana. To w zasadzie jest książka historyczna i tak też mogłaby być reklamowana. Może w przyszłości warto przygotować również osobną kampanię marketingową dla tych, którzy w Kościele nie są jeszcze tak silnie osadzeni…
Z pozdrowieniami
Michał z Gdańska
Szanowna Redakcjo!
Życzę wszystkiego co najlepsze w roku 2026, niech Boża Opatrzność czuwa nad Waszą działalnością. Artykuły w czasopiśmie „Przymierze z Maryją” są wspaniałe, zawsze ciekawe i potrzebne. Czasami mam wątpliwości, że może ktoś inny bardziej by potrzebował takiej lektury, a ja zajmuję to miejsce. Komu tylko mogę, to podaję po przeczytaniu. Pozdrawiam serdecznie – szczęść Boże!
Stanisława z Rędzin
Szczęść Boże!
Dziękuję Panu Bogu i Matce Najświętszej za to, co robicie. To bardzo trudne, ważne sprawy. Proszę, nigdy nie ustawajcie w Waszych działaniach. Chylę czoło przed Wami za trud i Wasze poświęcenie w każdej akcji Stowarzyszenia – wychodzicie do ludzi, szerząc kult Maryjny w dzisiejszych trudnych czasach. Zasługujecie na wielki szacunek. Bóg zapłać!
Józefa z Dąbrowy Tarnowskiej
Szczęść Boże!
W moim przekonaniu Wasza kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniałą akcją. W lipcu tego roku ukończę, jeśli Pan Bóg pozwoli, 85 lat. Miałem w tym czasie wiele upadków, jak: depresja, rak złośliwy gruczołu krokowego, ale moja silna wiara wpojona mi przez rodziców uzdrowiła mnie. Pozdrawiam Was serdecznie!
Roman z Kujawsko-Pomorskiego